IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Strzelnica w Monachium

Go down 
AutorWiadomość
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Strzelnica w Monachium   Nie Kwi 07, 2013 12:05 pm

Rod, niemal jeszcze świeżo wcielony do Rzeszy, poznaje dopiero wszystko. Uczy się... Oh, czyżby? Raczej jeździ, by pokazać, że się uczy. Bycie aktorem i mydlenie oczu innym wcale nie jest takie fajne... A zwłaszcza, jak teraz przyjechał do brata. Sumienie zapiszczało, by bratem nie zakręcić aż tak, jak innymi,a le... on już sumienia nie słucha. Zmówił się z Bawarem na małą partyjkę strzelania. Wedle zaleceń, powinni trenować non stop, skoro się szykują do wojny. A zwłaszcza Rod, o którym powszechna opinia mówi, iż walczyć on... nie potrafi. I chodź jego stanowisko wymaga więcej myślenia, może się zdarzyć, że i jego na front w końcu wyślą, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Pon Kwi 15, 2013 11:21 pm

Rozkaz treningu strzelania był śmieszny, przynajmniej z perspektywy Sebastiana. Wychowany na polu bitwy, od małego przyzwyczajony do jego zgiełku, z bronią w ręku czuł się pewniej nawet jak z kuflem piwa. A to w jego wypadku było już niemałym wyczynem. Mimo to przystał na utrzymywanie pozorów. Z perspektywy wyglądał na lat dwadzieścia z hakiem i nikt przy zdrowych zmysłach nie podejrzewałby go o tak bogate doświadczenie. Chciałoby się rzecz – pozory lubią mylić, ale o nich w wypadku Schilke trudno było mówić. Miał aparycję wojskowego, co przyznawali mu wszyscy. Oddawała ona idealnie jego charakter. Zdawałoby się prosty i nieskomplikowany, ale za to szczery i racjonalny. Zdrowy rozsądek tylko czasami zaślepiany chwilową wściekłością. Nie zadawał jednak zbędnych pytań, rozumiał potrzebę siłowych rozwiązań i traktował to jak coś normalnego. Nic osobistego. Nie jego regiony zajmował Francja, nie mu odebrali winny monopol, nie on musiał płacić wysokie grzywny. Po prostu był, stały i niezmienny.
Jego brat zdawał się całkowitym przeciwieństwem. Wygląd miał rasowego paniczyka z dobrego domu, charakter arystokraty, maniery nie do zarzucenia i pomyślunek. Pomyślunek, który plasował się na trochę większym poziomie niż – wziąć udział w konflikcie, a potem się zobaczy. Tak, Roderich snuł plany, w które Bawaria nigdy nie wnikał. Królewskie mariaże, unie, sojusznicy. Do tych rzeczy Sebastian nie miał cierpliwości, ktoś mógłby więc powątpiewać w ich pokrewieństwo, a jednak… Byli braćmi.
- Servus Rod – podniósł głowę znad czyszczonego karabinu, składając go w całość. Był oczywiście wcześniej. Cóż, miał te germańskie geny, które sprawiały, że nie lubił się spóźniać. – Miło cię widzieć – coś szczęknęło, gdy dwie części połączyły się razem. Odłożył na bok prawie kompletną broń i wyprostował się, mierząc Austrię spojrzeniem.
- Zaskoczyłeś mnie trochę swoją wizytą – westchnął. – Wybacz, że nie przygotowałem się lepiej, ale jak chcesz, to potem zapraszam cię na piwo. Ja stawiam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Wto Kwi 16, 2013 10:25 pm

On również się nie spóźnił, ale też przyszedł ciut później od brata. Miał swoją broń, taką, jaką lubił najbardziej (jeśli jakąkolwiek lubił z palnych) - dwa krótkie pistolety do zadawania szybkich strzałów. Z szybkością kłopotów nie miał, ale właśnie - celność. To ona dawała mu się we znaki. I, to prawda, lubił planować i zastanawiać się, czy w ogóle warto atakować. A jeśli już, to w jaki sposób. On myślał szybko i sprawnie. I to musiało być jego atutem pierwszorzędnym.
- Holadare Sebastianie... Freut mi a.- on zdawał się być w rozterkach. Bo z jednej strony zadowolony był, że widzi brata, z drugiej też zbudował obrazek, ze zwyczajnie boi się, ze znów okaże się skończonym fajtłapą w walce. A pewnie i nawet gdyby nie chciał, to takim się okaże.
Podszedł i podał mu rękę w geście przywitania. Ale zaraz... piwo?
- Cóż, bardzo miło z twej strony, o ile weźmiesz pod uwagę mój stosunek do piwa. - wszak brat chyba dobrze wie, ze paniczyk nie przepada za złotym trunkiem, a preferuje wino i wódkę, hm?

..............................
{"Freut mi a" - "miło mi również" / Jak ostatnio czytałam, Austriacy piją czasem więcej piwa od samych Niemców... Hima, ale zjebałeś :I }
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Sob Kwi 20, 2013 8:37 am

Punktualność była wrodzoną cechą germańskiej rodziny. Sebastiana nie zaskoczył fakt, że i Austria (czy jak kto wolał teraz – Marchia Wschodnia) zjawił się nieco przed czasem. Wprawdzie później, niż Bawaria, ale był to drobny szczegół. Przyzwyczajony do wojskowego drylu Sebastian sam z siebie potrafił budzić się o szóstej, co już było wielce wymownym znakiem. Pod tym względem podbijał nawet Ludwiga, choć nigdy nie konkurował z nim o zaszczytny tytuł rannego ptaszka.
- Nigdy nie zrozumiem czemu go nie lubisz – stwierdził prosto, wzruszając lekko ramionami.
Nie skłamał, niepojęte dla niego było, jak można nie lubić piwa. Czegoś, co skutecznie można było nazwać jego napojem narodowym. Sam Sebastian uwielbiał je ponad wszystko i oczywiście jak prawdziwy patriota zachwalał tylko to, które wyprodukowano na jego ziemiach. Reszta względnie „mogła być” lub jeśli pochodził z Czech „była świństwem”. Kraje południowe miały „wodę”, nie piwo i w tym wypadku nikt nie potrafił zmienić jego zdania.
- Ale jak wolisz, w naszych piwiarniach są i inne alkohole, przecież wiem, że je wolisz bardziej – zauważył niezrażony. „Na piwo” było już automatycznym zwrotem z jego ust.
Podniósł broń i wyważył ją w dłoniach, nie była lekka, ale dla niego w sam raz. Dłuższa, bardziej przypominała strzelbę rasowego wojaka, choć i mniejszy pistolet miał ukryty w połach swojego munduru. Na wszelki wypadek.
- Choć i tak zaprosić cię mogę dopiero po ćwiczeniach – zauważył, przyglądając się broni przyniesionej przez Rodericha. Przesunął spojrzeniem po pistoletach jak prawdziwy znawca i skinął głową z uznaniem. – Widzę, że jednak przekonałeś się do broni palnej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Sob Kwi 20, 2013 6:27 pm

Dla Roda to było równie proste. Piwo jest po prostu gorzkie. A przez to - niesmaczne. Postanowił jednak nie wdawać się w tę dyskusję. Skinął więc tylko głową z aprobatą na wzmiankę o innych alkoholach. To będzie lepsze. Zdecydowanie.
- Nie miałem innego wyboru. - chociaż wciąż strzelanie z czegokolwiek nie było dlań dobre. Nie smakowało tak słodko, jak możliwość wbicia w czyjś tors ostrza i poszatkowania go na drobne kawałeczki... Ale wróćmy, nie jesteśmy w Wiedniu pod osłoną nocy, trzeba być normalnym...
Obrócił w swej dłoni jeden z rewolwerów.
- Nie zwlekajmy. Im szybciej minie trening, tym szybciej można o nim zapomnieć... - stwierdził nieco znużony i sam stanął w progu budynku, zerkając na brata, czy idzie za nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Nie Kwi 21, 2013 9:02 am

Sebastian nie narzekał. Broń palna była znacznie bardziej efektywniejsza od mieczy, choć i do nich czuł sentyment. Dla niego zabicie kogoś było bardziej obowiązkiem, a ale też niczym szczególnym. Lubił załatwiać to szybko. Strzał w głowę lub serce skutecznie to umożliwiał, zaś z bronią białą bywały problemy. Szczególnie w zgiełku bitewnym. I w jakiś sposób pocieszające było, że teraz śmierć pod końskimi kopytami wydawała się mniej prawdopodobna. Nigdy jej nie lubił, żebra wtedy tak boleśnie wbijały się w ciało… Westchnął.
- Wojna się zmienia – skwitował prosto i dobitnie.
Oni mogli się tylko dostosować, by nie zostać w tyle za innymi. Choć po prawdzie, obecnie byli w czołówce.
- Formalności – skinął głową. – Nie wiem po co są, mam kilkaset lat doświadczenia i jeden trening więcej raczej nas nie zbawi – mruknął, ruszając za bratem.
Szczególnie, że Bawaria nie próżnował w czasach pokoju, choć niektórzy mogliby założyć, że poza piwem i papierami nie widzi niczego innego. Zresztą nawet on wiedział, że wojna to już tylko kwestia czasu i był na nią przygotowany. Na wojnę był zawsze przygotowany.
- Objeżdżasz teraz całą Rzeszę? – spytał z ledwie dostrzegalną nutą ciekawości w głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Pon Kwi 22, 2013 11:55 pm

On i tak zawsze był do tyłu. Niezależnie, jak nowoczesną broń by mu się do ręki nie dało. Rodi był nieco cofnięty z definicji, w sumie tylko w czasach małżeństwa unii z Hiszpanem był na przodzie. Ale nie rozdrapujmy starych ran...
- Człowiekowi, który więcej jak kilkadziesiąt lat nie przeżyje raczej tego nie przetłumaczysz... - odparł na jego marudzenie. Co prawda sam by mógł marudzić trzy razy gorzej, że po co w ogóle zajmują im czas jakimiś treningami, skoro mogliby w tym czasie pilnować czegokolwiek z ekonomii, czy przeprowadzania planu na ich terytoriach... albo po prostu dać im więcej świętego wolnego czasu. Kiedy właściwie Rod grał ostatnio na fortepianie? Całe... trzy dni temu! Okropność!
Idąc korytarzem zerknął na brata. Pytanie... Gdyby Rod zaczął objazd po Rzeszy, pewnie skończyłby w Tokio, biorąc pod uwagę jego zdolności orientacji w terenie.
- Znam te tereny, pamiętam nieco z czasów współpracy ze Świętym Cesarstwem Rzymskim... Sytuację polityczną mogę wyciągnąć od Ludwiga, a z większością landów i tak się nie lubię. - odparł sucho i dobitnie, mając nadzieję, ze dał bratu wystarczającą odpowiedź.

{Nie żeby coś, ale ja uznaję, ze HRE było osobną osobą i umarło, zaś Ludwig narodził się niedawno.}
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Pon Kwi 29, 2013 3:31 pm

- Racja – przyznał, skinąwszy głową, a mimo to nieustannie próbował.
Czasami po prostu oznajmiał, że nie bo nie, choć do strzelania nigdy nic nie miał. Tak jak i do innych treningów wojskowych. Z bronią w ręce czuł się pewnie, a w okresie względnego spokoju tylko tak mógł zasmakować echa prawdziwych konfliktów, do których dążył przez całe swoje życie, od samego początku. Ciekawe czy Czech nadal ma mu za złe zamieszanie z biskupami, to był zabawny okres. Już wtedy nie chciał się dać włączyć do większego organizmu państwowego. Od zawsze czuł się niezależny. Zostało mu do dziś.
- Rozumiem – uśmiechnął się lekko, słysząc odpowiedź brata.
Tak, cóż, on i kuzynostwo to zawsze był temat drażliwy. A kwestia samego Roda, Sebastian nie zamierzał się w nią teraz wdawać. Sam lubił towarzystwo Austrii, choć byli od siebie skrajnie różni. Mimo to spędzanie czasu w jego towarzystwie najbardziej mu odpowiadało. Najwyraźniej ta sama krew dawała o sobie znać.
- Zaskoczyło mnie, że dałeś się włączyć w ten cały interes – zauważył mimochodem. Sam jeszcze niedawno próbował się z niego wyrwać.
Niedawno oznaczało już niecałe dwadzieścia lat wstecz, ale kraje zawsze postrzegały czas nieco inaczej.
- Dobrze będzie mieć w tym domu wariatów głos rozsądku, bo młody się nie nadaje. A przynajmniej wiele mu brakuje – dodał.
Wszyscy znali jego stosunek do Ludwiga. Waschdi był jednym z najstarszych w całej Trzeciej Rzeszy i nigdy nie potrafił zrozumieć faktu, że to najmłodszy z nich wszystkich, dzieciak bez doświadczenia, miał kierować resztą landów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Nie Maj 05, 2013 12:18 pm

Dotarli na miejsce. Rod spojrzał po wszystkich tarczach i kilku osobach obecnie trenujących. Zgarnął nauszniki.
- Było to dla mnie korzystne. Sytuacja z zeszłej wojny sprowadziła mnie na tak złe drogi, że tylko pomoc kogoś z zewnątrz dała mi nadzieję na przetrwanie. Kosztem tej pomocy właśnie było przyłączenie się do Rzeszy... - odparł spokojnie. Była to prawda, Rod o mało nie zdechł przez brak funduszy jak i zniszczone ziemie uprawne. Kraj się sypał...
- To znaczy? - zainteresował się - Jaką sytuację masz na myśli pod słowami "nie nadaje się"? Wciąż niewiele wiem o tym, jak tutaj wszystko właściwie wygląda...
No, to już prawdą nie było, bo obserwował sobie Ludwiga nawet jeszcze z punktu osobnego państwa. I widział wiele błędów w jego postępowaniu, ale ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje Rzesza, to brak wiary w Przywódcę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Pon Sie 19, 2013 11:21 am

- Czyli jak zawsze - zauważył sucho Sebastian, również ubierając nauszniki.
Spojrzeniem powiódł do strzelających młokosów i parsknął z cichą dezaprobatą. Większość z nich była jeszcze dzieciakami, które pierwszy zarost zobaczą dopiero za kilka zim. Z punktu widzenia armii byli dobrzy, żeby podbić jej ilość, ale w samej walce potrafili tylko narobić hałasu. Pewnie też nadal wierzyli w bajkę wciskaną im przez propagandę i dzielnych wojaków. Ale Bawaria wiedział lepiej od nich, że wojna nie była wcale ładna i przyjemna.
A mimo to weszła mu w krew.
- Ceny się zmieniają, a ta jedna pozostaje bez zmian. Mógłbym powiedzieć to samo... - urwał. Tylko w jego wypadku więcej było nacisku ze strony władz Rzeszy.
- Znasz mnie, Rod - mruknął, opierając się na karabinie. - Nigdy nie byłem dobry w dworskich czy politycznych intrygach. Może dlatego widzę to, co należy widzieć, bez ładnej otoczki. Ludwig jest za młody i zmienia się w ideologicznego matoła - odparł bez ogródek. - Nie mówię, że to źle. Wizja zemsty za krzywdy jest kusząca, wiadomo. Jak każą się bić to pójdę. - Wzruszył ramionami. - Ale on jest po prostu naiwny. Jak zacznie wierzyć w swoją wspaniałość to popełni jeden głupi błąd. Jak wszyscy przed nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Pon Sie 19, 2013 6:57 pm

{Ty żyjesz O: }

Wiele z jego słów po prostu przemilczał, choć przyjmował do wiadomości. Wiele z tego, co mówił brat, również i Roderich uznawał. Chwilowo zrobił sobie przerwę od mówienia i po prostu wycelował w tarczę? Czy trafił? Śmieszni jesteście... Znaczy tak, owszem, w tarczę trafił! Ale do środka było mu daleko, gdyż jego strzały padały głownie na obrzeża.
- Verdammt... Tak, Boarisch, znam Ciebie. Aczkolwiek paradoksalnie, nie rozumiejąc dworskich intryg przewidujesz przez ideologię lepiej, niż ktokolwiek inny. Musisz wiedzieć, że Ludwig teraz nie jest myślący. To jest narzędzie w rękach Hitlera. A Hitler ma bardzo ładny plan.
Oddał znów kilak strzałów. Jego cele były bliżej środka, ale wciąż dalekie od ideału.
- Choć naprawdę wiele bym dał, by nie iść wo walki, a zostać wśród taktyków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Sob Lis 16, 2013 1:04 pm

Skinął głową, a potem ustawił się odpowiednio z pistoletem w ręku.
- Myślę, że to naturalna kolej rzeczy – zaczął powoli.
Oddał pierwszy strzał, który na moment zagłuszył wszystko wokół. Przez nauszniki niewiele przedarło się dźwięku, zresztą na niego Bawaria zwracał najmniejszą uwagę. Zerknął w stronę tarczy. Na jego twarzy nie pojawił się nawet cień zdumienia czy radości, choć trafił idealnie w jej środek. Sebastian był urodzonym wojskowym, dla którego pole bitwy było drugim domem. Broń w ręku miał od dziecka i potrafił z nią sobie radzić najlepiej z całego rodzeństwa. Jeśli ktokolwiek mógł z nim rywalizować, to był to Prusy, ale Schilke nigdy nie przyznałby tego na głos.
- Nie zagłębiam się w to wszystko, a gdy człowiek patrzy z boku – widzi jak to wygląda naprawdę – stwierdził cierpko.
Mało było w tym filozofii, więcej prostego, chłopskiego rozumowania.
- Ładny… Ale to wiąż Hitler – mruknął pod nosem, wystarczająco cicho by nikt prócz Austrii nie mógł go usłyszeć. – Ma swoje... – urwał, szukając odpowiedniego słowa. – Ekscentryczne zachowania? Brzmi to wystarczająco poprawnie? – upewnił się, obdarzając brata półuśmiechem. – Myślę, że da się to załatwić. Jest nas wystarczająco dużo. Może nie każdy nadaje się do walki, ale Beilschmidt, Ludwig… Oni na pewno pójdą na front. No i ja też. Zachód brzmi całkiem nieźle, nadal mam jeszcze kilka starych zatargów.
Nie, żeby Waschdi był pamiętliwy, ale zawsze miło było skrzyżować znowu oręż ze starymi wrogami.
Kolejne strzały przeszyły najwyżej punktowane miejsce na tarczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   Wto Lis 19, 2013 9:22 pm

Spoglądał przez chwilę na umiejętności brata. Jego zdolności tylko psuły humor Roderichowi, ale w Austriaku więcej było złości na samego siebie, niż zazdrości. Wymierzył znów ze swojej broni i oddał serię strzałów, trafiając kolejno 3-3-5-3-1, co jak na niego i tak było sukcesem. Również ściszył tonację głosu, co by inni ich nie słyszeli.
- Nie zawsze. Czasem patrząc z boku widzisz tylko dziejące się fakty, nie dostrzegasz idei, celów. Na dworach szlachta wiele zrobi, by spełnić swoje zachcianki. Tak samo z politykami. Zrobią wiele, by spełnić swe plany, Hitler tak samo. I nie wnikajmy już w jego zachowanie. Mi chodzi bardziej o to, by wspomóc w realizacji jego marzenia, a nie, by go wynieść ponad innych. Po prostu chcę tego samego, czego chce on - by kraj Niemiecki zaprowadził porządek na tym świecie.
Oddał znów serię strzałów, teraz jednak z celnością było gorzej. Skrzywił się i opuścił broń.
- Czemu inne landy tego nie chcą? Jeden język na świecie, jedna kultura, współpraca wszystkich kontynentów. Wielka wojna, która będzie ostatnią wojną na tej planecie. Jedność świata nie jest piękna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Strzelnica w Monachium   

Powrót do góry Go down
 
Strzelnica w Monachium
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: