IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Berlin

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Berlin   Sro Paź 03, 2012 9:35 pm

Miasto będące stolicą Niemiec, zatłoczone, pełne przeróżnych ludzi. Ale też posiadające zabytki i kilka urokliwych dzielnic. Miasto obecnie tętniące życiem, wzniosłe i wspaniałe. W końcu obecnie przebywa tu także sam Führer. Berlin jest dobrym miejscem do spotkań i spacerów ulicami. W masie tak wielu różnych ludzi, w miarę anonimowe spotkanie nie jest niczym trudnym.


Adolf właśnie wyszedł na ulicę. W wyniku ostatnich wydarzeń postanowił nie pozostawać biernym i większością co ważniejszych spraw zająć się osobiście. Doszły go słuchy, że Anglia wysłał list do Ludwiga, w którym zażyczył sobie spotkania sam na sam. Doszło do niego też to, że Niemcy nie mogąc pójść na spotkanie, wysłał swoją siostrę, jakiś land. W tej chwili wyleciało mu z głowy, co to za land. Ale to nie było najistotniejsze. Wiadomości te bardzo go zaciekawiły i zaintrygowały. Postanowił spotkać się z Anglią osobiście. Hitler był ciekaw, jak będzie zachowywał się Anglia na takim nieco prywatnym i nieoficjalnym spotkaniu, kiedy będą tylko we dwóch. Czy przyjmie postawę swojego premiera? A może jest całkiem inny? Jakie ma plany i dlaczego zależało mu na tym spotkaniu? Adolf miał jeszcze parę innych pytań, na których odpowiedź liczył. Wyciągnie ją z Anglii, wcześniej czy później, jaki by on nie był. Na razie szedł ulicą i był lekko spóźniony. Tak, miał lekką obsuwę. Pierwsze spotkanie trochę się przesunęło, a potem jeszcze, jak już wychodził, złapał go na korytarzu Goebbels. Miał parę pytań i wątpliwości a propos ich kolejnej kampanii propagandowej. W wyniku tych wydarzeń, Hitler miał już jakie dobre dwadzieścia minut spóźnienia, kiedy dotarł na wyznaczone miejsce. Rozejrzał się, szukając wzrokiem Anglii. Widział go już kiedyś i był pewien, że jak go znów zobaczy, to od razu pozna. Takich dziwnych brwi szybko się nie zapomina i mogą należeć tylko do jednej istoty, jaką jest Anglia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 1:16 pm

Anglii absolutnie nie podobał się fakt tego, co... No, tego, co właśnie się działo. Jeszcze niedawno Niemcy zignorował propozycję spotkania, pozwalając, by w zamian przyszła Nadrenia. Arthur wrócił do Londynu w wyjątkowo pochmurnym humorze, zabawne jak się złożyło, że przez następny tydzień prawie bez przerwy lało. Anglia postanowił też, że na dłuższy sposób odpuści sobie próby nawiązania kontaktu z Niemcami i zajmie się czymś pożyteczniejszym. Rozmowa z Ludwigiem nadal była koniecznością, ale istniały o wiele istotniejsze sprawy do załatwienia.
Dlatego też zdziwił się, kiedy prawie dwa tygodnie po ostatnim spotkaniu doszła do niego prośba o prywatne spotkanie. I to w Berlinie. Cóż, Ludwig chyba uważał, że to on jest jedynym zapracowanym krajem na Ziemi.
Wobec tego i ze względu na to, że ostatnim razem to Niemcy zignorował spotkanie, Anglia miał ogromną chęć, żeby odmówić. Albo wysłać Szkocję. Ta druga myśl wydała się kusząca, ale, z drugiej strony, Anglia nie miał czasu, żeby po takim spotkaniu rozpoczynać wojnę już w przyszły czwartek.
Ostatecznie, przyjechał na miejsce w ostatniej chwili i to tylko dlatego, że przypadkiem dowiedział się o ambasadorze, który wraca do Berlina tego samego dnia. Miał więc całkiem niezły powód, by ostatni raz poprosić premiera o ostatnią krótką przerwę. Chamberlain nie wydawał się zbyt zadowolony: ostatnio Anglia częściej bywał za granicą niż we własnym kraju. Mimo to, zgodził się.
Miejscem, które wyznaczył Ludwig na spotkanie był duży park niedaleko Reichstagu, niemieckiego parlamentu. Kolejny znamienny przykład arogancki i lenistwa ze strony Niemiec.
Ale skoro już tu jestem, mogę się chociaż porozglądać, pomyślał smętnie Arthur. Cały poranek rzeczywiście obserwował mieszkańców Berlina i samo miasto. Potem, lekko spóźniony, trafił do paru, który okazał się większy, niż przypuszczał. Zanim odnalazł wspomnianą w liście fontannę minęło kilka minut i Anglia zaczął poważnie na siebie kląć. Przecież nigdy się nie spóźniał. Nawet na tak bezczelne spotkanie jak to. Niech to szlag, co się stanie z jego reputacją?
Kiedy w końcu dotarł w umówione miejsce zobaczył, że prawie nikogo nie ma. A na pewno nie Ludwiga. Pewnie. Niech to jasna cholera...
Poczekał jeszcze kilka minut, ale kiedy nikt do niego podszedł, poczuł się wściekły i oszukany. Znowu stracił czas i nie wiedział nawet, czy po prostu się wyminęli, czy Niemcy bezczelnie z niego zakpił. Cóż, cokolwiek to było, Anglia odwrócił się wściekłym krokiem i odszedł w kierunku ulicy. Poruszał się szybko i wyglądał na wzburzonego, ale nawet nad tym nie panował.
I naprawdę by wyszedł, gdyby nie to, że w pewnym momencie przeszedł obok mężczyzny, który do złudzenia przypominał...
Ha, niemożliwe.
Mimo to Anglia natychmiast zwolnił kroku i obejrzał się, ganiany ciekawością. I rzeczywiście. Obok niego przeszedł Adolf Hitler.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 1:32 pm

Zatrzymał się dopiero, kiedy doszedł na umówione miejsce. Mieli spotkać się tu, to tu będzie czekał. Mimo, że miał wrażenie, że jakieś znajome brwi mignęły mu gdzieś na chodniku...
Znów się rozejrzał. Czy on dobrze widzi, że pomimo znacznego spóźnienia nie ma jeszcze nikogo? Czyżby Anglia miał czelność spóźniać się jeszcze bardziej niż on?! To nie do pomyślenia jest! A wydawałoby się, że powinien być taki punktualny, a tu proszę! Chyba, że się minęli. Ta myśl nieprzyjemnie zawładnęła jego myślami. Mogli się minąć. To przecież bardzo możliwe! Ale w takim razie, cały ten zachód z zaaranżowaniem tego spotkania poszedłby na marne! A przecież nie chciałby do tego dopuścić. Nie ma teraz czasu na takie podchody i mijanie się. Rozgląda się pilnie dookoła. Może po prostu stoi kawałek dalej, albo idzie gdzieś którymś chodnikiem? Może uda się go wypatrzeć? Po krótkiej obserwacji terenu, Adolfowi rzuciła się w oczy pewna postać. Stała ona i wyraźnie patrzyła w jego stronę. Na niego. Jest z nim coś nie tak, że tak bezczelnie się na niego patrzy?! Przecież jego wygląd jest nienaganny, jest tego pewien! Więc czemu wzbudził w tamtej osobie takie zaciekawienie, że tak się na niego patrzy? I im dłużej patrzył na postać stojącą na chodniku, tym mniej miał wątpliwości. Co prawda, między Hitlerem, a ową postacią była spora odległość, ale nie taka, by po chwili wpatrywania się w siebie nie dostrzec tej charakterystycznej cechy. Mimo wszystko, lepiej będzie się upewnić. Skoro i tak tu stoi...
Hitler podszedł do stojącego na chodniku Anglika. Tak, teraz z bliska nie ma wątpliwości, to on. O mało się nie minęli. Całe szczęście, że jednak udało się im spotkać.... szczęście? Czy to właściwe słowo? To się jeszcze okaże, dla kogo to będzie szczęście. I czy takie, jakie ma się zazwyczaj na myśli. Odkaszlnął i spojrzał przenikliwie w oczy Arthura.
- Anglia, tak? A czegóż to stoisz na środku chodnika, czyż nie mieliśmy się spotkać pod fontanną?
W jego głosie brzmiał lekki wyrzut. Bo przecież wyraźnie było napisane, że ma czekać pod fontanną! A to, że się Adolf troszkę spóźnił? Miał prawo, ważne sprawy same się nie załatwią!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 2:08 pm

Anglia patrzył zahipnotyzowany, jak przypadkowo spotkany w parku Adolf Hitler mierzy go spojrzeniem i podchodzi bliżej. A potem nawet coś mówi i wygląda przy tym jak mały, śmieszny, rozzłoszczony człowieczek. Taki tam, szalony kanclerz Niemiec.
- Mieliśmy? - powtórzył i odchrząknął. Przez pierwszy moment zachowywał się trochę jak człowiek wyrwany ze snu. - Ja... S-słucham? Proszę wybaczyć... Ale jest pan wodzem Rzeszy - przypomniał na wypadek, gdyby Hitler o tym zapomniał. - Adolf Hitler.
Cóż, jakby się tak głębiej nad tym zastanowić, to było prawie logiczne. Nawet Hitler musiał mieć jakieś życie poza sterylnymi urzędowymi pomieszczeniami i knuciem nad rozwaleniem porządku świata. Musiał gdzieś spać i kiedy jeść. Mógł nawet wyjść do parku.
Druga z logicznych rzeczy; Ludwig miał nigdy nie zjawić się w tym parku. To była zwyczajna sztuczka ze strony tego człowieka, który chciał zaciągnąć Anglię w pułapkę. Dobrze, że nie mieli wojny, bo wtedy pułapka oznaczałaby krwawą plamę na ścianie. A tak to... Cóż. Póki co wszystko wydawało się w miarę logiczne i zgodne z informacjami, które przekazała mu Nadrenia. Oprócz powodu, dla którego doszło do tej sytuacji.
- A ja nazywam się - dodał ciszej, ale pewniej. - Arthur Kirkland. Używanie innej formy w miejscach publicznych jest raczej niedyskretne jak na tajemnicę światowej wagi.
Uśmiechnął się krzywo, przywołując na twarz wyraz kompletnego opanowania, może najwyżej delikatnego zdziwienia. W myślach zastanawiał się jednak, co ten człowiek, do cholery, knuje.
- W każdym razie - zmienił temat, wbijając w wodza stanowcze spojrzenie, przeczące jego uprzejmym słowom. - Byłbym wdzięczny, gdyby wytłumaczył mi pan, co się właściwie dzieje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 2:22 pm

- Ależ tak, mieliśmy się tu spotkać. A dokładniej obok fontanny - potwierdził.
Wygląda na lekko rozbawionego tym, że Anglia dopiero teraz zorientował się, że to z nim miał się spotkać, a nie z Trzecią Rzeszą. Podstęp się udał perfekcyjnie. Spotkali się i mogą ze sobą porozmawiać. Ale środek chodnika nie był ulubionym miejscem rozmów Hitlera. W sumie, nie było to niczym dziwnym. W końcu jest tyle innych, dużo lepszych miejsc do toczenia jakichkolwiek rozmów. Chociaż mimo to, rzeczywiście nie zachowywał się póki co dosyć dyskretnie. Był u siebie, w miejscu, które doskonale zna, gdzie to on ma wszelką przewagę, a to Anglia jest tym obcym. Nie czuł żadnych obaw, ani potrzeby, żeby zachowywać się dyskretnie. Nie na razie i nie w tym sensie. Oczywiście, dyskrecja nawet na ulicach jego Berlina była wskazana. Pod warunkiem, że dotyczyła spraw Hitlera i jego interesów. Jeśli dochowanie w dyskrecji tożsamości Anglii nie było w interesie Adolfa lub było mu całkiem obojętne, to i też tej dyskrecji specjalnie nie zachowywał. Może mu się nie chciało, a może droczył się trochę z Anglią, prezentując postawę rozwydrzonego dziecka "mi wszystko wolno, a ty nie jesteś w stanie mi niczego zabronić".
- Ależ Arthurze, mam ci tłumaczyć to wszystko na środku chodnika? Może jest taki zwyczaj wśród Anglików, jednak ja preferuję rozmawiać gdzie indziej. Nie mówię już nawet o jakimś lokalu, w końcu to takie trochę nieoficjalne spotkanko... Równie dobrze, możemy usiąść na ławce nieopodal fontanny. O tej porze jest tam pusto i będziemy mogli spokojnie porozmawiać.
Zaproponował, z wrednym uśmieszkiem na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 2:59 pm

- Cóż, szkoda tylko, że nikt mi o tym nie przekazał - odpowiedział Anglia, udając przy tym rozbawionego. Pomimo tego, że dzień był słoneczny, a park leżał w środku miasta, poczuł się dziwnie nieswojo. Stał przed nim szef wrogiego państwa i kto wie, czy za rok nie będzie marzył o podobnej okazji. Gdyby dzisiaj wyciągnął broń i wycelował... Strach myśleć, co by się stało. Świat naprawdę był zbyt skomplikowany z tymi wszystkimi więzami, które trzymały go w kupie i powstrzymywały ludzkość przed rzuceniem się na siebie z zębami.
...ale ten człowiek tego właśnie chce.
- Nieoficjalne - powtórzył, póki co taktownie ignorując wcześniejszy przytyk. - I to mnie zastanawia, jeśli mam być szczery. Ale w porządku - skinął głową, marszcząc lekko brwi na widok jego uśmiech. - Wróćmy do fontanny. Właśnie stamtąd wracałem.
Dalej poszli już z powrotem w miejsce spotkania, a Anglia nie przestawał się zastanawiać, czy w ogóle powinien rozmawiać z kimś takim jak Hitler bez wiedzy swojego premiera. Hitler mówił o nieoficjalnym spotkaniu, więc najwyraźniej właśnie tego chciał; Arthura bez obecności żadnego z jego ludzi. I to był już główny powód, dla którego Anglia powinien przyjść tutaj z całą świtą.
Mimo to posłusznie poszedł za Hitlerem, ciekawy, do czego to wszystko zmierza. Poza tym przynajmniej nie zmarnuje wolnego dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 3:13 pm

Bez słowa, najwyraźniej bardzo z siebie zadowolony, wrócił pod fontannę. Nieopodal stała pusta ławka. Bez wahania do niej podszedł i usiadł.
- Siadaj, Arthurze.
Poklepał wolne miejsce obok siebie, znów uśmiechając się wrednie. Jego oczy na moment zabłyszczały dziwnie. Tak, jak błyszczą się u wariata z psychiatryka, który właśnie zwiał i znalazł ostry nóż.
- Zastanawia? Ach, rozumiem - roześmiał się nieszczerze. - Ale proszę, usiądź. A wtedy porozmawiamy na spokojnie. Możemy być wobec siebie całkowicie szczerzy. I postawmy sprawę jasno. Nie ma sensu owijać w bawełnę. Ale siadaj, siadaj. Co tak stoisz? Cóż to za obawy cię trapią? Czyżbyś się mnie bał?
Jego głos zabrzmiał jeszcze bardziej kpiąco przy ostatnim pytaniu. Tak, Hitler był bardzo pewny siebie i egocentryczny. Był przekonany o swojej przewadze i potędze. Nie wyobrażał sobie, że może stać się mu teraz krzywda. Sam wszystko zaaranżował, przygotował. Polegał na swojej władzy i swoich ludziach, chociaż z pewnym marginesem zaufania. Szerze mówiąc, Hitler ufał tylko sobie. Jakiego by nie grał, jaki by nie był, to przede wszystkim, na dłuższą metę, był dosyć samotny. A swoją samotność spędzał na przemyśleniach, obmyślaniu strategii i stałym dążeniem do utrzymania swojej nieograniczonej władzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 3:52 pm

Anglia rzeczywiście zawahał się, zanim usiadł. Propozycja Hitlera zbyt przypominała rozkaz, w gruncie rzeczy, była nim, a to spowodowało w nim naturalny opór, by odmawiać rozkazom obcego szefa. Właściwie, Anglia miał głęboko zakorzeniony brak poszanowania do jakichkolwiek reguł, jeśli nie zgadzają się z jego własnymi. Zwłaszcza, że nie minęło trzy sekundy, a Hitler zaczął nalegać.
- Bać się? To dość zabawne, ale proszę się nie martwić - parsknął cicho Anglia. - To naprawdę częsty błąd, mylić uprzejmość ze strachem. Nie boję się pana - powiedział stanowczo, a potem niechętnie spełnił prośbę Hitlera i usiadł sztywno obok niego. Stojąc czuł się pewniej.
- Po prostu próbuję być miły, nawet jeśli odpowiednią reakcję byłaby irytacja. I mnóstwo pytań - wyjaśnił dodatkowo, ale potem dodał, chłodniej i bardziej rzeczowo. - W istocie, wolałbym dostać jakieś wyjaśnianie za ściągnięcie mnie tu w ten sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 4:15 pm

Hitler czuje się swobodnie. Dużo bardziej woli siedzieć niż stać. Gdyby stali lub spacerowali, cały czas męczyłby go kompleks. Niski wzrost nie napawał go dumą, nie da się tego ukryć.
- Więc nie boisz się... oczywiście, oczywiście - pokiwał głową i uśmiechnął się brzydko. - Próbujesz być miły... prawie się wzruszyłem! Tak, tak. Dżentelmen Arthur się poświęca i próbuje być miły! Cóż za poświęcenie, klękajcie narody!
Usiadł sobie wygodniej na ławce i wbił spojrzenie w Anglię.
- Wyjaśnienie? Już wyjaśniam! Ściągnąłem cię tu, aby porozmawiać. Ten twój Chamberlain to zabawny człowieczek, ale okłamuje sam siebie. A ty wydajesz się konkretniejszy. Obaj wiem, że KIEDYŚ, kto wie, kiedy, może dziś, może jutro, może za pięć lat, wybuchnie wojna. Jest to absolutnie nieuniknione. Wybuchnie. Czego by się nie zrobiło. A to taka nieoficjalna pogawędka. Może trochę ostrzeżenie, co będzie, jak za bardzo wtrącisz swój ciekawski nosek w moje sprawy? A może miałem tylko takie widzimisię? Pomyślałem sobie - w sumie, mógłbym się z nim spotkać, bo czemu by nie! A może coś zupełnie innego? Może szukam potencjalnych sojuszników? Kto wie, kto wie~!
Przeciągnął się i spojrzał na niego niewinnym wzrokiem. Trochę się z nim pobawi. Owszem, dopiero co mówił, aby nie owijać w bawełnę. Ale na początku chwileczkę się z nim podrażni. Wypróbuje go. A potem przejdzie do konkretów. Na wszystko znajdzie się czas. Chociaż prawdę mówiąc, niewiele go już zostało i Hitler doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Wojna wisiała na włosku. A on nie ukrywał, że bardzo chce ją wywołać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 4:58 pm

- Wolałbym, żeby odbyło się bez zbędnego sarkazmu, panie Hitler - sarknął Anglia, trochę za ostro. Było coś ironicznego w tym, że akurat on ze wszystkich ludzi pouczał ludzi, żeby nie używali tego typu humoru. Z tym, że u Hitlera nie był to nawet humor. Wyraźnie próbował wyprowadzić Arthura z równowagi i brzmiał przy tym na tak szalonego, że Anglia ani przez moment nie potrafił zrozumieć, co Niemcy widzą w tym człowieku. Faktycznie, miał w sobie charyzmę; nikt inny nie głosiłby wyższości niebieskookich wysokich blondynów, będąc karłowatym, łysiejącym brunetem. - Jeśli po prostu miał pan ochotę się na kimś wyżyć, to wystarczyłoby zwrócić większą uwagę na podopiecznych - dodał, uśmiechając się kąśliwie.
Ale potem Hitler mówił więcej i głośniej i nagle wszystko straciło resztki wesołości. Ciężko było słuchać tego człowieka, z jego urywanymi zdaniami i przekonaniem, do jakiego zdolni są tylko mieszkańcy zakładów zamkniętych. Myśl, że ktoś taki stoi na czele rosnącego w sile państwa była okropna.
Momentalnie zesztywniał i przybrał postawę podobną do wyczuwających niebezpieczeństwo kotów. I milczał. Przez krótką chwilę nic nie mówił, wpatrując się w Hitlera dziwnym spojrzeniem.
A potem wstał i spojrzał na niego z góry.
- Rozumiem. Albo inaczej, nie rozumiem do końca sposobu w jaki rozumuje pański mózg, ale udało mi się zrozumieć część tego monologu. Zacznijmy od jednego - odetchnął. Boże, jak dobrze, że premiera tu nie ma. Chociaż z drugiej strony, nie, to fatalnie. Każde słowo Anglii było w tym momencie nieposłuszeństwem wobec rządu, nawet jeśli rząd niewiele wiedział. - Jeśli zna pan historię, a nie wierzę, że nie, to może powinien pan spróbuje sobie wyobrazić, kogo właśnie pan ostrzega. Nie jestem Ludwigiem. Mnie nie można omamić tak łatwo jak jego, panie Hitler.
Skrzyżował ręce na piersi i spojrzał na Hitlera uważnie. Był starszy niż on, starszy niż jakikolwiek żyjący człowiek, więc wiedział, że należy mu się szacunek.
- Sojusz - praktycznie wypluł to słowo, ale jednocześnie na jego twarzy pojawiło się krótkie wahanie.
Może...
- To inna sprawa. Wątpię, żebym był upoważniony do rozmowy o takich rzeczach - powiedział dziwnie poirytowany. - Ale... Cóż, najpierw musielibyśmy mieć pewność, że nikt nie wbije nam noża w plecy. A ty - na moment się zapomniał i rzucił mu butne spojrzenie. - Zbyt mi zazdrościsz, żeby to było realne. Nie powinienem wierzyć w ani jedno pańskie słowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 5:14 pm

Słucha Anglii z rosnącą irytacją. Tak, Arthur jest zdecydowanie trudniejszy do manipulacji. Ale przecież Hitler lubi wyzwania. Poradzi sobie i z Anglią. Skrzywił się, kiedy ten wstał.
- Wstałeś, Arthurze. A przecież wygodniej będzie nam się rozmawiać na siedząco. Usiądź. No już, po co tak się unosić? Odrobina przyjaznej atmosfery nie zaszkodzi!
Głos Adolfa brzmi fałszywie i sztucznie. Bawi się słowami. Pierwsze niemal zaatakował słowami Anglika, a teraz wyglądało jakby zaczął się z tego wycofywać, kłaść uszy po sobie. Ale przecież to nie jest prawda. Hitler po prostu go testuje, sprawdza na co jest najbardziej podatny. Chociaż słowa Anglika go irytują. Nie do takiego traktowania jego osoby się przyzwyczaił!
- Nie rozumiesz, jak działa mój mózg? Widzisz, bardzo łatwo mogę ci to wytłumaczyć! Jestem po prostu geniuszem, moje myślenie jest ponad myśleniem przeciętnych ludzi. Czy też personifikacji państw.
Skromność nie należy do cech Adolfa, to trzeba przyznać. Uważa się za geniusza i nie ukrywa tego.
- Tak, nie jesteś jak Ludwig. Chociaż bywacie do siebie bardzo podobni. I tu mi nie zaprzeczysz. Jestem dobrym obserwatorem, a i popytać tu i tam zdążyłem. Myślę, że dogadanie się z nami nie będzie stanowiło dla ciebie trudności. Jesteś przecież takim samodzielnym, odpowiedzialnym państwem. Ale może się mylę? Może twój premier podejmuje wszystkie decyzje za ciebie, a wieczorem czyta ci bajeczki do snu?
Hitler jest po prostu bezczelny. Doskonale zna sytuację i zdaje sobie sprawę, że obecnie to on ma więcej władzy nad Ludwigiem, niż premier Anglii nad Arthurem. Niemniej, próbuje w ten sposób. Same w sobie, te słowa, byłyby zbyt naiwne. Ale Adolf naprawdę posiada niesamowitą charyzmę. Jego głos bywa momentami niemal hipnotyzujący, a gesty i mimika twarzy dopełniają efektu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 6:08 pm

- Proszę wybaczyć - odparł, ale wyraz jego twarzy zupełnie nie pokrywał się z tą sztuczną uprzejmością. - Ale wolałbym postać. Nie przeszkadza mi, jeśli będzie pan siedział.
Co było zawoalowanym przytykiem do wzrostu Hitlera, ale prawdopodobnie nikt poza Anglią się o tym nie dowie. Bardziej dało się z jego słów wyczytać drobny bunt, bo to Anglia miał w zwyczaju robić, gdy niepowołane osoby zbyt na niego naciskały.
Przyjazna atmosfera... Na to stwierdzenia Anglia jedynie uśmiechnął się cynicznie.
- Ponad? Stwierdziłbym raczej, że gdzieś obok, ale skoro pan tak twierdzi - mruknął pod nosem, wzruszając przy tym ramionami.
Geniusze... Anglia pocieszał się myślą, że większość z nich spotkał ciekawy los. Rzadko zbyt dobry, bo w końcu geniuszy nikt nie rozumiał, a świat bardzo nie lubił nie rozumieć. Od setek lat najłatwiejszym sposobem był kawał liny, porządny pal i trochę podpałki.
- Tak, bywamy podobni - potwierdził spokojnie. - Dlatego zawsze szanowałem Niemcy. To naprawdę wspaniały kraj - przyznał po prostu. Nie dodał, że był wspaniały, dopóki nie oszalał, a na jego czele nie stanął chory sadysta.
Potem zmarszczył brwi.
- Ja... Jestem posłuszny moim władzom - odpowiedział po prostu. Rodzina królewska, premier. Jedynie Bóg był ponad prawem Anglii, oczywiście, gdyby tak potężna wiara w Boga przetrwała w nim do współczesności. - Poza tym, nie mogę powiedzieć, co zrobią moi ludzie. Ostatecznie, to nie ode mnie zależy, co stanie się z państwem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berlin   Czw Paź 04, 2012 6:47 pm

- Cóż, jeśli wolisz stać... - mruknął.
Wzruszył ramionami. Nie to nie. Mało elegancko rozwalił się na całej ławce i spojrzał uważnie na Anglię.
- Otóż to, podobieństwo! To daje ci olbrzymie szanse! Czyż nie jest tak, że nie raz widzisz głupie decyzje swoich polityków, a nic nie możesz na to zrobić? Och, gdyby tylko częściej cię słuchali! Nie raz tak myślałeś, czyż nie? Widzisz, ja się z Ludwigiem dogadałem. Tak, dogadałem. To dlatego nastąpił taki rozkwit tego kraju. Dlatego przezwyciężył kryzys. Dzięki mojemu geniuszowi i pracy oraz dzięki współpracy z Ludwigiem. Pomyśl, czy to nie byłoby dla ciebie idealne rozwiązanie? Na co ci ta chora demokracja, zerwij te łańcuchy niewoli! Otwórz oczy! Ja mogę dać ci szansę na coś takiego. Wystarczy, że zastosujesz się do paru moich drobnych rad.
Uśmiechnął się przebiegle. Ton jego głosu był wyraźny i dobitny. Ale też zachęcający i uwodzący. Sam Hitler czerpał przyjemność ze swoich słów. Ale mówił to tak umiejętnie, żeby jak najbardziej zwieść Anglię. Zamotać mu w głowie, zmylić, przekombinować.
- Bądźmy ze sobą szczerzy. Nie raz marzyłeś o takiej możliwości. A ja mogę ci ja dać! Będziesz ją miał na wyciągnięcie ręki! Należy ci się, zasługujesz na nią! Oczywiście, twoje posłuszeństwo jest godne pochwały. Jednak jest sposób, abyś osiągnął swój cel - cel Adolfa, nagle stał się celem Anglii, cóż za zbieg okoliczności. - bez łamania prawa, za zgodą twoich władz. Widzisz, szczęściu trzeba czasem trochę pomóc. A ja wiem, jak to zrobić.
Przerwał na moment. Tak, pomoże Anglii. A potem przejmie władzę i tam. Albo obsadzi kogoś zaufanego. Uśmiechnął się do swoich myśli, a oczy znów zabłyszczały mu niebezpiecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Pią Paź 05, 2012 11:22 am

Wolał stać. Przy Hitlerze, na nieswoim terenie czuł się nieswojo. W Wielkiej Brytanii albo chociaż jakiś oficjalnych warunkach, nie przejmowałby się takim drobiazgiem aż tak, ale teraz czuł się bardziej komfortowo. Chociaż zdziwiło go, że Hitler zrezygnował aż tak łatwo z czegoś, o co chwilę wcześniej upierał się z zacięciem pięciolatka.
- Tak, to zdarzało się setki razy - powtórzył z rezygnacją Anglia, jakoś tak podejrzewając, że Hitler i tak praktycznie go nie słucha. - Ale dobry rząd słucha rad swojego państwa, a mój premier jeszcze mnie nie zawiódł.
Ponieważ tak naprawdę nic mu nie mówię. Anglia uważał Chamberlaina za miłego i ugodowego człowieka, którego trudno wyprowadzić z równowagi. Bardziej filozof niż polityk, ktoś spokojny i rozważny, zupełna odmiana po nieprzewidywalnym, silnym Churchillu. Ale rząd Chamberlaina miał być tym idealnym do odbudowania potęgi Wielkiej Brytanii po Wielkiej Wojnie. Wybrano go, kiedy jeszcze nikt nie poderjzewał możliwości wybuchu kolejnej wojny. A teraz było już za późno. Dlatego też Anglia szanował swojego premiera, tak jak szanował wszystkich innych, ale Neville Chamberlain nie był mu na tyle bliski, by zbyt często dzielić się z nim własnym podejściem. Właśnie dlatego sporo działał na własną rękę, przez co premier zaczął coraz więcej podejrzewać. Póki co jednak nie powiedział mu niczemu otwarcie.
Ale żeby dopiec Hitlerowi, Anglia był w stanie powiedzieć najlepsze rzeczy o tym człowieku.
- Dogadanie - powtórzył głośniej. - Powiedział mu pan, co ma myśleć, a on pana posłuchał - Po krótkim namyśle uśmiechnął się pod nosem. - Więc to dlatego mnie pan tutaj ściągnął, Hitler? Żeby na spokojnie spróbować zmanipulować? Więc będę szczery.
Istniały sposoby, żeby zmanipulować Arthura, ale wymagały uderzenia w jego czułą strunę. Tymczasem to, co mówił Hitler było najwyżej czymś, co bez cienia wątpliwości był Niemcy. Anglia uznał, że to zbyt mało subtelne.
- Dla mnie to brzmi jak chodząca ulotka propagandowa - rzucił pewnym siebie głosem. - A wszyscy wiemy, jak to wygląda w rzeczywistości, sir. I jeśli mogę zapytać... O jakim moim celu pan mówi? Wie pan w ogóle cokolwiek na ten temat?
Dopóki Hitler nie poda konkretów, Anglia nie był w stanie traktować jego słów inaczej niż jednej z kolejnych paskudnych gierek.


Ostatnio zmieniony przez Anglia dnia Pią Paź 05, 2012 4:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berlin   Pią Paź 05, 2012 1:54 pm

Słowa Anglii nieco go ostudziły. Mimo to, nie zszedł z tonu. A wręcz przeciwnie. Doskonały pomysł wylągł się w jego głowie. Podczas kiedy Arthur wciąż mówił, Adolf układał już sobie w głowie cały plan. Nie udało się dotknąć Anglii w ten sposób, ale przecież jest jeszcze inny, dużo lepszy. A czy skuteczniejszy, to się zaraz okaże. Poczekał, aż Anglia skończy mówić, chociaż momentami miał ochotę wtrącić mu się w słowo. Ale panował nad sobą. Jeszcze.
- To przykre, gdy obrażasz osobę, która chce ci pomóc ze szczerego serca...
Zauważył, siląc się na zmartwiony ton. A głęboko w sobie, delektując się swoją bezczelnością.
- Bo ja chcę ci po prostu pomóc, Arthurze! Owszem, nie przeczę, że pomoc tobie nie jest sprzeczna z moim interesami... ale przecież korzyści będą obustronne! Cieszę się, że zeszło na twojego premiera, będzie mi łatwiej zacząć.
Przerwał na moment, aby jeszcze raz przemyśleć to, co chce powiedzieć. Nie stać go na pomyłkę w tym momencie. Za drogo by to kosztowało. Ale wszystko ma już dobrze ułożone w głowie. Będzie dobrze.
- Neville Chamberlain... więc jesteś z niego zadowolony? Nie przeczę, wygląda na całkiem miłego. A jaki ugodowy, idealny premier. Ale, powiedziałbym, że bardziej na czas pokoju, niż obecne, niespokojne czasy. I wciąż obecny kryzys. Z takim człowiekiem, nie odzyskasz tego, na czym tak bardzo ci zależy, Arthurze. Twoje kolonie, szybko mogą przestać być twoimi. Ale przecież zdajesz sobie z tego doskonale sprawę, czyż nie? Żeby utrzymać swoje odległe terytoria, trzeba je trzymać żelazną ręką. Której brakuje Chamberlainowi. Dobijające, czyż nie? I widzisz, tu przychodzę ci z pomocą ja. Widzisz, jeden drobny sojusz, a ja bez trudu wyeliminuję twoich kolonialnych przeciwników. Sam nie jestem zainteresowany ani Indiami, ani resztą twoich kolonii. Powiem ci więcej! Kiedy ogarnę choć trochę Europę, bez problemu będę w stanie sprowadzić Stany Zjednoczone Ameryki do parteru. Innymi słowy, znów uczynić z USA państwo kolonialne, podległe innemu. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyś to ty objął nad nim kontrolę. Oczywiście, jest jeden szkopuł. Potrzeba do tego współpracy. Widzisz więc, Anglio. Jeden sojusz, z którego możesz się wycofać w każdej chwili. A ja zrobię porządek. Mi zostaw Europę, a ty znów bądź potęgą kolonialną. Rozważ to. Bo twój Chamberlain tego nie zrobi. Doskonale wiesz, że to przerasta tego biednego człowieka. A ja jak najbardziej jestem w stanie to zrobić.
Włożył w te słowa cały swój wysiłek i charyzmę. Kiedy skończył mówić, zlustrował Anglię wzrokiem. Starannie ukrył swoją ciekawość na to, jak mocne wrażenie udało mu się wywołać na Arthurze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Pią Paź 05, 2012 6:53 pm

Anglia powoli upewnił się w przekonaniu, że Hitler prawdopodobnie nie zdaje sobie sprawę z tego, co Anglia do niego mówi. Najwyżej sam ogólny przekaz, tak lub nie, ale w gruncie rzeczy wódz Rzeszy zachowywał się, jakby mówili w dwóch zupełnie innych językach. A przecież Anglia z czystej uprzejmości przerzucił się na niemiecki.
- Obrażam pana? Przepraszam - odparł bez cienia żalu. - Nie miałem takiego zamiaru.
Obustronne korzyści... To brzmiało tak głupio, a Hitler był tak nachalny, że Anglia zwyczajnie nie chciał i nie miał zamiaru go ufać. Może i by uznał, że kanclerz Niemiec zachowuje się zabawnie, udając psa, który z uporem maniaka stara się powąchać drugiego w tylną część ciała, ale... Cóż. Rzecz w tym, że ta próba manipulacji nie była śmieszna. I ta sytuacja też nie. Zwłaszcza, gdy Hitler zszedł na temat premiera. I w istocie, tym razem odnalazł lepszy temat.
Angielskie kolonie. Czasy pokoju. Upadające Imperium i Stany Zjednoczone Ameryki. Wszystkie te rzeczy, które mierzwiły Anglię najbardziej. Spiął się wyraźnie, gdy Hitler o tym mówił, a jego twarz przybrała wyraz wymuszonej obojętności; jakiś znak na to, że sytuacja była mu obojętna coraz mniej.
- ...więc naprawdę chodzi o sojusz - odparł w końcu szorstkim, rozważnym głosem. Wolał nie powiedzieć teraz niczego niepokojącego. - Chodzi o to, czy próbuje pan ze mnie kpić? Do tej pory zdawało mi się, że zrobi pan wszystko, żeby tylko upokorzyć rząd Wielkiej Brytanii.
Mnie. Żeby upokorzyć mnie, ty zdradliwy draniu.
Być może to właśnie był sekret Hitlera. Mówił ludziom dokładnie to, co chcieli usłyszeć. Z drugiej strony, nie potrafił udawać, że ich słucha i właśnie to upewniało Anglią w przekonaniu, że żadna z jego obietnic nie może być w porządku.
Świat w którym mógłbym zgnieść Amerykę... Stop. To tylko głupie, nierealne marzenia.
- A teraz wyobraźmy sobie świat, w którym rzeczywiście dołączę do strony Niemiec w tej wojnie. Byłoby całkiem zabawnie, nie sądzi pan? Dwa mocarstwa, które muszą podzielić między sobą świat - parsknął, zaplatając ręce na wysokości piersi w obronnym geście. Pochylił się nad Hitlerem. - To ładna bajka, więc powinna brzmieć dobrze. Ale rzeczywistość jest twarda. Jeśli wywołasz wojnę, sir - spojrzał na niego twardo. - Nie zostawisz kamienia na kamieniu, jeśli nie będzie miał podpisu po niemiecku. Porozumienie między naszymi państwami jest absolutnie nierealne. Przykro mi, osobiście naprawdę chciałbym, żeby doszło do czegoś podobnego. Szkoda, że jestem realistą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berlin   Pią Paź 05, 2012 7:52 pm

- Och, a o cóż mogłoby chodzić w tych niestabilnych czasach, jak nie o sojusz?
Wbił spojrzenie w Arthura. Do tej pory miał wszystko jako-tako pod kontrolą. A przynajmniej kontrolował siebie. Przestał to robić w jednym momencie. W jednym, krótkim momencie, kiedy to Anglia się nad nim pochylił. Ledwo znosił to, że Anglik stoi, ale nie chciał już się o to kłócić. Teraz zwyczajnie już nie wytrzymał. Olbrzymi kompleks na tym punkcie dał o sobie boleśnie znać. Jak on tego nienawidził! Był niski, ale to nie dawało nikomu prawa, do nachylania się nad nim! Momentalnie poczerwieniał na twarzy ze złości i rzucił Anglikowi wściekłe spojrzenie.
- NIE ŻYCZĘ SOBIE! NIE MASZ PRAWA NACHYLAĆ SIĘ NADE MNĄ!
Wybuchł krzykiem. Na szczęście, nie było nikogo znaczącego w pobliżu. Jego poirytowany, wściekły krzyk było słychać doskonale. Kiedy krzyczał, jego głos robił się bardziej piskliwy i przenikliwy.
- TAK, WŁAŚNIE TAK! WYWOŁAM WOJNĘ, A SKORO NIE CHCESZ WSPÓŁPRACOWAĆ I ODDAĆ SWOJEGO TERYTORIUM Z WŁASNEJ WOLI, TO ZOSTANIE CI ONO ODEBRANE PRZEMOCĄ!
Omal się nie zachłysnął swoim krzykiem. Zerwał się, stoi teraz na ławce. Gestykuluje gwałtownie, nerwowo. Przerwał tylko po to, żeby zaczerpnąć powietrza.
- Nic mnie już nie powstrzyma, nic! Chciałem dać ci szansę, ale skoro nie jesteś w stanie pojąć, jak wielką szansę przed tobą otwierałem, to nie będzie ci dane z niej skorzystać! Realistą?! Nie, z pewnością nie! Jesteś zwyczajnym idiotą, jeśli myślisz, że jesteś w stanie powstrzymać moją potęgę! Przyłączając się do mnie, przyłączył byś się do zwycięzcy! A teraz czeka cię UPOKARZAJĄCA porażka! Przegrana, za którą zapłacisz razem z pozostałymi niewyobrażalną sumę! Nie tylko w pieniądzach, ale też i w ludziach! Złożycie mi taką ofiarę, jakiej świat jeszcze nie widział!
Wkurzył się i nerwy całkiem mu puściły. Zachowuje się, jakby go całkiem opętało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Sob Paź 06, 2012 6:03 am

- Z którymi oczywiście nie ma pan nic wspólnego - odparł ironicznie na temat chwiejnych czasów. Przelotnie się zastanowił, kiedy ostatnio pozwolił sobie na taką bezczelność w kierunku któregoś światowego przywódcy; czy to własnego, czy kogokolwiek innego. Nawet Napoleona traktował z większym szacunkiem, po tym, gdy już przegrał. Owszem, kpił z niego, ale nigdy... Cóż, ale właśnie tego chciał Hitler. Na swoje usprawiedliwienie Anglia miał, że sam siebie nie sprowokował.
Przepraszam, panie premierze, za rozpętanie wcześniejszej wojny, ale to Hitler zaczął...
Tak. Brzmiało doskonale.
I wtedy nagle Hitler wybuchnął takim krzykiem, że gołębie siedzące ba brzegu fontanny poniosły się w powietrze, a nieliczni przechodnie spojrzeli na nich ze strachem albo zgorszeniem.
I Anglia wyprostował się, robiąc krok do tyłu i jednocześnie czując, jak jego wściekłość rośnie do rozmiarów, w których niemożliwe utrzymać ją w jednym miejscu. Trzeba znaleźć ujście. A Anglia nienawidził, jak cholernie nienawidził, kiedy ktokolwiek chociaż WAŻYŁ się sugerować mu utratę czegokolwiek! Nie mówiąc już o jego własnych pieprzonych ziemiach i jego ludziach.
Utkwił więc w Hitlerze ogniste, przepełnione nienawiścią spojrzenie, a kiedy ten chociaż na chwilę przerwał swoją tyradę, dodatkowo się uśmiechnął przelotnie. I chociaż Anglia miał wiele rodzajów uśmiechów, to ten należał był jednym z najgorszych.
Arthur podszedł do Hitlera, jednym krokiem wspinając się na ławkę i zręcznie sięgając pod poły marynarki po broń. Oczywiście, że ją nosił, zawsze i wszędzie, nie mówiąc już o wizycie w wrogo nastawionym Berlinie.
A teraz przyłożył ją do boku wodza narodu Niemieckiego w ten sposób, by żaden przypadkowy dureń nie zobaczył jej na własne oczy.
- Doskonale, panie Hitler - wycedził z chłodną furią w głosie. Brzmiał na prawie spokojnego. - A teraz może zamkniesz się, uspokoisz i, dla odmiany, posłuchasz, co mam ci do powiedzenia. Inaczej obawiam się, że wojna wybuchnie bez pana. Proszę, myślę, że możemy usiąść - zaproponował uprzejmie. - Nawet razem, bok w bok, jak pan sobie życzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Berlin   Sob Paź 06, 2012 11:09 am

Szpiegów na tym świecie było co niemiara. Część z nich nawet sama nie zdawała sobie sprawy, że jest szpiegami, wchodziła w tę rolę wręcz przypadkiem. Coś intrygującego i ważnego zobaczyć może dosłownie każdy, a kiedy jeszcze miał on wpływ na rzeczy dziejące się w państwie, mógł to na dodatek wykorzystać. Kwestie, które usłyszało się osobiście zawsze będą bardziej wiarygodne od przekazanych przez kogoś innego, szczególnie, jeżeli wszyscy współpracownicy są przesiąknięci propagandą i wyuczony sceptycyzm cichutkim głosikiem szepcze, aby nie zawsze ufać ich każdemu słowu.
Może i faktycznie przejrzała sobie korespondencję wodza... Nie, nie ona. Zaufany człowiek, którego bliższych personaliów nie podamy, który miał dostęp do tejże korespondencji. Sama Heike miała już dosyć włamywania się do gabinetu szefa i zostawiła to innym. Jeszcze ją posądzą o przygotowywanie zamachu stanu. Hitler byłby w stanie coś takiego orzec, tylko jaki sens miałaby chęć przejmowania władzy, kiedy jest się jakimś landem?
Jakiś land stał akurat w tłumie, trzymając pod pachą ogromną pakę z nieznaną wam zawartością i jakiś land, usłyszawszy krzyki Fuhrera i skojarzywszy fakty ("ach, to dzisiaj i o tej godzinie miało być to spotkanie, w które miałam się nie mieszać"...), odwrócił się w waszą stronę. Ciemnoniebieskie oczy zabłysły wieloznacznymi iskierkami, a na twarzy wymalował się lekki, charakterystyczny, ale radosny uśmiech. Anglia był w stanie ją zauważyć i jak najbardziej rozpoznać, po chwili znikła jednak w tłumie obywateli niemieckich, zabieganych własnymi sprawami mieszkańców Berlina.

[z/t?]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berlin   Sob Paź 06, 2012 3:20 pm

Widok broni ostudził go momentalnie. Wszystko miał ułożone, przygotowane i zaplanowane. A potem się zdenerwował i stracił nad sobą panowanie. Ale ten atak furii doprowadził do podbramkowej sytuacji. Której nie brał pod uwagę w żadnym scenariuszu. Do tego... nie spodziewał się takiej reakcji, jest przecież przyzwyczajony do czegoś zupełnie innego! Każdy atak jego złości był przyjmowany przez otoczenie z przerażeniem, każdy zaraz potulniał, starał się nie nawinąć Wodzowi, co odważniejsi próbowali uspokajać. Każdy przepraszał, nawet jeśli to nie była jego wina. Tymczasem Anglia zachował się zupełnie inaczej. Nie było w tej reakcji nic dziwnego, jednak Adolfa całkiem zatkało. Nikt go nigdy tak nie traktował. Zamurowało go tak bardzo, że nic nie zrobił przez pierwsze kilkanaście sekund. Stał tylko, z szeroko otwartymi oczami, jakby docierało do niego to, co się właśnie wydarzyło.
- Ty... ale przecież-
Urwał. Przeniósł wzrok z broni na Anglię, a potem znów spojrzał na broń. I znów na Arthura. Zamrugał nerwowo. To się dzieje naprawdę? Przygryzł wargę. Więc jednak nie był jeszcze gotowy na tą rozmowę. Wciąż musi nauczyć się bardziej nad sobą pracować, bardziej kontrolować swoje nerwy.
"Następnym razem nie pójdzie ci tak łatwo, o nie! Następnym razem zniszczę cię doszczętnie i bez ostrzeżenia. Będę nad sobą pracować, żeby nie popełnić drugi raz tego błędu. Jeśli tylko wyjdę teraz z tego cało" obiecał sobie w myślach.
Zadrżał lekko, pomimo starań, nie potrafił do końca ukryć zwykłego strachu przed śmiercią.
A starał się bardzo. Cały czas patrzy się na Anglię. Przełknął ślinę i bez słowa usiadł na ławce. Wyprostował się. A potem wybuchł śmiechem. Histerycznym, bezsilnym śmiechem osoby najzwyczajniej w świecie wystraszonej. Nie był to śmiech donośny, nawet nie można było nazwać go głośnym. Trwał bardzo krótko i najwyraźniej był wynikiem stresu i nadwyrężonych do granic możliwości nerwów.
- Słucham, co masz mi do powiedzenia?
Spytał niemal szeptem, słabym głosem. Zupełnie innym niż tym, którym mówił do tej pory. W wyniku realnego zagrożenia życia, jego postawa zmieniła się gwałtownie. Nawet nie próbuje zaszantażować Anglii. Chce jak najszybciej wrócić między swoich, tam gdzie będzie już bezpieczny. Ale najwyraźniej, wcześniej będzie musiał wysłuchać Anglii.

[i wygląda na to, że z/t
NIE, WCALE NIE]
[To dobrze xD *pogubiła się trochę, ale już załapała xD*]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Sob Paź 06, 2012 6:07 pm

Hitler mógł wybuchać, ale Anglia nie musiał się go bać. Nie był członkiem tego jego cholernego fanklubu, führer nie miał nad nim żadnej realnej władzy. A, że Arthur sam w sobie miał silny i dominujący charakter, który czasem zbyt trudno było utrzymać na wodzy...
Ach, ale przecież nie tylko o to chodziło. Po prostu nienawidził, gdy ludzie chcieli ruszać coś, co należało do niego. I te słowa, te przeklęte słowa, których nie miał zamiaru znosić były po prostu kroplą, która przeważyła wszystko. Anglia stracił cierpliwość.
- Przecież nie mam prawa? - podpowiedział uprzejmie, z niemałą satysfakcją obserwując nagłe zmieszanie Hitlera. No tak. Kto by się spodziewał, że tak ugodowe państwo, jak on po prostu wyciągnie broń, kiedy sytuacja przestanie mu się podobać?
Anglia nawet nie próbował sobie wyobrazić reakcji Chamberlaina na tą sytuację.
Zanim usiadł obok Hitlera, zobaczył Nadrenię, jednak nie zareagował szczególnie. Po prostu spojrzał w jej kierunku przelotnie, zawiesił wzrok na ułamek sekundy, a potem uśmiechnął się trochę szerzej i usiadł obok Hitlera. Broń w dalszym ciągu wbijał mu w bok, pomiędzy żebra.
- Więc proszę - stwierdził z rozbawieniem. - Jednak potrafi pan zachowywać się jak człowiek. Doskonale, więc niech pan posłucha.
Czuł, jak serce bije mu jak oszalałe, a adrenalina wpływa na zmysły. Nie bał się, był zdenerwowany, rozgorączkowany i wściekły, ale jednocześnie pewny swego, oczywiście, trudno nie być, skoro już postawiło się wszystko na jedną kartę i wycelowało broń w najgroźniejszego człowieka w Niemczech. Odetchnął i zaczął zdawkowym tonem, odwracając wzrok z Hitlera na fontannę.
- Powiedziałeś, że to przyjemne, nieoficjalne spotkanie, tak? Zastanawiam się, jak wiele osób o nim wie. To byłoby dość niefortunne, gdyby wyszło na to, że okazałeś się zbyt pewny siebie i wyszedłeś na spacer do parku nie dbając o środki ostrożności, kiedy po ulicach chodzi tak wielu szaleńców. Niech pan spojrzy na mnie - oświadczył lekko. - Jestem nieśmiertelnym wariatem i mordercą, który plądrował i palił Francję przez ponad sto lat, a potem jeszcze robił to przy każdej możliwej okazji. To tylko mały przykład, panie Hitler, żeby nie prowokować osób takich, jak ja. Nigdy nie wiadomo, do czego jesteśmy zdolni, jeśli nie ma obok nas naszych panów. Być może to był twój zasadniczy błąd - rzucił niskim, kpiącym głosem. - Myślenie, że bez przyzwoitki Chamberlaina, będziesz mógł zrobić ze mną, co chcesz. Tak się składa, że jest dokładnie na odwrót.
Na dowód wbił mu mocniej broń w bok. A potem uśmiech uśmiech zniknął z jego twarzy, a w zamian pojawiło się coś na kształt pogardy. I Anglia spojrzał w oczy Hitlera tak, jak potrafi to zrobić tylko bardzo stara istota, która widziała już tyle krwi, że mogłaby zastąpić całe morze.
- Może mój rząd można prowokować - oświadczył lodowato. - Ale nie mnie. I skoro właśnie wypowiedziałeś mi wojnę, Adolfie Hitler, podaj przy okazji chociaż jeden cholerny powód, żebym nie rozwalił ci mózgu na tysiąc kawałków. Skoro ona i tak wybuchnie. Co mam do stracenia?
Jego własne słowa w pewien sposób go przeraziły. Mógłby to zrobić... Mógłby zabić Hitlera tu i teraz, a potem wrócić do domu i szykować się na tą cholerną wojnę - oszalałe z wściekłości i żalu Niemcy bez wodza na czele nie będą tak trudnym wrogiem, jak silne, przygotowane do walki Niemcy. Tak. Mógłby to zrobić.
Przez chwilę naprawdę w to wierzył i nieświadomie mocniej zacisnął dłoń na broni.
Ale potem przypomniał sobie znaczący uśmiech Nadrenii i to nagłe uczucie, które sprawiało, że czuł się, jak pan losu, zwyczajnie zniknęło. Dopiero wtedy przypomniał sobie, że planował wystraszyć tego drania, nie naprawdę go zabić i cholera, naprawdę nie powinien tu przyjeżdżać...


Ostatnio zmieniony przez Anglia dnia Sob Paź 06, 2012 6:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berlin   Sob Paź 06, 2012 6:38 pm

Siedział i patrzył się bez słowa w Anglię. Nie przerywał mu, chociaż momentami mogłoby się zdawać, że jest w zbyt wielkim szoku, żeby rozumieć cokolwiek z tego, co mówił Arthur. Mimo to doskonale słyszał każde jego słowo. Broń przystawiona do jego boku przyprawiała go o drgawki i nieopisany strach. Jeśliby strzelił... nie musi chcieć, przecież wystarczy głupi wypadek... Oddycha nerwowo. Parę razy miał ochotę wstać gwałtownie i po prostu jak najszybciej stąd odbiec. Czuł jednak, że nie byłby w stanie utrzymać się na nogach. Dlatego tylko siedział nieruchomo, zestresowany, wystraszony i zdezorientowany. Rozpaczliwie szukał w myślach jakiegoś sposobu, czegoś pomocnego, czegokolwiek, co poprawiłoby jego obecną sytuację. Nic jednak nie przychodziło mu do głowy, w ogólnej panice nie był w stanie uporządkować swoich myśli. Poczuł, jak bardzo kruche i delikatne jest jego życie. Od kiedy doszedł do władzy czuł się jak bóstwo, chodząca potęga. Przez myśl mu nie przeszło, że ktoś mógłby zachować się tak, jak teraz Anglia. Przecież ci wszyscy, których obecnie znał, lepiej lub gorzej, czy też chociażby z widzenia - wszyscy oni bali się i niemal czcili go. A tu nagle pojawia się taki Arthur. I przypomina mu, że jego życie może się lada moment skończyć. I im więcej Arthur mówił, tym bardziej Adolf czuł się sparaliżowany ze strachu. Maniakalnie wmawiał sobie, że to tylko podły, paskudny bluff. Z drugiej strony, bał się, że pistolet lada moment wystrzeli. Celowo, nie celowo, przecież wystrzelić może. Hitlerowi robiło się na przemian zimno i gorąco. Jak Anglia skończył mówić, nie odezwał się. Zwlekał dłuższą chwilę, starając się odpowiednio sformułować to, co chce powiedzieć.
- O tym nieoficjalnym spotkaniu... wiedzą wszyscy w sztabie - skłamał.
Nikt nie wiedział. Nie spodziewał się obrotu takich spraw, chciał załatwić to sam. Jego głos zadrżał, a zdenerwowany wzrok uciekł w bok. Stres skutecznie go blokował i nie pozwalał na swobodne, gładkie kłamstewka. Doskonale było widać, że kłamie.
- A-ależ kto tu mówi o wypowiadaniu wojny? Nie mówiłem tego oficjalnie... w ogóle to taki przykład był, czysto teoretycznie, proszę nie brać tego na poważnie...
Jego głos drży, zdradza zdenerwowanie i niepewność. Adolf rozpaczliwie próbuje nad nim zapanować, ale wciąż nie jest w stanie. Wzrok Anglii stawał się nie do wytrzymania, Adolf zaczął unikać patrzenia mu w oczy, uparcie oglądając czubki swoich butów. Zaś pistolet w boku przyprawiał go o mdłości.
- P-proszę... proszę schować ten pistolet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Sob Paź 06, 2012 6:57 pm

Kiedy Anglia skończył mówić i opanował w jakimś stopniu własną żądzę krwi, nagle zaczął w końcu dostrzegać Hitlera. Człowieka, który czuje strach. Jak wszyscy ludzie, oni zawsze bali się umierać i żaden z nich nie był w tym przypadku różny.
A skoro Adolf Hitler się bał, nie był potworem, nie był geniuszem. Był człowiekiem, który popełni błędy i który zostanie pokonany.
Ale nie w ten sposób.
- Brednie - odparł z irytacją. - Powiesz teraz cokolwiek ze strachu, co? Rany - prychnął. - Wy, ludzie, bywacie tacy żałośni. Wystarczy wam zagrozić odrobiną bólu i zatańczycie do każdej piosenki.
Tym razem wydawał się jednak bardziej zrezygnowany niż zdeterminowany, by do tego bólu doprowadzić. Pociągnięcie za spust, tak, to byłoby takie łatwe, ale tak naprawdę nie oszczędziłoby wielu żyć. Hitler rozpoczął coś, czego jego śmierć nie zdoła zatrzymać. Może to tylko przyśpieszyć.
- A my - dodał, po raz kolejny zaznaczając wyraźną różnicę, jaka, pomimo wszelkich pozorów, różniła ludzi od personifikacji. - Nawet sobie nie wyobrażasz, co czujemy, kiedy trwa wojna. To jakbyś umierał, milion razy w milionie miejsc naraz. Zabawne... Nie sądzę, żeby chociaż trochę cię obchodziło, co zamierzasz sprowadzić na własny kraj.
Odczekał krótką chwilę, a potem westchnął, spuszczając wzrok z Hitlera i, tylko odrobinę, odsuwając broń. Nie odsunął jej całkiem, nadal celował w Hitlera, ale już nie wbijał mu jej boleśnie w ciało.
- Tutaj chyba zakończymy tą rozmowę, nie sądzi pan? - zapytał ponuro. - Ale proszę ją pamiętać, gdy będzie pan ruszał na wojną. Byłoby niedobrze, gdybyś zapomniał, z kim zamierzasz zadrzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berlin   Sob Paź 06, 2012 7:19 pm

Uspokoił się odrobinę, kiedy Anglia nieco odsunął broń. Pierwszy szok zaczął mijać, a Adolf poczuł się nieco pewniej. Anglia nie strzelił. Nie schował też broni. Ale nie strzelił. Zaczyna odpuszczać. Czyż to nie oznacza, że też ma jakieś słabości? Jedno nieoficjalne spotkanie nie zaważy na jego karierze, o nie! Wziął głęboki oddech. Zaczął dochodzić do siebie. Wyglądało to jakby miał huśtawkę nastrojów niczym dojrzewająca dwunastolatka. Z chwili olbrzymiej słabości i strachu, jeden gest, który odebrał za słabość znów wyciągnął go z niepewności i strachu. Jego zbyt duże ego znów się odezwało. Spojrzał na Anglika rozgorączkowanym wzrokiem szaleńca.
- Tobie też radzę uważać na słowa...
Nie był to tak pewny głos, jak na początku ich rozmowy, jednak widać było, że już niemal wrócił do siebie.
Tak zachowywać się jest w stanie tylko szaleniec. Ale w jego szaleństwie jest metoda.
- Jeszcze nie raz cię zaskoczę, Angliczyno. Nie raz! Teraz... teraz wyobrażasz sobie nie wiadomo co. Tak... moje życie jest kruche. Delikatne. Jest skarbem całego narodu niemieckiego! I mogę cię zapewnić, że jak krótkie by nie było, zapamiętasz je na dużo dłużej niż ci się teraz wydaje. Tak. Obiecuję, że wy wszyscy, wszystkie tany, na długo nie będziecie mogły o mnie zapomnieć. Czyż to, że żyję krótko wyklucza to, że mogę być niebezpieczny? Nawet... - zawahał się na jeden, krótki moment. - Nawet jeśli próbowałbyś mnie zabić, to nie zmieni to już biegu historii, machinę wprawiłem już w ruch.
Znów wrócił do swoich zagrywek, upewniony w swoim przekonaniu. Nikt silny, zdecydowany, nie odsunąłby tej broni nawet o milimetr. Anglik nie będzie w stanie go zabić. Jest bezpieczny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berlin   Sob Paź 06, 2012 8:42 pm

- I znowu przestajesz słuchać - stwierdził Anglia, kręcąc z irytacją głową. Prychnął. - Angliczyno, co? Uważaj, jak zwracasz się do Imperium Brytyjskiego, głupi człowieku.
Mało było krajów tak aroganckich jak Anglia, ale Arthur przynajmniej mógł sobie na to pozwolić. No, jeszcze przed Wielką Wojną spokojnie mógł, teraz ciągle był potężny, ale w gorszej sytuacji. Ale nawet to nie sprawiło, że jego duma imperium niezachodzącego słońca zniknęła.
- Twoje życie - odparł dobitnie mrużąc oczy. - Jest przekleństwem tego narodu.
Ale Anglia wiedział, że to nie ma sensu, bo tacy ludzie nigdy nie słuchają. Napoleon nie słuchał aż do samego końca, ale to nie Napoleona przypominał mu Hitler. Był kiedyś inny władca, ambitny i okrutny, który też nigdy nie słuchał. Ale Anglia był wtedy zbyt słaby, ba, był dzieckiem, które dopiero zaczynało się uczyć, jak powinno się żyć. Alfred Wielki go nauczył. Ale pamięć o nim nie zdążyła się dobrze zatrzeć, kiedy w jego miejsce przybyli barbarzyńcy zza morza. I był wśród nich jeden, człowiek sprzed setek lat, którego Anglia ciągle pamiętał i nienawidził tak samo, jak w dniu, w którym kazał wymordować jego ludzi i spalić każdy dom.
- ...tak. Wiem o tym. Ale przynajmniej ty byłbyś martwy - uśmiechnął się kwaśno. - Ale nie zabiję cię teraz, Hitler, chociaż mógłbym. Uznaj to za akt łaski ze strony wroga.
Koniec końców, był dżentelmenem. I chociaż nie wiedział, czy Hitler nie zerwie się i nie spróbuje zrobić czegoś głupiego, to jednak wstał i schował broń, zostając jednak w gotowości.
Na litość, pomyślał nagle, prawie zamordowałem Hitlera.
Mógł mieć tylko nadzieję, że ta sytuacja będzie dla fuhrera zbyt krępująca, by kiedykolwiek o niej wspomniał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Berlin   

Powrót do góry Go down
 
Berlin
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: