IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 RMS Queen Mary

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 5:31 pm

- Przy tobie zazwyczaj za dużo gadam - odparł Anglia tym bezczelnym pijackim tonem, któremu tak właściwie wszystko jedno i który nigdy się nie myli. - Ale ty tego nie doceniasz, Ameryko, tak cholernie nie doceniasz. Powiedz, doceniasz cokolwiek?
Przygryzł dolną wargę, potrząsnął głową i w końcu ziewnął. Był środek nocy, a skoro nie uprawiał teraz seksu z gorącą Amerykanką, to mógł równie dobrze iść spać. W domu się nie wysypiał. Nie miał na to czasu.
I, o ile to możliwe w tym stanie, Arthur spoważniał w następnym momencie. Udało mu się nawet spojrzeć na Alfreda z tym typowym dla siebie chłodem i siłą w oczach; jeśli ktoś wątpił, że Anglia naprawdę mógł być godny podziwu, to powinien znieść takie spojrzenie.
- Pytasz o trudne rzeczy pijanego człowieka - powiedział prosto. - Na co ci to przyjdzie? Uwierzysz mi, jak powiem ci prawdę? Nie, nie uwierzysz, bo jesteś Ameryką - parsknął z rozbawieniem. - Zabawne! To wszystko, co miało miejsce, to tylko twoja cholerna wyobraźnia, chłopcze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 5:36 pm

Alfred ciągle przyglądał się Anglii, zastanawiając się, ile jeszcze wytrzyma w spokoju. I tak już podziwiał siebie za to, że jeszcze nie rzucił się na niego. Doprawdy, pijany Kirkland mógł wyprowadzić człowieka z równowagi. A ten tutaj jeszcze przysypiał. Alfred odnosił z jednej strony wrażenie, że powinien wyjść, ale z drugiej...
- Swoje państwo - odrzekł na retoryczne pytanie Anglii. Była to odpowiedź automatyczna i tak oczywista, że Alfred mógłby równie dobrze tego nie mówić. Znając życie, uznał, to go zirytuje. Ale to bez różnicy.
Amerykanin nie miał problemu ze spojrzeniem Anglii; nie wiadomo, czy przez ciemność, czy po prostu czuł się przyzwyczajony. Zazwyczaj nie przejmował się mimiką twarzy Arthura, jego słowami dopiero co zaczął. I, oczywiście, zamierzał jakoś to zmienić.
- Mam rozumieć, że wtedy, gdy będziesz trzeźwy, odpowiesz mi? - spytał, unosząc brwi. - Wątpię, żeby te dwieście lat mi się przyśniło - dodał Stany.
To było nie fair, że dla niego ta rozmowa była trudna, a dla Anglii nie. To było bardzo nie fair.
Muszę stąd wreszcie wyjść, pomyślał Amerykanin, spoglądając w stronę drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 5:48 pm

- Czyli, innymi słowy; nic - odparł i zrobił krótką pauzę. Nie martwił się tym co mówił i nawet nie zauważył rosnącej irytacji Ameryki; a nawet jeśli, nie obchodziło go to zbytnio. - Nic, bo jeśli patrzysz tylko na siebie i zapominasz o swoich dziedzictwie i o ludziach, którzy zrobili dla ciebie wszystko, jesteś nikim, tylko pierdolonym idiotą. Rozumiesz, o co mi chodzi, Alfred?
Dla niego faktycznie ta rozmowa nie była trudne. Była tylko zabawna, ale zaczynała go jednocześnie nużyć. No i irytować, bo według niego Ameryka był głupim dzieckiem z klapkami na oczach, które wolało puszczać mimo uszu prawdziwy świat. Zamknąć oczy i wpatrzyć się w ten jego amerykański sen. Póki co zauważył jednak, że Ameryka jakby odsuwa się w stronę drzwi, więc skrzywił się nieco i powiedział głośno:
- No już, skoro tu wszedłeś nie zachowuj się, jak tchórz. Czego się boisz? Że mógłbyś mnie polubić? Więc w porządku, wiem, że jestem draniem - uśmiechnął się z dumą. - I niezbyt przyjazną osobą. Ale odkąd mnie zdradziłeś miałem też dużo, cholernie dużo pieprzonych powodów, by być twoim wrogiem. Ale nie byłem, Ameryko, nigdy tak naprawdę. To zawsze ty się odsuwałeś, zawsze ty mnie nienawidziłeś. A potem ubzdurałeś sobie, że ja cię nienawidzę i twoje życie było kłamstwem. Dlaczego miałbym kłamać? Rany - potrząsnął głową i nagle pozwolił sobie opaść na łóżko, wbijając wściekły wzrok w sufit. - Nie było koloni, którą kochałbym jak ciebie. A skoro to usłyszałeś, wyjdź z mojej cholernej kajuty i nie pokazuj mi się na oczy, pieprzony idioto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 5:57 pm

- Ale... przecież na moje państwo składa się to wszystko. - Alfred nie rozumiał logiki Anglii. Znowu. - Ludzie, dziedzictwo, ich wyczyny... rząd... To wszystko to moje państwo. To wszystko doceniam.
Faktycznie, już zamierzał wychodzić, ale zastygł, gdy Anglia go zatrzymał, i przysłuchiwał się jego następnym słowom. Nie umiał jednak na nie odpowiedzieć; to wszystko wydawało mu się pozbawione wszelkiego sensu i to z każdą chwilą coraz bardziej. Czy właśnie po to pojawił się w Wielkiej Brytanii? Żeby usłyszeć te wszystkie rewelacje? I co, miało to teraz zmienić jego cały, tak głęboko zakorzeniony pogląd na świat?
Alfred skrzywił się. Czuł, że to będzie dla niego bezsenna noc. Po raz pierwszy po prostu nie miał bladego pojęcia, co rzec, a myśli krążyły po jego głowie bezradnie. Co się ze mną dzieje? Co się tu w ogóle dzieje? Czy to ma prawo mieć miejsce?
- A jednak nie dałeś mi tego, na czym mi najbardziej zależało - wyszeptał cicho, potrząsając głową. I głośniej dodał: - Cóż, śpij... dobrze. Żegnaj. Znaczy, do zobaczenia. - To powiedziawszy, Alfred wyszedł z pomieszczenia.
Po zewnętrznej stronie zamknął za sobą drzwi i ruszył do swojej kajuty wytrącony z wszelkiego spokoju.
Ale już nie poirytowany.

* * *
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 6:11 pm

Następnego dnia Anglia pamiętał wszystko.
Poszedł do łazienki z nadzieją, że zwymiotuje wszystko, co wcześniej jadł i przynajmniej zrobi mu się lżej na żołądku, skoro o sercu nie było mowy. Głowa bolała, jakby ktoś wbijał mu w mózg tysiąc nasączonych spirytusem igieł. Świat był głośny i nieprzyjemny, ale za to kołysał się, bo w końcu byli we statku, w jego pięknej Queen Mary. Skacowane poranki budziły więc wspomnienia lat spędzonych na morzu. Piękne, młode czasy, bez problemów i bez dzieci na głowie, które zdobywały serce tylko po to, żeby ci je potem wyrwać - a potem, żeby być świadkami twoich najbardziej upokarzających wyznań.
Och, dobry Boże i królu Anglii, jak on teraz spojrzy Ameryce w oczy? Sto sześćdziesiąt lat ukrywania emocji poszło na marne i to tylko po to, by Alfred mógł się pośmiać. Anglia nie sądził, by młodszy kraj zareagował inaczej.
Jeszcze tylko dwa dni i wrócę do Londynu, pocieszył się w myślach. A wtedy nie będziemy musieli się widzieć choćby i kolejne sto lat.
Było już grubo po południu, kiedy Anglia zdecydował się wyjść z kajuty a to i tak tylko po to, żeby zdobyć wodę i coś na zapchanie żołądka. Jaskrawe światło na korytarzu oślepiło go nawet, jeśli wcale nie było jaskrawe, a kiedy przechodził obok sąsiedniej kajuty Alfreda znowu poczuł ten druzgocący wstyd. Gdyby cała krew nie odpłynęła mu z twarzy, pewnie by się teraz czerwienił.
Póki co skierował się jednak w stronę jadalni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 7:58 pm

Alfred tymczasem siedział w jadalni, próbując jeść obiad, ale jakoś mu nie szło. I to nawet nie dlatego, że jedzenie mu nie smakowało (było dobre), po prostu wspomnienie zeszłej nocy odbierało mu apetyt. Nie wiedział, co jest bardziej irytujące - sama ta zaistniała rozmowa (kolejna!), czy raczej to, że nie może przestać o tym myśleć. A może fakt, że Anglia pewnie nic już nie pamięta.
Nie wiedział, jak niby miałby teraz rozmawiać z Anglią, nie poruszając tego tematu. Poza tym, Kirkland pewnie nie pamiętał nawet jego oznajmienia, że przecież wcale nie czuje się bardziej hiszpański, możliwe więc, że ciągle będzie urażonym stworzeniem, kroczącym po pokładzie z ignorancją w oczach.
Może tak będzie lepiej, pocieszył się Alfred.
Och, chciał już znaleźć się w Stanach i zapomnieć o tym wszystkim. Zamknąć się w swojej izolacji na kolejne sto lat i ignorować całą Europę tak dobrze, jak robił to dotąd.
Co on tam gadał? Że mogę go nie nienawidzieć i być sobą?
Amerykanin skrzywił się. Czy nie tak właśnie było teraz? W świetle zaistniałych wydarzeń zdążył się pogodzić z tym, że nie nienawidzi Anglii tak bardzo, jak sam od siebie wymaga, a z każdą chwilą nienawidził go coraz mniej.
Że niby byłem kolonią, którą kochał najbardziej? Alfred czuł, że drżą mu dłonie. Bzdura. On chce tego sojuszu. Czy to naprawdę aż tak po mnie widać...? Że mi zależy, żeby okazało się, że on mnie przynajmniej kiedyś trochę lubił?
Nie, wcale nie. Nie zależało mu na tym. Nigdy. A przynajmniej od tysiąc siedemset siedemdziesiątego szóstego. A może trochę później przestało mu zależeć. W każdym razie, przestało. Był na to obojętny.
Nie był...?
Cholera. Jemu po prostu zależy na tym sojuszu. Wie, że może on uratować jego państwo. I tyle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Nie Paź 14, 2012 8:10 pm

Kiedy Anglia wszedł do jadalni, praktycznie od razu zauważył Amerykę. Nic dziwnego, w końcu przez cały czas dręczyła go paranoja, że musi go gdzieś tu spotkać. I nie mylił się.
Stojąc w drzwiach zawahał się niepewny, co powinien zrobić. W końcu uznał, że nie musi podchodzić. Może tak będzie najlepiej. Nie miał siły się teraz z nim użerać.
Problem polegał na tym, że żeby dotrzeć do baru musiał najpierw minąć jego stolik. Niemożliwe, żeby Ameryki nie zauważył, a skoro już pojawił się i nie wyszedł, to nie mógł zwrócić.
Czując, że żołądek szaleje mu nawet bardziej niż chwilę wcześniej wszedł starając się zachować pewny krok. Wyglądał jak trup.
- Dzień dobry - zdecydował się na zachrypnięte przywitanie, gdy przechodził obok stolika. Brzmiał dość chłodnie i nie wyglądał, jakby planował się zatrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pon Paź 15, 2012 4:25 pm

- Hej - odrzekł Alfred, zaskoczony, że Brytyjczyk w ogóle się do niego odezwał. Zamaskował jednak zdziwienie spokojnym spojrzeniem i odprowadził Anglię wzrokiem do baru, po czym spuścił spojrzenie na stół.
Hm, czy Anglia był obrażony? Czy raczej po prostu źle się czuł po wczorajszym? Alfred znowu na niego zekrnął i ponownie odwrócił wzrok. Ech, mógł wczoraj Kirkland trochę mniej gadać, naprawdę.
Może powinienem podejść? zastanawiał się Amerykanin, ale tylko wyciągnął nogi pod stołem i podparł brodę łokciami. Byli teraz praktycznie sami w pomieszczeniu, większość ludzi przebywała w bardziej rozrywkowych częściach statku. Dwie podobno znające się osoby, które oddziela ogromny mur wszystkiego. A teraz Alfred nie potrafił nawet do niego normalnie podejść.
Nie nienawidzić i być sobą?, wpadło mu znowu do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pon Paź 15, 2012 4:36 pm

Cóż, nie śmiał się ze mnie, nie podszedł, ani nic nie zrobił... Jest bardziej tchórzliwy, że myślałem, pomyślał Anglia. Usiadł tyłem do Alfreda, by nie musieć na niego patrzyć i teraz odrobinę tego żałował, bo mimo wszystko miał ochotę na niego zerknąć od czasu do czasu. W ogóle się interesuje? Patrzy w tą stronę? Niech to szlag tego dzieciaka, dlaczego wszystko musi mu być obojętne?
Póki co jednak Anglia uszczęśliwił się najpierw jedną szklanką wody, a potem następną, opierając się łokciem o blat baru i przymykając oczy.
Uznał, że Ameryka po prostu zignoruje tą sytuację. Zapomni o niej, albo uda, że zapomniał. Widocznie nie obchodziło go to aż tak, jak Arthur w głębi duszy miał nadzieję. Cóż... Przecież to było do przewidzenia. Alfreda nic nie obchodziło przez ostatnie dwieście lat, dlaczego teraz miałoby zacząć?
Tylko się poniżyłem.
...ale nie szkodzi. Tak będzie lepiej. Najwyższy czas skończyć się uniżać i zacząć pamiętać, który z nich jest tym naprawdę dumnym. Anglia uznał, że koniec z uzewnętrznianiem. Nie odwrócił się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pon Paź 15, 2012 4:43 pm

Och, cholera.
Alfred czuł, że nie wytrzyma. To prawda, nigdy nie grzeszył cierpliwością i odnosił wrażenie, że nie będzie mógł tak siedzieć i gapić się na plecy Anglii, kiedy może podejść i zagadnąć. A gdyby tak spróbował być miły... czuł, że coś od wewnątrz go wyśmiewa za tę ostatnią myśl. Ale przygryzł wargę. Niech będzie, że spróbuje. I zobaczy, na ile to, co Arthur gadał po pijaku, sprawdza się w praktyce.
Mam cię nie nienawidzić? W porządku. To nie jest tak trudne, jak nienawidzenie cię.
Alfred wstał, a krzesło odsunęło się z głośnym szurnięciem. Zrobił kilka kroków ku Anglii i zawahał się, ale praktycznie zdawał sobie sprawę, że już za późno, by się wycofać. I choć czuł, że jego dusza cofa się coraz bardziej i wręcz przylepia do pleców, byle być dalej Kirklanda, sam się zbliżał. Opanował własne myśli i obawy równo z chwilą, w której siadł obok Arthura.
- Hej - powiedział i zdał sobie sprawę, że już to mówił. No trudno. - Jak samopoczucie po wczorajszym dniu? - Uśmiechnął się, ale nieszczerze. Szczerze nie umiał, chyba za bardzo czuł się zaniepokojony tą sytuacją.
Ale, skoro zrobił już krok, nie cofnie się teraz o dwa. Nie uważał, by to było w jego stylu. I nie chciał stracić kolejnej w pewien sposób ważnej rozmowy tak, jak poprzedniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pon Paź 15, 2012 5:46 pm

Kelner za barem nie wydawał się szczególnie zdziwiony, gdy Anglia wypił w trzy szklanki wody pod rząd, a następnie zamówił herbatę.
Czuł się równie źle, jak wtedy, gdy obudził się ze snu o Szkocji rządzącym światem, a nawet trochę gorzej, bo sytuacja była prawdziwa i fatalna. Ech, cholera. Nie powinien był w ogóle pakować się w to bagno.
Drgnął niespokojnie, kiedy tuż obok niego nagle pojawił się Ameryka. Żołądek ścisnął mu się w ciasny supeł i Anglia naraz poczuł żal, że wcale nie ma ochoty powiedzieć Alfredowi "Mdli mnie na twój widok." Chyba po raz pierwszy rzeczywiście mówiłby prawdę.
- Ach - odparł cicho, krzywiąc się z bólu i wbijając wzrok w parującą filiżankę, którą właśnie podstawił mu kelner. - Mów ciszej.
Zrobiło mu się jeszcze gorzej na wspomnienie o wczorajszym dniu, a przez jego twarz przeszedł cień. Nie skomentował jednak pytania w jakikolwiek sposób i cisza przedłużała się. Dopiero po tej długiej chwili Anglia powiedział cicho, rozważnie i z niejakim trudem:
- Nie widzisz? Wprost tryskam energią.
Przecież nie przyzna, że pamięta poprzedni wieczór. Nie miał zamiaru wyprowadzić Ameryki z błędu; dopóki Alfred sam nie wspomni, Anglia nie poruszy tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pon Paź 15, 2012 5:53 pm

A Alfred wspominać nie zamierzał. Na razie, przynajmniej. Zamówił kawę, rozsiadł się wygodniej i starał się wyeksponować taki uśmiech, żeby nie był ani przesadny, ani zbyt sztuczny. Jak mu wyszło, już nie jemu oceniać; w każdym razie czuł się dziwnie. Anglia patrzył na niego ponurym, szarym wzrokiem.
- Hm, faktycznie - odpowiedział, starając się brzmieć wesoło. Cóż, może Anglia czuł się fatalnie, ale Alfred nie zamierzał męczyć go swoją obecnością później, skoro mógł teraz. Nie wiedział tylko, na jaki temat mógłby zagadać, więc milczał, starając się, by ta cisza nie stała się dla niego samego irytująca.
Po chwili miał przed sobą kawę, której trochę upił. Przypatrywał się ciemnemu płynowi i zastanawiał się, czy Anglia faktycznie nie pamięta, przez co dalej jest urażony za to, co mu Alfred powiedział o swoim poczuciu hiszpańskości. Zakładając to, powinien za to przeprosić.
Ale, Boże, "przepraszam", było w słowniku Alfreda najmniej używanym słowem. Nie umiał tego i nie lubił, nie poruszył więc tematu ostatniej ich rozmowy, w której Anglia był trzeźwy.
- Ej - zagadał w końcu. - Kiedy my będziemy w USA, co? - Oczy mu automatycznie rozbłysły. No tak, w dalszym ciągu nie mógł się tego doczekać. A poza tym, było to właściwie jedyne, co przychodziło mu teraz do głowy w kwestii rozmawiania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pon Paź 15, 2012 6:35 pm

Anglia był zbyt zmęczony, by w ogóle zmuszać się do zachowywania pozorów, a na Amerykę spojrzał tylko po to, żeby wyrazić swoją podejrzliwość. Ameryka był dziwnie miły. Przecież on nigdy się nie starał? Cholera, kiedyś potrafił czytać z niego, jak z otwartej książki, a teraz coraz mniej rozumiał, co też mu siedzi w głowie.
Wyjątkowo cisza nie była niczym irytującym. Anglia znowu przeniósł wzrok na jakiś nieistniejący punkt, uniósł filiżankę do ust i przez chwilę delektował się samym zapachem.
- Za cztery dni - odpowiedział wyraźnie zmaltretowanym głosem. - Powinieneś wiedzieć.
Na królową, cztery dni na tym statku, obok Ameryki, który usłyszał tak żenujące wyznanie... Anglia upił herbaty i uniósł dłoń do skroni pocierając ją, jakby to miało uśmierzyć ból.
- Nie możesz się doczekać, co? - zapytał cicho, z czystej uprzejmości zgadzając się pociągnąć rozmowę. Tak naprawdę był jednocześnie zły, że Ameryka nic nie wspomina o wczorajszej rozmowie i czuł z tego powodu ulgę. Być może oboje puszczą to w niepamięć i...
I cała ta żenada znowu pójdzie na marne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pon Paź 15, 2012 7:32 pm

Alfred odczuł minimalną wdzięczność, że Anglia jakoś próbuje pociągnąć tę niemrawą dyskusję, a nie, tak jak on zazwyczaj - odpowiada półsłówkami i milknie. W sumie, mógłby się teraz zemścić, myślał Stany. Ale... nadal liczył tu na sojusz, czyż nie? Hm. Alfredowi coraz trudniej było twierdzić, że faktycznie chodzi tylko o ten sojusz. Z resztą, sam Anglia temu zaprzeczył. I nie wydawał się kłamać.
- Tak - przyznał machinalnie, gdy Kirkland zadał mu pytanie. Zaraz sobie uświadomił, jak to zabrzmiało, ale nie miał ochoty na siłę wmawiać komukolwiek, że nie chce znowu ujrzeć swojej ziemi. Zamiast tego dodał: - Ale tu już nie jest tak źle, jak było. - W Londynie, rzecz jasna. A tutaj? Tutaj było więcej Amerykanów, rozrywki, i, generalnie, ten statek był pełen życia.
Milczał przez chwilę, przyglądając się swojej kawie, i naraz zerknął na Anglię.
- A ty zamierzasz chociaż zejść na ląd w Nowym Jorku? - zapytał i tutaj zainteresowanie było dość szczere. Istotnie, Alfred był ciekaw, jak Anglia zachowa się, gdy już dotrą. W końcu - kiedy on ostatni raz był w Stanach...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pon Paź 15, 2012 7:44 pm

No tak, nie jest źle, bo nie spędzają ze sobą zbyt wiele czasu, a Ameryka może robić co chce i spotykać się z ludźmi, którzy nie są Anglią. Wbrew pozorom, Arthur rozumiał to całkiem dobrze i nie zamierzał mieć jakiegoś szczególnego żalu. Nie miał na to ochoty.
Boże, naprawdę nigdy więcej nie pije.
- Rozumiem - odparł cicho i mrukliwie, mimo wszystko nie będąc w stanie wysilać się do wymyślania ciekawszych odpowiedzi w szybkim tempie. Prędzej zwymiotuje własne wnętrzności.
Zanim zdołał dojść do czegoś, co mógłby jeszcze na ten temat powiedzieć, Ameryka już zmienił temat, za co Anglia byłby mu wdzięczny, gdyby nie czuł się tak cholernie fatalnie z powodu jego towarzystwa. Mimo to zachowywał względny spokój.
- Nie jestem pewny - przyznał słabo, spoglądając w swoją herbatę, jakby ta miała dać mu odpowiedź. - Bardziej przydam się u siebie w domu. Nie sądzę też, żeby... - zmarszczył brwi, uznając, że wcale nie chce kończyć zdania. Był jednak zbyt skacowany, by dusić w sobie cokolwiek. - Było na mnie dość miejsca w twoim kraju.
Miał jeszcze sporo czasu przyznanego mu przez rząd na spotkanie z Ameryką, ale nic nie stało na przeszkodzie, by to anulować i wrócić wcześniej do pracy. Oczywiście, to będzie kłopotliwe, ale Anglia nie widział innego wyjścia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pon Paź 15, 2012 7:50 pm

Alfreda nigdy nie cechowało specjalne wyczucie, ale wiedział, że w tej chwili wyskoczenie wprost z propozycją, żeby Anglia u niego został (planowaną, odkąd wszedł na statek - tylko teraz podchodził do niej bardziej optymistycznie), nie było najlepszym pomysłem. Arthur wyraźnie wydawał się dość wykończony po swojej wczorajszej hulance, co dla Amerykanina było tylko kolejnym znakiem, że niewiele pamięta z nocnej rozmowy.
I dobrze, tak było lepiej.
- Wiesz, nie jesteś znowu taki duży - odpowiedział po prostu Alfred, wzruszając ramionami. - W moim państwie jest od groma miejsca. - To powiedziawszy, upił spory łyk kawy i uśmiechnął się pod nosem. Zastanowił się też, czy Anglia nie dostanie cholery, jak zobaczy pyszniącą się na horyzoncie Statuę. Cóż, tu już Alfred, choćby próbował być w porządku nie wiadomo jak, nie mógł już nic poradzić.
Wydawało mu się, że na razie jest dobrze. Sam czuł się dość pozytywnie nastrojony, choć nie był pewien, w jakim stopniu przez to, co jest teraz, w jakim przez to, co usłyszał w nocy, a w jakim przez świadomość, że ujrzenie Stanów jest kwestią paru dni morskiej podróży.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pon Paź 15, 2012 8:02 pm

Słysząc odpowiedź Ameryka, Anglia wydał z siebie dźwięk pomiędzy parsknięciem a westchnięciem i odwrócił wzrok na siedzące obok państwo.
- Zawsze znajdziesz sposób, żeby dodatkowo mnie obrazić, co? - zapytał, uśmiechając się z rezygnacją. Nie powiedział tego ze złością, ludzi mocno skacowanych rzadko stać na coś takiego jak gorące emocje.
Nie dodał już nic na tą, cóż, to wyglądało na jakiś rodzaj propozycji. Wolał w milczeniu zastanowić się, czy Ameryka faktycznie właśnie stwierdził, że chciałby go widzieć na suchym lądzie. Zrobił to, jak zawsze, w wyjątkowo mało taktowny sposób, ale cóż. To było dużo więcej, niż Anglia się spodziewał po wczorajszej nocy.
Potem przypomniał sobie, jak wszedł do kajuty, a Ameryka uparcie stał pod drzwiami i domagał się odpowiedzi na to swoje pytanie.
Naprawdę ci chociaż trochę zależy, Ameryko?
- Cóż - westchnął nagle. - Zobaczymy, co będzie. Ciągle mamy tutaj mnóstwo czasu. Masz już jakieś plany na dzisiaj? - zmienił temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Wto Paź 16, 2012 12:38 pm

Alfred westchnął. No tak, Anglia był od niego sporo niższy i mógł to odebrać jako obrazę, a już gdy stwierdzenie to wychodziło z ust Amerykanina, to na sto procent obrazą być musiało. Ale na to Alfred już nie mógł nic poradzić, a poza tym, czy wzrost Anglii nie był na swój sposób zabawny? Zwłaszcza, że kiedyś wydawał się Alfredowi wielki jak góra...
Na następne pytanie uśmiechnął się lekko.
- Właściwie żadnych - oznajmił, wzruszając ramionami. - Pewnie będę robił to, co wczoraj, jak nic lepszego nie wymyślę. - A na to się raczej nie zapowiadało, bo Alfred nie był zbyt ambitny w takich kwestiach. Jeśli mógł grać - grał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Wto Paź 16, 2012 1:01 pm

Anglia był od niego o dwa cholerne centymetry niższy. I to wcale nic nie znaczyło, poza tym ta różnica wzrostu była całkowicie niezauważalna i była pewnie tym głupim odstającym kosmykiem Ameryki. Słowa Alfreda były obrazą bardziej z powodu różnic w wielkości ich krajów. Wielka Brytania nie była nawet w połowie tak wielka, jak największe stany Ameryki.
Ale nie w tym rzecz. Anglia nie martwił się tym aż tak mocno, po prostu myśl, że Alfred, nawet kiedy próbuje być miły, zachowuje się jak kompletny dupek, była całkiem zabawna. Chętnie wyśmiałby jego opiekuna za beznadziejne metody wychowania, ale wtedy przypomniał sobie, że to on wychował Ameryką.
Chociaż i to były zbyt wielkie słowa. Wychować. Najwięcej czasu z Ameryką spędził, gdy ten był jeszcze małym dzieckiem, kochanymi trzynastoma koloniami. Potem świat robił się coraz trudniejszy, bardziej krwawy, Europa drżała od nieustannych wojen. Teraz Anglia wspominał to jako ciekawe czasy. Epoka bohaterów, przełomów, wielkich bitew i prania po dupie Francji. Prawdziwa nowożytność dopiero się rodziła.
Dla samego Anglii to były czasy dobrobytu, znajdował się w sile swojego wieku i miał tak wiele spraw na głowie, począwszy od bankierów i ich machlojek, na szalonych królach kończąc, że nie miał czasu, by męczyć się w długich podróżach do Nowego Świata. I tak się jakoś złożyło, że kiedy w końcu mógł odwiedzić Amerykę, ten nagle okazał się wyższy.
To już wtedy nie zapowiadało niczego dobrego.
Anglia westchnął.
- Oprócz kasyna masz trzy restauracje, dwie kawiarnie, bibliotekę i teatr - wyliczył. - Oprócz tego jakieś sklepy. Spróbuj pozwiedzać, zanim znowu uciekniesz do kasyna.
W tym krótkim zdaniu zagwarantował, że nie ma zamiaru zmuszać Alfreda do swojego towarzystwa. Nie powiedział nawet, że mogą pójść gdzieś razem. Szczerze mówiąc, Anglia miał ochotę wrócić do kajuty, ukryć się pod cienkim kocem i tak długo powtarzać w myślach "nie będę więcej pił", aż zagłuszy kaca moralnego.
Nadal wyglądał jak trup, z tymi cieniami mógłby udawać pandę, ale po wypiciu herbaty jego cera zdawała się powoli wracać do właściwej barwy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Wto Paź 16, 2012 2:18 pm

Alfred roześmiał się ponuro, stwierdzając, że nie ma ubrania nadającego się do wykwintnej reastauracji na statku czy teatru. Anglia chyba o tym pamiętał, więc może tak, na złość to mówił? Amerykanin nie wiedział. Biblioteka natomiast jakoś go nie zachęcała, bo i co ciekawego mógł w niej znaleźć? Nadal jedyną sensowną wizją wydawało się kasyno. Hm, może jeszcze te kawiarnie mógłby zobaczyć. Skombinowałby jakiegoś samotnie siedzącego przy stoliku Amerykanina i pogadaliby sobie - znowu miałby szansę posłuchać swojego akcentu, co ostatni raz na serio miał okazję zrobić wczoraj przy obiedzie.
- Hm - mruknął teraz, wzruszając ramionami. - Rozejrzę się.
Spodziewał się, że Anglia spędzi resztę dnia w swojej kajucie - wydawał się mimo wszystko wykończony wczorajszymi wydarzeniami, ale zachowywał się dość sensownie i Alfred zaczął nawet mieć wątpliwości, czy naprawdę Brytyjczyk nic nie pamięta z tamtej rozmowy. Nie miał jednak ochoty o tym wspominać.
Dopił swoją kawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Wto Paź 16, 2012 5:48 pm

Anglia akurat skończył dobijać herbatę, więc nie odpowiedział nic Ameryce. Zresztą, nie miałby co. Odkąd pozwolił milczeniu zapadać, to faktycznie zapadało, ale cholera jasna, z tym kacem i bólem głowy nie będzie się tym martwić. To najmniej istotna z jego spraw.
- W porządku - rzekł po chwili, wstając od baru. - Miłego dnia. Gdybyś mnie potrzebował, będę pewnie w swojej kajucie.
Następne trzy dni minęły zaskakująco szybko, na zdawkowych rozmowach i unikaniu siebie nawzajem, ale Anglii wcale nie poprawiło to humoru. Miał świadomość, że wraz z zostawieniem Ameryki na jego lądzie, zawiedzeni oczekiwania własnego premiera. Nie wskórał nic poza pozwoleniem naplucia sobie w twarz.
Ranek szóstego dnia podróży okazał się chłodny i mżysty. Nad wodami zalegała zasłona nieprzeniknionej mgły i Queen Mary była zmuszona zwolnić. Mimo to na statku panowała atmosfera pełna oczekiwania; nieważne, jak wspaniała była dla niektórych ta podróż, teraz dobiegała końca. Statek po raz pierwszy w swojej historii miał wpłynąć do portu.
Na głównym pokładzie panowało większe ożywienie niż zwykle, a sam Anglia przechadzał się między ludźmi spokojnie, obserwując, jak gonią w okół swoich własnych spraw. Jak zawsze zabiegani.
W końcu dotarł aż do samego dziobu, spotykając po drodze kilka nowo poznanych osób, które prawdopodobnie widział po raz ostatni w życiu.
Potem został sam i zdał sobie sprawę, że znowu musi odszukać Amerykę. Niedługo dopłynął na miejsce, więc muszą się pożegnać. Nie zamierzał tego zrobić od razu, w końcu... Cóż, miał czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Wto Paź 16, 2012 5:56 pm

Alfredowi te kilka dni minęło jak z bicza trzasnął, choć nadal podświadomie oczekiwał powrotu do Stanów Zjednoczonych. Myślał o nich coraz częściej, zakumplował się z kilkoma Amerykanami, śmiał się z nimi, pił i grał, a wpływ nocnej rozmowy stopniowo zmalał. Alfred nawet nie zdążył się przyłapać, że o powrocie myśli już w kategoriach "Wtedy, gdy skończą się problemy z Anglią", a nie "Wtedy, gdy będę musiał zaprosić Anglię do siebie". Bo czy to coś zmieni, skoro dotąd nic nie zaszło? Widocznie tak musiało być. Tak chciał los, że Stany Zjednoczone i Wielka Brytania już nigdy się nie dogadają. Alfred stopniowo się z tym godził i już tylko jakaś mała część jego burzyła się przeciwko tej kolei rzeczy.
Ostatniego dnia wyszedł na główny pokład dość szybko, głównie w celu zobaczenia Anglii ostatni raz (zapewne na następne sto lat). Chyba, że sytuacja ułoży się tak, że zaproponowanie mu zostania będzie normalne. Lub po prostu mógł zasłonić się faktem Roosevelta - "Mój prezydent mnie prosił, więc...". Pogoda napawała go jednak zaskakującym pesymizmem i gdy w końcu pochwycił Anglika wzrokiem, sam nie był już pewien, czego chce.
Zaszedł go od tyłu, lekko dotknął dłonią w plecy i rzucił:
- Cześć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Wto Paź 16, 2012 6:09 pm

Wzdrygnął się i odwrócił zaskoczony. Tak bardzo się zamyślił, że nie wyczuł tego specyficznego uczucia, jakim była bliskość drugiego kraju. Być może przez te dwa tygodnie, które spędzili razem zdążył się już przyzwyczaić do tego rozpraszającego wrażenia.
- ...witaj - odparł jednak spięty, a zamiast zdziwienia w jego oczach pojawiła się rezygnacja, której nawet nie próbował ukryć. Pomimo to posłał Ameryce uprzejmy uśmiech.
Postąpił jeszcze kilka kroków docierając praktycznie do dziobu statku. Potem przechylił się lekko, by dokładniej ujrzeć to, co znajdowało się za burtą.
- Przy takiej pogodzie nie zdobędziemy Błękitnej Wstęgi - rzucił losowo. - Ale kapitan mówi, że nie jest zawiedziony. Będzie więcej okazji.
Wyjął jedną dłoń z kieszeni płaszcza i delikatnie, prawie pieszczotliwie przejechał nią po burcie statku. Potem odwrócił na chwilę głowę w kierunku Ameryki. Świadomość, że dzisiaj widzi go ostatni raz, a to spotkanie było kompletną, cholerną porażką, działała na niego dziwnie dołująco. Z drugiej strony może to lepiej. Kiedy wróci do domu będzie mógł w końcu zająć się naprawdę istotnymi i realnymi sprawami.
- Więc - dodał, zmieniając lekko temat. - Miałeś powód, żeby mnie znaleźć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Wto Paź 16, 2012 7:05 pm

- Tak - palnął Alfred, usiłując wymyślić ten powód. W końcu powiedział prosto: - No, bo skoro i tak niedługo będziemy w porcie, to zrobi się chaos i trudno będzie się normalnie pożegnać. - Milczał przez chwilę, zastanawiając się, co mógłby dodać. Uśmiechnąwszy się głupawo, dorzucił: - Wiesz, muszę ci podziękować. Byłem u ciebie kilka dni i... ciągle żyję.
Dotknął swojego nosa, jakby chcąc sugerować, do czego się odwoływał, i przejechał dłonią po ustach, zatrzymując palce na podbródku, jakby pocierał go, zastanawiając się nad czymś. Jego myśli szalały.
To było tak... irytujące, że przytargał się do tego Londynu, nastąpiły przynajmniej dwie w jakimś stopniu ważne rozmowy i obie zostały tak zupełnie zignorowane (ba, nie był nawet pewien, czy Anglia drugą pamięta). Alfred czuł, że pojawił się tu kompletnie na darmo i jakąś dziwną złością napawała go myśl, że miałby przez kolejne sto lat zastanawiać się, co tu się, do cholery, działo przez te kilka dni.
Po prostu mu powiedz, żeby został! Każ mu zostać!, krzyczało coś w jego głowie.
- Em... - zająknął się. - Kiedy ostatni raz byłeś w Stanach, co? - spytał zamiast tego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Wto Paź 16, 2012 7:30 pm

Arthur obrócił się opierając o burtę tak, żeby móc swobodnie rozmawiać z Alfredem twarzą w twarz. Na jego twarzy ponownie odmalowało się zdziwienie, tym razem, gdy Ameryka podziękował, jednak szybko zastąpił to maską obojętności.
- Nie sądzę, żebyś miał za co dziękować - powiedział z sztuczną uprzejmością. - To spotkanie musiało być dla ciebie koszmarne. To był błąd... Zmuszać państwo, by tak wcześnie wykroczyło z izolacji.
Oczywiście, wykroczeniem z izolacji nazywał to, że Alfred w ogóle postawił stopę na brytyjskiej ziemi. Być może to przez wzgląd na tą sytuację, Ameryka tak mocno znienawidził wyspy, które Anglia kochał bardziej niż wszystkie cuda świata razem wzięte. Mimo to w jego słowach nie pobrzmiewały prawdziwe uczucia: widocznie zdecydował się w końcu na mówienie tego, co mówić się powinno.
Spojrzał na niego uważnie i niespodziewanie uśmiechnął się słabo.
Potem zmarszczył brwi i nie odpowiadał o sekundę za długo, by uznać to za zwykły namysł.
- Traktat waszyngtoński - powiedział wreszcie. - Ten w siedemdziesiątym pierwszym. Nie spojrzałeś na mnie ani razu przez całą konferencję.
Powoli zrobił kilka kroków w jego kierunku, by mogli porozmawiać bliżej siebie. Odetchnął.
- A skoro to nasze pożegnanie - zmienił temat, jakby nawet nie zwrócił uwagi na wcześniejszą sugestię, której mogło tak naprawdę nie być. - To mam jedno pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   

Powrót do góry Go down
 
RMS Queen Mary
Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wielka Brytania-
Skocz do: