IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Parter - Korytarz [HetaOni]

Go down 
AutorWiadomość
Królestwo Wróżek
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 63

PisanieTemat: Parter - Korytarz [HetaOni]    Sob Sty 19, 2013 9:39 pm

Przypominam, że prosiłam was o coś na kształt gg do szybkiego kontaktu. Spokojnie, nie wykorzystam go w celach marketingowych...
A i Prusy, popraw nieco statystyki, bo coś pokręciłeś <3 Atakami zajmę się jutro/pojutrze bo i tak jeszcze ich nie potrzebujecie!
Osoby, które będą chciały się dołączyć, a nie dały KP, mogą to zrobić w każdej chwili. W oryginalnym HetaOni też niektóre postacie pojawiły się później~.


W okolicach pewnego małego, ale urokliwego miasteczka znajdował się dom. Z zewnątrz wyglądał całkiem zwyczajnie, choć już od dawna nikt w nim nie mieszkał. Mieszkańcy pobliskiej miejscowości nie pamiętali nawet kto i kiedy go wybudował, ale wiedzieli jedno – dom jest nawiedzony. Każdy, kto odważył się do niego wejść, przepadał na zawsze. Przez następne lata ginęły kolejne osoby. Odważni albo głupi, śmiałkowie, którzy chcieli stawić czoła legendzie. Wśród nich znalazł się także pewien młody człowiek, który wraz z przyjaciółmi, wiedziony ciekawością, przekroczył próg domu. W przeciwieństwie jednak do tylu osób przed nim, udało mu się powrócić do miasta.
Samemu.
Trójki jego przyjaciół nigdy nieodnaleziono. Pytany przez innych o to, co przytrafiło mu się w domu – milczał. Dopiero gdy jego życie dobiegło kresu, w ostatnim tchnieniu przed śmiercią, powiedział tylko:
„ – Ktokolwiek tam wejdzie, nigdy już nie wyjdzie.”


Żeby dojść od miejsca konferencji do domu, o którym któreś z państw usłyszało przypadkowo, błąkając się po okolicznym miasteczku, wystarczyło jakieś pół godziny. Kiedy ktoś pierwszy raz poruszył ten temat, wbrew pozorom niewiele państw wykazało zainteresowanie. Znalazło się jednak kilka takich, które miały ochotę sprawdzić, o czym opowiadają miejscowi i czy lokalna legenda ma jakiekolwiek odniesienie do rzeczywistości. Siedem przypadkowych krajów zmierzało właśnie na niewielkie wzniesienie, na którym stał duży dom, w przeszłości zapewne używany przez jakiegoś bogatszego właściciela okolicznych ziem. Całość jednak musiała być opuszczona już od dawna, gdyż wyglądała na zapuszczoną, a zadbane niegdyś grządki kwiatów, porosły gęsto chwasty. Tu i ówdzie było widać drzewa, a także jakąś zarośniętą ścieżkę, prowadzącą najpewniej na tyły domu, jednak to, co najbardziej interesowało, stało tuż przed nim. Wysoki na kilka pięter budynek o brązowych ścianach i licznych oknach, zza których nie dało się praktycznie nic dostrzec. Do wnętrza domostwa prowadziły szerokie drzwi, kończące brukowaną drogę, jaką kroczyli do tej pory. Podziwianie od wewnątrz tego miejsca jednak jeszcze nic nie robiło, należało więc przekroczyć jego próg. Wprawdzie było wspomniane coś o tym, że osoby, które weszły do środka nie wracały, jednak był to zapewnie głupi mit, rozpowiadany przez lokalnych dla uatrakcyjnienia pobytu w tym miejscu turystom. Zresztą byli państwami, cóż mogło im grozić.

Wbrew temu, co zapowiadała zewnętrzna fasada, wnętrze okazało się zaskakująco skromne. W korytarzu, który przywitał ich w środku, nie widać było ani jednego obrazu wiszącego na ścianie, czy dywanu, który mógłby umilać podróż po drewnianej podłodze. Ściany straszyły ponurą szarością i co zaskakujące, nie zebrała się tu gruba warstwa kurzu, co mogło sugerować, że ktoś sprzątał tu regularnie, inne wytłumaczenie raczej nie przychodziło do głowy. A skoro tak, miejsce nie było wcale opuszczone, jak mówiono w miasteczku. Mimo to nadal można było się tu rozejrzeć. Wprawdzie schody, które widzieli od drzwi doskonale, były zawalone jakimiś dziwnymi śmieciami, wśród których walały się belki oraz jakiś gruz, jednak nadal można było udać się w prawo i lewo na eksplorację. Ze wszystkich osób tylko Anglia i Rumunia czuli się jakoś dziwnie, nieswojo, jednak nie potrafili wytłumaczyć tego wrażenia. Coś po prostu im nie grało, jednak przeczucie nie było poparte żadnymi dowodami.
I wtedy do ich uszu dobiegł odgłos.
Zwykły dźwięk, który mógł towarzyszyć stłuczeniu czegoś. Ktoś tu był? A może coś zsunęło się przypadkiem lub harcowały myszy? Trudno było stwierdzić. Zawsze można było jednak sprawdzić. Tak… Po prostu, z czystej ciekawości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    Nie Sty 20, 2013 12:54 pm

Konferencja okazałaby się kompletnie bezużyteczna, gdyby ktoś nie wspomniał o nawiedzonym domu. Anglia nie mógł przegapić takiej okazji, przecież w wolnych chwilach sam urządzał wycieczki do strasznych, tajemniczych i magicznych miejsc. Im bardziej tajemnicza legenda, tym lepiej. Uznał, że warto spróbować, zwłaszcza, że żaden z tych idiotów, których miał nieprzyjemność znać bliżej, nie wykazał zbytniego zainteresowania informacją. Kretyni. Jak zwykle nie wiedzieli, co dobre.
Kraje Skandynawii, Polska, czy choćby ta mała Liechtenstein; nie byli jego problemem. Dlatego też miał wyjątkowo dobry humor kiedy, idąc trochę z przodu reszty, skierował się w wybrane miejsce. Było mu ciepło, więc ściągnął marynarkę i rozluźnił krawat, a chwilę potem w tle zamajaczył się większy od reszty budynek. Nawet jeśli był daleko, Anglia poznał, że to musi być ten z opowieści. Uśmiechnął się i przyśpieszył kroku. Ogród był zarośnięty tak, jak powinien, a sam dom... Arthur spojrzał na niego z bliska i wtedy poczuł się dziwnie nieswojo. Stosunkowo często bywał w takich miejscach, nawet w dużo gorszych, często nocą. Zazwyczaj się nie bał, był jednym z tych maniaków, którzy ubierają dziwaczny kombinezon i z radosnym okrzykiem biegną polować na upiory. No... To nie było całkiem w jego stylu. Ale fakt faktem, że Anglia nie był strachliwy, a w tym domu było coś... Dziwnego. I poczuł to jeszcze, zanim wszedł do środka. Zanim do jednak zrobił odwrócił się i zmarszczył brwi, patrząc przelotnie na inne zbliżające się narody, na poruszane wiatrem kolonie chwastów i niebieskie niebo. Coś w głębi głowy zapiszczało żałośnie próbując zwrócić jego uwagę. W tym krótkim momencie nie przeszło mu przez myśl, żeby posłuchać intuicji. W końcu, jeśli w tym miejscu naprawdę żyje jakiś duch... To tym lepiej, prawda?
Drzwi nawet nie zaskrzypiały, gdy je otworzył, a korytarz okazał się zaskakująco jasny i pusty. I czysty.
Więc może faktycznie ktoś tu mieszka, przeszło mu przez myśl, kiedy zwolnił nieco kroku, rzucając krzywe spojrzenie zawalonym schodom. Wtedy właśnie ciszę przerwało pękające szkło. Anglia obrócił się tak błyskawicznie, że dopiero po ułamku sekundy zdał sobie sprawę, jak czujne stało się jego ciało tylko przez wejście do tego domu. Przelotnie spojrzał na inne narody, jakby to któryś z nich miał coś rozbić, ale szkła nie było, a dźwięk dobiegł z zupełnie innego miejsca.
Pewnie jakiś bezdomny korzysta z tego, że inni boją się tu mieszkać. Nic dziwnego, pomyślał i uśmiechnął się pod nosem cynicznie. Cudowna tajemnica na rozwiązanie zagadki nawiedzonego domu. Mógłby się poczuć prawie jak w Harrym Potterze, ale... Nie.
- Idziesz sprawdzić, Rumunio? - odezwał się mimochodem do najbliżej stojącej - i przy okazji takiej, którą lubił chyba najbardziej z zebranych - osoby, po czym dodał krótko. - to chyba dobiegło z prawej strony.
I w tamtym kierunku się skierował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    Wto Sty 22, 2013 12:08 am

Feliks przyszedł tu z kilkoma innymi państwami nie dlatego, że był jakimś fanatykiem miejsc nawiedzonych. Z drugiej strony jednak nie był też osobą sceptycznie nastawioną do zjawisk paranormalnych - miał okazję spotkać parę duchów, niektóre - takie jak Angis - nazbyt często. Co nie znaczyło, że dawał wiarę legendzie krążącej wokół tego domu. Czy w nią nie wierzył? Nie, po prostu, jak to on, się nad tym nie zastanawiał. Dołączył się do grupki idącej zwiedzać to miejsce za namową Rumunii, a głównym powodem tego, że tu z nimi przyszedł, była najzwyklejsza w świecie nuda. No bo co miał lepszego do roboty po i tak nudnej konferencji? Tak to przynajmniej pobędzie w towarzystwie innych personifikacji.
Gdy jego oczom ukazał się owiany tajemnicą budynek, uśmiechnął się radośnie. Więc są już na miejscu! Szedł, można by powiedzieć, drugi w kolejności, zaraz za Anglią, który wysunął się na prowadzenie na ostatniej prostej... zaraz, to nie relacja z wyścigu. Polska po prostu szedł energicznym krokiem z zaciekawieniem przyglądając się otoczeniu.
Wnętrze budynku nieco go rozczarowało. W sumie jaki szanujący się nawiedzony dom jest wypucowany na błysk? Feliks co prawda nie chodził w takie miejsca, ale wielokrotnie słyszał ich opisy w przeróżnych opowieściach, najczęściej snutych przez Virgila. No ale przecież nic straconego, Angisowi nie przeszkadzał fakt, że pojawia się w dziwnych, nie pasujących do nawiedzeń przez duchy miejscach. Łukasiewicz miał tylko nadzieję, że jeśli już jest tu jakiś duch, to okaże się on o wiele milszy od Angisa.
- Raczej nie wygląda jak opuszczony dom, nie? - w sumie bardziej stwierdził, niż zapytał.
Nagle doszedł do jego uszu dźwięk tłuczonego szkła, czy ceramiki.
Wzdrygnął się zdenerwowany, jednak zaraz się uspokoił. Przecież to nie musi być duch, no nie? Duchy raczej, jak mają do ciebie interes, wyłażą z nienacka ze ściany, czy materializują się tuż przed tobą... albo za tobą.I to w najmniej oczekiwanym momencie. Przynajmniej tak robił duch Prus Bałtyckich. Feliks nie wiedział za bardzo, jak zachowują się inne duchy, bowiem w całym życiu niewiele ich spotkał, a tego wcześniej wspomnianego delikwenta wolałby w ogóle nie spotykać. Zresztą to wcale nie musi być duch. Może po prostu ktoś próbuje ich nastraszyć i uważa to za świetny dowcip? Tą ostatnią możliwością Polska postanowił się podzielić z resztą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rumunia
Szept


Male Liczba postów : 32

PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    Wto Sty 22, 2013 6:38 am

Tak naprawdę Rumunia był niemal całkowicie pewien, że owe osławione miejsce nie jest nawiedzone. Virgil w swoim życiu widział już wiele domostw, zamków czy lasów rzekomo posiadających niechcianego lokatora w postaci ducha i większość tych doniesień dało się wytłumaczyć racjonalnie. Dlaczego więc postanowił przyłączyć się do ekspedycji, ba, nawet namawiał pozostałe personifikacje, by też się wybrały? Ot, dla zabawy.
Koniec końców, to nawiedzony dom. Odrobina magicznych sztuczek wystarczała, by kogoś nieźle nastraszyć, a potem mieć radosne wspomnienia w postaci - na przykład Danii - skaczącego z przerażenia pod sufit. Rumunia szedł ścieżką prowadzącą do budynku z przekonaniem, że to on będzie gospodarzem całej zabawy - z wyglądu ogrodu był więc całkiem zadowolony, uważając, że ten mroczny klimat wprowadzi kraje w odpowiedni nastrój. Rozejrzał się po nieco niemrawych minach kamratów i w tej samej chwili on sam stwierdził, że coś mu się w tym domu nie podoba. Śmieszne, bo przecież Virgil nie należał do strachliwych, ale mimo to wyraźnie odczuł gęsią skórkę na rękach. Nawet naszła go myśl, by zrezygnować z dalszej wycieczki, ale, do licha, nawet przy założeniu, że nad tym miejscem pieczę sprawuje jakaś zagubiona dusza, to dlaczego nie mieliby sobie z nim nie poradzić?
W środku to tajemnicze uczucie stało się bardziej odczuwalne. Virgil skrzyżował ręce na klatce piersiowej, jako stary wyjadacz starając się nie okazać żadnego poruszenia. Cholera, widział dziwniejsze rzeczy, niż wypolerowana podłoga, więc czemu...?
- Nie wygląda - potwierdził słowa Feliksa, po czym odwrócił się do niego przez ramię z lekkim uśmiechem na ustach. - Jeśli nie jest nawiedzony, to bardzo możliwe, że to budynek używany przez jakąś grupę przestępczą. Mafię albo inne paskudztwo. Często wymyślają różne historie, by trzymać ludzi z dala od swojego rewiru i... cóż, to by tłumaczyło, dlaczego ci, którzy tu wchodzą, nigdy nie wracają.
Ach, no i po co wymyśla takie bzdury? Z chwilą, kiedy to powiedział, sam zaczął poważnie rozważać tę opcję. Najwyraźniej biedak głupieje na starość...
Rozejrzał się za źródłem dźwięku bez większego przestrachu. Nawet jeśli faktycznie używany... to wciąż stary dom. To normalne, że coś może się zniszczyć, popsuć czy oderwać. Natomiast słowa Anglii podsunęły mu na myśl całkiem nową teorię. Z poważną miną ruszył za nim, by po krótkiej chwili zrównać się z nim krokiem.
- Nieźle to wymyśliłeś, Arthur - powiedział i z pewnym zdziwieniem zauważył w swoim głosie ton ulgi. - Prawie dałem się nabrać. Zaklęcia czyszczące wychodzą ci trochę lepiej, niż ostatnio, skoro dałeś radę z całym tym domem.
W końcu Anglia też ma... pewien talent do czarów. Virgil z jakiegoś powodu uczepił się myśli, że Arthur postanowił urządzić całe to przedstawienie, a dźwięk tłuczącego się czegoś był tylko pretekstem, by porozmawiać z Rumunią na osobności i wtajemniczyć go w swój plan. Co prawda, tego typu zabawy nie pasowały zbytnio do Anglii, ale kto wie, co się może roić w jego głowie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    Wto Sty 22, 2013 12:39 pm

Polski już nie dosłyszał, chociaż to może raczej kwestia tego, że Feliksa zignorował. Czasami ktoś coś do niego mówił, a Anglia posiadł nawet specjalną umiejętność toczenia rozmowy nie zwracając na nią żadnej uwagi. Feliks był jednym z tych krajów, których aż chciało się nie dostrzegać, szczególnie, że osobą, której teraz potrzebował był Rumunia. Zabawne, Arthur nie był nawet pewien, który z nich jest biedniejszy. Wiedział za to, że u Virgila nie tylko Transylwania była nawiedzona, nawiedzone jest całe państwo. Przekonał się o tym wybierając to miejsce na swoje wakacje kilka lat wcześniej. Pojechał własnym samochodem i po pewnym czasie postanowił zaliczyć to do największych pomyłek Imperium Brytyjskiego, łącznie z piłką do krykieta jego wysokości, Ameryką i wojskiem ochotniczym.
Tak czy siak Rumunia zrównał się z nim krokiem, a Anglia spojrzał na niego ze zdziwieniem. Chociaż... To miało sens. Prawdopodobnie w ten sposób próbował mu przekazać, że tak naprawdę ten dom jest jego własnym kawałem a, skoro i Anglia zna się na tajemnych sprawach i pewnie szybko by odkrył działanie człowieka... Tak. Pewnie o to chodziło, nawet jeśli ten tok rozumowania wydał się Anglii zbyt pokrętny.
- Ach... Niezły żart, Rumunio - przyznał, udając wesołość. - Czyli to tak naprawdę twoja sprawa. Dobrze. Już zaczynałem czuć coś niepokojącego, ale skoro to tylko ty... - uśmiechnął się pokazowo, jednocześnie rzucając wzrokiem na puste ściany. Coś przyszło mu na myśl.
- Masz pomocnika, który rozbił to szkło?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    Sro Sty 23, 2013 7:16 pm

A zaczęło się o wiadomości o konferencji...
Oczywiście wiadomo było, że nie odbędzie się ona w ładzie i spokoju, i że państwa zdążą pokłócić się tysiąc pięćset sto dziewięćset razy, zanim dojdą do jakichkolwiek wniosków. Prusy, pomimo że jego egzystencja na mapie świata już dawno zagasła, nadal od czasu do czasu lubił powpadać na te ich zebrania i trochę poprzeszkadzać posłuchać, co się dzieje na świecie. Pretekst zawsze miał, a to brata pilnować, a to po konferencji był niby umówiony z Francoisem i Antoniem na wypad, a to co innego, poza tym zawsze panował tam taki nieład, że mało osób zwracało na niego uwagę. Chyba, że akurat się wtrącił z jakimś komentarzem, o, wtedy zaczynało być ciekawie. Ach, tak bardzo lubił się wtrącać w nieswoje sprawy! Sprawiało mu to poniekąd jakąś satysfakcję.
Dlatego i tym razem nie mógł sobie odpuścić tego smaczku w swoim żywocie, kiedy do jego zacnych uszu doszły posłuchy o kolejnej konferencji, dotyczącej jakiejś hiper-super-mega ważnej sprawy wagi światowej, która zupełnie go nie obchodziła. Tylko dlaczego miała się ona odbyć w "tym" dziwacznym miejscu...? Tego pojąć nie mógł, ale gdy tylko jego szkarłatnym oczom ukazał się tajemniczy dom na wzgórzu, nie czuł strachu. Czuł adrenalinę rozchodzącą się po całym jego pruskim ciele i tę nutkę ekscytacji zmieszanej z podnieceniem. Nie przerażały go takie miejsca, ponadto wiedział, że pewnie jak zwykle zwykłe legendy oraz plotki okażą się nieprawdą i nie spotka ich tam absolutnie nic nieprawdopodobnego czy niezwykłego.
Ale przynajmniej z Polski się ponabija, a to już argument, żeby iść.
No właśnie, blondasek...
Po srebrnowłosej głowie albinosa chodziły myśli, w jaki sposób mógłby nastraszyć jego odwiecznego wroga, któremu dokuczać uwielbiał, a który stąpał hardo po ziemi niedaleko niego, a swe kroki kierował ku Nawiedzonemu Domostwu. Przekroczyli próg. Albinos uniósł lekko brwi do góry, widząc, co ludzie nazywali "Nawiedzonym Domem". Nie wyglądał na przerażający. W sumie, to był całkiem zadbany. A to znaczy tym samym - nieciekawy. Spodziewał się jakichś pajęczyn, pokrytych świeżą posoką ścian, czy trumien na podwórzu, a tymczasem nic takiego nie znalazł. Napotkał natomiast kompletny brak kurzu, zero upiorów i makabr z nocnych koszmarów i... całkiem miły wewnątrz domeczek.
- Peh, to wcale nie wygląda strasznie. Nie rozumiem, czemu inni trzęsą portkami przed tym domem. Założę się, że wszędzie ty jest dokładnie tak samo łagodnie.
Tuż niedaleko znajdowała się reszta państw. Omiótł ich wszystkich wzrokiem, zastanawiając się, czy bardzo ich będzie mógł przestraszyć podczas tej wycieczki. Wtem do uszu Jaśnie Pruskiej Mości dotarł dźwięk przypominający tłuczenie czegoś.
- To nie ja - odparł stałą formułkę, która tym razem była prawdą. - To któryś z Was? - zadał pytanie Anglii i Rumunii. Sam był zaskoczony, co mogło spowodować ten hałas. Personifikacje zechciały dowiedzieć się, kto to sprawił, ale Gilbert, choć nawet zaciekawiony tajemniczym dźwiękiem, wolał zadziałać na własną rękę i sprawdzić, co kryje ze sobą pozostała część domu. A może znajdzie coś ciekawego?
- No cóż, Wy strachliwe trusie, to pogadajcie o czym tam chcecie, tymczasem Ja zrobię coś sensownego i pójdę drugim korytarzem. - po czym nie patrząc na resztę odwrócił się i podążył w drugą stronę, wierząc, że bez jego jakże zacnej opieki inni nie zrobią sobie w tym czasie kuku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Bułgaria
Szept
avatar

Male Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    Pon Sty 28, 2013 1:39 am

Tak właściwie Borys chciał przełamać rutynę, w którą ostatnio popadał, dlatego właśnie udał się razem z resztą nacji do tego nawiedzonego domu. Czy wierzył w to? Oczywiście, że nie. Każdy wiedział, że coś takiego nie istnieje, więc wolał dobrze się bawić niż udawać, że jest łowcą duchów czy innego cholerstwa. Całą drogą trzymał się na samym końcu, bo jest Żydem i nie chciał nikomu dać gumy do życia czy papierosa. Ogólnie wszystko działało depresyjnie i nużąco, jakby jego świat stawał się z dnia na dzień coraz bardziej przewidywalny. Kilka razy dziennie podlewał róże, pracował, kłócił się z kimś, pił rakiję. I tak codziennie. Toż już człowiek przy tym świrował, ale mała dawka tajemnicy może mu pomoże to zmienić.
Rysujący się budynek na horyzoncie, po prostu go odpychał, ogród był w strasznym stanie, że po prostu szkoda patrzeć lepiej od razu zamknąć oczy i udawać, iż to nic takiego. Nie wiedział jaki idiota postanowił sobie sprawić taką chatę w takie dziczy, na żadnego fanatyka przyrody by nie liczył, bo skoro otaczająca natura wyglądała żałośnie, to nie ma co liczyć na kogoś na poziomie. Pewnie jakiś pustelnik, który przy okazji był milionerem chciał zaszpanować wśród przyjaciół tym, że kocha przyrodę i dla picu postawił dom.
Zacisnął tylko zęby i zmarszczył brwi, wchodząc do domu ostatni, dla ubezpieczenia wcisnął papierek po gumie między szparę drzwi, po czym dokładnie je zamknął. Przezorny zawsze ubezpieczony czy jakoś tak. Po prostu wolał dmuchać na zimne, w razie gdyby zgubili się w tym wielkim domu. Wystrój też nie porywał. Dywany, obrazy, rzeźby, rośliny, tutaj czegoś takiego nie znajdziesz, biedne serduszko Bułgarii umierało na ten widok. Dodatkowo było tu zdecydowanie za czysto, jeśli ten budynek miał być opuszczony to kłamstwo. Prawdopodobnie jakaś armia pokojówek sprzątała to miejsce albo jakaś ekipa wynajęta przez leniwego właściciela. Jedno jest pewne, żadnych zjawisk paranormalnych się nie spodziewał.
Na dźwięk tłuczonego szkła skrzywił się tylko. Tak, niezdarna pokojówka upuściła jakiś talerzyk albo od razu całą zastanę. Nic nowego czy porywającego to to nie było. Podrapał się po głowie, gdy Virgil i Arthur postanowili to sprawdzić. Nie sprzeciwił się, bo nie widział takiej potrzeby, odprowadził ich tylko wzrokiem, aż zniknęli mu z oczu.
- Idioci. – wyszeptał cicho.
Nastała chwilowa cisza. Po chwili Gilbert coś tam wydukał i ruszył drugim korytarzem. Wspaniale! Ekipa wykrusza się tak szybko, że jak tak dalej pójdzie to zostanie on tylko z Felkiem. Towarzystwo jego nie będzie takie złe, napiją się kulturalnie, pogadają, powspominają, pokłócą się, pobiją, najebią i koniec. Życie Słowian jest takie proste. Choć nie może pozwolić Liechtenstein się gdziekolwiek oddalić. W końcu to jest tylko dziecko, a bez Szwajcarii wydawała się taka bezbronna.
- Ekipa nam się wykrusza. Wiecie co mi to przypomina? Wstęp do jakiegoś horroru, okaże się, że to na co wpadną Rumun i Brewka to będzie jakiś potwór, który pożera mózgi i chce przejąć władzę nad naszym światem! Gilberta zaatakują jego dzieci i złożą w nim kolejne, zabójcze jaja. Drzwi, którymi weszliśmy okażą się zamknięta tak jak cała reszta. Potwór będzie nas wybijał po kolei aż przeżyje tylko jedno z nas i się uratuje. – wygłosił swój monolog iście mrocznym tonem godnym niejednego horroru. – A jeśli bazujemy na tych zasadach, to potwór powinien stać za mną. – dodał z wielkim uśmiechem, po czym poprawił włosy. Klasę trzeba zachować niezależnie od sytuacji, oby tylko nie przestraszył biednej Lili. W końcu miał się nią opiekować, a nie przyprawiać ją o stan przedzawałowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Finlandia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 108

PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    Pon Sty 28, 2013 5:23 pm

Co sprowadziło do nawiedzonego domu Szwecję? Nie był pewien, jedno z dwóch. Bo albo czysta ciekawość, albo udowodnienie bratu-idiocie że wcale nie boi się jakiejś podejrzanej chałupy. Przez całą drogę do domu a w szczególności przez resztki ogrodu zastanawiał się, po kiego grzyba marnuje cenny czas na takie głupoty. Nie zdążył nawet odłożyć miecza i targał go ze sobą, przypiętego do paska. Żelastwo ważyło swoje i jeśli miało się okazać, że nie będzie potrzebne, w następnym katalogu Ikei z pewnością znajdą się meble z Duńczyków.... Słowo honoru, ktoś umrze. Berwald i tak był dziś w parszywym nastroju. Askel, Tino i Ingvi nie poszli z nimi i musiał leźć z bratem SAM. Już widział oczami wyobraźni to piękne mordobicie...

Wszedł do środka niezbyt długo po Bułgarii, rozglądając się po wnętrzu domu. Spodziewał się bałaganu jak pod duńskim łóżkiem, a tu, proszę: czysto. Wystrój, a raczej jego brak, również nie przypominał niczego widzianego w niskobudżetowych horrorach. Wysprzątany, pusty dom. I tyle. Nad czym się zastanawiać?

Zerknął za siebie, na Danię. Posłał mu wymowne spojrzenie z gatunku "widzisz? A nie mówiłem?". W domu nie było niczego takiego. I niech się z tym Soren pogodzi.

Berwald podszedł do Bułgarii i Polski, by stanąć za tym pierwszym i w milczeniu wysłuchać jego monologu . Teoria w istocie fascynująca, lecz równie pozbawiona sensu co rozdzielanie się i dążenie do niechybnego zgubienia się w tym domu. Skomentował ją więc krótkim "Hm." i na tym wypowiedź się skończyła.

_________________
Mury kazamat dostatecznie grube
Żeby krzyk każdy wytłumić dokładnie
Błogosławiony, kto przejdzie tę próbę
A kto się złamie, przekleństwo nań spadnie

Zwinięty w szmatę leży sztandar ciała
Szarpie go w strzępy ptaszysko dwugłowe
Krwią pokreślona pleców karta biała
Na niej napis "nie powiem, nie powiem..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://Kikki-and-friends.deviantart.com
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    Pon Sty 28, 2013 8:48 pm

Zignorował Prusaka i zajął się wysłuchaniem monologu Bułgarii. Feliks nie przepadał za horrorami, a porównanie ich sytuacji do horroru raczej średnio pasowało. Chociaż Feliks nie miałby nic przeciwko, gdyby Prusaka coś faktycznie dopadło. Teraz zaś spojrzał na stojącego tuż za jego kuzynem Szweda i wpadł na pewien pomysł.
- Borys... - zrobił przerażoną minę - z-za tobą...
Był ciekawy, jak Bułgar zareaguje. W sumie śmieszny zbieg okoliczności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Wolne Miasto Gdańsk
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 110

PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    Pon Sty 28, 2013 9:44 pm

Lili wciąż zastanawiała się, czy wycieczka w tak nietypowe miejsce była dobrym pomysłem. Z jednej strony nigdy nie była w "nawiedzonym domu", a chciałaby zobaczyć jak wygląda, no i jak w nim jest. Z drugiej strony, gdy tylko wyobrażała sobie podobne wycieczki zawsze przy boku miała braciszka... którego teraz nie było.
Vasch był zmęczony po konferencji, no i mruczał coś o zmarnowanym czasie i omawianiu bzdet, co najwyraźniej dodatkowo pogorszyło mu humor, przynajmniej na tyle, by usłyszawszy o planowanej wycieczce pokręcić z politowaniem głową i od razu odmówić. Z początku nie chciał też, by Lili szła sama, w końcu mogło jej się coś stać, chociaż według niego chyba prędzej przez inne państwa niż ewentualne zjawy. Na całe szczęście po jakimś czasie dał się ubłagać i teraz dziewczyna radośnie zmierzała do celu ich wyprawy. Nie do końca wiedziała czego się spodziewać, normalnego domu, czy może strasznej rudery otoczonej pajęczynami z zapadłym dachem. Kiedy jej oczom ukazał się najzwyklejszy, przynajmniej z zewnątrz, budynek, poczuła się odrobinkę zawiedziona. No ale nie ma co marudzić, zawsze mogło się zrobić ciekawiej w środku.
Przez cały czas trzymała się nieco z tyłu, idąc dwa kroki za wszystkimi. No bo do kogo miała podejść? Właściwie nie było tu nikogo bliżej jej znanego, tak więc perspektywa siedzenia cicho i nie zwracania na siebie uwagi wydała jej się najbardziej prawdopodobna i chyba nawet nie najgorsza. Kiedy Anglia i Rumunia się oddalili chciała cicho zaprotestować, po odejściu Prus miała na to ochotę jeszcze bardziej, no ale co niby miała powiedzieć. Tak właściwie nie do końca wiedziała jak należy się zachować w takich sytuacjach, chociaż fabuły wszelkich horrorów raczej odradzały rozdzielania się. Stała więc tak niezdecydowana patrząc to w jedną, to w drugą stronę niepewna, zostać czy iść. Przypuszczenia Bułgara, które ona wzięła chyba bardziej serio niż by należało, też nie poprawiły jej szczególnie humoru. W końcu jednak postanowiła pozostać tam gdzie jest, przynajmniej było u najwięcej ludzi, a to jakoś podnosiło ją na duchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bułgaria
Szept
avatar

Male Liczba postów : 27

PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    Pon Sty 28, 2013 10:00 pm

Tak właściwie to fajnie się zdarzyło, że chcieli go przestraszyć, ale jednak postanowił być odpowiedzialnym! Nawet sobie obiecał, że nie wyciągnie rakiji przez dwie godziny, bo ten pomysł mógł niczego dobrego nie przynieść. Jeśli chcieli się w to bawić to bardzo proszę! Zrobił najbardziej przerażoną minę na jaką go było stać, chwycił się za gardło, po czym wydał gardłowy, acz cichy krzyk. Chwycił szybko za patyk i odwrócił się na pięcie, po czym wycelował koniec kija w serce potwora. Uniósł wzrok i westchnął cicho:
- Nie chodziło mi o takie „udomowione” potwory… - uśmiechnął się zawadiacko i schował broń. W końcu Berwald miał wyczucie. Albo zrobił to specjalnie, nie ważne, na pewno nie da przestraszyć się tak łatwo.
Poprawił włosy, po czym podszedł do Lili. Może nie powinien mówić takich rzeczy w jej obecności, w końcu bez Szwajcarii wyglądała na zgubioną. Dlatego on będzie jej braciszkiem! W końcu sióstr miał w pizdu, więc przyszywana mu jedna nie zaszkodzi. Dodatkowo mogła wziąć na serio to co mówił o horrorach, ale każdy ma jakieś słabostki, a takową Borysa są horrory. Oglądał wszystkie jakie tylko były tworzona, a te które mu się podobały zna na pamięć. Więc jeśli tu naprawdę, choć wątpi w to szczerze, będzie straszyło, to da sobie jakoś radę. W końcu Słowianie potrafią wiele rzeczy! O chlaniu i pędzeniu bimbru nie wspominając…
Uśmiechnął się miło do Liechtenstein, po czym skłonił się nisko. Miał pewien pomysł, choć publiczność i tak nie doceni takiego gestu z jego strony.
- Panienko? Nie masz się czym martwić! – zadeklamował szybko, składając pocałunek na jej dłoni. – Obiecuję, że w razie czego obronię cię przed wszystkim i nie dopuszczę, aby cokolwiek ci się stało! Masz moje słowo! – uśmiechnął się po czym dał jej różę. Miał nadzieję, że teraz jakoś ją rozweseli, w końcu nie powinna się tak wszystkim przejmować. – A teraz na twej twarzy chcę zobaczyć uśmiech!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Królestwo Norwegii
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 119

PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    Wto Mar 12, 2013 10:05 am

Dania
Oczywiście po drodze musiał się zagapić na jakąś ponętną dziewczynę przemykającą pomiędzy drzewami, następne się zgubić a na końcu omal nie rozbić się o drzwi tego dziwnego, a ponoć strasznego domu. Nie omieszkał oczywiście narobić hałasu swoim wejściem zupełnie przypadkowo zrzucając jakiś obraz i tupając glanami o drewnianą podłogę w rytm swoich dużych, szybkich kroków.
- Hej, ładne macie tu dziewczyny! - krzyknął od progu. - Co mnie ominęło? - pytanie zaś zadał ze swoim niemożliwie szerokim wyszczerzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Parter - Korytarz [HetaOni]    

Powrót do góry Go down
 
Parter - Korytarz [HetaOni]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: HetaOni-
Skocz do: