IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia na rogu

Go down 
AutorWiadomość
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Kawiarnia na rogu   Sob Paź 13, 2012 2:51 pm

Kawiarnia wciśnięta w róg rynku, obok antykwariatu. Założona stosunkowo niedawno, nie stała się jeszcze tak popularna, jak jej kawiarniane sąsiadki, acz próbuje się wybić. Raz wychodzi jej to lepiej, raz gorzej, niemniej jeszcze jej nie zamknęli. Jest dużo cichsza i mniej gwarna od kawiarni znajdujących się w pobliżu, rzadko siedzą tam więcej niż jedna-dwie osoby. Pomieszczenie z resztą jest dość małe, stoją w nim najwyżej cztery stoliki na cztery osoby plus dwuosobowy w rogu kawiarenki. Póki co nie zaszła potrzeba, by było ich więcej.

Alfred siedział w kącie pomieszczenia i popijał kawę, obserwując widok za szybą. Nie działo się nic ciekawego, było słonecznie i stawało się chyba coraz goręcej. Głównie dlatego Amerykanin zdecydował się wejść do tej cichej i spokojnej kawiarenki; obok znajdował się antykwariat, a reszta kawiarni była bardziej tłoczna i znajdowała się dalej. Alfred wybrał więc opcję, w której mógł sobie posiedzieć w spokoju i porozmyślać.
Starał się nie zastanawiać nad niczym konkretnym, ale jego myśli uparcie krążyły wokół sytuacji w Europie. Można rzec, że nad tym kontynentem zbierały się ciemne chmury, które tylko czekały, by zafundować Europejczyków niezłą burzę z piorunami. Alfred miał to szczęście, że czuł się bardziej oddalony od epicentrum; mógł czuć się bardziej obserwatorem, niż uczestnikiem nieprzyjemnych wydarzeń, które pewnie wkrótce ogarną Europę. A jednak już się nieco zamieszał, podpisując pakt z Hiszpanią. Czy żałował? Hm, nie powiedziałby, że jakoś znowu bardzo. Antonio wydawał się być w porządku.
Właśnie nad podobnymi rzeczami myślał Alfred, gdy naraz zza rogu wychynęła znajoma mu osoba. Amerykanin nie zdążył nawet stwierdzić, czy chce dać mu znać, że siedzi w środku, bo Francja sam skierował się do wnętrza kawiarenki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Kawiarnia na rogu   Nie Paź 14, 2012 9:19 am

Miał tego dość, jego życie tak właściwie skupiało się tylko na kolejnej wojnie. Owszem należało sie dobrze przygotować, jednak Francuzowi po pewnym czasie zaczynało to wszystko bardzo ciążyć. No bo ile można myśleć o jednym? Dlatego zamierzał wybrać się gdzieś dalej, dalej od zmartwień, aby na chwile zapomnieć o tym co nieuniknione. Dużo słyszał o tej kawiarni, ponoć była jedną z tych najlepszych. Potrzebował małego oderwania się od codziennych trosk. Wszedł do kawiarni. Od razu na wejściu uderzył go mocny zapach kawy. Bardzo dobrej kawy. Nie sekretem było, że Francuz bardzo za tym napojem przepadał. Rozejrzał się po pomieszczeniu, wystrój też niczego sobie. Ściany pomalowane na ciepłe brązowe kolory, jakieś małe ozdóbki na stolikach i ladzie. Mała, skromna kawiarenka. Nagle jego wzrok przykuło coś innego, mianowicie znajoma postać siedząca przy stoliku w kącie. Dawno nie widział się z Alfredem, dobrze by było z nim porozmawiać. I znów zapewne pojawi się temat wojny, od którego Francis tak bardzo starał się uciec. No ale cóż, może uda mu się przekonać młodego do pomocy starszemu braciszkowi? Udał się w jego kierunku.
- Bonjour, mon ami. - posłał mu uśmiech i cmoknął w policzek na powitanie. - Dawno się nie widzieliśmy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Kawiarnia na rogu   Nie Paź 14, 2012 10:09 am

Alfred przywołał na twarz spokojny uśmiech, jak na niego wyjątkowo dojrzały. Pod nim jednak ukrywała się chęć podowcipkowania i swobodnej rozmowy, która odwiodłaby go od niekoniecznie sympatycznych myśli.
- Witaj, Francjo. - Uśmiechnął się. Sporo czasu zajęło mu przyzwyczajenie się do tych ciągłych, francuskich zwrotów Francisa, ale obecnie zrozumiał to i zaakceptował, a nawet pojedyncze zwroty kojarzył. "Mon ami" to na przykład coś w stylu "kumplu", "kolego" czy "przyjacielu", o ile dobrze pamiętał. No, albo coś podobnego. - Siadaj. - Alfred wskazał głową miejsce po przeciwnej stronie stolika. - No, gadaj, jakie wiatry cię tu przywiały?
Wydawał się wyjątkowo pozytywnie nastawiony i taki w istocie był. Towarzystwo Francji całkiem mu odpowiadało, ogólnie, Amerykanin za nim przepadał; dostał od niego dawniej śliczny prezent, a jeszcze wcześniej pomoc, gdy jej potrzebował. Miał tylko wrażenie, że Francuz czasami zbyt mocno próbuje sprawić, żeby Alfred nie cierpiał Anglii; ale akurat na tym punkcie Amerykanin umiał być przewrażliwiony, przyjął więc, że kończyło się na wrażeniu. Z resztą, u Francisa "nie przepadanie" za Arthurem było naturalne, a psioczenie na niego na porządku dziennym.
Przynajmniej o tyle, o ile Alfred zdążył się zorientować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Kawiarnia na rogu   Pon Paź 15, 2012 5:56 pm

Czy miał żal do Alfreda, że ten nie docenił jego pomocy podczas odzyskiwania niepodległości? Może trochę, jednak cicho liczył, iż Amerykanin jakoś wesprze go w nadciągającej wojnie. Według jego ludzi, kolejna wojna miała pochłonąć nie tylko stary kontynent. Nim zdążył dosiąść się do Jones'a pojawiła się kelnerka chętna do zebrania zamówienia. Kimże byłby Francuz gdyby odmówił sobie małego flirtu? Uśmiechnął się uroczo do dziewczyny i poprosił o czarną kawę. Kiedy już pozbył się kelnerki usiadł na miejscu na przeciw Alfreda.
- Chęć odpoczynku i oderwania się od rzeczywistości. - mruknął cicho, ale żeby zyskać choć chwilę odpoczynku nie zamierzał więcej kontynuować tego tematu. Choć właściwie? Był ciekaw jak Jones sobie z tym radzi. Wiedział, że z Alfredem będzie mógł się rozerwać.
- A ty, młody? Jak długo już tu siedzisz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Kawiarnia na rogu   Pon Lis 05, 2012 3:16 pm

Alfred pokiwał głową, słysząc odpowiedź Francji, a następnie odrzekł, zerkając w swój kubek:
- Nie więcej niż dziesięć minut.
Zaczekał, aż Francja siądzie naprzeciwko, i podniósł na niego wzrok. Francis zdawał się Alfredowi wyglądać zupełnie inaczej, niż za czasów wojny o niepodległość; może dlatego, bo wtedy był w pewien sposób osobą podziwianą i pomocnikiem oraz sprzymierzeńcem w nienawiści do Anglii, a teraz był po prostu Francją? Państwem biedniejszym i gorzej wiążącym koniec z końcem, niż Stany Zjednoczone? A w każdym razie, żeby nie przesadzać w negatywach, po prostu nie państwem wartym uwagi, choć w miarę sympatyczną, zdawało się Amerykaninowi, osobą? Cóż, nieistotne. W każdym razie Francis wydawał się inny - bardziej zmęczony, spokojniejszy, ogólnie starszy.
Nie było to już to młode państwo sprzed rewolucji.
Alfred upił łyk kawy i wreszcie przeniósł wzrok z Francji na szybę, szukając jakiegoś tematu, o który mógłby zaczepić. Gdy nic nie przyszło mu do głowy, pozwolił przejąć pałeczkę Francisowi, licząc, że ten nie zacznie nagle gadać dziwacznych, zbereźnych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawiarnia na rogu   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia na rogu
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rynek Główny-
Skocz do: