IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Ulica Zwycięstwa

Go down 
AutorWiadomość
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Ulica Zwycięstwa   Sob Sty 19, 2013 11:59 pm

Szeroka ulica ciągnąca się aż do właściwego rynku. Wybudowano przy niej mnóstwo przepięknych, secesyjnych kamieniczek. Jedna z nich była chyba nawet teatrem, takie można było odnieść wrażenie, o ile oczywiście zrozumiało się szyldy. Znaczna większość budyneczków miała jednak na parterze kawiarnie, a przy większości z nich - charakterystyczne ogródki zewnętrzne. W tę i z powrotem wałęsały się tędy spore ilości ludzi, środkiem przejeżdżał zaś tramwaj. Im dalej nią iść, tym robi się urokliwej. W każdym budynku znajdował się sklepik bądź lokal gastronomiczny, cukiernie wyróżniały się wyczuwalnym już z daleka przyjemnym zapachem świeżych wypieków, w restauracjach siedzieli stosownie ubrani panowie i wystrojone panie, ponadto wszędzie panował wesoły gwar. Dziecko (zdecydowanie nie było ono obdarte) biegło w stronę lodziarni. Panuje tu gwar, jednak... w jakimś stopniu jest to gwar opanowany, a nie czysty chaos.

Na wiklinowym krzesełku w jednym z kawiarnianych ogródków siedział Włochy. Przed nim stał puchar z lodami, obecnie już do połowy opróżniony. Feliciano patrzył jednym okiem na ludzi, przechodzących dosłownie na wyciągnięcie ręki, drugim obserwował swój deser. Zamówił ogromny, a teraz nie mógł sobie poradzić ze zjedzeniem go w całości. A w tłumie migały mu czasem śliczne, urocze, piękne panienki. Tylko na chwilę, albo aż na chwilę. I tak mijał ten słoneczny, ciepły dzień, latały motylki, wiał lekki wietrzyk, sielski anielski klimat. Wtedy właśnie zdarzyło się coś niespodziewanego.
Włochy usłyszał dziwny dźwięk. Trzask, jakby metaliczny, który powtórzył się trzykrotnie. Coś błysnęło, i po chwili z tego blasku uformowała się sylwetka człowieka. Ludzie przechodzili dalej, jakby niczego nie zauważali, uformowana ze światła sylwetka zaś zaczynała nabierać cech charakterystycznych. Chłopak, sądząc po wyglądzie, niewiele starszy niż ludzki wiek Włocha. W, było nie było, krawacie i garniturze. Miał czarne włosy i okulary na nosie. Ukryte za nimi ciemnobrązowe oczy rozejrzały się z wrodzonym stoickim spokojem, ale jego pewność siebie wyraźnie się zachwiała. Poza tym, nadal nikt nie zwrócił na niego uwagi. Całkiem możliwe, że zwykli ludzie, przechodzący ulicą Zwycięstwa, po prostu go nie dostrzegali. Feliciano widział.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Włochy
Szept


Liczba postów : 82

PisanieTemat: Re: Ulica Zwycięstwa   Nie Sty 20, 2013 3:50 pm

Dla Feliciano mijał kolejny, sielankowy dzień. I naprawdę, nie spodziewał się, by coś było w stanie mu go przerwać. Zepsuć. I właśnie wtedy, kiedy leniwym ruchem grzebał łyżeczką w niedojedzonych lodach, rozległ się jakiś hałas. No, może hałas to za dużo powiedziane. Donośny dźwięk. I ogólnie, jakieś zamieszanie.
Włochy Północne od razu zwrócił na to uwagę. Z początku bardzo go to zaniepokoiło. I wystraszyło. Ale poczuł się jeszcze bardziej skołowany, kiedy uświadomił sobie jedną, istotną rzecz. Chyba nikt oprócz niego nie dostrzegł niczego dziwnego.
Ale to przecież niemożliwe, żeby nie dostrzec czegoś aż tak widocznego... przecież nawet z największymi chęciami, będąc najbardziej zamyślonym jak się da... więc dlaczego nikt tego nie widzi? Dlaczego wszyscy zachowują się tak, jakby nic się nie wydarzyło?
Pomimo wszelkich obaw, Włochy nie uciekł. Przyjrzał się uważniej temu, co się stało. Pojawił się jakiś chłopak, elegancko ubrany. Nie wyglądał groźnie, więc Feliciano nabrał odrobiny pewności siebie. A nawet zaczął być nieco zainteresowany.
No bo co może robić tutaj ten dziwny przybysz? Ma jakiś cel? A może się zgubił?
Włochom Północnym nawet zaczęło być już go szkoda.
Biedactwo, pewnie się zgubił. W sumie... zerknął na niedojedzone lody. W sumie i tak nie mam nic lepszego do robot.
Więc zdecydował się zagadać do chłopaka. Im bardziej o tym myślał, tym większą odczuwał potrzebę porozmawiania z nim. Czuł, że to może być coś szalenie ważnego, a on jest już w to zamieszany.
I pewnie właśnie dlatego zdecydował się wstać z wiklinowego krzesełka i podejść do tajemniczego młodzieńca. Uśmiechnął się do niego ciepło i wyciągnął do niego rękę.
- Ciao, Io sono Feliciano.
Przedstawił się uprzejmym tonem i uśmiechnął jeszcze cieplej, czekając na jakąkolwiek reakcję ze strony obcego chłopaka.
Czy on zna włoski? Włoszek zaniepokoił się, ale tylko na moment. Och, głupstwo. To, to akurat każdy pewnie zrozumie. Spojrzał z lekkim zaciekawieniem na chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Ulica Zwycięstwa   Sob Lut 02, 2013 9:58 pm

Przybysz popatrzył na Włocha wzrokiem pełnym... Och, ciężko było to nazwać, ale, po tym spojrzeniu sądząc, nie darzył go zbyt wielkim szacunkiem. Włoszek po prostu pojawił się w jego polu widzenia, a on akurat starał się rozpracować, gdzie właściwie się znajduje. Coś mu to miejsce przypominało, przypominało... Ale to przecież wyglądało inaczej. I też inaczej wyglądać miało. Choć, z drugiej strony, wszyscy ludzie byli ubrani odpowiednio. Jego garnitur aż do tej... epoki, tak, epoki, nie pasował, ale to naszego przybysza w ogóle nie interesowało.
...Ach, ten Włoch. Co prawda Grzegorz nie znał języka włoskiego, ale zdarzyło mu się go kiedyś usłyszeć. Jako że w gromadzeniu informacji i wykorzystywaniu ich w praktyce był, mówiąc skromnie, bardzo dobry, był w stanie ten język odróżnić od na przykład hiszpańskiego. "Ciao" było dość proste w domyśleniu się, co Włoch właściwie miał na myśli, dalej zapewne się przedstawił. Dość to logiczne.
Spojrzał dość chłodno na podaną mu rękę, ale w końcu wzruszył ramionami i uścisnął ją. I tu czekało na Feliciano kolejne zdziwienie, bowiem czuł się prawie, jakby wymieniał uścisk dłoni z... marmurowym posągiem może. W tajemniczym chłopaku nie było w ogóle czuć życia.
On miał też pewien problem. Mały, ale istotny. W jakim języku się przywitać? Aroganckie wyszeleszczenie własnego imienia po polsku nie wchodziło w grę (a może jednak...?). Angielski? To mógłby być spory błąd, zwłaszcza, że miasto powinno być teraz niemieckie. Samego niemieckiego nie znał. Może francuski... Nie, niech będzie język rodzimy, póki jeszcze go nie zapomniał. On też włoskiego nie znał, a sens zrozumiał.
- Cześć. Nazywam się Grzegorz. Grzegorz Kotysz - powiedział i uśmiechnął się lekko na chwilę. Pod nosem. Króciutko. Ale to jednak był uśmiech, to się liczyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Włochy
Szept


Liczba postów : 82

PisanieTemat: Re: Ulica Zwycięstwa   Sob Lut 09, 2013 10:52 pm

Włochy Północne nie miał zamiaru zawracać sobie głowy takimi szczegółami jak to, co wyraża wzrok nieznanego przybysza, który całkiem tu nie pasował.
No właśnie.
To nie pasowanie rzucało się w oczy Włochowi dużo bardziej. Ubranie, które w opinii Feliciano było po prostu... brzydkie.
Mimo to Feliciano spróbował nie myśleć teraz o ubiorze tego dziwnego człowieka. Przecież nie to jest teraz jego priorytetem.
Powinien... powinien... co tak właściwie powinien? Spytać się? Ale o co? Włochy Północne wytężył myślenie.
To wytężone myślenie przerwały słowa, które wypowiedział przybysz. Feliciano Vergas spojrzał na niego z jeszcze większym zainteresowaniem. Te dziwne, szeleszczące słowa, które wypowiedział musiały coś znaczyć!
Włochy Północne z zacięciem i zdolnościami niemal porównywalnymi do tych Sherlocka Holmesa doszedł do szybkiego wniosku, że to musi być imię i nazwisko przybysza. Skoro Włoszek się mu przedstawił, to on na pewno chciał się po prostu odwdzięczyć tym samym.
Jego uśmiech także nie umknął Włochowi. Wbrew tego, że wygląda na nieco dziwnego, zdaje się być miłym. A w każdym razie może nie jest groźny.
Zapowiada się dobrze.
- Miło mi Cię poznać.
Powiedział, wciąż po włosku. Skoro wciąż byli się w stanie porozumieć, to w pierwszej chwili nie widział potrzeby, żeby zmieniać język.
Co to on miał...? A, no tak! Przecież chciał się o coś spytać! Tylko o co to on chciał się spytać...? Włochy Północne na moment zrobił zakłopotaną minkę, ale szybko znów się uśmiechnął. Ach, no tak!
- Skąd jesteś? Nie wyglądasz mi na Włocha. Na pewno nim nie jesteś. Więc kim?
Cały czas gada po włosku. Skoro do tej pory szło gładko, to nie ma co się wysilać i próbować w innych językach. Feliciano spojrzał na niego beztrosko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Ulica Zwycięstwa   Wto Lut 12, 2013 11:38 pm

Włoch mógł sobie uważać ubranie Grzegorza za brzydkie, ale mistrz gry radzi, żeby się z nim tą opinią nie dzielił, bo może się to skończyć w naprawdę przeróżny sposób. I lepiej też się do widoku kotyszowego uśmiechu nie przyzwyczajać, bo uśmiechnięty Grzegorz to zjawisko porównywalne z yeti albo potworem z Loch Ness. Szczególnie, że teraz znowu jedynym słowem, jakim dało się opisać wyraz jego twarzy, była wielka konsternacja. Jeszcze więcej języka włoskiego. On naprawdę go nie zna.
Mimo to, został zmuszony do wysłuchania całkiem sporej ilości słów, których całkowicie nie rozumiał. I na nic były tu jego zdolności dedukcji, bowiem to już były zbyt skomplikowane kwestie, żeby je na ślepo rozgryzać i jeszcze dobrze trafić z ich znaczeniem.
- Parlez vous français? - zapytał i od razu przeszedł do płynnej francuzszczyzny (i to nawet bez akcentu). - Nie znam włoskiego, dlatego nie rozumiem, co chciałeś powiedzieć, ale obyśmy się już teraz dogadali.
Ta rozmowa coraz bardziej przypominała mu jakąś kiepską komedię. I fakt, że sam zachował się dość bezmyślnie, zaczynając mówić po polsku, zupełnie mu umknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Włochy
Szept


Liczba postów : 82

PisanieTemat: Re: Ulica Zwycięstwa   Sro Lut 13, 2013 12:40 am

Włochy Północne nie otrzymał odpowiedzi na swoje pytania. Wygląda na to, że mimo wszystko rozmowa po włosku nie jest tym razem możliwa. Wbrew pozorom, nawet Feliciano domyślił się, że przybysz nic nie zrozumiał z jego paplaniny.
Jednak zanim Włochy Północne zdążył zacząć się martwić w jakim to języku spróbować porozumieć się z przybyszem, ten rozwiązał ten problem za niego.
Francuski...?
Właściwie, to... czemu nie? Przecież Feliciano zna francuski, to nie jest dla niego żaden problem. Co prawda już daaawno nie miał okazji swobodnie porozmawiać sobie w tym języku, ale to akurat dla niego nie miało znaczenia.
Z łatwością zrozumiał wszystko, co powiedział do niego przybysz.
- Oui, naturellement~
Potaknął bez namysłu. I wysłuchał tego, co miał mu do powiedzenia przybysz. Wygląda na małomównego. Na szczęście Feliciano ma do niego tak dużo pytań!
A i porozmawiać chętnie porozmawia. Nieważne o czym. On przecież bardzo lubi rozmowę samą w sobie, nie wyobraża sobie, żeby przez dłuższą chwilę siedzieć cicho...!
- Pytałem się skąd jesteś i kim jesteś?
Włochy Północne powtórzył swoje pytanie. A potem, jakżeby inaczej, rozgadał się. Dużo, całkowicie zbędnych słów.
- No bo od razu widać, że nie jesteś stąd! Francuzem też zdajesz się nie być, nie mam pojęcia kim mógłbyś być! Jeśli chcesz, to ja Ci bardzo chętnie pomogę, bo wiesz. Jako personifikacja Włoch znam wiele bardzo fajnych miejsc i masę niesamowitych ludzi. O, wiesz co? Możemy odwiedzić całkiem ładne panienki. I są takie miłe! Zobaczysz, że mam rację, to całkiem niedaleko stąd~!
Przerwał. Tylko po to, żeby wziąć głębszy oddech. I przy okazji przyjrzeć się lepiej nowo poznanemu człowiekowi, niejakiemu Kotyszowi. A przede wszystkim, żeby dać szansę mu odpowiedzieć na wcześniej zadane pytania.
O ile Grzegorz zrozumiał, co Włochy Północne powiedział. Trzeba Feliciano to przyznać – po francusku nadawał równie szybko, co po włosku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Ulica Zwycięstwa   Nie Maj 12, 2013 1:05 am

Gdzieś w głębi serca Grzegorz odetchnął z ulgą. Co prawda nie okazał tego na zewnątrz, a jedyna zmiana w jego wyglądzie polegała na zniknięciu konsternacji z jego twarzy. Możliwe, że chwilowym. Miał on się bowiem jeszcze nie raz mocno zdziwić podczas tej rozmowy. O ile "mocno zdziwić" to nie jest za mało powiedziane. Póki co jednak fakt znalezienia wspólnego języka z Feliciano (w sensie wręcz... lingwistycznym) trochę pokrzepiło go na duchu. Niech się o to Włoch nie martwi, po francusku Grzegorz mówił bardzo, ale to bardzo dobrze. Nawet jeżeli jego wersja francuszczyzny była troszkę dwudziestopierwszowieczna.
- Więc udzielę ci informacji, że jestem z Polski, do tego jestem naukowcem - rzucił jakby od niechcenia, ale cały czas uważnie przyglądał się Włochowi swoimi oczyma o kolorze podchodzącym wręcz pod czerń.
- Poczekaj moment, bo chyba coś źle zrozumiałem. Powiedziałeś, że jesteś personifikacją Włoch? - zapytał, unosząc lekko brwi. Od razu pojawiły się tysiące możliwych wyjaśnień tego faktu, poczynając od tego, że chłopak mógł sobie zwyczajnie żartować, aczkolwiek tym razem Grzegorz postanowił najpierw poczekać na odpowiedź tamtego, a potem dopiero osądzać. Ewentualnie mógł do tematu nie wracać, bo jeżeli okaże się, że nie jest to miejsce docelowe, to, krótko mówiąc, miał przechlapane.
- Poczekaj, powiedz mi najpierw, jakie to miejsce. Niesamowici ludzie i panienki mogą poczekać. Muszę dowiedzieć się, gdzie się znajduję.
Niestety wydawało się, że perspektywa spotkania z miłymi dziewczętami ani trochę nie zainteresowała Kotysza. Z jakiegoś powodu były rzeczy, które bardziej go ciekawiły, chociażby informacja, gdzie oni właściwie są. To było ważne, nawet bardzo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Włochy
Szept


Liczba postów : 82

PisanieTemat: Re: Ulica Zwycięstwa   Pon Maj 27, 2013 12:42 pm

W pierwszej chwili Włochy ucieszył się jeszcze bardziej.
- Polonia, jej! To mój przyjaciel~
Stwierdził z zadowoleniem.
Ale zaraz potem doszedł do wniosku, że ten dopiero co poznany człowiek jest wyjątkowo dziwny. Jak ludzie, panienki i jedzenie może czekać? Czy to istotne, gdzie są? Oczywiście, że nie! Skoro jest tu ładnie, ciepło, są dziewczynki, wino i jedzonko to czym się martwić?
Włochy pokręci z dezaprobatą głową.
- Skoro tak bardzo chcesz wiedzieć, to mogę Ci powiedzieć - stwierdził mimo to.
A potem zastanowił się głębiej. To jakiś dziwny osobnik. Wypadałoby dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Wybadać go.
A co jeśli to zamachowiec?!
- Ale co z tego będę miał?
Dodał więc i wbił niewinne spojrzenie w Kotysza.
Kto wie, może jeszcze i coś na tym wszystkim zyska? Czas pokaże. Na razie jakoś sobie z nim radzi, więc jest przecież dobrze. Kto wie, może to rzeczywiście ktoś groźny i za rozpracowanie go dostanie jakąś nagrodę?
Pierwsze dostałbym pochwałę od Mussoliniego. A potem upomniałbym się jeszcze u Ludwiczka o jakąś nagrodę~
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulica Zwycięstwa   

Powrót do góry Go down
 
Ulica Zwycięstwa
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rynek Główny-
Skocz do: