IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Londyn [Anglia]

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Włochy
Szept


Liczba postów : 82

PisanieTemat: Re: Londyn [Anglia]   Pią Wrz 13, 2013 9:45 pm

Feliciano był zadowolony, że nie przyszło się dzielić rachunkiem. Nie miał przy sobie pieniędzy. Ale przecież nierozwagą byłoby przyznawanie się do tego, że poza paroma drobnymi nie ma się przy sobie nic a nic.
- Coś w tym jest. To pewnie mentalność. I to ciągłe obcowanie z myślicielami z mojego kraju - przyznał niezrażony.
I uznał, że temat został już wyczerpany. Cóż więcej mógł dodać? Wszystko co mógł już powiedział. Nie poprawi sytuacji, nie doda nic ponadto, co powiedział podczas posiłku.
Poza tym, co za dużo to niezdrowo. Czas skończyć z polityką, filozofią i tym całym pieprzeniem, a zadbać o swoje cztery litery. Tu i teraz. Pomyślał, starając się zmobilizować.
- Cóż, nie przewidywałem, że pobyt aż tak się przedłuży - skłamał bez zająknięcia. - Więc chwilowo nie mam żadnych planów.
Tak, planów nie miał. Ale nie planował też szybszego powrotu. Szczerze mówiąc nic nie planował. Wszystko było takie spontaniczne. I nieodpowiedzialne. Feliciano odtrącił od siebie nieprzyjemne myśli.
W tym momencie poczuł rękę na swoim ramieniu i zaraz potem chlupot wody.
- Grazie... - spojrzał za samochodem, a potem przeniósł wzrok na Arthura.
Zaraz jednak otrząsnął się z lekkiego zaskoczenia. Było blisko, ale przecież nic się nie stało. Więc jest dobrze.
Jestem już bezpieczny.
- Co zrobię? Ależ nasze interesy nie kolidują. Nie będziemy wchodzić sobie w drogę. Potrzebuję paru terenów... Austrii. I nieco kolonii w Afryce. Ale przecież to niewiele...~
Zapewnił radosnym głosem. Tak, tylko tyle. Na razie. We wstępnych rozrachunkach.
Chcę znów się liczyć, coś znaczyć. I to oczywiste, że całych planów i wszystkich zamiarów teraz mu nie powiem. Nie, tak się nie robi. Zawsze trzeba zostawić jakąś niespodziankę. Kartę w rękawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Londyn [Anglia]   Pią Wrz 13, 2013 11:02 pm

Anglia skinął głową. Nie musiał okazywać zadowolenia z takiego stanu rzeczy.
- W takim razie pomogę znaleźć ci miejsce na odpoczynek. - Gdyby zastanawiał się nad zawartością portfela Feliciano, to na pewno nie oskarżyłby go o brak gotówki. Po prostu założył, że Włochy ma pieniądze na hotel. Zaproszenie go na noc do swojego domu uważał z kolei za niedorzeczność...
Jak myślenie o tym, że Włochy naprawdę spotka dzisiaj łóżko.
- Jeśli chciałbyś wysłuchać mojej opinii, to kolonie w Afryce, czy też gdziekolwiek indziej, stają się przereklamowane - odparł tonem pogawędki. - Konieczne inwestycje zwykle przewyższają profity. Może przekaż szefowi, żeby się zastanowił, czy naprawdę chce marnować budżet na budowanie kolei w RPA.
Mówiąc to skręcił w naprawdę wąski zaułek. Dwójka ludzi pod parasolem ledwo dawała radę przejść tędy spokojnie, a dwa budynki rzucały cienie głębsze, niż noc. Wyjście po drugiej stronie wyglądało, jak światło na końcu tunelu.
Jeśli do tej pory Włochowi zdążyło wydać się dziwne, że nawykły do prywatnej przestrzeni Anglia trzyma się blisko, teraz mógł już zrozumieć powód. Bo Anglia pchnął go na ścianę, dociskając ramię do krtani Feliciano, a swoje kolano do jego kolana. Znaleźli się nagle blisko siebie. Odsłonięci na deszcz, bo Anglia niedbale odrzucił parasolkę. Resztki uprzejmości zniknęły z jego twarzy.
- Jednak jesteś naiwny, skoro śmiałeś przyjść do mnie, Feliciano - sarknął mu w twarz. - Powinieneś wiedzieć, że jedyna gra, to ta, w której ja ustalam zasady.
Włochy poczuł coś na wysokości żołądka. Anglia trzymał w dłoni Enfield No.2; ciemno-srebrny rewolwer o długiej lufie.
- Zrób mi tą przyjemność i przekaż Trzeciej Rzeszy drobny prezent w moim imieniu - przesunął rewolwer, łatwo odnajdując serce. - Na razie wysyłam go do Rzymu. Powiedz mu... Powiedz że następnym razem trafię prosto w Berlin. A co do ciebie...
Uśmiechnął się. Tym razem to był szalony uśmiech, towarzysz szalonego spojrzenia. Ale u Anglii szaleństwo było tylko psem na smyczy, które mógł spuszczać i łapać w dowolnym momencie.
- Miliard takich. Dla każdego włoskiego żołnierza, który stanie mi na drodze.
Angielski rewolwer wystrzelił zaskakująco cicho. Brzmiało to bardziej, jakby broń splunęła na przeciwnika nabojem.
Anglia przytrzymał wiotczejące ciało, które już opuszczał duch. Ciepła krew spłynęła mu na rękę. Skrzywił się, gdy poplamiła mu rękaw płaszcza.
- Do następnego razu - rzucił w twarz Włocha, a potem zostawił go. Ukrył z powrotem rewolwer, a kiedy upewnił się, że nikt go nie obserwuje, zebrał z ziemi parasol i odszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Włochy
Szept


Liczba postów : 82

PisanieTemat: Re: Londyn [Anglia]   Sob Wrz 14, 2013 9:42 am

Feliciano spokojnie kiwał głową i przytakiwał idąc obok Arthura. Nie wyczuł nadchodzącego niebezpieczeństwa.
A kiedy się zorientował było już zdecydowanie za późno. Spojrzał na Anglię szeroko otwartymi oczami, zastanawiając się, czy jest jeszcze jakiś sposób, żeby się uratować.
Vargas zaczął rozpatrywać możliwość ucieczki, wołania o pomoc lub/i/oraz przekonywania i proszenia Arthura o zostawienie go w spokoju.
Jednak... nie zrobił żadnej z tych rzeczy. Nie znał tego miejsca, nie miał gdzie i jak uciekać. Nie miał kogo wołać o pomoc, jak na złość nigdzie nie było widać ani słychać kogokolwiek zdolnego pomoc. A prosić o pomoc... Feliciano już po pierwszych słowach Anglii czuł, że to nie ma sensu i niczego w ten sposób nie osiągnie. Nie tym razem. Nieodpowiednie miejsce i nieodpowiednia osoba.
Oczywiście, że się cholernie bał. Nie potrafił powstrzymać nieprzyjemnego dreszczu, z trudem starał się, aby łzy nie spłynęły mu po policzkach.
A mimo to czuł się jednocześnie... zawiedziony i wściekły. Bezsilnie wściekły.
Jestem tak bardzo bezsilny, że nawet ucieczka, czy też prośba o pomoc jest bezsensu. Przemknęło mu jeszcze przez moment przez myśl.
A potem Vargas już nic nie myślał, przestał nad sobą panować.
- Ty... tylko twoje zasady? - wydukał drżącym głosem i roześmiał się.
Histerycznym, urywanym śmiechem. Śmiechem nie pasującym do niego, a może wręcz przeciwnie, śmiechem pasującym zbyt idealnie. Śmiechem, który nie może należeć do nikogo zdrowego. Śmiechem, który urwał się równie szybko, jak zaczął.
- Moi... ż-żołnierze... nie pozostaną dłużni... - obiecał szeptem, jeszcze bardziej drżącym głosem.
A potem nie było już czasu na nic. Ich spotkanie dobiegło końca. Padł strzał, a ciało Włoch Północnych osunęło się. Stało się tylko krwawiącym kawałkiem mięsa bez większego znaczenia.
Duch Włoch Północnych został odprawiony do siebie, w kolejkę po nowe ciało.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Londyn [Anglia]   

Powrót do góry Go down
 
Londyn [Anglia]
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wielka Brytania-
Skocz do: