IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Wiedeńska rezydencja

Go down 
AutorWiadomość
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Wiedeńska rezydencja    Pon Gru 10, 2012 1:31 pm

{Axel, to jest temat na Anschluss, napisz jak dasz radę. Mendo.}

Wiadome jest, że Austria na terenie swego kraju ma kilka rezydencji. Wiadome też jest, że główna mieści się w stolicy: w Wiedniu. I jak solidna logika wam podpowiada, główna posiadłość jest NAJWIĘKSZA. Tak, ten fragment logiki się akurat tu sprawdza (co jest w tym kraju rzadko spotykane...). Potężny dwór w stylu gotyckim, białe ściany, czarny dach, mała kolumnada przy ścianie frontowej... Mosiężne zdobne drzwi, wokół których wije się wąż i którego głowa robi za klamkę. Oto Wiedeński dwór Austrii.
W środku rzecz się wije korytarzami, salonów jest dwie sztuki - wschodni i zachodni, a także jest tak zwana szklana sala - pomieszczenie w połowie przeszklone, a widok z niej wychodzi na ogród. Akurat w niej siedział Rod. Z kawą, małą ilością ciasta, książką... Zamyślony w tym pięknym majowym popołudniu.
Nie widać było tego. Ukryto to doskonale. Ale Austria popadała w ruinę i kto ma wtyki, ten o tym wie. Sam Rod starał się to maskować, jak tylko mógł. Przecież nie pokaże kuzynowi swej słabości! Tfu, nie pokaże jej KOMUKOLWIEK! Tylko jego psychika przez to cierpiała. Potrzebował pomocy, szybko... Ale prosić o nią nie śmiał. A teraz odpłynął w lekturze, zapominając o tym świecie Bogów...


Ostatnio zmieniony przez Marchia Wschodnia dnia Sob Lut 23, 2013 10:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Pią Gru 21, 2012 1:28 pm

Przybył do rezydencji tym razem bez eskorty bo sprawy rodzinne powinno się załatwiać poza partyjnie aczkolwiek i tyk po czasie wyjdzie na jaw, że standardowo jedynie robi to co mu nakazuje szef. Wiadomo jego zamiary były jednoznaczne.
Hitler rozkazał mu dokonać Anschlussu, choć on tym pomysłem nie do końca był zachwycony przynajmniej mentalnie. Bardziej chodziło tu o sprawy militarne i ekonomiczne, dobrze o tym wiedział dlatego też nie sprzeciwił się temu postanowieniu.
Oczywiście niezbyt przyjemnie było nazywać owy akt po imieniu. Sam nie był pewny czy to wszystko dojdzie do skutku, szczególnie, że w końcu przejęcie do kogoś ziemi od tak nie zawsze było wykonalne. Do tego nie był pewny jak ten zareaguje, bardzo nie przepadał dyskutować szczególnie jeżeli chodziło o pieniądze bo często był przez niego po prostu karcony. Bardzo tego nie lubił.
Poza tym trzymaniu kuzyna w swoim domu nie będzie dla niego sprawą dobitnie przyjemną od strony technicznej to wymagało zapewne większej dyspozycji.
Za dobrze go zna by stwierdzić ile kłopotów może mu przy stworzyć ów wypielęgnowany arystokrata. Pomijając samo jedzenie i spanie, wyjazdy na koncerty, bankiety itd... Przecież czekała go wojna.
Wystarczył mu wódz a przez cały dzień nie ma szansy na odpoczynek bo robi za jego służącego od rana do wieczora. Poza tym ma rodzeństwo, oni wszyscy muszą wiedzieć co mają robić bo inaczej skaczą mu po głowie. Roderich to był niewątpliwie jego gwóźdź do trumny.
Wziął głęboki oddech i wszedł do komnaty. Atmosfera wydawała się nieco nieciekawa, już dawno tu nie był mimo to dało się wyczuć jakąś głębszą kontemplacje i niepewność. Spojrzał po nim jeszcze przez chwile bez słowa, kuzyn wydawał się zajęty albo po prostu zabiał lekturą walny czas. Tak bardzo będzie musiał mu przeszkodzić...
-Guten Tag, Vetter..
Przywitał się w końcu przerywając ciszę.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Nie Gru 23, 2012 12:55 am

Słyszał kroki wcześniej dobiegające z korytarza. Wyczuł obecność osoby w pokoju, czuł na sobie spojrzenie. Jednak dopiero na brzmienie głosu podniósł oczy, rozpoznając osobę. Sam Ludwig Beilschmidt postanowił go odwiedzić. Przypadek? Niezbyt... Rodi wiedział dużo, ,ale userka tego nie zdradzi...
- Ah, Ludiwigu, witaj w mojej rezydencji. Piękny mamy dzień, prawda? - tak jak co dnia, jakby nic się złego nie działo, jakby nic nie wiedział, powitał go na swój arystokratyczny sposób. Wstał i ukłonił mu się lekko, po czym wskazał drugą leżankę obok tej, na której jeszcze kilkanaście sekund temu przebywał.
- Usiądź, proszę...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Pią Gru 28, 2012 1:07 am

Zmierzył kuzyna wzrokiem. Tak zdecydowanie nie przyszedł tu rozmawiać o pogodzie. W brew pozorom bo był zachęcający temat by zacząć rozmowę. Sam z resztą nie wiedział co powiedzieć gdy tylko tutaj wszedł. Rozkazy były najważniejsze więc się nie borykał zbyt długo i po propozycji usiadł na fotelu:
-Natürlich Vetter...-odparł bez zastanowienia.
Roderich się nie śpieszył, albo przynajmniej takie zdawał wrażenie. On sam zaś mentalnie był bardzo niespokojny więc wolałby mieć to już za sobą najlepiej jak najszybciej by się dało. Jeżeli kuzyn przeprowadzi się do niego do domu pewnie będzie solidniej rozważał postanowienia wodza, tym czasem rzekł:
-Jest coś o czym muszę z tobą porozmawiać...- zaczął:
-Pewnie nie zaskoczy cię to, że potrzebuje twojego wsparcia na wojnie.
Kilku sojuszników już różnymi metodami udało mu się przeciągnąć na swoją stronę. On był jednak jego rodziną sprawa wyglądała nieco inaczej. Chociażby jednak porównać, że dla jego władzy "swoje" potracili jego bracia i siostry w końcu nawet Gilbert. Ale Roderich miał ziemię jednak był słaby. Odkąd pamięta nie szło mu na wojnach. Może w przeszłości był lepszy?
Gdyby tylko wiedział co o nim teraz myśli chyba nie byłby zachwycony z tego prawdziwego aczkolwiek poniżającego faktu.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Pią Gru 28, 2012 1:24 am

Sam wrócił na swoje miejsce, słuchając go. Uniósł brwi na jego słowa.
- Cóż, nie spodziewałem się, że akurat do mnie zwrócisz się z tym... Ale wiesz też dobrze, że pełne wsparcie i pomoc z mojej strony możesz otrzymać. - odparł grzecznie. Udawane zdziwienie szło mu bardzo dobrze. Udał też żywe zainteresowanie. Nie może wszak okazać, że cokolwiek wie o jego planach, prawda? A bardziej ciekawiło go to, jak Ludwig do tego wszystkiego podejdzie, jak on sam to rozegra. No bo przecież Ludwig musi czuć, że to on dominuje w tej całej sprawie... prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Pią Gru 28, 2012 1:45 am

Teraz wyszło na to, że musi po prostu powiedzieć to co nakazał mu Hitler. Przez pewien czas się wahał bo wystawienie takich żądań wyglądało na wymuszanie kapitulacji. Ale nic z tych rzeczy...
Do końca pozytywnej reakcji trochę nie mógł sobie wyobrazić. Może się martwił?
Jak zwykle wódz abstrahował od problemów. Dla niego wszystko było jasne i oczywiste pewnie nie był pewny co jeszcze z tego wyjdzie. Jednak Austria był mu poniekąd bliższy niż on. Zastanawiał się tylko dlaczego znacznie bardziej zależało mu na kontaktach z nim. Pewnie widząc tendencje zbrojne kuzyna widział że było to wręcz niemożliwe a jemu pomóc ostatnimi laty stała się nieoceniona pod każdym względem.
Nie mógł sobie teraz tak po prostu oceniać działań czysto taktycznych Hitlera ale poparcie i predyspozycje na pewno posiadał. Sam się dziwił, że ludzie do niego tak lgnął w końcu to i on za nim poszedł...
Jeżeli użyje siły także nie wiele mu to da. Musiał być zdecydowany na tym co chce osiągnąć:
-Twoje wsparcie nie będzie jednak zwykłym sojuszem. Potrzebuję ciebie, twoich ludzi i twoich zasobów... chcę abyś stał się częścią Wielkiej Rzeszy.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Pią Gru 28, 2012 1:58 am

Reakcja? z zewnątrz wydała się jak najbardziej naturalną. Mina paniczyka zeszła z grzeczności, przeszła w zdziwienie, a nawet w szok. Otworzył lekko usta ze zdziwienia, po chwili je zamknął, odwracając wzrok. Udawał zastanowienie, tak naprawdę tylko myślał, jakich słów użyć najlepiej, by zachować czystą naturalność.
- Więc taki macie plan... - mówił, wciąż spoglądając w ziemię - Wsparcie jedno, ale wymaganie od kogoś, by odrzucił własną niepodległość na rzecz sprawy, o której nie ma pojęcia, to całkowicie co innego
Przygotował śmiertelnie poważną minę i spojrzenie, którym teraz uraczył Ludwiga.
- Mimo to... W porządku. Ufam ci, twojemu rodzeństwu i szefostwu. I ze względu na was... Udzielam ci aż takiego wsparcia.
Westchnął. Choć w środku bardzo się cieszył. Wszystko szło zgodnie z planem... On sam dostanie wsparcie, co by ruszyć z miejsca. Skryje siew cieniu i będzie patrzył, jak Ludwig bierze na to wszystko odpowiedzialność. Same plusy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Sob Sty 05, 2013 1:13 pm

Zastanowił się przez dobą sekundę.
Przecież nie mógł tak po prostu powiedzieć tego co wiedział, nawet gdy rozmawiał teraz z kuzynem. Musiał być ostrożny bo kto wie co jeszcze z tego wszystkiego wyniknie. Wiedział, że to co powie wywrze na nim niekoniecznie miłe zdziwienie ale był plan znacznie silniejszy niż jakakolwiek wieź rodzinna. Najważniejsze jednak było by jej nie naginać za bardzo. W końcu nawet w stanie kryzysu miałby wątpliwość czy to aby naprawdę dobra decyzja. To czego się podejmował nie mogło być być na zbyt sporne. W końcu stawka była dość wysoka, teraz nawet bardziej wygórowana niż był skory przypuszczać. Przegrana mogła by go drogo kosztować. Nawet więcej niż ta po pierwszej wojnie... nie mógł sobie teraz dokładnie tego wyobrazić. Nie myślał o tym bo on nie mógł przegrać.
Spojrzał na kuzyna jeszcze raz:
-Plan należy do Hitlera. Jestem skory ci o nim opowiedzieć w przyszłym czasie. Ale tu chodzi przede wszystkim o pieniądze i nowe tereny...-rzekł:
-Zdaję sobie z tego sprawy. Moje słowa mogą ci się wydawać śmieszne, szalone? Może nie widzisz w nich sensu... na razie. Ale w obecnej sytuacji nie pozostaje mi już nic jak prowadzenie takiej polityki wobec rodziny. Chyba dobrze pamiętasz Austro-Węgry bo to było zaledwie kilka-kilkanaście lat temu. Walczyliśmy razem i przegraliśmy razem. Jednak dlaczego mamy znosić piętno tej wojny jeszcze przez tyle lat? W końcu tylko jedna iskra wystarczyła by cała Europa z chęcią i nadzieją przyłączyła się do wojny. Oni tego chcieli dlatego nas nie stłumili.
Tym prostym przykładem starał się wytłumaczyć dlaczego działa akurat tak a nie inaczej.
Interpretować można było różnie w końcu ten kto nie rozumiał działania jakie miała na celu wojna naprawdę a w co się przerodziła pewnie mogła by go nazwać szaleńcem. Nadgorliwość czasami była gorsza od braku postępu. Ale kto chciałby stać w miejscu w takiej sytuacji?
Jeszcze nie skończył o tym mówić i wymyślać coraz to nowych przyczyn by się obronić spotkała go rzecz wręcz dziwna. Ona naprawdę mógł tak łatwo na to przystać?
To było prawie tak samo szalone jak to co zaproponował... nie mógł się z tego dziwnego wypadku zdarzeń nie cieszyć:
-Wirklich? Gut Vetter. Cieszę się, że źle mnie nie zrozumiałeś. Führer będzie zadowolony, na pewno ci to wynagrodzi gdy już wygramy...
Czuł satysfakcje? Nadal był w lekkim szoku ale ze stanu amoku dość szybko się uspokoił. Kolejny sukces, kolejny sojusznik. To tylko przybliżało i dodawało pewności siebie. Tym razem miał szansę by wygrać...

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Sob Sty 05, 2013 9:25 pm

Słuchał go ze spokojem. Jedynie, gdy kuzyn wspomniał o Austro-Węgrach nie musiał się maskować, nie musiał nic udawać... Bo to cholernie zabolało i dał to po sobie poznać.
- Bittdigoasche... Sag nimmerleinstag iwa des... Stess mi itta... - odparł gorzko na te słowa i zamilkł znów, słuchając do końca Boże, Boże, Ludwig, jak ty mało rozumiesz cały ten plan...
- Po prostu ufam ci, Vetta... Jeno liczę też, iż z czasem wprowadzisz mnie w wszystkie tajniki tego planu? Jak i też liczę, że pieniądze nie przysłaniają ci wartości wyższych...
Jeśli Rzesza powie teraz "nie wprowadzę i tak, przysłaniają", to by był kompletnym idiotą. A Rod wierzył, że tak nie jest.
- Ah, Ludwigu? ... Czy raczej, Panie Przełożony - mam spodziewać się personalnych wyjaśnień wszelkich obecnych celów i działań do wykonania, czy raczej będziesz na tyle niemiły, iż będziesz mi to ino wysyłał pocztą z Berlina?
Bo przecież Rod nic nie wie... prawda?

{*- "Proszę, nie mw nigdy więcej o tym... Nie przypominaj mi"}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Sob Sty 05, 2013 10:51 pm

-Gut...-odparł nieco zbyty z tropu.
Pewnie nie tylko on przeżył ciężko koniec wojny. Możliwe, że Roderich bardzo tęsknił za Węgrami a ona nie koniecznie, w końcu rozmawiał z nią niedawno i widział, że jednak samodzielność mimo tylu problemów bardziej jej służyła. Tym bardziej, że raczej także nie chciała o tym rozmawiać. Zawsze trafiał na jakiś temat zupełnie przypadkiem, a jak go rozwinął okazało się, że jednak nie trafił na to co szukał.
Westchnął głęboko i wrócił do rozmowy:
-Natürlich Vetter -kiwnął głową bez zastanowienia:
-Nein, pieniądze to tylko jeden z czynników warunkujących poprawną egzystencję. Ale gdy ich nie ma nie potrafimy stanąć na nogi o siłach...-dodał:
-Mimo wszystko co najważniejsze. Robię to nie dla siebie a dla rodziny...
Zawsze sobie to powtarzał, tak samo jak braciom jak przyszło mu się z nimi kłócić, że czyni kroki na, które oni by się nie odważyli. Trzymał się tego twardo i raczej bez powodu nie wycofywał swojego myślenia gdy w grę wchodziły plany Hitlera.
Może nie ze wszystkim się do końca zgadzał tym bardziej jak przydało mu się zgodzić chociażby na ugodę dość wymagającą dotyczącą utworzenia armii. Coś za coś - pomyślał sobie.
-Ja, mogę ci dać to co teraz ze sobą zabrałem. Jeżeli jednak będzie za mało to wyślę listy ze sztabu z Berlina...-odrzekł i wyścignął z teczki kilkadziesiąt akt, dokładnie poukładanych. Wszystkie wypisane odręcznie drobnym gotyckim pismem. Ktoś się musiał mocno napracować aczkolwiek to było mocno wiarygodne.
Bez słowa komentarza podał mu je i pozwolił obejrzeć tu przy nim.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Sob Sty 05, 2013 11:14 pm

On to bardzo przeżył... bardzo... Zwłaszcza, że pod koniec, gdy tracił wszystko, zaczynał się orientować, ze jednak poniekąd ją kochał. A jej odejście pozostawiło ranę, która właśnie chwilowo się leczy.
- To szlachetna rzecz, Ludwigu... - skomentował jego działania. Zerknął na... ilość akt. I się skrzywił. Czeka go trochę lektury, której treść wszak zna...
- V-vageoltsgott... odparł nieco zmieszany, właściwie udając zmieszanie. Przejrzał je na szybko. -Może... Zanim zabiorę się za treść opowiesz mi o tym sam? Wszak słowa pisane jednego z większych umysłów to mniej ważna rzecz od zdania i poglądów własnego przełożonego, hm?
Bardziej ciekawi mnie, czy dobrze rozumiesz całą ideologię, Ludi... - dodał w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Sob Lut 09, 2013 1:52 pm

Miło było od niego słyszeć te słowa. Tym bardziej, że borykał się ze świadomym łamaniem zasad, które nadała mu Ententa.
Bardzo wyraźnie teraz nieład i poczucie niesprawiedliwości dawało mu siły by przekraczać jednak to co mu zakazano. Miał jednak tego nieubłaganą świadomość, mimo tego nadal się nie chciał wsiąść to za myśl przednią i być zgodny ze samym sobą. To chyba przez wychowanie tak bardzo nie umiał kłamać lub działać w brew sobie. Chciał o tym za wszelką cenę zapomnieć ale często ktoś go o to pytał, Nagabywał, a nawet karcił. Zastanawiał się tylko dlaczego?
Czego nikt nie chciał się postawić w jego sytuacji i w końcu dociec dlaczego postępował tak a nie inaczej. Tak naprawdę od czasów wojny jego los przestał w ogóle kogokolwiek obchodzić. Skoro tak bardzo jego sytuacja jest im obojętna to niech nie zwracają i na to uwagi.. niech żyją swoim życiem i niech trwonią czas i pieniądze w myśli, że są bezpieczni.
-Bitte..-rzekł wyważony już i spokojny.
Obserwował dokładnie każdy jego ruch jakby nadal jeszcze obawiał się nagłej zmiany zdania. Był pewny, że przeczytanie tego zajmie mu dość czasu więc teraz jedynie może się zorientować o czym ogólnie dotyczą poszczególne paragrafy. Sam ten plik znał doskonale, oczywiście dane mu było go czytać nie raz, po czym sam go poprawiał i musiał się podpisać. Myślał tak o tym w ciszy do momentu gdy jednak została przerwana:
-O czym dokładnie ci opowiedzieć. Masz jakieś wątpliwości do danego założenia? -spytał oczywiście dobrze zorientowany.
Może to był początek wątpliwości?
To chyba było zbyt mało dla tak wielkiego założenia, chciał większej precyzji a raczej potrzebował.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Nie Lut 10, 2013 4:43 pm

Odłożył plik dokumentów na stolik, po czym spojrzał na kuzyna po przyjacielsku. Najważniejsze, by nie odczuł czegokolwiek innego, by żył w przeświadczeniu, że jego starszy kuzyn po prostu mu ufa...
- Ne, nie mam żadnych wątpliwości. Ale wszak... Wciągasz mnie w coś nowego. Chciałbym choć pobieżnie od ciebie wiedzieć, czego spodziewać siew nowej sytuacji. Z kim współgramy, kogo nienawidzimy... Cóż chcemy zmienić w tym świecie swymi działaniami...
Starał się, by brzmiało to z melancholią poety, za którego cały świat go brał. I którym wszak wciąż gdzieś w głębi jest...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Sob Lut 23, 2013 7:36 pm

-Rozumiem twoje obawy Vetter. To wręcz chyba normalne. Tym bardziej, że widzisz pewnie w jaki to wszystko sposób przebiega...-rzekł bez namysłu.
Tak, to było zdecydowanie kluczowe kwestie. Choć nie brał pod uwagę tego, że kuzyn będzie walczył u jego boku. Na pewno nie formalnie. Przecież to "delikatny" artysta, paniczyk on już dawno zapomniał jak się walczy a kto wie czy w ogóle umiał się posługiwać nowoczesną bronią. W każdym bardzo razie raczej nie brał tego pod uwagę, od niego chciał zupełnie co innego i to tego też darzył.
-Wrogowie? Moim głównym wrogiem jest Francja... z resztą chyba wiesz dlaczego -spojrzał na niego wymownie:
-Anglia też nie wydaje się chętny do współpracy. Dobrze dał mi do zrozumienia, że nie mam co u niego szukać. Jest jeszcze Polska i Rosja. Co do Polski wszystko niebawem się wyjaśni. Miejmy jednak nadzieję, że na moją korzyść. Pakt z Rosja mógłby być przemienny w skutkach...-wytłumaczył mu pokrótce.
To akurat nie było niczym do ukrycia, szczególnie, że Roderich wiedział co dokładnie działo się po wojnie. Trochę głupie pytanie jak na początek. Ale cóż, przeszedł jednak dalej:
-Co do sojuszy nadal jestem w trakcie ich zawierania. Wiem na pewno, że cała nasza rodzina oczywiście prócz Vascha i Lili stanie za mną murem w tej wojnie. Chociaż jakby się uparł za pieniądze jestem w stanie zyskać i jego wsparcie...-ciągnął swoje:
-Po co to robię? To chyba logicznie: mam dość traktatów, wpływów byłej Ententy i braku reform ale przede wszystkim kryzysu i biedy. Hitler zrobił krok do przodu i widzę w nim chęci dalszego szeregu zmian. Inflacja się zdecydowanie zmniejszyła, jednak nadal brakuje mi pieniędzy na dalszy rozwój ekonomiczny i odzyskanie kapitału. Dlaczego walczę? Bo chce to zmienić. Zyskam nowe i lepsze warunki dla nas wszystkich dlatego, że na to zasługujemy.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Sob Lut 23, 2013 10:24 pm

Ah tak. Choć zapewniłem Cię, że się nie obawiam, dalej trwasz w tym przekonaniu. Cóż, mi to na rękę...
- Sposób? Niemoralny... Wojna to czas, gdy giną ludzie. Czy naprawdę muszą ginąć ludzie?
Przechylił głowę na bok, słuchając tego monologu. Dużo rozumiesz, ale.. nie do końca to tak. Ale wszak ja o tym nie wiem, czyż nie?
- Walka z Rosją... Może być jak walka z wiatrakami, wszak on jest... niezwykle silny... - niestety nie umiał teatralnie zblednąć, ale i tak zdawał się wystraszony. Wstał i podszedł do okna, spoglądając na to, co jest za nim - Czasu od ostatniej wojny upłynęło niewiele, a taki stan po wojnie jest zawsze, kuzynie. Mówię ci to jako bardziej doświadczony w tym temacie. Czy wiara, ze to się zmieni w tobie zanikła już, tak szybko? To, co szykujesz, nie można nazwać wojną, a wręcz rewolucją na poziomie Europy...
Westchnął ciężko, opierając się i wlewając w swój głos lęk i gorycz, skoro psychika kuzyna sobie tego życzy.
- Walczyć, kuzynie... prosisz osobę, która nie radziła sobie nigdy w wojnach o walkę? - pomilczał chwilę - Jak... jak mam walczyć u twego boku? Boję się, iż... przeze mnie przegrasz...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Nie Kwi 07, 2013 9:34 pm

Spojrzał na niego z teka zdziwiony.
Przecież to logiczne, że ginął. Ludzie zawsze ginęli dla spraw słusznych i niesłusznych. Tym razem nie było to zupełnie nic pustego, jego naród był już zmęczony i przymierający głodem. Z pokoju nic dobrego nie wynikło, a nawet było gorzej. W tym pozornym stanie rzeczy nie było nic co by dawało mu pewność, że sytuacja się zmieni. Ludzie chcieli walczyć o lepsze jutro i on był tego pewien. A to że akurat było to opracowane w takiej formie a nie innej wynikało przede wszystkim z nieumiejętności polityki demokratycznej. To co robili było tylko syzyfową pracą i tak naprawdę do niczego nie prowadziło. On się temu przyglądał i wiedział już dlaczego naziści ostatnimi laty zyskali taką niewyobrażalną popularność.
-Wojna nie wybiera. Wojna jest tylko sposobem rozwiązywania tego z czym nie możemy sobie poradzić. A ludzie? Oni też mają prawo wiedzieć za co i o co walczą. Jeżeli jest tym lepsze jutro nikt się nie zawaha... Widziałeś moje społeczeństwo chce coś zmienić a Hitler daje nam taką szansę. Właśnie teraz..-wytłumaczył mu głosem pełnym pewności ale przede wszystkim ściśle propagandowym.
On sam nawet pewnie nie zdawał sobie z tego sprawę, że myślał zupełnie tak jak oczekiwał od niego Hitler. Wydawało mu się, że kuzyn po prostu nie ma pojęcia o tym co się dzieje. A to było w jego mniemaniu wyjątkowo dziwne. W końcu miał swoje lata i tak nagle brak zainteresowania? Coś z tym było na pewno nie tak. On był tego pewien, zachowywał się zupełnie tak jak "kraj" na emeryturze.
-Ja, Ich weiss Vetter...-rzekł nieco zniechęcony bo w końcu nie pakował się do ZSRR zupełnie bezmyślnie. Kuzyn jeszcze nie wiedział co zamierzają z tym zrobić. To na pewno nie będzie żadna walka z wiatrakami a na pewno nie z uzbrojonym po zęby "niedźwiedziem":
-Vetter... to nie jest rewolucja, nie chcę by moja rodzina wyniszczała się nawzajem. My idziemy na tą wojnę razem i razem ją wygramy. Jak mój ojciec... i jak Święte Cesarstwo będę mieć wpływy na wszystko co się dzieje na kontynencie. Chcę zjednoczyć Europę...
To brzmiało trochę jak myśl szalonego tyrana. Ale nie on się nie bał tak pomyśleć w dobrej wierze. Tylko słabi i ci, którzy nie wiedzą czego chcą zawsze cofają się przed tym co wydaje im się niemożliwe do zrobienia.
-Ale... przecież ty...-urwał na chwile:
-Byłeś kiedyś "władcą" całej Europy. Co się z tobą stało? Czego nie chcesz znowu o to walczyć....? -zmierzył go wzrokiem nader surowym:
-Przegram jeżeli wszyscy, którzy mnie otaczają będą mi obojętni..

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Nie Kwi 07, 2013 10:09 pm

On tylko teraz spoglądał w okno. Słuchał go, uważnie. A wewnątrz faszerował się wspomnieniami. Złymi wspomnieniami. Zapytanie: po co? Otóż, jeśli się wprowadzi w odpowiedni stan, nawet blask w oczach jest w stanie zgasnąć… A takiego wszak Niemiec chciałby ujrzeć przed sobą, czyż nie? Małego, wystraszonego artystę, który martwi się losem świata… Poza tym, przekonując go bardziej Ludwig powinien utwierdzić się w tym, co mówi. Nawet, jeśli jego tonacja wskazuje, że to czysta propaganda przez niego przemawia…
Na cały ten monolog o wojnie odpowiedział już tylko ciężkim westchnieniem. Nie chciał tego tematu podejmować… Sam ledwo panował chwilowo nad sobą, kolory Świata, w jakich go teraz widział, przez własny zabieg psychiczny się zmieniają. Wdała się nutka strachu, iż cała ta manipulacja może cię nie udać…
- Mówisz o ojcu… Nawet go nie znałeś. Ale, prawda, jego głos przemawia przez Ciebie, kontynuujesz jego dzieło wiecznej wojny, wiecznego rozlewu krwi dla jego Pogańskich Bożków… Jednak gdybyś żyl w czasach, gdy on był, rozumiałbyś, dlaczego reaguję z dezaprobatą na każde wspomnienie o tych dawnych czasach…
Nawet nie musiał się starać, by jego ton głosu był szary z braku emocji. Samo wspomnienie starczało, a dawne dzieje wciąż przyprawiały paniczyka o parszywy humor. W połączeniu ze sztuczną melancholią efekt jest bardzo naturalny…
- Zjednoczyć Europę? Więc czemu zamieszałeś w to Japonię? Chyba nie tylko Europa Ci się widzi… – spojrzał na niego pierwszy raz od dłuższej chwili, ino w tych oczętach nie dało się już czegokolwiek wyczytać.
- Obyś nie stał się takim władcą, jakiego boja się ludzie. I nie, nie byłem Panem całej Europy. Rządziłem sporym fragmentem… A wojna była czymś, czego unikałem, ponieważ sam wolałem zdobywać wszystkie tereny polityką i układami… Wspomnisz moje słowa jeszcze za niedługo.
Ostrożnie wróciło niego. Masował twarz, udając, iż stara się pozbyć tej goryczy. I udając, ze mu to nie idzie.
- Ile osób więc jak na razie ci sprzyja?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Pon Kwi 08, 2013 12:55 pm

Obserwował kuzyna dość skrupulatnie. Bardzo nie lubił prowadzić rozmów, które sprowadzały się donikąd. Absurd w jego oczach już dawno się jawił. Potrzebował jeszcze trochę czasu żeby się dostatecznie ujawnić.
Czy strach jakim pałał Roderich do wojny mógł jakoś sensownie wykorzystać? To dość sporne, bo z każda chwilą utwierdzał się w mniemaniu, ze jego kuzyn zbyt wiele nie zawalczy i tym samym zbyt wiele nie pomoże. Może czas zacząć liczyć na pozostałych braci?
Trochę obawiał się o reakcję Bawarii na jego poczynania. W sumie ten najbardziej obstawał za rodzonym bratem. Tym samym będzie dla niego bardzo niewygodny. Jakby już nie był a w kwestii dogadywanie się wręcz w stopniu najwyższym traktował go jak niedorostka. To zachowanie dość znaczącego dla niego z braci bardzo mu się nie podobało. Dlatego nie mogąc zapanować nad tą wzburzoną "anarchią" postanowił działać inaczej. Skoro Hitler był jego kartą atutową w Europie to kuzyna mógł uznawać jako początek dość sporej dominacji nad resztą rodzeństwa. Oni powinni to czuć, oni powinni to wiedzieć...
-Das ist richtig...-zgodził się bo nie miał niestety okazji spotkać ojca. Bardzo na tym ubolewał ponieważ czytał o nim jako o wojowniku z, którym inni się liczyli na skalę Europejską. Nawet Rzym, on sam przyczynił się do jego upadku.
Czyż to nie piękne mieć taką siłę aby zniszczyć tak znaczące Imperium?
-Ja? To już nie jest kwestia religii? Czym jest religia? Czczym wyznawaniem przypadkowo narysowanych "portretów"? -spytał.
To mu nic wiele nie mówiło. Gilbert stawiał religię bardzo wysoko, tym bardziej kiedyś. Kiedyś nawet walczył w imię Boga.
Dlaczego to robił?
Gdzie widział w tym prawdziwy cel? Zbyt wiele pytań i żadnych odpowiedzi.
-To Japonia potrzebuje mojej pomocy.... zatem ja jedynie poszerzam horyzonty. Jeszcze niedawno posiadałem kolonie i wszystkie je po I wojnie mi odebrano. Nie pomyślałeś, że chciałbym je odzyskać? -spojrzał na niego znacząco ale swoiście zawzięcie.
-Ciągłe śluby (Unie) to nie jest do końca dobry pomysł. Zawarłem pakt i sprzymierzyłem się to mi wystarczy, żeby poradzić sobie z tym całym ciężarem. -zastanowił się przez chwilę bo zawarł już sporo paktów, które opierały się głównie na korzyściach terytorialnych.
-Włochy, Japonia... Węgry, Serbia (Jugosławia), Finlandia. Z Polską jedynie mi się nie udało..

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Pon Kwi 08, 2013 5:33 pm

On znał ojca. Niestety. I bardzo go to bolało. Wolałby go nigdy nie poznać. Na jego kolejne słowa jednak otworzył szeroko oczy. Spojrzał w czystym szoku na Ludwiga. I to już nie było udawane. To, co powiedział Ludwig było chyba... dla niego największą obelgą.
- Nie próbuj nawet tak mówić... - wstał i zaczął nerwowo chodzić po pokoju, hamując wybuch gniewu. To ostatnie, na co może sobie teraz pozwolić - Walczyłem w imię jednej, czy dwóch krucjat... Póki nie poznałem, iż to, do czego one prowadzą nie różni się niczym od wcześniejszych, Pogańskich metod. Wmawiając mi, iż WALCZYŁEM przy chrystianizacji jest przyrównaniem mej osoby do twego plugawego brata. A TO, mój drogi, jest czystym absurdem.
Austria brała udział w wyprawach krzyżowych niezbyt długo. Mówi się właściwie tylko o jednym władcy, który poszedł do piątej krucjaty oraz o tym, iż Austriacy byli pośrednikami w sporze Fryderyka II z Papieżem. To niewiele. Austria chrystianizowała kraje, które miała pod sobą, a zdobywała je właśnie przez śluby oraz przez wystawianie dobrych kandydatów tam, gdzie było bezkrólewie.
Roderich był iście wyprowadzony z równowagi. Został właśnie przyrównany do Prusaka, a to bolało go, bardzo bardzo bolało. Czyżby Niemiec nie wiedział, że oni się szczerze nienawidzą? Miał ochotę palnąć kilka argumentów, ale nie mógł się zdradzić z tym, iż wie nieco więcej, niż Niemiec sądzi. Oparł dłonie na stole i bił się z nerwami, zaciskając oczy.
- A teraz wyjdź, gadzie... Wyjdź, póki jeszcze panuję nad sobą... - syknął przez zęby, nawet nie podnosząc oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    Pon Kwi 08, 2013 7:43 pm

Chyba w zbyt ostre słowa obrał to co chciał do niego powiedzieć. Kuzyn wyglądał na bardzo mocno obrażonego. Zupełnie tak jakby chciał mu wykrzyczeć w twarz coś niesłychanie obraźliwego. Nie miał pojęcia co tak naprawdę najmocniej go zabolało. Przecież to tylko jego prywatne dociekania, nie potrzebował go dodatkowo obrażać. Mimo wszystko jednak chyba nie za bardzo mu się udało. Zmierzył Rodericha wzrokiem sam nie mniej zaskoczony.
-Czyż to nie ironia...? -powędrował wzrokiem za jego postacią.
Czym bardziej ruszał się z miejsca tym wyglądał na bardziej zdenerwowanego. Ale w końcu jego nie ruszała ta kwestia, był zupełnie spokojny bo miał co chciał i nic go już nie obchodziło. Na pozór jednak zamierzał udawać skruchę w końcu zależało mu na poprawnych relacjach.
-Plugawego? Bitte, Bruder nie jest kimś permanentnie głupim. On także jeszcze niedawno był potęgą. Może jest porywczy i natrętny ale na pewno nie słaby..-rzekł broniąc brata.
Nadal nie wiedział co miały do tego jakieś cholerne krucjaty, które już dawno odeszły w niepamięć. Tak samo jak ta cała nagonka w kwestii religii. To było wręcz śmieszne. Tak bić się z emocjami po tek odległym czasie, nie minęły dziesiątki lat a setki...
Zdenerwował się jednak gdy kuzyn kazał mu upuścić rezydencje. Co się do licha stało? Sam nie był pewny jak zareagować. Bardzo mu się to nie podobało aczkolwiek sam także nie chciał dolewać oliwy do ognia w wewnętrznym konflikcie. To co Hitler kazał zrobić to zrobił, teraz może faktycznie pora się wycofać z "twarzą".
Gdy już się nad tym zastanowił poprawił czapkę i spojrzał jeszcze na niego trochę bez emocji, których się przed chwilę pozbył:
-Entschuldigung...-rzucił tylko dla niepoznaki i wycofał się w kierunku drzwi:
-Niedługo spotkamy się ponownie Vetter...
Po tych słowach oddalił się i szybkim krokiem opuścił posesję, miał ze sobą dokumenty które musiał przekazać Hitlerowi.

[z/t]

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wiedeńska rezydencja    

Powrót do góry Go down
 
Wiedeńska rezydencja
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: