IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Długi Targ. Gdańsk.

Go down 
AutorWiadomość
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Długi Targ. Gdańsk.   Sob Lis 10, 2012 1:23 am

Lubił gdański plac. Taki reprezentatywny, olśniewający. Co prawda, nie dorównywał głównym uliczkom jego kochanego Paryża, ale to nie umniejszało jego urokowi. Miał swoistego ducha, wewnętrzną magię unaoczniającą się w każdym, drobnym szczególe architektury. Rządki ciekawych kamieniczek przyciągały wzrok, i nawet gdyby Francuz spędziłby tu cały dzień, nie zdołałby nasycić oczu. Coś podobnego wydawało mu się wręcz niemożliwe. W każdym calu uliczki czaił się coś godnego uwagi - na przykład Dwór Artusa. Być może przez wzgląd na czar tego miasta niedawno tak palił się objąć nad nim pełny protektorat. Co prawda Ville libre de Dantzig podlegała bezpośrednio Prusom i Saksonii, jednak Francja zawsze miał coś do powiedzenia. Do dziś blondyn potrafił odtworzyć z pamięci każdą migawkę z dnia, w którym jego garnizon wkroczył do miasta po raz pierwszy - saluty, poklask, narzucony hymn, wystukiwana przez żołnierskie buty nieskładna melodia. I ujmujący widok blond piękności, ducha tegoż terenu, zjawiskowej Gdańsk we własnej osobie.
Przespacerował się powoli, uśmiechając się do każdej napotkanej niewiasty. Nawet jeśli w dużej mierzy były Niemkami i pięknością Słowianką nie dorównywały, każdą obdarowywał swoją krótką, niemal ulotną chwilą uwagi. Kobiety to przecie istoty piękne bez względu na pochodzenie... przynajmniej tak sobie tłumaczył.
Jego eleganckie buty stukały cicho na brukowych kostkach. Niespodziewanie Francis zatrzymał się w miejscu, patrząc pod nogi. Gdzie się podziały polne kamyki, po których chadzał przed laty ilekroć gościł w Gdańsku? Aż dziw, że zauważył tak ważki szczegół dopiero teraz. Jak widać wszystko się zmienia, łącznie z kochaną Ann. Uliczki wciąż piękne, niektóre kamienice nadszczerbione zębem czasu, inne świeżo po remoncie. Nad nimi w dali górowała zachodnia wieża dzwonna Église Sainte-Marie. Gdy Francis mrużył oczy, dostrzegał czasem czuby smukły narożnych wieżyczek. Wolne Miasto Gdańsk było piękne.
Przynajmniej jego zdaniem, jako członka Société des Nations. Starał się byś obiektywny, ale Ann zawsze lubił. I swego czasu nawet bronił ją przed armią pruską i rosyjską.
- Ktoś się spóźnia~ - szepnął sam do siebie, stając w końcu przed fontanną Neptuna. Wyciągnięty ku niemu trójząb tkwił w zawieszeniu, jakby morski bożek nie były pewny czy uderzyć, czy też zostawić Francję w spokoju, by dalej rozkoszował się miastem. Umówił się z Ann pod fontanną dokładnie kwadrans temu.
Dla pewności jeszcze rzucił okiem na zegarek. Nie mylił się. Chciał omówić z Gdańskiem delikatną sprawę Niemców. Coś mu podpowiadało, że wkrótce wydarzy się coś złego, a w dodatku szukał potwierdzenia dla swoich podejrzeń.
Czekał cierpliwie, bowiem nigdy mu się nie śpieszyło. Jego politycy dali mu wyjątkowo wolną rękę, więc od razu poświęcił trzy dni na podróż do Feliksa. Warszawę odwiedzi jeśli starczy mu czasu, na razie Feliks nie stanowił dlań priorytetu. Azymutem była Anna, jej opinia i przeczucia.
W końcu Francuz wydobył z czeluści ciepłego płaszcza krwistą różę. Kwiat zatańczył z gracją w jego dłoni, okręcając się wdzięcznie wokół długich palców. Obrzeżem spojrzenia objął stojącą nieopodal brunetkę. Zerkała nań co chwila z ciekawością toteż wykonał swoją popisową sztuczkę ze swoim ulubionym kwieciem i kłaniając się szarmancko, podarował nieznajomej różę. Jej delikatny uśmiech i zarumienione policzki, były dlań najlepszą nagrodą.
- Moja piękności~ Gdzieś się podziewasz?


Ostatnio zmieniony przez Francja dnia Nie Lis 11, 2012 6:09 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Sob Lis 10, 2012 9:55 pm

No tak, Francis zachwycał się kamieniczkami, a ona robiła to coraz rzadziej. Na każdym kroku widziała oznaki starzenia się budynków i przeminięcia czasu ich świetności. Chociaż wielu ludzi mówiło, że wciąż są piękne ona nie potrafiła nie przyrównywać ich do wyglądu sprzed kilkuset lat. Wtedy było co podziwiać, złote zdobienia, idealne, świeżo wykonana rzeźby, niektóre budynki dopiero w trakcie budowy, co dawało wrażenie ciągłego wzrostu i życia miasta. Teraz jedynie miała w głowie długą listę co trzeba naprawić, gdzie jeszcze można przymknąć oko. No i oczywiście szukała wciąż sposobów na zdobycie pieniędzy, bo choć naprawy były konieczne, to nie było ją stać na wszystkie, co lekko ją przybijało, w końcu powinna być w stanie zająć się należycie własnym miastem.
Dalej pamiętała dzień wkroczenia wojsk francuskich do miasta. Ludzie byli tacy szczęśliwi, wreszcie odeszły wojska zaborcy i była znów wolna. Gdyby nie Francis nie miałaby na to szans, wciąż tkwiłaby pod pruskim panowaniem, a to, choć dla samego miasta nie takie złe, dla mieszkańców było uciążliwe. Ten krótki okres rozbudził ducha walki, który potem bardzo się przydał. Szkoda tylko, że historia nie zakończyła się zbyt szczęśliwie. Gdy tylko Napoleon zaczął przegrywać i ją opuściło szczęście. Najpierw napadł ja Iwan, pobił i zniszczył co się dało, a potem oddał z powrotem Gilbertowi, nie tego się spodziewała, chociaż musiała przyznać, że Feliks i Francis robili co mogli, by tylko do tego nie dopuścić.
Gdy biegła Długim Pobrzeżem dzwony już dawno zamilkły, była spóźniona, strasznie spóźniona! Na ulicy było mnóstwo ludzi, przeciskanie się szło jej więc dosyć ciężko. Mieszkańcy jeszcze ją rozpoznawali i podejrzewając, że ma coś do zrobienia przepuszczali ją pobłażliwie wiedząc, jakiego dziewczyna ma ostatnio pecha. Gorzej było z cudzoziemcami, ci zazwyczaj nic sobie z biegnącej gdzieś blondynki nie robili, ewentualnie zaczynali krzyczeć lub komentować z niezadowoleniem fakt, że ich niechcący potrąciła. Mimo to mała biegła dalej, aż udało jej się dotrzeć na Długi Targ.
Przechodząc przez Zieloną Bramę udało jej się uspokoić oddech, a przeglądając się w szybach sklepów poprawiła lekko włosy i wygładziła sukienkę, w końcu szła na ważne spotkanie, powinna jakoś wyglądać.
-Guten Morgen - powiedziała cicho, gdy już dotarła do Francisa, który zwracał na siebie dosyć sporą uwagę innych przechodniów. - Bardzo przepraszam za spóźnienie, ale coś mnie zatrzymało.
Mówiąc coś miała na myśli całą masę urzędników, którzy od rana męczyli ją o różne podpisy, zgody, a potem narzekali na stan miasta i przekonywali, że powinna w końcu postawić się swoim zwierzchnikom i zażądać większej autonomii. Chociaż już oni sami po próbie wyobrażenia sobie Ann występującej przed innymi narodami i wygłaszającą dumną oraz zdecydowaną mowę stwierdzili, że raczej to nie wyjdzie, jej przerażony wzrok na taką propozycję nie był do tego potrzebny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Pon Lis 12, 2012 12:28 pm

Westchnął ujmująco, gdy nieznajoma brunetka odeszła bez słowa. Była jedną kompanką, chociaż wciąż liczył na zjawiskową blondynkę. Nie miałby nic przeciwko gdyby zaszczyciła go swoją obecnością. Szczególnie gdy wcześniej omówili się dokładnie i nie było żadnych poważnych problemów z dojazdami. Nagle Francis się zasępił. Może to on przybył za wcześnie? Inna strefa czasowa, prawda? Bardzo prawdopodobne, że przeoczył tą niewielką niezgodność. Chociaż nie... Bonnefoy zawsze pamiętał by odpowiednio przygotować się do podróży. Oznaczało to również synchronizację zegarków zgodnie ze strefą danego państwa.
Być może Gdańsk coś wypadło? Jakieś inne spotkanie, bardziej zajmujące. Konferencja, spotkanie z politykami, rozmowa z przywódcą Feliksa. Któż wie? Być może zapomniała wspomnieć, że nie da rady pojawić się na czas? Albo... coś się jej stało. Francuz drgnął na tą myśl. Nie wyobrażał sobie, że Ville libre de Dantzig mogłoby cokolwiek się stać. Była oddzielnym państwem, wolna od zobowiązań i podległa samej sobie. Co nie znaczyło, że niemiły ktoś nie mógłby się pokusić o jej terytorium. Blondyn znów drgnął, zatrwożony. A jeśli faktycznie Ann zatrzymało niebezpieczeństwo, a nie sprawy wewnętrzne?
Zaraz jednak przewrócił oczami, śmiejąc się w duchu. Powinien oszczędzać ten dramatyzm na wizyty w teatrze. Każdemu mogło się przydarzyć drobne spóźnienie, nie należy obarczać nikogo winą. Ani, tym bardziej, nie powinno się zaraz wszczynać niestworzonych historii o podbojach, zaborach i roszczeniach terytorialnych.
Przewrażliwiony się robi. Szczególnie gdy w Europie pokój wisi na cienkim włosku.
Niespodziewanie usłyszał za plecami wrzawę. Jakieś hałasy, krzątaninę, ciche, acz ostre komentarze. Jakby ktoś przepychał się energicznie przez tłum, torując sobie drogę pośród ludzi. Obejrzał się przez ramię, a jego usta rozciągnęły się w anielskim uśmiechu. Urokliwa blondynka, jego oczko w głowie za czasów Napoleona, zaszczyciła go w całej swojej wspaniałości.
- Bonjour~ - jego melodyjny głos był przepełniony radością, podszyty niewyczuwalną ulgą. Szczęściem nic Ann się nie stało, to pewnie drobny incydent niewarty wspomnienia. Francuz ukłonił się szarmancko, jak to miał w zwyczaju, mrugając do niej przelotnie. Nie tylko Długi Targ się zmienił, Gdańsk zdawała się wyrosnąć od ich ostatniego spotkania. Może nie była to znaczna transformacja, ale było w niej coś nowego, co wcześniej umykało Francisowi. - Nie masz za co przepraszać, cheri. Każdego czasem coś zatrzymuje. Mogłem spokojnie przespacerować się między kamieniczkami, to zawsze atrakcja na którą warto chwilę poświęcić.
Machnął dłonią, jakby naprawdę nie był to dla niego kłopot. I wyraźnie cieszył się z możliwości spokojnego zwiedzania uliczek. Zawsze go fascynowało jak zmieniał się konspekt miast po kilku latach. Ile nowych budynków wybudowano, ile nadgryzł bezwzględny ząb czasu. Gdzieś powstawała znamienita fontanna, a na skrzyżowaniu dwóch zapomnianych ulic, tynk płatami odłaził od ściany. Tu otwierano restaurację, tam zamykano antykwariat. Wszystko się zmieniało, a kraje miały okazję obserwować cały ten zabieg z perspektywy minionych dekad.
- Czy to tylko moje oczy mnie mylą, czy mi wypiękniałaś, hm? - przekręcił głowę, ze zwyczajowym uśmiechem. Błysk w jasnych oczach zdradzał troskę i rozbawienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Pon Lis 12, 2012 4:22 pm

Stało? Oj nie, gdyby wiedziała, że tak przestraszy Francisa biegłaby jeszcze szybciej, byleby dotrzeć na czas. Mówiąc szczerze gdy myślała o osobach, którymi można by się zainteresować w związku z niezbyt przyjaznymi zamiarami umieściłaby samą siebie na szarym końcu. No bo kto by się kłopotał takim małym, nic nie znaczącym miastem, gdy wokoło jest tyle mocarstw godnych uwagi? Tak to wyglądało z jej perspektywy, a że niektórzy mieli co do niej pewne plany, nie od dziś wiadomo, że Gdańsk w polityce nigdy nie była zbyt biegła i niestety dotąd się to zbytnio nie zmieniło.
Kiedy tak przebiegała ulicą nie zdawała sobie nawet sprawy, ze mogłaby wywołać takie zamieszanie. Owszem, potrąciła paru przechodniów, o kogoś czasami zahaczała, a innym przebiegała przed nosem, ale że w spóźnianiu się miała już pewne doświadczenie, to i takie gonitwy opanowała do pewnego stopnia. No tak, ale zazwyczaj nie zależało jej na szybkim przybyciu tak jak teraz, a zawsze, gdy tylko na czymś zaczynało jej zależeć, wszystko dookoła sprzymierzało się przeciwko niej. Jednak to, że Francis odwrócił się zanim jeszcze do niego dotarła i spoglądający na nią ludzie dobitnie świadczyło, że musiała zrobić z siebie niezłe przedstawienie. Na razie jednak udało jej się tym nie przejmować widząc przed sobą uśmiechniętego Francję. A więc nie był na nią zły, doprawdy mogła odetchnąć z ulgą, w końcu inne kraje na pewno byłyby mocno zirytowane jej spóźnieniem. Jego dalsze słowa wywołały w niej jeszcze większą radość, potem jednak zaczęła się martwić. W którą stroną poszedł? Na Chlebnickiej nie zajęto się jeszcze jedną kamieniczką, a niezagospodarowany plac przy Mieszczańskiej aż straszył. Oczywiście zapomniała, że miała również wiele wspaniałych miejsc, które można było z przyjemnością podziwiać, ale taka już j materii nie da zmienić. Tak właśnie zaczęła wymieniać w myślach wszystkie najgorsze elementy miasta, jednocześnie obiecując sobie, ze natychmiast się nimi zajmie, kiedy z tych mało przyjemnych rozmyślań wyrwało ją pytanie Francuza. Policzki lekko zaróżowione od biegu teraz przybrały kolor dojrzałego pomidora, a ona sama spuściła wzrok wbijając go w swoje buty.
-Ja? Nie, nie. Ja tam w ogóle się nie zmieniłam - wymruczała cicho.
Wyładniała? Chyba aby zrobić coś takiego trzeba być już wcześniej ładnym, a tego Ann o sobie nigdy nie powie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Sro Lis 14, 2012 6:26 pm

Zaśmiał się melodyjnie, gdy usłyszał jej mrukliwie zaprzeczenie. Ann jak widać nie miała pojęcia, jak urokliwą istotą w oczach Francuza jest. Postrzegał ją jako godną uwagi. Prawdziwie godną uwagi. To nie zdarzało się często. Rzec by można, że należało w przypadku mężczyzny do skrajnej rzadkości. Niewiele osób zajmowało w jego niewiernym sercu stałe miejsce - trudno było tam pozostać dłużej niż dzień, czy dwa. Francis taki już był - ilekroć ujrzał jakąś piękną istotę, tracił dla niej głowę. Obsypywał różami, prawił komplementy, nie pozwolił by spojrzała czule na innego. Bywały chwile, gdy chciał zedrzeć z siebie państwowe łańcuchy, mknąc ku człowieczeństwu, uczuciom, które nigdy nie będą mu dane. Zawsze lgnął do ludzi, podziwiał zróżnicowane charaktery, odmienną aparycję. Każdy był inny, wyjątkowy. Indywidua, które miał przyjemność poznać stanowiły zaledwie drobną część całego kraju. Jednostki tworzyły społeczeństwo, kształtowały się wspólnie, oddziały na niego samego. Istniał, dla ludzi. Żył jak oni, czuł podobnie. Ale nigdy nie będzie miał ich pełni swobody, ich wolnej woli.
Najpierw sprawy państwa. A zdanie Francisa było ściśle zależne od króla. Tudzież innego przywódcy. Do tej pory trudno się było odzwyczaić od tytułowania premierów, taki nawyk bywał silniejszy. Całe szczęście z pokłonów zrezygnował, bo jakżeby wtedy wyglądał? Tak ukorzony nie mógł być. Nie w tych czasach, gdy wszystko tak bardzo zależy od jego pozycji na świecie i w Europie. Szczególnie w Europie.
Westchnął cicho, odganiając myśli machnięciem dłoni. Jakby rozprawiał się z namolną muchą, która wciąż krążyła wokół jego umysłu.
- Ce n`est pas possible. Dostrzegam zmiany, uwierz mi na słowo~ - znów uraczył ją melodyjnym, spokojnym głosem i szczerością w jasnych oczach. Nie kłamał w sprawach komplementów dla kobiety. To byłoby zszarganie męskiego honoru i dumy! Szczególnie we francuskim wydaniu. Tutaj dobre maniery często wiodły prym, zwyczajowo w towarzystwie pięknych pań. A Ann, nawet jeśli nie była tego do końca świadoma, w niczym nie traciła w porównaniu z Francuzkami.
Z uśmiechem na ustach, wyciągnął ku niej dłoń. Delikatnie, jakby była ledwie eterycznym złudzeniem, pochwycił między palce pasmo jej jasnych włosów. Ostrożnie zmiótł je z twarzy Polski, patrząc nań czule. Na odchodnym pogłaskał jeszcze jasny policzek, jak zawsze, zachwycając się miękkością i aksamitnością skóry.
- Oui, zmieniłaś się. Rozkwitłaś jak moje kochane różyczki~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Sro Lis 14, 2012 9:22 pm

Gdyby tak Francis powiedział to na głos, nawet nie zdawał sobie sprawy jak ważne było dla Ann to, by ktoś ją zauważał i to nie tylko jako małe miasto, którego wypadałoby zapamiętać. Chociaż, znając ją i tak by nie uwierzyła, kilkaset lat traktowania w taki, a nie inny sposób zrobiło swoje. Pamiętała siebie jeszcze sprzed panowania Zakonu, zorganizowana, odważna, mająca własne zdanie. Nawet i po ich wypędzeniu, kiedy pomógł jej Polska dalej przejawiała cechy naprawdę butnego dziewczątka. W końcu jej kaprzy byli jednymi z najbardziej znanych, ich brawura częściowo udzielała się i jej, no i określenie "Wenecja północy" również nie wzięło się znikąd. Ale to było kiedyś, teraz zmieniła się wraz z mieszkańcami, przycichła, zmarkotniała, na pewno nie zobaczy się jej już skaczącej po linach jakiegoś statku czy tańczącej na środku ulicy. Nie, teraz byłą szarą myszką, która tylko chciała przemknąć z jednego miejsca na drugie, cicho potakiwała na wszystko, co jej narzucano i jedynie czasami tęskniła za dawnym okresem, kiedy mogła z dumą spojrzeć na siebie w lustrze i widzieć siebie taką, jaką chciała.Ale co ona o tym tyle rozmyśla, jęczenie i ciągłe wspominanie niczego nie zmieni, no chyba, że pogorszy jej humor, ale tego raczej nie chciała, szczególnie teraz.
Na zapewnienie Francji uśmiechnęła się szerzej, może powinna wreszcie przestać negować komplementy i zacząć w nie wierzyć? Bądź co bądź, raczej nie było celu by ją w tej kwestii okłamywać, a przynajmniej nieco poprawi sobie samopoczucie, co było ostatnimi czasy na wagę złota.
Gdy dłoń Francisa znalazła się blisko jej twarzy rumieńce jeszcze intensywniejsze niż wcześniej zawitały na jej policzkach. Był on chyba jedyną osobą, która ją w ten sposób traktowała, a ona mimo upływu paru lat dalej się do tego nie przyzwyczaiła. Na dotyk Francuza zdołała jedynie nieco unieść oczy i uśmiechnąć się lekko próbując ukryć pewną nerwowość. Chyba powinna zacząć więcej czasu spędzać z ludźmi, znając życie każda inna dziewczyna na jej miejscu doskonale wiedziałaby co należy robić, a ona nie mogła wydobyć głosu i to z tak błahego powodu.
-Dziękuję - udało jej się wykrztusić.
Może było to dosyć lakoniczne i bez większego polotu, ale nie oczekujmy cudów i tak to szczęście, że wydobyła z siebie cokolwiek, i to nawet dosyć sensownego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Pią Lis 16, 2012 9:10 pm

Znów naszła go ochota by pogłaskać ją po policzku, a nawet w przypływie czułości ucałować w czółko. Istotka nadobna, pokroju Ann zawsze tak nań działa. W dodatku jej reakcje na podobne gesty nie uległy zmianie jak z początku oczekiwał. Wciąż była jego słodkim miastem, nawet jeśli nie wiedziała o swoim stałym miejscu we francuskim sercu. Nieomal jak anioł z katery Notre Dame, spowity w jaskrawe kolory witraży. Widział ją w swoich ozdobnych oknach nie raz, jako anielicę pokroju samego Gabriela. Choć doskonale zdawał sobie sprawę, że przez podobne wizualizacje umniejszał jej urodzie i to dotkliwie, nie potrafił orzec czemuż mętna wyobraźnia podsuwała mu wciąż na nowo obraz Ann w białej szacie. To było silniejsze od niego. Jakby za jej powierzchownością naprawdę kryło się stworzenie idealne i nienaruszone. Istota rodem z nieba, która zbłądziwszy utknęła na paskudnej ziemi.
Francis był pewien, że Ann nie była warta cierpień, bólu i nagminnej ignorancji ze strony świata. Dlatego zainteresował się nią doraźnie za czasów Napoleona. Wtedy dostrzegał w niej głównie strategiczną bazę wojskową, doskonały azyl dla swoich kompanii. Nie wspominając o korzyściach handlowych.
Oczywiście, potrzebował wejrzeć w oczy Saksonii i Prus by uświadomić sobie jak przedmiotowo potraktował dziewczę. Nie bezpośrednio, bo w kontaktach z kobietami zawsze zachowywał nieskazitelne maniery. Kiedyś była tylko terytorium, później natomiast stała się francuskim oczkiem w głowie. Chciał uczynić z niej swój elektorat, prowincję, stolicę kultury. Politycy wypisali nawet odpowiednie dokumenty, które nigdy nie zobaczyły światła dziennego. Czas działał na jego niekorzyść.
- Cheri, nie dziękuj za oczywistości. - wymruczał cicho, uśmiechając się przyjaźnie jak to miał w zwyczaju. Powstrzymał się od troskliwego pogłaskania jej po głowię, mając na względzie jej swobodę w jego towarzystwie. - Powiedz mi, ma mała perełko, jak ci się powodzi?
Nie wiadomo skąd pojawiła się w dłoni Francuza nowa róża. O płatkach delikatnych, ale soczyście krwistych; łodydze cienkiej i giętkiej, obsypanej kolcami. Wędrowała między jego palcami, obracała się, wyglądała na zaklętą w tańcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Sob Lis 17, 2012 10:53 am

Dobrze, że Francis powstrzymał się od dalszych gestów, bo ze zdolnością Ann do wysławiania się byłoby krucho. Tak miała czas by wziąć głębszy oddech i odrobinę się uspokoić. Z jej policzków znikała już czerwień, a ona sama zaczynała się lekko uśmiechać, co było znakiem powrotu do normy, a przynajmniej normy w jej wydaniu.
Dziewczyna nie lubiła roztrząsać historii, zazwyczaj powodowało to tylko problemy, dlatego też nigdy nie zastanawiała się dlaczego Francja jej kiedyś pomógł. Tłumaczyła to sobie po prostu dobrym sercem i altruizmem Francuza, koniec kropka. Oczywiście zdawała sobie sprawę, że było to podejście nader naiwne, co zresztą wciąż jej zarzucano w każdej sprawie, ale ona nie chciała go zmieniać. Taki obraz rzeczywistości, choć nie do końca prawdziwy, był bardzo pozytywny, a ona właśnie tak chciała widzieć świat, nie doszukując się podtekstów, ukrytych korzyści czy oszustw. Oczywiście sparzyła się na tym już wiele razy, ale jakoś nie potrafiła przestać. Zresztą, była tak słaba, że nawet gdyby domyślała się wszystkiego nic by to nie zmieniło, chyba lepiej więc było, że przynajmniej przez chwilę była szczęśliwa.
-Dobrze, bardzo dobrze - uśmiechnęła się szerzej starając się, by zabrzmiało to jak najbardziej szczerze, jednak nie była pewna, czy jej to wyszło.
Tak naprawdę nie było tak cudownie, ale co miała powiedzieć? Francis był członkiem Ligi, a ta się nią opiekowała. Nie mogła przecież powiedzieć, że czuje się odrobinę zaniedbana i skrępowana. Chociaż to fakt, to przecież zmartwiłaby Francuza, a tego absolutnie nie chciała. W końcu ten an pewno miał mnóstwo spraw na głowie i to zdecydowanie ważniejszych, niż drobne problemy małego miasta jakim była.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Nie Lis 18, 2012 5:51 pm

Zawsze uważał, że szczerość była pojęciem względnym. Ludzie raz jej używali, by zaraz zasłonić się niedomówieniem, mamrotaniną, a czasem dyplomatycznym milczeniem. W skrajnych przypadkach posuwali się do drobnych kłamstw, co niejednokrotnie kończyło się zwykłym, tchórzowskim łgarstwem. Francis gardził takimi osobami, chociaż chowany przez dobre maniery i wyświechtanych arystokratów, nie mógłby z czystym sercem orzec, czy aby on sam nie praktykuje podobnych technik. Zdarzało mu się... "kreatywnie obracać prawdą" dla własnych potrzeb, bo świat tego od niego wymagał. A i sytuacja bywała nieodpowiednia do uzewnętrzniania swoich prawdziwych odczuć. Stąd częsta zasłona kokieterii, przymykanie oka na reakcje innych, które w jakimś większym stopniu mogłyby wpłynąć na jego samopoczucie. Swoista obrona, zamykanie się w swoim idealnym świecie.
Zauważył już w pierwszej chwili, ze słowa blondynki do tych prawdomównych się nie zaliczały. Gdyby tylko nie pętające go obowiązki i napięty harmonogram, zapewne zwróciłby na to baczniejszą uwagę. Ale dziś nie miał czasu, pojawił się tylko na chwilę. Nawet jeśli był oczarowany Ann, dostrzegał w niej również potencjalne źródło informacji. Zachwyt nie przekreślał jej roli w dzisiejszej Europie, ani tym bardziej nie wpływał na decyzję Francuza. Jego reputacja opiekuńczego braciszka mogła zostać nieco zamazana, ale jego Paryż i wspaniała ojczyzna, były tego warte.
- Cieszę się, że u ciebie dobrze. - uśmiechnął się niczym etatowy aktor, wzdychając z ulgą. Wyglądał jakby naprawdę radowała go ta wieść, jakby nic więcej w świecie nie było mu potrzebne.Ułuda. Mała gra, przez którą francuskie serce chciało się zakopać głęboko w piach i nigdy już zeń nie wychodzić. Polityka bywała okrutna... - A rzeknij mi... czy aby ostatnio nie zauważyłaś u siebie czegoś dziwnego, cheri?
Wokół tyle Niemców, Ann mogła się czegoś przypadkiem dowiedzieć. A każda informacja była na wagę złota.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Sob Lis 24, 2012 10:27 pm

Udało się? Oszukała go? Naprawdę? Chyba powinna uwierzyć, ze jednak ma jakieś zdolności aktorskie, albo zacząć podejrzewać Francję o nie do końca szczere zamiary... Nieee, to na pewno to pierwsze, w końcu Francis by jej nie oszukiwał, prawda? Oczywiście, że prawda, nie ma więc co roztrząsać tematu, po prostu przez tyle prób i błędów w końcu się co nieco nauczyła i lepiej szło jej ukrywanie emocji niż wcześniej.
-Dziwnego? Nie, raczej nie. To znaczy... ostatnimi czasy mieszka u mnie coraz mniej Polaków, chyba Niemcy nie obchodzą się z nimi za dobrze, ale nie mogę za bardzo nic sama zrobić. No i zaczęli się tu pojawiać niemieccy żołnierze, znaczy, nie jest ich dużo, ale jakoś tak coraz więcej... - wymieniała w skupieniu.
Dopiero teraz uświadomiła sobie, że chyba jednak nie jest tak bezproblemowo jak sądziła, a jej sytuacja wewnętrzna jest jeszcze bardziej zagmatwana niż podejrzewała dotąd. To chyba też tłumaczy dlaczego coraz mniej ludzi chciało z nią rozmawiać, jako kobieta już sama w sobie była istotą skomplikowaną, a jeśli dochodziły do tego jeszcze takie problemy i brak wiedzy o samej sobie to mieliśmy istną bombę zegarową, którą nawet nie wiadomo jak rozbroić, bo może równie dobrze działać odwrotnie niż powinna. Chyba powinna w najbliższym czasie usiąść i porządnie przeanalizować pewne fakty, bo przez ciągłe zabieganie i próby wskórania czegokolwiek we własnym mieście ignorowała lub też kompletnie nie zauważała istotnych sygnałów świadczących o tym, że dzieje się coś ważnego i powinna to mieć na uwadze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Nie Lis 25, 2012 1:54 am

Francis widział wiele rzeczy. Jasne oczy naprawdę dostrzegały więcej niż powinny, z tej chociażby racji, że nie chodził po świecie od wczoraj. Może miał manię wygłaszania publicznie błędnych interpretacji zachowań większości nacji, acz nie umykały mu ich złożone reakcje i mowa ciała. Czasem po porostu przymykał na to oko, udawał, że tego nie widzi. Tak było łatwiej - udawać, że nie zauważał spraw, które jego nie dotyczyły. A przynajmniej nie bezpośrednio.
Zdarzało się, że rząd zalecał mu spotkanie. Umówione, możliwie dopracowane we wszystkich szczegółach. Dawał określony czas, wyznaczał miejsce. A potem wymagał, aby Francis stosował się tylko do ustalonych pytań. To bywało trudne, szczególnie gdy kłamstwo było wyczuwalne jak na dłoni i dotyczyło Ann. Jego małej, urokliwej i kochanej Ann.
Nie zasługiwała na takie traktowanie. I francuskie serce o tym wiedziało, aż za dobrze. Do tego nie dawało się oszukać, chciało aby jednak coś zrobił. Cokolwiek, byle dowiedzieć się cóż ją trapi.
- Mon Dieu, coraz mniej Polaków? Może pokłóciłaś się z Feliksem? - zwykle mniejsza fala emigrantów równała się niesnaskom i niezgodzie między dwoma krajami. Jednak Gdańsk była terenem szczególnym, w pewnym stopniu zależnym od Łukasiewicza bardziej niż sądziła. To jego ludzie zamieszkiwali jej tereny, oni ją wywalczyli, nawet jeśli na początku ich historia nie przeplatała się ze sobą szczególnie często.
- Niemieccy żołnierze? - zmarszczył brwi. Liga o tym wie? Ann jest pod ich opieką, zapewne widzą doskonale. Chociaż jemu o tym nie wspominali, a zawsze zwracał na nią uwagę. Była jego oczkiem w głowie przez wzgląd na minione lata. Do tej pory nie mógł znieść, że tak mało Francuzów mieszka w okolicy. Gdańsk był miastem pięknym, spokojnie mogliby tutaj pomieszkiwać. Powrót do ojczyzny również nie był trudny, przynajmniej dopóki Rzesza nie zamknie swoich granic. - Niepokojące. Sądzisz, że źle traktują twoich ludzi?
Pytanie było ostrożne, nie natarczywe czy wścibskie. Bonnefoy patrzył na jasnowłosą z troską i niepewnością, jakby coś co podejrzewał od dawna, nagle się ziściło. Nie sposób jedynie określić czy to dobry znak czy wręcz przeciwnie, zapowiedź wojny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Nie Lis 25, 2012 10:50 am

-Z Feliksem? O nie, nie, może rozmawiamy trochę rzadziej, ale nic takiego się nie stało - pokręciła energicznie głową.
Chyba musiałaby wyjątkowo się postarać, aby pokłócić z Polską. Tyle lat się już znali, że właściwie nie widziała takiej możliwości. Nie może zaprzeczyć, ze ostatnimi czasy ich relacje wyjątkowo się skomplikowały, zresztą nie dziwota patrząc na ich sytuację, ale na pewno nie zaszło miedzy nimi nic złego.
Na pytanie Francisa skinęła potakująco głową.
-Tak, niemieccy, właściwie aż dziw, że nikogo nie widać teraz, zazwyczaj jest na ulicy przynajmniej kilku. Ale to chyba nic złego? - zapytała lekko przestraszona.
Ona osobiście nie widziała w tym nic złego, skoro jednak Francis się tym zainteresował, to chyba jednak powinna zwrócić na to baczniejszą uwagę. Chociaż, z drugiej strony, gdyby było coś nie tak wysłannicy Ligi chyba by coś z tym zrobili... nie, kogo ona chce oszukać. Mieli ją tak kompletnie gdzieś, że pewnie nie zauważyli nawet tego faktu przez okna swoich wygodnych biur, skąd nie wyściubiają nawet nosa i tylko marudzą, że chcieliby się już stąd wynieść i wrócić do siebie.
-Źle? Nigdy z życiu, wręcz przeciwnie, są bardzo uprzejmi i czasami nawet próbują pomóc w razie problemów, wszyscy chętnie ich tu witają - uśmiechnęła się na samo wspomnienie o tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Nie Lis 25, 2012 2:25 pm

Dobrze było słyszeć, że relacje z bratem miała dobre. To oznaczało, że zwiększająca się ilość Niemców nie jest zależna od ich ewentualnych kłótni. Acz skoro niesnaski zostały zażegnane, jak tłumaczyć mniejszą emigrację Polaków? Intrygująca kwestia, aż dziw, że Liga się nią nie zainteresowała. Bodaj mają jakieś specjalne rejestry dotyczące mieszkańców na terenach pod swoją pieczą, winni się tym interesować znacznie częściej.
- Ważne, że wasze kontakty się nie ochłodziły. - zauważył przytomnie z wesołym uśmiechem. Chociaż wciąż nurtowała go kwestia niemieckich żołnierzy. Ann była ważnym strategicznym punktem, pamiętał o tym doskonale. I dlatego jego niepokój w sercu nie został zażegnany. - Bylebyście utrzymali je dalej.
Mógłby pozazdrościć relacji Polski z Gdańskiem. Jego prowincje miały to do siebie, że bezczelnością potrafiły przebić samego Szkota. Bretania wciąż chciał wszystko robić po swojemu, wielki znawca. Pozostali zachowywali neutralność, wychodząc z założenia, że to sprawa personifikacji całego kraju a nie ich. Ważne, że mimo podziału i ciągłej arogancji Bretończyka, Francji nie groził rozpad na pomniejsze królestwa. Chociaż tyle dobrego.
- Sam nie wiem, cheri~ - rozłożył ręce, ale nie podzielił się z nią sowimi przemyśleniami. Przez wzgląd na troskę i niepewność, wolał jej nie straszyć. Swoją drogą gdyby to on był zwierzchnikiem Gdańsk, jak kiedyś, nie dałby Niemcom tak bezkarnie się panoszyć. - O ile zachowują się przyzwoicie, nie musisz się nimi martwić.
Liga powinna to robić za ciebie.
- To naprawdę nie masz się czego obawiać, miła. - zauważył wesoło, znów wyciągając ku niej dłoń. Tym razem tylko pogłaskał ją po włosach, urokliwy blond sam się o to prosił. - Jak widać symbioza między dwoma narodowościami jest możliwa.

(Miało być krócej, hm? ^^)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Pon Lis 26, 2012 4:27 pm

Mówiąc szczerze ciężko jej było sobie wyobrazić sytuację, przez którą mogłaby pokłócić się z Feliksem. Owszem, czasami miała do niego żal o niektóre sprawy, albo denerwowało ją narzucanie swojej woli, ale nigdy chyba nie byli na siebie obrażeni czy źli, przecież trwali przy sobie już od tylu lat, że brak kłótni był prawdziwym fenomenem.
-Nie muszę? To dobrze, bo właściwie im więcej im jest tym tu jest lepiej. Pomagają mi załatwić niektóre rzeczy, bo tak to praktycznie nie mogę nic zrobić - zasmuciła się lekko.
Musiało brzmieć to lekko żałośnie, ona, personifikacja, nie potrafiła zrobić niczego w swoim mieście. Jeśli chciała cokolwiek zdziałać musiała wypełniać tony formularzy i składać prośby, a urzędnicy łaskawie przeglądali je po kilku tygodniach, kiedy sprawa była już właściwie nieaktualna. Potrafiło to naprawdę denerwować, chociaż były i plusy. Dzięki takiemu przedzieraniu się prze gąszcz przepisów Ann zaczęła być naprawdę biegła we wszystkich prawach i powoli znajdywała nawet luki, które mogła wykorzystywać, a takie umiejętności nigdy nie zaszkodzą.
-Symbioza, ładnie powiedziane, chyba rzeczywiście się to u mnie sprawdza. Ale, jejku, ja cię tu tak trzymam, a tobie może zimno albo chcesz usiąść? - spytała z niepokojem.
Pięknie, tylko zobaczyła Francisa i tak się zagadała, że zapomniała o podstawach kultury, nie było to zbyt grzeczne, a jeszcze w obecności Francuza, który przecież zawsze przestrzegał podobnych zasad było tym gorsze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Pon Lis 26, 2012 11:52 pm

Oh, z pewnością Feliks i Ann uchodzili za fenomen. Wystarczyło spojrzeć na Arthura i jego relacje z rodzeństwem by przypisać Słowianom złoty order rodzinnej miłości. Taki Francis chętnie uszczknąłby trochę z ich niesamowitego zrozumienia i łatwości kompromisu. Coś takiego mogło się okazać nieocenionym atutem w dalszych rozmowach z wiecznie niezadowolonym Bretanią. Chociaż wątpił by w ich aktualnej sytuacji coś diametralnie się zmieniło. Zbyt wiele ich różniło, ale łączyło coś silniejszego, z czym walczyć nie mogli. Władza, państwo, pochodzenie. Tego wyrzec się nie mogli.
- Oczywiście, że nie. O ile naprawdę jesteś pewna, że postępują dobrze. - zauważył rezolutnie, nie mogąc wysłać jej wyrazistszej sugestii. Może faktycznie miała rację i zachowywali się właściwie? Kto wie, może zasymilowali się ze społeczeństwem, jak kiedyś Normandczycy? A może... cóż, z tego gdybania nic nie będzie, Francuz musiał pomyśleć. Coraz więcej Niemców na terenie Gdańsk to i tak nie był taki dobry znak jakby mogło się wydawać. Przynajmniej zdaniem Bonnefoya, bo wszystko wskazywało na to, że Liga nie miała żadnych obiekcji.
Cóż mu więc pozostało? Mógł tylko dalej głaskać Ann po włosach, poświadczając wzorkiem, że wie o jej drobnym kłamstwie. Acz nic nie mógł nań poradzić, dostał nakaz z góry. Nawet jeśli miał w naturze ignorowanie rozkazów, to byli jego politycy. Im sprzeciwić się nie mógł.
- W jakich rzeczach dokładnie ci pomagają, cheri? Żeby tylko się nie okazało, że ingerują w sprawy twojego rządu.
To byłaby przykra wieść. A przynajmniej Francja starał się to sobie wmawiać.
- Zimno, chłodno? - powtórzył za nią, nagle wyrwany z głównego nurtu rozmowy. Gdańsk bywała urokliwa w swoim lekkim roztrzepaniu, a on nie miał w zwyczaju jej za to winić. Taki miała charakter, sposób bycia. Nie mógłby jej zmienić, chociażby bardzo chciał. A należało tu zaznaczyć, że nie chciał. Ba! Broniłby Ann gdyby komuś przyszło do głowy kształtować ją wbrew jej woli. - Oh, Dieu. Oczywiście, przydałoby się gdzieś spokojnie przysiąść. W cieple.
Płaszcz był dobry na pogodę w Paryżu. W Gdańsku było chłodniej, niestety.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Nie Gru 02, 2012 10:23 am

-Czy naprawdę... no tak, raczej tak - mruknęła cicho.
Wcześniej tak o tym nie myślała, pomagali jej, a wiec z góry przyjmowała, że chcą dobrze. No bo czego innego mogliby pragnąć wstawiając się za nią? Tak, tak, tutaj znowu wychodził na jaw jej brak obeznania w polityce i prostolinijność. Nawet kiedy próbowała nie potrafiła znaleźć żadnych podtekstów czy ukrytych celów, ten typ tak ma i chyba choćby dla tego lepiej, by jednak ktoś tam nieco jej pomagał. No ale pomagał, a nie zabierał jej wszelkie możliwości zrobienia czegokolwiek i zostawienie jej właściwie tylko z funkcją reprezentacyjną. Oczywiście wiedziała, że to nie tylko ona tak ma, inne kraje również były ograniczone przez swoich polityków, jednak wydawało jej się, że nie aż tak. No i swoich, a nie wysłanników innych narodów, którzy najchętniej w tej chwili spakowaliby manatki i z uśmiechem na ustach wracali do siebie. Ale może lepiej skończyć te rozważania, zrobiła się strasznie marudna, a to do niej nie pasuje.
-Ingerują... no, może odrobinkę. Ale tylko na moją prośbę! Sami by na pewno nic nie zrobili - zapewniła wyjątkowo pewnie jak na swój normalny sposób mówienia.
No bo była pewna, że nie robią nic złego. Skoro tylko spełniają jej życzenia, to chyba nie mogli w niczym zaszkodzić, a wręcz przeciwnie, dzięki nim udaje jej się coraz więcej zdziałać, a to przecież dobrze dla mieszkańców.
-Mam tu sporo kawiarni, możesz jakąś wybrać. Albo pójdziemy do mnie! Znaczy... jeśli chcesz - szybko przycichła po powiedzeniu tego drugiego pomysłu.
Właściwi teraz zastanawiała się, czy był to aby taki dobry pomysł. Już nawet nie pamiętała kiedy ostatni raz kogoś gościła. No i jej dom, nie nazwałaby go zbyt reprezentacyjnym. Kiedyś był przepiękny, naprawdę wiele osób się nim zachwycało. Ale teraz, jak zresztą całe miasto, stracił swój blask i było to bardzo dobrze widoczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Wto Gru 04, 2012 12:48 pm

Słówko "raczej" nie brzmiało dlań dostatecznie przekonująco. Możliwe, że odpowiedzialność ponosiły za to jego własne zwyczaje, te ciągłe zasłanianie się niedomówieniami i szastanie kwiecistymi oracjami. Bywał bezpośredni równie rzadko, co mówił szczerozłotą prawdę. Mógł wymienić na palcach jednej dłoni kiedy nie posuwał się do kłamstwa, ale wolał nie wspominać o tym nikomu. Starczy, że miał tendencję do niewłaściwego lokowania swoich uczuć.
A drobne, niewinne kłamstewka jeszcze nikomu krzywdy nie zrobiły, prawda?
- Raczej, hm? - powtórzył za nią, chociaż jego głos na przekór złowróżbnym myślom, był zwieńczeniem spokoju i łagodności. Maska przyjacielskości zawsze okazywała się doskonałym wyborem. Szczególnie gdy wolał się nie narzucać ze swoimi wątpliwościami. Był Francuzem, a nie jakimś lichym Anglikiem. Nie pouczał, bo sam nie stosował się do swoich sławetnych rad. - Skoro postępują dobrze, nie warto tracić na nich czasu~
I tak będzie musiał później zdać raport swoim politykom. Nie przymykając oka na nic, mówiąc melodyjnym głosem. A wszyscy grzecznie pokiwają głowami, machną zbiorowo ręką i zaczną się zastanawiać nad funduszami Paryża. Nowy pomnik nie powstanie z dobrych chęci, niestety. Nikt nie zainteresuje się należycie sprawą urokliwiej Ann - nawet jeśli Francis przedstawi czarno na białym co myśli na temat skrajnej obecności Niemców w Gdańsku. Do tego mógłby nawet trzy godziny prawić kazanie godne katedry Notre Dame o tajemniczej ingerencji Ludwiga w sprawy Ann. Zapewne politycy skwitowaliby to owacjami.
To aż tyle. Łezka się w oku zakręcała.
- Ufam, że wiesz o co ich prosisz. - zauważył, wyrwany z rozmyślań. Wciąż dudniły mu w uszach wyimaginowane brawa. Z doświadczenia wiedział, że państwa potrafiły decydować za siebie o wiele lepiej niż ludzie. Jednak odnosił się wyłącznie do starszych nacji, a i to też nie zawsze znajdowało swoje potwierdzenie. Duchami państw rządziły idee tak zmienne i niestałe, że trudno byłoby je ustabilizować. Dlatego byli władcy, a od niedawna politycy.
- Pomysł z kawiarnią brzmi znakomicie. - oświadczył z wesołym uśmiechem. Była nawet jakaś polska piosenka o tych "bajecznych" oazach ciepłej kawy i ciastek. Zerknął profilaktycznie na zegarek, kręcąc powoli głową, z wyraźnym zawodem w jasnych oczach. - Wybacz mi, ma piękna. Dziś, chociaż nie marzyłbym o niczym innym, nie mogę do ciebie zajść. Czas mnie nagli.
Wzruszył ramionami, pokazując, że nawet gdyby już był spóźniony, i tak nie zbawiłoby to świata. Stąd propozycja kawiarni wydawała się wspaniała.
- Zdam się na ciebie. Prowadź do najlepszej kawiarni~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Czw Gru 27, 2012 1:32 pm

No tak, nie brzmiała zbyt pewnie, ale czy to jej wina? Nagle Francja poddał w wątpliwość coś, nad czym nawet się nie zastanawiała i właściwie od początku brała za pewnik. Postawienie jej w takiej sytuacji od razu zmusiło ją do przemyśleń, a przecież nie była to sprawa prosta, wnioski więc nie były oczywiste i w tej chwili sama nie do końca wiedziała co myśleć. Nie mogła być już tak pewna swojego zdania, a jednocześnie nie wyrobiła sobie nowej opinii, można powiedzieć, że była w kropce i najlepszym rozwiązaniem tej niezbyt dla niej przyjemnej sytuacji było ciche przemilczenie tego faktu i zajęcie się innymi tematami.
-Ależ oczywiście. Przede wszystkim staram się nie ruszać polityki, póki co jestem raczej neutralna i to jest dosyć dobre. Staram sie tylko zajmować gospodarką i handlem, ostatnio mam trochę kłopotów, a urzędnicy... no nie są za szybcy... - mruknęła i wbiła wzrok w ziemię.
Taka była prawda, nie powodziło jej się tak dobrze jak kiedyś, wojna i kryzys w innych państwach odbił się również na niej. Mieszkańcy, przyzwyczajeni do wysokiego standardu życia, byli niezadowoleni. I chociaż powoli wszystko szło ku lepszemu to dla niej, jak i jej obywateli było to za mało i za wolno, chciała więc jakoś to przyspieszyć, a debatowanie przez tydzień nad jedną ustawą, która w trakcie kłótni właściwie traciła ważność nie pomagało. Ona sama zresztą też nie za wiele pomagała, nie mogła przebić sie przez tych wszystkich rozkrzyczanych, dbających o swój interes polityków. To nie czasy, kiedy mogłaby wbiec z szablą w dłoni i nawrzeszczeć na wszystkich. Zresztą, bądźmy szczerzy, kiedy ona ostatnio trzymała broń w ręku? Minęło pewnie kilka ładnych wieków i prawdopodobnie tak długą przerwę mocno by odczuła, gdyby spróbowała walczyć teraz.
-Tak jest! - uśmiechnęła sie promiennie i skierowała w stronę Długiego Pobrzeża.
Szli chwilę przy wodzie i mijających ich statkach, by po jakimś czasie wejść w jedną z bram, gdzie znajdowały się małe drzwiczki.
-Niewiele osób zna to miejsce, ale jak dla mnie bije wszystkie inne kawiarnie o głowę - powiedziała radośnie i weszła do małego, przytulnego pomieszczenia wypełnionego wonią kawy i przypraw korzennych.


(Nie wiem czy przepraszać za marną jakość, krótkość czy to, ile czasu to odkładałam, więc przeproszę za wszystko xP)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Sob Gru 29, 2012 6:56 pm

Francja również postanowił nie drążyć tematu. Miał dostatecznie innych spraw na głowie, nawet jeśli sytuacja polityczna wzbudzała w nim słuszne podejrzenia. Nie sprawował już nad nią pieczy, przynajmniej nie tak bardzo jakby sobie tego życzył. Lubił Ann, cenił w niej zadziwiającą zdolność do zmiennych warunków i szybki rozwój. Była drobnym, niepozornym dowodem na to, że Francis nie poświęcił jej tyle czasu na marne. Odniosła coś na kształt sukcesu, istniała w tej trudnej sytuacji. Wbrew pozorom egzystencja mogła się okazać jej największym osiągnięciem. Szkoda, miała wszelkie predyspozycje by stać się silnym krajem. Zależnym od woli Francji, oczywiście.
- Neutralność może być kłopotliwa. Zwłaszcza w obliczu aktualnych wydarzeń. - wszyscy wiedzieli co się święci, jedynie odważniejsi mówili o tym głośniej niż powinni. Hitler stosował politykę ekspansyjną, a politycy najważniejszych państw w Europie radośnie mu przyklaskiwali, brnąc w ugody i ustępstwa. To, w oczach personifikacji, wypadało żałośnie. Było tak ludzkie i tak tchórzliwe, że coraz trudniej przychodziło prezentowanie postawy rządu. Francis miewał z tym ostatnio za dużo problemów. - Widzisz, mon chere, czasem urzędnicy powinni działać szybciej. O wiele szybciej. - pogłaskał ją po głowie, przelotnie bawiąc się pojedynczym kosmykiem jej jasnych włosów.
Inaczej niedługo może być już za późno, dopowiedział w myślach, tłumiąc cichy głos rozsądku. Nie odczuwał potrzeby pouczania Ann. Niepokoiło go to wszystko, szczególnie spokój z jakim mówiła. Jeśli się wahała, to musiała odczuwać jakąś nieprawidłowość, do której nie chciała się otwarcie przyznać. Nie miał w zwyczaju zmuszać nikogo do niczego, dziś również nie śpieszyło mu się zaginać swoje zasady.
Odwzajemnił jej promienny uśmiech, krocząc za nią jak cień. W zamyśleniu spoglądał na mijane kamieniczki, mimochodem popadając w zatarte wspomnienia. Wszystko tak szybko się zmienia. Kraj na chwilę odwróci wzrok, a ludzie przeminą pozostawiając po sobie... budynki, bruk, wszystko i nic.
Otrząsnął się z melancholijnych myśli na jej słowa. Gdańsk zachwala kawiarenkę, więc faktycznie powinna być jedną z lepszych. O ile nie najlepszą.
Wszedł do lokalu za nią, cicho zamykając drzwi. Uderzyła go cudowna mieszanka aromatów, na najmocniejszy, typowo kawowy zapach, w jego jasnych oczach rozbłysła radość. Właściwie znajdzie jeszcze kwadrans na krótką pogawędkę. Szczególnie jeśli będzie w towarzystwie Ann.
- Bonjour~ - wyśpiewał nieomal radośnie do ekspedientki z olśniewającym uśmiechem. Naraz szepnął dyskretnie do Gdańsk. - Co sobie życzysz? Ugościłaś mnie, mogę się odwdzięczyć ciepłą kawą.
Wysłuchał jej cierpliwie i złożył zamówienie. Rozejrzał się wokół, za małym, ukrytym z dala od ciekawskich spojrzeń, stolikiem. Wskazał go dłonią, z krótkim ukłonem.
- Zechcesz uczynić mi tę przyjemność?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Nie Sty 06, 2013 2:58 pm

Ann wolała już nie myśleć o wcześniejszej rozmowie, byli w ciepłej, przytulnej kawiarni i na tym chciała się skupić. Zresztą, co by takie rozmyślanie czy dyskusja przyniosły? Nic. Gdyby chociaż można było zmienić jakoś sytuację, to jednak było, przynajmniej według niej, niemożliwe, lepiej więc nie stresować się czymś, na co wpływu i tak się nie ma.
Uśmiechnęła się szeroko do ekspedientki, po tylu wizytach tutaj była już dobrze znana wszystkim pracownikom. Co jednak trzeba było przyznać, co do niej nie można było powiedzieć "to co zwykle?". Dziewczyna praktycznie za każdym razem próbowała czego innego, no bo przecież monotonia i przewidywalność to straszna rzecz. Musiała się dłużej zastanowić czego jeszcze nie jadła, a na co ma ochotę w danej chwili.
-Cóż, kawa będzie dobra i może... ciasto waniliowe? - uśmiechnęła się lekko.
Co zrobić, Gdańsk kochała słodycze, mogła je jeść w nieograniczonych ilościach, na całe szczęście nie było tego jednak po niej widać. Kiedyś nie jadła ich aż tyle, prawdopodobnie był to jej sposób na rozładowywanie stresu, nie mogła pomachać szablą, to zjadła blachę ciasta, taki zamiennik. No a że pierwszych lepszych słodkości nie chciała jeść, to i obeszła swoje miasto wzdłuż i wszerz porównując słodkości w każdej restauracji, kawiarni i kawiarence. To miejsce wygrało bezapelacyjnie, nad jego zaletami mogłaby naprawdę długo opowiedzieć, jednak w tej chwili nie było to potrzebne, Francis na pewno sam potrafił docenić uroki kawiarni, a już niedługo i jej specjałów.
-Z przyjemnością - dygnęła lekko z szerokim uśmiechem zajęła miejsce przy wskazanym stoliku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Pon Sty 07, 2013 6:15 pm

Z lekkim uśmiechem zamówił dla Gdańsk wymienione słodkości. On sam preferował słone ciastka, jakkolwiek dziwnie i nienaturalnie zabrzmiałoby to dla Słowian. Słyszał, że Polacy słynęli z różnorakich ciast, ciasteczek, słodkości wszelkiej miary. Nawet obiło mu się o uszy, że do ich ulubionych przekąsek należały szarlotki i makowce. Nie sądził co prawda, by przypadły mu do gustu tak specyficzne ciasta, miał odmienne gusta smakowe. Żaby, ostrygi, ślimaki, czyli wszystko to, czego większość nie wzięłaby do ust nawet za skarbiec pełen bogactw. Mógł się szczycić oryginalną kuchnią. To pewne osiągnięcie.
Dla siebie zamówił tylko małą kawę, mile drażniącą ciepłem. Miała go tylko podnieść na nogi, nastawić do drogi powrotnej i zapewnić szybkie wypisanie sprawozdania. Mimo powszechnej opinii o rozleniwieniu Francuzów - którą, swoją drogą, sumiennie utwierdzał - nie uciekał od obowiązków. Przynajmniej nie od tych, od których nie mógłby czmychnąć za daleko. Jakby nie patrzeć był państwem, swój przydział dokumentów przeglądał co jakiś czas.
Z tacą z zamówieniem lawirował między stolikami, aż dotarł na wyznaczone miejsce. Odosobnione, a jednocześnie doskonałe do obserwacji innych. Ludzie w naturalnym środowisku byli zbyt interesujący, by nie doglądać ich kątem oka.
- Proszę bardzo, mon cheré. - postawił przed nią ciastko i kawę z anielskim uśmiechem. Sam zasiadł wygodnie naprzeciwko, od razu podstawiając do siebie swój napój. Przebiegł opuszkami palców po filiżance, ciepło na chwilę ogrzało dłoń. - Przyjemne miejsce. Ekspedientka wyglądała, jakby cię znała... często tu bywasz? - zapytał cicho, spokojnie, wtapiając się w szmer przyciszonych rozmów wokół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Nie Sty 13, 2013 11:39 am

Słone ciastka? O nie nie, Gdańsk by na podobnych "specjałach" długo nie wytrzymała. Ona potrzebowała słodkości, cukru, glukozy, jak zwał, tak zwał, w każdym razie bez wypieków zawierających więcej kalorii niż powinno się jeść przez cały dzień byłaby wyjątkowo nieszczęśliwa. Szarlotki, makowce, to było dobre na początek, były przecież jeszcze serniki, kajmaki, bajaderki, można by naprawdę długo wymieniać. Teraz pewnie się to nie uda, ale powinna namówić Francję do zjedzenia napoleonki, była ciekawa jego reakcji po usłyszeniu nazwy tego naprawdę świetnego wypieku. Ale to innym razem, kiedy Francis będzie miał nieco więcej czasu.
-Chyba nawet częściej niż powinnam - zaśmiała się cicho. - Można powiedzieć, że niemal codziennie. Naprawdę uwielbiam słodkości, ale pieczenie całej blachy ciasta tylko dla siebie trochę mija się z celem, dlatego przychodzę tutaj.
No niestety, mieszkanie samemu, a na dodatek brak kogokolwiek do zaproszenia miały swoje duże minusy. Pomijając samotność i pewną nudę były to też przeszkody w tak drobnych rzeczach, jak choćby gotowanie. Ann starała się do tego przyzwyczaić i nie narzekać, w końcu przynajmniej była u siebie. Już wolała samotność u siebie, niż tłumy towarzystwa w jakimś obcym miejscu. No i przynajmniej miała spokój, bardzo, naprawdę bardzo dużo spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   Nie Sty 20, 2013 10:56 am

Rozmowy o ciastkach przypomniały mu, że ostatnio nieczęsto piekł. Swego czasu robił to niemal bezustannie, cukiernicy w Paryżu przyklaskiwali jego wyrobom. A to, jak każdy wie, nad wyraz łechtało jego dumę i próżność. Ostatnimi czasy częściej był poza domem, przechadzając się między uliczkami z aktówką w dłoni. To nie sprzyjało popadaniu w piekarski wir, nie mąka, cukier i mleko były mu w głowie, ale pogrążająca się Bretania, utracona Lotaryngia i Alzacja. Bywał przelotnie w swoich restauracjach, rzadziej podrygiwał radośnie przy patelniach. Trudno było znaleźć czas na chwilę przyjemności.
- Mon cheré, należy się cieszyć życiem. A nic tak nie poprawia nastroju jak dobra kawa i świeży, chrupiący croissant. - mrugnął do niej wesoło, przykładając filiżankę do ust. - Możesz piec ile sobie zażyczyć, a później zaprosić znajomych. Dawniej gospodynie domowe czynili tak nadzwyczaj często.
Najważniejsze, żeby łączyć drobne radości z obowiązkami. Nawet jeśli ostatnie doniesienia z rządu uwłaczały jego pozycji w Europie i odbierały ciastkom dobry smak. Upił łyk kawy, rzucając wokół krótkie, pobieżne spojrzenie. Ludzie wokół wyglądali na zajętych, pochłaniały ich sprawy codzienne, nie przejmowali się zagęszczającym się konfliktem. Francis coraz częściej czuł w kościach, że tym razem egoizm zrzeszonych państw odcina ich od poważnych rozmów. Mogli wciąż trwać w sojuszu sprzed I Wojny Światowej, ale to już nie były te same relacje. Aktorzy grali swoje role sami, ignorując scenariusz, a teatr świata tylko czekał na katastrofę.
I pewnie się doczeka.
Bonnefoy uśmiechnął się złudnie, maskując niepewności i wszelkie namnożone wątpliwości. Zamierzał wyjechać z Gdańska z przekonaniem, że Niemcy ma złowróżbne plany co do Ann, stawić się przed swoimi politykami i powiedzieć wszystko co zauważył. A jego ludzie nie zareagują.
Najwyższy czas się zbierać.
- Przyjemnie było z tobą spędzić tą chwilę czasu. - podjął, odkładając filiżankę. Poprawił płaszcz, dyskretnie zerkając na zegarek. Pociąg. - Niestety, czas mnie nagli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Długi Targ. Gdańsk.   

Powrót do góry Go down
 
Długi Targ. Gdańsk.
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Polska-
Skocz do: