IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Czw Lis 14, 2013 10:37 am

Zapatrzył się za bardzo przed siebie i trudno mu było obejrzeć się do tyłu. Nigdy wcześniej nie miał okazji "chodzenia po trupach" swoich przełożonych. Chyba nadal nie zdawał sobie sprawy z tego ile to wszystko będzie ich kosztowało. Hitler go nauczył co by szacunek jego rodziny obrócił się przeciwko niemu, to bez znaczenia. To tylko ta chwila trudności, która ostatecznie pomoże mu osiągnąć sukces. Tak to widział.
pewnie dlatego przestrogi innych trochę późno do niego docierały.
-Wiem, że pośpiech nie wróży nic dobrego...-rzekł już spokojniej,
-Gdybym tylko mógł coś przemyśleć jeszcze raz i się zastanowić możliwe, że mogłoby wyglądać to odrobinę inaczej. Gdybym był w stanie wytrzymać jeszcze te kilka lat i mieć choćby kilka możliwości by wyjść z kryzysu, wykorzystał bym to. W tej sytuacji nie mogę się już wycofać...-przyznał się po dłuższej chwili. Bardzo nie lubił sobie wyrzucać, że w dyskusji jest w stanie wyjść ze skrajności w skrajność. Jego ostatnie wypowiedzi podpierały się głownie tym co głosił Führer. Ostatnia miała charakter zdecydowanie subiektywny i prywatny co na co dzień było zupełnie pomijane, a nawet skrupulatnie z niego usuwane. Lud musiał myśleć tak jak głosiła władza.
W końcu nieco oprzytomniał, zrobiło mu się ciężej na myśli bo w końcu to co usłyszał naprawdę wzbudziło w nim zaufanie. Nie wątpliwie tego potrzebował, nawet nie wiedział, że tak bardzo:
-Danke.


Sorki, że tak długo. Kłopoty na forum. (nie małe)

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Sob Lis 16, 2013 11:02 am

W wypowiedzi brata usłyszał taką szczerość i wyznanie, na jakie Ludwig ostatnimi czasy rzadko sobie pozwalał. Jakby widział w nim personifikację sprzed roku '33, kiedy to pamiętne wybory miały na zawsze odmienić Niemcy i świat. Glibert mógł być pewien jednego - teraz nic już nie będzie takie samo. Nie uważał, że to źle, konserwatyzmu raczej nie popierał. Fakt, że pośpiech nie był niczym dobrym w przygotowaniach do konfliktu był oczywisty. Z drugiej strony, przecież nie dało się tego planować ostrożnie. Czemu zasady i teoria prowadzenia wojny miały tyle sprzeczności?
Wycofać się. Teraz to już było niemożliwe. Właściwie, stało się takie już po pierwszym kroku. Aktualnie przygotowania szły pełną parą i zatrzymanie ich było rzeczą prawdziwie niewykonalną. Żeby tylko od początku mieli jakiś wybór.
- ...mogę Ci pogratulować subiektywnej wypowiedzi? - wbrew wszystkiemu, w tym pytaniu nie było sarkazmu czy ironii, a Prusy wydawał się mówić śmiertelnie poważnie, co nie często mu się zdarzało. Momentami zastanawiał się, czy z jego bratem jest wszystko w porządku. Wódz był specyficzny, miał cholernie drastyczne poglądy, ale zazwyczaj mówił całkiem sensownie. Albo po prostu tak to miało wyglądać. Propaganda w tym kraju stała na tak wysokim poziomie, że Gilbert, chociaż tyle starszy i bardziej doświadczony, miewał problemy z jej odróżnieniem od prawdy. Nie narzekał, bo nie miał na co - partia tak, jak obiecała, pozbyła się bezrobocia i dążyła do całkowitego zlikwidowania kryzysu. Z drugiej strony, nie podobała mu się ta ingerencja w życie narodu. Niekiedy czuł się jak na smyczy, dziwnie ograniczany przez siły wyższe.
Z Ludwigiem było gorzej, bo Prusakowi wydawało się, że stopniowo wyzbywa się samodzielnego myślenia całkowicie.
Podszedł bliżej i poklepał brata po ramieniu.
- Nie dziękuj. Postawisz mi kiedyś piwo i będziemy kwita.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Nie Lis 17, 2013 6:27 pm

Był nieco dobity tym co usłyszał, jednak wiedział, ze to wszystko prawda i nawet nie był w stanie mu zaprzeczyć. Gilbert chyba naprawdę przestał sobie żartować. Chyba nawet nie chciał, poza tym także nie chciał być zupełnie zależny od władzy. Jednak tak było i to niezaprzeczalny fakt, który za każdym razem się pogłębiał w jego czynach.
Gdyby nie to powojenne piętno kryzysu nie zacisnęło się na jego szyi pewnie nie byłby tak radykalnie uzależniony od władzy. Torowanie sobie drogi takim działaniem było ryzykowne i niezwykle wyrafinowane Wymagało dobrej taktyki, przychylności losu i przede wszystkim dobrego przygotowania. Nigdy nie wątpił w swoje możliwości bitewne, technikę taktyczną logikę myślenia. Głownie dlatego na te cechy postawił. Był młody, rozwijał się szybko i odradzał co wiec mu brakowało żeby wygrać?
Pomimo tych zawodów i traum z czasów pierwszej wojny światowej postanowił się nie zatrzymywać. Skoro problem tkwi w tym by usunąć kogoś z mapy siłą bądź ekonomią on szybko się postara by był to ktoś z jego sąsiadów.
-Ja...-mruknął cicho spoglądając po nim odrobinę rozkojarzenie, nagle odrobinę jakby mu ulżyło i rozwiało wszystkie negatywne tak przed chwilą myśli. Uśmiechną się bo niego subtelnie.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Nie Lis 17, 2013 11:08 pm

Rzeczywiście, przestał żartować już jakiś czas temu. Nawet Prusy wiedział, że niektóre sytuacje wymagają powagi, bez względu na charakter. Nie miał pojęcia, co kształtowało się w reszcie ich wspaniale zgranej rodzinki - szczerze mówiąc, niewiele go to obchodziło. Mógł martwić się o siebie i mógł martwić się o Rzeszę, bo w jakiś dziwny sposób czuł się do tego zobowiązany. Tamci niech robią, co chcą, to już nie jest jego sprawa.
Och, z takim podejściem, to będzie bardzo ciężka wojna. Ale obiecał bratu, że będzie z nimi współpracował, to się postara.
W zwycięstwo nie wątpił, skąd. Kto jak kto, ale Gilbert zawsze wierzył, że będzie stał górą. Teraz niby trochę okrężnie, ale kto by na to patrzył? Jeśli jest się częścią (w dodatku bardzo ważną, jak sądził) zwycięskiego kraju, to jest też się zwycięzcą. Chciałby tylko, żeby Lud pamiętał zarówno o swoich porażkach i czasem dał sobie wbić do głowy coś poza propagandą... Żeby posłuchał dobrej rady, tak. Przecież Prusak nie chciał dla niego źle. A w tej chwili jego młodszy braciszek wydawał się być zmieszany i jakby lekko rozdarty.
Niesamowite, jak szybko przeskoczyli z kłótni do szczerej rozmowy.
Gilbert odwzajemnił uśmiech brata, jednocześnie zdając sobie sprawę, że Niemiec się uśmiecha. Niesamowite, panie i panowie. Powinien to sobie gdzieś zapisać.
- Ta. Powiedziałbym, że będzie dobrze. Ale znając życie, wtedy na pewno nie będzie, więc tego nie powiem.

Wydaje mi się, że temat można powoli kończyć. Chyba, że masz jeszcze jakieś plany co do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Pon Lis 18, 2013 11:01 pm

Jego podejście do sytuacji było wręcz desperackie choć naprawę starał się to ukryć. Często jednak chcąc nie chcąc było to przez niego mentalnie podkreślane. Szczególnie gdy zaczynało mu brakować siły by odpierać ataki z zewnątrz. W końcu każdy mógł ileś wytrzymać, każdy miał jakąś granicę. On czasami był dość rozchwiany, trzymał się planu za wszelką cenę jednak miewał chwile zwątpienia. Młodość rządziła się swoimi prawami, a dorosłość spadła na niego nagle jak grom z jasnego nieba.
Wojna była czymś naprawdę trudnym i wymagającym doświadczenia. Czy zdobył do na tyle by dobrze nią przeprowadzić? Wszystko okaże się niebawem.
-Ja, nie ma co spekulować. -zgodził się bez niczego:
-Najważniejsze jest to byśmy trzymali się planu i pracowali sumiennie.
Dokładności i wyrachowania mu nie brakowało. W końcu był Niemcem. Dyscyplina i sumienność to jego cechy narodowe dlatego wykorzystanie ich było mu teraz tylko na rękę. Trzeba było tylko wszystkiego dopilnować.


Możemy kończyć temat bo nie mamy już tu co robić.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Wto Lis 19, 2013 9:43 pm

(Naprawdę nie mogliście się pokłócić we własnym domu, tylko musieliście w moim..?)

Rod nie miał najmniejszego zamiaru do nich wracać. Co więcej! Zapomniał, że Ci dwaj tam są i się sprzeczają. Wpadł w lekki letarg, leżąc pod drzewem i przy krzewie, słuchając ptasiego trelu. Ale było mu smutno. Tak, było mu smutno z tego powodu, że znów nie może dogadać się z rodziną. Może to własnie klątwa jego ojca? Jeszcze kłótnia z Prusakiem byłą dlań na porządku dziennym i nie przejął się nią aż tak (chociaż bolała, prawda), to przejmował się tym, że Ludwig go w ogóle nie słucha! Jest święcie przekonany, że on wie lepiej. I właśnie dlatego Ludwig może przegrać wojnę, która niedługo nadejdzie. Chyba nawet nie zdawał sobie z tego sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   Czw Lis 21, 2013 10:58 pm

Po co kłócić się u siebie, skoro można u kogoś? <3

Ludwig miał rację, przynajmniej po części. Trzymanie się planu nie zawsze wychodzi na dobre, szczególnie, jeśli ten plan jest niedopracowany lub realizuje się w innych barwach, niż by się chciało. Czasem trzeba było od niego odejść, popatrzeć trzeźwo, pomyśleć i ułożyć nowy, lepszy. A czasem w ogóle się go pozbyć i zacząć improwizować. Sztuka prowadzenia wojny, ciągle tak samo skomplikowana, jak przedtem.
Swoją drogą, ciekawe, gdzie zniknął Roderich? Zostawił ich jakiś czas temu samym sobie, żeby mogli załatwić wspólne kwestie w cztery oczy. To w sumie dobrze, on im do tego nie był potrzebny. Z drugiej strony, żałował, że musiał przerwać jakże ciekawą rozmowę z Austrią. Pewnie nie ostatnią, więc nic straconego, no ale zawsze... Gilbert nie miał już ochoty zastanawiać się nad tym, czy to kulturalnie tak zostawiać gości - bo kultura nigdy nie była mocną stroną Prus.
Uwagę ponownie skupił na Rzeszy.
- Tak, tak... O tym porozmawiamy innym razem - na dziś wystarczyło mu kłótni i sprzeczek, a nigdy nie wiadomo, co wyjdzie z takiego tematu. - Wiesz, wydaje mi się, że powinniśmy się zbierać, bo paniczyk chyba o nas zapomniał. Zresztą, i tak jakoś długo mu blokujemy chatę, a inne ważne rzeczy same się nie zrobią.
Nieistotne, że albinos też nie palił się do ich wykonania.
Ruszył w stronę zachodzącego słońca wyjścia, nie zwracając już uwagi kompletnie na nic.

[z/t, tak myślę.]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny   

Powrót do góry Go down
 
Rezydencja II (w lędźwie kopanego) Paniczyny
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: