IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Pon Kwi 08, 2013 6:16 pm

- Ułaaa! Ale zagilbiaszczy dzisiaj dzionek! - wrzasnął Gilbert porywając z krzesła koszulę brata (i tak ma ich multum - nie zauważy!) i wybiegając na prażące słońce (pomijając fakt, iż zima). "Hmm... A co najlepiej robić w takie dni, jak ten? Och, wiem, rozluźnię się i umilę życie komuś, kogo nie lubię!" po czym szczerząc się przebiegł w myślach dość bardzo długą listę swoich wrogów, ale zgubił się już na początku i nie chcąc przemęczać swojego cennego, pruskiego mózgu wybrał pierwsze nazwisko z brzega.
- Hya! Austria będzie idealnym obiektem do nękania na dziś dzień! Pewnie mu nudno, bo co on może robić , fortepian pucować? Zajmę mu czas swoją skromną personą, pewno się ucieszy, a jak nie, to jeszcze lepiej! - i zacieszem na twarzy ruszył ku austriackiej rezydencji licząc na odrobinę rozrywki tego dnia. Dodatkową zaletą było to, że Węgry opuściła jego domostwo już jakiś czas temu, więc tym razem nie oberwie patelnią. So awesome!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Pon Kwi 08, 2013 6:42 pm

{XDD Ale taki temat już jest w III Rzeszy! xD Tylko że tam Niemiec siedzi xD}

Niestety, Austriak w Wiedniu nie był. Wyjechał do Salzburga na pewien czas, dla odreagowania i posortowania resztek formalności. Wcielenie do Niemiec było sprawą cholernie rozwlekłą i miał multum do załatwienia. Dobrze, że już kończył. Na dziś dzień nie miał więcej umówionych spotkań. Więc i został w swej rezydencji, mniejszej od tej w stolicy, acz równie pięknej. Było to o tyle lepsze, iż ten dom miał bardzo bardzo duży ogród. Po którym to Rod się aktualnie przechadzał, łapiąc popołudniowe promienie złotej tarczy na Niebie. Po Anschlussie musiał, niestety, zmienić całą kadrę służby u siebie. Nawet, jeśli, przez kryzys, nie była zbyt liczna... Dziwny był ten nowy lokaj, zaiste...
Odwrócił się jednak na przyciszony głos gongu. Zdziwiony, iż ktoś jeszcze może czegoś oczekiwać od niego, spokojnym krokiem powrócił na ganek. Nie chciało mu się jednak iść za lokajem aż do drzwi. Wiedział, że służący mu przyprowadzi gościa. Dlatego zasiadł na ławeczce skąpanej w słońcu i czekał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Pon Kwi 08, 2013 7:00 pm

( Oj tam, oj tam. xD ja tu od niedawna jestem, jeszcze nie wiem, co gdzie jest >D)

Uh, oh, ile się Prusaczek musiał natrudzić, aby odnaleźć jego (od siedmiu boleści) wroga! Aż go jego zacne stópki od tego biegania i całego harmideru zabolały! Rod będzie mu to musiał wynagrodzić dłuuuuugim (jak to, co Gilbert miał w spodniach) masażem! Płazem mu tego nie odpuści!
Napotkał na swojej drodze kamerdynera i prosto z mostu ochrzcił (a że niegdyś Gil był zakonnikiem, to zasadniczo rzecz biorąc wolno mu było) imieniem Jan. No przecież każdy porządny lokaj powinien mieć na imię Jan!
- Janie, prowadź mnie do paniczyny! Wiem, że czeka na takie małe światełko w tunelu, które oderwie go od tej nudy i monotonii.. A więc muszę go zasmucić, bo takowe nie nadejdzie, ale za to ma arcy-zagilbistego gościa na swym dworze! I jestem nim JA! - rzekł dosadnie obwieszczając wszystkiemu wokół, jaki to dziś zaszczyt kopnął Rodericha...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Pon Kwi 08, 2013 7:25 pm

{Spoko xD}

On? Wynagrodzić? A to dobre... Głos, jaki poniósł się echem dokładnie mu powiedział, któż to zaszczytnie go odwiedził. Spoglądał tylko na wyjście z ganku, gdy zaraz pojawiły się tam dwie postacie. Postanowił sobie, że nie da się wkurzyć. Poza tym... zmęczenie nie współgrało z nerwami i żywiołością, prawda?
Uniósł brewki i tak, udając zdziwienie.
- Wszelkie moce na tym świecie, toć chyba mi się śni, iż daleki kuzyn postanowił mnie odwiedzić... Grüß Gott, Gilbercie!
Wstał i skłonił się delikatnie, jak zwykł czynić to wobec wszelkich osób mu przyjaznych. Jednak w jego oczach błyszczała ironia. Gestem też odesłał lokaja, by wrócił do swych obowiązków. Kocioł gorąca zaraz zacznie wrzeć, zapewne...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Pon Kwi 08, 2013 7:50 pm

Nareszcie doczekał się czasów, w których ta mierna arystokracina klaniała mu się w pas! Ja, ja, naturlich, że byli kuzynami, więc jako takie normy dobrego wychowania powinny zostać zachowane. Z tego właśnie powodu Gilbert pokusił się o "serdeczne": Guten Morgen! Oj, chyba coś widzę, że zdrowie Ci nie dopisuje... Czyżby znowu jakaś kobieta JAK ZWYKLE kierowała Twoim życiem? Najpierw szefowa, potem żona, oj , Ty to zawsze się w coś wpędzisz, pantoflarzu. Życie Ci chyba niemiłe, jeśli pokładasz je w rękach kobiet, ale jeżeli poszukujesz sposobu na zejście z tego świata to mogę Ci w tym bez zbytniego wysiłku dopomóc! - i wyszczerzył się do niego w perfidnym usmieszku. Eh, zaprawdę, Gil nigdy nie wiedział, kiedy w porę zamknąć buzię na kłódkę i nieświadomie wpędzał się sam w większe kłopoty,.aniżeli miał. Ale zaoferował mu swoją
zagilbistą pomoc! Austriak powinien być mu za to wdzięczny, pomijając maleńki fakt, że chodziło o pomoc w pchnięciu mieczem gardziela. Penetrował triumfalnie twarz kuzyna, grając w jedną ze swych ulubionych gier, a mianowicie odliczanie, kiedy przeciwnik straci cierpliwość. Mozolnie składał kolejne paluszki w odliczaniu od dziesięciu w dół, rozkoszując się w tym samym czasie rosnącym w oczach zdenerwowaniem Rodericha.[b]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Pon Kwi 08, 2013 8:24 pm

Problem Gilberta był jednak taki, iż Rod posiadał swój kociołek ironii. Używał go dla osób, które lubił, bo musiał, bo inna sytuacja byłaby dla niego zła politycznie. I właśnie taki kociołek aktywował, a każde słowo Prusa płonęło w nim żywym ogniem, dając tylko Austriakowi ciepło w środku.
- Morgen, mój drogi? Toć zmrok niedługo zapadnie... Usiądź, proszę.
Na ganku stały dwie ławeczki, na jednej usiadł ponownie Rod i przyglądał się gościu. Spokojnie. Jego słowa mijały go jakby. Możliwe, ze swoje robiło oczarowanie byciem wśród natury. Wszak kochał to tak bardzo...
- Wzięło Ci się na wspominanie przeszłości, teraz, gdy szykują nam się nowe karty historii? Doprawdy?
Skierował swe oczęta w bezkres ponad drzewami. Marzenia. To było coś, co przychodziło do niego w takich chwilach... Gdy tylko Prusa wokół nie było.
- Jestem zdrów, jeśli oczy twe Ciebie zawodzą... I nie, nie mam jak na razie kobiety. Wolność stała mi się chwilowym przywilejem, a to chyba będzie dobre w czasach obecnych. Poza tym, zobaczę, cóż mi przyniesie los...
Na obelgi tym bardziej nie reagował. Ze strony Prusaka był do nich przyzwyczajony. A temat Śmierci pominął. Był zbyt rozmarzony na niego na dziś. Gdy Noc okryje płaszczem świat, być może go podejmie... Wszak wtedy wszyscy się zmieniają...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Czw Kwi 11, 2013 4:45 pm

(lol, pisząc pierwszego posta miałam na myśli ranek, więc użyłam "Morgen" xD)

Z każdym następnym zdaniem Rodericha Gilbert coraz bardziej się nakręcał. W krwi wzrastał poziom adrenalinki, już wiedział, że nie będzie nudno. Jak zwykle Genialny On wybrał osobę idealną do "zabawy" a dziś dzień! Stoicki niemalże spokój Austriaka irytował albinosa albo może raczej sprawiał, że ten łaknął mówić coraz więcej i więcej, nie bacząc do końca na treść, a bardziej na ton. Nie należał do osób, które specjalnie zastanawiają się nad tym, co w danej chwili powiedzieć. Bardziej interesowała go wciąż niezmieniająca się mimika twarzy szatyna. Och, będzie ciekawie...
- Nie będę siadał, kiedy Ty mi każesz! - odczekał krótką chwilę, po czym rzekł. - Dobra, jednak usiądę, ale nie dlatego,że mnie prosisz, tylko dlatego, że od stania bolą mnie nogi.
Po czym rozsiadł się na ławce na przeciw Roda. Spojrzał na niebo wyglądające niby błękitny całun rozpostarty tuż nad ich głowami i prychnął pod nosem cichutko. - No tak, która rozsądna kobieta mogłaby Cię chcieć... - po czym przeszedł do dalszych odpowiedzi, czy może raczej pyskówek ku personifikacji Austrii.
- Fakt, nadchodzi nowa era. Historia tworzy się na nowo, jak dzień w dzień. Chwila, w której wypowiadam te słowa za sekundę również stanie się historią, będzie należeć do przeszłości. I będę mógł ją przywoływać, za te xxx lat, jeśli tylko będzie mi się chciało. Nie chcę myśleć o przyszłości, bo żyję teraźniejszością. Ale wiem jedno: jakie czasy by nie nadeszły, jakkolwiek nie wyglądałaby sytuacja na świecie, ile osób nie stałoby za Tobą murem, a ja pozostałbym sam: I tak będę lepszy! Zawsze tak było i zawsze tak będzie! Jak chociażby lata 1740-1748, pamiętasz mój triumf? - wyszczerzył się w perfidnym uśmieszku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Czw Kwi 11, 2013 8:46 pm

{Oh, wybacz, niezrozumienie |D}

Zerknął tylko przelotnie na niego. No tak. Ten to zawsze w gorącej wodzie kąpany, musi sobie pogadać i po-ubliżać. Temat siadania jednak był za niski, by go podjąć. Rod mu zaoferował, jako kulturalny gospodarz, a Gilb tego nie zauważył. To tylko świadczy o tym, jak źle jego "kuzyn" jest wychowany.
- Która? Czas pokaże... Ja romanse chwilowo odłożyłem na bok. - zaświadczył w najwyższym stopniu. A później tylko słuchał jego monologu. Delikatna zmarszczka między jego brewkami się pojawiła na to wspomnienie. Nieprzyjemna rzecz.
- Pamiętam, choć nie często widnieje mi przed oczyma. Zaś fakt, czy będziesz lepszy, czy też nie, jest tak bardzo względny, ile różnych osób ma różne pojęcie o "byciu lepszym". - po czym spojrzał mu w oczy - A skoroś jest tak dobry, to na pewno rozumiesz bardzo dobrze, iż to nie w porównaniu do kogoś winieneś się oceniać, a samemu dążyć do perfekcji, by to z przeszłym swoim "ja" móc się porównać i powiedzieć, że coś osiągnąłeś...
Lepszy... Sam Germania wszak ozwał Prusaka "lepszym" na kilka dni, zanim wykopał Roda z ich rodzinnego domu. Ale Rod nigdy w lepszość Prusaka nie wierzył. Nigdy nie oceniał siły, czy zdobyczy ziemskich. Oceniał duszę, jaka w środku była. A ta była iście zwierzęca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Sob Kwi 13, 2013 7:31 pm

Wysłuchiwał pierdzielenia... och, przepraszam, gdzież moje maniery - monologu Rodericha udając nawet, że w całości go wysłuchuje.
- Ależ przecie, drogi kuzynie - bądź co bądź dawna gwara Prusom obca nie była, choć w tych czasach używał jej raczej do podkreślenia perfidnej ironii płynącej z jego słów. - Ja wciąż staję się lepszy! Rozłożyłbym swoją dawną wersję na łopatki, chociaż przeciwnik byłby z niego godny. Ach, ale i dawna wersja była superowa! No i - kąciki ust drgnęły mu lekko w górę, a wraz z nimi podążyła i głowa, dając postawę dumną oraz troszkę wyniosłą. - Myślisz, że nic nie osiągnąłem? Stoję u boku brata, a razem przeprowadzimy światową rewolucję! Zresztą, sam jesteś w to zamieszany i chcąc nie chcąc stoisz po tej samej stronie, co my. To będzie osiągnięcie - cichym szeptem słyszalnym jedynie samemu sobie dodał. - Choć nie do końca my żeśmy to ustalali...
Ach, doskonale pamiętał moment, kiedy dziadek Germania wyrzucił Austrię z domu. Już wtedy mieli ze sobą drobne sprzeczki. Jak to dzieci, szło zazwyczaj o nic nie znaczące pierdoły, o które do dziś Gilbert potrafił się wykłócać. A to, kto siądzie po prawej stronie dziadka przy stole, a to, kto jest wyższy, czy kto umie dłużej wytrzymać bez mrugania. Niby nic, ale odczuwał straszną satysfakcję z wygrywania. Ta emocja towarzyszyła mu do dziś. Taki, w tych czasach również pragnął być lepszy. Stojąc na samym szczycie mógłby otoczyć obronną ręką tych, którzy znajdowali się na dole. Ale tylko tych, na których mu zależało. Poniekąd, byli tacy, ale w życiu nie powiedziałby im tego wprost. Z Austriaka zrobił swego czasu swego kozła ofiarnego, rodzinę bądź co bądź miło się nęka. Rodzina to przecie, jak mu dziadek będzie kazał, to go nie pobije, a i za antenkę się zacnie ciąga... Żyć nie umierać, swojskie życie! Ulubieniec dziadka i papieża musiał mieć zaiste na kim/czym trenować swą wspaniałość... c:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Pon Kwi 15, 2013 9:47 pm

{Wyznawca teorii, że German jest dziadkiem, co? c: Rzadkość~}

Zignorował ten ironiczny akcent, wdzięczny Gilbertowi, że zszedł teraz z obelg i wszedł na neutralniejszy temat. Chociaż teraz z kolei znów Rod musiał przywdziać z deka maskę, by cały jego misterny plan nie poszedł w pizdu.
- To już sam musisz oceniać, nie mi się w to mieszać... I, tak, masz rację, Wy, bracia Beilschmidt, szykujecie rewoltę w czasie najbliższym... Chociaż Ludwig sam uważa, iż to nie będzie rewolucja, acz chyba on sam nie do końca widzi, do czego to wszystko prowadzi... - nie mógł już wytrzymać, wstał i podszedł do barierki ganku, po czym oparł się o nią - Tylko czy to naprawdę konieczne? Jestem zamieszany, tak, poddałem swoje terytorium pod władzę Trzeciej Rzeszy. Mimo to wciąż nie potrafię wykreować całego obrazu tegoż przedsięwzięcia. Zbyt wiele Aniołów Śmierci... Nie jestem pewien, czy Ziemia przyjmie tyle krwi w swe ramiona...
Stworzył obraz artysty, który ubolewał nad całym światem, nad ilością śmierci, która szykowała się do zejścia. Nie musiał ani zbytnio udawać. I nie były to do końca kłamstwa. A dla aktora zachowanie w tym naturalności nie było kłopotliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Pon Kwi 22, 2013 6:18 pm

( Podobnie, jak wyznawca teorii, że Świętek to Niemcy. ^^ )

Słuchał pie... gadania Paniczyny i chociaż głupi nie był, nawet na swoisty sposób rozumiał, co tamten pragnie w tych kilku pisanych wierszem słowach przekazać, to jednak sam ruch jego ust, sam wydźwięk strun głosowych, każdy najmniejszy oddech działał mu na nerwy. A z jakiego powodu? Przyczyna jest prostsza, aniżeli się wydaje: TO JE ROD DO JASNEJ CIASNEJ.
- Anioły Śmierci? Ramiona Ziemi? Austriacki pomiocie, och, proszę Cię... To jasne, że szykuje się coś wielkiego! Kolejne zmiany na tym świecie, które przyniosą ze sobą wiele ofiar! Rozlew krwi jest nieunikniony i sam doskonale o tym wiesz! - na sam dźwięk zakazanego niczym owoc z Raju pięcioliterowego słowa na "w", którym była "wojna", adrenalina wzrastała we krwi. Nabuzowywał się nieźle, w końcu walka była drugim imieniem Gilberta! Żałował tylko, że jeżeli już musi do niej dojść, to on i Roderich ten jeden raz (no dobra, któryś z kolei, bowiem i przy rozbiorach pracowali wspólnie, ale teraz z trudem przychodziło mu wspomnienie tych lat "współpracy", acz efektami nie przestawał się afiszować, wciąż wypominając Polsce tamte 123 lata) musieli działać razem. Tak bardzo z przyjemnością skopałby ponownie tę arystokratyczną, wyniosłą, wbrew pozorom wcale nieelegancką mordkę! Ale zdawał sobie sprawę, że takowym gestem mógłby wszystko popsuć. Uczono go bowiem swego czasu, by nie mieszać spraw prywatnych ze sprawami politycznymi.

Rześki wiatr zmierzwił jego srebrne włosy, napełniając pojemne płuca świeżym powietrzem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Wto Kwi 23, 2013 12:05 am

{W obu przypadkach jestem Ci przeciwna c: }

Czy Rod był pomiotem? Oh, z całą pewnością. Wszak wychował się w Wiedniu. Był teraz odwrócony do niego bokiem, udał więc, ze spojrzał w innym kierunku, mocniej przy tym przekręcając głowę. Bo po prostu musiał delikatnie, delikatniusio się uśmiechnąć. Gilbert nieświadomie powiedział mu komplement i poprawił mu tym samym humor. A wietrzyk przyjemnie otoczył go i sprawił, iż Mariazell radośnie zatańczył. I choć w głębi duszy kipiał nienawiścią i z chęcią by poprosił teraz kamerdynera, by przygotował jego gościowi herbaty z arszenikiem, to na zewnątrz był cichy i spokojny. Szykował obie jedzonko w postaci sfrustrowanego Prusaka, którego próby spełzły na niczym. Oj tak, ambrozja dla jego duszy...
- Twój entuzjazm jest zadziwiający... Wierzę, iż będziesz walczyć w pierwszym szeregu, narwańcu. - odwrócił się i stąd spoglądał na albinosa. Pogodnie, acz z nutką ironii. Bo takim narwaństwem właśnie gardził.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Wto Kwi 23, 2013 4:11 pm

(Dlaczegóż to jeśli wolno zapytać?)

Prusy był niczym ogień. Niespodziewany, porywczy, rosnący wraz z dorzucanym do niego chrustem w postaci ofiar jego drwi oraz żartów. W jego mniemaniu gorący, nieustępliwy, dumnie płonący, jaśniejący swą egzystencją i skutecznie zwracającym oczy i uwagę zebranych wokoło. Może i bywał chamski, ironiczny, nader wkurzający, ale wbrew pozorom tym, którym chciał, na swój dziwaczny sposób umiał okazać ciepło.

Za to Roderich był niczym sopel lodu. Chłodna elegancja ukrywająca wszelakie emocje, dumna postawa, wolny chód burżuazji. Niedostępna, mroźna forteca. Gilbert lubił to w przeszłości, że ten lód tak łatwo niekiedy udawało mu się stopić żarem jego rozdrażnionej duszy. Wraz z upływem lat jednak widocznie śnieżna cytadela rosła i coraz trudniej było stopić jej ściany. Ale im grubsza stawała się lodowa pokrywa, tym mocniej palił się ogień. Zawsze irytowało go zachowanie Austriaka. Zawsze. Byli tacy różni, jak ogień i lód we własnym stanie skupienia. To jasne, że rzadko kiedy nawiązywali nić porozumienia. Właściwie... udało się to tylko raz, no, może trzy biorąc pod uwagę poszczególne lata 1773, 1792, 1795...

Aczkolwiek różnice zdań i poglądów dawały o sobie znać na każdym kroku. Nawet i teraz.

Szereg... aż na myśli przywodzą słowa pewnej piosenki...
"W pierwszym z brzegu, obojętnie którym w szaro-burym szeregu.
Jednym z wielu..."

Ale teraz nie czas był na tego typu przemyślenia. Obiecał sobie, że zostawi je na wieczór, kiedy będzie ponownie zapisywał strony swego pamiętnika, a tymczasem ważniejsze było odpowiedzieć Paniczynie na jego słowa.
- A żebyś wiedział. Stanę na samym przodzie, na czele. Nie po to, by dać się zabić, bo jak wiesz nieśmiertelność czyni swoje, tak łatwo pokonać się nie dam. Ale stanę na czele, by inni nie musieli robić tego za mnie. - "Nie narażali się" dodał w myślach wiedząc, że nie wypowie na głos czegoś, o co nikt by go nie posądzał. Przecież nie przyzna się nigdy, a nigdy, że ludzie coś dla niego znaczą. Wolał brnąć dalej w tę maskaradę, w której inni ludzie postrzegali go jako samolubnego egoistę. Tak było po prostu łatwiej... Wszak aktor z niego całkiem niezły, zagilbisty aż można rzec. A już na pewno nei zamierzał otwierać się przed swoim od siedmiu boleści kuzynem. - Nie żeby ci inni cokolwiek w obliczu wojny znaczyli. Po prostu im mniej strat w ludziach, tym większa szansa na wygraną, ot co! Ale Ty oczywiście nie popierasz mnie, bo sam będziesz stał z boku jak ostatni tchórz i przyglądał się wszystkiemu z bezpiecznej odległości, dbając o to, aby nie utetłać sobie munduru, czyż nie? - a po tym zdaniu kąciki ust drgnęły mu w górę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Wto Kwi 23, 2013 5:26 pm

{Z jednej strony gram czasami Germanią i w sumie przyjęłabym oba przypadki, iż jest to ojciec lub dziadek. Wygodniejszym dla mnie jest ojciec, w wielu tłumaczeniach pojawia się "papa Germania" - gdzie papa w Niemieckim znaczy właśnie rodzica 1 stopnia. Dla mnie określanie "Celtowie", "Romów" jest bardziej jako powiązanie krwi "z których starożytnych pochodzi dany kraj" a nie osobna istota - łącznik między Starożytnymi a Dzisiejszymi. Zaś jak gram Germanem - Mannusem - uznaję, że za jego czasów pojawił się już Prusy, Austria, Saksonia, Bawaria i może jeszcze kilka landów (+ Karyntia i Tyrol, jeśli liczyć OC c: ). Jednak jako dzieci podlegali ojcu, żyli w jego domu, pobierali od niego nauki. Stąd też wychodzi moje założenie, że German wywalił Austrię z domu za nieudacznictwo, co przełożyło się na fakt, że kraj Austriacki nie jest landem, tylko osobnym krajem.
Co zaś się tyczy HRE i Niemca - ciężko tak naprawdę stwierdzić. Bo co się działo z tym Niemcem w latach 17, 18? Zamrożenie? Sen? To mi się właśnie nieco nie podoba. No i sam HRE w mandze zachowuje się nieco inaczej, niż Ludwig. W jednym tomie Hetalii Hima osobno podał Niemca i Świętka, zaś na jednej z angielskich stron znalazłam, iż Świętek umarł. To mnie nieco przekonuje, że jest traktowany jako dwa osobne kraje. Mam dwie teorie co do Ludwiga i Świętka. Pierwsza jest właśnie taka, iż HRE umarł i był nieobecny przez te 2 wieli, zaś koło 1870-80 Ludwig został przetransportowany w koszyczku pod dom Prusa z dopiskiem od Germanii "oto twój brat, zaopiekuj się nim dobrze". Druga zaś tyczy się bardziej mistycznego podejścia. Z tego, co mówiła mi dziewczyna BARDZO siedząca w Świętym Cesarstwie, ten kraj pod koniec przechodził bardzo ostry kryzys, więc sam Świętek zapewne był bardzo chory. Jak dla mnie pewnej nocy Germania zjawił się w domu Habsburgów (pamiętajmy, że wtedy to Austria panowała nad HRE), by go uleczyć. Jako poganin znał dużo zaklęć. Mógł jednak się przejęzyczyć, zrobić zły gest lub cokolwiek, pomylić się i zamiast zdrowego jednego Świętka zjawił się klon - zdrowy, nowy Ludwig, a Świętek zaś stał się takim trochę Zombie. Tak jak Prus w czasach obecnych.
A tak poza tym pięknie opisałaś/eś oba charaktery w fabule, chociaż ja porównuję swoja postać do cienia. c: }

.....................................................................
{ENYŁEJ XD}

Wysłuchał go do końca. Pokiwał głową na jego słowa.
- Nieśmiertelność naszym przywilejem, a im mniej zginie, tym lepiej dla nas. Święte słowa. Co do mnie... To prawda, iż będę stał z boku, a raczej z tyłu pośród taktyków, bo taka też jest moja rola. Nie zostałem wyznaczony jako żołnierz, w tej całej rewolcie mym zadaniem jest działanie na psychikę żołnierzy. By wiedzieli, o co walczą, by walczyć chcieli.
Nie chciał tego ukrywać, chociaż nie przedstawił swej roli idealnie. Został ozwany przez swych przełożonych jako spec od propagandy. Jego zadaniem jest wymyślanie wierszy i pieśni na cześć Trzeciej Rzeszy i samego Hitlera. Zadanie dla dziecka, jak sam uważał Rod, ale lepsze takie, niż by miał walczyć. Sam uważał, że im mniej jego cienista, mroczna postać pojawi się w pobliżu walk, tym lepiej. Poza tym... znał swą nieudolność w tym jednym aspekcie. I był świadom, że może przeszkadzać. A skoro poza propagandą ma na sznurkach manipulacji Hitlera i Ludwiga, to "przeszkadzanie" byłoby idiotyzmem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Sro Kwi 24, 2013 5:08 am

( Wolałabym uznawać jednakowoż Germanię za dziadka, gdyż w mandze on i dziadek Rzym wydają się zbliżeni wiekiem. Oczywiście można przyjąć, że jeden jest starszy, a drugi młodszy, ale jednak wydaje się, że znają się już kawał czasu, może i od kołyski, a to by mogło oznaczać zbliżony wiek.
A co do Świętka - lubię go uznawać za Niemcy, bo wtedy przyrzeczenie Świętka i Ici o tym, że kiedyś się spotkają staje się realniejsze i takie... kurczę, brak mi odpowiedniego słowa, to użyję zwrotu 'awww' C:
Tylko co prawda na oficjalnych zagranicznych stronach podaje się, iż Ludwig i Gilbert mają tyle samo <20> lat, choć Prusy jest ten starszy. A jeżeli teoria o HRE jako Niemcach byłaby prawdziwa, to nie mogliby za bardzo być w tym samym wieku, gdyż Prusy, Austria i Węgry są mniej więcej w tym samym wieku, a jak wiadomo kiedy HRE był dzieckiem, to Austro-Węgry byli już dorośli, dorosły był więc i Gilbert.
PorównałAm xD Dzięki xD Lubię metafory, a Rod w zasadzie właśnie z takim soplem lodu mi się kojarzy. Szczerze mówiąc, nie cierpię hetaliowej Austrii. >D Ale Ciebie, jako userkę, lubię. c:)

- Oni doskonale wiedzą, o co walczą, tępaku. Twoje przyśpiewki RODEM z przedszkola niewiele zdziałają. No, ale w sumie tylko do tego się nadajesz. Do bezużytecznej roboty, jak Ty im zaczniesz na psychikę działać, to biedacy uciekną zniesmaczeni/przerażeni z pola walki albo walną w kimono na samym jego środku. Tak im będzie nudno. - Prusy skrzyżował ręce na klatce piersiowej, w geście ogólnego sprzeciwu. Nie miał zamiaru iść na bitwę z pieśnią triumfu w ustach wymyśloną przez kogoś, kogo nie cierpiał. Nie tym razem. Ani następnym. Ani jeszcze, jeszcze następnym, choć miał nadzieję, że za tym najnajstępniejszym Rodericha już zdąży porządnie piorun trzepnąć!
.
.
.
Albo nie, bo jeszcze by Gilbusiowi nudno było, nie mając nikogo do upokarzania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Sro Kwi 24, 2013 11:53 am

{Cóż, tutaj też mam problem, bo choć w Polskim tłumaczeniu jest cały czas "dziadek Rzym", to nie wiem, jak było w oryginale. A jeśli przymknąć na to oko, to stary Rzymianin byłby też dobry jako ojciec tych wszystkich południowców. Brakuje mi po prostu łącznika.
Dlatego właśnie, biorąc pod uwagę przyrzeczenie, skłaniam się często do tej wersji mistycznej z rozdzieleniem przez Germanię ich obu. Dla mnie Świętek to Otto Beilschmidt, wieczny katolik i dziecię poprawności, jednak dość różny od Ludwiga.
Hetaliowy Austria... Pod WIELOMA względami jest naprawdę dobrą postacią, zwłaszcza jak teraz obserwuję XXI-wieczne poczynania tego kraju w UE. Do końca uparty, zjednany z naturą i czystością, mający własne zdanie i, paradoksalnie, skończenie zależny od Niemiec, ale non stop psujący mu plany. To opis rzeczywistego i jeśli kapniesz na mangę, to jest to bardzo bliski obraz. Mimo to o wielu aspektach z Austrii się nie mówi i dlatego tego u Himy nie ma, a ja w swej drobnej psychozie uwielbiam je uwydatniać. A mówię o otwartych grobach pod kościołami, dawniej psychiatryku, dziś muzeum anatomicznym, o sprawie Fritzla i sprzed miesiąca o tym gościu, co trzymał kobiety wbrew woli i pobierał pieniądze od innych za to, ze mogli je gwałcić. Tego mi najbardziej brakuje c: }

Spojrzał na niego spod przymrużonych powiek jako rodzic na dorastającego syna, który uważa, iż jego opiekun jest skończonym debilem. Bo w sumie w życiu zawsze był taki scenariusz, prawda? Dziecko nie zgadzało się we wszystkim z opiekunami, po latach dostrzegało jednak, jacy mądrzy byli. A tu sprawa wyglądała cholernie podobnie, ino byli to dwaj kuzyni.
- Jesteś krajem, Gilbercie. I po twych słowach wciąż widać, iż nie do końca rozumiesz sposób, w jaki myśli zwykły, szary człowiek. Twoja rola jest gdzie indziej i tego się trzymajmy. Ja nie będę wnikać do twych zadań, ty nie będziesz wnikać do moich. Jasne?
Głos mu stoczył się do mrocznego i przesyconego powagą. Bo choć dobrze znał swoje stanowisko i umiejętności, nie lubił, jak mu się to wytyka. I raczej nigdy nie polubi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Sro Kwi 24, 2013 3:49 pm

( Każda postać wydaje się tym ciekawsza, jak daleko w jej psychikę się wniknie i jak kto ją odegra. Bo chociaż schemat charakterów mamy podany, to jednak rozwijać ją można po swojemu. Ja nie przepadam za hetaliową Austrią, bo mnie zwyczajnie przynudza oraz wkurza tym odwiecznym poker face'm i no... po prostu nie jestem w stanie go polubić. :c
Za to Prusy chociaż wydaje się chamskim egoistą, to wolę to postrzegać jako jedynie maskę, którą nosi, żeby było mu łatwiej. Ale każde inne internetowe Prusy mogą go rozwijać inaczej. A tymczasem lubię jeszcze, jak są fanfiki/doujiny nawiązujące do zniknięcia Prus jako kraju, a tym samym śmierci Gilberta, a tym bardziej to odczuwam grając jako on i wdając się jakoby w niego. Ponadto usilnie czekam na to, jak Hima przedstawi rozbiory Polski. c: Żeby nie było, uważam to w historii za okrutne czasy męki i niedoli Polaków, ale ciekawa jestem, jakby to w wydaniu hetaliowym wyglądało~)

- Właśnie sam zauważyłeś. Jestem KRAJEM. A to znaczy kimś więcej, niż zwykły, szary człowiek - i wrócił stary Gilbert ze swoim poczuciem wyższości i zawyżonym mniemaniem o sobie, które prezentował wszystkim naokoło. - Jestem silniejszy. I jestem nieśmiertelny. Jestem po prostu lepszy od ludzi, peh. I to jasne, że nie zaprzestanę wnikania w Twe sprawy, doskonale chyba wiesz, jak bardzo lubię to robić, Ro-du-siu~! - ostatnie celowo dodał nazbyt przesłodzonym tonem, z każdą sylabą poruszając głową coraz bardziej wprzód i w boki, aby dodać posypkę na deserek, którym było wkurzanie Austrii. Przymrużył przy tym krwistoczerwone oczęta, które tak idealnie oddawały jego nonszalancki charakterek. Nie wiedział, jak długo to potrwa, ale kiedyś w końcu ta arystokracina musiała stracić cierpliwość. Personifikacja Państwa Pruskiego miała jej do kłótni w zanadrzu sporo, nie podda się tej wymianie zdań tak łatwo! To kraj stworzony, aby walczyć! Poniekąd nawet zwykła tak zwana "kłótnia" stanowiła swego rodzaju bitwę, a jakakolwiek walka by się nie wydarzyła, Beilschmidt nie zamierzał jej przegrać! A już zwłaszcza nie z tą paniczyną!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Sro Kwi 24, 2013 8:41 pm

{Psychika to jedno, tak, jest ważna i to bardzo. Ale z drugiej strony kultura i zwyczaje też *kto to mówi? xD* Ja sobie większość OC na tym właśnie buduję. Tak jak długi czas myślałam, czy by tu nie zrobić Erwina, mojego Tyrolka, ale ostatecznie z jego wyrobionym charakterkiem byłoby to trudne... Poza tym nie miałby tu co robić :I I nie wiem, czy Hima to przedstawi. Ja wciąż, paradoksalnie, czekam na powiększenie kolekcji Afryki.}

- Nigdy nie przestałem o tym pamiętać, acz mówiłem o ludziach, nie o krajach. - zwrócił mu uwagę na ten szczegół. - A skro nie masz szacunku do drugiej osoby, to raczej jesteś gorszy od zwykłego człowieka. - odmruknął. Sam chciał już zareagować na jego ostatnie słowo, ale szelest liści, nieco inny, przerwał mu i przy okazji wytrącił z rosnącej złości. Na szczęście. Kocia główka wkrótce się ukazała i z małym miałknięciem zaczęła rozglądać się po zgromadzonych. A w następnym momencie cały już dorodny kociak znalazł się na barierce werandy. Spokój i szczęście wpłynęło do serduszka Eigrubera, który zapomniał na chwilę o niewygodnym albinosie.
- Servus, Salzie... - przywitał się z kotem, po czym wyciągnął doń dłoń, by po chwili już go głaskać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Czw Kwi 25, 2013 6:03 pm

( Zawsze lubiłam historię, a historię Prus również uważam za bardzo ciekawą, choć rdzenni mieszkańcy tych ziem zostali wybici jeszcze za czasów św. Wojciecha. Aczkolwiek znalazłam w internecie hymn Prus Wschodnich i strasznie mi się spodobał... Dziwna jestem, wiem. :P
A, właśnie, miałam zapytać: Dlaczego Twój Rod nosi nazwisko "Eigruber"? Przecie jego prawdziwe brzmi "Edelstein"... )

Nie odpowiedział na komentarz Austrii, choć w zanadrzu posiadał już milion pięćset sto dziewięćset pyskówek na takie okazje. Wygłoszenie jednej z nich przerwało mu pojawienie się kociaka. Och, a więc jego kuzynek też hodował to zagilbiste zwierzę. Aż mu na myśl przyszedł jego ukochany Shadow, rozpychający się pewnie w tej chwili na jego łóżku w domu Niemiec i zostawiający wszędzie swoje białe kłaki. Znalazł go kiedyś na śmietniku, wychudzonego i ze szramą na oku. Stwierdził wówczas, że są do siebie podobni, obaj okropnie samotni i postanowił przygarnąć. Od tamtej chwili futrzak sporo utył. Bardzo się do siebie przywiązali. Ale ten... ten kocur był inny. Taki, jak jego właściciel, dumnie, acz delikatnie stawiający łapki na ziemi, uważając, aby ich przypadkiem nie ubrudzić.
- Futro Roda, oczy Roda, a kot gruby jest jak kłoda - skwitował jego pojawienie się krótko i baaardzo subtelnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Czw Kwi 25, 2013 10:35 pm

{Jeśli nie wiesz, nazwisko Edelstein jest żydowskie. A przecież żydów bedziem gazować c: Musiałam zmienić, admini o tym wiedzą}

Rod sam uraczył kuzyna nieprzychylnym spojrzeniem. Kot chyba nie zwrócił na niego większej uwagi.
- Zważaj na słowa, albinosie. Na terenach tegoż kota jesteś. Poznaj Salzburg.
Wraz ze SMUKŁYM kotem podobnym do tych, jakie mają czarownice w bajkach dla dzieci podszedł do Gilberta. Kociak zaś szedł tuż obok, ale wciąż trzymał się nieco z tyłu swego właściciela. Nie był pewien, czy podchodzić, nie wiedział, jak się Prusak zachowa. Samego Prusa kojarzył z zapachu, gdyż przecież Zakon najeżdżał kraj Austriacki właśnie od Salzburskiej strony. A że kocię to mądre, to i zbliżanie się jest dlań rzeczą do przemyślenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Nie Kwi 28, 2013 10:10 am

( Nie wiedziałam, warto wiedzieć, dzięki za informację. c: )

A więc nawet kot ino jawił się personifikacją... Dobra, Prusy definitywnie musiał skończyć myśleć z tym średniowiecznym dialektem, w końcu czasy Zakonu (niestety...) się już zakończyły.
- Witaj, kocie - ukucnął, aby mieć zwierzaka na wysokości oczu i tym samym ignorując Austriaka, może dzięki temu zwróci na niego większą uwagę. - Jak Ci się żyje? A, u mnie sehr gut, jak już pytasz. A jak tam u Twojego właściciela, tego o! - wskazał podbródkiem w górę, gdzie znajdował się Roderich. - tam na górze? Dobrze się Wam żyje? A nie przekarmia Cię zbytnio? Albo nie głodzi? To by było bardo w jego stylu. A wiesz, zagilbiaszcze masz pazurki, mam nadzieję, że ostrzysz je na właścicielu. W ogóle zacny jesteś... Chcesz być moją prowincją? Będzie to dla Ciebie zaszczytem! - wypalił do zwierzaka prosto z mostu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Nie Kwi 28, 2013 9:20 pm

Rod się nie mieszał. Ufał własnej prowincji, a Salzburgowi najbardziej. Chyba nawet bardziej, niż własnemu bratu, nie mówcie mu tego.
Kot zaś tylko słuchał Strzygł uszami czasami, to wąsy mu drgały, a ogon falował. Na odpowiedź miauknął cicho, po czym okrążył Prusaka, oglądając go dokładnie, by skończyć znów przy Rodku, tym razem się ocierając o niego. Rod tylko kucnął i pogłaskał własny land.
- Reakcję zinterpretuj sobie sam, drogi kuzynie. Wierzę w twoją mądrość... - powiedział tonem naturalnym, chociaż w głębi duszy kpił. Kpił bardzo mocno. A Salziego tylko głaskał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Pon Kwi 29, 2013 4:45 pm

Durny kot, nie wiedział, co tracił! Peh, spokojnie, Prusy jeszcze mu kiedyś pokaże. Jemu oraz jemu panu, czy może raczej - paniczynie.
- Jeszcze się przekona, zobaczysz. Następnym razem przyjdę tu z tuńczykiem, a on jak grzeczny kotek pójdzie ze mną - uśmiech nie spełzał mu z twarzy, bo wiedział, że to właśnie okazywanie radości wkurza ludzi najbardziej, a załamywanie się albo okazywanie gniewu - jest zazwyczaj kwintesencją dla ich dusz. - Odeszła od ciebie kobieta, niejedna zresztą, zrobi to i kot. Ale spokojnie, nie martw się, życie jest piękne, bo oto dało Ci Wspaniałego Mnie do ratowania Twego nędznego żywota i urozmaicania go, nadawania mu barw i takich tam podobnych bzdet. - rozchylił ręce, aby ukazać udawaną radość. - Dziękuj Bogu za zaszczyt, który Cię spotkał! Bo wkroczyłem w to Twoje szare, smutne, monotonne życie~!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Pon Maj 06, 2013 12:00 am

Zabrał Salzburg i ułożył sobie na ramionach.
- W twych snach, może... W świecie rzeczywistym szczerze wątpię. - skwitował jego słowa i odsunął się na o wiele większą odległość. Jego słowa nawet go nie raziły ani nie irytowały. One po prostu bolały. Piekły jego ducha, bo to o wiele bardziej złożona sprawa. Samotność i opuszczenie... Sprawy tabu tak zwane. Jego słów już nawet nie słuchał i nie miał ochoty na nie reagować. Prusak by mu tylko kulą u nogi.
Delikatnie przytulił kota. Szeptał do niego spokojnie coś w swym dialekcie, kompletnie niezrozumiałym dla Niemców. Miał cichą nadzieję, ze albinos sobie po prostu pójdzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Czw Maj 09, 2013 2:45 pm

- Ojojoj, cyzby dzieciacek posmutniał? - rzekł ironicznym tonem przykładając palec do ust i przemawiając nań jak do przedszkolaka. - Cyzby Pan Wspaniały zekł coś zuego? - czerpał dziką rozkosz z suchych, pozbawionych emocji wypowiedzeń Roda, wiedząc, że w środku zaczyna się co nieco gotować, przynajmniej tak mu się zdawało. Wykonał kilka kroków w jego stronę, widząc, że ten się odsuwa. Prusy był trochę jak taki wielki dzieciak, któremu kiedy się mówi, żeby nie wkładał ręki do ognia, zrobi to, żeby się przekonać, że inni jednak mieli rację, ale potem i tak zacznie obwiniać ich o to, że go nie ostrzegli. Innymi słowy najpierw musiał się sparzyć, aby wiedzieć, że coś było gorące i popełnił błąd dotykając tego. Nie wierzył ludziom, którzy mówili, że ogień parzy. Najbardziej ufał samemu sobie. Lubił podejmować ryzyko, nawet, jeśli przez to miał stracić wszystko. Bądź co bądź, zawsze sądził, że jednak więcej zyska, aniżeli straci.

A najpiękniejszą melodię dla jego uszu wciąż stanowiła nuta irytacji w głosie nękanych...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   

Powrót do góry Go down
 
Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: