IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Okolice Londynu

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Okolice Londynu   Czw Paź 11, 2012 3:43 pm

Gdzieś za miastem stoi niewielki, murowany domek. Ogródek też się znajdzie. Kwiatki, krzaczki, drzewka i takie tam. Całość ogrodzona jest niskim płotkiem w kolorze brązu. Od furtki do drzwi prowadzi wydeptana ścieżka. Dom nie rzuca się w oczy jakoś specjalnie. Salonik z kominkiem, kuchnia, na piętrze sypialnia i łazienka. Ot, nic nadzwyczajnego.

Wieczór zapowiadał się raczej spokojnie. Deszcz dudnił w dach, na rozpogodzenie lepiej było nie liczyć. Za to, wprost idealna chwila, by usiąść przy kominku z whisky i książką.
Z takim właśnie zamiarem Winston chodził po domu. Trafiło się trochę wolnego czasu od dłuższego okresu, więc należało to jakoś wykorzystać. Ogółem biorąc, ostatnie czasy do najspokojniejszych może nie należały, ale wbrew temu nie było też wiele do zrobienia... No, ale mniejsza o to.
Wieczór miał być idealny... No właśnie. Miał. Gdyby nie pewna przeszkoda. A mianowicie dzwonek do drzwi. Churchill, z samoistnie nazywającym się na myśl pytaniem, kogo to może nieść w piątkowy i deszczowy wieczór, poszedł otworzyć. Skoro ktoś o tej porze i w taką pogodę, to pewnie coś ważniejszego.
Wyobraźcie sobie zdziwienie na jego twarzy, gdy po otworzeniu drzwi ujrzał przemoknięte Imperium Brytyjskie.
- Arthurze, co ty tu... Albo nie, wejdź, już i tak zmokłeś. Opowiesz mi w środku - odsunął się, by przepuścić Anglię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Czw Paź 11, 2012 6:17 pm

Nie chodzi o to, że Anglia nie spodziewał się deszczu, bo "będzie padać" było wiecznym i niezmiennym stanem pogodowym w Londynie. Rzecz w tym, że on w ogóle nie spodziewał się powrotu do domu przed końcem tygodnia. Mimo to wrócił, a pierwszą rzeczą, o której pomyślał nie było wcale odwiedzenie parlamentu ani nawet pałacu Buckingham. Nie był tym też powrót do domu i spokojne spędzenie wieczora na własnych myślach.
Tym, co chciał zrobić, była rozmowa z Winstonem Churchillem. Najszybciej jak to możliwe.
Stanął pod jego drzwiami i zapukał, klnąc pod nosem, że wygląda jak siedem nieszczęść. Nie miał czasu ani humoru, żeby doprowadzić się do porządku, ale Churchill zrozumie. Zawsze rozumiał.
Podczas, gdy władzę w kraju władzę trzymał rząd Chamberlaina, tak sam Anglia nigdy nie wyzbył się zgubnej słabości do byłego premiera. Czasami go odwiedzał, czasami nawet dzielił się swoimi własnymi, prywatnymi spostrzeżeniami. Mało ludzi zasługiwało na taki zaszczyt, ale potomek Johna Churchilla, być może nawet sławniejszy od niego, z pewnością na to zasługiwał.
Churchill otworzył drzwi i oto, co zobaczył. Przemoczony, z wielkim siniakiem na czole i czerwonym zadrapaniem w okolicach kości policzkowej, Anglia stał i uśmiechał się dziwnie.
- Dobry wieczór, sir - przywitał się posępnie, z wdzięcznością przyjmując zaproszenie. - Nie zabrałem parasola do Berlina i nie spodziewałem się, że nagle trafię z powrotem do Londynu. Tak, to dziwne, ale... Czasami się zdarza.
Wytłumaczenie było mętne i brzmiące dość do Anglii niepodobnie, bo zwykle bywał o wiele bardziej powściągliwy zarówno w słowach jak i w mówieniu na temat swojego rodzaju.
- Przepraszam za najście - dodał i spojrzał krzywo na podłogę. Moczył Churchillowi dywan. - Ja naprawdę nie... - przez jego twarz przeszedł cień zakłopotania, jak zawsze, kiedy nagle okazywało się, że nie potrafi odnaleźć odpowiednich słów. - Nie planowałem tu być.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Czw Paź 11, 2012 7:22 pm

Cóż, nie spodziewał się gości tego wieczora, a tym bardziej nie gościa w postaci Anglii... Na dodatek w takim stanie. Zastanawiał się, co takiego mogło go spotkać, ale jedno słowo, mniej więcej, wyjaśniło sytuację. A mianowicie Berlin.
Nie żeby coś, ale to w końcu stolica Niemiec. Czy tam, jak to teraz sobie jakiś niezrównoważony psychicznie nazywał, Trzeciej Rzeszy.
Pokiwał głową.
- Rozumiem... Nie tłumacz się, dlaczego tu jesteś, i tak nie miałem nic konkretnego do zrobienia.
"Poza tym, trzeba by objaśnić kilka rzeczy."
Przeszli do niewielkiego salonu. Wskazał Arthurowi miejsce na kanapie i sam usiadł naprzeciwko. Nurtowało jeszcze jedno pytanie. Ale najpierw wypadałoby odstawić te wszystkie formułki grzecznościowe. Tak. Wypada...
- Napijesz się czegoś? - czyli takie bardzo podstawowe pytanie. - Ręcznik też by się znalazł... - w sumie, to teraz bardziej przydałby się chyba właśnie ręcznik, niż cokolwiek innego. Zawsze trochę mniej mokro...
Ale najważniejsze. To męczące pytanie.
- Mówiłeś, że byłeś w Berlinie... Po co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Czw Paź 11, 2012 8:50 pm

Może i Churchill nie miał nic konkretnego do zrobienia, ale przychodzenie bez zaproszenia i to późnym popołudniem było zwyczajnie niekulturalne. Wojna mogłaby wybuchnąć za rogiem, a wewnętrzny dżentelmen Anglii wzdrygałby się na myśl, że mógłby tak barbarzyńsko wpaść do czyjegoś mieszkania i naruszyć jego prywatność wrzeszcząc, żeby uciekał, jeśli mu życie miłe.
- Cieszę się - odparł tylko uprzejmie.
Rzucił to stwierdzenie zdawkowo, a potem udał się za Churchillem do salonu, starając się przy tym kapać jak najmniej. Wychodziło mu średnio. Przestał na to zwracać uwagę dopiero, gdy zaproponowano herbatę.
- Jeśli to nie problem, ominąłem dzisiaj popołudniową herbatę. Ale to może poczekać - zgodził się zarówno w kwestii ręczników jak i herbaty. Churchill był wyjątkowo niecierpliwą osobą a i Anglia nie miał ochoty zwlekać. Wściekłość wciąż się w nim kołatała, czoło nadal bolało, a śmiech Hitlera rozbrzmiewał w głowie.
Uniósł wzrok na swojego byłego premiera i przez chwilę w ciszy rozważał, co odpowiedzieć. Że w tajemnicy przed własnym rządem chciał się spotkać z Niemcami? Nie chciał od razu przyznawać się do takiej lekkomyślności. Z drugiej strony, nigdy nie potrafił ukrywać się przed Churchillem, więc w końcu zdecydował się na proste:
- Wygląda na to, że po to, by rozwalić Hitlerowi nos.
Absurdalność jego własnych słów sprawiła, że naraz zachciało mu się śmiać. Powstrzymał się jedynie, uśmiechając ironicznie i unosząc dłoń, by odgarnąć z twarzy mokre kosmyki włosów. Jednocześnie nie spuszczał ostrożnego wrogu z Churchilla, ciekawy jego reakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Pią Paź 12, 2012 8:34 am

Już miał iść zaparzyć wody na ową popołudniową herbatę, ale powstrzymała go ostatnia wypowiedź Anglika. W dodatku wywołała na twarzy uśmiech rozbawienia, powstrzymując śmiech. Jeśli Arthur rzeczywiście, jak to ujął, rozwalił Hitlerowi nos, to... To poprawił tym humor Churchilla na kilka dni. Może i nie powinien był tego robić, to w końcu atak na władzę i takie tam, ale... Ale uznajmy, że to prywatne spotkanie i on formalnie o tym nie wie.
- Naprawdę...? Ale zakładam, że musiałeś mieć konkretny powód, by to zrobić - z drugiej strony... Po co jakiś powód?
Nie. Musiał być powód. Chociaż sama obecność tamtego człowieka mogła być odpowiednim...
- Chciałbym to zobaczyć - stwierdził starając się to sobie wyobrazić. Doprawdy, bezcenny widok. Taki, za który człowiek jest w stanie oddać wiele.
Ale wróćmy do rzeczywistości. Skutki tego działania mogły być bardzo nieprzyjemne. Hitler był w końcu nieprzewidywalny i nawet za takie, albo aż za takie, coś, mógłby wywołać wojnę...
Niby i tak do niej dojdzie...
Postarał się przybrać poważny wyraz twarzy, chociaż sama myśl wywoływała śmiech.
- Zdajesz sobie sprawę z konsekwencji, prawda? Ale opowiadaj, co się dokładnie stało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Pią Paź 12, 2012 2:09 pm

Rozluźnił się nieco widząc uśmiech Churchilla. Nigdy nie był do końca pewny, jak może zareagować na takie stwierdzenie, które, faktycznie, teoretycznie mogłoby mieć jakieś dalej idące wnioski. No i Anglia nie był też osobą, która mogłaby przy pierwszej lepszej okazji uderzyć kogoś w twarz. Nie według jego ludzi, bo im prezentował zwykle zupełnie odmienną postawę niż wobec reszty świata.
Nie było w tym nic fałszywego. Reszta świata zwyczajnie zasługiwała na złamane nosy.
- Owszem - potwierdził odrobinę bardziej rozluźniony, a jednak w jego głosie ciągle było coś ciężkiego. - Miałem powód. Jeśli czegoś mi brakuje, to wyrzutów sumienia.
Jego uśmiech poszerzył się nieco, ale zaraz potem przybladł. Anglia przytknął dłoń do czoła i skrzywił się lekko.
- Miał minę jak Szkot, który odkrył, że zgubił portfel - potwierdził, przywołując jedyny chyba jasny punkt takiego spotkania. - C-cóż... Konsekwencje.
Zrobił krótką pauzę i odchrząknął znacząco. Szczerze mówiąc nie spodziewał się prawdziwych konsekwencji. Jeśli Hitler ma chociaż odrobinę dumy, jako polityk i jako mężczyzna, nie wspomnie słowem o tym, co się wydarzyło. Zresztą, cholera, ten drań powinien zapłacić za posiniaczoną twarz Anglii. Konsekwencje nie mogły pójść tylko w jedną stronę. Anglia ciągle skręcał się z nienawiści na myśl o tym małym szalonym człowieczku. Teraz, kiedy trochę ochłoną, był prawie tak samo rozbawiony.
- Wątpię - stwierdził w końcu marszcząc brwi. - Żeby było coś gorszego niż to, co już mi obiecał. Ten człowiek nie ma żadnych zahamowań. - urwał na moment, niepewny, czy powinien to mówić. W końcu rozmawiał z Winstonem Churchillem, nie z kimkolwiek poza tym wszystkim. Mimo to przecież chciał mu powiedzieć, bo przecież nie było polityka, który rozumiałby Anglią tak dobrze. Tak. Churchill był godny zaufania.
Anglia wyprostował się w swoim miejscu i przybrał dumniejszą postawę, nawet jeśli był tylko bladym, przemoczonym i wyraźnie osłabionym cieniem siebie sprzed Wielkiej Wojny.
- Jest pan pewien, że chce usłyszeć? - zapytał z nagłym rozbawieniem w głosie. - Może pan pomyśleć o mnie... różne rzeczy. Być może nawet, że nie do końca odpowiada mi moja własna polityka - uśmiechnął się przekornie. - Czcze gadanie, oczywiście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Sob Paź 13, 2012 6:21 pm

Lekki uśmiech wrócił na twarz mężczyzny. Skoro miał powód, to i na pewno odpowiedni. I wcale nie dziwił się, że Anglikowi brakło wyrzutów sumienia za to, co zrobił. On sam też by ich nie miał...
- I słusznie - potwierdził, nawet jeśli nie powinien. Z jednej strony, to lekko niepoprawne. Z drugiej, to w końcu wróg, czyż nie?
Rzeczywiście, faktem było, iż Hitler najpewniej nie będzie nikomu opowiadał o szczegółach, i o tym, w jaki sposób rozwalono mu nos. A drugim faktem było, że obie strony miałyby z tego konsekwencje.
I mimo absudarlności i komizmu tego całego zdarzenia, na następne stwierdzenie Arthura, Churchill uniósł brwi. Raczej nie brzmiało ono dobrze.
- Zgodzę się. Ale co takiego Ci obiecał, że nie może być nic gorszego? - chociaż, mówili, że zawsze może być gorzej, więc...? No i, Hitler był człowiekiem specyficznym. Mówił o różnych absurdalnych rzeczach, o których się nie śniło filozofom. On osobiście myślał o tej całej gadaninie, jak o kolejnej, bezsensownej propagandzie. Nic ponad to.
- Oczywiście, że chcę usłyszeć. I nie martw się, pamiętaj, że zawsze podziwiałem i będę podziwiał moje Imperium Brytyjskie. Nigdy nie będzie takiego, co by mu dorównał - powiedział z pewną dumą i uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Sob Paź 13, 2012 9:11 pm

Anglia pożałował, że odmówił herbaty, bo teraz miałby już w ręku parującą, przyjemnie gorącą filiżankę. Nic go tak nie uspokajało ani nie działało równie pożytecznie, co herbata. Poza tym mógł zająć czymś ręce, bo kiedy siedział zupełnie bezczynnie zaczynał czuć się nieswojo.
- Sir - uśmiechnął się posępnie. - Niech pan zapyta, czym mi nie zagroził. Adolf Hitler - westchnął. - To całkiem interesujący człowiek. Myślę, że psychiatrzy mieliby z niego użytek.
No, ale niestety, ktoś mądry postanowił, że zamiast wylądować w zakładzie zamkniętym, powinni go zrobić wodzem narodu niemieckiego. Brawo, Ludwig. Szkoda, że Anglia miał dość równie szalonych władców, by teraz nie mógł tego wyśmiewać z czystym sumieniem.
Drgnął lekko, kiedy usłyszał dumę w głosie Churchilla. Zabawne. Ostatnio sam zaczynał w to wątpić, jego rząd hańbił się przed Niemcami, wszyscy w okół traktowali go, jakby był słaby. Ale Churchill... Przynajmniej on wiedział, w czym naprawdę rzecz. Inaczej Anglia by do niego nie przyszedł.
- Sporo dla mnie znaczy pańskie zdanie - odparł pewnym głosem, rozluźniając się i uśmiechając do byłego premiera. - Więc w porządku. Zacznijmy od tego, że pojechałem do Berlina, żeby spotkać się z Ludwigiem... Wcieleniem Niemiec - uściślił i zrobił krótką pauzę. Nie miał zamiaru tłumaczyć tego, co zawarło się między wierszami i miał nadzieję, że Churchill o to nie zapyta.
- Na miejscu spotkałem tylko Hitlera. Nie miałem zamiaru z nim rozmawiać, w końcu jest szefem innego państwa. Ale nalegał, więc porozmawialiśmy. Na początku próbował mnie przekonać - skrzywił się ironicznie. - Dość marnie zresztą o tym, jak wspaniałym sojusznikiem Niemiec byłaby Wielka Brytania. Jestem pewien, że robił to dla zabawy, dość kiepsko, sam pan musi wiedzieć, sir, że tak naprawę nie interesuje go sojusz. Obiecał mi nawet Amerykę.
Tutaj urwał na moment na wypadek, gdyby Churchill chciał o coś spytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Pon Paź 15, 2012 9:46 am

Anglia ujął to wręcz idealnie. Taki człowiek nadawał się na pacjenta zakładu zamkniętego, a nie przywódcę kraju. Ale cóż, mówią, że głupota nie boli. Szkoda tylko, że można za nią sporo zapłacić...
- Mieliby, i to spory - potwierdził. Człowiek się nadal zastanawia, w jaki sposób taki ktoś mógł objąć władzę w kraju... Jak to przysłowie - "w demokracji głupcy mogą głosować, w dyktaturze głupcy mogą rządzić". Jak to się wspaniale sprawdza...
Wysłuchał dalszej opowieści Anglika unosząc lekko brwi. Sojusz? Naprawdę? To jakiś żart? Nie, może i nie miał wpływu na takie rzeczy, ale na sojusz z Rzeszą nigdy by nie dopuścił. To nie wyszło by na dobre. Tylko na gorsze. No, ale kto wie... Może jeszcze będzie miał wpływ na takie rzeczy.
- Nawet jeśli zrobił to tylko dla zabawy, teoretycznie nie powinien był tego robić bez twojego przedstawiciela, oraz Ludwiga. O takich rzeczach może sobie rozmawiać z premierem - aczkolwiek, rozmowa Hitlera z Chamberlainem mogła skończyć się nieciekawymi ustępstwami dla Niemiec, co byłoby stratą dla Wielkiej Brytanii. - Ale, mów dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Pon Paź 15, 2012 6:52 pm

Uśmiechnął się pocieszony, gdy tylko zauważył minę Churchilla. Cholera, to było żałosne, że aż tak naiwnie wierzył w tego człowieka. Nawet, jeśli nigdy do tej pory nie zawiódł, to przecież nie należało mu ufać aż tak bezgranicznie.
Ale Anglii to nie obchodziło. Czasami po prostu zdarzali się tacy ludzie, wielcy przywódcy zajmujący stałe miejsce w sercach krajów. Anglia chlubił się wieloma, a Winston Churchill miał w sobie pewne cechy większości z nich.
- Teoretycznie nie - zgodził się Anglia. - W tym rzecz, że to zrobił. Myślę, że chciał mnie sprawdzić.
Zawahał się na krótki moment, ale potem skinął głową i spokojnie kontynuował opowieść:
- W każdym razie, najpierw obiecywał mi złote góry - Jakby Anglia potrzebował odzyskać Amerykę po stu sześćdziesięciu latach. - A kiedy dotarło do niego, że nic tym nie wskóra, wpadł w szał i zaczął mi grozić. Normalnie uznałbym to za dość zabawne... Wygląda na to, że ten człowiek nie lubi, gdy patrzy się na niego z góry - dodał kpiąco. - Ale przestało być, gdy najpierw stwierdził, że skoro nie chcę oddać mu moich ziem po dobroci, odbierze je siłą. Potem wspominał coś o upokarzających porażkach i... Składaniu mu ofiary, jakiej świat nie widział.
W tym miejscu Anglia urwał, a na jego twarzy pojawiło się zacięcie i rozdrażnienie, jakby rzucono mu te słowa po raz drugi. Wystarczyło przypomnieć sobie twarz Hitlera, jego groźby i szaleństwo w oczach, by na nowo wzbudzić w Arthurze wściekłość. Jak ten człowiek w ogóle śmiał mu grozić?
Teraz jednak nadeszła ta trudniejsza część rozmowy.
- I c-cóż... Muszę przyznać, że przez moment straciłem nad sobą kontrolę - przyznał z czymś dziwnym w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Pon Paź 15, 2012 9:01 pm

Cóż... Reszta opowieści nie brzmiała kolorowo. Wielkie, czy nawet ogromne, słowa, na tak małego człowieka. Z tym, że ten człowiek mógł doprowadzić do kolejnej katastrofy.
Nie mniej jednak, obiecywanie odzyskania Ameryki było chyba jedną z najbardziej idiotycznych rzeczy w tym wszystkim. Tak, może i Churchill chciałby odzyskać i utrzymać brytyjskie kolonie, ale akurat ta...
- Niestety, obawiam się, że odzyskanie Ameryki jest niemożliwe. Nawet z najsilniejszym sojusznikiem nadal będzie niewykonalne - stwierdził. Szkoda, naprawdę szkoda. - Przyszłość raczej nie rysuje się w jasnych barwach... Słowa tego typu mogą brzmieć absurdalnie, ale z ust takiego człowieka... Stają się wręcz niebezpieczne.
Naprawdę, jak głupim trzeba być, by wywoływać wojny? Szczególnie na taką skalę? Widać, Wielka Wojna nikogo niczego nie nauczyła. Tyle ludzi już zginęło, miało zginąć jeszcze więcej. A oni raczej nie byli przygotowani, i nie będą z rządem Chamberlaina, do kolejnej...
No, i był jeszcze ZSRR. Ale to temat na oddzielną rozmowę...
Może warto by zastanowić się już nad potencjalnymi sojusznikami? Niby nic szczególnego się jeszcze nie działo, ale tak na wszelki wypadek... Hm, no tak. Nie ma to jak zastanawianie się nad takimi rzeczami nie mając do tego zbytnich uprawnień. Bo co mu to da, skoro żadnego paktu zawrzeć nie mógł?
No, ale pomyśleć można.
- Straciłeś nad sobą kontrolę? Wiesz, jakoś mnie to nie dziwi... - według Winstona, rozmowa z Hitlerem, mogłaby nawet świętego z równowagi wyprowadzić...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Wto Paź 16, 2012 7:06 pm

- Nie rozumiem, po co mielibyśmy w ogóle próbować ją - go - Odzyskać. Po stu sześćdziesięciu latach. To nie ma absolutnie żadnego sensu, sir, więc, cóż, najwidoczniej pan Hitler przeliczył się pokładając nadzieję w naszej nostalgii.
I Anglia mówił to z wyjątkową dla siebie szczerością. Naprawdę nie pragnąłby odzyskać Ameryki, która byłaby teraz o wiele większym kłopotem niż zyskiem. Alfred był niepodległy zbyt długo i za bardzo się przy tym zmienił. Poza tym era pobijania i kolonizacji w starym stylu już się skończyła. Tym, czego Arthur mógłby chcieć, byłby najwyżej sojusz i... I w gruncie rzeczy w cale tego nie chciał. Ściskało go na myśl o upokorzeniu, jakiego by wtedy doświadczył, nawet jeśli rozsądek podpowiadał, że mocny sojusz z Ameryką był dokładnie tym, co przeważyłoby szalę już z początku.
- Wycelowałem w niego broń - odparł jednak odrobinę za szybko, praktycznie wpadając Churchillowi w słowo. - Chciałem go uspokoić i być może przekonać, że nie może pluć w twarz Wielkiej Brytanii Być może wtedy przesadziłem - przyznał niechętnie. - Ale przez chwilę naprawdę wpadł w panikę. Wydawało mi się, że mogę go uspokoić. A potem, cóż... Wystarczyło, żebym okazał mu trochę litości i wpadł w jeszcze większy szał. Z przyzwoitości nie powtórzę wszystkich słów - stwierdził nie dlatego, że naprawdę był przyzwoity, ale ponieważ naprawdę ogarniała go wściekłość na wspomnienie Hitlera. - Ale wystarczy wspomnieć, że rzucił we mnie kilkoma kamieniami, a potem próbował zabrać mi broń. Führer narodu niemieckiego, wyobrażasz sobie, sir? - uśmiechnął się kpiąco, machinalnie dotykając wielkiego guza na środku czoła. Poczuł się lepiej, gdy to powiedział.
- Wobec tego wszystkiego nie czuję się źle na myśl, że zostawiłem go ze złamanym nosem - dodał nagle i zmarszczył brwi. - Chociaż mam też nadzieję, że zostało mu na tyle honoru, by nikomu o tym nie wspomnieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Sro Paź 17, 2012 9:31 am

- Dokładnie - nie dość, że niemożliwe, to i niewygodne. Bywa. Ameryka zbyt długo była samodzielnym państwem, żeby teraz znowu utrzymać ją jako kolonię.
Kolejne słowa Arthura... No, trochę go zdziwiły. Wycelował w Hitlera, tak? To szkoda, że mu się przypadkiem palec nie obsunął... O ile mniej problemów by było na świecie!
- Przesadziłeś...? Może trochę... - dobra, tu należało spojrzeć realnie. Szczerze? Według niego, Anglia wcale nie postąpił źle, ale nie wypadało tego przyznawać. Na wzmiankę o rzucaniu kamieniami uśmiechnął się ponownie. Jakiż wyszukany sposób, doprawdy! - Widać Niemcy mają nowy rodzaj broni. Jak my sobie poradzimy z mocą ich kamieni? - na to przecież nie ma rady! Kamienie są zbyt niebezpieczne!
A tak szczerze... Śmieszne, czy żałosne? Chyba jedno i drugie. Próbował to sobie wyobrazić, ale aż takiej wyobraźni, to on nie miał.
- Nikt by się nie czuł źle na twoim miejscu, Arthurze. Ale obawiam się, że ludzie tego typu wcale nie mają honoru...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Sro Paź 17, 2012 12:33 pm

To "może trochę" było na tyle bez przekonania, że Anglia postanowił się nie przejąć. Za to parsknął cicho, z wyraźnym rozbawieniem, gdy Churchill zakpił z kamieni. Sprawa była poważna, więc naprawdę był wdzięczny swojemu politykowi za to, że potraktował to tak lekko.
- Niektórzy mogliby powiedzieć, że to Anglia schodzi na psy - powiedział lekko. - Ale wyznam panu w tajemnicy, Churchill, że mówią tak od czasów Wilhelma Bękarta. Muszę mieć długą drogę.
Taka narodowa cecha Anglików, ganić rząd i jego prawa, ale jednocześnie walczyć jak wściekłe psy, gdy tylko obcokrajowiec będzie na tyle bezczelny, by powiedzieć złe słowo na temat ich państwa.
Potem jednak Anglia spoważniał i wyprostował się w miejscu. Prawie wysechł, ale nadal było mu zimno i ogólnie rzecz biorąc, nieprzyjemnie. Mimo to obecność Churchilla sprawiała, że wszystko wydawało się lepsze. To w końcu jeden z tych ludzi do których lgną narody, żeby chociaż trochę ogrzać się w ich blasku.
- Zdaję sobie z tego sprawę - odparł markotnie, ściągając brwi. - Ale chyba i tak nic nie pogorszy sprawy. On jest naprawdę zdecydowany, żeby wysłać nas do piekła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Czw Paź 18, 2012 2:16 pm

- A niech mówią. My wiemy, że tak naprawdę to ta 'reszta świata' schodzi na psy - oczywiście, nic nie było i nie będzie idealne, ale taki 'idealny' kraj nie istniał. Sporo rzeczy można by w państwie poprawić... Ale mniejsza.
Zdecydowany, by wysłać ich do piekła? Ha, dobre. Nigdy nikomu się to nie uda. To w końcu wielkie Imperium Brytyjskie, czyż nie? Nie mają szans.
- Pamiętaj, że zawsze może być gorzej. I to nie oni wyślą nas do piekła, a my ich - stwierdził. Patrzmy realnie, ta wojna się odbędzie i nic jej już nie powstrzyma. Mimo to, trzeba zrobić wszystko, by zebrała jak najmniejsze żniwo. Zadanie trudne, aczkolwiek wykonalne. Tak.
Jak wygrali Wielką Wojnę, tak wygrają i tą. Chociaż, czy rzeczywiście wygrali...? Teoretycznie, każda wojna dla każdego narodu jest bardziej klęską niż wygraną...
- Nie zastanawiałeś się już może nad potencjalnymi sojusznikami? - chciał wiedzieć. Bez sprzymierzeńców niewiele da się zdziałać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Czw Paź 18, 2012 3:27 pm

Reszta świata nie mogła zejść na psy, bo w większości była psami. Jednak Anglia nie powiedział tego na głos, bo nie był rasistą i gburem, a dżentelmenem i kolebką jedynej słusznej kultury. Także to była jedna z tych drobnych spraw, o których nawet Churchillowi nie mówił. Lubił, gdy ludzie widzieli go takim, jak podpowiadało im serce.
- Tak, sir - odpowiedział ironicznie co do drugiej kwestii. - Za pomocą porażającej mocy naszego ustępowania im na każdym kroku. N-nie żebym miał coś przeciwko polityce mojego premiera - zaprzeczył stanowczo. - Nie dziwię mu się. Podobnie jak wielu innych pamięta Wielką Wojnę i nie chce przeżyć tego drugi raz.
Podobnie jak ja, przeszło mu przez myśl. Biedny Chamberlain, to tylko stary człowiek, który wycierpiał już swoje i pod tym względem Anglia czuł do niego szacunek. Ci wszyscy ludzie, którzy wspierali go podczas poprzedniej wojny i ci, którzy przeżyli jej piekło... Teraz woleli już ugiąć kolana przed Niemcami w nadziei, że to ich uspokoi. Oczywiście. Może lepiej niech Londyn od razu się podda, co pewnie ostudzi ambicje Hitlera i postanowi grzecznie zostawić Europę w spokoju.
A jedyną rzeczą, którą wynieśli z poprzedniej wojny mogąc uznać za sukces to fakt, że nie przegrali.
Anglia po raz kolejny zganił się za własne cyniczne myśli.
- A-ach.
Drgnął lekko na wspomnienie o sojusznikach i poczuł coś na kształt zażenowania. I niby co miał odpowiedzieć?
- To skomplikowane - wyjaśnił i westchnął. - Oni... Wydaje mi się, że wszyscy oślepli. Wie pan, co powiedział mi Francja? - Po raz kolejny uśmiechnął się, ale tym razem z widoczną irytacją. - Że sam poradzi sobie doskonale i jest wiele mocarstw silniejszych niż ja, z którymi mógłby się sprzymierzyć. Zawsze był, za przeproszeniem, egoistą i idiotą, ale nigdy nie sądziłem, że aż takim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Czw Paź 18, 2012 6:22 pm

- Wiesz dobrze, co sądzę o ustępstwach dla nich. I co sądzę o polityce Chamberlaina. Mogą nie chcieć przeżywać tego drugi raz, ale Niemcy w tej swojej chorej propagandzie będą chcieli więcej i więcej. Wykorzystują to, że ciągle w czymś ustępujemy i utwierdzają się w przekonaniu, że Wielka Brytania jest słaba - a tak bynajmniej nie było. Jeśli dalej będą w pokojowy sposób im ustępować - niedługo odstąpią całą Europę, byle by nie doprowadzić do wojny. Gdzie tu sens?
Churchill był, najprościej mówiąc, przeciwny aktualnemu rządowi kraju. Neville Chamberlain był po prostu... Po prostu bał się przeciwstawić Hitlerowi, aby nie wywołać kolejnej wojny.
A tu trzeba było działać.
'Wszyscy oślepli'? W takim razie już cała Europa była zaślepiona? Cały świat? Naprawdę, nie mógł znaleźć się nikt, kto, poza nimi, wystąpiłby przeciw Rzeszy?
Może jeszcze za wcześnie żeby się nad tym zastanawiać... Może do wojny wcale nie dojdzie...? Yhm, chciałoby się. Tylko patrzeć aż to zacznie się od nowa.
- W takim razie, może być ciężko... - sytuacja kolorowo się nie malowała, ale... Ale ktoś w końcu na pewno się znajdzie. - Póki co, nie powinienem się w to mieszać, ale nie zostawię też tak tej sprawy - premierem nie był, ale miał obowiązek pomóc własnemu krajowi. Zresztą... Kto wie, co ich jeszcze czeka...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Czw Paź 18, 2012 8:38 pm

- Pan to wie - Anglia wzruszył ponuro ramionami. - Ja prawdopodobnie też. Żyję na tyle długo, by móc wyczuć, kiedy wojna wisi w powietrzu. Mimo to naprawdę jestem w stanie zrozumieć sposób myślenia premiera - powtórzył. W istocie czuł się winny temu, że na tyle otwarcie sprzeciwia się Chamberlainowi. Przecież wiedział, że tamten człowiek nie chce źle, że nie jest głupi ani ślepy. Po prostu się boi. A strach potrafi zrobić z ludźmi najgorsze rzeczy.
Churchill się nie bał. Dla Anglii to był oczywisty fakt, ale sam już nie wiedział, co z nim zrobić. To nie Winston był premierem i kto wie, być może to lepiej, bo wtedy wojna mogłaby zacząć się już dzisiaj.
Albo też nie zacząć wcale. Anglia nie chciał gdybać, bo w końcu Churchill nie był premierem.
- Niech pan nie mówi o mieszaniu się - odparł lekko Anglia. - Być może minęło trochę czasu, odkąd był pan aktywny w polityce, ale to nie zmienia faktu, że ciągle sporo ludzi pana popiera. No i poza tym wszystkim - odchrząknął. - Doskonale pan wie, że nie traktuję pana tylko jak byłego premiera.
Podczas, gdy Anglia nigdy nie potrafił znaleźć przyjaciół wśród krajów, tak czasami zbyt mocno kochał swoich ludzi. Gdyby miał kogoś nazwać przyjacielem, to nie wahałby się zbyt długo.
- W rzeczywistości - kontynuował, unosząc lekko głowę. Naprawdę było mu o wiele cieplej niż poprzednio. - Gdyby jednak próbował pan się wmieszać, to z moim błogosławieństwem. Tylko niech pan nie wspomina premierowi, sir - uśmiechnął się do Churchilla. - I tak zbyt dużo zrobiłem bez jego wiedzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Pią Paź 19, 2012 9:30 am

To jasne, że on też rozumiał sposób myślenia aktualnego premiera. Gdyby nie rozumiał, lub nie był pewien, nie sprzeciwiałby się. Największym błędem Chamberlaina było to, że się bał. Strach jest słabością i należało go jak najbardziej unikać. Człowiek zbyt wiele potrafi odstąpić w tym stadium, by nie stało się coś, czego się boi.
Dlatego Churchill się nie bał. Tak, straty w ludziach, kryzys, rewolucje... Ale to było, jest i będzie. Nie dało się takich rzeczy zmienić czy wyzbyć. Bo trzeba by się wyzbyć ludzi, by nie było wojen. A to możliwe nie było.
- Tak, wiem - potwierdził.
- Ależ, na pewno spróbuję się wmieszać. Wydaje mi się, że muszę to zrobić, bo w końcu pozwolimy Niemcom rozbudować z powrotem armię, wyjść z kryzysu, w efekcie sami wywołując wojnę - poniekąd. Taka bolesna prawda. Co zrobić, trzeba ją przyznać. - Ale wszystko w swoim czasie - czyli nie teraz. Należało poczekać, niedługo, ale jeszcze trochę.
Nie martw się, nie wspomnę - uśmiechnął się lekko. - Ale na następny raz, może lepiej nie rozmawiaj z takimi sam na sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Pią Paź 19, 2012 8:08 pm

- Prawdę mówiąc, premier już przewidział spotkanie z Hitlerem w jego rezydencji za kilka tygodni - powiedział Anglia i jednocześnie zaczął się zastanawiać, czy to na pewno dobry rozwój wydarzeń. Być może to Adolf powinien przylecieć do nich, przynajmniej w tym jednym nie byłoby ustępstwa. - Jeśli coś się zmieni, to właśnie wtedy.
Jeśli Hitler będzie zachowywał się tak samo, jak dzisiaj przed Anglią, to nawet Chamberlain będzie musiał odrobinę zmienić swój światopogląd.
- Inni władcy... I głowy państw - dodał po krótkim namyśle. - Mieli na tyle honoru, by nie inicjować takich spotkań. Ale ten człowiek jest inny - stwierdził ponuro. Inny w tym całkowicie negatywnym znaczeniu tego słowa, a od jego inności guz na czole Anglii pulsował tępym bólem. Jak bardzo zdesperowany był Niemcy, że uwierzył w brednie nawiedzonego wariata?
- C-cóż - dodał, pocierając guza, a następnie kładąc dłonie na kolanach. - Sprawa i tak sama się rozwiąże.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Nie Paź 21, 2012 7:49 pm

Sam nie wiedział, czy to spotkanie to rzeczywiście dobry pomysł... Albo nie, sądził, że to wcale nie był dobry pomysł. W dodatku, dlaczego u nich? Żeby chociaż odbywało się gdzieś na Wyspach... Czyżby kolejne ustępstwo? Z drugiej strony, mniejsza o miejsce.
- Dobrze by było, gdyby rzeczywiście się zmieniło. I oby na lepsze - wiadomo, zmiany nie zawsze są dobre...
Aczkolwiek, jeśli Hitlerowi nie robi różnicy, czy rozmawia z personifikacją, czy z politykiem, to może wyjść nieciekawie. Sądząc po tym, co opowiadał Arthur.
- Domyślam się, że inny. Wystarczy mi historia, którą przed chwilą opowiedziałeś, by to zauważyć - pozostaje nasuwające się pytanie, dlaczego to zawsze właśnie tacy wariaci dochodzą do władzy? Świat sobie chyba najzwyczajniej kpił z nich wszystkich. Niesamowite, jak ludzie mogą wierzyć komuś takiemu... To na pewno były legalne wybory? Czy źle policzyli głosy?
Trudno było uwierzyć w rzeczywistość, czyli całkowicie legalny wybór w sposób demokratyczny. Ostatni, zresztą, na kilka czy nawet kilkanaście kolejnych lat. Cóż za ironia... Od demokracji, do dyktatury.
- Nie wątpię w to. Jednak, najlepiej będzie, jeśli rozwiąże się jak najszybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Pon Paź 22, 2012 1:04 pm

- Jeśli Hitler będzie zachowywał się tak samo jak dzisiaj, to najwyżej z premierem dorobimy się nowych guzów - parsknął ironicznie. - Ale nie wierzę, żeby był aż takim barbarzyńcą.
Najlepiej było zostawić ten temat w spokoju. Przynajmniej do momentu, w którym wszystko się rozwiąże, bo nieustanne napięcie zaczynało Anglię doprowadzać do szału. Bo przecież sytuacja przedstawiała się tak, że Niemcy grał im na nosie, a Wielka Brytania posłusznie skomlała. Jeśli ta wojna ma się zacząć, niech zrobi to jak najszybciej. Wtedy Anglia będzie wiedział na czym stoi, a dyplomacja na tym gruncie przestanie istnieć. I będzie mógł w końcu załatwić po swojemu.
Oczywiście, jeśli zdąży zrobić to przed obudzeniem.
- Cóż - mruknął, brzmiąc nagle na dziwnie przygnębionego. - Racja. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość i wtedy się z tym zmierzymy - dodał od niechcenia. Kiedy myślał o przyszłości zastanawiał się, czy nie lepiej byłoby po prostu strzelić Hitlerowi w łeb.
- A skoro już o tym mowa - ożywił się i spojrzał na Churchilla z uśmiechem. - Jak pana najnowsza książka?
Odkąd Churchill wycofał się z polityki więcej czasu spędzał na pisaniu. Anglia wiedział, bo pomagał mu w dziełach historycznych. Niewielu historyków zajmujących się dalszą przeszłością miało ten zaszczyt rozmawiać z naocznym świadkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Sro Paź 24, 2012 7:31 pm

Kiwnął głową. Z jednej strony, należałoby się zająć przyszłością, ale żeby to zrobić, należało zacząć od teraźniejszości. Rzecz jasna, z wglądem na błędy przeszłości. Co będzie, to będzie.
Byleby tylko nie było to masakryczne "będzie".
Zauważył nagłe ożywienie Arthura. No tak, książki. Pisanie, w porównaniu z wcześniejszym zajęciem Churchilla było dziwnie proste. I przyjemne. To takie... Odprężające zajęcie. Zresztą, dobrze zostawić coś po sobie, na przyszłość.
- Wydaje mi się, że nie najgorzej. Ciągle nad nią pracuję, ale niewiele czasu potrzeba na dokończenie. Zostają oczywiście poprawki, ale to nie problem - stwierdził. Czasu, wbrew wszystkiemu, miał sporo. A wystarczyło wycofać się z polityki. I od razu się tyle horyzontów otwiera...
Skoro już przeszli na luźniejsze tematy, to można by ponowić pytanie z początku rozmowy.
- To może jednak się czegoś napijesz? - ręcznik, na szczęście, już chyba potrzebny nie był.

(Przepraszam, że dopiero teraz... ^^')
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Czw Paź 25, 2012 8:23 pm

- Jak już mówiłem, gdyby potrzebował pan rady, służę pomocą – powiedział Anglia. Książki Churchilla często miały tematy rdzennie angielskie, ach, naprawdę rzadko trafić na człowieka takiego jak on. Typowo angielska dusza. Gdyby Arthur nie czuł się przywiązany do samego siebie, to ustąpiłby Churchillowi stanowisko personifikacji.
Chociaż może i nie. Ten człowiek żył mocno i intensywnie, więc zasługiwał na dobre życie, zamiast na rolę wiecznego obserwatora. Póki co rzucił jednak przelotne spojrzenie byłemu premierowi, potem zaś zerkną za okno. Deszcz przestał padać, a niebo powoli ciemniało sugerując w ten sposób, że jeśli Anglia posiedzi tu jeszcze chwilę, zrobi się natrętny. I tak już taki był, przybywając bez zaproszenie i mocząc premierowi dywan.
- Nie, dziękuję – odparł, drgając lekko, jakby wyrwał się z zamyślenia. – Myślę, że czas już na mnie. Dziękuję za rozmowę, sir – dodał szczerze i wstał. – Myślę, że niedługo znowu się spotkamy.

[nie ma problemu <333]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Winston Churchill
Szept
avatar

Male Liczba postów : 39

PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   Sob Lis 03, 2012 9:43 am

Znajomość z Arthurem, nie dość, że była ciekawa, to jeszcze bardzo przydatna. Niektóre książki Churchilla zapewne nigdy nie zostałyby ukończone, gdyby nie Anglia. Kto w końcu lepiej opisze jakieś zdarzenie, jeśli nie jego świadek?
Na dworze powoli ciemniało. Winstonowi jednak ani na chwilę nie przeszło przez myśl, by nazwać Arthura natrętnym. Przeciwnie, mógł cieszyć się zaufaniem, jakim Anglik go darzył.
- Ależ nie ma za co. Wiesz, że zawsze chętnie z Tobą porozmawiam - posłał mu lekki uśmiech i wstał. - Nie wątpię w to. Mam tylko nadzieję, że w równie przyjemnych warunkach - nigdy nic nie wiadomo, a teraz można było spodziewać się najgorszego.

[Mój najkrótszy post na tym forum. D:]

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Okolice Londynu   

Powrót do góry Go down
 
Okolice Londynu
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wielka Brytania-
Skocz do: