IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Restauracja "Omega"

Go down 
AutorWiadomość
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Restauracja "Omega"   Sro Paź 03, 2012 2:37 pm

Idąc przez sam środek rynku, od razu w oczy rzuca się dostojna i kolorowa kamienica. Na samym parterze znajdowała się przytulna restauracja. Zwykle spotykali się tam zakochani albo ludzie omawiający interesy. Od samego wejścia można było poczuć magiczną atmosferę. Ukochani kochali to miejsce, bo zawsze mogli czuć tę romantyczną atmosferę.
Ściany miały kolor ciepłego brązu, na których wisiało wiele obrazów i zdjęć klientów, którzy odwiedzali tę restaurację. Podłogę wykonano z jakiegoś jasnego drewna. Stolików było wiele, ale tylko parę wydawało się takich „prywatnych”. Najbardziej rzucały się w oczy kolorowe obrusy, które miały wiele kolorowych, wyszytych wzorów. Krzesła przy stołach wyglądały na wygodne, jednak dla wrażliwców w odległym kącie sali, znajdowały się także parę foteli. Niedaleko kominka znajdował się fortepian na którym grali wynajęci artyści.



Louise niemrawym krokiem wkroczyła do restauracji. Nie chciała tu być, ale w końcu trzeba było wyjaśnić parę spraw dotyczących przeszłości i ich relacji. Nie można do końca życia kłócić się o coś co nie miało prawa bytu w takiej sytuacji. Ileż już można nawzajem gnoić się w obecności całej rodziny? Kiedyś to może dziwiło, ale teraz jak Gilbert wyleci przez okno to wydaje się to naturalne. Ale samą Szlezwik zaczynało to nudzić i denerwować.
Zdjęła płaszcz i podała do jednemu z kelnerów. Skoro już zdecydowali się na poważną rozmowę, to musiała się ona odbyć w miejscu publicznym. Tak przynajmniej będą się hamować w obecności obcych ludzi. Choć i tak automatycznie skierowała się do najbardziej oddalonego stolika, siadając od razu w fotelu. Prusaka jeszcze nie było. Miała dlatego chwilę, aby przemyśleć sobie wszystko dokładnie. Co chwila przygryzała wargę lub skubała rąbek sukienki. Postanowiła, że będzie prezentowała się jak najlepiej może.
Machnięciem ręki odprawiła kelnera, wolała poczekać na towarzysza zanim zdecyduje się cokolwiek zamówić. Już dawno zapomniała jakie on miał gusta kulinarne. Pamiętała tylko, że jak każdy land kochał on piwo i nic tego nie mogło zmienić. Po chwili zdenerwowana zaczęła nawijać końcówkę włosów od warkocza. Nie zmieniła fryzury, jeśli ją wkurzy to po prostu go rozplecie.
Zmarszczyła brwi czując jak oblewa ją fala wściekłości. Dlaczego on się znowu spóźniał?! Czy naprawdę nie wiedział ile ją kosztowało przyjście? Co za idiota! Wymyślając najróżniejsze sposoby na zabicie Gilberta czekała aż on raczy przyjść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Sro Paź 03, 2012 4:17 pm

Nie był jakiś specjalnie zadowolony z tego spotkania... Ale co poradzić, że trzeba w końcu niektóre sprawy wyjaśnić? Nie można się kłócić tyle lat, opcjonalnie wieków. Chociaż z rodziną podobno najlepiej na zdjęciach. A to poniekąd rodzina... Poniekąd.
Szczególnie w obliczu wojny trzeba będzie zakopać topór. Nawet tymczasowo. Bo jeśli rzeczywiście do wojny dojdzie, a im przyjdzie się akurat kłócić, to zbyt wiele nie zdziałają. Wnioskując, chcąc nie chcąc, musieli się spotkać. Chociaż chyba żadnemu z nich nie było to na rękę.
Tylko że Gilbert znów się spóźnił. Jak zwykle zresztą... Można się zacząć zastanawiać, ile razy... Nie. Czy kiedykolwiek przyszedł przed lub na czas. Cóż, taki sposób bycia.
Jako iż było to spotkanie prywatne, a i w dość szanowanej restauracji, należało się porządnie ubrać. I tu tkwił problem. Nie to, że nie wiedział co założyć. Bardziej nie miał co założyć. W końcu jednak udało się wygrzebać coś z szafy. Chyba cudem.
Przekroczył próg lokalu i rozejrzał się. Z początku nie zauważył tego, kogo szukał. Po chwili jednak zatrzymał wzrok na odległym stoliku. Uśmiechnął się lekko i wolnym krokiem ruszył w jego stronę.
No to teraz najtrudniejsze.
Trzeba być miłym.
- Guten Abend - rzucił do Szlezwiku stając obok. - Mam nadzieję, że nie czekałaś zbyt długo... - rzeczywiście, trudniejsze niż się wydaje. I że niby ma być miły cały wieczór? Niemożliwe...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Sro Paź 03, 2012 4:30 pm

Zacisnęła dłonie w pięści i próbowała nie wybuchnąć. To że sama się notorycznie spóźniała na wszelkie spotkania, ale próbowała się tego oduczyć. Prawda, była dziecinna, choć i tak uważała to za jakiś plus u siebie. Dziecięcy upór czasami pomagał w niektórych sprawach.
Spojrzała przelotnie na zegarek i odliczała powoli kolejne minut. Pięć, dziesięć, trzynaście… i zaszczycił ją swoją obecnością. Od razu udała, że go nie zauważyła. Po co miała pokazywać swoje zdenerwowanie? Wystarczyło udawać to iż nic nie zauważyła, walnąć jakiś tani bajer i miała go w garści. Zawsze tak było.
Kątem oko spojrzała z lekkim pobłażaniem na jego strój. Mogła się od razu spodziewać, że nie będzie miał nic co nada się do założenia. A to co włożył to modne od paru lat już nie było. Niektórzy po prostu nie umieją dostosować się do aktualnych czasów.
Zirytował ją fakt, że ustał obok niej jakby czekał na jakieś pozwolenie… Co za człowiek…
- Guten Abend – odpowiedziała powoli, uśmiechając się sztucznie, oczywiście, zauważył od razu ten fakt. – Nie, nie czekałam wcale długo, ba straciłam rachubę czasu i myślałam, że już nie przyjdziesz. – powiedziała spokojnie, próbując być miłą. – Nie stój tak! – warknęła po chwili. – Siadaj, mamy trochę do omówienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Sro Paź 03, 2012 4:51 pm

Czyli darujemy sobie formalności. Dobra, nawet lepiej. Usiadł naprzeciwko dziewczyny. Tak, zauważył jej sztuczny uśmiech, ale postanowił to zignorować.
- Powiedziałbym, że więcej niż trochę - chyba że "trochę" nabrało nowego znaczenia. Bo do omówienia mieli sporo. A najbardziej bolał fakt, że trzeba będzie się przeprosić. To jedno słowo wyjątkowo ciężko przechodziło Gilbertowi przez gardło. Zbyt ciężko.
Obrzucił wzrokiem restaurację. Jakby się zastanowić, nic specjalnego. Właściwie, jak większość lokali. Tylko niektóre miały po prostu... Bardziej wygórowane ceny.
Wrócił wzrokiem na Louise.
- Mam jedną prośbę. Przejdźmy od razu do rzeczy - rzucił w chwili lekko niezręcznej ciszy. Nie lubił przez kilka godzin owijać w bawełnę, gadać o pogodzie i innych takich. Bo po co? Lepiej załatwić sprawę szybko, koncentując się na jej sednie. Najzwyczajniej w świecie walić prosto z mostu i nie robić niepotrzebnych problemów. Bo problemów i tak było za dużo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Sro Paź 03, 2012 5:05 pm

Prychnęła tylko pogardliwie. Czemu on był takim deklem? Jakby nie mogła choć raz związać się z kimś kto ma mózg, a Prusy nie posiadał tego organu.
- Mamy wiele do omówienia i zajmie nam to dużo czasu, lepiej? – spytała oburzona, że on śmiał ją poprawiać. Nie miał nawet takie prawa.
Jednak po chwili straciła swój upór i spuściła nieco wzrok. Za co ona miała go przeprosić? Szlezwik nigdy nie myślała, że nadejdzie taki dzień, że ona będzie musiała mu to powiedzieć. Za dużo przez te wszystkie wieki nagromadziło się brudów za które trzeba odpowiedzieć. Nie wiedziała jak to wytłumaczyć… To, że byli kiedyś razem, wydawało się niemożliwe…
Podniosła szybko wzrok i spotkała się z tęczówkami Gilberta.
- Jak zawsze konkretny. Nie zależnie czy chodzi o uczucia czy sprawy zawodowe… Wiesz, że czasami mnie to denerwowało? – powiedziała spokojnie, jednak dodała po chwili. – Może coś najpierw zamówimy? I ostrzegam, nie ma mowy, aby pić piwo. Zgadzam się na szampana… - dodała, odrzucając grzywkę na bok.
Uśmiechnęła się krzywo, przypominając sobie wiele rzeczy o jakie potrafili się kłócić. On zwykle walił prosto z mostu, przez co zdarzało się, że doprowadzał ją tym do płaczu. W tamtym okresie jeszcze bardziej przypominała beksę, bardziej niż wtedy gdy była dzieckiem. Wiedziała dobrze, że wyjdzie ta sprawa tak, że później będzie jeszcze gorzej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Sro Paź 03, 2012 5:29 pm

Zmrużył oczy. Nie, ona była zbyt dziecinna by dało się już porozmawiać.
- Lepiej - syknął. Dlaczego mówiła oburzonym tonem; nie wiedział. On tylko wtrącił swoje zdanie.
I jak tu przepraszać? Nie dość, że normalnie nie potrafił tego zrobić, to co dopiero przepraszać kobietę. Phe, kobietę... Dziewczynę będzie odpowiedniejszym określeniem.
- Bywa. Nie lubię owijać w bawełnę - stwierdził wzruszając lekko ramionami. - Możemy zamówić... - ale że jak to bez piwa? Przecież... No... Nie był tym zadowolony. Szampan to nie alkohol. Za słabe... To to mogą sobie pić ci wszyscy biznesmeni. Mimo dezaprobaty, postanowił odpuścić. Na piwo mógł sobie pójść kiedy indziej i z kim innym.
A co do tego związku... To był dla niego już zamknięty i nic nieznaczący etap życia. Nie będzie rozpamiętywał, bo najzwyczajniej nie ma czego. Były chwile lepsze, były gorsze, ale to już tylko przeszłość. Historia. Nawet niewarta uwzględnienia. Szlezwik była po prostu... Beksą. Przynajmniej wtedy. A jemu taka partnerka niepotrzebna. Może dlatego nic więcej z tego nie wyszło.
Bo przecież to nie jego wina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Sro Paź 03, 2012 6:18 pm

Zacisnęła po raz kolejny zęby. Nie wiedziała jak powinna uspokoić się i kiedy przestać zachowywać się jak ta stara Szlezwik. Ona po prostu zginęła pewnego dnia i nie mogła dopuścić, aby się odrodziła.
- Daj mi chwilę. Muszę się opanować, bo w takim stanie to będę tylko skłonna wyrzucić cię przez okno… - powiedziała cicho, zamykając oczy.
Nie daj się sprowokować, nie daj się sprowokować, nie daj się sprowokować. Powtarzała to sobie w kółko chcąc sobie to w końcu wmówić. Czasami to działało, a czasami nie. To była ruletka. Wolała, aby zadziałało, bo nie miała ochoty na takie kolejne spotkanie. Pomyślało o tym jaka była szczęśliwa, gdy mogła spokojnie błąkać się po lasach, szukając czegoś zdatnego do jedzenia. To był najlepszy okres w życiu. Nie było gorsetów, sukien czy niewygodnych butów. Wszystko było prostsze!
- Już mi lepiej. – rzekła po chwili otwierając oczy. – Teraz mogę rozmawiać spokojnie. – odgarnęła włosy i dodała po chwili. – To może wino? Skoro tak nie lubisz szampana… A co do jedzenia?
Próbowała zachowywać się naturalnie. Skoro już mieli spędzić razem kilka godzin to lepiej zachować poziom. Dobrze wiedziała, że Gilbert pamiętał tą Louise, która wybuchała niespodziewanie płaczem albo błagała, aby mogła wrócić do Danii, bo tylko tam czuła się jak w domu. Wolała zatrzeć te marne ślady o swojej dawnej ja. W końcu tyle minęło, a on już jej wcale nie znał. Widome było, że taka osoba nie jest mu potrzebna…
Może i nawet po części była jej wina.
- Nie masz się czym martwić. Nie wybuchnę płaczem. – zapewniła gorliwie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Czw Paź 04, 2012 1:22 pm

Uniósł brwi na to jej "muszę się uspokoić". Jednakże, postanowił nie pogłębiać tematu. Zaczął się za to zastanawiać nad tym całym szampanem. To takie wino, tylko że z bąbelkami, nie? Nie ma to jak wiedza na temat alkoholi... Ale co poradzić, jak się pije właściwie tylko piwo?
Wino...? No... Lepiej... Nie to samo, ale lepiej.
- Może być... - powiedział bez większego entuzjazmu. - Nie wiem, co możemy zamówić do jedzenia - nawet nie był głodny. Chciał wszystko szybko załatwić i mieć chociaż tę jedną sprawę z głowy. Nie mniej jednak, skoro zgodził się na spotkanie w restauracji, to wypadałoby coś zamówić. Nawet nie będąc głodnym.
Uśmiechnął się na zapewnienie. Przez chwilę miał ochotę dodać coś niekoniecznie na miejscu, ale ostatecznie się powstrzymał. Nie, nie wypada. Ten jeden, jedyny raz będzie trzymał język za zębami.
- Nie martwię się. Zastanawiam się tylko, czy się zmieniłaś od tamtej pory - nie ma to jak szczerość i bezpośredniość... Szczerze mówiąc, Gilbert rzadko kiedy się martwił. Po prostu nigdy nie widział ku temu powodów. Teraz też ich nie było, więc?
Co z tego, że wojna wisi w powietrzu? Nie ma się czym przejmować. Póki co nie wybuchła, a jak wybuchnie... To będzie. I tyle filozofowania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Czw Paź 04, 2012 3:16 pm

Uniosła delikatnie brwi, ale nie odezwała się na razie. Musiała to wszystko dobrze zaplanować, aby wyjść na tym jak najlepiej. W końcu nie od razu Rzym zbudowano. Mogli zawsze przenieść się do jakiegoś pubu i upić się do nieprzytomności. Zwykle w takich sytuacjach ludzie od razu się do siebie zbliżają. Albo lądują razem w łóżku, choć ona wolała tego uniknąć.
-Ten alkohol nie jest najgorszy, ale nie zastąpi piwa. – po chwili dodała jeszcze. – Zdecyduj się. Przypominam, że karta leży obok ciebie, chyba, że ja mam wybrać. – uśmiechnęła się delikatnie, chcąc wyjść na miłą.
W końcu to była restauracja, koniecznie trzeba coś zamówić, bo inaczej właściciele obrażą się na nią. W końcu to są jej znajomi i nawet zgodzili się ją odsłużyć za darmo. Nie mogła w końcu odmówić! Miała lekkie kłopoty z funduszami, a taki darmowy posiłek mógł być dla niej szansą. A znając rodzinę to skończy się na ostrej libacji. Czyli jedna z normalnych imprez.
Zauważyła jakieś zahamowanie u Gilberta. Skoro już tu siedzą to niech zachowuje się tak jak zwykle. Niech tylko powstrzymuje swoje zapewnienia o swojej zaglibiastości. Tylko to potrafiło ją doprowadzić do białej gorączki.
- Nie powstrzymuj się. Jeśli chcesz coś powiedzieć to mów od razu. – powiedziała szczerze, chcąc pokazać swoją dojrzałość.
Uśmiechnęła się jeszcze bardziej. Nie wiedział czy się zmieniła czy nie. Ale ona koniecznie chciała mu to pokazać. Nadal miał on w głowie obraz zwijającej się w spazmach płaczu istotki. A ona wolała o tym zapomnieć.
- Faktycznie, nigdy się nie martwisz. – pokiwała głową. – Gilbercie, zmieniłam się bardzo. Nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. – powiedziała z pewnością siebie. – Chcesz się o tym przekonać?
Louise po raz pierwszy na tym spotkaniu, zaczęła się dobrze bawić. Jeżeli nie wiedział o niej już prawie nic, miała ona ochotę to zmienić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Pon Paź 08, 2012 12:04 pm

Tutaj w duchu się zgodził. Nic nie mogło zastąpić piwa... Niemieckiego, rzecz jasna. Fakt, wino jakieś strasznie złe nie było... W każdym bądź razie, dało się przeżyć. Kiwnął głową.
- Niech będzie wino - posłał dziewczynie lekki uśmiech, tak żeby nie było. W sumie, na piwo mogliby iść jak już wszystko wyjaśnią. Ot tak, żeby uczcić. - Więc może ty zamów. Nie byłem tu jeszcze, nie wiem, które dania są godne uwagi.
Jej następne słowa trochę go zdziwiły. Mimo wszystko, zdecydował się póki co nie wtrącać różnych uwag. Tak po prostu. A czy chciał się przekonać, czy się zmieniła? Pewnie, że chciał. Uśmiechnął się trochę szerzej.
- A cóż to za pytanie? Chętnie się o tym przekonam - a dlaczego podchodził do tego z takim entuzjazmem? A no, bo przy tym można mieć niezły ubaw...

(Przepraszam, że takie krótkie. D:< Ja mam dosłownie pustkę w głowie, jak mam coś napisać. ;n; )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Wto Paź 09, 2012 5:03 pm

Otworzyła trochę szerzej oczy, ze zdziwieniem stwierdziła, że zaczyna powoli przejmować pałeczkę dominacji na tym spotkaniu. Chyba właśnie to był pierwszy dowód na swoją zmianę. Kiedyś podlegała swoim opiekunom pod każdym względem i nie miała śmiałości sprzeciwić się czy podjąć samemu decyzji.
- Kuchnia włoska czy francuska? Bo niemiecka to chyba już do znudzenia… - przerzuciła parę stron i uśmiechnęła się na widok deserów. To właśnie jej słabostka. – A na deser sernik z malinami, mus czekoladowy z owocami i na sam koniec lody… - jej oczy wypełniły się niezdrowym światłem.
Oparła głowę o ramię i zaczęła myśleć intensywnie nad jakimś mądrym argumentem. Zawsze mogła wylecieć z teksem, że jak była z nim, to nigdy by go sama nie pocałowała, bo się za bardzo wstydziła. Albo zamykała oczy przy każdym jego dotyku… I raz zemdlała… Poczuła jak na jej policzkach, pojawia się rumieniec. Może lepiej nie wspominać o tym… Pewnie on sam o tym nie pamięta, więc jej honor jest jakoś uratowany.
- Przykładem jest to, że sama decyduję. Przecież ja bez najmniejszej twojej zgody nic nie robiłam… Jeszcze sama zaproponowałam to spotkanie… - powiedziała powoli patrząc mu w oczy. Wmawiała sobie, że na pewno nie zauważył tego rumieńca. W końcu nie był aż tak wielki… - A czy ty zaobserwowałeś we mnie jakieś zmiany? – spytała śmiało, zaczynając się wkręcać w rozmowę.
Na pewno będą mieli co wspominać, jeśli jeszcze kiedyś uda im się iść na takie spotkanie. W końcu takie wspominki ponoć zbliżają ludzi.

(Nie przejmuj się! Sama nie wiedziałam co teraz odpisać... Ale chyba jakoś ruszymy, co? xD)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Sro Paź 31, 2012 10:01 pm

- Może być francuska - trzeba było przyznać, Francuzi jedzenie mieli dobre. Nie zmieniało to faktu, że głodny nie był, no ale... Uniósł lekko brwi na to całe wymienianie deserów. Sporo tego... Ale wiedział, że Louise uwielbiała słodycze, więc jakoś bardzo się nie zdziwił.
Zaczął zastanawiać się nad zmianami w dziewczynie. Czy były - okaże się. Na razie sam sobie nie umiał odpowiedzieć, a co dopiero jej samej... Rumieniec, w rzeczy samej, zauważył, ale większej uwagi mu nie zwrócił.
- Wybacz, ale do tej pory żadnych znaczących. Jeśli jednak naprawdę się zmieniłaś, to podejrzewam, że przekonam się o tym w trakcie rozmowy - stwierdził, cały czas myśląc nad ową sprawą. Nie miał podstawy, żeby kwestionować jej stwierdzenia co do tego, ale nie miał też konkretów, żeby samemu to określić.
Mimo wszystko, dla niej lepiej będzie, czy może jest, jeśli będzie inna niż wtedy. Czasy są jakie są, spokojnymi się ich nazwać nie dało, a taka dziewczynka miałaby problemy z poradzeniem sobie. Chyba.
Nie, żeby mu zależało...
Nie mniej jednak, wsparcie, jako land, będzie miała tak czy tak. Także, tą sprawę można było póki co odstawić na bok.

[Trochę to trwało + jak zwykle zwaliam kanon, ale mam nadzieję, że wybaczysz. <3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Pią Lis 02, 2012 1:11 pm

Uśmiechnęła się słysząc wybór kuchni. Sama miała na to ochotę.
- Dobrze, czyli mogę z wyborem dań cię zaskoczyć? – upewniła się po raz kolejny, aby nie było na nią, jeśli coś popsuje.
Nie miała pewności czy ilość deserów była odpowiednia? Może było ich jednak za mało? Nie wiedziała czy Prusak nadal kochał jeść tyle ile sam waży… Na każdym spotkaniu rodzinnym ostentacyjnie go ignorowała albo robiła mu na złość i przeszkadzała jak się da. A potem wylatywał przez okno… Albo przez drzwi, ale tylko wtedy, gdy Louise była zbyt pijana… Choć zdarzało jej się, że ktoś miły pomógł jej w tym, kochała wtedy tych ludzi.
Dyskretnie powachlowała się jedną ręką tak, aby rumieniec chociaż trochę zelżał, przecież jeśli to zauważy może to odebrać w opacznym znaczeniu… Już dawno nic do niego nie czuła, chyba, nie miała teraz czasów na romanse. Wojna wisiała w powietrzu, a to by ją tylko dodatkowo rozpraszało i sprawiało więcej bólu. Tylko by się martwiła czy ten idiota Gilbert jest cały, czy nic mu się nie stało? Czy nie trafił w ręce wroga? Zwariowałaby od takiego myślenia! Przecież z takim podejściem już dawno wylądowałaby do psychiatryka… I pewnie by jeszcze przepłakiwała całe noce… A to by nie było fajne…
Tęsknota.
Nie pozwoliłaby sobie na takie uczucia. Może byłaby potrzebna? A tak wszystkie jej myśli zaprzątałby ON.
Miłość.
Zdecydowanie nie ma na to czasu. Musi maksymalnie skupić się na swojej pracy. Wspomaganie Rzeszy swoimi pieniędzmi jest potrzebne.
- Nie chciałabym cię rozczarować. Gdy zostałam sama bez niczyjej kontroli, spróbowałam własnych sił. Chociaż Holsztyn mi pomagał… Ale… - zacisnęła zęby, próbując powstrzymać łzy. – Było trudno… Wróciłam na te ziemie pełne wspomnień i Duńczyków… Czułam się zgubiona… Nikt inny nie chciał mi pomóc w tej sytuacji, oczekiwali tylko mojego posłuszeństwa i pomocy… - szybko przetarła oczy, gdy poczuła jak po policzkach płyną łzy.

(Mówiłam ci, że kocham Prusy w twoim wydaniu? <3)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Nie Lis 04, 2012 4:56 pm

- Możesz - potwierdził. Przynajmniej nad wyborem dań nie będzie musiał się zastanawiać. Problem z głowy. Kwestią dyskusji mogłoby być nazywanie czegoś takiego problemem, ale... Dobrze, nie wgłębiajmy się w tą jakże skomplikowaną filozofię.
W każdym bądź razie, można było iść za przysłowiem jeden problem to nie problem. Dwa problemy to już problem. Czy jakkolwiek inaczej to szło.
Rumieniec goszczący na twarzy Louise doprawdy go nie interesował. Ślepy nie był, zauważył. Ale nie miał co robić, tylko prowadzić rozkminy nad powodem jego pojawienia. Na chwilę obecną może ciekawych tematów do zastanowienia nie było, jednakże na pewno są lepsze niż taki.
Nie interesowało go też za bardzo, co dziewczyna o nim myśli. Aktualnie ważniejsze były sprawy Rzeszy. Wojna wisząca w powietrzu. Co tam ich prywatność...
A ta była teraz bardzo względna. Właściwie rzecz biorąc, prywatność nie istniała. Szczególnie dla nich, personifikacji.
Jednak, chyba nie dane było teraz Gilbertowi rozkminiać nad tą sprawą. Uniósł lekko jedną brew, widząc łzy spływające po twarzy dziewczyny.
No nie, i co on miał niby zrobić? W 100%, do pocieszania się nijak nie nadawał.
- Wiesz, z reguły tak jest, że wszyscy czegoś oczekują od Ciebie, nie zważając na twoje potrzeby... To po prostu taka... Światowa logika. Albo raczej jej brak.

[Nie. <3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Sob Lis 10, 2012 10:11 am

- Dobrze. – odpowiedziała szubko i skinęła na kelnera.
Kręcił się on niedaleko nich od dłuższego czasu, dlatego od razu ją zauważył. Podszedł spokojnym krokiem, jednak Szlezwik była szybsza. Podniosła swoją kartę i zasłoniła siebie i kelnera. Powolnym ruchem dłoni i cichym głosem pokazywała mu po kolei co od niego oczekuje. Chciała zrobić jakąś marną niespodziankę Gilbertowi, albo chociaż zobaczyć jego zdziwioną minę gdy zobaczy przystawkę. Nie powinien zwymiotować ani nic z tych rzeczy, jednak dobrze pamiętała, że on tego nie lubił. Poprosiła jeszcze o butelkę najlepszego wina. Nie można rozmawiać o takich rzeczach na trzeźwo… To jest jak Bawaria bez piwa lub Saksonia bez kawy. Rzeczy, które nie mogą bez siebie żyć.
- Dziękuję. – powiedziała z uśmiechem oddając swoją kartę. Miała nadzieję, że przynajmniej jedną rzeczą rozbawi choć troszkę Prusy, powinien się częściej uśmiechać… Pasowało to do niego.
Oparła swoją dłoń na policzku i powoli przeczesywała najbliższą okolicę smętnym spojrzeniem. Wolała cierpliwie poczekać na te wino. Bez niego nie pójdzie im tak łatwo… Zwykle Niemcy są szczególnie rozmowni po paru kieliszkach czegoś mocniejszego; ta sama zasada dotyczyła też Landów. Skoro jaki kraj taki pan.
Rumieniec zelżał jednak nadal nie mogła skierować swoje spojrzenia na towarzysza. Oczy miała jeszcze wilgotne przez wcześniejsze łzy, ale wiedziała, że oczy też są czerwone, bo ocierała kilkukrotnie je. Jak mogła się rozkleić przed najgorszym mężczyzną, który nie umie pocieszyć kobiety, na świecie? To było jak malowanie obrazów z Hitlerem… Będzie ci wmawiał, że twoje są gorsze, aż w końcu mu uwierzysz i przestaniesz malować, bo będzie ci za bardzo wstyd, aby to robić. Naiwny człowiek to najgorsza personifikacja, a skoro taka właśnie Szlezwik jest, to powinna jakoś ogarnąć te swoje nie pasujące zachowania.
Rozpłacz się przy facecie, na pewno cię pocieszy, chyba, że jest Prusakiem… Wtedy będzie modlił się w duchu, abyś przestała ryczeć, bo on nie wie co ma zrobić…
- Wiem, że ludzie są tacy jacy są. Nie patrzą na twoje potrzeby tylko oczekują od ciebie posłuszeństwa i pieniędzy. Taki jest każdy nas władca, czy szef, ale oni szanują i widzą w nas ludzi…
Wzięła głęboki wdech i spojrzała mu prosto w oczy.
- Ale wiesz… Jesteś marny w pocieszaniu kobiet… Nic się nie zmieniłeś…

(To teraz już wiesz ^ ^)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Pon Sty 14, 2013 8:39 pm

Siedział spokojnie (jak na niego) w fotelu, podczas, kiedy jego towarzyszka dzisiejszego wieczoru dopełniała zamówienia. Co ona tam szeptała? Pewnie chciała mu wyciąć jakiś numer. Cóż, będzie musiał jakoś zdzierżyć to żarcie, które wybrała. Jego żołądek był dostosowany do radykalnej diety, w końcu nieraz borykał się z problemami gospodarczymi. Jednak, skoro już byli na kolacji, wolał zjeść coś smacznego, nawet, jeśli głód mu aż tak bardzo nie doskwierał. Nadal był trochę naburmuszony z powodu wyboru trunku, no ale, chciał to mieć za sobą, niech Szlez wybiera, on będzie miał spokój. Poza tym nawet nie bardzo by wiedział, co zamówić. Nie miał pojęcia, co ona lubiła. Nagle doścignęła go szczera prawda: odkąd się rozstali nie wiedział o niej absolutnie nic. Dotychczas niezbyt go to obchodziło, nawet na zjazdach rodzinnych nie był zbyt zainteresowany jej personą, tylko z jakiegoś powodu, mimo, że w jej kierunku nie wszczynał żadnych kłótni, zawsze mu się obrywało. Zawsze. Ech, takie życie niewinnego Prusaczka, nic nie robi, a i tak dostanie wazonem/książką/czym innym. Pokręcił w duchu głową wspominając wszystkie rodzinne spotkania. Średnio lubił chadzać na wizyty do tej hołoty. Nie dosyć, że z większością miał na pieńku, Mein Gott raczy wiedzieć, za co, to dodatkowo irytował go momentami Ludwig, u którego wszystko musiało potoczyć się zgodnie z napisanym już tydzień wcześniej grafikiem, wiecznie siedzący, jakby miał kij w tyłku Szwajcaria patrzący ukradkiem na zegarek, kiedy tylko się skończy, a w dodatku atakujący Gilberta za każdym razem, gdy próbował nawiązać konwersację z Liechtensteinem. No i Austria... Ale jego pozostawi bez komentarza. Oprócz tego Landy, o, tu mógłby długo komentować, ale to nie był czas oraz miejsce na roztkliwianie się nad swoją rodziną. Jej się przecież nie wybiera.
Co do Landów, po policzkach Szlezwiku ciekły kryształowe łzy. Słowo by dał, nic się nie zmieniła! Nadal była beksą, choć zgrywała twardą. Nigdy nie umiał pocieszać ludzi, nigdy mu to też specjalnie nie wychodziło, jednak irytowały go ryczące niewiasty. Spojrzała na niego tymi swoimi dużymi, zapłakanymi oczami i powiedziała coś o tym, że nic się nie zmienił. Siedział maleńką chwilę nie wiedząc, co do końca zrobić, po czym w milczeniu pochwycił ze stołu serwetkę, wstał i pochylił się nad dziewczyną, białą chustką wycierając krople wody z jej twarzy.
- Wiesz, Ty też się jednak ani trochę nie zmieniłaś... - po czym po raz pierwszy tego wieczora obdarzył ją szerokim uśmiechem. Takim odrobinę pobłażliwym, ale, o dziwo, ani trochę drwiącym.
Potem opadł z powrotem na swoje miejsce, chowając serwetkę do kieszeni. Miał nadzieję, że nikt nie zauważył tego gestu, choć niezbyt go to szczerze mówiąc obchodziło.
- Tacy są szefowie, władcy... I oni widzą w nas ludzi. Ale oprócz bycia ludzi jesteśmy też państwami. Personifikacjami. Mamy uczucia, tak jak ludzie, ale ciąży na nas większe brzemię. Oprócz dbania o nas samych musimy też mieć wzgląd na naszych ludzi. To jest trudne zadanie, nie powiem, że nie...

(dobra, napisałam :3)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Nie Sty 20, 2013 2:37 am

Powoli czuła się jakby siedziała na szpilkach. Za dużo powiedziała, za dużo pokazała starej siebie, nie zachowała się tak jak powinna dama, a co najgorsze… To był Gilbert! A dodatkowo stare uczucia powoli w niej odżywały. Tak staranie próbowała je zabić, udusić, zakopać czy też spalić. Było, minęło. Nie żyła przeszłością, bo wpadłaby za szybko w depresję. Wystarczyło jej to co musiała przeżywać teraz. Nie potrzebowała, żadnych innych atrakcji w życiu. Lubiła je taki, jakim jest. Miała królisia, do którego w każdej chwili może się przytulić. Rodzina, to rodzina, pogadać się z nią zawsze dało. Czy czuła się samotna? Tak. Ale bardzo dobrze to maskowała. Lata praktyki i udawania porcelanowej laleczki zrobiły swoje. Czuła się właśnie tak.
Otworzyła szerzej oczy, gdy Prusy wytarł jej łzy. Oczywiście zarumieniła się, znowu! Ale to już taki tam nieważny szczegół, którego i tak nie zauważył, bo był zbyt zajęty myśleniem o sobie i te sprawy. Tylko jeden jego ruch zastanowił ją. Dlaczego schował serwetkę do kieszeni? Na samą myśl o tym zmarszczyła lekko brwi. Nie miała siły wyciągać z niego siłą czemu zrobił to, po co mu ta serwetka? Czy podobnego typu pytania. W końcu każdy ma swoje dziwactwa, wiec nawet taki Prusak może, bo nikt mu przecież nie zabroni. Dobrze przynajmniej, że nie miał Gilbrid na głowie, nie ma pewności jakby na taki widok zareagowała. Może by wybuchła śmiechem… Albo popłakała się do razu z powodu jego głupoty. Ponoć ta choroba jest wyleczalna, wiec jest dla Gilka szansa! Tylko się modlić, aby leczenie się powiodło.
- Gdybyśmy nie byli w miejscy publicznym już dawno rzuciłabym w ciebie wazonem, książką lub cokolwiek innym, jednak z szacunku dla właścicieli teraz tego nie zrobię. – powiedziała spokojnie, poprawiając włosy. Zachowywanie się jakby nic się nie stało, było bardzo w jej guście.
Wystarczy chwila nieuwagi. Prosty zbitek słów, który może zmienić wszystko i twój świat zaczyna wirować. Musiała to powiedzieć jej słowa płynęły potokiem z ust, a ona nie mogła tego powstrzymać. Otworzyła swe zakamarki duszy właśnie przed taką osobą… To… Smutne.
- Nie myślałeś kiedyś o tym, że jesteśmy pionkami w tej grze? Wszystkie głowy państwa to królowie, królową jest personifikacja, a my landy innymi pionkami. Nie bierzemy w niej udziały z własnej woli, tylko ktoś lepszy od nas o tym decyduje. Nie mamy prawa choćby pisnąć na ten temat słówkiem, czy poskarżyć się na coś. To by zostało od razu zignorowane lub wyśmiane. Nasza rzeczywistość jest właśnie taka, nic tego nie zmieni, choć nie ważne jak będziemy się starać, zawsze pozostaniemy na przegranej pozycji. – zacisnęła zęby i szybko zasłoniła dłonią usta. Naprawdę to powiedziała… Nie mogła tego zrobić. – Ty nic ode mnie nie słyszałeś, rozumiesz?

(widzę i przepraszam za zwłokę ^ ^)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Wto Sty 22, 2013 7:25 pm

Zaczął baczniej wodzić purpurowym tęczówkami po swojej towarzyszce dzisiejszego wieczora. Wiedział, że popełniła taktyczny błąd, otwierając się przed nim i pokazując siebie taką, jaką ją zapamiętał. A podobnież mówiła, że się zmieniła. Ech, niektórzy nigdy się nie zmienią, jak bardzo by nie próbowali. W gruncie rzeczy Szlez zła nigdy nie była, miała powody, aby nie żywić do niego najmniejszej nawet chęci, zwłaszcza po tym, co razem przechodzili w przeszłości, ale jej największą wadą była ta mazgajowatość. Prusy nigdy nie lubił głośnych beksalali, a taka bywała... jednak była też landem, a to znaczy, że pomimo wszystko łączyła ich cienka, bo cienka, ale nić pokrewieństwa.
Westchnął w duchu. Przyszedł tu pogadać jak człowiek, może dobrze zjeść, ale nie pocieszać. Nie lubił. Nie umiał. Nie lubił też rzeczy, których nie umiał, a nawet ktoś tak doskonały jak Gilbert posiadał takowe...
Uśmiechnął się zgryźliwie na wieść o wazonach i książkach. Doprawdy, kobiety zawsze mają te same metody rozwiązywania problemów... brutalne metody rozwiązywania problemów. Znał sporo brutalnych kobiet, choć ta, która siedziała przed nim niegdyś się do nich nie zaliczała. Nawet teraz, gdyby jego głowa jednak oberwała tym wazonem, czy inną (bolesną) ozdobą, też pewnie by jej nie zaliczył. W porównaniu z innymi była łagodna, jak baranek. Takie jagniątko piastujące uważnie swojego kochanego króliczka.
- Może czasem przemknęło mi to przez myśl... - odparł, kiedy wygłosiła swoją mowę. - Ale jeżeli już tak na to patrzysz, to nie wiem, czy kojarzysz taki ruch w szachach, kiedy pionek dochodzi do samego końca pola przeciwnika i dzięki temu jest w stanie odzyskać utraconą wcześniej królową. Poza tym, nie uważam się za pionek. Jestem na to za świetny. Jeżeli już bawimy się w szachy, to nie wiem, jaką figurą jestem, ale na pewno czymś istotnym. A pamiętaj, że każda figura, czy wieża, czy nawet pionek są ważne. Bez nich ani rusz. Czasem trzeba poświęcić którąś dla dobra rozgrywki, byleby król na tym nie stracił, ale każda ma jakieś znaczenie. Cały ten świat może być jedną wielką szachownicą, która jest tylko narzędziem w rękach graczy, ale to, kto wygra rozgrywkę zależy nie tylko od nich, ale i - mimowolny uśmiech przemknął mu przez twarz - również od figur. I nie zamierzam udawać, że nic od Ciebie nie słyszałem, skoro tak nie było.
No właśnie, bo nie miał takiego zamiaru. Skoro już wciągnęli się w tę interesującą dyskusję, to zamierzał ją ciągnąć. Oparł twarz na swojej prawej dłoni, łokieć kładąc na blacie stołu. Czekał na to, co odpowie na jego słowa rozmówczyni...

( spoko, nie szkodzi :> )
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Czw Maj 23, 2013 12:55 am

Drgnęła jej delikatnie brew. Dobrze wiedziała jaki irytujący potrafi być Gilbert gdy tego bardzo chce. To szybko sprowadzało ją na ziemię i od razu zapomniała o tym, że kiedyś go nawet… lubiła? Nazwijmy to tak, chodź w jej przypadku lepiej było mówić o zastępstwie. Nie udało się, sparzyła się na tym, mówi się trudno, jednak nie mogła o tym nikomu powiedzieć. Lepie używać takich terminów jak „ponieść się chwili” czy innych takich. To brzmiało o wiele lepiej niż te puste słowa. Zachowywanie się jak beksalala pasowało do niej tak bardzo, że Lou nie potrafiła się tego w za nic świecie oduczyć, To chyba ma się zapisane w genach czy coś w tym stylu. Dlaczego akurat ona dostała ten lewy zestaw. Mogła się kłócić o te lepsze, ale za późno się zorientowała co z tym idzie. Przynajmniej mina zbitego króliczka i łzy w oczach potrafiły przekonać ludzi do udziału w jej podwieczorkach. Każdy się ich bał, choć ona do końca nie wiedziała czemu. To tylko urocze spotkanie w miłym towarzystwie. Przecież nie zmuszała do zakładania sukienek, nie wcale~
Wróciła do punktu wyjścia. Wolała udawać, że zaczyna te spotkanie od początku i to co wcześniej nie miało w ogóle miejsca. Splotła ręce i podłożyła je pod brodę. Tak mogła lepiej nad wszystkim panować, a jeśli ją zdziwi to po prostu uderzy głową w stół. Taki miły scenariusz sobie zaplanowała, że aż miło. Pozytywne myślenie, nikt inny takiego nie miał. Wystarczą lata praktyki i króliczek pod pachą, w takim wydaniu najgorsze paskudztwo tego świata może wydawać się dla ciebie najwspanialszą rzeczą na świecie. I jeszcze trzeba kochać wszystko co słodkie i urocze, bez tego nie przejdzie, chyba że ma się jakiś szalony plan, aby to osiągnąć. To by było doprawdy interesujące.
- Czyli wiesz o co mi chodzi… - zaczęła spokojnie, skupiając się na temacie. Może znajdą w końcu jakiś wspólny język. – To, że ktoś staje się królową oznacza tylko to, iż to on staje się głównym celem przeciwnika. Każdy będzie dążył do tego, aby odebrać królowej koronę i poniżyć ją jak najbardziej się da. Tak, wiem. Ty jesteś tak zarąbisty, że ciebie nie dotyczą żadne zasady tego świata, mówiłeś mi to już wiele razy. Każdy pionek jest w jakimś stopniu ważny, ale te słabsze poświęca się z większą chęcią niż te najważniejsze. Nadal istnieje ten niewidzialny podział między wszystkim co nas otacza. Szachownica całego świata jest wielka i nikt nigdy nie potrafił ją podbić samemu, wiele krajów próbowało, jednak im się nie powiodło. Cały świat należy do tych co mają pod sobą pionki, a także do samym figur, które zawsze są skore do bunty. – wzięła głęboki oddech i spojrzała na niego. – Dlatego z tą opinią się zgadzam. Jesteś czasami przewidywalny i taki gruboskórny, ale nie wyobrażam sobie ciebie innego.
Przed nią pojawił się talerz z owocami morza, sałatką i jeszcze czymś dziwnym czego nie zidentyfikowała do końca. Wybrała to co wpadło jej w oko, nie chciała za długo wybierać. Poczekała, aż kelner naleje w kieliszki wina. Musiała się dziś koniecznie napić, a najlepiej jak najwięcej.
- Smacznego~

[Tak, to jest post xD Napisałam go w końcu \o/]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   Nie Cze 09, 2013 11:31 am

- Właśnie przyznałaś, że jestem zarąbisty - wyszczerzył się do niej w urrrroczym uśmiechu.
Tak, to był pierwszy komentarz, który przyszedł mu na myśl po usłyszeniu jej wypowiedzi i nie miał zamiaru go w najmniejszym stopniu przemyśleć. No, no, zdawał sobie sprawę, że inne państwa/landy/osoby nie wyobrażają sobie ich szarego, nudnego życia bez malarza - Prusaczątka, który nadawał tęczowych barw ich marnej egzystencji swoimi drobnymi (lub nie) codziennymi złośliwościami. Doprawdy, nie było za co dziękować. Acz prezenty i pochwały mile widziane~
On też ją nawet lubił. Bo "zakochanie" to chyba za wiele powiedziane. Każdy przecież wiedział, że coś takiego jak "miłość" wykazywał jedynie do jednej osoby - do samego siebie! Przecież w całym tym wszechświecie nie było nikogo wspanialszego, z kim mógłby się dogadywać, richtig? Ale lubił ją, niejednokrotnie musiał przyznać, że go... bawiła? Tak, to dobre słowo. Ta jej dziecinność nawet teraz wywoływała mimowolny uśmieszek na jego bladej twarzy. Nawet nie opowiadając dowcipów czy nie ślizgając się na skórkach od bananów cała była taka, no, zabawna. I musiał przyznać, że chociaż atmosfera wciąż była deko napięta, miło spędzał czas. Czekał tylko na moment, gdy będzie mógł zrobić coś, co rozluzuje ich oboje na dobre, bo nie miał ochoty siedzieć cały wieczór jak na szpilkach. Jeszcze by mu ten jego seksowny tyłek poraniły, i co wtedy?
- Też jakimś cudem nie umiem sobie wyobrazić Ciebie innej, niż byłaś, ale jeżeli dostrzegę to, to... cóż, będę pozytywnie zaskoczony - i znów uśmiech. - Tymczasem widać, że usilnie dążysz do wygrania tej szachowej dyskusji. A więc, bardzo proszę, nie cierpię przegrywać, jak wiesz, ale tym razem dam sobie spokój i odpuszczę, choć mam takie argumenty, że natychmiast wgniotłyby Cię z całym impetem w ziemię. Ale że ta porcja pysznego żarełka gapi się na mnie wzrokiem mówiącym "Giiiilbeeert, bierz mnie hardo!", to nie mogę odmówić czemuś tak kuszącemu i zaiste mówię Ci "Smacznego" i jem! - po czym kurtólarnie wziął widelec do ręki i począł konsumpcję czegoś... nie wiem czego, ale pewno dobre, bo Pan Zagilbisty nie wziąłby do ust czegoś ohydnego. ^^' Popijał posiłek winem, choć sam wolałby spotkanie w jakimś barze z piwem, ale cóż, kobieta wybierała, a on nie miał już sił, czasu ani ochoty na zbędne negocjacje.
Rozejrzał się po sali, szukając wzrokiem czegoś, co mogłoby przyciągnąć jego zainteresowanie. Nagle wzrok jego spoczął na jakimś grubym jegomościu w garniturze, siedzącym do niego tyłem i dość głośno obwieszczającego fakt, że zajadał się cielęciną. Bardzo lubił (SIĘ NABIJAĆ) z takich ludzi, więc coś, co miał zaraz zrobić, miało zostać potraktowane jako wisienka na torciku jego złych uczynków dnia dzisiejszego.
- Hej, Lou, widzisz tamtego faceta? - wskazał na niego podbródkiem, biorąc z ich stolika słomki (nie pytaj się mnie, co one tam robiły) leżące koło nich, a tak jaśniej to jedną oraz serwetkę, od której urwał kawałek i zgniótł w palcach formując z niego kulki. Następnie załadował "amunicję" do słomki i przykładając do ust rzekł. - Obserwuj jego reakcję.
I nie cackając się długo wystrzelił w jegomościa, trafiając idealnie w sam środek jego szyi. Ten poczuł, jak coś wilgotnego od śliny albinosa trafia go od tyłu i odwrócił się z wrzaskiem szukając winnego, na co Gil malowniczo schował słomkę pod stolik i przykładając dłoń do buzi starał się opanować swój własny chichot. Zapowiadało się zabawnie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Restauracja "Omega"   

Powrót do góry Go down
 
Restauracja "Omega"
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rynek Główny-
Skocz do: