IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 RMS Queen Mary

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 1:28 pm

Ledwie ich znalazł, poczuł się lepiej. Po prostu automatycznie zaczęło być jakoś fajniej, przyjemniej, bardziej sielsko - wtedy, gdy słyszał wokół siebie swój akcent, gdy ludzie go rozumieli, śmiali się i pili z nim, a nie obok niego. Grał, bawił się i po raz pierwszy, odkąd przyjechał do Anglii, czuł się świetnie. Tylko jedna myśl go dręczyła.
Anglia nie pozwoli zawlec się do Stanów. Wróci tym samym statkiem. A Alfred zawiedzie Roosevelta.
Przynajmniej taki scenariusz podsuwała mu ta część jego myśli, która stawiała, że Anglia przedkłada nad ewentualne układy ze Stanami własne samopoczucie. Z drugiej strony, kalkulował, jak dotąd Arthur starał się zachowywać przynajmniej w miarę przyjemnie, a to oznaczało, że naprawdę zależy mu na tym sojuszu.
W normalnej sytuacji wprost pogardzałby Alfredem.
Cóż, zobaczymy, zdecydował Amerykanin. Mimo wszystko, powinien być teraz milszy dla Anglii, dla własnego bezpieczeństwa. Ale... przecież nie będzie się przed nim płaszczył!
Niemniej, powiedziałem mu wprost kompletne bzdury, myślał. A coś takiego jeszcze nigdy dotąd się nie zdarzyło. Arthur na pewno wie, że Alfred skłamał, a skoro nie powiedział szczerze, znaczyło to, że próbuje coś ukryć.
Nie sądziłem, że mogę być tak cholernie sentymentalny!
Zajęty rozrywką, w końcu zupełnie wyrzucił to z głowy. Czas pokaże.

* * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 4:35 pm

Anne Marie miała około dwudziestu trzech lat i uroczy pieprzyk w kąciku ust. Śmiała się tak, jakby jutro nie istniało, chociaż teraz był to śmiech raczej pijacki. Wychodząc z pubu musiała podtrzymywać się Anglii, teraz Arthura Kirklanda, lat dwadzieścia trzy, jego brwi może nie są najbardziej uroczą rzeczą pod Słońcem, ale dobrze zapowiadająca się kariera młodego polityka - albo biznesmena, nie pamiętał - już tak.
Dziewczyna wyszeptała coś do jego ucha i musnęła je ustami, chichocząc jak nastolatka. Arthur uśmiechnął się w odpowiedzi, ładny, obiecujący uśmiech dżentelmena i odmruknął coś w odpowiedzi. Razem z Anne wyszli z gorącego, żywego kasyna prosto w równie żywą, młodą noc. Muzyka ucichła, rozmowy i śmiechy ludzi trwały nadal. Większość pasażerów spacerujących po pokładzie stanowiły młode lub starsze pary. W powietrzu nie unosiło się nic poza beztroską, bo tak, to była idealna pora i idealne miejsce dla zabawy, tak daleko od lądu, deszczowej Anglii myślącej o wojnie.
Teraz Anglia mniej myślał o wojnie a więcej o pieprzyku Anne Marie, ale to tylko jeden z nielicznych szczegółów, bo dziewczyna właśnie wyraziła chęć obejrzenia kajut pierwszej klasy od środka.
Poprowadził ją, czemu nie, oboje szli szybko i błyskawicznie znaleźli się w jednym z wielu wąskich korytarzy. Arthur nawet nie myślał, czy kogoś tam spotkają, więc widok cholernegobachora idącego w ich stronę skutecznie wytrącił go z równowagi.
Cóż, tak między słowami, wystarczy wspomnieć, że Anglia był pijany.
- Ame... Ty - parsknął, zatrzymując się w miejscu, które kołysało się bardziej niż powinno. Zmrużył oczy i utkwił spojrzenie w swoim podopiecznym. - No proszę.
- Co? To ten twój twój kuzyn, Arthur? Ten Amerykanin? - zapytała zniecierpliwiona dziewczyna. Akcentu brak, inaczej mówiąc, czysto krwista Amerykanka. - Dobry wieczór, możemy już iść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 7:31 pm

Alfredowi układało się mniej, niż powinno. Spędził wieczór w towarzystwie kilku Amerykanów, więcej grając, niż pijąc. Trochę wygrał, ale nie poprawiło mu to nastroju, więc koniec końców po prostu wyszedł, uznając, że jutro będzie lepiej. Nawet nie wiedział, skąd to nagłe pogorszenie humoru, aż w końcu doszedł do wniosku, że to zwyczajna, smutna nostalgia, która zaczęła się już wtedy, gdy stał na pokładzie i planował podbój księżyca. Miał wrażenie, że nienawidzenie Anglii zaczyna go już irytować, przez co denerwował się ogólnie - i nie mógł zapomnieć tej parszywej rozmowy.
Gdyby nie ona, dalej spokojnie by milczał.
Los najwyraźniej na tę jedną noc go znielubił i podstawił mu Arthura z jakąś amerykańską kobietką prosto pod nos. Najpierw Alfred zastanowił się, jak dziewczyna krwi amerykańskiej może mieć tak fatalny gust, potem doszedł do wniosku, że przecież i ona, i Anglia chcą tylko niezobowiązującego seksu. W sumie, on też mógłby się tym pocieszyć, a nie krążyć po pokładzie jak zbity pies.
Anglia odezwał się do niego, choć mógł go zignorować. Zadziwiające, Alfred dowiedział się przy okazji, że jest jego kuzynem.
- Tak, ja - powiedział bardzo odkrywczo, a do Amerykanki skinął głową i dodał: - Dobry wieczór.
Powinien ruszyć, ale dalej stał w miejscu. Widział irytację Anglii i chciał zobaczyć, czy cokolwiek z niej wyniknie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 7:50 pm

- Ty - powtórzył Anglia prychając. - Jakiś ty mądry, kuzynie. Podobno zwierzęta nie potrafią rozpoznać nawet swojego odbicia - parsknął czymś na kształt śmiechu.
Marie Anne poruszyła się w miejscu jakoś tak niespokojnie, ale nie spuszczała wzroku z Alfreda. Kiedy zaś usłyszała komentarz Arthura uśmiechnęła się trochę szerzej, ale jednocześnie bardziej nerwowo.
- Możemy iść?
Ale Anglia wyraźnie zignorował kobietę, wbijając w Amerykę spojrzenie tak intensywne, jakby chciał wypalić mu dziurę w czole. Widać było, że nie jest trzeźwy; chwiał się lekko nawet stojąc w miejscu.
- Czekaj chwilę - mruknął do Anne, puszczając dziewczynę i zostawiając ją w tyle. Zrobił za to krok w kierunku Alfreda i zwracając się do niego. - Mam ci coś do powiedzenia. Dużo rzeczy. Chyba, że znowu masz zamiar walnąć coś wkurzającego, to po prostu od razu dam ci w mordę. - Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Arthur był pijany i zły, a to niezbyt dobra mieszanka.
- Arthur! Zostaw go, mieliśmy... Ach! - dziewczyna wyraźnie się obraziła, jednak czekała na rozwój zdarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 7:56 pm

Alfred zaśmiał się. Zaśmiał się lekko nerwowo, bo podejrzewał, że Anglia ma przy sobie broń. On też posiadał pistolet, ale podejrzewał, że nie będzie to miało zbyt wielkiego znaczenia, jak Arthur nagle szarpnie spust i rozwali mu łeb. Ale Alfred wątpił, by Anglia - choćby niewiadomo jak upity - był aż tak lekkomyślny.
Wyraźnie jednak nie miałby oporów przed pobiciem go, acz tego się Amerykanin specjalnie nie bał. Zdawał sobie sprawę ze swojej siły i wiedział, że w pojedynku z Arthurem byłby co najmniej równym przeciwnikiem.
Mógł jeszcze odwrócić się i odejść, ale czuł, że zostanie, więc z góry odrzucił tę opcję.
- Nie, słucham - oznajmił i pomyślał, że mogło to zabrzmieć równie irytująco jak wtedy, gdyby odszczekał. Cóż, w przeciwieństwie do rozmówcy, Alfred był trzeźwy, bo w duecie poker - piwo wybierał to pierwsze. Piwo miał od dawna, a kasyna były rzeczą stosunkowo nową.
Zerknął na tę Amerykankę i uznał, że jest całkiem atrakcyjna. Anglia, wynikało z tego, miał lepszy gust od swojej wybranki. Perspektywa seksu z nią chyba jednak właśnie się oddalała, bo zirytowany, pijany Brytyjczyk wolał poświęcić swoją uwagę Alfredowi.
Cóż, jego strata.
Amerykanin napiął mięśnie, gotów zablokować lub odeprzeć ewentualny cios.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 8:11 pm

Kiedy ma się tyle lat, co Anglia perspektywa jednej dzikiej nocy spędzonej z nieznajomą przestaje być pociągająca. Arthur przeżył już tyle takich nocy, że mogłyby zapełnić całe życie dorosłego mężczyzny. Jedna w tą czy w tamtą stronę, kiedy jego największym pożądaniem i tak była żądza krwi Ameryki? Co za różnica.
- Wkurzający - powtórzył, a jego akcent był jeszcze mniej zrozumiały niż zazwyczaj. Tak zwany nawalony angielski. - Niewdzięczny dzieciak. Gdzie byłeś, kiedy rozdawali cięty język, co? Aha - uśmiechnął się szerzej. - Pewnie piłeś litrami z beczki bezczelności.
- Arthur - rzuciła po raz kolejny dziewczyna i tym razem Anglia faktycznie na nią spojrzał.
- Wybacz złotko - mruknął bezczelnie. - Innym razem.
I na tym ostatecznie skończył się chwilowy romans, bo Anglia postąpił kilka chwiejnych kroków w kierunku Ameryki, złapał go za przód koszuli i pociągnął za sobą na zewnątrz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 8:15 pm

- W kolejce do potęgi.
Alfred wyrwał się na wszelki wypadek, ale poszedł za Anglią, trawiony zwyczajną ciekawością. Pijani ludzie bywali bardziej otwarci; może to dlatego Amerykanin był tak ciekaw, czego też może się teraz dowiedzieć od Arthura.
- Do widzenia - rzucił jeszcze do Amerykanki, uśmiechając się. To, że Anglia z niej zrezygnował, nie znaczy, że Alfred nie może być zainteresowany.
Gdy stanęli na pokładzie - pod gwiazdami i księżycem, tym, który miał kiedyś należeć do Alfreda - Jones wygładził swoją koszulę i rzekł, starając się nad sobą panować:
- Tak więc, co masz mi do powiedzenia? Jeśli tylko to, jakim jestem niewdzięcznym bachorem, to omówiliśmy to już kilka dni temu. - To powiedziawszy, wzruszył ramionami. - Więc ten temat możemy uznać za zakończony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 8:25 pm

Anglia roześmiał się w odpowiedzi, ale był to zimny, kpiący śmiech, który mógł przyprawić o ciarki. Albo o inne dolegliwości, często śmiertelne, gdy w dawnych czasach żyli ludzie potrafiący wywołać w Arthurze ten rodzaj śmiechu. Nic dziwnego, że wszyscy nie żyli.
Jednak Anglia przestał się śmiać, a jego twarz znowu wykrzywiła irytacja. Bo Ameryka się wyrwał. Głupi dzieciak, on nigdy, nigdy się nie uczył. Nigdy chyba nie potrafił zrozumieć, żeby nie drażnić pijanych Anglików.
I Arthur odwrócił się błyskawicznie, dużo szybciej niż powinien pozwalać jego stan, popychając Amerykę na najbliższą ścianę. Akurat trafił plecami w drzwi którejś kajuty, ale to nie liczyło się zbytnio.
- Taka z ciebie potęga jak z Francji cnotka niewydymka. Tak się tym chwalisz - docisnął go mocniej. - A sam masz pieprzony kryzys. Nie zadzieraj tyle nosa, panie potęgo.
Spojrzał mu w oczy, z bliska i potrząsnął lekko głową. Jakby z rozbawieniem, a może, żeby odgonić myśli i wspomnienia. Sam do końca siebie nie rozumiał, nie wiedział nawet, dlaczego do tej pory nie mówił tych rzeczy. Przecież to było proste, może i złe, ale kogo to obchodzi?
- Bezczelny, głupi Ameryka - mruknął. - A oczy masz takie same, jak gdy cię znalazłem. I zrobiłem wszystko, żeby cię ochronić, a ty teraz śmiesz mi mówisz, że wolałbyś Hiszpanię. Wiesz w ogóle - złość znowu wróciła. - Co on robił ze swoimi koloniami?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 8:34 pm

Alfred odepchnął go od siebie niezbyt mocno, ale na tyle, by Anglia cofnął się na środek korytarza. Zastanawiał się, czy to jest dobry moment, żeby zadać jakiś cios, ale nie, nie uważał, by tak było. Stanął sztywno, sam zdumiony, że potrafi jeszcze nad sobą panować. Młodzieńcza porywczość aż rwała się w nim, żeby strzelić Anglię po twarzy i niech sobie dobrze zapamięta przynajmniej ten rodzaj amerykańskiej potęgi, ale Alfred nie chciał robić cyrku w miejscu względnie publicznym. Jak się nie wda w bójkę, to będzie, że pijak go prowokował; jak wda, że dwaj idioci na eleganckim statku dla bogaczy zaczęli lać się po mordach.
- Kryzys? Kryzys był przed Rooseveltem - oznajmił i znowu nie można było mówić o wielkim kłamstwie; owszem, miał pewne problemy gospodarcze, ale jego prezydent w dużym stopniu je zażegnał, a państwa europejskie potrzebowały broni. Słowa Anglii ruszyłyby Alfreda do żywego, ale cztery lata temu.
Amerykanin przyjął następne słowa westchnieniem. Pijany Anglia różnił się od trzeźwego chyba tylko tym, że był bardziej agresywny, bo gadał dokładnie to samo. Ale Alfred uznał jego zarzut za doskonały, by naprostować dręczącą go rzecz.
- Rany, przecież po prostu tak powiedziałem. Jak sam zauważyłeś, nie gadam po hiszpańsku, tylko po angielsku, to chyba o czymś świadczy, nadwrażliwy tatusiu. - Amerykanin wywrócił oczami. - I tak, wiem, co robił. Sam stoczyłem z nim o to... mały spór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 8:47 pm

Tym razem Anglia nie próbował się do niego zbliżyć, po prostu skrzyżował ręce nad piersią i zadarł podbródek.
- Tak, tak, ciebie nikt nie przegada - zarzucił mu rozgoryczonym głosem. Jak rzadko, jego głos aż drżał od nieskrywanych emocji. - Bo ty jesteś najlepszy, jesteś najwspanialszy i och, jak bardzo mnie nienawidzisz, Ameryko.
Kilka minut temu Anglia był jak najbardziej zadowolony ze swojego życia. Mógł pójść z tą całą Marie Anną czy Anną Marią do łóżka i spędzić bezowocny wieczór z dala od Ameryki. Nie byłoby aż tak źle, a teraz dziewczyna uciekła, pewnie ze zranionym sercem albo inną tego typu bzdurą. Pewnie prześpi się z pierwszym lepszym spotkanym mężczyzną. Co za strata. Szkoda tylko, że Anglii w ogóle to teraz nie obchodziło.
- Nadwrażliwy tatuś, co? Ah - potrząsnął głową. - Czasem już nie wiem, Ameryko, czy chcę żebyś do mnie mówił, czy żebyś trzymał swoją mordę zamkniętą na klucz. W ogóle tego nie rozumiem. W każdą stronę jest źle - umilkł na chwilę. Zdaje się, że zapomniał już, dlaczego po prostu nie rzucił się na Amerykę z pięściami, a zamiast tego próbuje mu mętnie wytłumaczyć własne uczucia. Bicie było prostsze. Problem w tym, że Anglia, chociaż wściekły, bić nie miał zamiaru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 8:58 pm

Alfred czuł, jakby Anglia się z niego naśmiewał. "Nienawidzisz mnie, ha! Nie, ja wiem, że to nie jest tak, że mnie nienawidzisz. A ja cię właśnie nienawidzę, więc zawsze będę miał nad tobą przewagę".
Zdumiałbyś się, gdybyś wiedział, jak bardzo chcę cię nienawidzić.
Tak bardzo, że aż wychodziło. Czasami. A przynajmniej wtedy, gdy Anglia akurat wojował z Alfredem lub był na drugim kontynencie. Problem pojawiał się, kiedy dochodziło do faktycznej rozmowy. Takiej, jak ta, czy ta o gwiazdach, czy ta w kuchni. Amerykanin chciał podobne jak najszybciej zakończyć, żeby dumnie trwać w tym, co powinno być - w swojej nienawiści.
- Chciałbyś być w mojej sytuacji, nie? - zapytał po prostu, unosząc brwi. Och, każdy by chciał - z dala od tego głupiego, europejskiego kontynentu, na spokojnej, amerykańskiej ziemi. - W końcu twój kraj to nie-Europa. - Nie mówił tego prowokacyjnie, raczej stwierdzał kolejny fakt.
Następnie słuchał Anglii trochę rozgoryczony.
- Dlatego najlepiej jest, gdy się nie widujemy - wymamrotał.
I ja cię nie irytuję, a ty we mnie nie wywołujesz tego, czego powinno już nie być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 9:20 pm

- Oczywiście, że bym chciał! - przyznał ochoczo, z goryczą w głosie. - Przestań się tak tym chełpić, cholerny Ameryka myślący, że jest daleko od wszystkiego i może spokojnie pierdzieć do fotela w Białym Domu!
No cóż, ktoś może widział tego dżentelmena, który był tu gdzieś kilka godzin wcześniej? Alkohol mówił za Anglię, z jego ust cuchnęło whiskey, w oczach też iskrzył alkohol.
- ...och zamknij się - powiedział jednak o tyle niespodziewanie, że nie z wściekłością. Zamrugał tylko kilkakrotnie z irytacją, a potem podszedł do Ameryki i dźgnął go palcem wskazującym prosto w pierś. Wyraźnie nie miał dziś ochoty na zachowywanie dystansu. - Nie. Nie jest lepiej. W ogóle nie jest wtedy lepiej, gówniarzu. Z tobą jest źle.
Spojrzał na niego zagadkowo, jakby w napięciu, ale następnie parsknął cichym śmiechem i odsunął się na bok, opierając o ścianę obok Ameryki.
- Taa... - powiedział cicho. - Chyba cię nienawidzę. Ale ciągle jesteś moim chłopcem. Moja mała cholerna kolonia, która obróciła się przeciwko mnie i, och, jak próbuje mnie nienawidzić. Dorośnij, Ameryko. Po co tak bardzo próbujesz?
Patrzył w ścianę naprzeciwko i uśmiechał się, jakby widział w niej coś całkiem interesującego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 9:35 pm

Alfred milczał, wiedząc, że Anglia musi sobie powyrzucać. Najpóźniej rano mu przejdzie i pewnie nawet nie będzie pamiętał, co dziś nagadał. A była to przecież po prostu mniej upiększona wersja tego, co mówił mu już wcześniej; teraz Kirkland wprost wypowiadał swoje myśli.
Mógłby po raz kolejny powiedzieć coś w stylu "Moje bezpieczeństwo jest faktem", ale milczał. Niech Anglia gada.
Nie umiał za to pojąć następnych słów rozmówcy. Brytyjczyk w jednym swoim zdaniu zaprzeczał poprzedniemu, plótł kompletnie od rzeczy, a Alfred nie wiedział, co może mu odrzec.
Ostatnie słowa uderzyły go jednak niemal tak, jakby Anglia wymierzył mu policzek.
Nie musiałeś tego mówić.
- Owszem - rzucił chłodno. - Próbuję cię nienawidzić. Tak, do cholery. Zobaczysz, że kiedyś będę mógł z zimną krwią stanąć po stronie Trzeciej Rzeszy i cię rozstrzelać w rządku obok twoich sprzymierzeńców.
Kiedyś. Jeszcze nie teraz, ale kiedyś w końcu Alfred zrzuci te uczucia tak, jak wąż zrzuca skórę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 9:42 pm

Cóż, Anglia nie do końca panował nad tym, co mówi, nic dziwnego. Ale nie był przecież aż tak pijany, język mu się nie plątał, no i on sam trzymał się na nogach. Nie było źle. Przecież nie poszedłby z dziewczyną do łóżka zbyt pijany. Jeszcze nie wiedziałby, gdzie dokładnie celować.
Dlatego też nie zrozumiał do końca, dlaczego Ameryka tak nagle się wściekł.
- Co za okrutne słowa, starasz się, co? - prychnął. Nawet, jeśli w istocie takie były, to Anglia jakoś się nie martwił. Przez jego głos przebija satysfakcja. - Głupi chłopak. Czemu ty nic, cholera, nie potrafisz zrozumieć?
Tym razem mu nie tłumaczył, ale przeniósł wzrok z ściany i spojrzał na Amerykę spokojnie. Jak ktoś starszy, lepszy i obdarzony starożytną pijacką mądrością. Nawet uniósł rękę i zacisnął ją na jego ramieniu.
- Powiem tak - warknął. - Gdyby chodziło o pierdolony sojusz, nie byłoby mnie tutaj od dawna. W ogóle bym się z tobą nie spotkał, ale ty, dupku, wiesz lepiej, eh?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sob Paź 13, 2012 9:52 pm

W tej chwili Alfred czuł, że nienawidzi go jakby odrobinkę bardziej i sprawiło mu to przyjemność. Nie wystarczającą, by stwierdził, że jest mu lepiej, ale zawsze. Miał jednak nadzieję, że Anglia z tej dyskusji nie zapamięta zbyt wiele.
Powinienem w ramach terapii letniczej faktycznie dołączyć do Osi, pomyślał ponuro. I zaraz wyobraził sobie minę Roosevelta, gdyby ten to usłyszał, i reakcję amerykańskiego społeczeństwa na fakt, że ich ojczyzna przyłącza się do państw faszystowskich. Oczywiście.
Gdy Anglia go znowu dotknął, Alfred drgnął i w pierwszym odruchu chciał odtrącić jego dłoń, ale po prostu spojrzał na niego - prosto w oczy Brytyjczyka. Jeśli nie miałoby chodzić o sojusz, to o co?
- Nie martw się - rzucił Alfred, siląc się na ironię. - Nie przestanę sprzedawać ci broni.
Oczywiście, chodziło Anglii o coś cokolwiek odmiennego od handlu bronią, ale Amerykanin nie był pewien, czy chciał wprost usłyszeć, o co. Znaczy, jedna jego część bardzo chciała, ale druga wzbraniała się i nawoływała do ucieczki jak najdalej.
Naraz jednak, nim zdążył się powstrzymać, z jego ust wymknęło się:
- ...przecież ja nie chcę zawierać z tobą sojuszu, a mimo to tu jestem. Gdyby chodziło wyłącznie o to, że Roosevelt mi kazał, próbowałbym ominąć ten rozkaz.
I w momencie, w którym to powiedział, dotarło do niego, że to prawda. A przynajmniej nie czepiałby się tak nerwowo nadziei, że Anglia zatrzyma się u niego w Stanach; gdyby chodziło wyłącznie o nakaz prezydenta, zrezygnowałby już wtedy, w tym angielskim zadupiu: wróciłby do domu i oznajmił, że Anglia nie życzył sobie z nim gadać. Roosevelt by to zaakceptował.
Ale Alfred został i, co ciekawe, cały czas zasłaniał się rozkazem prezydenta, wierząc w to, że po prostu nie chce go zawieść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 5:51 am

- Mam ochotę rozwalić ci nos drugi raz - odparł w odpowiedzi pogodnie. Gdyby był całkiem trzeźwy, powiedziałby też, że Ameryka sprzedaje broń, komu się da i taka pomoc to jedno wielkie gówno, ale trzeźwy nie był. Sensowne argumenty były nudne i to nie o przegadanie drugiej osoby chodziło. Anglia chciał mu coś uświadomić, może nie dosłownie, ale niech bachor sam w końcu zrozumie. - Do wszystkiego podchodzisz tak cholernie poważnie.
Prychnął, uznając, że naprawdę lepiej było stąd pójść. Albo poprowadzić tą rozmowę, kiedy nie był pijany, acz Anglia lepiej niż dobrze zdawał sobie sprawę, że wtedy taka rozmowa by nie zaistniała. I szkoda. Przecież tak było prościej, jakim on sztywniakiem bywał na trzeźwo!
- No właśnie - potwierdził prychając. - Więc ja jestem tu prywatnie i ty jesteś tu prywatnie. Ale wolisz się zachowywać jak pieprzony kretyn skrzywdzony przez los. Debil. Drań. Głupi, cholerny, dzieciak. Powiem ci coś, bachorze - zmienił temat, uśmiechając się przekornie i chwiejnie odsuwając się od drzwi.
- Przestań być taki jak teraz - rzucił mu krótkie spojrzenie. - A ja chętnie nazwę cię Alfredem. W końcu to ja cię nazwałem.
Był Alfred Jones, a po niepodległości Alfred F. Jones. Te głupie literki w środku były jak przypomnienie, proszę, wygraliśmy. Idiotyczny naród.
- A teraz idę spać - dodał ponuro Arthur i odwrócił się od Ameryki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 6:58 am

- Wtedy wymierzyłbym ci nie w brzuch, a w zęby - odpowiedział równie spokojnie Alfred, bardziej machinalnie, niż naprawdę myśląc o tym, co mówi. Anglii to było dobrze. Ciekawe, ile z tej rozmowy będzie umiał jutro powtórzyć. Ameryka zdawał sobie sprawę, że byłby w stanie wyrecytować ją prawie słowo w słowo, a Arthur?
Alfred zacisnął usta. "Przestań być taki, jak teraz". Właśnie tego od niego Anglia chciał odkąd pamiętał. A przynajmniej od tego niepodległościowego pamiętania. Zawsze wszystko było z Alfredem nie tak, a on przecież czuł się sobą właśnie teraz. Arthur rządał od niego zmiany - znowu.
Nie chcę się zmieniać.
- Jaki mam, według ciebie, być?
Och, a co go to interesowało? Dlaczego w ogóle zadał to pytanie? Patrzył za Anglią, zastanawiając się, czy ten odejdzie, czy raczy mu szanownie odpowiedzieć.
Pójdzie sobie, zawyrokował Alfred.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 11:41 am

Anglia przez dłuższy czas nie odwracał się do Ameryki. Zaszedł prawie na drugi koniec korytarza, gdzie znajdowała się jego kajuta i zaczął grzebać w kieszeniach w poszukiwaniu klucza. Dopiero, gdy go znalazł i, po krótkiej walce, trafił w zamek, zastygł i zerknął na Alfreda.
- Bądź sobą, dzieciaku - powiedział po prostu tak głośno, że mógłby krzyczeć. - Nie tym, kim próbujesz być. Widzisz - zaśmiał się cicho. - Mogę być dżentelmenem, ale lubię też łamać nosy niewdzięcznym gówniarzom i wodzom obcych państw. Ty możesz być Ameryką i nie nienawidzić mnie z całego serca. To prostsze niż się wydaje... Bo nie jestem Francją. Pieprzony żabojad - dodał już bardziej do siebie. Najwidoczniej jego myśli znowu powiodły go do innego tematu, bo skupił się na otwieraniu drzwi i przeklinaniu Francji prawdopodobnie z tego powodu, że jest.
Pchnął drzwi do swojej kajuty i wszedł do środka. A potem zamknął je za sobą i Alfred został w korytarzu zupełnie sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 11:51 am

Alfred stał i wpatrywał się w przeciwległą ścianę. Przez jego twarz przemknęło skrzywienie, gdy drzwi za Anglią zatrzasnęły się. Wcisnął dłonie w kieszenie, ale wyciągnął je po chwili i zaczął bawić się swoimi palcami, wyginając je i wyłamując. Nadal wpatrywał się we wnętrze korytarza.
Anglia był chyba bardziej skomplikowany, niż się mu wydawało. Dotąd Stany przyjmował, że po prostu został przez niego oszukany, a ta cała troska z czasów kolonijnych była tylko jego dziecięcą ułudą. Teraz zastanowił się, co mógłby przyjąć, gdyby zdecydował się odrzucić tę teorię i przyjąć inną - taką, że nie całe jego dzieciństwo było wyjątkowo dobrze utkanym oszustwem.
Naraz zrobił krok przed siebie, i, nim się zorientował, stał przed drzwiami Anglii. Wyciągnął dłoń i zawahał się, ale po chwili zapukał w drzwi kilka razy dość dobitnie.
- A ty mnie nie nienawidzisz? - zapytał głośno, mając nadzieję, że Anglia jeszcze nie padł na zbity pysk i go usłyszał. Alfred cofnął się o krok od drzwi i dodał: - Bo skoro nie jesteś tu tylko dla sojuszu, to chyba...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 12:20 pm

Anglia nie padł na zbity pysk, po prostu usiadł na swoim wąskim łóżku i zaczął niemrawo rozpinać ciągnące się w nieskończoność, podłe guziki koszuli. Zrzucił marynarkę na podłogę i piętami ściągnął buty. W tym skomplikowanym zajęciu przeszkodziło mu głośne pukanie do drzwi. Arthur zastygł w połowie szóstego guzika i z trudem uniósł wzrok na drzwi. Utrzymanie na nich wzroku sprawiało mu niemałą trudność, ale za to uśmiechnął się pod nosem, gdy doszło do niego przytłumione pytanie Ameryki.
Może i ten chłopiec był jego największą zmorą, ale do diabłów, potrafił być kochany w tej swojej głupocie. Anglia nie mógł jednak znaleźć odpowiedzi na jego pytanie, nie próbował jej szukać.
- Idź spać, Alfred - wymamrotał, ale trudno stwierdzić, czy jego głos przebił się przez drzwi. - Sam sobie odpowiedz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 1:02 pm

Alfred usłyszał przytłumioną odpowiedź i skrzywił się. Oczywiście, najpierw nagada, a potem nie umie odrzec na jedno, proste pytanie. Alfred odpowiadał sobie sam przez sto sześćdziesiąt kilka lat i właśnie teraz wypadł z niezachwianej pewności, że odpowiedź, której sobie udzielał, była poprawna.
- Więc dlaczego, do cholery... - wymamrotał, przeczesując włosy dłonią. - Dlaczego to wszystko się wydarzyło?! - spytał głośniej, wpatrując się w drzwi.
Ta wojna i druga wojna, i to, co było przed nią, i to, co jest teraz, w gruncie rzeczy też.
Odpowiedz, do cholery.
Alfreda nie interesowało, czy irytuje Anglię, czy jest nachalny czy nie. Sam Arthur zaczął, gadał i gadał różne sprzeczne rzeczy, więc mógłby teraz raczyć odpowiedzieć na te kilka prostych jak budowa cepa pytań, które stawiał przed nim Amerykanin.
Stoję tu jak ten kołek i czekam, aż on mi odpowie. Jak nisko upadłem, pomyślał Alfred, sam sobą przerażony. Żenada. To on był tutaj ten silniejszy, to on powinien zmuszać Anglię do kompromitacji...
Och, a czy on się już przede mną nie kompromitował, próbując zapewnić mi w miarę przyzwoite chwile w tym jego Londynie?
Ta myśl uderzyła Amerykanina z nagła i zdumiała go. Może faktycznie Anglia wyjątkowo powiedział prawdę i nie chodziło mu wyłącznie o ten sojusz? Ale, w takim razie, czego on chciał? Przecież chyba wiedział, że Alfred nie zgodzi się znowu być jego kolonią?
Stany odegnał od siebie te irytujące myśli i przyglądał się drzwiom, zastanawiając się, czy Anglia raczy mu odpowiedzieć cokolwiek.
W końcu wzruszył ramionami i odwrócił się od drzwi, jakby zrezygnowany. Anglia mu nigdy nic nie wyjaśni, zawsze będzie tylko strzępił informacje, pewnie chcąc się nad nim poznęcać.
Super, dał mi dupek kolejną rozmowę do męczenia się nią, podsumował ponuro Alfred.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 2:05 pm

Czy to było aż takie trudne stwierdzić, że rozmowa jest zakończona, kiedy jeden z rozmówców oznajmił, że pora spać i zamknął za sobą cholerne drzwi? Anglia rozpiął, jakimś cudem, ostatnie guziki koszuli, ale zapomniał ją ściągnąć. Mógł nie odsyłać tej głupiej dziewczyny. Wybierając między nią a Ameryką pod drzwiami... Cóż, Anne Marie wydawałaby pewnie przyjemniejsze dźwięki.
Anglia, zamiast legnąć na łóżku i zasnąć sprawiedliwym snem pijaka, przysiadł na jego skraju i nadal skupiał wzrok na drzwiach. Zostawił je otwarte, więc skoro Ameryka był taki mądry, mógłby spokojnie wejść. Anglia nie był nawet tak do końca pewny, czy wyjął klucz z zamka, nie mówiąc już o swoich uczuciach.
Zresztą, chrzanić uczucia.
- Sam sobie odpowiedz - powtórzył mętnie. - Czemu ciągle muszę za ciebie myśleć? Jak chcesz, to wejdź, jak nie, idź spać. Jutro też jest dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 3:26 pm

Kłamstwem byłoby powiedzieć, że Alfred długo się wahał. Słysząc ciche, przytłumione słowa Anglii, niemal machinalnie zrobił krok w stronę drzwi i zastygł z dłonią nad klamką. To była chwila na przemyślenie tego, czy naprawdę nie woli wrócić do siebie, ale Alfred zignorował tę świadomość i po prostu wszedł do wnętrza. Jak już Anglia mu coś wyjaśnia po pijaku, niech przynajmniej zrobi to porządnie.
W pomieszczeniu panował półmrok. Amerykanin zerknął na siedzącego na skraju łóżka Anglię i stwierdził, że w najgorszym wypadku rozmówca po prostu zaśnie mu na miejscu. Trudno, uznał Alfred.
- Dlaczego? - powtórzył swoje pytanie, patrząc na Anglię badawczo (czego ten pewnie i tak nie zauważył).
Ach, co za pech, być trzeźwym, pomyślał Amerykanin ponuro, domykając za sobą drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 4:54 pm

Anglia spodziewał się, że Ameryka nie wejdzie do pokoju, więc zdziwił się, gdy gałka przekręciła się, a do środka wszedł Ameryka.
- No proszę - oświadczył Anglia, uśmiechając się pod nosem i odchylając w miejscu. - Zawsze odchodzisz. Czym sobie zasłużyłem, że raz postanowiłeś zostać?
Nie widział jego twarzy, ale też specjalnie się nie przyglądał. Było mu to właściwie obojętne, co myśli Ameryka i w jakim stanie jest on sam. No proszę. Niech się patrzy i niech się śmieje, w życiu są ważniejsze rzeczy. A w każdym razie tego wieczoru.
Arthur westchnął teatralnie, ale potem zaśmiał się cicho.
- Dlaczego co? - spojrzał na niego złośliwie i przekornie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 5:07 pm

Alfred milczał. Oparł się ramieniem o ścianę i już nie patrzył na Anglię, tylko w jakieś bliżej nieokreślone miejsce.
- Za dużo nagadałeś - oznajmił spokojnie.
Czego on właściwie chciał od Anglii? Podświadomie wiedział, że pragnął coś usłyszeć, ale czym by to miało być, nie miał pojęcia. A może po prostu przyszedł, bo zależało mu, żeby wiedzieć, czemu Brytyjczyk wolał mu nawrzucać, niż uprawiać seks z tamtą Amerykanką. Cóż, pijany Anglia gadał więcej i Alfred zdawał sobie sprawę przynajmniej z tego, że teraz może mu się udać wyciągnąć z niego coś, czego w normalnych warunkach nie chciałby powiedzieć.
Zastanowił się chwilę, co teraz odrzec, i w końcu oznajmił po prostu:
- Słyszałeś. Zakładając, że mnie nie nienawidzisz, dlaczego... wszystko, co się wydarzyło od mojej deklaracji, miało w ogóle miejsce? A nawet to, co przed nią? - Alfred przyjrzał się Anglii uważniej i nagle pożałował, że wszedł. Ale dobra, skoro już tu stoi, to trudno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   

Powrót do góry Go down
 
RMS Queen Mary
Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wielka Brytania-
Skocz do: