IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Port w Southampton

Go down 
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Port w Southampton   Sro Paź 03, 2012 8:23 pm

Pewnie chcecie wiedzieć, co robiła tutaj Alex. W Anglii. W jakimś cholernym porcie. Z ogromnymi statkami, które biły na głowę małe stateczki irlandzkie. Szczerze powiedziawszy, to sama Irlandia też chciałaby wiedzieć, co tutaj robi. To nie jest na pewno idealny okres do włóczenia się po królestwie. Dlaczego? Irlandczycy cięci na anglików, Anglicy na Irlandczyków. Nie była więc pewna, czy za chwilę nie dostanie w głowę od jakiegoś tutejszego patrioty. Jednak to nie była jej główna rozterka, bo Irlandia, przyznać trzeba, była osobą niezwykle odważną. Bardziej denerwowało, niż martwiło ją to, że tu jest. Nienawidziła tego kraju z całego swojego zielonego serca. Wina Anglii. Zresztą, mordowała się z nim przeszło od kilkunastu wieków. W tym osiemset lat niewoli. I, o dziwo, niepodległość. Nie udało by się to jednak przez powstanie Wielkanocne, które mimo, że zakończyło się klęską to było zwycięskie. Dowódcy tej walki zostali straceni. Powieszeni, zastrzeleni. Zależy, na co Mr. England miał akurat ochotę. Jednak te egzekucje nie zostały zapomniane jak poprzednie. Rozeszły się na cały świat. Dotarły między innymi do Stanów, który widocznie nie lubił takich imprez. Nawet szef Ruska, Lenin skarcił anglika. Dobrze mu tak. Bardzo dobrze. Niech gnije w piekle, niech płonie w płomieniach ogni piekielnych, niech go szatan poćwiartuje, wypruje flaki i rzuci Cerberowi na pożarcie. Niech go bóstwo najwyższe strąci w przepaść. Niech po prostu zdechnie. Najlepiej w męczarniach. Stwierdziwszy, że oglądanie rozprutych zwłok Arthura byłoby nad wyraz miłym uczuciem, usiadła na pierwszym-lepszym murze i spojrzała na morski horyzont. Dała już sobie spokój, z komentowaniem czystości wody, zapatrzyła się jednak na jeden ze statków, mrucząc coś pod nosem. Jak na dzieło Anglii, to nawet ładny. Nawet.
- Nil aon tintean mar do thintean fein.* - rzuciła cicho, wykrzywiając usta w dziwnym grymasie zadowolenia. Irlandia jest osobą przedziwną, to należy wiedzieć. Nigdy nie wiadomo, co obecnie czuje, a w szczególności po jej zachowaniu. Najwyżej z oczu coś wytyczasz, ale tak to ni w ząb. Trzeba znać prawdziwą irlandzką filozofię, żeby zrozumieć Irlandię.

* Nie ma większego ognia jak twój wewnętrzny ogień.
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Port w Southampton   Sro Paź 03, 2012 9:17 pm

Anglia robił w Anglii to, co ostatnimi czasy: plątał się od miejsca do miejsca załatwiając milion różnych spraw. Tydzień temu był na rozmowach we Francji, dwa dni wcześniej wrócił z Amsterdamu i cały następny dzień spędził towarzysząc swojemu premierowi w załatwianiu spraw trochę mniejszej wagi. Następny dzień miał zaplanowany w Southampton, gdzie, dla odmiany, miał spotkać się z jednym ważnym politykiem, a następnie doglądnąć ostatnich poprawek przed pierwszym wypłynięciem Queen Mary, najlepszego istniejącego statku. Mary miała przeżyć swój pierwszy rejs za dwa tygodnie i Arthur szczerze żałował, że braknie mu czasu na popłynięcie razem z pasażerami. Ironicznie, statek płynął do Nowego Jorku, a Anglii czasu brakowało, bo akurat na ten okres przypadała od dawna oczekiwana wizyta Ameryki.
Chociaż oczekiwana to chyba trochę zbyt duże słowo.
W każdym bądź razie: poranne spotkanie z politykami miał już za sobą. Z większym entuzjazmem pozwolił zawieźć się do portu. Akurat był w towarzystwie kilku swoich ludzi, w tym samego Edgara Brittena, przyszłego kapitana Queen Mary.
Wystarczyło jednak postawić nogę w porcie, by słony zapach morza przytłumiło coś zupełnie innego, co nie dotykało żadnego konkretnego zmysłu, ale i tak uderzało w najczulszy punkt. Przypominało trochę intuicję. I bardzo bardzo Arthura nienawidziło.
Cóż, można po prostu powiedzieć, że Anglia na kilometr wyczuwał swoją siostrę.
Co ona tu robi? Naraz uderzyła go panika, związana z faktem, że Irlandia planuje sabotaż na jego statku. To byłoby zupełnie w jej stylu, robić niemądre rzeczy nie oczekując konsekwencji. A potem płakała, gdy Anglia pokazywał, do czego może prowadzić jej nieposłuszeństwo.
- Wybaczcie panowie - powiedział ze skrępowanym uśmiechem. - Musicie pójść beze mnie. Nie martwcie się, niedługo do was dołączę.
Szybkim krokiem odszedł od swoich ludzi i, zamiast w stronę swojej chluby, podążył w kierunku dziwnego przeczucia. Już z daleka zobaczył drobną dziewczyną, która wydała się siedzieć bez wyraźnego celu. Podszedł do niej od tyłu, akurat w momencie, w którym usłyszał, jak mamrota pod nosem słowa w irlandzkim.
- Nie podoba mi się twoje wspomnienie o dużym ogniu w promieniu stu mil od jakiekolwiek z moich statków - odezwał się napiętym, dziwnie chłodnym głosem i zmarszczył groźnie brwi. - Co wyprawiasz w tym miejscu, Alex?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Port w Southampton   Czw Paź 04, 2012 7:07 pm

I siedziała tak sobie Erie na tym murze, stukając grubymi, skórzanymi butami o cegły. Zza chmur wyłoniło się słońce, co niezwykle ją zdziwiło, bo w tych stronach pokazuje się niezwykle rzadko. Choć i tak, tradycyjnie, było zimno, to na pewno ciepłe promienie dodawały kilka stopni do temperatury powietrza. Zdjęła swój stary, zniszczony, połatany acz ukochany beret z głowy i zaczęła się nim bawić w rękach.
- Ciekawe co tam u Niemiec- rzuciła myśl, nie spodziewając się, że ktoś ją w ogóle usłyszy. Myliła się jednak niezwykle, bo zadzwonił jej w uszach głos. Aż za bardzo znajomy jej głos. Zerwała się z murku i stanęła na pewnych nogach, spoglądając na Anglię z wyrzutem.
- Ogłupiałeś?! - wydarła się, mocno zdenerwowana. On jest po prostu jakiś nienormalny! Matka go z Connemary zrzuciła, czy jak?!
-... Chwila, ty myślisz, że ja...- Przerwała. Miała w tej chwili wybuchnąć śmiechem, jednakże dość szybko zrozumiała, co może teraz zrobić. Arthur uważa ją za nierozumną idiotkę? Wykorzystajmy to na jego niekorzyść.
Bo nawet Alex nie jest na tyle nieodpowiedzialna i głupia, by rzucać się z ogniem na jego durny statek, Queen Mary. Poza tym, to była przenośnia. Ale nie miała ochoty uświadamiać teraz Arthurka o istnieniu takiego czegoś ja przysłowia w jej języku. Zmrużyła oczy, wcisnęła wściekle ręce w kieszenie i wykrzywiła usta prostą linię.
- Siedzę. - burknęła, sarkastycznym wydźwiękiem i tonem, jak do zarozumiałego pięciolatka. Bo taki właśnie w jej oczach był Anglia. Zarozumiałym bachorem, nie jakimś wielkim, wspaniałym imperium. Gdy ona już w garści trzymała Wyspy Man i Szkocję, to on jeszcze nawet pełnoprawnym królestwem nie był. A teraz wywyższa się ponad wszystkich, nieszczęsne dziecię Brytanii. Choć teraz przestała traktować go jak brata, bardziej jak najeźdźcę, zaborcę.
-Mordercę- mruknęła, dokańczając myśl na głos.
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Port w Southampton   Pią Paź 05, 2012 11:38 am

No tak, Irlandia i jej paranoja. Człowiek spokojnie do niej zagaduje, co z tego, że podchodząc do tyłu, a ta zachowuje się, jakby zamiast Anglii czekał na nią pluton egzekucyjny. Co, jakby nie patrzeć, nie było aż tak wielką różnicą. Arthur nie do końca się dziwił, czemu Irlandia tak zareagowała na ton jego głosu, ale to nadal było... Irytujące.
- Nie zachowuj się, jakbyś uciekła z szpitala psychiatrycznego, siostro - poradził jej rozdrażniony. - Jakbyś nie zauważyła, w okół są ludzie.
Myśli? Anglia spojrzał na Alex zdziwiony, zastanawiając się, o czym dziewczyna bredzi. Wyglądała na zdziwioną, ale potem na jej twarzy pojawiło się chyba coś, co miało być sprytem. Irlandia nigdy nie była tak inteligenta, za jaką się uważała; w każdym razie tak twierdził Arthur. Czasami wolno łapała. Człowiek wolno nawiązuje do jednego z jej setek tandetnych powiedzeń, a ona wyraźnie nie łapie, w czym rzecz.
I dlatego, westchnął w duchu, jej cholerna wyspa powinna być moja.
- Tak, widzę, że siedzisz - odparł cierpliwie, jak powinno się zwracać do ludzi niespełna rozumu. - Ale dlaczego akurat w moim porcie? Myślałem, że nie będziesz pojawiać się na mojej wyspie przez kolejne sto lat.
A w każdym razie miał szczerą nadzieję. Irlandia była nieprzewidywalna i wyjątkowo go nienawidziła, a Anglia miał ten problem, że nie mógł jej złapać i zamknąć w jakimś bezpiecznym miejscu, jak to kiedyś zrobił. O, a propo tego. Znowu mówiła do siebie.
Anglia prychnął cicho pod nosem, ale jednocześnie uśmiechnął się kpiąco.
- A ty znowu o tym samym - rzucił jej lekceważąco. - Czekam na dzień, w którym zaczniesz robić coś ciekawszego niż trwać w tej obsesji na moim punkcie.
Ot takie, znajdź sobie życie, zamiast przesiadywać w angielskich portach i marzyć o płonących statkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Port w Southampton   Pią Paź 05, 2012 7:16 pm

Przemilczała jego wykład. Grymas na jej twarzy błyskawicznie zanikł. Pojawiło się coś na wzór smutku, ale nie odzwierciedlało to jednak obecnych emocji Erie. Wyglądała na o wiele mniej, nie wiem, przygnębioną, niżeli naprawdę była. Dlaczego? Bolało ją to. Kuło w serce. Co najbardziej? To, że ten choleryk miał rację. Zawsze ma tą niewdzięczną słuszność. Ona po prostu stała się głucha na jego zdanie. Stwierdziła, że kłamie. Notorycznie wręcz. Uniosła zmarszczone brwi, wpatrując się w ziemię. Obsesja? To na pewno nie żadna mania. Przecież nie jest aż taka... dziwna. Niezrównoważona. Zaczęła sobie uświadamiać to, kim jest. I jak mogą ją odbierać inni. Nie potrafiła się tego nauczyć wcześniej. Nie mogła. Tyle lat przebywała wyłącznie z rodzeństwem. Nie miała, czy ja wiem, przyjaciół? Tak, tego definitywnie brakowało. Była samotna jak palec. Rodzina też po części ją olewa. Nawet Ulster. Mogła liczyć teraz tylko na siebie, taka była prawda. Ale jak stać się tak nagle kimś odpowiedzialnym? Szczególnie, gdy nie masz nawet komu ręki podać. Ptak uwiązany osiem stuleci oduczył się latać. Odwróciła się w kierunku morza i wolnym krokiem podeszła do krańcu portu. Kucnęła, wciskając rękę do lodowatej wody. Wpatrywała się niemo w swoje odbicie. Widziała w nim kogoś, kto przed chwilą uświadomił sobie, co jest z nią nie tak. I był z tego powodu bardzo nieszczęśliwy. Uśmiechnęła się słabo, tak, jak nie śmiała się od bardzo dawna. Wyjęła rękę, która po dłuższym trzymaniu stała się nieprzyjemnie zimna i brakowało w niej czucia. Wstała po chwili, wciskając szaro-zielony beret na swoją blond czuprynę. Lodowatą dłoń wcisnęła do kieszeni.. Uśmiech na jej twarzy nie znikał, wręcz przeciwnie. Wyszczerzyła się bardziej, wręcz zaśmiała. Przycisnęła beret do głowy i skoczyła. Prosto do wody. Irlandia jest osobą, która potrafi wskoczyć do arktycznie zimnego morza, z radosnym stanem umysłu. Wszystkie problemy uleciały ku powierzchni razem z resztkami jej powietrza. Została tylko jedna sprawa. Jej obecnego położenia. Jednak i ona odpłynęła po całkowitym straceniu przytomności.
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Port w Southampton   Sob Paź 06, 2012 1:48 pm

Anglia przyglądał się emocjom pojawiającym się na twarzy siostry i poczuł ukłucie niepokoju - i niecierpliwości. Cholera, nie teraz, nie w tym momencie, kiedy miał na głowie naprawdę ważne sprawy.
- Alex? - zapytał podrażniony, starając się zwrócić na siebie jej uwagę. - Irlandio, wytłumacz się.
Jednak dziewczyna go zignorowała i po prostu wyminęła, idąc w bliżej nieznanym kierunku. Być może to nawet nie byłoby takie złe, ale Anglia znał ją całe życie i po prostu nie mógł nie zauważyć, że jego siostra jest w pewien sposób chora. Przecież sam ją do tego doprowadził, ah... I, chociaż nikomu się nie przyznawał, naprawdę nie był z tego powodu szczególnie dumny.
Dlatego bez słowa poszedł za nią i przyglądał się, jak pochyla się nad wodą - brudną i zimną o tej porze roku. Ale dla Alex świat zdawał się nie istnieć. To było tak cholernie żałosne.
- W porządku - powiedział po chwili czekania, robiąc krok w jej stronę. - A teraz skończ z tym i...
I w tym momencie Irlandia poderwała się i ze śmiechem wskoczyła do wody. Rozległ się plusk.
- ...i nie rób głupot - dokończył ponuro Anglia. - Brawo, ty cholerna idiotko.
Wtedy jeszcze nie zauważył, że Irlandia straciła przytomność. Bo od czego by miała? Dopiero, gdy nie wynurzyła się z wody i nie zrobiła kolejnej głupoty uznał, że coś jest nie tak.
A potem, przez ułamek sekundy, Anglia zastanowił się, czy powinien ją tam zostawić. Z tyłu jednak rozległy się ludzkie krzyki, a ona, mimo wszystko, była jego siostrą. Dlatego zaklął głośno, na czym to świat stoi i dlaczego ona zawsze musi być taka szalona, a potem zdjął płaszcz i marynarkę, i skoczył z mostku. Woda nie była tutaj szczególnie głęboka, ale mętna i lodowata, ale mimo to nie miał problemu z chwyceniem ciała dziewczyny i zaciągnięciem jej z powrotem na brzeg.
Nawet nie sprawdził, czy żyje. Była w końcu krajem i coś takiego, jak drobne podtopienie nijak jej nie zaszkodzi. Mogła najwyżej być nieprzytomna, a tym nie należało się martwić. Liczyło się raczej to, że teraz Anglia był mokry, zły i zmartwiony, a w okół nich zbierał się mały tłumek.
Dlatego też zabrał Irlandią na ręce, dziękując, że jest drobna i lekka, a potem szybkim krokiem wyminął ludzi i poszedł w jedynym kierunku, który przyszedł mu na myśl: w stronę Queen Mary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Port w Southampton   Sob Paź 06, 2012 4:04 pm

Otworzyła jedno oko, zaraz potem drugie. Przez dłuższą chwilę nie czuła nic, a to uczucie świetnie znała. Towarzyszyło jej prawie codziennie. Przebił się przez to jednak ostry, żrący ból z tyłu głowy. Odzyskując czucie w kończynach, na jej twarzy znów zagościł uśmiech. Prawdziwy, szeroki od ucha do ucha.
- Kapie ci z brwi, Arthur- skwitowała dość słabym głosem i zachichotała. Po chwili jednak wybuchnęła głośniejszym śmiechem. Tak szczerym i urzekającym, który nie był ukazywany na światło dzienne przeszło kilkaset lat. Wręcz się popłakała, tak ją to rozbawiło. Choć właściwie, nie tyle rechotała z czegoś, a z niczego. Ze wszystkiego, o. Tak można powiedzieć. Przez łzy radości dostrzegła złość Anglii. Wręcz wściekłość. Kipiał jak garnek na gazie. Był, jest i będzie cholerykiem. Może, jak tak dalej pójdzie, to zejdzie na zawał. Erie złapała się za miejsce bólu, które coraz bardziej dawało się we znaki. Widocznie musiała o coś uderzyć, a tego na pewno nie miała w planie. Właściwie, nie miała nic. Sama Irlandia nie wiedziała, co chce osiągnąć, wskakując do tego lodowatego, brytyjskiego bajora. Ot, tak sobie, z nudów. Stwierdziła jednak ze smutkiem, że brak jej beretu, który widocznie został w wodzie. Jak wróci do domu to napije się whiskey, ku pamięci wytłamszonego przez lata nakrycia! Będzie nam go brak. Doszła do wniosku, że Arthur, jako osoba uporządkowana i pedantyczna, nie znosi wszelkich głupich zachowań, do białej gorączki doprowadzają go głupie i nieprzemyślane wyskoki, więc najlepszą metodą zdenerwowania go jest robienie ich jak najwięcej. Uznała swoją mądrość za poprawną, kiwając głową.
Otarła resztki łez.
- Też cię kocham, braciszku. - rzuciła, wyprzedzając wszystkie jego wybuchy, wykłady, godzinne gadania, snucia, krzyki, załamywanie rąk, wyrywanie sobie włosów i tym podobne. Uśmiech nie schodził jej z twarzy, a ton jej głosu był wyjątkowo wesoły i melodyjny. Jęknęła jednak, zauważając na dłoni krew pochodzącą od niej samej, z tyłu głowy. Pacnęła brudną ręką Anglię w czoło. Z krwią mu do twarzy, faktycznie.
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Port w Southampton   Sob Paź 13, 2012 6:08 pm

Anglia zmierzał w kierunku Queen Mary, gdzie powinna znaleźć się i opieka medyczna i ludzie zaznajomieni w sytuacji. To znaczy w tym, kim jest naprawdę i kim jest jego siostra. W tym momencie towarzyszył im wzrok wielu ludzi, głównie marynarzy, choć, gdy oddalił się od miejsca, w którym Irlandia wskoczyła do wody, zainteresowanie stało się trochę mniejsze. Po drodze gorączkowo myślał.
Jego siostra była szalona i niestabilna emocjonalnie, a jej rząd nie potrafił jej dopilnować. W takim tempie zrobi krzywdę jemu albo, co mniej istotne, sobie samej. Najlepiej byłoby gdzieś ją zamknąć. Tak. Anglii wyjątkowo podobało się to wyjścia, uwięziona Irlandia była problemem z głowy. Znałby jej stan i położenie, a to, że nie byłaby szczęśliwa? Jedyny problem stanowiło to, że oficjalnie nie należała do niego. Na sympatię ze strony jej rządu nie liczył, a problemów nie potrzebował.
Na szczęście nie doszedł w końcu do konkretnych wniosków, bo zanim Irlandia trafiła do jednego z zakładów psychiatrycznych, odzyskała przytomność. To ostatecznie przekonało Anglię, że w porządku, tym razem sobie daruje. Prawdopodobnie.
- A ty - sarknął w odpowiedzi na uwagę o brwiach. - Jesteś wariatką.
Patrzył na jej śmiech i na łzy, czekając, aż tym razem się uspokoi. W międzyczasie znalazł kolejny murek i posadził na nim siostrę, dochodząc do wniosku, że noszenie jej wygląda zbyt głupio.
- Boli cię coś? - zapytał niecierpliwie, krzyżując ręce nad piersią i pochylając się nad siostrą.
Ta wyznała mu właśnie, że go kocha, zupełnie jakby miała pięć lat i myślała, że to cokolwiek zmieni. Oczywiście nie zmieniało nic, ale Anglia nie miał zamiaru prawić jej kazań, to to zwyczajnie mijałoby się z celem. Ona nigdy nie słuchała.
- Myślałem, że mnie nienawidzisz - odparł i zaraz potem prychnął, postanawiając, że nie da się wrobić w rozmowę po czymś takim. - Do cholery, Irlandio, jeśli masz zamiar się topić, rób to we własnym domu. I co ty...
Urwał, bo siostra właśnie uderzyła go w czoło zakrwawioną ręką. Przez ułamek sekundy patrzył na nią z niedowierzaniem, a potem gwałtownie wytarł czoło ramieniem.
- Co ty sobie wyobrażasz?! Posłuchaj - złapał ją mocno za ramię. - Jeszcze jeden taki wybryk i zamknę cię tam, gdzie ostatnio. Masz ochotę? - uśmiechnął się, ukazując rząd równych zębów. - Jeśli nie, to ogarnij się. Dasz radę wstać? - dodał, zdając sobie sprawę, że nie jest osobą, która zostawi ranną Irlandię tak po prostu. Przeklinał sam siebie za to, że, mimo wszystko, miał w sobie sentyment dla tych wszystkich osób które nienawidziły go z wzajemnością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Port w Southampton   Nie Lis 18, 2012 10:09 pm

// Wątek uznajemy za zakończony, chyba, że Ardw wymyśli, jak go "ładniej" domknąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Port w Southampton   

Powrót do góry Go down
 
Port w Southampton
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wielka Brytania-
Skocz do: