IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 RMS Queen Mary

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Wto Paź 16, 2012 7:37 pm

Alfred wcisnął dłonie w kieszenie i wpatrzył się w przestrzeń, ale szybko przeniósł wzrok na Anglię. Ten jak zwykle zachował się gorzko i mimo, że Amerykanin próbował mu coś przekazać, całkowicie zignorował jego słowa. Oczywiście, że Alfred nie dziękował do końca na prawdę, ale jednak coś w tym z podziękowania było. Dzięki Anglii dowiedział się, że nie był przez niego zawsze zupełnie znienawidzony. Czy to w pewien sposób nie rzucało nowego światła na przeszłość?
Ta nagła myśl jakby zaskoczyła Alfreda. I rzucił niespodziewanie dla samego siebie:
- Dużo się od tamtego czasu zmieniło... zauważyłbyś różnicę - zaskoczyło go to tak mocno, że przez chwilę miał ochotę obrócić to w jakiś głupi żart, ale wzruszył tylko ramionami. Choć chwilę wcześniej chciał, żeby Kirkland prawidłowo odebrał podobną sugestię, teraz wolałby, żeby Anglia całkowicie to zignorował i po prostu zmienił temat na jakiś inny.
I wtedy Arthur powiedział to i Alfred tylko odezwał się spokojnie:
- Tak, słucham?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sro Paź 17, 2012 12:42 pm

W odpowiedzi Anglia spojrzał na Ameryką z wyraźnym zaskoczeniem. Wydał się wyprowadzony z równowagi tą propozycją, bo tym razem nie mógł nie wmówić samemu sobie, że tej propozycji nie było. Czyli, że... Ameryka naprawdę go tam chciał?
- Mówisz to z litości, czy... - urwał i odwrócił głowę, parskając śmiechem. - Nie, wybacz, zapomniałem. Ty nigdy nie okazywałeś litości. Nie mnie. I... I może dobrze się składa - dodał z trudem, wyjmując ręce z kieszeni płaszcza i opierając na na biodrach w obronnym geście. Prychnął cicho, ale na jego twarzy pojawiła się w końcu pewność siebie, ta sama, której nie obchodziło, czy kogoś urazi, bo w końcu Imperium Brytyjskie mogło sobie na to pozwolić.
Co nie zmieniało faktu, że Anglia wcale aż tak pewny nie był i to odbijało się w jego oczach.
- Więc, zastanawiałem się, czy ciągle chcesz, żeby mówić do ciebie Alfred - powiedział po prostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sro Paź 17, 2012 4:11 pm

W końcu Anglia na jego nieme pytanie nie odpowiedział, a Alfred naprawdę nie miał siły ciągnąć tematu i wysnuwać coraz to nowych sugestii. Uznał, że jeśli Anglia ma ochotę, coś jeszcze o tym wspomni i wierzył, że wówczas takie wspomnienie, nawet bardzo dobrze zamaskowane, zauważy. Tymczasem uśmiechnął się tylko lekko, ale bardzo pewnie, na wspomnienie o litości. Faktycznie, odkąd tamtego dnia w siedemdziesiątym szóstym to się stało...
Ale teraz coś się wyraźnie zmieniało. Alfred podczas Wielkiej Wojny walczył o wolność, ale czy przez chwilę aby nie myślał z niejaką ulgą o tym, że Europa Zachodnia nie zostanie opanowana? Bo myślał Europa Zachodnia i nigdy nie chodziło mu o konkretne państwa, prawda?
Te wszystkie wątpliwości schował za uśmiechem i wzruszeniem ramion, ale następne pytanie Anglii trochę wytrąciło go z względnej równowagi.
- O - wyrwało mu się i sprecyzował: - O, to ty jeszcze pamiętasz o tej rozmowie.
Powiedział to tak, jakby on nie pamiętał, co oczywiście było kompletną nieprawdą, bo jej widmo wracało do niego, gdy tylko zbyt intensywnie zajmował myślami swoją głowę.
- Wiesz... jeśli będzie to dla ciebie zbyt męczące, nie zamierzam cię zmuszać - oznajmił w końcu dość neutralnie, uśmiechając się ponownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sro Paź 17, 2012 4:55 pm

Prychnął cicho, jednak bez złości na to ostentacyjne zdziwienie w wykonaniu Ameryki. Przecież to oczywiste, że do tej pory milczał na ten temat; pomijając już fakt, że sama rozmowa była ciężka i bolesna, to przecież obaj potrzebowali czasu, by ją przemyśleć. Dzięki temu mógł też spokojnie poobserwować zachowanie Alfreda, gdy temu powierzy się jakiekolwiek mocne słowa. Chłopak nic nie wspomniał, nie zachowywał się, jakby cokolwiek się wydarzyło. Wolał się odsunąć, ale jednocześnie nie zapomniał do końca o sprawie. Czasami było to po nim widać, jeśli tylko człowiek dokładnie obserwował.
- Nie zapomniałem - powiedział tonem rozmów o pogodzie. - Ty też nie, jak widzę. Myślę, że to było coś - zawahał się lekko. - Zbyt istotnego, by zapomnieć, Ameryko.
Kolejną rzeczą, którą zaobserwował Anglia było to, że Alfred wcale nie był ani trochę spostrzegawczy. Wydawało się, że nie zauważył, że od tamtej pory Arthur ani razu nie zwrócił się do niego ani imieniem ani nazwą państwa.
Ręce, które opierał o biodra przeniósł na wysokość żołądka, zaciskając rękę na ramieniu drugiej. Odchrząknął i chociaż wyobrażał sobie tą rozmowę milion razy poczuł, że robi mu się gorąco. Krew z nerwów odpływała w kierunku twarzy.
- ...czyli chcesz. Po prostu pomyślałem - przełknął nerwowo ślinę. - Że skoro już przeszliśmy przez to piekło, nie mogę zostawić tego bez żadnego komentarza. Więc w porządku - dodał, ale nawet jeśli nie rzucił się od razu do alfredowania na pół pokładu, to było jasne, że coś się zmieniło.
Uśmiechnął się pod nosem z zażenowaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sro Paź 17, 2012 5:05 pm

Zdawało się, że Anglia trochę się stresował, ale Alfred czuł się niewiele lepiej. Zabłądził wzrokiem gdzieś we mgle i można powiedzieć, że szukał w niej cienia Statuy Wolności, ale go nie dostrzegł. Przeniósł wzrok z powrotem na Kirklanda i zaczął się zastanawiać, co może mu teraz powiedzieć. Niezwykłe, wokół był tłok, ludzie gadali, cały statek tonął w radosnym gwarze, a Alfred miał wrażenie, że panuje śmiertelna cisza. Nasilało się ono z każdą chwilą. W końcu odezwał się:
- Tak uważasz? Czy ta druga była mniej ważna? - Tu przechylił głowę i dopiero wtedy uświadomił sobie, co wypalił. W oczach Anglii jednak odczytał, że ten nie zastanawia się, o co chodzi - więc wiedział. Alfred uśmiechnął się i kontynuował: - Tak, faktycznie, to chyba było trochę inne od pozostałych naszych... dyskusji? - Amerykanin zastanowił się chwilę i dodał: - Więc, teraz chcesz dokończyć tę część rozmowy, na którą wtedy było za wcześnie, czy ona miała miejsce już na statku te kilka dni temu? - Uniósł brwi. Zdawało mu się, że po trochu było tak, jak powiedział, ale chciał usłyszeć to z ust Anglii. Bo jakie zakończenie mogło mieć "Mogłem popełniać błędy, ale nigdy..."?
Kolejne słowa Kirklanda tylko skwitował uśmiechem, z którego trudno było cokolwiek wywnioskować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sro Paź 17, 2012 5:18 pm

Anglia zesztywniał i przez chwilę naprawdę wyglądał na zszokowanego. To tylko ułamek sekundy, zanim na jego twarz wstąpiła idealna maska obojętności. Być może było już za późno, bo Ameryka udawał swoje, a Anglii serce zaczęło bić nieprzyjemnie szybko.
Akurat o tej części absolutnie nie chciał pamiętać i szczerze liczył, że Alfred o tym nie wspomni.
- ...nie mam pojęcia o czym mówisz - wymamrotał pod nosem, mocniej zaciskając dłoń na materiale płaszcza i spoglądając na Amerykę z ukosa. Wolał już kłamać niż przyznawać się, że tak naprawdę nie był wcale tak pijany, jak Ameryce się wydawało. - Możliwe, że... Spotkaliśmy się w tamtym kasynie? Pamiętam, że poznałem uroczą młodą kobietę - zakaszlał. - Ale następnego dnia wydawała się na mnie obrażona. W każdym razie, nie mam pojęcia, o czym mówisz... - powtórzył tonem, który świadczył tylko o tym, że Anglia wie aż za dobrze. Ale lepiej zachować te resztki poszarpanej dumy, które mu zostały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sro Paź 17, 2012 5:25 pm

Może gdyby nie to zaskoczenie lub jeśliby Anglia nie mówił tego tak szybko i nie powtórzył jednego zdania dwa razy, Alfred faktycznie by uwierzył, jednak w takim układzie jego uśmiech przybrał po prostu ironiczną barwę. Nawet nie zastanowił się, jakby mógł porządnie odpowiedzieć, rzucił jedynie:
- Ach tak. Nie masz pojęcia. Szkoda... - przeciągnął to słowo, badając twarz Anglii. Powoli oparł się łokciem o bakburtę i przyjrzał się Kirklandowi z rozbawieniem. - Tak więc, ja ci to przybliżę. Upiłeś się i szedłeś z tą kobietą, obstawiam, że do twojej kabiny, ale spotkałeś mnie i uznałeś opieprzenie mnie za istotniejsze od twojej towarzyszki. - Oczy Alfreda nabrały innego odcienia. Miał wrażenie, że kłopocze tym Anglię, ale liczył, że ten mu w pewnym momencie przerwie. - Nawiązała się między nami ciekawa rozmowa, chętnie ci ją streszczę.
Uśmiech Alfreda zapowiadał, że zrobi to na pewno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sro Paź 17, 2012 5:57 pm

Właśnie w tym momencie objawiała się płomienna i wieczna nienawiść Anglii do jego niezdrowej cery. Albo był zbyt blady, a przy chorobie praktycznie szary, albo miał pod oczami cienie po nieprzespanej nocy, lub był czerwony jak krab po ledwo godzinie spędzonej na mocnym Słońcu. A teraz najzwyczajniej w świecie czerwienił się coraz mocniej.
Może i brzmi śmiesznie, ale spróbuj być cholernym intrygantem, kiedy na wytknięcie kłamstwa czerwienisz się jak panna na wydaniu. Oczywiście, nie czerwienił się zawsze. Tylko przy takich przeklętych okazjach.
- C-cóż, to wyjaśniało, czemu nie chciała ze mną rozmawiać - powiedział strapiony, a w duchu był już tylko i wyłącznie wściekły na tego zadowolonego z życia chłopaka. Cholerny Alfred, jak on w ogóle śmie dręczyć go w takim momencie? Kompletnie zniszczył atmosferę. - I nie, jeśli o to chodzi nie sądzę, że musisz mi wypominać - dodał z naciskiem, ujawniającym trochę jego irytację. - P-po prostu nie zawierzaj zbyt słowom pijaka. To elementarne.
W nerwowym odruchu wplótł jedną dłoń w rozczochrane włosy. Ktoś mógłby powiedzieć, że skoro Anglia jest dżentelmenem, powinien układać lepszą fryzurę. Ten ktoś nie wiedziałby jednocześnie, że w istocie, Arthur spędza trochę czasu przed lustrem, żeby jego włosy wyglądały dokładnie tak, jak obecnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sro Paź 17, 2012 6:04 pm

Alfred zdumiał się.
- Przecież ja ci nie wypominam - zauważył spokojnie, już się nie uśmiechając. - Po prostu myślałem, że to ważne. Ale skoro mam nie zawierzać, to dobrze. I... - dodał. - ...tak, wiem, że mam za dużo nie myśleć.
Tylko że wiesz, to ta rozmowa zmieniła moje wewnętrzne podejście do ciebie na dobre.
Alfred wcisnął dłonie w kieszenie, tej swojej myśli już na głos nie wypowiadając. Poczuł się trochę zdołowany i choć instynktownie czuł, że prawdy jest w słowach Anglii tyle, ile wolności słowa w Związku Sowieckim, wypowiedziane na głos twierdzenie robiło swoje.
- Ale, jeśli cię to interesuje. - Alfred zdecydował się sprostować. - A z resztą, co mnie obchodzi to, czy cię to interesuje. I tak to powiem. Mnie tamta rozmowa naprawdę usatysfakcjonowała i wcale nie potraktowałem jej ignorancko. - Zastanowił się chwilę, ale uznał, że i tak już zbyt wiele powiedział. - Tak więc, chciałeś coś jeszcze powiedzieć, tak? - Podjął po chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sro Paź 17, 2012 6:52 pm

Anglia wcale nie dał się przekonać tym czymś, co przy słabym wzroku mogło wyglądać na zawiedzenie. Ani trochę. Nawet odrobinkę. Wcale go to, cholera, nie obchodziło. Nie będzie się poniżać, żeby Ameryce było milej! Co za dużo to, psiajegomać, niezdrowo.
- E-ekhm - zakaszlał. - Nie kazałem ci nie myśleć. Nie mam pojęcia, co masz na myśli.
Ta rozmowa z każdą chwilą stawała się coraz bardziej żenująca i Anglia zrozumiał, że powinien coś zrobić, żeby zmienić temat na dogodniejszy. Jak na złość, zbyt ugrzęźli w tym, by miał taką możliwość. Alfred wyraźnie nie próbował dać za wygraną.
Ale nie wygląda już na takiego zadowolonego. Tak trudno uwierzyć, że naprawdę go obchodzę.
- Usatysfakcjonowała? - powtórzył, milcząc przez chwilę w napięciu. A potem westchnął ciężko i pokręcił głową. - Niech to, Alfred, to wszystko jest bardziej skomplikowane niż powinno, nie sądzisz? Najwygodniej byłoby zacząć od początku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sro Paź 17, 2012 7:12 pm

- Skoro chcesz - odpowiedział Alfred, znowu neutralnie.
Jeśli Anglia chciał mu coś powiedzieć, to niech to zrobi, nim mgła się rozpłynie i pojawi się Statua Wolności.
I naraz dotarło do niego, że Anglia faktycznie zwrócił się do niego po imieniu. Zaakceptował i w ogóle zarejestrował ten fakt z opóźnieniem, ale kiedy już go zrozumiał, stwierdził, że spodobało mu się to. Momentalnie poczuł się zirytowany - jakby już czuł, że powoli uzależnia się od pragnienia, żeby Anglia znowu go lubił równie mocno jak kiedyś. Uczucie to było na tyle poniżające dla niego samego, że odegnał je i chciał nawet skrzyżować ręce na piersi, ale zdawało mu się, że to jest znak obronny, więc dalej trzymał je w kieszeniach.
- Ale rozumiem, że do tego tematu jeszcze wrócimy? - zapytał, piekąc dwie pieczenie przy jednym ogniu: mianowicie dając znać, że nie skończył jeszcze dyskusji na temat nocnej rozmowy, oraz sugerując, że będą mieli jeszcze wystarczająco dużo czasu, by do niej wrócić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Sro Paź 17, 2012 7:50 pm

- Wrócimy? - zdziwił się lekko. On sam przez jedną głupią chwilę był w stanie zaproponować głupotę, by naprawdę spróbowali zacząć wszystko od pustej karty: bo taka wersja wydawała się nagle dość realna. Dosyć. Wystarczyło jednak przypomnieć sobie całe swoje cierpienie spowodowane przez Ameryką i to wystarczyło, by powiedzieć sobie stanowczo, że ten chłopak chyba nigdy nie będzie zasługiwał na przebaczenie.
Na zapomnienie owszem. Ale na przeprosiny było za późno.
- Jak sobie życzysz - powiedział w końcu i wtedy drgnął lekko. Po krótkim namyśle obrócił się gwałtownie i kilkoma szybkimi krokami dotarł do samego dziobu. Wpatrzył się w mgłę, gęstą, ciężką, o barwie mleka. Przez chwilę wyglądał jak pies myśliwski, który wyczuł ofiarę. Jako kraj kolonii, kraj korsarzy, miał w życiu dość czasu, by wyostrzyć w sobie ten niesamowity zmysł, którego nie miał żaden człowiek. Stały ląd, chociaż ukryty za mgłą i oceanem, był niedaleko.
- Czujesz to? Nowy Świat? - zapytał, zupełnie zmieniając temat. Odwrócił się do Ameryki i uśmiechnął dziwnie. Byłoby zabawne, gdyby zauważył to przed nim. - Proszę bardzo, Alfred, twoja Ameryka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Czw Paź 18, 2012 12:19 pm

Alfredowi nawet przez myśl by nie przeszło, że Anglia, mówiąc "najwygodniej byłoby zacząć od początku", ma na myśli całą ich znajomość. Stany był przekonany, że chodzi tylko i wyłącznie o tę rozmowę, która wyraźnie podążyła nie w tym kierunku, co Anglia by sobie tego życzył.
Teraz jednak Arthur znowu zignorował sugestię Alfreda - tak praktycznie rzecz biorąc - i Amerykanin wreszcie odczuł irytację. On już więcej na ten temat nic nie powie, a Rooseveltowi będzie mógł oznajmić, że "starał się". Bo w końcu tak było. Zrobił więcej, niż planował, Anglia już mówił do niego po imieniu - co dla Stanów nadal stanowiło rzecz dość dziwną, ale przyswajalną, jakby jakaś część jego umysłu ciągle pamiętała o tym, że Anglia kiedyś mówił do niego wyłącznie imieniem.
Na następne słowa Brytyjczyka uśmiechnął się. Tak, czuł, ale on napawał się tym odczuciem w milczeniu. Jego ziemia zbliżała się i wiedział o tym, stąd mu się w końcu wzięło to natarczywe patrzenie we mgłę co jakiś czas.
Teraz powoli poszedł za Anglią i mruknął:
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę.
Czuł się tak, jakby za chwilę miał powitać bardzo bliskiego przyjaciela, a to uczucie z każdą chwilą wzrastało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Czw Paź 18, 2012 12:44 pm

Anglia za to czując bliskość Nowego Świata (nawet jeśli nie był już taki znowu nowy) poczuł mieszaninę nerwów i ekscytacji. Czyli już po wszystkim. Zrobił swoje, odwiózł Amerykę do miejsca, gdzie czuł się najlepiej. I już po wszystkim, teraz nie trzeba będzie przejmować się jego uczuciami, nie trzeba będzie się poniżać jak cholerny żebrak błagający o jedzenie.
Z drugiej strony Arthur miał wrażenie, że ich spotkanie kończy się zbyt szybko. W istocie, być może właśnie wtedy, kiedy powinno się zacząć.
Zerknął na Ameryką i uśmiechnął się do niego.
- Wyobrażam sobie. - Sam dobrze znał to uczucie powrotu do domu po długiej podróży. Mógł znikać z wysp na długo, ale wracając zawsze czuł, że gdzieś na świecie jest miejsce, które jest jego domem. - Swoją drogą, jeśli chcesz mi coś zaproponować, zrób to jak mężczyzna, zamiast krążyć w okół tematu jak sęp nad padliną - wypalił głosem spokojnym i rozbawionym, ale jednak sam był zdziwiony, gdy to powiedział. Potem znowu odwrócił się w kierunku Ameryki, która nie raczyła wyłonić się zza mgły, ale z każdą chwilą była mocniej wyczuwalna. Ludzie na statku musieli już zostać powiadomieni o bliskości kontynentu, plotka rozprzestrzeniała się i na statku robiło się coraz głośniej i coraz tłoczniej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Czw Paź 18, 2012 1:00 pm

Alfreda zupełnie zdumiały słowa Anglii i choć zewnętrznie nie było tego po nim widać, w głębi nieco skulił się w sobie. Był wdzięczny nie do końca wiadomo czemu, że patrzył w tej chwili we mgłę i Anglia miałby spory problem z wyczytaniem uczuć w oczach Amerykanina. A po usłyszanym pytaniu skupianie się na mgle nabrało jeszcze intensywności, jakby Alfred potrzebował zrobić coś, żeby nie skupiać się za bardzo na słowach rozmówcy.
Zignorować? Powiedzieć coś?
Amerykanin odetchnął głęboko i spojrzał w kierunku Anglii.
- Pożegnam się ze statkiem - oznajmił spokojnie i odwrócił się. Wiedział, że potem chaos i wszechobecny tłok opanują to miejsce już na dobre i nie będzie miał chwili, by dotrzeć bez przepychanek do swojej kabiny. Miał teraz ostatni dobry moment.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Czw Paź 18, 2012 1:20 pm

Anglia milczał o ułamek sekundy za długo, namyślając się, co tym razem chodziło po głowie Ameryki, że udzielił tak beznadziejnej wypowiedzi. Tak czy siak, jego słowa były nieprzyjemne i Arthur odebrał je raczej jako potwierdzenie, że cokolwiek sobie Amerykanin wyobrażał, zrezygnował z tego, zanim Anglia go pośpieszył. Czyli zwyczajnie poniżył się przed Alfredem jeszcze raz.
Co za różnica, lista i tak była już śmiertelnie długa.
- W porządku idź - skinął głową, uparcie patrząc w mgłę. Z dwojga Stanów Zjednoczonych wolał te, które nie otwierały drażniąco gęby tylko po to, żeby zranić mu uczucia.
Potem dodał pod nosem coś, co brzmiało jak "Brawo, geniuszu", ale tak naprawdę wcale nie musiało. Być może Alfred tylko się przesłyszał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Czw Paź 18, 2012 1:46 pm

Alfred także czuł się poniżony, gdy po raz kolejny uciekał od tematu, zamiast stawić mu czoło. Chyba był jeszcze zbyt niepewny na gruncie swojej (nowej?) znajomości z Anglią, żeby proponować mu pozostanie. A może bał się, że Kirkland go zignoruje, sam nie był pewien. W każdym razie odszedł powoli, mieszając się w tłum. Pogadał z kilkoma Amerykanami, myślał trochę - ale niezbyt intensywnie - nad ostatnimi słowami Anglii i tak od kroku do kroku znalazł się u siebie. Praktycznie był już spakowany i przygotowany do wyjazdu, ale miał przynajmniej chwilę, żeby usiąść na swoim łóżku i, kontemplując ścianę naprzeciwko, zastanawiając się, co powinien powiedzięć Anglii, gdy już będą się rozstawali. A może lepiej po prostu wymanewrować sprawę tak, by się więcej nie ujrzeli, a potem napisać list przepraszający, że jakoś nie miał chwili.
Nie, wtedy znowu by uciekł.
Trzeba będzie jeszcze raz wyjść i stawić czoło Anglii.
Ale to później.

* * *

Istotnie, gdy statek dobił do portu, panował chaos. Co chwila ktoś potrącał Alfreda, który po prostu niemo stał przy barierce i obserwował swój ląd, czując narastającą niecierpliwość wobec momentu, w którym stanie na nim. Bardzo małą część myśli skupiał już na Anglii i w dużym stopniu go to cieszyło. Jakby znowu był bardziej niepodległy przez samo promieniowanie swojej ziemi.
Anglię musiał jednak znaleźć i zdawał sobie z tego sprawę.
On nawet nie zamierza zejść na ląd?, zastanawiał się Amerykanin, z trudem odrywając wzrok od swojego lądu - swojego domu.
Nie był pewien, czy Anglia będzie wolał przesiedzieć to całe zamieszanie u siebie, czy jest gdzieś na zewnątrz, ale obstawiał to drugie. I faktycznie - gdy trochę skupił się na tych swoich bardziej personifikacyjnych umiejętnościach, wypatrzył Kirklanda wśród tłumu i po chwili był obok niego.
- No, już - podsumował to, co się dzieje. - To istotnie mój dom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Czw Paź 18, 2012 7:32 pm

Anglia uznał, że jest zadowolony z faktu, że Ameryka sobie poszedł. Przynajmniej nie byli razem, kiedy na horyzoncie pojawiła się ta przeklęta, tandetna, przereklamowana, napuszona, paskudna, śmieszna, zdradziecka, sztuczna [...] Statua Wolności.
No oczywiście, że go to nie obchodziło. Kolejny wielki jak ego Anglia skwitował to pogardliwym uśmiechem.
Podnosisz spódnicę dla każdego, kto ma większą broń, prawda? Mała, francuska dziwka Wolność.
Tak. Ta myśl tylko podkreślała, że Arthura naprawdę ten pomnik nie obchodzi. I nawet była w tym szczypta prawdy, bo przecież Francja może dawać Ameryce cokolwiek, ale i tak robi to głównie po to, by dokleić do tego "Z pozdrowieniami dla Wielkiej Brytanii."
Wkrótce minęli Statuę, a Queen Mary tryumfalnie zacumowano do portu. Blask setek fleszy rozbłysł już w pierwszym momencie, szum głosów zupełnie zapełnił świat. I wszędzie Ameryka, amerykański akcent, Amerykanie. Wyglądali prawie jak ludzie, jednak kiedy Anglia na nich spoglądał poczuł się zwyczajnie nieprzyjemnie. Nienawidzili go albo nie poświęcali mu uwagi, a w szkołach uczono ich tylko, że był ich wrogiem. Co za idioci. Co za ślepy, wspaniały naród.
Stwierdził, że nie ma ochoty dłużej na to patrzeć i spokojnie wycofał się dalej, by spotkać się z kapitanem. Był w końcu nieoficjalnym gościem honorowym, musiał mu pogratulować wspaniałego i udanego rejsu.
Zastanawiał się, czy Alfred zszedł już na ląd.
Ale wtedy, kiedy przeciskał się tłumem ludzi (tym razem nikt nie schodził mu nieświadomie z drogi), niespodziewanie usłyszał głos przy swoim uchu.
- Tak, widzę, że to twój dom - powiedział głośno, zatrzymując się w miejscu i wywołując irytację przynajmniej tuzina osób. - Nie spodziewałem się, że jeszcze się zobaczymy, Ameryko - dodał, używając jego nazwy, bo i tak wśród tych śpieszących się wszędzie ludzi nikt nie zwróci na to uwagi. - Przyszedłeś się pożegnać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Czw Paź 18, 2012 7:40 pm

- Właściwie, to zaproponować, żebyś zszedł ze mną - oznajmił Alfred. - Co prawda lepiej się orientuję w porcie bostońskim, Nowy Jork to dla mnie głównie ta wewnętrzna część, ale... no wiesz, znajdziemy jakieś miejsce, w którym będziemy mogli spokojnie pogadać.
Uśmiechnął się szeroko. To było wręcz niepoprawne, jak wspaniale działała na niego sama świadomość, że jest już wśród swoich. Z czystej radości pomachał tym-tam ludziom z lądu i pomyślał z rozbawieniem, że może jakiś flesz go uchwyci i Roosevelt zobaczy jego twarz w gazecie następnego dnia. Ale wtedy liczyło się to, że obok będzie stał Anglia - więc oficjalnie nadal Alfred go jeszcze nie olał.
- W sumie, fajny statek - dorzucił po chwili, choć teraz nie był to wiele wart komplement; przy odrobinie szczęścia Alfred mógłby teraz nazwać "fajnymi" nawet brwi Arthura. Na którego nawet nie zerkał, skupiony na tych tłumach. Amerykanie! Co prawda on jeszcze nadal stał wśród przykrej większości Brytyjczyków, ale przecież lada chwila się to zmieni. Zaraz już będzie wśród swoich i znowu ich nie zostawi przez następne sto lat.
To są moi ludzie, których nie dotknie żaden ból, żaden strzał, żadna bomba, pomyślał. I nagle przypomniało mu się, że Anglia nie ma tyle szczęścia, by móc myśleć w ten sposób; i zrobiło mu się w pewien sposób głupio, tak, jakby Arthur mógł teraz usłyszeć te tryumfalne myśli.
Ktoś przepchnął się między nimi i Alfred pociągnął Anglię bardziej na bok, żeby mniej przeszkadzali; sterczenie na środku jak dwa kołki nie było w tej chwili najlepszym pomysłem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Czw Paź 18, 2012 7:53 pm

Anglia skrzywił się prawie niedostrzegalnie, bo w ogóle nie podobała mu się myśl, że może postawić stopę na tych ziemiach. Nieważne, jak dobrze zachowywał się w stosunku do Alfreda, to same Stany napawały go podobnym obrzydzeniem, co dawniej. Ziemia, którą wywalczył, która należała do niego i która się zbuntowała; jego praca i jego pot poszły na marne, bo kilku cholernych kolonistów, jego własnych ludzi nagle poczuło się skłonnych do nowego projektu. Ameryka była zdradą, okropnymi wspomnieniami i godną pogardy niewdzięcznością. Kiedyś na samą myśl o tym kraju mroczny, obrzydliwy płomień zapalał się w wnętrznościach Anglii. Dzisiaj było o wiele lepiej, zamiast nienawiści i rozgoryczenia zostało coś innego, bardziej przygaszonego. Niechęć, którą odczuwał na myśl o zejściu choćby na port była raczej tradycją. W rzeczywistości Anglia obawiał się, że naprawdę nie czuje już takiej złości i że byłby bardziej skrępowany niż obrzydzony. Sam nie był do końca pewny, co czuje.
Prawdopodobnie wcale nie nienawidził Stanów jak kiedyś. Dzisiaj nie były kolonią, która się od niego oderwała. Były nowym, niepodległym państwem.
To musiało przecież coś zmienić.
- Fajny? - prychnął, ignorując pierwszą część jego wypowiedzi. - To najlepszy statek na świecie, milion razy lepszy niż ta przeklęta Normandie.
Pozwolił pociągnąć się na bok, zresztą poszedł praktycznie bez pomocy Ameryki, ciągle mierząc go zirytowanym spojrzeniem.
- I szczerze - dodał ciszej. - Nie planowałem zejść na stały ląd. Chociaż, cóż i tak minie dzień, zanim statek wypłynie... - zawahał się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pią Paź 19, 2012 12:50 pm

Alfred uśmiechnął się pod nosem na oburzenie Anglii. Mógłby teraz podyskutować o wyższości samolotów nad statkami, ale nie chciał robić zamieszania w zamieszaniu. Oparł się o sterburtę, mając nadzieję, że nikt go nie wypchnie, i słuchał dalszej wypowiedzi Kirklanda.
- Żartujesz? - zdziwił się w końcu, można powiedzieć, że z połowiczną szczerością. - Po co płynąłeś taki kawał? Powinieneś zejść i zobaczyć moje państwo, skoro już przebyłeś Atlantyk. - Uśmiechał się ciągle. - Jest jakaś szansa, że nie zrobi ci się niedobrze od samego wejścia na nasz ląd.
W rzeczywistości Alfred był całkiem ciekaw, jak Anglia zareaguje na Stany; czy będzie krytykował wszystko, co zobaczy, czy może dostrzeże w tych miastach cień wydarzeń przeszłych. Miał też nadzieję, że reakcja Anglii na Amerykę - jaka by nie była - pomoże mu w namówieniu go do pozostania w tym państwie trochę dłużej niż jeden dzień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pią Paź 19, 2012 1:38 pm

Anglia płynął taki kawał głównie po to, żeby płynąć, spędzić trochę czasu z Ameryką [nieudane], oraz żeby godnie się z nim pożegnać. Na pewno nie po to, żeby wprosić się do jego kraju, kiedy nikt go tam nie chciał. Wbrew pozorom Anglia pozwalał sobie na bycie nieproszonym gościem tylko wtedy, kiedy zamierzał kogoś podbić.
- Oczywiście, że nie zrobi - odparł karcąco, nawet jeśli prawda wyglądała inaczej. W jego oczach pojawiło się wahanie i przez chwilę się namyślał, aż w końcu westchnął. Korona mu z głowy nie spadnie, jeśli nie zachowa się jak obrażone dziecko i faktycznie zejdzie do portu. Nawet, jeśli krzyżowało mu to plany, to jeszcze nie koniec świata.
- W porządku - odparł markotnie. - Jeśli chcesz, to czemu nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pią Paź 19, 2012 1:54 pm

Alfred wyglądał na usatysfakcjonowanego taką odpowiedzią.
- Doskonale! - rzucił. - Idziemy już? - Dobra, był teraz trochę w gorącej wodzie kąpany, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Miał wrażenie, że chce coś udowodnić, ale nie wiedział nawet, czy sobie, czy Anglii. Liczyło się teraz to, że Kirkland zejdzie z nim na ląd.
Rozmówca Alfreda zdawał się być zdecydowanie mniej zadowolony, ale Stany nie zwrócił na to szczególnej uwagi. Pewnie po prostu nie mieściło się w jego pojęciu, jak ktoś może nie promienieć, mając przed sobą możliwość postawienia stopy na amerykańskiej ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   Pią Paź 19, 2012 2:06 pm

Anglia westchnął z rezygnacją, ale, o dziwo, uśmiechnął się lekko. Nie wyobrażał sobie, że prędko dojdzie do czasów, w których Ameryka zaprosi go do siebie z własnej woli i z tym uśmiechem na ustach, jakby kompletnie nie interesowało go, do kogo mówi. Alfred dawno się do niego nie uśmiechał w ten sposób.
...i kiedy Anglia zdał sobie sprawę z własnych maślanych myśli zaklął w duchu i zganił się, żeby natychmiast przestać z tym tanim, cholernym sentymentalizmem.
- Chodźmy - westchnął i poczuł się jak dziadek, którego wnuk ciągnie do sklepu ze słodyczami.
Ale przecież nie był aż tak stary. Nawet tak się nie czuł, ciągle był silny i młody, ciągle zajmował mocną pozycję w świecie, który jeszcze nieraz o nim usłyszy. Poza tym nie miał nawet godnego następcy.
Bo przecież nie Ameryka.
Zeszli na dół, gnieceni przez tłum i oślepiani przez błysk fleszy. A kiedy Anglia postawił stopę na nowym kontynencie nie poczuł niczego szczególnego. Tylko jakby niewidzialny ciężar na moment opadł mu na żołądek, jednak po tym krótkim momencie adrenaliny nie było już niczego. To tylko ziemia, port. Nic więcej.
- No proszę - postanowił nawet zażartować, gdy udało im się odejść od największego tłumu i nie zostać rozdzielonym. - Widać, nie spaliło mnie jak diabła przed kościołem. Być może naprawdę nie nienawidzisz mnie dostatecznie mocno.

[z/t, witamy w Ameryce <3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: RMS Queen Mary   

Powrót do góry Go down
 
RMS Queen Mary
Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wielka Brytania-
Skocz do: