IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Isle of Wight [Wielka Brytania]

Go down 
AutorWiadomość
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Isle of Wight [Wielka Brytania]   Czw Lis 22, 2012 8:40 pm


Blisko czterysta kilometrów zieleni i spokoju rzut beretem od Hampshire. Słynie z wielu rzeczy, w tym cudownych krajobrazów, wielobarwnych piasków i skalistego przylądka The Needles oraz... Z dinozaurów. Znajduje się tu wielkie muzeum i wiele śladów świadczących, że kiedyś roiło się tu od tych stworzeń.
Część terenów to po prostu duża, malownicza wieś, idealna na wyciszenie i odpoczynek, druga część z kolei słynie z turystyki, pięknych szlaków i takich tam. Znajduje się tu też rezydencja królewska i zamek. Innymi słowy, to miejsce stanowi niewielki raj na ziemi - jeśli ktoś bardzo lubi angielskiego ducha, oczywiście.


Czego Anglia się nie spodziewał, to tego, że po ostatniej rozmowie Chiny zechce jeszcze widzieć go na oczy. Ale oczywiście, ktoś musiał w końcu poinformować Yao, że jego widzi mi się nie jest dokładnie tym, co musi być prawdziwe i istotne. On sam nie protestował, kiedy jego władze zaproponowały kolejne spotkanie i tym razem oświadczyły, że w tym razem Yao pofatyguje się do Europy. W porządku, niech będzie i tak. Arthur był nawet ciekaw, jak to wszystko się rozegra i czy tym razem Chiny będzie tak samo zadzierać nosa.
Potem dokładnie przemyślał sprawę i stwierdził, że jeśli ma pokazać się od dobrej strony, nie zrobi tego w Londynie, a w innym, spokojniejszym miejscu w którym mógłby pokazać Yao, jak wspaniały jest jego kraj. Wyspa Wight wydała się najlepszym rozwiązaniem, leżała stosunkowo blisko stolicy i słynęła z piękna, poza tym - nie bez powodu nazywali ją Anglią w pigułce. Można było znaleźć tam większość tego, czym był Arthur, choć w trochę zmniejszonej wersji.
Uwielbiał to miejsce, a nie miał zbyt wiele okazji, by tu przebywać, ponieważ istniało też milion innych miast, wysepek i okolic w których mógłby teraz przebywać. Okazja spędzenia tu kilku dni i oprowadzenia Chin po okolicy była więc idealna, szczególnie w tak mrocznych czasach. Wojna już nie tyle wisiała na włosku, co była stale odraczanym terminem - coś jak kłopotliwa wizyta u dentysty, tylko, że nie była wizytą u dentysty, a konfliktem, którego skali nie potrafił sobie wyobrazić. Być może pokona Niemcy szybko, a być może... Hm. Lepiej o tym nie myśleć.
W każdym bądź razie, stał właśnie w porcie i obserwował, jak z niewielkiego statku wycieczkowego wysiadają pasażerowie. Anglia przypłynął wcześniej, by wszystko dopracować, a ich ludzie - zarówno Anglicy jak i Chińczycy - mieli zostać w Londynie, bo tutaj nie mieliby nic sensownego do roboty. Choć pewnie i tak ktoś będzie ich obserwował. Zazwyczaj tak było, Anglicy nie potrafili obejść się bez kontroli.
W końcu wypatrzył wśród ludzi Chiny, który z tymi walizkami i orientalną urodą wyglądał na zabawnie niedopasowanego. I bardzo dobrze, w końcu nadszedł czas Anglii, by pokazać, jak to jest, być gościem w innym świecie. Zawahał się jednak i westchnął w duchu, zanim podszedł bliżej. Do tej pory nie był przekonany, czy naprawdę ma ochotę na poprzednie spotkanie. Ostatnia dyskusja zbyt go zmęczyła i zirytowała, a jeśli przeżyją to samo, tylko na innym gruncie, to zmarnuje jeszcze więcej czasu. Ale cóż, do tego przecież miał nie doprowadzić.
Dlatego zebrał się do kupy i przyśpieszył kroku, podchodząc do Yao i produkując blady uśmiech.
- Witaj w Europie, Yao - przywitał się, nie patrząc bezpośrednio na niego, ale wyciągając rękę. - Mam nadzieję, że podróż minęła ci dobrze... Trafiłeś na dobrą pogodę.
Niebo było płowe, ale nie padało i było całkiem przyjemnie. Jak na warunki Anglii dzień był praktycznie letni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Republika Chińska
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 254

PisanieTemat: Re: Isle of Wight [Wielka Brytania]   Czw Lis 22, 2012 10:32 pm

Nadal nie mógł uwierzyć w to, że ponownie mu przyszło rozmawiać z Anglią. Nie dość, że od ostatniego czasu nienawiść do wszystkich Europejczyków, a szczególnie Arthura podwoiła się, to jeszcze tym razem musiał opuścić kraj i wyjechać. Czemu akurat w tym momencie? Czemu, kiedy sypało mu się dosłownie wszystko. A najgorsze w tym wszystkim było to, że będzie musiał przyznać wprost przed Arthurem, że go potrzebuje. Oczywiście nie dosłownie. Chiny, nawet utemperowany przez ostatni rok walki z Japonią, wciąż posiadał zbyt wiele dumy, aby ot tak rzucić sie na kolana i przyznawać rację. Nie. On nadal potrafił udawać, że wszystko jest w porządku u niego, a cały świat ma się dopasować pod Chiny. Taki kraj, taki naród, taka mentalność. Choć tym razem, jeśli Arthur poda swoje warunki, to bez problemu się zgodzi.
Dla niego to spotkanie mogło odbyć się gdziekolwiek.. Europa, to Europa. Zresztą w chwili obecnej potrzebowano go daleko stąd, na innym kontynencie, przy jego ludziach.
Podczas samej podróży starał się zachowywać, jakby go tam nie było. Fakt, zwracał na siebie uwagę. Wszak wojna była blisko, a on sam, nie dość, że o orientalnej urodzie, to jeszcze w pełnym mundurze wyjściowym. Czasem nawet widział, że ktoś śmielszy chciał się go zapytać kim jest i o co chodzi, jednak zazwyczaj spławiał takie osoby znużoną miną aroganta, albo udawaną nieznajomością żadnego języka poza swoim własnym.
Kiedy w końcu przybył na miejsce ani trochę nie rozpogodził. Co prawda, gdy zauważył Arthura i jego uśmiech, sam odwzajemnił się tym samym, jednak nie zdał się, na żaden inny gest, poza oczywistym skłonieniem się.
-Nin hao Arthur. -Przywitał się po swojemu -Podróż na szczęście była krótsza niż myślałem, aru. Nawet jestem zaskoczony, że macie tutaj tak ładnie..
Widać było, że przyjechał z zupełnie innym nastawieniem. Albo może to była kolejna sztuczka Chin? Ostatnim razem też z początku był posłuszny, a jak przyszło wykłócanie się o to, kto kim jest, to skończyła się rola posłusznego Yao. Cóż, tym razem mieli tylko przedstawić warunki i podpisać traktat, więc powinno się udać. Tym razem się zgodzi na prawie wszystko. Musi się zgodzić.

_________________


'All wars are civil wars, because all men are brothers.'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Isle of Wight [Wielka Brytania]   Pią Lis 23, 2012 5:23 pm

- Oczywiście, że mamy tu ładnie - odparł prawie wesoło, choć bardziej z satysfakcją i dumą. Chciałby powiedzieć, że reszta Europy nie robi na nim wielkiego wrażenia, choć to była nieprawda. Inne kraje też miały się czym poszczycić, choć nie tak jak Anglia z jego łagodnymi wzgórzami i zielenią tak intensywną, jak nigdzie indziej na świecie, z ogrodami o intensywnych barwach, surowych wybrzeżach i ostrych chłodnych klifach, często białych i czystych jak śnieg. Jego wyspa była cudowna, a na Wight mógł pokazać Chinom wszystko: od plaż, przez ogrody i wzgórza, aż po parki i gęste lasy rzucające siatkę cieni. - Przekonasz się, że uroda nie kończy się na Chinach.
Uwaga średnio dyplomatyczna, a przecież kazali mu nie irytować Yao. Miał być miły i uprzejmy, jak to dżentelmen przyjmujący gościa. Westchnął w duchu, chociaż zadanie nie było ani trochę trudne. Ten typ gościnności miał we krwi.
Uśmiechnął się trochę szerzej, gdy Chiny lekko się ukłonił, podczas, gdy on ciągle trzymał wyciągniętą rękę. Właściwie to było kłopotliwe i irytujące jednocześnie, ale postanowił nie dać tego po sobie poznać.
- W Europie witamy się uściskiem dłoni - powiadomił go mimochodem, pozwalając jednak ręce swobodnie opaść wzdłuż ciała. - Ale szanuję twoje tradycje. Chodź, lepiej pomogę ci z walizkami - zaproponował szybko, biorąc od Yao część jego bagażu. Potem poinformował go też, że przy wyjściu z portu zostawił swój samochód i to dość niedaleko, więc tą odległość przejdą jeszcze spacerem. Ruszył pierwszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Republika Chińska
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 254

PisanieTemat: Re: Isle of Wight [Wielka Brytania]   Pon Lis 26, 2012 12:50 am

Nawet podobała mu się ta 'wesołowatość' Arthura. Zabrał go w końcu w naprawdę piękne miejsce. I może Yao był ślepo zakochany we własnym kraju, ale akurat piękno natury docenić potrafił. Co nie zmieniało faktu, że wolał własne, czasem całkiem podobne do tych Arthura, krajobrazy.
-Każda sroczka swój ogonek chwali, aru.
Skomentował tą uwagę dość spokojnie, z uśmiechem, rzucając tylko jedno przysłowie.
Tak Yao.. dyplomatycznie... Bez czepiania się o byle co..
Kiedy mówił mu u uścisku dłoni chwilę patrzył się na niego jak jakiś uczeń, który nie rozumie swojego nauczyciela.
-Jeśli chcesz.. Mogę uścisnąć Ci dłoń, aru. Wiesz, że całkowicie obce są mi wasze tradycje.
Cóż, nie można było winić za takie rzeczy kraju, który przez ostatnie kilka tysięcy lat uważał zachód za obcy świat, a wszelkie próby choćby nauczenia go kultury Europy, traktował jako narzucanie mu woli obcych i degradacje jego własnej, bądź co bądź równie wspaniałej i unikalnej kultury, co Europejczyków.
-Dziękuję Ci za pomoc, aru. -Rzucił doganiając go w chodzie -U nas w Azji też powoli zaczynamy jeździć samochodami, aru. Sam jeszcze n-nie potrafię -Jak się nauczy to będzie jeździć jak wariat, ale to szczegół -Chyba jednak jesteśmy zbytnio przywiązani do koni, aru. To takie dostojne zwierzęta i nie wyobrażam sobie, żeby w niektórych uroczystościach używać zamiast nich samochodów. Chociaż technika też jest potrzebna..
Podobno
-Aiya.. W-Wybacz mi, mam skłonności do zagadywania, aru. Ale rozumiesz, ostatnio nie mam czasu na żadne spotkania.

_________________


'All wars are civil wars, because all men are brothers.'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Isle of Wight [Wielka Brytania]   Czw Gru 06, 2012 11:53 am

W odpowiedzi Anglia parsknął czymś co zawisło między prychnięciem a śmiechem, chyba nawet szczerym. Choć trudno nazwać szczerością stałe pilnowanie, by nie uderzyć Chin w twarz za ich ostatnie spotkanie. Yao go denerwował, nawet teraz, jednak tym razem Arthur był o wiele spokojniejszy. Nawet jeśli w głębi duszy uważał, że może tracą czas. Cóż, nie ma co gdybać, wystarczyło sprawdzić.
- Masz rację - przyznał, wykręcając się zgrabnie i uśmiechając się do gościa uprzejmie. - Ale to nie zmienia faktu, że czuję do tej wyspy sentyment. Mam nadzieję, że polubisz ją tak samo.
Potem uniósł lekko brwi, zdumiony, że Chiny naprawdę nie wiedział o podawaniu rąk. Prawdopodobnie kłamał. Albo, co Arthur uznał po chwili, to całkiem w jego stylu. Zdaje się nie zauważać nawet, że Japonia go nienawidzi, więc... Cóż. Może po prostu przez te kilka tysięcy lat, które już podobno przeżył, miał po prostu lepsze rzeczy do roboty niż zdobywanie wiedzy o najbardziej podstawowych z europejskich zwyczajów. Całkiem zabawne. Od ostatniego czasu Anglia przejrzał kilka książek i rozmawiał z kilkoma Chińczykami, by jakoś bliżej poznać kulturę Yao i nie pozwolić mu dłużej zasłaniać się mentalnością. Nie dowiedział się wielu rzeczy, skończył raczej znudzony niż zaciekawiony, co akurat nie było niczym dziwnym. Lubił bycie ignorantem, przez dekady bycia imperium mógł sobie na to pozwolić. Brytania mogła robić co chciała, być gdzie zapragnęła i to ludzie dostosowali się do niego, nie na odwrót. Ale teraz czasy się zmieniały. Mógł wrócić do domu, zaszyć się pod kocem i chlipać do poduszki, albo się dostosować. Na własne nieszczęście, był zbyt rozsądny na pierwszą opcję.
- Nie, nie trzeba - odparł szybko, wzruszając lekko ramionami. - Zresztą i tak już za późno. Jeśli chcesz, nauczę cię trochę naszych zwyczajów - dodał altruistycznie. Taak. Z drugiej strony, miał duże doświadczenie i lubił nauczać - to jest rządzić - innymi.
Skinął lekko głową i przyśpieszył kroku, nie zważając na to, że Chiny jest dużo niższy i pewnie nigdy się nie śpieszy. Kiedy Anglia miał coś zaplanowane, śpieszył się praktycznie cały czas, pod warunkiem, że w jego terminarzu nie widniało akurat "14 - 15 - nie śpieszyć się.". A dzisiaj miał zaplanowany praktycznie cały dzień, dlatego nie zwlekał i czym prędzej doprowadził Yao do samochodu.
- Naprawdę? Cóż, potrafię to zrozumieć - stwierdził odnośnie techniki, otwierając jednocześnie bagażnik i wkładając do niego walizkę Chin. Uśmiechnął się nagle. - Widzisz, mamy podobne podejście. Tak samo uwielbiam konie i cenię tradycję, ale... Nie mogę sobie pozwolić, żeby zostać z tyłu. Chociaż czasami czuję... Że świat za bardzo przyśpieszył.
Wszystko, co powiedział brzmiało wyjątkowo lekko, jakby rozprawiał o pogodzie. Zresztą, trudno o powagę, kiedy jednocześnie zajmuje się upychaniem czyiś walizek do swojego samochodu.
Zatrzasnął bagażnik i odwrócił się do Yao odrobinę ożywiony.
- Nie przejmuj się. Mów, ile masz ochotę, po to się spotkaliśmy - rzucił lekko i kłamliwie, choć przecież uprzejmość nie była żadnym kłamstwem. Naprawdę spotkali się, by porozmawiać. A potem może podpisać jeden czy dwa dokumenty. - Chodź.
Usiadł na miejscu kierowcy i zapiął pasy czekając, aż Chiny zrobi to samo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Republika Chińska
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 254

PisanieTemat: Re: Isle of Wight [Wielka Brytania]   Pią Gru 07, 2012 8:44 pm

Zdawał się udawać, że nie słyszy tego śmiechu. Nie, tym razem miał W KOŃCU się dogadać. Wszak o ile ostatnim razem mógł przeciągać wszystko w czasie, tak teraz wiedział, że po pierwsze, potrzebuje sojusznika i po drugie, potrzebny jest w domu, w Chinach, nie na drugim kontynencie w Anglii.
-J-Jest tutaj nawet ładnie, więc sądzę, że mógłbym polubić, aru.. Wbrew pozorom bardzo lubię naturę i wiesz..
Ugryzł się w język. Znowu chciał się rozgadać, ale na szczęście Anglika, w porę przypomniał sobie, jak mu tłuczono przed wyjazdem, że 'Europejczycy nie lubują słuchać o nikim, poza nimi samymi'. Po prostu westchnął, oddalając myśli, jakie chciał przekazać Brytyjczykowi.
Co zaś się samej kultury tyczyło. Cóż. Yao zawsze próbował być taki jak, chociażby, Kiku. Odizolowany, z własną kulturą. Co prawda przez wieki mu się to udawało, a chińska kultura zawsze była ponad 'zachodnią', jednak, nawet gdy Europa już go przegoniła, to on nadal pozostał przy swoim. To zabawne, że jeszcze do XIX wieku można było zauważyć, jak Japończycy w normalnych mundurach ścierają się z Chińczykami w tych, jakże 'uroczych' szatkach.
Cóż. Jak widać mentalność została mu ciągle, gdyż, owszem, przejął, 'to, co potrzebne', jednak nie zamierzał zagłębiać się w kulturę zachodu. Zresztą dla niego to wszystko było niepojęte. Trudno się dziwić, Europa próbowała zrobić z jego kulturą to samo, co niegdyś zrobili z dorobkiem cywilizacji Azteków, czy Majów. Najlepiej zrównać z ziemią i zrobić tam 'drugą Europę'. A jeszcze lepiej dla jego 'towarzysza' - 'Drugą Anglię'. Rzecz jasna, Yao by nigdy na to nie pozwolił.
-T-To bardzo miłe, aru.. Ale niestety muszę odmówić. -Dosłownie kilka sekund mu zajęło przygotowanie sobie odpowiedniej 'wymówki', która nie uraziłaby Arthura -P-Po prostu to niezgodne z moją religią, aru. -Jedyna sensowna rzecz, jaką wymyślił.
Wolał, aby Anglia dalej nie drążył tego tematu, więc po prostu kiwnął głową i całkowicie zmienił temat, aby zając rozmówce.
-Ja nadal używam koni, aru. P-Po prostu czasem łatwiej się tak przedostać. U mnie nie ma tak dobrych dróg, aru.
Mruknął tak, jakby zazdrościł Arthurowi. Niech jego rozmówca poczuje dumę. Może mu odpuści.
Wsiadł do samochodu, normalnie się zapinając. Cóż, nie robił tego pierwszy raz, przynajmniej tyle.
-Pamiętam, że samochód to była druga rzecz, o którą oburzył się cesarz, aru. T-Ten ostatni znaczy się..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Isle of Wight [Wielka Brytania]   Czw Gru 13, 2012 1:45 pm

Przez krótki moment, ledwo mgnienie oka, Anglia poczuł niechęć do prowadzenia tej zdawkowej rozmowy. Zazwyczaj był mistrzem rozmów o niczym. Tu wspomnienie o pogodzie, tam narzekanie na rząd. Owijanie w bawełnę o czymkolwiek, byle tylko nie doprowadzić rozmowy na grząskie grunty. Jednak teraz, kiedy miał tak wiele na głowie i kiedy już wiedział, że w Chinach jest coś szalonego, zwyczajnie nie miał na to ochoty. Szybko przywołał się do porządku. Obowiązki to obowiązki.
- Domyślam się. Twój kraj jest tak ogromny, że musisz mieć sporo niesamowitych miejsc - rzucił uprzejmie, choć jednocześnie mówił prawdę. Ludzie oskarżali go nieraz o klapki na oczach w kwestii wszystkiego, co nie było Anglią. Bzdury. Doceniał piękno innych. Gdyby go nie zauważał nie wiedziałby, które kraje podbijać. - Kiedy to wszystko się uspokoi, może wybiorę się do ciebie na wakacje - rzucił już trochę lżej i z większym fałszem. Zasugerował, że stanął się sojusznikami i przyjaciółmi. To tylko kwestia czasu, nie było innego wyjścia. Ich rządy zbliżały się do współpracy, podobnie, jak oni. Pewnie podpiszą ten sojusz bez względu na to, czy on i Yao się polubią. A na to się nie zapowiadało. Chiny wydawał się spięty i słaby, a bycie słabym było najgorszą możliwą opcją, kiedy w okolicy kręcił się Anglia. Nie jego wina, czasy podbojów minęły, Imperium... Miało pewne kłopoty, jednak mania władzy ciągle w nim siedziała. Póki co Anglia nie potrafił o nim myśleć o sojuszniku. Bardziej potrzebował kogoś, kto byłby zaporą dla Japonii i, może zrobiłby mu od czasu do czasu pranie. Coś w tym stylu.
Uśmiechnął się z rozbawieniem, jednak w następnym momencie przypomniał sobie, że nie miał powodu, bo Chiny nie powiedział niczego zabawnego. Cóż, pozostawało mieć nadzieję, że Yao tego nie zauważył.
- ...niezgodne z religią, tak? Ekhm - odchrząknął. Wiedział, że kwestie religijne bywają delikatne, ale jakoś wątpił, żeby zabraniały... Zresztą, nieważne. - W porządku. Nie będę się wtrącał. Chodźmy już.
Udało mu się włączyć silnik i całkiem pewnie wyjechać z lotniska. Szczęśliwie, jego obecny samochód był całkiem nowy. Odkąd zepsuł się pośrodku nigdzie, kiedy był u niego Ameryka, Anglia zadbał o to, by nadwyrężyć trochę fundusz publiczny i dostać naprawdę dobry model.
Och, świetnie. Wyglądało na to, że zawiązywał sojusz z krajem, który ciągle tkwił na poziomie jazdy konnej. Ciekawe, jak w takim razie ma mu pomóc w walce z Japonią. Będzie strzelał do bombowców z łuku?
Uśmiechnął się lekko.
- To zrozumiałe. Jesteś w słabej sytuacji - stwierdził, odrobinkę się zapominając. Na własnym terenie bywał jeszcze pewniejszy siebie niż normalnie. - A ja... Cóż, niedawno miałem kolejną rewolucję przemysłową. Dużo zostało z lat królowej Wiktorii. Ale nie martw się, ciebie też technika w końcu dogoni.
Naprawdę mam nadzieję, że nie używasz dużych ptaków jako samolotów.
Odchrząknął. Musiał przestać mieć takie myśli, bo Chiny w końcu zauważy wyraz jego twarzy. Poza tym powoli przestawał zwracać uwagę na to, o czym dokładnie rozmawiają, zajęty własnymi rozmyśleniami.
- Druga? Jaka była pierwsza?
Okolica przez którą przejeżdżali była intensywnie zielona i tak czysta, że bardziej przypominała czyjeś malowidło niż prawdziwy krajobraz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Republika Chińska
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 254

PisanieTemat: Re: Isle of Wight [Wielka Brytania]   Sro Gru 19, 2012 11:47 pm

Na chwilę zdawał się być nieprzytomny. Ta cała rozmowa na temat miejsc sprawiła, że w jego głowę zapełniły różne myśli. Nawet chwilę się zastanawiał czy ma je odrzucić, jednak ostatecznie podzielił się nimi z Arthurem.
-Chiny są ogromne, ale nie są moje. -Mimowolnie mu się wyrwało. Cóż, musiał delikatnie upomnieć Arthura, że prawie 1/3 jego terytorium obecnie była zamieniona w obce państwo podległe Japonii, a prawie cały pas nabrzeża był rozdzielony między Europejczyków. -Ale cóż.. Tam, gdzie teraz mieszkam jest dość ładnie, aru. Chociaż po wojnie pewnie będziemy ciężko pracować, aby wszystko odbudować, więc raczej nastaw się na oglądanie przyrody, a nie zabytków, aru..
Machnął ręką. Właściwie nie chciał ani tłumaczyć zawiłości jakie porobiły się na jego terytorium, ani zapraszać Anglię do siebie. Bo i po co by mu to było? Nawet jeśli Japonia opuściłby jego tereny to i tak zostałby z stertą innych problemów, począwszy od Korei, poprzez Mongolię, skończywszy na Tybecie i Tajwanie. Nie, zdecydowanie nie miałby czasu na goszczenie kogokolwiek. Co innego próba nawiązania sojuszu, co innego wakacje w Chinach. Zwłaszcza jeśli na te 'wakacje' miałby przyjechać kraj, który wszystkie kraje, słynące z pięknych miejsc do wypoczynku, zaanektował jako swoje kolonie.
-Taa.. Niezgodne, aru...
Dlaczego ten idiota podjął temat? Po prostu nie chcę jego debilnych, europejskich zwyczajów i koniec!
-W-Wiesz, wedle religii trzeba szanować to, co chińskie, aru. Konfucjusz byłby zły jeśli zacząłbym się zachowywać jak Europejczyk. -Tak Yao, walnij coś o Konfucjuszu! W ustach Chińczyka to zawsze brzmi wiarygodnie! -Uznaj mnie za głupiego, ale jestem przesądny, aru. Już raz zrzuciłem na siebie jego gniew i nie zamierzam tego powtarzać.. Zwłaszcza w czasie, kiedy prowadzę wojnę z Japonią, aru. -Dobra, Chiny nie był już takim idiotą jak w XV wieku, kiedy spalił flotę morską większą od tej Brytyjskiej za czasów obecnych, bo któryś z doradców powiedział mu, że Konfucjusz będzie zły, ale wiedział, że dla Arthura i tak jest jakimś głupim Żółtkiem wierzącym w 'idiotyzmy' i taką wymówkę uzna za prawdziwą.
Wodził wzrokiem między Anglią, a krajobrazem za oknem. Próbował wymyślić, co 'miłego' lub 'neutralnego' mógłby powiedzieć na temat 'swojej słabej sytuacji', 'rewolucji przemysłowej' i 'doganianiu techniki'. A. No tak, jeszcze królowa... Chiny tylko wziął oddech, aby nie palnąć czegoś głupiego. Arthur naprawdę uważał, że Yao cokolwiek wie o jakiejś 'królowej Wiktorii'? On nawet przecież tego imienia nie wymówi!
Poukładał sobie w głowie, co dokładnie może powiedzieć, aby nadal wychodzić na neutralnego i uraczył Anglię delikatnym uśmiechem.
-To nie tak, że jesteśmy zacofani. Po prostu mamy inne standardy, aru. Bardziej opłaca nam się stworzyć na terenie pole ryżowe, które wyżywi całą wioskę, niż zbudować jakąś fabrykę, która i tak nic nam nie da, aru. Zresztą cesarzowa Cixi prowadziła dość silną politykę odgradzania mnie od zachodu... A to była bardzo... Uparta kobieta, aru. -Chciał, aby wyglądało to tak, że ta izolacja i brak techniki to nie jego wina, a cesarzowej mającej uraz do Europy.
Rozsiadł się wygodniej. Uznał, że samochód wcale nie jest taki zły. Chociaż jazda konno nadal wydawała mu się szybsza i bardziej dostojna. Samochodu nie mógł ozdobić stertą świecidełek, jak to robił z własnymi końmi.
-Pierwsza? -Roześmiał się -O to, że ścinano włosy, aru. -Wziął w rękę własnego kucyka. Cóż, Chiny miał dość długie włosy i nie raz słyszał, ze powinien ściąć. -Wiem, to głupie ale on miał wtedy raptem kilka lat, aru. No i o ile dobrze pamiętam, to popisywał się wówczas przed swoim bratem, który 'ukradł' mu ubranie.. Aiya, te dzieci...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Isle of Wight [Wielka Brytania]   Pią Gru 28, 2012 2:18 pm

- Nawet jeśli nie są twoje - odparł zdawkowo, pakując walizkę Chin do bagażnika. - Ty jesteś nimi. Wiesz najlepiej.
Właściwie było mu to obojętne, najpiękniejsza i tak była i będzie jego wyspa. Wight było tego dowodem, razem ze swoimi surowymi skarpami, intensywną zielenią wzgórz i gęstymi lasami. Urokliwe, spokojne i piękne miejsce, a było tylko skrawkiem ziemi, jednym z wielu. W samej Anglii były rozległe ogrody, krzaki róż i posiadłości. Miał świeże zaciszne wrzosowiska, górskie rzeki i ciemne bagna, urocze małe miasteczka pełne niewielkich sklepików, drobne zakątki, których nie znał nikt inny. Były też wielkie porty i ogromne miasta, Londyn, serce jego Imperium, którego nazwę powtarzali w centrum Australii, w wyspach na krańcu świata, Kanadzie i na afrykańskich pustyniach, w Egipcie i Indiach, nawet w Hong Kongu. Imperium nie upadło. Upadek był czymś nagłym, a ono rozpadało się, skrawek po skrawku, jednak w pewien sposób będzie trwało wiecznie. Ludzie na zawsze zapamiętają, czego dokonał, zawsze będą kojarzyć tą małą, położoną na uboczu wyspę z Imperium, z którym nikt nie mógł się równać. Nawet Chiny nie miał szans, nieważne, jak wielkie i różnorodne były jego tereny.
Zatrzasnął bagażnik i wsiadł do samochodu, odjeżdżając z portu. Po krótkim namyśle przesunął dłoń, otwierając okno. Do wnętrza wlało się letnie ciepło, dość niezwykłe jak na angielskie warunki. Widać tego dnia Anglia naprawdę się postarała na przywitanie gościa.
- Ach... Stara Wdowa, tak? Pamiętam ją - stwierdził, zadowolony, że przypomniał sobie ten jeden fakt z życia Chin. Które to były lata? Skupił się, ale jedyne, co przyszło mu do głowy, to czasy przed Wielką Wojną. Era Wiktorii. Tak, teraz sobie przypomniał, jak czasami, kiedy dane mu było spędzić popołudnie z królową, rozmawiali o różnych obsesjach cesarzowej Chin. To były dobre czasy. - To znaczy, nigdy nie spotkałem jej osobiście. Jak sam mówisz, nie przepadała za nami zbytnio - urwał na chwilę. W gruncie rzeczy musiał przyznać, że z punktu widzenia Chin, ta cała cesarzowa miała rację. Nie, żeby w istocie obchodziło go, co sądzi o nim Yao.
- Pisali o niej sporo w gazetach swego czasu - uśmiechnął się lekko. - Twierdziła, że jest lepsza od jej wysokości.
Nawet nie zdał sobie sprawy, że nie nazwał królowej Wiktorii po imieniu. To było po prostu... W pewien sposób oczywiste, nawet jeśli już nie żyła.
Na kwestię kucyka machinalnie odwrócił wzrok od drogi i spojrzał przelotnie na Chiny. Poczuł, że na twarz mimowolnie wpłynął mu uśmiech. Cholera. To nie powinno tak wyglądać. Odwrócił wzrok na drogę i spróbował zachować powagę.
- Dzieci już tak mają - przyznał lekko. - Do tej pory pamiętam królową Elżbietę. Jako dziewczynka uparła się, że w przyszłości będzie nosić spodnie i wyglądać jak ja. Potem wyrosła... - parsknął cicho. - W każdym razie nie wspominała o tym więcej.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Republika Chińska
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 254

PisanieTemat: Re: Isle of Wight [Wielka Brytania]   Pią Sty 04, 2013 11:23 pm

Właściwie to dla samych Chin nie liczyło się nic co widział w Anglii. Owszem, doceniał piękno, ale choćby każdy uważał te tereny za jedyny cud świata, to i tak dla niego najpiękniejsze będą jego tereny. Choćby nawet jego bracia chwalili potęgę Anglii, dla niego i tak wzorem imperium będzie Cesarstwo Chińskie. Zresztą, gdyby przyszli do niego ludzie wychwalający pod niebiosa Wielką Brytanię, on i tak miałby zawsze pod ręką gromadkę ludzi, z których każde, nawet najmłodsze dzieci, które nie widziały kraju w innej sytuacji niż wojnie, z dumą oznajmiłoby, że najpiękniejsze są Chiny. I żadnej arogancji ani narcyzmu by w tym nie było, czysty patriotyzm.
-Koniec XIX wieku. -Rzucił beznamiętnie, jakby chciał uniknąć mimo wszystko wspominania o tych latach. Ale cóż, Arthur się go spytał, to odpowiedział. Zresztą nawet jeśli było to pytanie retoryczne, to on i tak musiał jakoś pokazać, że go słucha -Zresztą to była bardzo ciekawa osoba, aru. Wbrew pozorom była wspaniałą i potężną cesarzową. T-Tylko wojny ją tak zmieniły.. No i trzeba pamiętać, że 'w Pekinie większość zbudowali Mongołowie, a to czego oni nie zdołali mamy od cesarzowej', aru. (w wersji współczesnej: 'W Pekinie połowę zbudowali Mongołowie, drugą połowę partia komunistyczna, a to co zostanie to od cesarzowej' oryginalny tekst z wycieczki! XD) -Nawet obdarował Anglika delikatnym uśmiechem -Nie ma co porównywać, kto był lepszy, aru. Każdy ma dobrych i złych władców. Ty masz swoje królowe, które najpewniej sporo wniosły do historii, a ja mam cesarza, który na sto lat przed Wami rozpoczął morskie wyprawy, chana, który jako jedyny podbił całą Azję i pół Europy i moją cesarzową, aru. -Wzruszył ramionami. Może gdyby Arthur rozpoczął taki temat kilka-kilkanaście lat wcześniej to Chiny by się wykłócał o to, że 'jego władcy' dokonali większych rzeczy, ale w chwili obecnej był zbyt przytemperowany na takie zachowanie -To jakby kłócić się o wynalazki... U mnie jest proch, papier, medycyna, jedwab, a u Ciebie... -I tu pojawia się kompletna nieznajomość wynalazków typowo angielskich -N-No Twoje wynalazki, aru.
Aby rozluźnić atmosferę tylko roześmiał się od nosem i wrócił do bawienia się swoimi włosami.
-Dzieci są kochane, aru. Uwielbiam je. Zarówno moich braci jak i wszystkich innych. Choć młodzi cesarze byli... dość rozpieszczeni, aru. -Czyli prawie tak samo jak Chiny.

_________________


'All wars are civil wars, because all men are brothers.'
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Isle of Wight [Wielka Brytania]   Czw Lut 14, 2013 7:22 pm

Przepraszam, nie dam rady odpisać, więc kończę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Isle of Wight [Wielka Brytania]   

Powrót do góry Go down
 
Isle of Wight [Wielka Brytania]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wielka Brytania-
Skocz do: