IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rynek [Kraków]

Go down 
AutorWiadomość
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Rynek [Kraków]   Czw Paź 11, 2012 6:44 am

Rynek w Krakowie by duży nawet jak na standardy Europejskie. Jego powierzchnia zapewne wydawałaby się jeszcze większa, gdyby na jego środku ktoś nie postawił Sukiennic. Budynek jednak stał, miał się dobrze i wznosił się ponad śpieszącymi się do swoich zajęć ludźmi oraz turystami, który przemierzali to miejsce. Poza tym było tu w cholerę gołębi. W oczy rzucał się też górujący nad okolicznymi kamieniczkami kościół mariacki, do którego ustawiała się niemała kolejka, chcąca zobaczyć sławny ołtarz i pewnie coś jeszcze. Poza tym znaleźć tu można było dużo kawiarenek, restauracji i innych miejsc, gdzie człowiek mógł przysiąść i odpocząć po długim maratonie zwiedzania.

Bawaria przemierzał całe miasto szybkim krokiem, tak że można było się zastanawiać, czy faktycznie je zwiedza, czy może postanowił przygotować się do Olimpiady, startując w chodzie. Obrzucał wszystkie, zabytkowe miejsca wzrokiem albo lekko zaciekawiony, albo znudzonym, albo po prostu beznamiętnym. No, może było to ładne, ale zawsze wolał pozostałości świetności zamierzchłych czasów na jego terenach. Też były fajne i miał do nich większy sentyment. Poza tym chyba kiedyś widział Kraków. Chyba, bo bardziej Saksonia pałętał się po tych terenach, on zajmował się raczej zachodem Europy, jeśli już nadarzała się okazja.
– Tylko pamiętaj, rysuj to co ważne, a nie wszystko jak popadnie – rzucił do towarzyszącej mu dziewczyny.
Nie miał zamiaru później słuchać obrażonego mężczyzny z wąsikiem, który rzucałby się o niepoprawnie wykonane plany. Zresztą pewnie i tak zaniesie to Himmlerowi, a ten dopiero przekaże to dalej. Towarzyszyła mu Szlezwik i to ona miała za zadanie wyrysować co trzeba, on nigdy nie szczycił się talentem w tej materii, miał inne, nie mniej cenne zdolności i to mu wystarczyło. Poza tym w dwójkę zawsze raźniej, szczególnie gdy maszerowało się po terenie wroga, którego okupowali twoi krewniacy przez ponad wiek. A teraz planowałeś przyjechać do niego na wycieczkę krajoznawczą. Czołgami.
– Nie chce, żeby szef miał okazję zrobić nam jakaś idiotyczną awanturę – rzucił ponownie, mając w pamięci Gilberta i krasnoludki.
… Krasnoludki…
Nie ważne, pokręcił głową. To nie były wspomnienia, które chciał w sobie hołdować przez resztę swoich dni. Szczególnie, że miał ich wiele przed sobą. Zmieniając temat we własnych myślach, złym wzrokiem obdarzył gołębia, który w locie o mało co nie zdzielił go skrzydłem. Cholerne szczury panoszyły się wszędzie. Prawdziwa, miejska zaraza. Ciekawe ile jeszcze tu zostaną. Coś tam już mieli przygotowane, choć trudno było powiedzieć, czy nie zostaną odesłani jeszcze do Warszawy. Albo ktoś inny tam nie trafi, w para Niemców włóczących się po najważniejszych miastach polskich, rysujący ważniejsze punkty militarne, mogli wydać się troszkę podejrzani, a przecież nie o to chodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Czw Paź 11, 2012 5:12 pm

Szlezwik co jakiś czas zatrzymywała się na chwilkę, aby móc dobrze rozrysować mapy, jednak jej spojrzenie przyciągały wszystkie te piękne budowle. Chciała tak po prostu przysiąść gdzieś na ławce i w spokoju narysować szkice tych budynków. By mogła przynajmniej pokazać Hitlerowi jak powinno malować się takie rzeczy, bo niestety poskąpiło mu talentu, choć i on tak upierał się, że go posiada. Przez co doprowadzał ich do białej gorączki… Ileż można razy tłumaczyć? Człowiekowi to się nudzi już za trzecim bądź czwartym razem.
Zorientowała się dopiero po chwili, że Sebastian zostawił ją daleko w tyle. Pisnęła cicho i szybko dokończyła plan, za dużo czasu zajmowały jej te wszystkie miniatury budynków, które Szef powinien zostawić w spokoju, przy okazji ona chciała też je zobaczyć od środka, by móc zachwycać się polską architekturą w całej okazałości. Mogła to zrobić teraz, ale sam Bawaria nie byłby zadowolony z tego faktu, pewnie tylko powiedziałby jej coś w stylu: „Pozwiedzasz sobie, jak ja będę je równał z ziemią moim kochanym czołgiem”. Niczego innego nie mogła oczekiwać, ponieważ dawno nie miała z nim żadnego zdania.
- Zbędne szczegóły? – powiedziała cicho. – Chodzi ci o rysunki gołębi na planie, tak? Bo nie mam ich rysować? A czy miniaturki tych wszystkich zabytków też są zbędne? Bo już zdążyłam trochę i naskrobać… - przestraszyła się, że będzie musiała rysować wszystko od początku, a miała już sporo tych wszystkich planów z takimi znaczkami.
Dogoniła go i poczuła jak ustała na coś śliskiego. Podskoczyła jak oparzona widząc, że nadepnęła na gołębie, który bym w czymś upaprany… Krzyknęła i przez przypadek upuściła wszystkie kartki, ołówki i gumkę. Przeklęła pod nosem i szybko schyliła się, aby je zebrać. Nie chciała niczyjej pomocy, bo wystarczył rumieniec pojawił się na jej policzkach…
- Wybacz Sebastianie… - wyszeptała cicho, ukrywając twarz we włosach… - Dlaczego miałby nam zrobić jakąś awanturę? Przecież tylko ja potrafię rysować tak, że coś da się z tego odczytać…
Cieszyła się, że jednak nie wzięła swojego kochanego króliczka, bo wyglądałaby jeszcze bardziej dziwnie niż zwykle. Wystarczył fakt, że ich stroje rzucały się strasznie w oczy. A mieli być w końcu tutaj jako turyści, a nie jako szpiedzy niemieccy…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Czw Paź 11, 2012 6:18 pm

Wzrok jasnych oczu mężczyzny skierował się na dziewczynę, gdy on zatrzymał się na środku rynku. Trudno było powiedzieć, co dokładnie malowało się w jego spojrzeniu, ale wydawał się właśnie zbierać adekwatne słowa, by wyrazić to co chciał powiedzieć. Skrzyżował ręce na piersi, przymknął powieki i westchnął.
– Louise… Po jaką cholerę nam gołębie na mapie wojskowej? Fakt, w grupie bywają groźne dla przeciętnego turysty, ale jeśli nawet narobią mi na czołg, jakoś przeżyję bez wiedzy o ich zagęszczeniu na metr kwadratowy w tym mieście – powiedział w końcu, jakże zgrabnie i wrażliwie, to co chodziło mu po głowie.
Nie, żeby miał coś do jej rysunków. Miała talent i w ogóle, coś co w swojej kwestii Sebastian pomijał, ale mimo wszystko, całość zabierała im stanowczo zbyt dużo czasu. Poza tym znając Hitlera i jego kompleksy… Cóż, nie miał ochoty ogłuchnąć przedwcześnie i wysłuchiwać kilku godzin jego wrzasków. Zresztą, znając jego, wyszedłby po pierwszym zdaniu, ale to tylko pogorszyłoby relacje między nim, a szefem. A przecież nie o to chodziło. Przynajmniej uparcie to sobie wmawiał.
– Louise… – powtórzył znowu jej imię, gdy ta upuściła nagle wszystko na ziemię.
Jęknął, po czym schylił się na ziemię i zaczął pomagać zbierać jej rozsypane rzeczy.
– Nie mam nic do twoich rysunków, są ładne i w ogóle, ale musimy się ograniczyć do ogółów. A poza tym to szef i oboje wiemy, że racjonalnie on nie myśli. Wydrze się za byle głupotę, dla zasady i z kompleksów – wyjaśnił jej cierpliwie, wciskając podniesione przedmioty. - Poza tym im dłużej tu jesteśmy, tym większa szansa, że ktoś nas nakryje, także wiesz…
Urwał. Samo bezpieczeństwo było ważne. Polska mógł ich nie znać, ale mógł też jednak ich kojarzyć. Jeśli więc dodatkowo by się tu plątał… Poza tym, po ostatnich działaniach rządu Trzeciej Rzeszy, jej obywatele wydawali się bardzo podejrzani, szczególnie w państwach, które z Niemcami graniczyły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Pią Paź 12, 2012 6:34 pm

Szlezwik spłonęła rumieńcem i wzięła swoje rzeczy od Bawarii. Nie potrzebnie zareagowała na coś takiego z piskiem. Jeszcze tylko brakowało tu jakiegoś zbiegowiska, choć kątem oka zauważyła zbierający się wokół nich tłum. Przeklęła pod nosem i szurnęła chłopaka pokazując mu otaczających ich ludzi. Teraz na pewno jej się za to dostanie. Jeszcze do tego ta ich niemiecka mowa… Przecież od razu rzucali się w oczy!
- Przepraszam, nie powinnam robić takiego zamieszania. – powiedziała podnosząc głowę i podnosząc się z bruku. – Jak dojdziemy do hotelu to wszystko na spokojnie jeszcze raz przerysuję. Bez tych małych dzieł architektonicznych, które jeszcze musimy dokładnie zwiedzić… - dodała rozpływając się nad tym pomysłem.
Otrzepała ubranie z piachu, ciesząc się, że nie upadła na jakąś gołębią kupę. Była na sto procent pewna, że takie coś by się nie sprało. A sam strój kosztował krocie… Przejrzała dokładnie wszystkie mapy i szkice, sprawdzając czy żaden z nich nie ucierpiał za mocno. Gdyby tak się stało ona i Sebastian mieliby jeszcze więcej roboty… A cofanie się do punktu wyjścia żadnemu nie było w smak…
- Nie musisz mi mówić, że ładnie rysuję, kiedyś miałam o wiele lepszy styl, a ten dzisiejszy w pełni mnie nie zadowala. – westchnęła cicho, wpatrując się w tłum. – Kiedyś mogłam malować całe dnie, teraz już nie mam na to czasu.
Spojrzała na gołębie, zastanawiając się jak można je skutecznie wykorzystać. Na jedzenie się nie nadają, bo nie wiadomo gdzie one się stołowały, a większość ludzi lubi posiłki, po których się nie wymiotuje. A jakby je do wojska wcielić? Tylko co by one robiły? Po za sraniem na przeciwnika to nie miała ona za bardzo pomysłu… A to jakieś takie niesmaczne było.
- Sebastianie? A może byśmy gołębie do wojska wcielili? – spytała powoli, dokładnie obserwując jego reakcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Sob Paź 13, 2012 9:56 pm

”Musimy dokładnie zwiedzić.”
Oh to nie brzmiało dobrze, więc Sebastian westchnął, ale powstrzymał się od jakiegokolwiek komentarza. Już i tak robili za niezłą atrakcję przechodniów, tym bardziej, że Niemcy jakoś tak na ziemiach polskich nie byli mile widziani. Przynajmniej ostatnio.
– Dobrze, trzymam za słowo – odpowiedział dziewczynie.
Jeśli przerysuje wszystko odpowiednio i pozbawi rysunki zbędnych ozdobników wszystko będzie w porządku i szef nie będzie miał do nich zastrzeżeń, a o to przecież chodziło. W ogóle po jaką cholerę mu to wszystko? Planował wojnę, tyle szło się domyślić, ale czemu przy całej jego gadce o niesprawiedliwości ententy, pierwsze za co się brali to Polska. Bo słaby? Łatwy cel? Pewnie tak, choć Sebastian nie lubił wschodu. Głównie ze względu na Iwana.
– Nie wiem, nie znam się – skwitował krótko całą pogadankę o stylu. - Mówię to, co widzę – dodał lekko wzruszając ramionami.
Nie był zły, czy zdenerwowany. Raczej zmęczony i przez to lekko podirytowany. Mimo to Szlezwik nie wadziła mu jakoś szczególnie. Tylko trzech członków rodziny działało mu na nerwy, z czego jeden nawet nie do końca świadomie.
– Żadne z nas nie ma zbyt dużo czasu ostatnio – zauważył z westchnięciem.
Dużo papierkowej roboty, która mnożyła się w oczach. Kiedyś życie było prostsze. Jak coś się nie podobało jakiejś wiosce, to się na nią napadało, rabowało, gwałciło kobiety i paliło chaty. A teraz trzeba było czytać całą listę skarg i zażaleń wypisaną na kartce papieru.
Słysząc propozycję dziewczyny, spojrzał na nią w milczeniu. Bardzo wymownym milczeniu, które zawisło ciężko w powietrzu.
– Nie – odpowiedział w końcu.
Krótko, dobitnie, dosadnie.
– Jeszcze nie jestem aż tak zdesperowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Wto Paź 16, 2012 7:44 pm

W głowie Louise panowała istna batalia myśli. Nie wiedziała jaki zabytek powinna zwiedzić najpierw i ile pieniędzy wydać na te wszystkie rzeczy jakie chciała sobie kupić. A Bawar by jej nosił wszystkie siatki! W końcu od czegoś byli ci mężczyźni na tym świecie. A kochany braciszek miał w końcu trochę tych mięśni, a ona wyglądała przy nim jak małe dziecko…
- A jeśli wszystko przerysuję i ty to zaaprobujesz, to w końcu pozwolisz mi namalować swój portret? Przecież wiesz jak bardzo chcę to zrobić… - powiedziała, uderzając go lekko w ramie. Od dawna go o to prosiła, ale on jakoś nie wyrażał jakichkolwiek chęci, aby jej w tym pomóc. Zbywał, że nie ma czasu i koniec rozmowy.
Rozejrzała się po rynku po raz kolejny, uśmiechając się radośnie. Jeśli Hitler będzie chciał podbić Polskę, to ona chcę Kraków i więcej do szczęścia jej nie potrzeba. Może zostawi tych polaków w spokoju, a sama będzie mogła codziennie podziwiać te otaczające ją piękno… Braciszek Saksonia miał naprawdę fajnie… Mieszkał przez jakiś czas w Rzeczpospolitej to na pewno tak jak ona podziwiał to wszystko. Jak spotka go to muszą koniecznie o tym podyskutować! Takie okazje zdarzają się rzadko.
- Dziękuję, że tak myślisz. – powiedziała skromnie, poprawiając sukienkę. – Dla artysty to jest największy komplement.
Po chwili przypomniała sobie opowiastkę, jaką usłyszała kiedyś od Prusaka. Nawet on czasami potrafił ją czymś zainteresować, a opowieść o Smoku Wawelskim wywarła na niej ogromne wrażenie. Może dlatego tak optymistycznie była do wszystkiego nastawiona, bo właśnie chciała zobaczyć to wszystko na własne oczy… Ciekawe jak wyglądał ten smok? Chyba powinna dopaść kiedyś Polskę i zaprosić go na jakąś kawę czy coś., może wtedy by jakoś jej to wytłumaczył?
- Braciszku… - pociągnęła go za koszulę, patrząc błagalnie. – Chodźmy zobaczyć Smoka Wawelskiego!
Spróbowała zrobić jak najsłodszą minkę, aby przekonać go do swojej racji, ale nie zanosiło się na zgodę… Wolała skupić się na tym jak zbombardował jej pomysł z gołębiami…
- Ale dlaczego?! – spytała urażona.
Musiała się tego dowiedzieć… Nie powinien od razu tak mówić…
- Coś mi się wydaje, że jesteśmy zdesperowani…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Nie Paź 21, 2012 7:22 am

– Eh… – wydał z siebie nieartykułowany odgłos, słysząc jej ultimatum.
Nie za bardzo podobała się mu wizja siedzenia bez ruchu, jak ten idiota, przez kilka godzin, podczas gdy ona będzie zastanawiała się, po jakim kątem najlepiej go namalować. Spojrzał na jej twarz i wbite w niego, jasne oczy. Szybko spojrzał gdzie indziej, odkaszlnął, mruknął coś pod nosem i nareszcie udało mu się wydusić z siebie odpowiedź, która brzmiała jak coś na kształt potwierdzenia.
– Tak, tak.
Westchnął. Miał dziwne przeczucie, że właśnie zgodził się na coś porównywalnego z cyrografem u diabła, ale nie było czasu na dysputy na ten temat. Najchętniej miałby to już za sobą. Był człowiekiem czynu i jeśli już miał gdzieś się sprawdzić, to na froncie wojennym, a nie podczas rysowania murków. Od tego była Szlezwik, tylko niestety ona przy okazji była artystką. A Sebastian zdążył nauczyć się, że z artystami nigdy nie było nic do końca normalnego.
– Smoka? – spytał, unosząc jedną brew.
Smok, smok… To tu był jakiś smok? Może należało najpierw zajrzeć do jakichś książeczek dla turystów, o ile istniały one już w ich czasach. Podrapał się po głowie. W sumie coś mu się obiło o uszy, to chyba było gdzieś tam pod Wawelem. A Wawel to chyba był jakiś zamek, nie? Wątpił, by Hitlerowi zależało na jego planach, a on nie chciał za bardzo robić rzeczy niepotrzebnych. Zerknął na siostrę i pewien pomysł wpadł mu do głowy.
– Może. Jeśli zostanie nam czasu. Dlatego musisz się przyłożyć do tych rysunków, żebyś nie musiała ich potem przerysowywać – zawyrokował. Może chociaż w ten sposób przyspieszy jej pracę. - Bo to gołębie, Lou. Jak żołnierze będą głodni, to je zeżrą, ale nie potrzebne są nam raczej do niczego innego. Z czego wnosisz, że jesteśmy zdesperowani? – spytał, patrząc na nią uważnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Nie Paź 21, 2012 2:02 pm

Feliks nie był pewny tego, czy dobrze widzi. Właśnie sobie wyszedł na spacer po krakowskim rynku, gdy dostrzegł dwójkę podejrzanych, jak dla niego ludzi. Już na pierwszy rzut oka widać było, że to obcokrajowcy. Wybitnie coś w nich nie pasowało do otoczenia, jednak Polska nie wiedział, co. Dziewczyny, która właśnie upuściła plik kartek, chyba jakiś szkicownik, zupełnie nie kojarzył. Za to jej towarzysz wydłał się Łukasiewiczowi dziwnie znajomy, jednak Feliks nie mógł sobie przypomnieć, skąd mógłby go znać. Na razie postanowił z bezpiecznej odległości i w miarę możliwości niezauważenie obserwować ich poczynania.
Jednak po kilku minutach, jak to u Feliksa bywało, cierpliwość chyba wzięła sobie urlop, bo chłopak nie wytrzymał i skierował się w stronę owej podejrzaniej pary. Już go nawet nie obchodziło, czy go zauważą. W sumie najlepiej byłoby z nimi porozmawiać i dowiedzieć się, co tu robią.
- Witam - powiedział do nich po polsku - Ładną dziś mamy pogodę, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Nie Paź 21, 2012 7:14 pm

Był taki ładny, spokojny dzień. Na krakowskim rynku było całkiem przyjemnie, Adolf właśnie siedział sobie w cieniu, a obok leżały jego obrazy. Nawet jeden dzisiaj sprzedał! No przecież nie ma nic złego w dorabianiu sobie na swoim hobby, czyż nie? Zresztą, każdy grosz się zawsze przyda. I było naprawdę, całkiem miło. Dopóki Hitler nie dostrzegł pierwsze kręcącego się w pobliżu Polski, a potem jeszcze dostrzegł kawałek dalej Bawarię i Szlezwik. Obserwował, jak Łukasiewicz do nich podszedł i coś zagadał. Nie był daleko, do tego Hitler jest w dosyć widocznym miejscu, w końcu jak chce się sprzedawać takie piękne obrazy, to trzeba być widocznym, ażeby to ludzie mogli popodziwiać te wspaniałe dzieła sztuki, a następnie je zakupić. Tym jednak razem nie był pewien, czy chce, aby ta trójka go dostrzegła. Z jednej strony był wielce ciekaw, co Bawaria i Szlezwik tu robią. Nic mu nie mówili o swoim wyjeździe do Krakowa! Przede wszystkim, co było drugą kwestią, Adolf zdawał sobie sprawę, że to mogłoby być nieco kłopotliwe dla niego, gdyby go teraz przyłapali. Bo malarstwo i sprzedawanie swoich obrazów na krakowskim rynku to było takie niewinne hobby z jednej strony, a z drugiej... jest przecież Führerem Trzeciej Rzeszy, tak nie wypada, żeby tak sterczeć na krakowskim rynku i sprzedawać swoje dzieła... poczuł się trochę jak łobuz przyłapany na jakimś wygłupie, drobnej psocie.
Patrzy się intensywnie w ich stronę. No tak, niby kłopotliwe, ale... no chciałby wiedzieć, co oni tu wyprawiają. Przecież powinien wiedzieć o takim wypadzie. Skąd w ogóle wytrzasnęli ten pomysł, żeby tu przyjechać?! I to akurat dzisiaj!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Wto Paź 23, 2012 8:31 am

Kątem oka dostrzegł znajomą gębę. Zaraz, czy ten gość sprzedający obrazy nie jest przypadkiem podobny do Hitlera? Powinien jak najszybciej zmienić wygląd, bo jeszcze mu się oberwie od żydowskiej mafii. Najlepiej, żeby zgolił te wąsy... Bo w tej chwili wygląda niemal identycznie jak Hitler. Nic dziwnego, że nawet przelatujące gołębie postanowiły go zbombardować...
Feliks przestał się nad tym zastanawiać i spojrzał wyczekująco na Bawarię. Kurcze, skąd on go znał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Sro Paź 31, 2012 3:23 pm

Uśmiechnęła się z zadowoleniem słysząc zgodę na malowanie portretu! Dawno nic jej tak nie ucieszyło! Wreszcie ktoś zgodził się na taki układ, będzie miał Bawaria obraz do domu lub do gabinetu… Chyba, że da go osobie, którą bardzo kocha. Właśnie z kim on się spotykał? Jakoś ostatnio umykało to jej, gdy robiła mały rekonesans życia uczuciowego swojego rodzeństwa… Nie to, że chciała się bawić w swatkę, po prostu martwiła się o nich…
- W takim razie w nagrodę zabiorę cię na piwo! Bawarskie oczywiście! – zaklaskała radośnie w dłonie, odgarniając grzywkę, jednak zapomniała dodać najważniejszej rzeczy… - Naturalnie ja za wszystko płacę, tylko proszę nie doprowadź mnie do bankructwa! – pogroziła dla żartów palcem, z udawaną naganą wymalowaną na twarzy. Nigdy nie potrafiła zachować powagi.
Zasłoniła dłonią usta, tłumiąc przeciągłe ziewnięcie. Miała ochotę udać się już do hotelu, bo strasznie, a strasznie chciało jej się spać. Nie powinna całą noc rysować jakiś dziwnych karykatur… Brat ją ostrzegał przed tym… Jednak ona na przekór zrobiła odwrotnie i spała jakieś dwie, trzy godziny. Ledwo stała teraz na nogach.
- No Smok. Wawelski! Czytałam o nim kiedyś w jednej z książek, które czytałam jak mi łaskawie Gilbert pozwolił pożyczyć ją… - wymawiając imię Prus, jej głos zmienił się w przeciągły syk. Nie potrafił tego zmienić, choć już trochę zelżała jej ta nienawiść. – Nie znasz jej? – spytała zdziwiona, marszcząc brwi.
Była naiwna wierząc w tą bajeczkę o tym, że ten smok istniał i porywał cne dziewice. A Louise była jedną z nich, dlatego martwiła się czy ten stwór nie chciałby jej zjeść… Spąsowiała słysząc ton wypowiedzi chłopka… Pewne już było, że mogła sobie pomarzyć o udaniu się na wyprawę w poszukiwaniu gada… A tak chciała mieć jakiś powód, aby chwalić się reszcie rodzeństwa.
- Na prawdę?! Pójdziemy tam?! Jej Sebastian, kocham cię! – rzuciła się na niego, obejmując radośnie jego szyję swoimi ramionami. Pocałowała go jeszcze w policzek i puściła. – Spokojna głowa zobaczysz, że wszystko mi pójdzie dobrze! – powiedziała z wielką pewnością siebie w głosie.
Zrobiła wielkie oczy i spróbowała zachować twarz pokerzysty. Nie było przecież ważne to co ona myślała… To tylko luźne teorie…
- Bo… bo… - zająknęła się już na samym początku i zauważyła coś kątem oka. – O! Popatrz! Feliks idzie w naszym kierunku….
Louise patrzyła zdziwiona na Polskę. Skąd on tu się wziął?! Przecież według ich informacji powinien siedzieć z tyłkiem w Warszawie, biegając po rynku z ulotkami, sprzeciwiających się Rosji… A teraz to wyskoczył im dosłownie jak Maciej z konopi… W takich warunkach nie dało się normalnie rysować planów. Schowała wszystko szybko do torby, przyglądając się uważnie Sebastianowi. Może on miał jakiś plan? Za zasłonę dymną zawsze mogą im posłużyć gołębie! Przynajmniej przydadzą się one na coś, bo te ich sranie na przechodniów to pożyteczne nie było… A najgorszą rzeczą jakie mogłyby te ptaszyska zrobić to narobienie na nią… Przecież takich ubrań nie dałoby się wyprać!
Zmarszczyła brwi, słysząc te jakże naiwne pytanie… Zrozumiała, ale nie wiedziała jak na nie odpowiedzieć… Co on nie wiedział, że do Niemców mówi się po niemiecku? A on tu z polskim wyjechał…
- Naiwne to było z twojej strony. – odparła po niemiecku, przeciągając sylaby. Może tak zrozumie, że ta wypowiedź to kpina?
Ponad ramieniem Polaka zobaczyła znajomą twarz i ukryła twarz w dłoniach. Czy Hitler była aż tak głupi, że sprzedawał obrazy w Polsce? Toż to była czysta kpina! Zhańbił dobre imię III Rzeszy… Może powinna donieść o tym fakcie Ludwigowi? Chociaż widząc jego marne bohomazy, które przyprawiały ją o ból głowy, westchnęła przeciągle.
- Sebastianie, co tu do jasnej Anielki robi szef? – spytała spokojnie, próbując ukryć zażenowanie tym faktem. Jaki wstyd!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Sob Lis 10, 2012 6:20 pm

Po dłuższej chwili przyglądania się znajomym twarzom, Adolf zdecydował się jednak pozostać zauważonym i podejść. Tak więc podszedł do grupki i przywitał się ze sztucznym uśmiechem na twarzy. Może nawet ten uśmiech nie był aż taki sztuczny... w każdym razie, od razu dało się zauważyć, że jest wymuszony. Hitler przyjrzał się badawczo wszystkim po kolei, zaczynając od Polski. Cóż za podejrzany i irytujący osobnik. Już z wyglądu jest kłopotliwy. Ale pokonanie go i tak nie powinno sprawić większych trudności. Ba, nie sprawi żadnych trudności! No przecież wystarczy tylko spojrzeć na tę mało inteligentną buźkę i głupiutkie, naiwne oczęta. Atak na niego to będzie jak odebranie dziecku lizaka. Następnie zerknął na Bawarię i Szlezwik. Wygląda na to, że dobrze się tu bawią. A niech się tam tym bawią, najważniejsze, żeby zrobili dokładnie to, co im zlecił. I żeby wyrobili się w terminie. A to jak to zrobią, jest już naprawdę, bardzo mało istotne. Teraz, kiedy do nich podszedł przypomniał sobie, że może chodzić właśnie o ten rozkaz, który kiedyś im wydał. Ale kto by tam w pierwszej chwili skojarzył, wydając ostatnio tak wiele, równie ważnych i ważniejszych rozkazów!
Kiedy przyjrzał się wszystkim, uświadomił sobie, że od kiedy się przywitał, nie podało od dłuższej chwili żadne słowo. Panuje, mówiąc krócej, niezręczna cisza. A taką, najlepiej przerwać jak najprędzej. To też tak uczynił, bez chwili wahania.
- No proszę, co ja tu widzę! Jakieś spotkanko towarzyskie?
Zagaił, siląc się na swobodny ton.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Pon Lis 19, 2012 9:56 pm

– Trzymam cię za słowo – odpowiedział jej, gdy oczy zaświeciły mu się na słowo-klucz, którym w tym wypadku było „bawarskie piwo”. A gdy jeszcze dołączyła do tego obietnica, że to Szlezwik za nie płaci, Bawaria wydawał się być nawet bardziej niż zadowolony. Irytacja też gdzieś wyparowała, gdy humor poprawił mu się na myśl o złocistym trunku, który czekał na niego w piwiarniach w Monachium. Już za nimi tęsknił.
– Nie, nie znam. Jakoś mnie to nigdy nie interesowało, ale taaa. Feliks wygląda na takiego, co mógłby sobie wmawiać, że trzyma tu smoka – pokiwał ze zrozumieniem.
Jako, że blondyn był raczej człowiekiem prostym i bez większej wyobraźni, trudno było mu tworzyć legendy o własnym regionie. Pewnie jakieś krążyły i nawet jakieś mógł przywołać z otchłani swojej pamięci, ale mimo wszystko. Smoków chyba w nich nie było.
– Tak, tak, pójdziemy. Tylko skończmy najpierw wszystko. Tak będzie najlepiej – zawyrokował.
Szlezwik jednak nie zdążyła dać mu odpowiedzi, na gołębie. Może to i dobrze, nie chciało mu się za bardzo ciągnąć dysputy, która z jego perspektywy nie miała po prostu sensu. Gorzej, że powód, dla którego dziewczyna przerwała był niski, jasnowłosy i był krajem. To ostatnie szczególnie musiało zakłopotać dwójkę niemieckich turystów w środku Krakowa. Bawaria odkaszlnął lekko, próbując się domyślić, na ile Polska faktycznie może ich kojarzyć. Trudno było mu to teraz stwierdzić, ale cóż. Mogli podjąć jego grę. A potem wcisnąć kit, że Lou miała ochotę porysować, a nie chcieli robić zamieszania, jako przedstawiciele wrogiego państwa. Mierni, ale zawsze przedstawiciele.
– Świetnie – zdążył tylko mruknąć, by pochwali pozwolić sobie na stoicki spokój. Plan miał? Nie, skądże. Czysta improwizacja. A bo on wziął w swoich kalkulacjach Feliksa. On nawet nie przewidział, że Szlezwik będzie miała setkę innych zajęć, zamiast tego właściwego! No i teraz płacił za ten olewaczy stosunek. Zadanie wydawało się proste, jak to zadanie. A wyszło jak zawsze. Cholera wzięłaby czasami ten niemiecki burdel, którego był integralną częścią (ale o tym nie mówił głośno). Zmierzył Polskę beznamiętnym wzrokiem.
– Cudowną, tylko gołębie niebo zasłaniają – powiedział w końcu, po Niemiecku. Gdy jeszcze Hitler ich dopadł, wszelkie próby ukrywania się, nie miały znaczenia. Zresztą dziewczyna też nie grała żadnej roli. Bawaria zanotował w pamięci by następnym razem przygotować im wielki parawan z napisem „TO MY NAZIŚCI” jak będą szli na jakąś tajną misję. A nóż im się przyda.
Bo jak inaczej nazwać ten moment, w którym ktoś wysyła cię na sekretną misję, a potem przy narodzie, który szpiegujesz, podchodzi i pozdrawia, zagajając rozmowę?
Nie, to przekroczyło już granice parodii i absurdu. Po tej wojnie Sebastian chyba będzie musiał się leczyć.
– Nie, przypadek – uściślił sztywno, w stronę Hitlera. Cudownie. Brakuje tu jeszcze smarkacza. Proletariatu na czele z Ruskim. Azjatów i ich straganów. Anglia z popołudniową herbatką też mógł przewinąć się w tle. No i na pewno gdzieś kryje się Stalin, sprzedający skarpetki. Po prostu cudownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Sro Lis 21, 2012 8:56 pm

Feliks w milczeniu obserwował rozwój wydarzeń. Wariatkowo, od razu widać, że są u niego. Pytanie, czego to wariatkowo organizowali mu Germańce? Jakaś nowa moda? Pojedź do Polski, bo tam można bez konsekwencji robić z siebie i innych idiotów? Łukasiewicz, postanowił mimo wszystko pozostać ostrożnym. Bądź co bądź, to jego potencjalni wrogowie. No i wciąż nie wszyscy zdają sobie sprawę, że Felek zna niemiecki. Skoro myślą, że nie, to szkoda taką szansę zmarnować. W przyszłości może się to okazać bardzo przydatne.
- Comment ça va? Ravie de vous voir*.
Zagaił płynną francuszczyzną, z lekkim polskim akcentem. Cóż, postanowił być miły. Bo tak naprawdę, to czego miałby nie być miły? Jeszcze mu nic nie zrobili. Z naciskiem na jeszcze. Felek miał złe przeczucia i podzielał zdanie Piłsudskiego, że wojna wisi na włosku. Jednak na razie trzeba zachować pozory. Był uśmiechniętym miłym i ... nieświadomym. Taka taktyka czasem się sprawdza, a on nie ma pod tym względem nic do stracenia.
- Que faites-vous ici? Vous pouvez visiter les monuments?**
Zapytał uprzejmym tonem i uśmiechnął się szeroko. Może nieco głupkowato, ale w tym wypadku nie zwracał na to uwagi.



*- Comment ça va? Ravie de vous voir. - co u was? Miło was widzieć
**- Que faites-vous ici? Vous pouvez visiter les monuments? - co robicie tutaj? Chcecie zobaczyć zabytki?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Pią Lis 30, 2012 11:47 pm

- Och, a więc przypadek?
Jeszcze raz powiódł po wszystkich spojrzeniem. No proszę, Polska zna francuski. Jednak nawet Łukasiewicz potrafi czasem zaskoczyć. I tu rodzi się pytanie, czemu, skoro był w stanie nauczyć się jakiegoś pieprzonego francuskiego, ten mały drań, nie był w stanie opanować niemieckiego? Hitler odruchowo spojrzał na Polskę z dezaprobatą. No tak, po tym, co mu Felek zaprezentował w swojej chatce, Adolf żyje w przekonaniu, że niemiecki jest Łukasiewiczowi praktycznie nieznany. Oczywiście, to może mogłoby się okazać przydatne, jednak Hitler nie ma zamiaru ryzykować, tajne wiadomości i tak i tak będą kodowane. A zresztą, co go tam obchodzi poziom znajomości języków obcych u Feliksa? Nie będzie sobie przecież zawracał głowy jakimś tam Łukasiewiczem. Nawet, jeśli tenże Łukasiewicz jest personifikacją państwa polskiego.
- Skoro zebraliśmy się już tutaj wszyscy - zaczął.
Właśnie przyszło mu do głowy, że Łukasiewicz mógłby przeszkadzać landom w ich zadaniu. A nawet jakby landy były tu tylko w celach rekreacyjnych, to i tak lepiej trzymać Feliksa z dala od nich. Szczególnie, jeśli ma się do niego interes. Na przykład jeśli chce mu się na osobności przypomnieć to i owo.
- To powinniśmy coś postanowić. Chciałbym zamienić parę słów z Feliksem, a wy - zerknął na landy. - z pewnością chcecie w spokoju pozwiedzać miasto. Dlatego proponuję, żebyśmy się rozdzielili na moment. Idźcie zwiedzać, a ja zaraz do was dołączę. I Feliks tez, o ile będzie chciał, oczywiście.
Zaproponował, siląc się na jak najbardziej swobodny i niezobowiązujący ton.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Nie Gru 23, 2012 1:46 am

Lou miała ochotę piszczeć ze szczęścia albo od razu rzucić się w ramiona Sebastiana, drąc się w niebogłosy, że jest on najlepszym bratem na świecie i już lepszego nigdy nie będzie miała. Zawsze szanowała Bawarię, nie tylko za piwo, ale także za te proste podejście do świata, którego ona nie potrafiła. Nie, że mu zazdrościła czy coś, po prostu za bardzo chciała zmienić się na siłę i wychodziła jej zwykle kaszanka. A to za ciekawe nie było. Tylko czekać, aż ktoś ci zrobi krzywdę albo jeszcze gorsze rzeczy.
Wisienką na torcie był fakt zobaczenia na własne oczy smoka Wawelskiego. To przecież symbol Krakowa i Polskości! Nic innego nie reprezentowało tego miasta dumniej niż ten gad. Chociaż gadem to można nazwać nawet Prusaka, bo ma wiele wspólnych cech z nimi. Też zielony, ma łuski i dziwne patrzały. Pewnie ten smok to tylko Gilbuś przebrany albo nawet nie stoi i pokazuje jaki to on brzydki i wyrachowany nie jest. A w dłoni trzyma piwo, to jest pewne.
Do jej szczęścia brakowało tylko tych kartek papieru, które były naszkicowane, ale mało co dało się z nich odczytać. W końcu to było jej hobby, więc łatwo jej to pójdzie. Chociaż wkroczenie na scenę Polski i Hitlera zepsuło jej trochę szyki. Dodatkowo ta cisza zdawała się taka sztuczna i uciążliwa.
- Rzeczywiście, pogoda jest nadzwyczaj urocza. – odparła sztucznym tonem po niemiecku, nie chcąc łamać sobie języka na polski. To jest język za trudny dla mądrych ludzi.
Poczuła się jak jakaś angielska dziewczynka z epoki wiktoriańskiej. Zawsze tylko szanowane kobiety rozmawiały tylko o pogodzie i udawały, że nie widzą tej złej. W ogóle one prawdopodobnie nie miały własnych mózgów, wolały robić to, co mówili rodzice albo mąż. Nic innego nie potrafiły.
- To taka niezwykła niespodzianka, że się tu spotykamy… - powiedziała sztywno, nadal próbując odnaleźć się w tej sytuacji. Felka się tak łatwo nie spławi, bo jak się przyczepi to nie ma jak oderwać…
Zaraz pewnie się okaże, że cały ten plac to są szpiedzy ze wszystkich stron świata, którzy ukrywają się za jakimiś beznadziejnymi ozdobami, bo muszą ich śledzić dla dobra całego globu! Albo szpital psychiatryczny wreszcie upomniał się o swojego dawno zaginionego pacjenta, Adolfa Hitlera. Choć to już mogło się tylko zaliczać do marzeń i snów.
- Myślę, że to bardzo dobry pomysł, Adolfie. – rzekła szybko, próbując pochwycić się ostatniej deski ratunku. – Dodatkowo Sebastian mi obiecał, że pójdziemy zobaczyć Smoka Wawelskiego, a ja nie mogę przegapić takiej okazji. – dodała znaczniej weselszym i radosnym tonem.
Tylko niech Feliks zgodzi się na ten pomysł…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Czw Sty 03, 2013 6:37 pm

Bawaria skrzyżował ręce na piersi. Francuskiego nie rozumiał zbyt dobrze i nie był nawet pewien, czy chce go znać bardziej. Kojarzył tylko pojedyncze słówka, których nasłuchał się, kiedy jeszcze zdarzało mu się z jasnowłosym państwem mieć sojusz. Ale to było dawno, potem nastąpiła Wielka Wojna i reszta była dość oczywista dla każdego, kto śledził na bieżąco wydarzenia z ostatnich kilkunastu lat.
– Uważam, że to dobry pomysł – powiedział pokrótce, słysząc słowa Hitlera.
Feliksowi, biorąc pod uwagę fakt, że nawet nie próbował go zrozumieć, nie odpowiedział.
Chciał mieć to już za sobą. Był racjonalnym człowiekiem i choć od czasu do czasu, przemierzał spokojne ulice czołgiem, w gruncie rzeczy miał pewna granicę tolerancji abstrakcji, którą mógł znieść jednego dnia. A ona właśnie praktycznie całkiem została przekroczona. Nie pierwszy raz przez kilka ostatnich lat, jak zdążył zauważyć. Skoro jednak mógł wrócić ze Szlezwik do zadania, które zostało im powierzone, był jak najbardziej kontent.
– Przejdziemy się, skończymy ze Szlezwik to, po co tu jesteśmy i zobaczymy resztę zabytków – powiedział, zwracając się do Fuhrera.
Miał nadzieję, że ten zrozumie aluzję do wykonania odpowiednich planów i nie trzeba będzie mu tego rozrysować, czy tłumaczyć dokładniej w sytuacji, gdy tuż obok znajdowało się państwo, które mieli w planach ataku.
W sumie to na co jeszcze czekał? Polska raczej nie mógł zatrzymać ich w żaden sposób w miejscu, więc rzucił teraz krótkie spojrzenie towarzyszce.
– Chodź Lou, mamy jeszcze trochę do zobaczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Nie Sty 06, 2013 12:46 am

Feliks zaklął w myślach. Nie spodziewał się, że krasnal, nie dość, że się wtryndoli mu w rozmowę, to jeszcze będzie chciał z nim porozmawiać na osobności. Feliksowi już się oberwało od szefostwa za tę rozmowę w chatce i nieskonsultowaną z nikim zgodę na wystawie na poczcie w Gdańsku. Teraz miał omijać Hitlera, kiedy był sam, a jak się okazało, idąc do landów ściągnął na siebie to niechciane towarzystwo. Zresztą wychodziło na to, że z Bawarią i Szlezwik nie dogada się w żadnym innym języku, niż niemiecki... a ujawnienia, że zna ten język, wolałby uniknąć. A trochę szkoda. Gdyby nie obecna sytuacja... Zrozumiał z zasłyszanej rozmowy, że Szlezwik chciała zobaczyć smoka wawelskiego. Gdyby nie fakt, że są przyszłymi wrogami i prawdopodobnie przyjechali tu nie tylko w celach turystycznych, to Łukasiewicz z przyjemnością oprowadziłby ich po Krakowie. Jednak rzeczywistość była, jak była. Teraz najprawdopodobniej znowu zostanie sam na sam z Hitlerem i nie ma za bardzo jak tego uniknąć. No trudno, najwyżej znowu oberwie od szefa.
- W takim razie o co chodzi? - zapytał Hitlera prosto z mostu. Żeby tylko nie dał się krasnalowi w jakiś sposób zmanipulować, bo wtedy będzie bida. I szef pewnie nie ograniczy się do zwykłej nagany...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Nie Sty 06, 2013 1:09 pm

W spokoju przeczekał, aż każdy wyrazi swoje zdanie. Poobserwował ich reakcje, nie bez pewnej satysfakcji. Którą jednak dokładnie, starannie ukrył pod uprzejmym, oficjalnym uśmieszkiem, tak sztucznym jak żaden inny.
- Cieszę się, że się rozumiemy.
Zerknął przeciągle na Szlezwik i Bawarię. Tak, no tak. Pewnie jeszcze nie skończyli tych planów, które im zlecił. Że też sam o tym na moment zapomniał. Ale już pamięta, przypomniał sobie. Więc niech idą, nikt im nie będzie już przeszkadzał. On zajmie się Łukasiewiczem. Ma do niego taką jedną sprawę...
W końcu się rozeszli. Nareszcie. A on został sam na sam z Polen. Uśmiechnął się szerzej i zlustrował Łukasiewicza wzrokiem.
- O co chodzi? Zaraz się dowiesz.
Zapewnił, ukrywając zadowolenie. Zadowolenie z tego, że zaraz poruszy ten temat. Zdaje sobie sprawę z oporu, z jakim może się spotkać. Ale wie też, że nawet jak teraz mu się to nie uda, to i tak to uzyska. Co najwyżej nieco później i w inny sposób. Spokojnym, spacerkowym krokiem ruszył wzdłuż rynku, zerkając cały czas na Polskę. W końcu zdecydował się podjąć temat, nie zwlekać dłużej.
- Zdajesz sobie zapewne sprawę, mój drogi wersalski bękarcie, że pewna część twojego... nowego terytorium, nie należy do ciebie? Tylko spokojnie, przemyśl to na spokojnie. Nie musisz mi odpowiadać. Ale sam sobie odpowiedz. Czy pewna część, Śląska, dajmy na to, która teraz jest twoja, należy ci się bardziej? Jak długo faktycznie wchodziła w skład ciebie? Ile mieszka tam na stałe Polaków? Od jak długa? Ano widzisz...
Na moment uśmiechnął się chytrze. Nawet, jeśli Feliks nie będzie tego chciał przyznać jemu, to przed samym sobą musi zdawać sobie sprawę, że Śląskowi to bliżej do Niemców niż Polaków. Owszem, to zaskakujące, jak silny potrafił się tak kiedyś wykształcić ruch polski, jaka solidarność z Wielkopolską, swojego czasu... ale jednak. Jednak to Rzesza wciąż ma większe prawa do części tych ziem. Owszem, traktat wersalski źle podzielił granice, nie tylko w tym przypadku. Ale czy dało się podzielić je dobrze? Po tym, jak wiele nowych państw powstało, po tym, jak wielu ludzi zaczęło odkrywać swoją świadomość narodową? Oczywiście, że nie.
A teraz pozostało tylko jedno - kto lepiej będzie w stanie wykorzystać ten zły podział granic i jak najwięcej na nim skorzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Nie Sty 13, 2013 8:46 pm

Pomachała na pożegnanie Polsce i Adolfowi. Gdyby nie fakt, że się śpieszyła i miała z Sebcią zadanie, to już dawno porwałaby Felisa na jaki spacer po galeriach sztuki czy innych budowlach. Przecież świat był piękny, że aż chciało się żyć i poznawać jego wszystkie zakamarki. Morze, miasta, pustynie czy lasy, to wszystko aż prosiło się o zobaczenie! Powoli odlatywała robiąc tę swoją rozmarzoną minę, chcąc wyglądać jak najbardziej poważnie, jednak nic jej nie pomagało. Przycisnęła do siebie torbę z rysunkami i spojrzała wielkimi oczami na Bawarię.
- Sebastian… A jak znajdziemy chwilę czasu to pójdziemy do galerii sztuki albo muzeum?
Poprawiła włosy. Musiała sobie przypomnieć na czym skończyła rysowanie. W końcu plany musiały pozostać jak najbardziej dokładne, bo jeszcze jakiś niewykształcony człowiek nie zrozumie co one oznaczają. Zastanawiała się czy nie dopisać do tego jakiegoś streszczenia albo opisu sytuacji na danych punktach strategicznych. To tylko parę raportów więcej i dodatkowe godziny ślęczenia nad papierami. Tylko nadal nie mogła określić z której strony może prawdopodobnie wmaszerować wojsko w obronie miasta. Wszystko zależało jak ustawi się wojsko Rzeszy i jaki dowódca będzie nimi dowodził. To już będzie musiała pisać bezpośrednio przed atakiem. Kolejne punkty roboty…
- Jak myślisz? – spytała po chwili ciszy – Dlaczego Adolf sprzedawał swoje obrazy właśnie tutaj? Ciśnie go po kosztach czy co?
Wyjęła powoli szkicownik z torby. Przejrzała ostatnio rysunki i naniosła na nich drobne poprawki. Wszystko zależało od perspektywy.
- Może znajdziemy lepszy punkt obserwacyjny?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Wto Lut 05, 2013 10:10 am

-Nawet jeśli, Śląsk sam zadecydował, do kogo chce należeć. - odpowiedział spokojnie, idąc obok Hitlera - Wiedzieli, jaką decyzję podejmują i jakie konsekwencje z tego wynikają.
Wiedział już, do czego dąży przywódca Rzeszy, zresztą było to do przewidzenia. Inna sprawa, że Feliks miał od szefostwa absolutny zakaz rozmawiania z nim sam na sam, co niestety w praktyce okazało się niewykonalne. Hitler praktycznie przyczepił się do niego jak rzep, pojawiał się tam, gdzie Polska najmniej się spodziewał go spotkać. I ciągle męczył Łukasiewicza o to samo. Jeszcze trochę, a nie będzie można bezpiecznie otworzyć lodówki, bo zaistnieje ryzyko, że Hitler czai się gdzieś za sałatą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Pią Lut 08, 2013 10:25 am

Zerkał dookoła, przyglądając się miastu. Widział ładniejsze, będące oczywiście miastami niemieckimi. Ale takie miasto... niczego sobie, gdyby przerobić je na niemieckie.
Już wkrótce.
Co jakiś czas spoglądał też i na Łukasiewicza. Jest taki nieogarnięty. Chociaż jako sojusznik jest podobno wierny. A to przecież dosyć ważne. No i zawsze przydałoby się trochę mięsa armatniego dodatkowych żołnierzy.
Słowa Polski nie zrobiły na nim żadnego wrażenia. Był przygotowany na taką linię oporu. Po prawdzie, była jedyną logiczną, jaką mógł się bronić przed jego zarzutami. Ale to wciąż niewiele. Dużo za mało, żeby brzmiało przekonująco.
- Zdecydował... to chyba jednak nie jest najodpowiedniejsze słowo. Ale nie po to tu teraz z Tobą rozmawiam. W obecnej chwili, może być i "zdecydował". Jednak każdemu zdarza się... popełniać błędy.
Przerwał na moment, udając, że się zastanawia.
- Ale powinno się patrzeć nieco dalej w przyszłość... mniej egoistycznie, Polen. Pomyśl o swoich ludziach. Są teraz szczęśliwi. Chciałbyś, żeby stracili swoją radość? Widzisz sam, co się dzieje. Więc nie odtrącaj pomocy, której potrzebujesz.
Zasugerował mu, wciąż nie mówiąc, co ma na myśli. Nie. Teraz jest jeszcze na to za wcześnie. Pierwsze, trzeba odpowiednio przygotować sobie Łukasiewicza. A jakby coś poszło niepomyślnie, to trzeba przeprowadzić to tak, żeby w każdej chwili można było się wycofać. A potem, ewentualnie, podejść go jeszcze raz.
Chociaż... to przecież nie jest aż tak bardzo w jego interesie. Owszem, byłoby to dla niego wygodne, Goebbels do tego bardzo przychylnie wypowiada się o tym pomyśle... ale to nie jest najważniejsze. Może dogadać się z innymi. I Polska z pewnością ma tą świadomość. Że niektóre propozycje, trzeba umieć szybko przyjąć. Albo pogodzić się z tym, że przepadną raz, na zawsze. A to, może ponieść za sobą wiele przykrych konsekwencji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Sro Mar 27, 2013 8:21 pm

- Pomocy? - zapytał Polska spoglądając na swego rozmówcę podejrzliwie - A jakąż to pomoc zamierzacie mi zaoferować?
Jeśli nie Hitler nie ma nic do ukrycia, powie. Inna sprawa, że nawet pomimo tego może kryć się tam jakiś haczyk. Nie było nowością, że przywódca Rzeszy patrzył łakomym okiem na Śląsk. Zapewne innymi terenami należącymi do Polski też by nie pogardził. Pytanie tylko, czy warto narażać bezpieczeństwo całego państwa w zamian za jeden czy dwa regiony... wróć! Stąd prosta droga do rozbiorów. Jednak póki co, Hitler stara się negocjować, więc dobrze by było wybadać, o co właściwie mu chodzi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Pią Kwi 19, 2013 1:00 pm

Uśmiechnął się. Był to jeden z tych uśmiechów, którymi wujek obdarza swoją dwunastoletnią siostrzenicę, gdy ta pyta się czy może dostać cukierka. Wujek podaje kochanej siostrzenicy ten cukierek, a w zamian prosi o drobną przysługę. Ot, na przykład takie niewinne informacje na temat rodziców. A potem nagle okazuje się, że wujek zapisał się do jedynej, słusznej partii i jeździ na wizytacje do Moskwy... stop.
To przecież nie ta bajka. Jedynie uśmiech ten sam. Ten niewinny, usypiający czujność uśmiech nieporadnego, miłego wujka. Który tylko czeka, żeby wbić komuś nóż w plecy.
- Jestem artystą, osobą wyjątkowo wrażliwą. Niepokoi mnie twoja sytuacja - zaczął jak zwykle bardzo ogólnie. - ZSRR z pewnością chętnie zemści się za dwudziesty rok...
Pokiwał głową ze smutkiem, jakby naprawdę współczuł Polsce.
- I widzisz, tu mogę Ci pomóc. Oczywiście, nie ukrywam, że nie jestem organizacją charytatywną i nie zrobię tego za darmo... powiedzmy, że zaoferuję Ci bezpieczeństwo od twojej zachodniej granicy i wsparcie militarne w zamian za drobny kawałek ziemi...
Kolejny, wyjątkowo uroczy uśmiech.
A Polska... przecież on wcale nie musi wiedzieć o pakcie, który lada moment zostanie podpisany pomiędzy Niemcami a ZSRR. Pakt, w którym podzielą się wpływami na terenie Polski. Polski, która musi przestań istnieć.
Ale na razie niech ma złudzenia. Niech myśli, że jest jeszcze przez moment bezpieczny. To da jeszcze trochę czasu potrzebnego Rzeszy do przygotowania się i ataku. Kto go tam zresztą wie, może złapie się na te kłamstewka i coś odstąpi?


____
Nath, chyba będziemy powoli kończyć ten temat, co? xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   Pią Lis 15, 2013 1:55 pm

Ten uśmiech ZDECYDOWANIE się Łukasiewiczowi nie podobał. Cóż, bardzo źle mu się skojarzył. A na pewno sugerował, że nie traktuje Polski poważnie.
-O Rosję raczej nie powinieneś się martwić, poradziłem sobie z nim w roku dwudziestym, poradzę sobie i teraz. - odpowiedział. Jakoś mu się we wrażliwość Adolfa wierzyć nie chciało, w końcu artyści to jedna z najbardziej chamskich i zawistnych grup społecznych.
-Drobny kawałek ziemi? Ciekawe, który? - zapytał, spodziewając się odpowiedzi. Rzesza od dłuższego czasu łakomie spoglądał na Śląsk i Pomorze, które należały do Polski.



______
Jestem za, Ekka. xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rynek [Kraków]   

Powrót do góry Go down
 
Rynek [Kraków]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Polska-
Skocz do: