IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Przelot Bawaria-Londyn

Go down 
AutorWiadomość
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Przelot Bawaria-Londyn   Czw Lis 01, 2012 4:45 pm

Po opuszczeniu alpejskiej rezydencji Hitlera i szczęśliwym dotarciu do lotniska, Anglia oraz jego premier, Neiville Chamberlain wracali do Londynu drogą lotniczą.

Premier znów nie czuł się najlepiej w trakcie lotu. Arthur mógł zauważyć, że Chamberlain jest dość blady i niespokojny, ale, jak na miłego staruszka przystało, nie narzekał. Oboje mieli ważniejsze rzeczy na głowie niż rozmowy na temat sposobu podróży (swoją drogą, ten był zdecydowanie najszybszy). Premier rozmawiał z Hitlerem, Anglia z Rzeszą i to był właśnie ten ważniejszy temat do rozmowy, poniekąd jeszcze nie zaczętej. Chamberlain miał nadzieję, że to Arthur zacznie rozmowę, ale skoro tego nie zrobił...
- Jak ci się podobała rozmowa z Rzeszą, Arthurze? - zapytał, starając się ciepło uśmiechnąć. Miał szczerą nadzieję, że nie wyglądała ona tak, jak jego "pogawędka" z Hitlerem. - Dowiedziałeś się od niego czegoś ciekawego?
Łudził się, że ten Ludwig, jakikolwiek by nie był, nie był aż tak nastawiony jak jego przywódca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Czw Lis 01, 2012 5:10 pm

Anglia był wyjątkowo cichy i jakby zamyślony. Trudno się dziwić, był personifikacją państwa, której właśnie rzucono w twarz wojnę. I to nie jedną z tych zwyczajnych, europejskich. Z trudem wyobrażał sobie, jak będzie wyglądał świat pełen samolotów, bomb i czołgów; świat w którym nikt nie będzie bezpieczny.
Sam był blady, czuł pustkę w żołądku i determinację w sercu. Wściekłość po gościnie, jaką zgotował im Hitler już prawie przeszła. Anglii zostały tylko myśli.
Gniótł się w swoim miejscu w rządowym samolocie, z wzrokiem utkwionym w chmurach za niewielkim okienkiem. Nie przepadał za tym widokiem, teraz jednak nie miał nic lepszego do zrobienia. Z zamyślenia wyrwał go dopiero głos premiera, który sprawił, że Anglia drgnął i obrócił się w stronę mężczyzny. Spróbował się do niego uśmiechnąć, ale wyszło tylko skrzywienie. Cóż, przynajmniej nie był w tej niemocy sam.
Po krótkim wahaniu, zdecydował się odpowiedzieć szczerze.
- Jest marionetką - oświadczył ponuro. - Nie myśli samodzielnie.
Tyle zdążył zauważyć, że Niemcy zupełnie się różnił od swojego rodzeństwa. Buntowniczy Prusy, którego w życiu do posłuszeństwa zmusił tylko jeden władca byłby już lepszym przeciwnikiem niż Ludwig. Gilbert chociaż, cokolwiek by o nim nie mówiono, miał mózg. Był wojownikiem i doskonałym strategiem, chociaż ani krzty nie znał się na polityce.
- Domyślam się, że rozmowa z Hitlerem też nie przebiegła pomyślnie - dodał i odchrząknął, marszcząc lekko brwi. Po krótkiej chwili milczenia zdecydował się zadać pytanie, które chodziło w jego głowie praktycznie odkąd wydostali się z Bawarii. - Panie premierze... Co ma pan zamiar zrobić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Pią Lis 02, 2012 12:30 am

Nie da się ukryć, była ogromna różnica między atmosferą w ich rządowym samolocie, a tą w "rezydencji" Hitlera i Chamberlain był rad, że już się stamtąd wynieśli, jakkolwiek tchórzliwie i nieodpowiednio by to nie brzmiało. Nawet fakt, że wyjątkowo słabo znosił podróże samolotem ani trochę nie zmieniał jego odczuć, po prostu cieszył się z bycia w tej nieszczęsnej latającej machinie.
- To bardzo niedobrze, zdajesz sobie z tego sprawę...? I, oczywiście o ile tylko mogę zapytać, czy rozmawiałeś z którymś z jego podwładnych w ostatnim czasie? Jak oni się nazywali, landy? Jest ich jakieś dobre dwadzieścia, sądzisz, że wszyscy są omotani w ten sam sposób?
Jeżeli tylko istniała szansa komunikacji z którymś z nich, należało ją wykorzystać. Już sam nie wierzył, że Hitlera się do czegokolwiek przekona, ale personifikacje... szczególnie nie ta najważniejsza, Rzesza...
- Rozmowa z Hitlerem... co zamierzam zrobić... Chyba do tej pory wszyscy się myliliśmy, i to bardzo. Nie ma żadnej gwarancji, że Hitler zadowoli się tym, na czym mu najbardziej zależy i nie zaatakuje później całego świata. Co mamy zrobić... to jest bardzo trudne pytanie.
Potrzebował czasu, żeby przemyśleć to dokładnie. Opcji było wiele, można było samemu uderzyć na Hitlera (bardziej niemądry pomysł), zbroić się, żeby w razie katastrofy w postaci wojny być przygotowanym (bardziej mądry pomysł), albo pozwolić Hitlerowi zaatakować jakikolwiek kraj, żeby się choć trochę tam wykrwawił...
Chamberlain nie chciał wojny, naprawdę jej nie chciał i świadomość, ze ona najprawdopodobniej wybuchnie tak czy inaczej, wcale nie poprawiała jego samopoczucia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Pią Lis 02, 2012 1:14 pm

Oczywiście, że zdawał sobie sprawę. Być może lepiej niż premier, w końcu to Anglia był tu wcieleniem kraju. Rozumiał, co się dzieje z światem, gdy jakiś kraj oddaje swoją duszę jednemu człowiekowi. Francja wcale nie zachowywał się lepiej przy Napoleonie, a on sam, ah, wystarczyło, że oddał serce dwóm kobietom. Oprócz tego w jego historii nie brakowało osób, którym wierzył bardziej niż sobie. Nawet w tych czasach ciągle żył jeden.
- Cóż, był tam Bawaria - mruknął od niechcenia i dodał, po chwili namysłu. - Ale nie wyglądał na specjalnie opętanego czymkolwiek.
Może poza kacem, dodał w myślach. Poza tym rozmawiał też z Nadrenią, ale nie miał ochoty poruszać tego tematu w momencie, w którym porządek świata kruszył się na jego oczach. Tamta rozmowa nie była oficjalna, a premier nie musiał się o niej dowiadywać.
Odetchnął i zaczął się przyglądać swojemu premierowi, naprawdę licząc na konkretną odpowiedź. A jednak jego słowa sprawiły tylko, że Anglia poczuł ssący zawód. Dyskretnie zacisnął pięści na materiale spodni, jednocześnie zachowując neutralny wyraz twarzy.
Trudne pytanie?! Dla mnie to cholernie oczywiste, co powinniśmy zrobić. Nie planujesz nawet spytać, ty... Ale w tym momencie Anglia urwał, nieskłonny do obrażania Chamberlaina nawet we własnych myślach. Był zwyczajnie zbyt rozdrażniony rozmową z Ludwigiem i zbyt rozgoryczony tym wszystkim. Odetchnął.
- Myślę, że nie będziemy mieć wiele czasu na namysł, sir - mruknął. - Adolf Hitler nie wydawał się cierpliwą osobą. Ani kimś, kto zadowoli się nagrodami pocieszenia - zasugerował delikatnie. Nie chciał niczego narzucać. Chamberlain był jego premierem, a władza to władza. Nic więcej i nic mniej. Dopóki naprawdę go nie wkurzą, nie można nawet myśleć o sprzeciwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Pią Lis 02, 2012 2:01 pm

- Czyli wiemy już, że istnieje przynajmniej jeden land, który nie jest w pełni opętany.
Powiedziałby, że warto porozmawiać z większą ilością landów, ale czy to nie byłoby przypadkiem szukanie igły w stogu siana? Szczególnie, że sam Arthur powiedział, że czasu zbyt wiele nie mają.
- Więc może ty masz jakiś pomysł? Chętnie cię wysłucham - powiedział premier, najwyraźniej nie widząc oznak zawodu na arthurowej twarzy. - Teraz dopiero zrozumiałem, że nie ma co liczyć na jakiekolwiek ugody z Hitlerem... Innymi słowy, cała moja polityka appeasementu jest warta tylko tyle, żeby ją zmiąć w kulkę i wyrzucić do kosza...
Było mu przykro, ale z drugiej strony lepiej, że dowiedzieli się tego teraz, niż jakby mieli to zrobić w trakcie wojny, która prędzej czy później wybuchnie.
- Powiedziałbym, możemy nie mieszać się i pozwolić Hitlerowi podbić pół Europy... ale to i tak nic nie da, bo prędzej czy później on nas zaatakuje. A ja naprawdę myślałem, że tego będzie dało się uniknąć...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Pią Lis 02, 2012 6:46 pm

To akurat najmniej ważna sprawa ze wszystkich, pomyślał butnie Anglia, ale pozwolił i tej myśli zgasnąć w swojej głowie. Teraz każda rzecz była ważna, każda niewielka sprawa istotna. Nawet to, że jakaś zbieranina podwładnych Ludwiga mogła mieć inne zdanie od Niemiec. To nadal było na samym dole listy, daleko po tym, że będzie wojna, że Europa stanie w ogniu, a jego ludzie pójdą na front. Mimo wszystko, pouczył się, nie można zapominać o niczym. Inaczej człowiek wygra wielką bitwę, odkrywając, że przegrał wojnę.
Przełknął ślinę. Próbował myśleć rozsądnie, o tak. Ale mimo to w jego umyśle bez przerwy, niczym iskierka czekająca na wywołanie pożaru, czyhała wściekłość i zawziętość.
Drgnął jednak lekko, słysząc pytanie Chamberlaina, a potem uważniej spojrzał w jego starą, przyjazną i jakże bezsilną twarz.
- Tak pan myśli, sir? - zapytał cicho, nie siląc się na słowa pocieszenia. - Być może ma pan rację, być może...
Serce zabiło mu dziwnie mocno. Słowa, które chciał powiedzieć, nie przeszły mu przez gardło. Nie może powiedzieć premierowi, żeby podał się do dymisji. Może popełnił błędy, ale nie wiedział o tym, żaden człowiek oprócz nieszczęsnego Churchilla nie podejrzewał, że ta polityka okaże się błędem. Arthur sam wierzył w nią przez pewien czas, choć kamień i martwy gołąb ukróciły jego nadzieje.
Nie był zwyczajnie na tyle zdeterminowany, by coś powiedzieć, więc zrezygnował.
- ...Hitler rzeczywiście nic nie robił sobie z dobroci, którą mu okazano - zakończył gładko i dodał, idealnie poważnym tonem. - Ale to nie twoja wina, sir. Niemcy wybrali szaleńca.
Anglia westchnął. Chciałby się nie mieszać i zostać całkiem neutralny. I tak naprawdę nie trzeba było dużo, by zostawił sprawę w spokoju: sojusz Polski stał na tej samej półce, co kwestia landów. Można było, w ostateczności, zostawić go samego sobie. Z Francją nie miał jeszcze żadnego konkretnego traktatu, z wyjątkiem serdecznego porozumienia i truchła tego, co zostało po entencie. Nie miał realnego obowiązku stanięcia przeciwko Niemcom.
Ale jeśli nie on, to kto?
- Przykro mi - powiedział głucho, chociaż nie była to połowa tego, co czuł. - Wierzę, że próbował pan jak najlepiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Nie Lis 04, 2012 1:37 am

Chamberlain słuchał słów Arthura w smutnym skupieniu. Fakt, że aż tak się pomylił tylko pogarszał jego nastrój. I on zdawał sobie sprawę, że nie poradzi sobie ze stanowiskiem w obliczu wojny. Bądźmy szczerzy, nie nadawał się do tego, żeby wielkie potyczki zbrojne prowadzić. Ale póki piekło jeszcze się nie zaczęło, można było starać się jak najdłużej odroczyć je w czasie... Chociaż i to nie było najmądrzejsze posunięcie, im dalej w czas, tym Hitler stawał się silniejszy. Trzeba było powstrzymywać Hitlera wcześniej, żeby miało to jakikolwiek skutek!
- Może i to oni wybrali szaleńca, ale kiedy on zabiera się za politykę zagraniczną, sprawa dotyczy nas wszystkich. Nie możemy siedzieć i czekać, aż wjedzie czołgiem do Londynu i radośnie powie, żebyśmy się wynosili. - Chamberlainowi aż ciarki przeszły po plecach, ale po rozmowie, po tych szaleńczych wrzaskach i śmiechach, widział taką ewentualność jak najbardziej realnie.
- Podstawowe pytanie - na co najpierw uderzy Hitler? Czechosłowację? Możemy ją poświęcić?
Premier naprawdę nie wiedział, co powinien teraz zrobić. Czekanie na kolejny ruch Hitlera w bezczynności było samobójstwem... ale jak w takim wypadku go uprzedzić? Wypowiedzieć mu wojnę? Szaleństwo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Nie Lis 04, 2012 5:57 pm

W oczach Anglii w końcu błysnęło coś na kształt zainteresowania słowami premiera. W końcu mówił coś, co brzmiało jak obietnica działań. W tych okolicznościach musiał się cieszyć chociaż z tego. Zmusił się więc, by szybko przywołać na twarz opanowanie, nie planując zdradzić chociaż jednej niepożądanej reakcji. Relacje z szefostwem i rodziną królewską traktował śmiertelnie poważnie.
- Zgadzam się - odparł poważnie, dodając z namysłem. - Ale to nie oznacza, że musimy od razu zgadzać się na konflikt.
Zabawne, przez cały czas chodziło mu o coś odmiennego a teraz, gdy Chamberlain w końcu przyznawał mu rację (choć robił to nieświadomie), to Anglia stwierdzał, że być może ich obecna polityka nie jest zła. Bo nie była, nie w ścisłym sensie. Na początku, owszem, appeasement był cholernym błędem, ale teraz było już za późno, by się wycofać. Nagłe zdecydowana reakcja nie zmieni niczego poza przyśpieszeniem wojny. Chamberlain popełnił błąd, cały rząd Wielkiej Brytanii i sam Anglia - wszyscy się mylili. Ale teraz musieli w to brnąć, bo inaczej już się nie dało.
- Myślę, że możemy poświęcić wiele, sir - odparł po prostu, bez cienia jakichkolwiek wyrzutów. Spojrzał na Chamberlaina stanowczo.
Zawsze powtarzał, że kraje za słabe, by się bronić, nie zasługują na wolność. Chyba, że ta niepodległość leży w interesach Anglii.
- Teraz już nie ma odwrotu. Nie nauczyliśmy psa dobrego wychowania i teraz myśli, że wszystko mu wolno - oświadczył ze zdecydowaniem, którego zwykle unikał przy premierze. - A, proszę wybaczyć, starego kundla nie nauczy się nowych sztuczek. Jeśli mogę... Uważam, że jedyne, co powinniśmy zrobić, to przygotować się na przyszłość - umilkł na chwilę. - Ostrzec świat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Czw Lis 08, 2012 11:02 pm

Oj nie, fakt, że Chamberlain zrozumiał, że konflikt jest nieunikniony, nie oznaczał jeszcze, że chętnie do niego dopuści. Nadal chciał zrobić wszystko, byle by utrzymać pokój jak najdłużej... tylko może nie aż tak za wszelką cenę, jak zakładał wcześniej? Yes, yes, działanie się liczyło, ale nie przesadzajmy, nie chcemy w końcu tej wojny wywołać (co podobno niejaki Piłsudski proponował Francuzom jakiś czas temu, niedoczekanie). Biernie stać jednak też nie należało.
- W takim wypadku na co, twoim zdaniem, powinniśmy zareagować? Załóżmy, że Hitler może zrobić wszytko, doprawdy wszystko. Myślisz, że na ile możemy mu pozwolić? Widziałeś przecież, jak się zachowywał.
W końcu ten przelot był jak najlepszą okazją na wymianę poglądów, krótką naradę czy burzę mózgów. Nieprawdaż?
- Tak, ale jeżeli go w pewnym momencie nie powstrzymamy, to on sobie może równie dobrze podbić całą Europę. Chyba, że nam to nie przeszkadza...?
Opcja "zostawić to w spokoju" też istniała, ale kto inny mógł przeciwstawić się Hitlerowi? Przecież nie Francja czy Polska.
- Zazwyczaj świat w takich sytuacjach nie wierzy, nie chce przyjąć do wiadomości. Spróbujemy obalić Hitlera? Przecież to niepoważne, jedyne co można zrobić to pomóc jakiejkolwiek działającej... istniejącej opozycji. Nieoficjalnie. Mniejsze zło...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Pią Lis 09, 2012 12:35 pm

- Dobre pytanie - mruknął i zamyślił się. Gdyby Chamberlain zapytał o to, na co liczy naród, mógłby odpowiedzieć całkiem prosto. Ludzie jako jedność, którą był Arthur, chcieli zwyczajnie świętego spokoju. Żadnych wojen, żadnych konfliktów, Hitlera siedzącego jak mysz pod miotłą. Niechęć do przelewania własnej i wrogiej krwi tkwiła w nich wszystkich głęboko jeszcze od poprzedniej wojny. Ale z drugiej strony, Anglicy się nie bali. Byli pewni siebie i dumni i gotowi do walki, nawet jeśli jeszcze do końca nie zdawali sobie z tego sprawy. Jeśli atak Rzeszy był faktem, to i Anglia chciała walczyć. Wobec tego najłatwiej byłoby ogłosić tą wieść całemu światu, powiadomić go o słowach Hitlera i stanąć twarzą w twarz z obietnicą rewanżu. Jednak kiedy świat będzie już wiedział, wojna może wybuchnąć i za tydzień. Cholera.
Anglia spojrzał na okno i postarał się pomyśleć rozsądnie. Rwało go do stanowczych działań, do odwetu i rzucenia Hitlera na kolana, zanim ten w ogóle zacznie się wznosić. Ale być może to nie było to, czego wszyscy teraz potrzebowali... Prawda? Cholera. Najgorsze, że nie mógł długo nad tym rozmyślać, bo Chamberlain czekał na odpowiedź. Arthur nawet nie wiedział, czy premier w ogóle weźmie pod uwagę jego zdanie.
- Dopóki nie stanie się bezpośrednim zagrożeniem - powiedział w końcu ciężko. - Tak sądzę. Atakując wschód Hitler będzie narażał się na niepokój Rosji, a sama walka z tamtymi krajami dostatecznie go zajmie. Jest za wcześnie, by cokolwiek sądzić, ale... Według mnie, powinniśmy skupić się na zachodzie.
I niech się dzieje co chce. Pomyślał o sojuszu z Polską, głupim, naiwnym Polską, który nie mógł nawet liczyć o samodzielnej wygranie z Rzeszą. To była dziwnie przelotna i niechętna myśl; Anglia czuł, że mógłby spokojnie umyć od niej ręce. Dla dobra ogółu najlepiej czasem odwrócić wzrok.
- Co to za pytanie, sir? - zdziwił się cicho, zerkając uważnie w twarz swojego premiera. Sam sprawiał wrażenie jednocześnie przygaszonego, pochłoniętego w własnych myślach i zdeterminowanego. - Oczywiście, że nie możemy. Nigdy nie mogliśmy i w tym problem.
To było proste i przygnębiające. Anglia nie mógł pozwolić na istnienie jakiegokolwiek mocarstwa w Europie. Był centrum Imperium Brytyjskiego, wyspą i potęgą, ale polityka równowagi sił nigdy tak naprawdę nie wygasła. Zwłaszcza teraz, w czasach, kiedy trzydzieści dwa kilometry były pieprzonym niczym dla wrogich bombowców.
- Być może to niepoważne - zgodził się ponuro. - Ale niepoważne rzeczy często zmieniały postać rzeczy. A musimy coś zrobić. Jeśli nie ostrzeżemy wszystkich, musimy przynajmniej na poważnie porozmawiać z zachodem... I z Związkiem Radzieckim. Teraz nie mogą nie przyznać nam racji - dodał z naciskiem.
Dość już się upokorzył, by nie doprowadzić do tej wojny. Miał zamiar raz na zawsze z tym skończyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Pon Lis 12, 2012 10:14 pm

Sytuacja była naprawdę tragiczna, choć jeszcze ostatni akord nie zabrzmiał, dało się coś postanowić. Ani czasu, ani zbyt wielu możliwości nie mieli, wszystko układało się dość niepomyślnie, ale jeszcze katastrofa się nie zaczęła. I ten fakt należało jak najdłużej utrzymać. Ugoda z Hitlerem odpadała, obalenie go też w rachubę niezbyt wchodziło, wypowiedzenie mu wojny jako pierwsi też było szaleństwem. Można za to... zawrzeć sojusz z wszystkimi krajami, które mogą okazać się na tyle silne, żeby w razie tragedii móc Hitlera pokonać. Czy to wypali, nikt nie mógł wiedzieć, ale to lepsze niż siedzieć z założonymi rękami.
- Zdaję sobie sprawę, że Związek Radziecki to czarna dziura europejskiej dyplomacji, ale chyba masz rację. Najgorsze, co mogłoby się stać, nie licząc oczywiście samej wojny, to sojusz Rzeszy z ZSRR. Trzeba będzie pomyśleć o jakichś oficjalnych rozmowach z Iwanem i jego szefem... który notabene również nie będzie łatwy do przekonania. Ciężka sprawa.
Gdyby nie była ciężka, nikt by nie unikał kontaktów dyplomatycznych z Rosją Radziecką, czyż nie?
- Bo przecież można by też nie mieszać się, zrobić wszystko, żeby Zjednoczone Królestwo nie brało udziału w wojnie, potrzebujemy pokoju... Ale nie wydaje mi się to właściwe. Trzeba Hitlera powstrzymać od zmiecenia z map całego świata - powiedział i zasępił się. - Przydałby nam się ktoś, kto informowałby nas o sytuacji w Rzeszy od kuchni, będąc tam na miejscu. Nie wyślemy własnego szpiega, bo Hitlerowi i jego służbom łatwo byłoby wytropić obcokrajowca, ale nie znasz może kogoś stamtąd, kto mógłby z nami współpracować? Oczywiście nieoficjalnie, choć z drugiej strony legalnie nie dowiemy się niczego.
Westchnął ciężko. Nie tak miało być.
- Trzeba zawszeć sojusze, pokazać Hitlerowi, że nie tylko my jedni mu się sprzeciwiamy. Może się opamięta, kiedy zobaczy, że większość jest przeciwko niemu...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Wto Lis 13, 2012 7:02 am

W sprawie Rosji Anglia skinął głową i nic nie odpowiedział, bo cóż, zwyczajnie nie było czego. Zastanowienie się tego, co zrobią było konieczne, kontakt z innymi krajami tym bardziej. To było niemożliwe, walczyć w pojedynkę.
Zamilkł i zasępił się, nie odrywając wzroku od niewielkiego okienka i chmur nad którymi lecieli. Przeszedł go zimny dreszcz, bo Anglia ciągle nie miał ochoty godzić się na ten stan rzeczy. A jednak... Zbyt wiele rzeczy wiązało mu ręce. Co gorsza, te same rzeczy odwrócą się przeciwko niemu, gdy Hitler zechce coś zrobić. Myśl, że w ten sposób są zależni od Niemiec tylko pogłębiła jego irytację.
Na dodatek Chamberlain znowu zmieniał temat.
- Premierze - drgnął nagle i odwrócił całe swoje zimne spojrzenie na Chamberlaina. Naprawdę mówił teraz o cholernych szpiegach? W takim momencie? - Do pana w ogóle dochodzi, co się właśnie wydarzyło? Ja... Rozumiem, że trzeba wszystko zaplanować - przyznał, żeby zamaskować swój niewielki wybuch.
Przez mu przeszło, że Chamberlain tak właśnie reagował na stresujące sytuacje. Zamiast zastanowić się nad sytuacją, wolał uciekać w najmniej istotne szczegóły. Cóż, niektórzy woleli po prostu zapalić kilka papierosów, albo pójść na randkę z butelką szkockiej.
- Tylko dlaczego teraz? - zapytał z irytacją. Bardzo rzadko zachowywał się tak przy Chamberlainie, prawie nigdy nie okazywał przy nim swoich poglądów. - Hitler okazał się być niebezpiecznym szaleńcem na czele państwa, które mu ufa. A Niemcy chce zemsty jak niczego innego - przełknął ślinę czując, jak zaschło mu w gardle. - Więc czeka nas wojna - podsumował głosem wyprutym z emocji, odetchnął i dokończył.
- Niech pan się zdecyduje, co zamierza zrobić, żeby nie skrzywdzić moich ludzi. To jest priorytet.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Pią Lis 16, 2012 11:51 pm

A i owszem, Chamberlain pogrążał się w coraz mniej istotnych szczegółach i odsuwał od siebie przez to ogrom tej sprawy, który go, było nie było, przytłaczał. Wojna wisiała nad nimi niczym miecz Damoklesa i teraz już chyba nikt nie mógł temu zaprzeczyć.
- Oczekujesz, że co powiem? Że jutro wymarsz wojsk brytyjskich w stronę Berlina? Przecież nie możemy tego zrobić. Nie jesteśmy gotowi na tę wojnę! - powiedział, można by wręcz rzec, że z pewną rozpaczą. - Widzisz jakieś wyjście, poza dalszym niemieszaniem się w to wszystko, póki to możliwe? Jeżeli coś widzisz, powiedz. Przemów.
Myślał naprawdę intensywnie, ale niewiele było z tego efektów. Cały czas widział przed oczyma sylwetkę Hitlera i słyszał ten jego upiorny śmiech. Nietrudno było sobie go wyobrazić, chichoczącego w podobny sposób nad mapą z planem inwazji na Wielką Brytanię. Szalony człowiek chce podpalić świat.
- Mogę wprowadzić powszechny obowiązek służby wojskowej, żebyśmy w razie najgorszego mogli się obronić przed Hitlerem - powiedział, ale bez większego zdecydowania, bez entuzjazmu. Nie chciał tej wojny, nawet jeżeli miecz Damoklesa wisiał na cienkim włosku, Chamberlain chciał do końca go powstrzymać przed spadnięciem na głowy ich wszystkich, nawet własną ręką.
W tym też momencie premier ukrył twarz w dłoniach. Zapadło milczenie, ciężkie, nieprzyjemne milczenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Sob Lis 17, 2012 7:27 pm

- Nie wiem, czego oczekuję - wyznał z głosem na skraju irytacji i rezygnacji. - Chyba po prostu... Działania.
Nie byli gotowi na tą wojnę. Tak, w tym problem. Anglia od roku robił to, co mógł robić ze związanymi rękami i jedyne, do czego doszło, to do zmiany sposobu myślenia. Na początku, tak samo jak i jego ludzie, bał się wojny i robił wszystko, by do niej nie doprowadzić. Potem sen o świętym spokoju prysnął i zaprowadził go tutaj.
Póki co zawstydził się ze swój wybuch. A najgorsze było to, że nie wiedział, co powinien powiedzieć. Dlatego też milczał przez chwilę po tym, jak Chamberlain go poprosił o słowa.
Pytasz trochę za późno, sir, nie sądzisz?
- Kiedy wysiądziemy z samolotu - odezwał się wreszcie, unikając wzroku premiera. - Będzie pan musiał coś powiedzieć tym wszystkim ludziom. Czekają, bo chcą wiedzieć, co się stanie z ich życiem.
Nie mieli więc czasu na podjęcie decyzji. Chamberlain nie miał. Czy powie prawdę o Hitlerze czy skłamie, od tego będzie wszystko zależeć. Wódz na pewno się o tym dowie i, cholera, Arthur nie chciał sobie wyobrazić wyrazu jego twarzy, jeśli znowu ugną przed nim kolana.
- Słucham? - uniósł szybko wzrok, wpatrując się w mężczyznę ze zmarszczonym czołem. - To...
Jeden wrzód na tyłku mniej, ale coś mu podpowiadało, że nikomu nie poprawi to humoru. Nie Anglikom, których serca ciągle płonęły z nadziei, że wszystko będzie w porządku, a Wielka Brytania i Niemcy znowu będą siedzieć przy jednym stoliku i spokojnie popijać herbatkę. Czuł to bardzo wyraźnie, zanim pojawiły się fakty, które częściowo oddzieliły go od nastrojów w kraju. Tak się po prostu zdarzało. Ludzie chcieli jednego, on myślał o czymś innym. I to nie było do końca ludzkie, czuć kilka rzeczy naraz.
Anglia nie dokończył swojego zdania, urywając zaraz po tym niezręcznym geście premiera. Zamilkł. Nie potrafił pocieszać ludzi. Mógł zabijać, wydawać rozkazy i podejmować trudne decyzje, ale kiedy dochodziło do takiej sytuacji... To coś po prostu nie pozwalało mu się ruszyć. Przełknął ciężko ślinę, czując jednocześnie litość i wściekłość. Chamberlain zachowywał się jakby już przegrał i Anglia próbował sobie wmówić, że to nie dlatego, bo uważa swój kraj za słaby.
Po dłuższej chwili nagle zrozumiał, że to jest właśnie to, co powinien przypomnieć.
- Niech pan przestanie - odetchnął, po raz pierwszy brzmiąc, jakby rzeczywiście go pouczał. - Jest pan cholernym premierem cholernego Imperium Brytyjskiego i ma pan obowiązek podołania wyzwaniu. Niech pan nie zapomina, kim jesteśmy, bo już zbyt wielu zdaje się zapominać - nachylił się w jego kierunku i powiedział cicho, z naciskiem. - Jestem silnym, dumnym mocarstwem i nie pochylę głowy przed nikim. Nie boję się Niemiec. Pan, premierze, też nie powinien. Ale... To pańska decyzja. Zrobi pan co musi.
Westchnął w duchu. I ostatecznie, po tym wszystkim, zostawił decyzję w rękach premiera. Pozostawało tylko ufać, że się nie pomylił.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   Czw Lis 22, 2012 3:24 pm

Ty sam nie wiesz, czego oczekujesz, Arthurze...?
Premier przejechał sobie ręką po twarzy w geście całkowitej rezygnacji, ale... przecież Anglia miał rację. Moment na mazanie się i podłamywanie na duchu minął bezpowrotnie, właściwie, czy on kiedykolwiek istniał? Należało działać, zrobić coś, albo przynajmniej starać się coś zrobić. Nie załamywać.
- Nie zapominam i nie wątpię w to, Arthurze. Musimy dać radę, szczególnie ja i pamiętać o tym, kim jesteśmy i jakie zadanie stoi przed nami. Musimy pamiętać - powtórzył, bardziej jakby chciał tym siebie samego przekonać aniżeli osiągnąć jakikolwiek inny efekt. Tak też było, to przecież on nie mógł pozwolić sobie na zwątpienie. Hitler może być u siebie dyktatorem, ale nie wolno pozwolić mu zastraszyć osób takich jak on, Neville Chamberlain, premier Wielkiej Brytanii (nie zapominać). Metody, jakich stosował, wybitnie pokazywały, kim takim on właściwie jest i że ufanie mu to jak taniec na rozhuśtanej metalowej lince, którą ktoś na dodatek podłączył do prądu. Trzeba działać, póki jest jeszcze czas.
Samolot był już nad Londynem, a on nadal nie doszedł do żadnych konkretnych rozwiązań. Kiedy wylądują, będzie trzeba też coś powiedzieć zgromadzonym na lotnisku osobom, zapewne będzie tam spory tłumek. Powiedzieć, przekazać, nie improwizować. Pokazać, że się nadal panuje nad sytuacją, choć powoli zaczyna ona wysmykać się z rąk i nic się na to nie poradzi.
Sam Anglia też nie wyglądał na zbyt zachwyconego ogólną sytuacją, ale Chamberlain o nic nie pytał, jeszcze okaże się, że to on jest wszystkiemu winny. Milczeli.
Po drodze nie natrafili na żadne problemy, nie zderzyli się z brzozą, skrzydła też nie odpadły, więc udało im się wylądować szczęśliwie i w jednym kawałku. Premierowi ani trochę nie podobała się procedura lądowania, ale już zdążył zauważyć, że to (dość) bezpieczne. Raczej.
Kiedy w końcu opuścili pokład samolotu, dostrzegł, ile ludzi pojawiło się na lotnisku. Powiedzmy, że całkiem sporo. Pomachał zgromadzonemu tłumikowi, drugą dłoń położył na ramieniu Arthura. Panuje nad tym wszystkim.
- Usłyszeliśmy dziś wiele kłamstw i obietnic niezrównoważonego człowieka - zaczął, starając się brzmieć głośno i wyraźnie. - Dostrzegliśmy, że Hitlerowi zaufać nie można, ale nie damy się mu zastraszyć i nie damy mu wywołać kolejnej wojny. Rząd Wielkiej Brytanii zrobi wszystko, żeby utrzymać pokój, tego każdy z Was może być pewien!
Tego, że będzie należało wprowadzić powszechną służbę wojskową, już nie powiedział, najpierw musiał to przedyskutować z resztą rządu, ale pamiętał o tym. Hitler mógł sobie chcieć wojny, a Chamberlain nie chcieć do niej dopuścić, ale w razie jakiejkolwiek groźniejszej sytuacji trzeba się mieć czym obronić. Tylko tyle.

[z/t, both]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przelot Bawaria-Londyn   

Powrót do góry Go down
 
Przelot Bawaria-Londyn
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wielka Brytania-
Skocz do: