IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Herbaciarnia

Go down 
AutorWiadomość
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Herbaciarnia   Czw Paź 25, 2012 8:47 pm

Jedna z kilku sobie podobnych w okolicy, wyróżniając się przytulnym nastrojem i stawianiem nacisku raczej na napoje herbaciane niż kawę. W środku roznosi się przyjemny zapach imbiru i czarnej herbaty, a za ladą stoi naprawdę sympatyczna starsza Niemka. Sprzedają tu też słynne na całe miasto ciasto cytrynowe, grzech nie spróbować.

- Źle mnie zrozumiałaś - wytknął Westfalii z całym swoim przekonaniem i pewnością siebie. - Chociaż idę o zakład, że najzwyczajniej próbujesz złapać mnie za słówko i sprawić, że poczuję się głupio.
Ale on nie miał do tego głowy, nie tak do końca. Poza tym, co stwierdzał z zadowoleniem, trzeba było czegoś więcej, by poczuł się głupio. Jedna złośliwa, chociaż przydatna dziewczyna, tego nie sprawiła. Pewnie za mało się starała, ale szczerze, Anglia nie miał ochoty się zastanawiać.
- Sama widzisz - odparł, uśmiechając się ironicznie. - Jaką marną personifikacją jesteś. Na twoim miejscu z żalu od razu poszukałbym jakiegoś miejsca w hucie, żeby chociaż trochę zbliżyć się do swoich ludzi.
Wziął do ręki kartę z menu i przejrzał spis herbat. Tradycjonalizm szeptał, by zamówił czarną herbatę z odrobiną mleka, ale wybór był zbyt wielki, a earl greya miał zawsze i wszędzie. Zresztą, zamiast dalej myśleć o tym zajmującym problemie, uniósł spojrzenie z powrotem na dziewczynę.
- W porządku. Nie spotkaliśmy się, żeby się przekomarzać - przyznał poważniej i jakby bardziej ponuro. - Nie musisz mi mówić o tym, kogo nienawidzi Hitler, bo nie skończymy do rana - westchnął cicho i dotknął lekko swojej skroni. W tym samym momencie podeszła do nich starsza kobieta, by zabrać zamówienie. Gdy odeszła Anglia milczał ledwie sekundę, zanim kontynuował.
- Chciałem wiedzieć, czy ten konflikt jest konieczny - przyznał prosto z mostu. - I może spróbować przekonać twojego brata, że nie jestem jego wrogiem. Ale skoro nie raczył się pojawić, nie wiem, co takiego mógłbym zrobić z tobą. Wydajesz się inteligentna. Wiesz, co powinnaś wiedzieć - dodał z śladami szacunku, bo naprawdę ucieszyła go wiadomość, że chociaż część Niemiec nie jest tak do końca posłuszna. Lojalna owszem, ale będzie myśleć, a myślenie powoduje, że ludzie zaczynają popełniać błędy. Oczywiście, te, które będą na jego korzyść. Być może Westfalia będzie jego sojusznikiem, nawet, jeśli będzie jednocześnie wrogiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Paź 28, 2012 12:52 pm

- Mógłbyś się o to założyć z moim bratem, Palatynatem. On uwielbia się zakładać, a ponadto jest chorym optymistą. I by przegrał, bo masz rację, próbuję cię złapać za słówko i przy tym zmienić temat. Zobacz, jaka jestem przewidywalna i jakież oczywistości są we mnie - rzuciła i zdjęła swój płaszcz. Skoro byli już w herbaciarni, ciepłe okrycie nie było już jej potrzebne, a tutaj panowało przyjemne ciepełko. Powiesiła go na stojącym nieopodal wieszaku. Każda kobieta w tym momencie poprawiłaby rozsypane pod wpływem podmuchów wiatru włosy, ale nie Heinrike. To też było do przewidzenia.
- Kto mówił, że nie jestem marną personifikacją? Bądź aż do 1815 roku rozbity na kilka niezależnych biskupich księstewek, potem stań się prowincją Królestwa Pruskiego i nie miej nigdy prawdziwie rozumianej niepodległości, a potem niech się inne mocarstwa dziwią, żeś taki, a nie inny - powiedziała dość ironicznie. Jak już Anglia słusznie zauważył, zwierzanie mu się z własnych problemów wewnętrznych mogło być ryzykowne i nie leżało w jej interesie.
Ilość rodzajów herbat w menu nieco ją przeraziła, ale nie dała po sobie tego poznać. Zamówiła pierwszą lepszą, która tylko miała jakąś brzmiącą bardziej znajomo nazwę.
- I kto powiedział, że tego nie robię. Może nie siedzę w kopalni tyle, co na przykład Saara, ale tak, widać mnie tam. Podobno obecność personifikacji pozytywnie wpływa na jakość, tempo pracy i kilka innych wskaźników, ale co ja tam wiem...
Prawdę powiedziawszy, w takie pogłoski nie wierzyła, nawet kiedy kierownik kopalni czy huty oficjalnie pokazywał jej wszelakie dane. Już powinno mieć wiadomo, skąd w jej domu w Münster tyle papierowego śmiecia.
- To też słuszna uwaga, bo on nie nienawidzi chyba tylko tych, którzy absolutnie wyznają jego poglądy, i to też nie wszystkich.
Znowu potwierdźmy oczywistości. To był fakt znany jak to, że dwa plus dwa równa się cztery, ale to szczegół.
- Ja ci mogę to powiedzieć. Dla Ludwiga ten konflikt jest konieczny, bo nie widzi on żadnej innej metody na rozwój, dla niego to cel absolutny. Hitler całkowicie go przekonał...
Mogłaby powiedzieć, że większość landów się z tym nie zgadzała, nawet chciała to dodać, ale, cholera, to jest Anglia, jeszcze mu ta informacja pomoże.
- Ja nie wiem, do czego dąży Hitler, kompletnie tego nie rozumiem. Martwi mnie tylko to, że mój brat w niego wierzy, i to jeszcze ten, który przewodzi nam wszystkim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sro Paź 31, 2012 7:46 pm

- Nie powiem, jaka jesteś, dopóki cię nie poznam - mruknął Arthur, ignorując te sprawy, o których nie musiał wiedzieć. Nigdy nie czuł potrzebny dokładnego zgłębienia wszystkich niemieckich państewek. Z jego punktu widzenia większość z nich i tak miała zniknąć. Do tej pory nie był pewien, czy twarze, które niejasno kojarzył z wojen napoleońskich jeszcze istnieją.
- Żaden z nas nie startował z wygranej pozycji - odparł spokojnie kontynuując swój ton, całkowicie pewny siebie. Anglii praktycznie nie dało się przegadać. Owszem, przebić jego argumenty tak, ale Arthur tak naprawdę nigdy nie brał takich rzeczy do siebie. Miał niejasne pojęcie, że inni ludzie mieli inne spojrzenie na dane sprawy, ale nie obchodziło go to za bardzo. - Niektórzy może z trochę wygodniejszej. Nie ja, w każdym razie - zakończył z uśmiechem.
To prawda, że bycie wyspą było jednocześnie przekleństwem i błogosławieństwem. Nic nie dostał za darmo, w każdym razie. Z tego, ile wiedział o historii terenów Nadrenii, nie słyszał zbyt o jakiś ostrych walkach o wolność. Godziła się na swój los, więc na niego zasługiwała.
- Wpływa na wszystko - potwierdził, kiwając lekko głową. - Gdybyśmy nie byli przydatni, nikt by nas nie trzymał. Ale wątpię, żeby w najbliższym czasie ktoś wysłał cię do kopalni. Nie, kiedy armia potrzebuje siły, by wygrać bitwę - dodał ostrzej, wracając do najważniejszego tematu.
Główny powód wysyłania cennych personifikacji na front był naprawdę jasny. Gdy kraj był ze swoimi ludźmi, najłatwiej było im wygrać. Czuli, choćby podświadomie, że wszystko, o co walczą jest tu razem z nimi. W niektórych bitwach, w których zjawiała się tylko jedna personifikacja, zdarzało się wygrywać armiom mniejszym i słabszym. Byli cenną kartą i to rząd decydował, czy trzymać ją przy sobie, czy zaryzykować.
Potem Nadrenia zaczęła mówić. To wspomnienie nie liczyło się wcale, odpowiedziała to z czystej uprzejmości. Ale resztę słów Arthur wysłuchał uważnie, przemyślał i wziął do siebie. Milczał przez krótką chwilę.
- ...a to wszystko to wina cholernego Francji - warknął w końcu, bardziej do siebie niż do niej. Przesunął się niespokojnie w swoim miejscu, czując, jak jego irytacja próbuje znaleźć ujście. Mógłby ją rozchodzić, ale nie miał zamiaru się ruszać. - Gdyby nie miał aż takiej obsesji, żeby was wszystkich pogrążyć... Mówiłem idiocie, że to niebezpieczne. Mimo to - uniósł wzrok na Nadrenię i urwał na krótki moment.
Przecież ostrzegał Francję, żeby przystopował. Żabojad, który nie miał praktycznie żadnego udziału w wojnie, nagle uważał się za najważniejszego, a jedyne, czego pragnął, to zgnieść Niemcy tak, by dogorywali jeszcze długo po padnięciu na kolana. Anglia chciał po prostu kogoś, na kogo mógłby zrzucić ciężar męczenia się z Rosją, a Ameryka... Ameryka w ogóle chciał zbawić ten pieprzony świat.
- To nie zmienia faktu, że twój brat jest głupcem - podjął w końcu. - Co jest w Hitlerze takiego, że Niemcy tak go uwielbia? Tak nie powinno być - stwierdził w końcu kwaśno i tym razem nie próbował nadawać tym słowom żadnego sensu. Zwyczajne, dziecinne "to nie jest sposób, w jaki powinien działać świat."
Westchnął, uspokajając się. Po wybuchu nie zostało już śladu, znowu sprawiał wrażenie obojętnego i opanowanego. Przynajmniej starał się tak wyglądać.
- Spróbowałaś go przekonać?
Całego narodu nie przekona, ale przełamanie ślepej wiary Ludwiga byłoby dobrym początkiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Lis 01, 2012 6:29 pm

Westfalia prychnęła. Może i dla takiego Anglii oni wszyscy byli równie nieważni, ale prawda wyglądała ździebko inaczej. Hitler zlikwidował autonomię każdego landu (co było kolejnym powodem, dla którego większość z nich go nie cierpiała), ale niech tylko skończy sprawować władzę, to wszystkie uprawnienia wrócą, Nadrenia była tego pewna. Ktokolwiek by później był prezydentem, landy nie dadzą się długo traktować jak nieistotne okruchy. Dobre pytanie, który z landów tak naprawdę szanował Hitlera?
- Decyzja została podjęta już dawno, zjednoczenie nas wszystkich było wręcz konieczne. Może odebranie autonomii to chory pomysł Hitlera, ale nie możemy na nowo rozbić się na kilkanaście księstewek, bo to najgorsze, co może się stać. Małe, słabe państwa zamiast jednego to morderstwo gospodarki, nie mówiąc już o tym, że piekielnie łatwo stać się łupem jakiegoś państwa ościennego. Przecież wiesz o tym bardzo dobrze - powiedziała twardo. Fakt faktem, że Ludwig nie jest najlepszym przywódcą, ale wyobraźmy sobie tę wojnę domową, gdyby landy zaczęły się spierać o to, które z nich właściwie powinno stać na czele. Westfalia zdawała sobie sprawę, że miałaby zgoła duże szanse na objęcie przywództwa i doprowadzało ją to do dość przykrego samopoczucia. Gdyby tylko chciała... ale wojna domowa to najgorsze, co może im się teraz przytrafić. Zapewne Anglia zdawał sobie z tego sprawę, więc nie może dać mu się podpuścić.
- Na polu bitwy owszem, ale nie przesadzajmy, że wpływa na absolutnie każdy aspekt życia w państwie - rzuciła ze znudzeniem. Zdążyła się przekonać, że na polu bitwy to rzeczywiście działa w ten sposób, ale czy przyrównywanie tego również do zwyczajnej, codziennej pracy to nie jest już zbyt wiele?
- Tak, ja też mogę o wszystko obwiniać Francję. Jak by w '23 nie wszedł sobie tak po prostu na moje tereny, nie chciałabym aż tak bardzo się na nim mścić...
Idea zemsty za kontrybucje była bardzo szczytna i chwalebna, ale nie dotykała Heike w bezpośrednim stopniu, poza tym, że w dużym stopniu na niej opierał się przemysł. Skądś pieniądze trzeba było wziąć, a skąd inąd? Za to okupacja Ruhry już dziewczynę bardzo zdenerwowała i teraz zemsta była dla niej wręcz naturalna, tylko że jej zdaniem wystarczyłoby podbić Francję, a nie ślinić się na myśl o połowie krajów Europy...
-Nie wiem, co w nim takiego jest, ja go nie uwielbiam - powiedziała krótko i chłodno. Dlaczego nie uwielbia, można pominąć milczeniem. - A mój brat... On tylko wykonuje rozkazy, nic więcej. Nie myśli, nie ocenia, tylko robi, co mu się powie.
I nas to kiedyś zgubi - pomyślała. - Możliwe, że nawet niedługo.
- Ja, rozmawiałam z nim, ale nie byłam w stanie nic zrobić.
Istniała możliwość, że Ludwig ufał bardziej Hitlerowi niż jej, wtedy już nic nie zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pią Lis 02, 2012 9:08 pm

- Wiem - odparł prawie obojętnie, ale wyraz jego twarzy zmienił się trochę, jakby w istocie rozumiał, a nie tylko rzucał pustymi słowami. - Rodzina musi być zjednoczona. To prostu fakt.
Rodzina musi się jednoczyć, a ich przywódca musi być pewny swego i charyzmatyczny, bo inaczej unia nie przetrwa - chyba, że jest się braćmi Włochy. Anglia wiedział o tym, niż Nadrenia mogła sobie wyobrażać. To jednak nie przeszkadzało mu umniejszać roli landów, bo tak naprawdę, nie mieli żadnej. Liczył się tylko i wyłącznie Ludwig i jego zdanie. To on miał największe znaczenie dla kraju i Hitlera, tak samo, jak Anglia rządził braćmi w Zjednoczonym Królestwem.
Patrząc na Nadrenię odniósł jednak wrażenie, że kobieta tego typu musi cierpieć na przerost ambicji. Ciekawe, jak chętnie zajęłaby miejsce Niemiec.
- Nie wiem, czy powinnaś się ze mną kłócić, będąc ledwo landem - odparł, mrużąc lekko oczy. Irytowały go osoby takie jak ona. Kobiety, które powinny znać swoje miejsce, a tymczasem nikt porządnie nie utarł im nosa. Gdyby to była jego siostra, już dawno zrobiłby wszystko, by nauczyć ją siedzieć cicho. - Poza tym ciągle źle mnie rozumiesz. To, że twój kraj nie widzi cię jako pożyteczną nie znaczy, że uważają mnie za takiego.
Uśmiechnął się. Anglia pracował dużo, bo jak nikt inny potrafił wyczuć społeczeństwo. Wiedział, jak mogą zareagować na ustawy, czy w ogóle postanowią je egzekwować: mógł testować produkty, a jego rady ceniono, bo tym samym ludzie oszczędzali sobie konieczności testowania na kilkuset przypadkowych Anglikach. Poza tym nawet jego obecność na głupich wiecach czy meczach poprawiała atmosferę. Kraje były przydatne nawet w latach pokoju, nie wspominając o wojnie, kiedy były bardziej potrzebne niż kiedykolwiek.
- Wszyscy wiecznie robimy sobie krzywdę - przypomniał, tym razem samemu wydając się znudzonym. Zmarszczył lekko brwi i nachylił się odrobinę w jej kierunku. - To się zdarzyło dziesiątki razy i nigdy nie przyniosło nic pożytecznego. Nie wierzę, że to mówię, ale czasami trzeba sobie odpuścić.
Anglia mścił się wielokrotnie, kiedy czuł taką potrzebę i kiedy jej nie czuł. Uważał to za zabawne, jednak, kiedy robili to inni, zabawne być przestawało. A już zwłaszcza, gdy planowali zemścić się na całym świecie.
Wyprostował się opierając o krzesło i westchnął.
- Musicie wiedzieć, w którym momencie trzeba przestać. Łamiecie traktaty, robicie z siebie pokrzywdzonych i szukacie zemsty - wyliczał lodowato, wbijając w Heike ostre spojrzenie. - Jeśli nie przestaniecie, w końcu wywołacie tą cholerną wojnę. Wierzysz, że jesteście w stanie mnie pokonać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Lis 04, 2012 2:00 am

Problem w tym, że Ludwig nie był ani silny, ani charyzmatyczny. Kto stwierdził, że na czele Rzeszy, wówczas drugiej, musi stanąć nowa personifikacja, a nie po prostu Gilbert zjednoczy wszystkie państewka pod sobą? Bismarck? Skąd oni mogli wiedzieć, że chłopak, którego wychowują, będzie kompletnie nietrafionym wyborem?
- Gdyby Hitler stwierdził, że jestem niepotrzebna, zamknąłby mnie gdzieś w obozie albo zdegradował do rangi szeregowca i radź sobie. Każdego z nas mógłby potraktować jako zwykłego Niemca, szarego obywatela - mruknęła pod nosem, zdając sobie jednak sprawę, że nikt nie obiecywał, że jeszcze tego nie zrobi. Zasadniczo mógł sobie ubzdurać wszystko i jak któreś mu podpadnie, wyżyje się na wszystkich. Tym którymś mogła być zarówno ona, jak i cała reszta buntowniczo nastawionych braci. Byli nad przepaścią, nad granicą, a nikt tego nie rozumiał.
- Nie zrozum mnie źle. Ja nie chcę podpalać całego świata. Wiesz, jak bardzo różnią się rozkazy wypowiedziane przez Hitlera od tych wykonywanych przez Wehrmacht? - rzuciła, niby od niechcenia. - Dla mnie pokazanie Francji, że to, co zrobił, dobre nie było, w zupełności by wystarczyło, ale, jak już sam stwierdziłeś, jestem do niczego nie potrzebnym landem. Hitler zaraz wyśle mnie na front, żebym była jak najdalej.
Wyśle ją do ZSRR? To było coś, czego naprawdę by nie chciała. Żaden z generałów w czasie pierwszej wojny nawet by o czymś takim nie pomyślał, ale Hitlerowi brakowało manier tamtych wojskowych. Na nic nie będzie patrzył, a szczególnie na to, że w razie porażki Armia Czerwona potraktuje ją gorzej niż jakiegokolwiek innego żołnierza, a utrzymanie tradycji, że feldmarszałek żywcem wziąć do niewoli się nie da, w jej sytuacji mogłoby być dość problematyczne.
... o czym ona w ogóle myślała? Hitler musiałby chyba zwariować, żeby ruszyć na tak daleki Wschód... Ale on już był przecież chory, a komunistów nienawidził całym sercem. Prędzej czy później Wehrmacht stanie na ziemiach radzieckich...
- Spróbuj przemówić do rozsądku Hitlerowi. Ja na własną rękę traktatu bym nie złamała, ale to co innego, kiedy dostajesz konkretny rozkaz. Szczególnie, gdy wydaje go taki Hitler, odmowa może skończyć się dość... nawet bardzo tragicznie - wytrzymała jego spojrzenie, choć nawet ślepy zauważyłby, że oczy Westfalii są smutne. - Jeżeli Hitler dąży do wojny, to nie przestanie! I propaganda każe nam wierzyć, że pokonamy każdego, chociaż ja już mam tego dosyć. Gdyby wszystko było takie piękne...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Lis 04, 2012 7:44 pm

Anglia przytknął palce do gorącej filiżanki pełnej herbaty i w namyśle słuchał słów Nadrenii. Ta część nie interesowała go prawie wcale, dziewczyna za bardzo próbowała mu coś udowodnić. Nie był nawet do końca pewny, co, więc postanowił nie zwracać na to uwagi. Anglii praktycznie nikt nie mógł przegadać, bo zwyczajnie rzadko słuchał wynurzeń innych na temat ich samych.
- Oczywiście, że mógłby - mruknął w końcu. - Niczego nie twierdzę.
Dalsza część zainteresowała go o wiele bardziej. Odsunął filiżankę od ust i odstawił ją delikatnie na porcelanowy spodeczek. Nie chce podpalić świata? Zabawne, Anglia był pewny, że w końcu i tak to zrobi, jak robiło wielu z nich. Takie sytuacje zdarzały się i w krajach, królowie czasem ciągnęli ich na wojny, których nic chcieli. Jedynym rozwiązaniem mogła być wojna domowa, a to skrajny przypadek i na dodatek bardzo niegermański. Ludzie tacy jak Ludwig, Heike czy nawet, kto by pomyślał, Gilbert - mogli dużo mówić, ale gdy przychodziło co do czego, działali jak w zegarku. Anglia nie miał im tego za złe, sam miał w sobie germańską krew.
- To, co zrobiliście wy też nie było dobre - odparł z naciskiem, bez cienia litości. Nienawidził, gdy ludzie robili z siebie ofiary. - Nie skrzywdzono was przed Wielką Wojną, ale próbowaliście podpalić świat. To wystarczający powód, by ponieść karę - stwierdził bezlitośnie, wbijając z Nadrenię stanowcze spojrzenie. To nie była rzecz, z którą można się kłócić. Winni albo przegrani ponosili karę, tak zwyczajnie wyglądał świat. Ale winni nie byli jednocześnie ofiarami, a kara nie powinna być za wysoka. W tym momencie ta mniejsza część winy spoczywała po stronie Francji (i tych, którzy mu ustąpili, ale to nieistotne).
Odetchnął, stwierdzając, że czas się uspokoić, że w tym wszystkim nie ma winy Nadrenii. To był plus bycia pachołkami, wina zawsze spoczywała na barkach przywódcy. Ale Ludwigowi też wybaczyli. A, że na próżno, to już nic.
- Nie mam do ciebie żalu - odparł nagle, co wydawało się jedynym słusznym komentarzem. Poza tym zrobił się nieswojo, bo smutna kobieta, to kobieta, która może w każdej chwili się rozpłakać. Anglia miał szczerą nadzieję, że Westfalia wstrzyma się w obecności przyszłego wroga, który mógł radzić sobie z wojną i polityką, ale robił się wyjątkowo speszony w towarzystwie rozhisteryzowanych kobiet. - Widzę, że znalazłaś się w trudnej sytuacji. Zresztą, wątpię, żeby ktoś spytał cię o zdanie, gdy remilitaryzowano twoje tereny - zauważył ponuro i utkwił w niej uważne spojrzenie. Cóż, w końcu nic nie szkodziło zapytać. W końcu sama do niego przyszła.
- Wydajesz się rozsądna - oświadczył. - Więc może sama przyznasz mi rację. Sądzę, że powinnaś z nami współpracować. Wtedy... Kiedy już wygram z twoim bratem, dopilnuję, by nie spotkała cię prawdziwa kara.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Lis 11, 2012 11:37 pm

- I nie wiem, czy jeszcze tego nie zrobi - wymamrotała, dość niewyraźnie i sucho. Tu mogłaby dość obszernie wytłumaczyć, skąd biorą się takie myśli, ale nie zrobiła tego. Znów - to przecież Anglia. Aliant. Możliwe, że niebawem będzie to wróg, co też łączyło się z czymś, co wiedziała, a czego wiedzieć nie powinna. Odkaszlnęła.
- Zrzucanie na nas całej winy za Wielką Wojnę jest błędem. Nie tylko my byliśmy państwami centralnymi, zresztą powiedziałabym też, że nie tylko my dążyliśmy do tej wojny. Czuło się, że wojna musi wybuchnąć. To jednak chyba odejście od tematu, dla całego świata to teraz jest tylko i wyłącznie nasza sprawka i chyba tego poglądu tak łatwo się nie zmieni.
Mówiła spokojnie i wyjątkowo trzeźwo. To nie był ten ton zaślepionego ideologią Ludwiga, tylko wyważone argumenty wyciągnięte z prawdziwych przesłanek. Mogłaby podać przykłady, narysować wykresy i tabelki.
- Z drugiej strony... Tak, Hitler i część mojego rodzeństwa trochę przesadza, ale czy ty się im dziwisz? Postaw się w naszej sytuacji! Nie sądzę, że wybieranie partii Hitlera było słuszne, ale nastroje związane z dyktatem wersalskim już tak.
Choć i to nie w pełni, Heike, i to nie w pełni. Myśl, że przegrali w wyniku spisku komunistyczno-masońsko-żydowskiego też nie była zdrowa, a część społeczeństwa ją wyznawała. Miała teraz ochotę zostawić wszystko, pójść na jakąś mniej bezpieczną ulicę Monastyru, odnaleźć przywódcę szarotkowych piratów i się do niego dołączyć. Może najpierw tylko zmieniłaby nieco swój wygląd, wielkie babsko nikomu nie wmówi, że ma 16 lat. To nie było głupie, bycie personifikacją nawet czegoś tak mało znaczącego jak land nie należało do lekkich i przyjemnych zadań. Tu nie było dobrych i złych odpowiedzi, słusznych i niesłusznych argumentów. Każdy miał trochę racji, a nikt nie był w pełni słuszny. I co robić?
Nie poruszyła tematu remilitaryzacji, jej reakcja na tamten rozkaz była zgoła odmienna niż mógł sobie myśleć Anglia, ale nie niszczmy mu światopoglądu. W zamian za to Westfalia zamilkła na dłuższą chwilę. Cisza skrystalizowała się tak, że można by ją wręcz kroić, czy to nożem, czy inną bronią białą. Zaczęła mieszać posłodzoną herbatę łyżeczką, a sekundy, minuty upływały.
- Jak wyobrażasz sobie... taką współpracę? - zapytała, nie wyrażając żadnych emocji. Mogła równie dobrze być zainteresowana, jak i chcieć teraz Anglię wyśmiać zupełnie.
Zapamiętała to. "Kiedy wygram z twoim bratem". Zmrużyła powieki, niech mówi dalej, ale ona nie będzie teraz na niego patrzeć. Z oczu mógłby wyczytać cztery razy więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Wto Lis 13, 2012 9:37 pm

- Racja - przyznał spokojnie. - Nigdy nie mów nigdy.
Nie miał pojęcia, jak Nadrenia zachowuje się przy przełożonych. Nie znał tej kobiety i jedyne, co mógł w tej chwili stwierdzić, to, że na pewno nie lubi podążać za czyimiś myślami. Ten typ, co robi wszystko po swojemu i lepiej nie stawać mu na drodze, gdy jest się mężczyzną. Acz, pech. W takich sprawach Anglia nie był nawet człowiekiem, nie mówiąc już o czymś tak trywialnym jak płeć.
Odsunięcie kogoś takiego jak ona od stanowiska, byłoby chyba najlogiczniejszym wyjściem dla Hitlera. Na szczęście ten człowiek nie słynął z logicznego postępowania.
- To żaden błąd - odparł stanowczo, mrużąc lekko oczy. - Nie zaprzeczajcie, ktoś musiał za to zapłacić, a wy nie byliście tylko poboczną stroną konfliktu. Matko - parsknął. - Nie cierpię, gdy tacy jak wy robią z siebie ofiary losu. Trochę honoru nie zaszkodzi.
Owszem, zaszkodzi, czasami szkodził, gdy człowiek przekładał dumę i honor nad racjonalizm. A jednak, wywołanie kłótni, a potem płakanie, że zostało się ukaranym, nijak się Arthurowi podobało. Niech to szlag, przyznał już, że ostrość traktatu była wynikiem nienawiści Francji, a on na to pozwolił. A jednak, gdyby był na ich miejscu, to...
To nie mógł stwierdzić z całą pewnością, co by zrobił.
To ciągle żałosne. Ja przynajmniej płacę za swoje błędy.
- Więc to jest wasz argument za wywołaniem wojny - odparł tylko napiętym głosem. - Poczucie niesprawiedliwości i zemsta. Cudownie - uśmiechnął się przelotnie. - To właśnie to, co dojrzałe narody robią. Zabrano im łopatkę, więc próbują podpalić piaskownicę.
Ale to nie miało znaczenia i właśnie takim tonem powiedział to Arthur. Trochę kpiąco, trochę kąśliwie, ale szybko zmienił temat, bo wiedział, że powód tego wszystkiego nie był istotny. Nie da się zatrzymać maszyny wpędzonej w ruch.
- Więc... - zmarszczył lekko brwi. To była propozycja na poczekaniu. Nie miał konkretnej wizji, więc postanowił odpowiedzieć z rozwagą. - Kto wie? To ustalilibyśmy wspólnie. Moglibyśmy wypracować kompromis naszej cichej współpracy.
Uniósł pustą filiżankę i zatrzymał przy ustach, a po chwili odstawił z powrotem na spodeczek i utkwił na moment wzrok w Nadrenii. Nawet na niego nie patrzyła. Cóż.
- Nie odpowiadaj teraz - dodał po prostu. - Ale przemyśl to na poważnie. Jeśli chcesz uratować siebie i swoją rodzinę, to najlepszy możliwy sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Lis 15, 2012 10:08 pm

A może właśnie odwrotnie? Westfalia była osobą, która najlepiej spośród ich wszystkich znała granice z Belgią i część granicy francuskiej i ten drobny fakt mógł się bardzo, ale to bardzo liczyć. Marg nie zdziwiłaby się, gdyby Hitler zdymisjonował ją zaraz po wykorzystaniu jej wiedzy, jednak sama Heinrike była zbyt pewna siebie, żeby taką myśl w ogóle przyjąć do wiadomości. Szczegóły.
- Czy ja twierdzę, że jesteśmy ofiarami losu, jak mój nawiedzony brat i jeszcze gorszy szefunio? - zapytała z lekką ironią. - Twierdzę tylko, że zrzucanie na nas całej winy za wszystko, co złe, też nie jest zasadne. Kto pierwszy użył czołgów? Nie wmówisz mi, że my.
Anglia patrzył na te wszystkie wydarzenia przez inny pryzmat, to była prawda, zresztą ona też nie była w pełni obiektywna, ale czemu tu się dziwić? Kto otwarcie i bez protestów, szczerze i bez szemrania po kątach powiedziałby, że tak, to wszystko jego wina, jeżeli nawet to nie była do końca prawda? Ta wojna musiała wybuchnąć, któraś ze stron w końcu by nie wytrzymała! Ententa nie umiała się przyznać, że też po części przyczynili się do tego. Już nie chodziło o to, po czyjej stronie odpowiedzialność była większa, tylko oni zrzucili całą winę na przegranych i nie chcieli słyszeć o tym, że jakiś pierwiastek to też ich zasługa. Typowe zachowanie Aliantów.
- Nie słuchasz, co mówię - rzuciła po chwili sucho. - Cały czas tylko swoje i swoje. Dlatego ja też będę milczeć, przynajmniej w tej kwestii. Co mam ci powiedzieć? Tak, Ludwig robi źle? Hitler robi źle? Co to zmienia, że to powiem?
Wiele mogła powiedzieć, szczególnie wtedy, kiedy nikt związany z Hitlerem jej nie słuchał, ale jej słowa naprawdę nie miały żadnego większego znaczenia.
Patrzyła na niego już otwartymi oczyma i słuchała, co miał do powiedzenia, szczególnie, że wiele tego już nie było. Westfalia lubiła konkrety i właśnie ich jej brakowało w wypowiedzi Anglii. Może on sam nie wiedział, czego właściwie chce? Och, błąd. Heike dobrze wiedziała, że dla tegoż Alianta rzeczą, której najbardziej by chciał, był spokój, tylko niestety tego nie była w stanie mu ofiarować. Więc...?
- Cały czas zakładasz, że pokonasz mojego brata, ale masz tego stuprocentową pewność?I myślisz, że co, powiem ci, gdzie i kiedy dokładnie uderzy Wehrmacht? Może i nie przysięgałam na wierność Hitlerowi zbyt szczerze, ale proponujesz mi zdradę i dobrze o tym wiesz. I nawet nie podajesz żadnych konkretów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pią Lis 16, 2012 7:35 pm

Pozbawiony możliwości picia herbaty, Anglia sięgnął po jedną z chusteczek i zaczął ją składać w równy kształt. Nie był przyzwyczajony do bezczynności nawet przy tak prozaicznej czynności jak siedzenie w barze. Z drugiej strony, słuchał Westfalii uważnie, nie spuszczając wzroku z jej twarzy. Land, któremu nie można ufać. Kobieta, siostra Niemiec, potencjalna zdrajczyni państwa, do którego należała. I na dodatek typ Elżbiety, pewna siebie, ambitna, ciekawe, czy tak samo dąży do celu po trupach. Raczej nie, stwierdził po krótkim namyśle. Przyszła tutaj, ale możliwe, że więcej mówi, niż robi. Takie już były kobiety.
- Według mnie, zasugerowałaś coś w tym stylu - uśmiechnął się pod nosem, ignorując retorykę jej wcześniejszego pytania. - Ale przejdźmy dalej. To mnie już nie interesuje.
Sprawa, na którą nie miał większego wpływu, więc najwygodniej było przejść dalej. Ot, lubił konkrety, to tak źle? Jeśli Nadrenia i jej rodzina miała ze sobą problemy, powinni pójść do jakiegoś cholernego psychoterapeuty, zamiast wypowiadać światu wojnę. Pod tym względem Anglia miał cięte stanowisko i nie obchodziło go, że winą ponosiło wiele stron. Zawsze musiał być kozioł ofiarny, problem w tym, że Niemcy wcale nim nie były. Owszem, przejęły na siebie całą karę, przesadzoną i za dużą. A jednak, naprawdę byli winni. Zwłaszcza teraz, kiedy nikt nie próbował jeszcze bardziej ich zgnieść. Zwłaszcza Anglia, który od początku był przeciwko temu wszystkiemu. Cholerna Europa, ostrzegał ich, ostrzegał Francję, ale nigdy nie słuchali. I w końcu zgodził się na ich wersję, byle tylko mieć spokój. W porządku, powiedział wtedy Francji. Zrób z nim co chcesz i rzuć nas na pastwę Rosji. To ty będziesz płakał, kiedy kolejny naród rozbije obóz na polu Elizejskim. Ja chcę tylko świętego spokoju.
I dostał swój spokój. Na cholerne dwadzieścia lat.
Być może, gdyby Wielka Wojna tak go nie zmęczyła, wszystko potoczyłoby się inaczej.
- Słucham - zaprzeczył mimochodem. - Ale to nie znaczy, że akceptuję twój punkt widzenia. Właściwie - westchnął nagle i odwrócił twarz na okno, w które wbił spojrzenie. - Masz rację, nie rozmawiajmy o tym. Zrzucanie na siebie winy niczego już nie zmieni.
To było tak między nimi. W każdym innym przypadku dobrze było mieć choć i ten as w rękawie. W polityce takie rzeczy wyrastały do wysokiej ranki.
- Oczywiście, że zakładam! - wybuchnął zupełnie nagle. Głos trząsł mu się z emocji, a w kawiarni zapadła nagła, krótka cisza, gdy podniósł głos. Zadrżał i dosunął krzesło bliżej stołu, pochylając się w kierunku Heike. Jego oczy płonęły. - A co chcesz, żebym myślał? - zapytał dużo ciszej, ale to było w pewien sposób dużo gorsze.
- Że twój brat podbije całą Europę i zatknie flagę na mojej ziemi? To się wydarzy dopiero po moim cholernym trupie - wyjaśnił dobitnie, mrużąc oczy. Anglia wyglądał teraz na ostatnią osobę, która ma zamiar kiedykolwiek umrzeć. - Więc posłuchaj mnie, jakkolwiek właściwie masz na imię, Nadrenio. Zbyt wiele poświęciłem, żeby w Europie zapanował pokój i nie dam tego tak łatwo zniszczyć. Spójrz na mnie i zastanów się, czy kiedykolwiek przegrałem w ważnej wojnie, a potem przemyśl po czyjej stronie najlepiej stać. To, co mogę ci zaoferować to opiekę mojego kraju i... Pobłażliwość dla reszty Niemiec, jeśli tylko zechcesz. Stań po mojej stronie, bo to tego rodzaju obietnica, której mogę dotrzymać - uśmiechnął się przelotnie. Nie wyglądał, jakby kłamał, ani jeden szczegół na to nie wskazywał. Bo przecież mówił prawdę. Nie zakładał po prostu, że ta prawda będzie trwać całą wieczność. Rzeczy po prostu się zmieniały.
- Mam ci wymyślić konkrety bez zgody mojego rządu? Mogę ci powiedzieć, czego oczekuję - spojrzał jej prosto w oczy. - Tak, oczekuję zdrady. Twojej współpracy w pełnym zakresie, wykonywania rozkazów Hitlera i informowania nas o tym, co zamierza zrobić, jeśli to będzie wystarczająco istotne. Być może tego, że pewnego dnia przestaniesz być bierna i pomożesz zakończyć piekło, które znowu się rozpęta - urwał na chwilę. Uspokajał się już chwilę wcześniej, ale ciągle był śmiertelnie poważny. Już zaczynał żałować swojego wybuchu, czasami nie panował nad własną arogancją. To robił z krajem wieczny stres, potknięcia i kilka nieprzespanych nocy. Ale zależało mu. Jeśli tylko ta dziewczyna nie jest głupia...
Westchnął i odsunął się do tyłu, opierając o oparcie krzesła.
- Wybacz, jeśli cię uraziłem - mruknął nagle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sob Lis 24, 2012 5:46 pm

Dyskusje o tym, jak które z nich widziało wojnę, jej wynik i karę, jaką otrzymali pokonani, nie miały żadnego sensu, jedno drugiego nie przekona do swoich racji, a w tym momencie kłótnie nie miały sensu. Szczególnie, że oboje mogli sobie nawzajem wiele pomóc, choć żadne by w tym momencie tego nie przyznało. Westfalia siedziała ze skrzyżowanymi rękoma, a na Anglię spoglądała z powątpiewaniem, ale to tylko drobny szczególik. Wewnętrznie była coraz bardziej niepewna, zakiełkowała w niej jakaś myśl, ona starała się ją zagłuszyć, ale myśl była zbyt silna i zbyt przekonująca, żeby ją tak po prostu zostawić.
- Fakt faktem - odezwała się. - Dyskutowanie o tym, kto był tym złym, a kto nie, już nam nic nie przyniesie, to jest gorsze niż rozmowa katolika z protestantem, jeden drugiego nie przekona, tylko wywołają wojnę, która rozwali mi pół kraju, a to też nie rozwiąże sprawy. Wiem, o czym mówię.
Nadal miała z tym problemy, zapewne jak i każdy inny land. Każdy z nich pamiętał też (a przynajmniej miała taką nadzieję) te wszystkie wojny religijne, kiedy stawali naprzeciw sobie, a do tego jeszcze mieszały się inne państwa, jakby je to cokolwiek dotyczyło!
Wysłuchała również i złowróżbnych angielskich prognoz. Owszem, i ona czasami wątpiła w powodzenie tej nierozpoczętej jeszcze wojny, ale ten Anglia...
- Innymi słowy sądzisz, że jesteśmy słabi i pokonasz nas bez przeszkód? Obyś się, mój drogi, nie rozczarował - mruknęła z łatwą do wychwycenia urazą w głosie. To było jej wojsko i to ona odpowiadała za poziom, jaki sobą reprezentuje. Właśnie dlatego ten wniosek uraził ją mocniej niż wszystkie pozostałe słowa Anglii razem wzięte. Mogłaby powiedzieć, że i ona wątpi w powodzenie planów Hitlera, ale... Może od razu zacznie się z nim dzielić swoimi obawami i wątpliwościami co do osoby Fuhrera? To jakiś absurd.
- Nazywam się Heinrike. Zwracanie się do kogoś z nas jego prawdziwym imieniem często kończy się nieszczęśliwie, ja nie chciałabym drugi raz skończyć na stosie- rzuciła sucho. - Część twoich racji mnie przekonała, ale jest jeszcze za wcześnie, żebym powiedziała coś konkretnego, wiele też się może zmienić. Nic nie wymaże jednak faktu, że jesteś Aliantem, a jak wyda się, że feldmarszałek armii niemieckiej kontaktuje się z Aliantami, to ja sobie wolę nawet nie wyobrażać, co Hitlerowi przyjdzie na myśl! Na Boga, on przecież wie, że jestem personifikacją i zabicie mnie nic nie da. Nie wiem, czy warto tyle ryzykować. Zwłaszcza, że musiałabym założyć, że przegramy.
Zastanawiała się już od dłuższej chwili, a wynikiem tych rozmyślań były różne sprzeczne wnioski. Warto, ale z drugiej strony nie warto. Opłaci się, ale jeżeli jednak wygrają, to tylko narobi sobie przeszkód i trudności. Przydałoby się przedyskutować z którymś innym członkiem jej rodziny całą tę sytuację i ich realne szanse w tej potencjalnej wojnie... Tylko kto wiedział wystarczająco dużo i nie był zarazem zaślepiony? Dyskusje z Jurgenem nie miały sensu... Sebastian? Kto jeszcze?
- Ten pomysł jest bardzo dobry, tak myślę... Ale obawiam się, że zdecyduję, czy to jest dobre wyście dopiero wtedy, kiedy sama zobaczę konkretne plany działań wojennych. Jeżeli przegrana będzie niemożliwa, jeżeli to będą bardzo logiczne plany, to chyba jednak pozostanę w pełni wierna, ale kto wie, co wymyśli nasz szalony przywódca... - powiedziała z delikatnym uśmiechem seryjnej morderczyni. Teraz wszystko zależało od tego, ile Anglia zrozumie z jej ukrytych przesłań. Malutkich zawiłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Gru 06, 2012 12:57 pm

- Ciekawe porównanie. - Anglia uśmiechnął się przelotnie. Raczej ponuro, bo w końcu który kraj wiedział więcej o wojnach religijnych? Od pewnego momentu naprawdę go znudziły i zmęczyły, ale przynajmniej dobrze wiedział, co Nadrenia miała na myśli. - Ale to coś innego. W religii możesz wierzyć, w co zapragniesz. Rzeczywistość można udowodnić, a czy to akceptujesz, to już twój problem.
Prawda zawsze była jedna. Chociaż zazwyczaj podzielona, posiekana i zakopana w grobie pośrodku stron konfliktu. Rzadko zadowalała wszystkich naraz, a ludzie źle ją rozumieli, oczekując właśnie czegoś takiego. Podobnie jak w przypadku wojen, była niejasna i stała po stronie wygranych. Tak było zawsze, więc Arthur nie czuł potrzeby kłóceni się o tym z landem. Nigdy nie przejmował się prawdą. Bardziej liczyło się to, co aktualnie było mu bardziej na rękę.
- Nie mówię, że bez przeszkód - spoważniał, rzucając Heike stanowcze spojrzenie i marszcząc brwi. - I na pewno nie jesteście słabi. Chodzi po prostu o to... Ja nie przegrywam.
Proste stwierdzenie faktu i nic więcej. Tak po prostu było. Anglicy przegrywali wiele bitew, ale nigdy tej najważniejszej. Nigdy nie zdobyci, nie pokonani, rządzili na morzach i trzymali w ryzach Europę.
A potem Imperium zaczynało się kruszyć, ale to zupełnie inna sprawa. Sęk w tym, że Anglia miał dość powodów, by w siebie wierzyć. Choćby to, że nikt inny nie zrobiłby tego za niego, a on byłby głupcem, gdyby okazał wahanie przed wrogiem. Wahanie, którego nie było. Jedyne, co trzymało Anglię i sprawiało, że naprawdę nienawidził myśli o wojnie, to wizja strat i słabości, bólu, nieprzespanych nocy, Anglików wysłanych na front i walce o każdy dzień. Nie tym było Imperium Brytyjskie. Wielka Wojna odebrała mu dobrobyt, nie chciał wiedzieć, co mogłaby zabrać druga.
- Dlatego mówię - odezwał się spokojniej po wysłuchaniu jej racji. - Przemyśl to. Nie każę ci decydować dzisiaj, ale... Wyglądasz na inteligentną. Jak daleko może zaprowadzić was szalony plan Hitlera? Dla mnie to kompletnie bez sensu - odchylił się w miejscu i westchnął cicho. - Na moje, możesz podjąć ryzyko, które sprawi, że nic nie stracisz. Będziesz jedyną, która wygra niezależnie od wyniku. Musisz tylko nie dać się złapać.
Uśmiechnął się lekko pod nosem. Czuł, że praktycznie ją ma. Nie była wierna Hitlerowi, co samo w sobie było dobrą wiadomością. I sama do niego przyszła.
Przyjrzał się jej uważnie, a w końcu skinął lekko głową.
- Spotkajmy się jeszcze - powiedział po prostu. - I wtedy przekażesz mi swoją decyzję. Sam muszę poinformować mój rząd.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Gru 16, 2012 3:34 pm

- Religia jest problemem, kiedy połowa twoich mieszkańców wyznaje jedną, a druga połowa - drugą - tym oto stwierdzeniem wróciła do konkretnej, chociaż twardej, rzeczywistości. - I nic z tym nie zrobisz, bo obie grupy są równo związane z twoją osobą.
Cuius regio, eius religio, tak? I doprowadziło to do sytuacji, w której religijna mapa Niemiec wygląda jak szachownica. Doprawdy, wspaniałe rozwiązania. Żydzi to jeszcze inna nacja, rozumie się, że u każdego mieszkają, ale właśni ludzie o różnych wyznaniach to już niezły miszmasz. Szczególnie, gdy mniejszość wcale nie jest o wiele mniejsza od większości.
Anglio, ale nie zapominaj, że rzeczywistość koryguje wyobrażenia!
- Nie przegrałeś, owszem. Nie masz jednak pewności, jak się rozwinie obecna sytuacja. Wojna będzie na pewno, ale w dalsze przewidywania ja się nie zamierzam bawić. Z tym to do cyganki ze szklaną kulą.
Inna sprawa, że w słowa cyganki też by nie uwierzyła. Romowie, untermensze. I jeszcze powiedzą, że im Niemcy zaburzają pole astralne... czy coś takiego.
- Powiem ci coś jeszcze. Każda potęga kiedyś upadnie.
Anglia mógł sobie wierzyć w to, że się go nie pokona, ale prawda jest taka, że niepokonany naród nie istnieje. Są tylko nacje wystarczająco mądre, żeby odpowiednio wykorzystywać swoje mocne strony, oraz nieudacznicy, którzy nie potrafią z nich korzystać i przez to są słabi. Kirkland zdecydowanie słaby nie był... ale inne sąsiadujące z Rzeszą nacje już tak. Choć tutaj też ujawnia się pewna racja...
- Plany Hitlera mogą nas zaprowadzić naprawdę daleko. Do najgłębszych czeluści piekła - powiedziała, nadal śmiertelnie poważna. Po dłuższej chwili leciutko się uśmiechnęła. - Przemyślę to dokładnie. Takich decyzji nie podejmuje się pochopnie.
Upiła kilka łyków herbaty, nieobecny wzrok kierując w stronę okna. Po chwili pokręciła głową i na powrót spojrzała na Anglię.
- Chciałbyś jeszcze o czymś porozmawiać...? - zapytała, zaskakująco cicho, jak na Westfalię. Jeżeli to wszystko, nie ma sensu przedłużać, a ona będzie mogła w spokoju się pozastanawiać, pospacerować z bratem, coś takiego... Z drugiej strony, jeżeli Anglia ma jakieś sprawy, lepiej poruszyć je od razu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Gru 17, 2012 2:48 pm


Nadrenia opowiadała o religii, jakby nigdy w życiu nie dostała choćby skrawka informacji o tym, co się dzieje na wyspach. Arthur uśmiechnął się lekko.
- Opowiedz mi o tym więcej - mruknął, kręcąc lekko głową. To, że swego czasu religia była dla niego problematyczna było jak stwierdzenie, że jego bracia zostali obdarzeni miejscami odrobinę zbyt afektowaną naturą. Z drugiej strony, Anglia był przekonany, że jedno wynikało z drugiego, bo Irlandia w życiu nie upierałby się tak o swoją religię, gdyby nie to, że Anglia chciał czegoś innego.
On sam miał podejście do religii ściśle pragmatyczne. Sam nie przywiązywał do niej żadnej wagi, ale zdawał sobie sprawy, że jest czymś nierozerwalnym ze światem, kolejnym problemem, z którym trzeba się mierzyć. Sęk w tym, by odstawiać ją zawsze na właściwą półkę, byle nie zawadzała.
Rzucił Nadrenii przelotne spojrzenie. Dziewczyna prawiła oczywistości, jakby bała się, że wyspiarski kraj ich nie zrozumie. Cóż, dawno już nie spotkał osoby, która tak obawiałaby się o jego rozsądek. Naprawdę sądziła, że Anglia przetrwał tyle lat tkwiąc w wierze o własnej nieśmiertelności i potędze? Te czasy... To był tylko krótki sen z czasów Wiktorii. Przez moment wierzył, że jest niepokonany i wieczny, a Imperium Brytyjskie nigdy się nie skończy. A potem... Potem obudziła go banda dzikusów, co było na swój sposób ironiczne.
- Nie próbuję niczego przewidywać. Staram się nie zakładać innego scenariusza - wzruszył lekko ramionami. Pewnie powstaną plany na wypadek wygranej Hitlera, ale jego zadaniem było, by nigdy nie dopuścić do ich wykorzystania. - Sprawić, by myślenie w inny sposób nie było konieczne.
Uśmiechnął się pod nosem. Wojna, jaka by nie była, zawsze musiała działać na podobnych zasadach. Walcząc mieczem celuje się tą ostrą stroną, biorąc udział w wojnie próbuje się ją wygrać. Nie myśli się o przegranej, a on reprezentował Wielką Brytanię i nie mógł okazać nawet cienia wahania. Nie przy kimś takim jak Nadrenia-Westfalia. Była landem, wydawała się skłaniać ku aliantom i choć to najwyraźniej tylko jej osobiste sympatie, to mogą się przydać.
Co nie zmieniało faktu, że najwyraźniej miała go za idiotę.
Minęło już prawie dwadzieścia lat, odkąd jego Imperium zaczęło gnić. Powoli, miesiąc za miesiącem kruszyło się coraz bardziej i Arthur... Cóż, zaakceptował to. Niepotrzebny żal zostawił dla siebie, ale byłoby naprawdę żałosne, gdyby nie potrafił pogodzić się ze zmierzchem własnej potęgi. Zresztą... Choć pod względem gospodarczym nawet Niemcy zaczął go prześcigać, to ciągle był najbardziej liczącą się potęgą. To, co Francja nazywał imperium nie istniało już od lat, Związek Radziecki był tylko szalonym krajem o dzikim potencjale. To on był Wielką Brytanią. Nic dziwnego, że jego gospodarka nie wiodła prymu, kiedy opierał ją głównie na kontaktach z własnymi koloniami. W żadnej innej dziedzinie nie miał sobie równych. Oczywiście, pod warunkiem, że ktoś postawiłby wielki mur pomiędzy Europą a resztą świata.
- Różnica jest taka - zauważył z pewnością siebie kogoś, kto doskonale zna swoją pozycję. - Że waszej potędze nie pozwolę się wznieść.
Anglia zawsze to robił. Polityka zmieniła się już dziesiątki razy, ale nigdy nie polubił niczego bardziej niż równowagi. Kiedy nikt, może z wyjątkiem niego samego, nie był wystarczająco silny, żeby wypowiedzieć wojnę było w najlepszym porządku. Nie, żeby Francja go wtedy posłuchał i pozwolił Niemcom rosnąć w siłę pod kloszem Narodów Zjednoczonych, tak jak pies na Rosję powinien. Inne kraje rzadko słuchały rad Anglii, taki żywot frajera.
- Masz rację, przemyśl to. Skontaktujemy się niedługo.
Wyczuwając, że rozmowa zbliża się do końca, wyciągnął portfel i zostawił na stoliku banknot wystarczający, by pokryć wszystkie koszty.
- Myślę, że wiem już wszystko, czego mogłem się od ciebie dowiedzieć - zauważył, posyłając jej badawcze spojrzenie. - Chyba, że sama chcesz odpowiedzi.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Gru 23, 2012 8:02 pm

Fakt, Heike nie dostała zbyt wielu informacji na ten temat. Nie interesowało ją to zupełnie, szczególnie do momentu, kiedy w ogóle się nie liczyła jako land czyli... zawsze? A Anglia się o to wszystko sam prosił, tyle jeżeli mowa o jej opiniach na temat Anglii oraz religii. Zagryzła wargę, nie chcąc mówić już nic więcej, bo mówiła za dużo od początku tej cholernej rozmowy. Trzeba było załatwić konkret na samym początku i nie przeciągać tego spotkania. Po raz kolejny pokazała niesamowitą inteligencję, ale tak po prawdzie była tylko prostą górniczką pozującą na Bóg (bo on istnieje!) wie kogo. Przynajmniej w tych czasach.
Chociaż stop, w Rzeszy mieli także osoby takie jak Oberschlesien, ten to dopiero był prostym górnikiem. Przy nim Heike mogłaby robić za profesora akademickiego.
- To nie zakładaj dalej, tylko się potem nie obudź z ręką w nocniku. Chociaż, mi to byłoby na rękę. Hitlerowi jeszcze bardziej - powiedziała z lekkim uśmiechem, kiedy już doszła do wniosku, że nie pogrąży się bardziej. - Chociaż, ja zawsze mogę ukryć się jako szarotkowy pirat i nie mieć najmniejszego wpływu na tę całą wojnę. I wtedy powodzenia z Ludwigiem i jego chęcią do walki za Hitlera do ostatniej kropli krwi. I tak się zapewne stanie, myślisz, że jak długo będę potrzebna wodzowi?
Akurat to, że jej pozycja przynajmniej kilkukrotnie się zmieni w trakcie wojny, było więcej niż pewne. I to nie zależało od tego, czy przegrają pierwsze kampanie, czy nie. Hitler nie pozwoli jej na zbyt wiele.
- Nie pozwolisz? A czy już tego nie zrobiłeś? Czas na uspokojenie Hitlera minął bezpowrotnie. Trzeba było działać w '32 czy '33. Już za późno.
Chyba, że zależy mu na zniszczeniu tejże potęgi poprzez wojnę. Wtedy to jak najbardziej układa się dobrze. Argh, te plany Hitlera! I jej to zamotało w głowie, teraz i ona nie wyobraża sobie innej ewentualności niż zwycięstwo. Cholera.
- Oczywiście, że się jeszcze skontaktujemy. Mogę wysłać do ciebie mojego adiutanta z wiadomością. On i tak zazwyczaj nie zajmuje się niczym innym niż piciem wina.
Wstała z krzesła i obdarzyła Anglię spojrzeniem. Nie wyrażało ono żadnych konkretnych emocji, ot spojrzenie.
- Zatem do zobaczenia, i oby to nie było już spotkanie na froncie. Miło było mi z panem rozmawiać, panie Kirkland.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Gru 24, 2012 9:01 pm

- Jeśli ktoś obudzi się z ręką w nocniku, to na pewno nie ja - uśmiechnął się pod nosem. Szkoda tylko, że w tym momencie musiał pomyśleć o większości swoich sojuszników. Ktoś mógłby powiedzieć, że powinien ich lepiej dopierać, ale... W gruncie rzeczy nie miał wielkich możliwości. Jeszcze niedawno mógł sobie pozwolić na sojusze z małymi, słabymi państewkami i to tylko dlatego, że taką politykę upodobali sobie jego ludzie. On sam przejął część ich ideałów, ale ostatnio nie mógł sobie już na to pozwalać.
- W trzydziestym drugim było za wcześnie - odparł pewnie, chociaż z pewnym ostrzem, które pojawiało się zawsze, gdy Anglia zaczynał bronić swoich spraw dla zasady, choćby wewnątrz sam miał do siebie żal. - Nikt nie wierzył w wojnę, przyznaję, sam chciałem świętego spokoju. Teraz Hitler w końcu dostanie co chce - urwał na moment i dodał, jakby odrobinę spokojniej. - Po Monachium. Im dłużej będzie siedział cicho, tym lepiej.
Być może poglądy Anglii się zmieniły, ale wojna ciągle była mu na rękę. Nie chciał jej i stwierdził, że będzie odwlekać tak długo, jak może. Wielka Brytania nie była gotowa, ale szczerze - przed Wielką Wojną także nie była. Tylko, że wtedy wszystko było inaczej. Zupełnie, zupełnie inaczej.
Spojrzał na Nadrenię uważnie i chyba po raz pierwszy posłał w jej kierunku uśmiech.
- Do następnego razu. Mam nadzieję, że nie uraziłem cię traktowaniem, jak marne zastępstwo dla brata - rzucił, chociaż tylko ślepy idiota mógłby mu uwierzyć.
Wstał, skinął Heike głową na pożegnanie i wyszedł. Koniec końców, stwierdził, wcale nie zmarnował czasu.

[z/t]

Marg: [z/t oboje, bo mi się nie chce pisać kolejnego posta po miesiącu xD]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   

Powrót do góry Go down
 
Herbaciarnia
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rynek Główny-
Skocz do: