IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]

Go down 
AutorWiadomość
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Nie Cze 23, 2013 2:15 pm

Samolot służbowy Adolfa Hitlera. Nie jest największy, ale za to wygodny i szybki. Idealne połączenie bezpieczeństwa i maksymalnej wygody, do tego przy zaoszczędzeniu sporej ilości czasu. Czyż może być lepszy samolot? Oczywiście, że nie, przecież Adolf zasługuje na wszystko, co najlepsze. Z początku samolot ten wyglądał bardzo podobnie do wszystkich innych modeli tego typu (patrz zdjęcie powyżej), ale po krótkim czasie, dzięki zafascynowaniu Hitlera nauką i techniką, został on ulepszony i dodano mu wiele bajerów (patrz obrazek poniżej).


Samolot właśnie wystartował z lotniska. Czeka go długa podróż - musi dotrzeć z Moskwy do berlińskiego Tempelhof. Dzielnie wzbił się w przestworza i przelatuje przewozi swoich cennych pasażerów: personifikację Rzeszy - Ludwiga oraz Adolfa Hitlera, wodza Trzeciej Rzeszy.
Wewnątrz samolotu panuje nieco nieznośna atmosfera, napięcie po prostu czuć w powietrzu. Cisza w tym wypadku jest męcząca, wręcz irytująca. Jednak Hitler nie ma zamiaru  zbyt prędko się odezwać.
W tej chwili stara się nad sobą zapanować. Musi to przetrawić, a potem przemyśleć! Przecież coś takiego niecodziennie się zdarza. Ba, nie zdarzało się jak do tej pory. To był pierwszy raz.
Zawiodłem się... tak bardzo się na nim zawiodłem!
Trzecia Rzesza dał się spić podczas bardzo ważnego spotkania w Moskwie. A Adolf nijak nie potrafi tego zaakceptować. Nie wolno mu tego zaakceptować!
Muszę dać Rzeszy nauczkę, ukarać go!
Jednak Hitler nie wypowiada tych słów. Wciąż tylko milczy. Od czasu do czasu pośle w stronę Rzeszy oziębłe spojrzenie, nic więcej.
A samolot leeci, leeci i leeci... tak jak w "Starym człowieku i morzu", gdzie stary człowiek płynął i płynął i płynął...
No, może nie aż tak bardzo.
Bo kiedy lotu pozostało już niecałe pół godziny, Hitler zdecydował się wreszcie odezwać.
- Trzecia Rzeszo, zawiodłem się na Tobie. Myślę, że będę musiał poczynić odpowiednie kroki, aby spotkały Ciebie konsekwencje twojego wybryku.
Głos drży mu lekko ze złości. Widać, że jest bardzo, bardzo zły. I panuje nad sobą tylko dlatego, że wie, iż może pozwolić sobie później na ukaranie Rzeszy.
Zrobię co tylko zechcę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Nie Cze 23, 2013 3:51 pm

W głowie mu szumiało...
Tym razem lot służbowym samolotem nie należał do najprzyjemniejszych. Tym bardziej, że cały lot przebiegał w dziwnej atmosferze. Tylko on i Hitler...
Najgorsze było jednak w tym, że trzeźwiał bardziej i chcąc nie chcąc zaczęło do niego dochodzić to jak bardzo się naraził swoim naiwnym zachowaniem. Mimo iż nie powiedział nic złego i nie zrobił co mogłoby zostać użyte przeciwko nim naprawdę alkohol bardzo szybko wybił go z posiedzenia. Co było dla niego największym dramatem. Nawet nie wiedział jak szybko się upił.
Zdążył już praktycznie wytrzeźwieć ale jego stan umysłu popadł w apatię i poczuł się bombardowany ze wszystkich stron zimnym i wysnutym z najbardziej głębokiej części otchłani wzrokiem wodza. W tym momencie zaczął żałować, że wziął to co proponował mu ten cholerny Ruski pijak. 
Gdy Hitler wreszcie się odezwał przez kark mu przebiegł zimny dreszcz, bo w końcu tak złego wodza widział ostatnio jedynie podczas afery z czołgiem w głównym sztabie Berlina. A przecież to wszystko jego wina! Mentalnie już dobrą chwilę temu spanikował na słowa o karze ale nie odezwał się ani słowem. Wysłuchał gorzkie słowa w całości. 
-J-ja, mein Führer...-odparł tylko spoglądając z pokorą bo tylko na to mógł się zgodzić, co by to nie było. 
Tak naprawdę sama myśl o dziwnych pomysłach wodza przyprawiała go o ból głowy. 
A może to był kac?

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Nie Cze 23, 2013 5:14 pm

Potulna postawa oraz akceptacja Trzeciej Rzeszy na każdą karę, jaką tylko mógłby mu wymyślić wcale go nie uspokoiła. Dalej jest bardzo zdenerwowany. Najchętniej zerwałby się i nawrzeszczał na Rzeszę, rozbijając coś przy okazji. Albo chociaż kopiąc.
Ale byli w samolocie i Hitler nie czuł się na tyle komfortowo, żeby pozwolić sobie na takie zachowanie. Poza tym, taki wybuch złości to Ludwig miał okazję podziwiań na co dzień. A dzisiejsza sytuacja wcale do codziennych się nie zaliczała.
Nie, tu potrzeba drastyczniejszych środków. Zrobię to na spokojnie, ale z wyrachowaniem. Tak, żeby jeszcze długo żałował tego wybryku.
Postanowił w myślach. Zrobił jeszcze bardziej zagniewaną minę i spojrzał Trzeciej Rzeszy prosto w oczy.
- Mógłbyś chociaż przeprosić za swoje zachowanie! Czyżbyś nie poczuwał się do tego, co zrobiłeś?! Zacznij brać odpowiedzialność za to, co robisz!
Zrobił Ludwigowi kolejny wyrzut. Odkaszlnął, zastanowił się.
Kara... muszę dobrze ją przemyśleć. Oj taak, już ja ją dobrze przemyślę. I nie będę potrzebował na to dużo czasu.
- Zdajesz sobie sprawę ile wstydu mi narobiłeś takim infantylnym, nieodpowiedzialnym zachowaniem?! Pomyślałeś o tym? Ja Cię w ogóle nie poznaję, co się z Tobą stało, do cholery?!
Wziął głęboki oddech i na chwilę przestał mówić. Da czas Rzeszy, niech ten to sobie przyswoi i zrozumie wreszcie swój błąd. Niech ma ten czas, żeby to sobie wszystko przemyśleć. I dać jakąś sensowną odpowiedź.
I przez calutki ten czas nawet na moment nie przestaje patrzeć Trzeciej Rzeszy prosto w oczy. Z pewnością nie jest to przyjemne, zważając na to, jak bardzo Hitler jest zdenerwowany i jak bardzo jego spojrzenie pełne jest wyrzutu i złości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Nie Cze 23, 2013 5:59 pm

Z każdą chwilą zauważał, że wściekłość Hitlera rośnie w siłę. To nie wróżyło dla niego nic dobrego. Westchnął tylko i wysłuchał znowu kazania dotyczącego jego niesubordynacji. Wszystko co robił źle się dla niego kończyło. Czyżby to jakieś fatum?
Dobrze wiedział, że przesadził i to co zrobił bardzo długo sobie zapamięta jednak najbardziej bolało go to, że był dorosły. Albo przynajmniej za takiego się uważał, co całkiem na pokrywało się z tym co mógł a czego nie mógł. 
-Entschuldigung mein Führer..-rzekł z poczuciem winy:
-Przyjąłem to co mi zaproponował z grzeczności, jednak wiem, że popełniłem błąd. Proszę mi wybaczyć moją niesubordynację, to się więcej nie powtórzy. -dokończył spoglądając na niego zwieszonym wzrokiem. Chciał już to mieć za sobą.
Wiedział, że to nie wiele da ale lepszym było przyznać się do błędu od razu, z resztą on nie za bardzo umiał kłamać.
-Nie byłem świadomy, że Herr może doznać przez moje zachowanie nieprzyjemności. Jestem gotowy wsiąść za to odpowiedzialność.
Dobrze pamiętał jak był jeszcze całkiem mały i sprawował nad nim opiekę brat. Wtedy jednak dopiero uczył się, czym jest pruska dyscyplina. I dość mocno to popamiętał, szczególnie że czasami był dość rozbrykany. Gilbert znalazł sposób aby go sobie podporządkować, mimo wszystko teraz już nie wszystko wyglądało w ten sam sposób. Teraz jego "panem" i władcą był jednak Hitler. Sam Gilbert wydawał się nagle o wiele mniej znaczący w tym całym przedsięwzięciu jakim była wojna.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Nie Cze 23, 2013 6:12 pm

Przeprosiny owszem, przyjął, ale z miną oburzoną, tak żeby Trzecia Rzesza miał świadomość, że przeprosiny zostały przyjęte z wielką łaską i tylko dzięki dobrej woli Führera.

- Oczywiście, że to był błąd, och, zachowujesz się jak nieznośny przedszkolak, który bierze cukierki od obcych ludzi! I co, jak mam Cię tego oduczyć? Przełożyć przez kolano i zbić pasem? Odpowiedz na moje pytanie! Zapewniam Cię, że jeśli to byłoby skuteczne to nie zawahałbym się ani przez moment!

Wyrzucił nienawistnie i spojrzał rozjuszony na Rzeszę. Tym razem nie dawał mu żadnych przerw, na nic. Po krótkim wdechu, zaczął mówić dalej.
- Och, jestem pewien, że już nigdy więcej tego nie zrobisz! I zapewniam Cię, że osobiście dopilnuję, żebyś poniósł pełną odpowiedzialność za swoje czyny! Już ja Ci dam karę, odechce Ci się takich wybryków i samowolek! I jakakolwiek nie będzie to kara, jednego możesz być pewien - masz szlaban na wszelki alkohol. Na piwo też. Do odwołania!
Wykrzyczał ostatnie zdanie i dopiero teraz sobie odpuścił. Oparł się o oparcie fotela. Oddycha głośno i nerwowo. I cały czas patrzy na Trzecią Rzeszę.
- Proszę! Co masz mi jeszcze do powiedzenia? Słucham!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Pon Cze 24, 2013 3:55 pm

Był pewny, że po mimo jego "poddania się bez walki" i zgody na wszystkie konsekwencje tego zdarzenia nie dają mu pewności, że wszystko o czym teraz mówią skończy się z chwilą wyjścia z samolotu. 
Hitler był nerwowy i dobrze wiedział, że to go dostatecznie nie usatysfakcjonuje. Mimo iż był narodem i miał własną osobowość, własne myślenie i własną wolę będąc zależnym od jednego człowieka jego prawa do czegokolwiek radykalnie się zmniejszały. Wiedział co może robić a czego nie i tylko to tkwiło mu w umyśle nie dając przejść bardziej racjonalnemu myśleniu na temat jego egzystencji. Hitler miał całkowitą kontrolę nad wszystkim co robił. Czy mógł też kontrolować jego myśli? Może to śmieszne ale częściowo tak było. Już śmieszne zakazy i nakazy dawały mu do zrozumienia, że nie może robić wszystkiego na co ma ochotę szczególnie gdy wódz to widział. 
Czasami był gorszy niż jego wszyscy bracia. Jego bracia byli czasem złośliwi i lubili wytykać mu błędy ale nigdy nie zajmowali się rozkazywaniem mu. 
Spoglądał na Führera i dumał nad każdym jego słowem. Po raz kolejny dostał dość sporą reprymendę podobną do kary dla kilkulatka. Zabranianie mu piwa, kontaktów z innymi było dość na porządku dziennym.
Westchnął tylko.
-Gut, mein Führer -zgodził się tylko na to bo wyjścia nie miał choć. Tak naprawdę miał gorzki żal, że jego bracia poją ile chcą w chwili gdy on haruje by przygotowywać się do wojny. W końcu każdy prawdziwy Niemiec miał we krwi wysokoprocentowe piwo.
-Ja, pragnę powiedzieć jedynie na swoją obronę, że chciałem porozumieć się mentalnie z ZSRR. Poniekąd częstowanie wódką w Rosji to znak szacunku..-tak naprawdę to jego wodza nikt nie poczęstował bo pewnie gdyby tak się stało jego ominęłaby kara.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Pon Cze 24, 2013 6:28 pm

I właśnie tą próbą obrony Trzecia Rzesza wwalił się w jeszcze większe bagno.
Bo Hitler wcale nie spodziewał się odpowiedzi. Nie takiej. Liczył, że na jego pytanie Rzesza jeszcze raz przeprosi i powie, że nie ma nic do dodania.
Powinien położyć uszy po sobie i słuchać co mam mu do powiedzenia! Nie dość, że pozwala sobie na takie wybryki to jeszcze jak się teraz zachowuje! Co za samowolka i pycha, co za brak dyscypliny i okiełznania!
Posłał Rzeszy rozwścieczone spojrzenie.
- Zamknij się!
Wrzasnął głośno.
Oczywiście, że gdyby i on razem ze Stalinem się napił to nie robiłby teraz takich cyrków i fochów. Też miałby dobry humor i wszystko byłoby mu obojętne. A przynajmniej do porannego kaca.
Ale nie napił się i jest teraz wściekły. I Rzeszy się za to oberwie.
Za to, że jest w złymi miejscu o złym czasie. I że pozwolił sobie na to, aby tak się wystawić. Cóż, teraz przyjdzie mu za to zapłacić zdecydowanie za wysoką cenę.
- Teraz siedź cicho i słuchaj tego, co mam Ci do powiedzenia! Zacznijmy od tego, że zachowałeś się nieodpowiedzialnie, dziecinnie i wykazałeś całkowity brak szacunku wobec mnie! Jest to skandal i nie mogę pozwolić na to, aby tak zachowywało się państwo mające wkrótce stać się potęgą!
Wydyszał, jeszcze raz opierniczając Rzeszę. Kiedy już po raz kolejny uświadomił mu, jak bardzo źle się zachował i jak bardzo wszystkich zawiódł, postanowił przejść dalej.
- A teraz porozmawiamy o karze dla Ciebie. Bo oczywiście zakaz picia alkoholu, piwa oraz spotkań towarzyskich jest oczywisty i jest tylko jedną częścią kary. Ale to nie będzie wszystko, o nie!
Wyjaśnił, a następnie zaczął kontynuować.
- Skoro już to sobie powiedzieliśmy, to zanim ja powiem Ci jaką karę mam dla Ciebie, to chciałbym abyś jedną z kolejnych kar wymyślił sam dla siebie. Masz na to pięć minut! Proszę, powiedz mi, jaką karę dla siebie wymyślasz!
Spojrzał wyczekująca na Trzecią Rzeszę. Tak, wśród kar jakie dla niego wymyślił jedną z nich było kazanie mu, aby sam siebie ukarał.
Czyż to nie genialne? Nie dość, że jedną z kar sam sobie wymyśli oszczędzając mi czasu i będzie musiał męczyć się z tą karą to jednocześnie to wymyślanie będzie karą samą w sobie, bo czyż nie jest to w pewien sposób upokarzające~?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Nie Cze 30, 2013 4:57 pm

Chyba nie zrobił tego co powinien bo wódz wyglądał na jeszcze bardziej zdenerwowanego i rozczarowanego. Mimo wszystko nic złego nie powiedział, nic co mogłoby mu jawnie zaszkodzić. Czego więc pakował się w jeszcze większe kłopoty?
Zamknął się na dość długo, jak było mu przykazane. Na to wyglądało, że cokolwiek powie zostanie obrócone przeciwko niemu. Tak więc zrezygnował z jakiegokolwiek tłumaczenia. Słyszał tylko o tym jak bardzo jest niedobry, zły i nieodpowiedzialny. A starał się jak mógł tylko nie zawsze wychodziło mu tak jak chciał. Czasem był nawet aż za bardzo naiwny i przychodziło mu teraz za to płacić tak drogą cenę.
Kara na alkohol to było już dla niego wystarczająco dużo. Po prostu czasem (a starał się ograniczać ową chęć do picia piwa) miał ochotę się napić razem z braćmi. Jak każdy normalny zdrowy Niemiec.
A on w ogóle miał jakieś życie towarzyskie? Szerze w to wątpił, z nikim się nie spotykał bo nie mógł, z resztą od zawsze dość mocno go pilnowano. A teraz przy Hitlerze nie mógł nawet na chwile spojrzeć na jakąkolwiek kobietę. To było dość mocno dobijające, bo wszędzie gdzie jeździł wypełniał tylko rozkazy i zaraz musiał wracać oddelegowywać się do Berlina. Nadal było mu przykro, że wszystkie jego kontakty ograniczały się do spotkań służbowych.
Skoro już musiał sobie wymyślić karę a było to dla niego czymś wyjątkowo ciężkim i zniechęcającym pomyślał, że i tak wszystkie jego kontakty teraz zupełnie uległy zniwelowaniu postanowił odbyć tę karę w zupełnej samotności.
-Mein Führer -zdecydował wreszcie:
-Niech moją karą będzie zamknięcie na najbliższe dwa tygodnie w swoim apartamencie bez możliwości przyjmowania kogokolwiek.
Zdecydował się na coś co najmniej będzie uwłaczaj jego godności a jedynie będzie więźniem we własnym kraju. Po prostu poczeka aż wódz zmięknie i znowu pozwoli mu wyjść na zewnątrz.
A teraz? Teraz już nie mógł się nawet do nikogo odezwać.
W końcu był karany o byle co, o każdy głupi młodzieńczy wybryk.
Czy mógł żyć bez stresu i dobrze się bawić? Odpowiedz brzmi: nie.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Nie Cze 30, 2013 9:39 pm

Potarł sobie skroń, starając się w ten sposób chociaż odrobinę uspokoić. Oczywiście nie pomogło.
Teraz pomogłoby chyba tylko lekarstwo od Mengele. Naturalnie, nigdy mu o tym nie powiem. Nigdy nie zniżyłbym się do poproszenia go o zastrzyk. Poza tym, nie ma go w tym samolocie.
Wbił spojrzenie w Rzeszę i milczy. A kiedy on milczy, to każdy, kto ma okazję nieco dłużej z nim przebywać, wie że oznacza to, iż jest jeszcze gorzej niż gdyby krzyczał. Bo jeśli krzyczy, to oznacza to, że jest wściekły. W furii.
A teraz zwyczajnie szlag go wziął i musiał w ciszy przetrawić to, co właśnie usłyszał. Rzesza powiedział coś, co przerosło jego najśmielsze oczekiwania.
- Więc... tuż przed wybuchem wojny, kiedy każda para rąk do pracy jest cenna... Ty... Ty chcesz tak po prostu zrobić sobie dwutygodniowe wakacje w swoim apartamencie, tak? Tak?
Wysyczał wreszcie, z jadem w głosie. Spojrzał na Rzeszę. Wzrok Adolfa nie tylko jest pełen złości. Nie, teraz jest raczej przepełniony chęcią zimnej zemsty, wymierzenia kary: po pierwsze za nieodpowiedzialność i przynoszenie mu wstydu. Po drugie: za próbę uniknięcia obowiązków.
- Nie pozwolę Ci na to, o niee. Tak nie będzie.
Zmarszczył brwi. Wstał ze swojego miejsca, stanął na wprost Rzeszy, wziął się pod boki.
- A teraz wstajesz, ściągasz pasek, podajesz go mi i ściągasz spodnie. Następnie przekładasz się przez siedzenie i wypinasz tyłek. Masz pięć minut, to rozkaz.
Wysyczał, nie przestając mierzyć Ludwiga wzorkiem.
Już ja mu dam, oduczę go kombinowania! Sam się o to prosił, to niech ma. Może jak nie siądzie jakiś czas na tyłku, to zacznie rozumieć czego się od niego oczekuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Nie Cze 30, 2013 10:40 pm

Sam nie wiedział już czy to co mówi było w jakimś innym języku, czy Hitler przeinaczył wszystkie jego słowa. Z każdą chwilą było coraz gorzej, a teraz to już osiągnęło apogeum.
Chciał się bronić i powiedzieć, że to nie tak jak myśli. Miałby pracę ze sobą w swoim apartamencie, przecież nie rzucił by przez ten czas spraw wojny. Hitler zaczął myśleć zupełnie nonsensownie albo po prostu przestał mu wierzyć:
-N-nein, mein Führer. Pracowałbym u siebie w apartamencie- -przerwał nagle bo Hitler nie dał mu dojść do słowa. Nie rozumiał jak mógł myśleć, że chce wymigiwać się od obowiązków. Chyba nie byłby sobą, nigdy by tak o tym nie pomyślał. Czuł się nieco zawiedziony ale to jeszcze nie było to co momentalnie "zwaliło go" z nóg. Dopiero po tym co powiedział, a raczej kazał zrobić mu wódz dostatecznie wzbudziło w nim nieprzyjemne uczucia rodem z dzieciństwa.
Chciał go ukarać jak małolata, i tym razem nie mówił już że to zrobi a rozkazał mu się na to przygotować. A on nadal w szoku nie mógł nic z tym zrobić.
Byli sami w kabinie, może nikt tego nie zobaczy i nie usłyszy. Miał taką nadzieję bo czuł, że sama myśl o tym, że MUSI się rozebrać praktycznie do pasa wprawiała bo w myślowy dysonans. Tak bardzo tego nie chciał, przecież był dorosły. Jednak rozkaz był rozkazem i nawet w ciele dorosłego mężczyzny musiał ową uległość w stosunku do wodza znieść.
Wstał więc z miejsca, ściągnął pasek od spodni bez słowa i podał go szefowi jak mu kazał. Nieco opornie jednak zaczął myśleć gdy przyszło mu ściągać spodnie. Nadal tkwiła w nim bardzo silna nuta sprzeciwu. Zmarszczył brwi nieco zrozpaczony tą sytuacją. A czas leciał nieubłaganie...
W końcu musiał się zdecydować. Zsunął więc spodnie do kolan i usadowił się tam gdzie mu kazano i w taki sposób by Hitlerowi było wygodnie go bić do czasu gdy mu się to znudzi.
Wziął głęboki oddech, nieco czerwony ze wstydu i zdenerwowana. Czekał na wykonanie wyroku w głuchym szumie samolotu....

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Nie Cze 30, 2013 11:14 pm

W milczeniu przyglądał się Rzeszy i z pewnym zadowoleniem patrzył jak ten pomimo oporów wypełnia jego polecenie.
Może będzie jeszcze z niego jakiś pożytek, pomyślał, ściskając w dłoni skórzany pasek.
Starannie ukrył zadowoleniem z faktu, że zaraz wymierzy Trzeciej Rzeszy taką karę. Jeszcze od kiedy był brzdącem, którego ojciec karał klapsem w tyłek, marzył o tym, żeby kiedyś było na odwrót - żeby kiedyś to on mógł zlać kogoś, a nie być lanym.
I proszę, wystarczyło zostać Führerem, żeby spełnić sobie jedno z takich drobnych marzeń, taką malutką zachciankę...
Kiedy Rzesza wreszcie był gotowy, Adolf ścisnął mocniej pasek w dłoni, wziął lekki zamach i...
lekko trzepnął Ludwiga w tyłek.
Jakby się zawahał. Albo po prostu sprawdzał. Ot, takie próbne uderzenie.
Przez chwilę stał w milczeniu i patrzył na Trzecią Rzeszę. A potem wziął szybki, dużo większy niż za pierwszym razem, zamach i uderzył z całej siły. Po samolocie rozległ się suchy trzask paska lądującego na tyłku Ludwiga.
A następnie kolejne uderzenie. I jeszcze jedno. I jeszcze.
Adolf uderzał mocno i szybko, wyładowując swój gniew. Przy około dziesiątym razie, zamachnął się nieco za bardzo i uderzył niżej.
Rozległ się mocniejszy, nieco wyraźniejszy trzask paska uderzającego w gołe ciało. Adolf spojrzał na czerwony ślad na nodze Ludwiga. Czerwona pręga niemal od razu zaczęła lekko puchnąć. Cóż, uderzył mocno, nie żałował.
Patrzył się na to jak zahipnotyzowany. I podsunęło mu to kolejny, jeszcze gorszy pomysł. Na moment opuścił pasek, nie wziął zamachu. Zamiast uderzyć, odezwał się i złożył Ludwigowi propozycję.
- Dam Ci wybór. Albo dostajesz jeszcze dziesięć razów i po powrocie do Berlina znosisz wszystkie szlabany, albo... anuluję Ci je i będziesz mógł się napić lub gdzieś wyjść. Ale pod jednym warunkiem. Na kolejne dziesięć razów zsuniesz bokserki. Wybór należy do Ciebie. Masz pięć minut na podjęcie decyzji.
Wyjaśnił i na moment zerknął na twarz Ludwiga.
Ha, jestem ciekawy czy wypady w wolne wieczory i picie piwa jest dla niego aż tak ważne, że zdejmie teraz i bieliznę, czy też woli znosić szlaban na to przez czas bliżej nieokreślony...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Wto Lip 02, 2013 2:40 pm

Czekał na karę ze stoickim spokojem. Przynajmniej takie zdawał wrażenie bo faktycznie bardzo był zdenerwowany i bezsilny tego co zaraz się stanie.
Dlaczego on musiał to wszystko znosić? Przecież nie robił nic złego, przeprosił kilka razy a to tylko pogorszyło sprawę. Co więc zrobił nie tak? Chętnie by się zastanawiał ale pierwsze uderzenie rozwiało jego natłok myśli i sprowadziło na ziemię.
Może nie było zbyt silne ale momentalnie sprowadziło ze sobą złe wspomnienia z dzieciństwa. Przymknął więc oczy, zacisnął palce na oparciu krzesła i postanowił wytrzymać.
Kolejne uderzenia były silniejsze jednak on nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Przez tę długą chwilę nie czuł nawet bólu, pewnie to nastąpi potem... To bardzo nieprzyjemne i zawstydzające, karą samą w sobie nie będzie jedynie sam akt zbicia go w taki sposób (miał szczerą nadzieję, że nikt tego nie przyuważy) a bolące pośladki na kolejnych kilka dni.
Był chyba za bardzo zszokowany żeby wykonać jakikolwiek ruch w tej dziwnej pozycji. Czekał aż to się skończy w tym głuchym szumie samolotu nie mógł usłyszeć własnych myśli.
Już nie wiedział czy to duma tak boli czy dół pleców.
Po tych długich pięciu minutach wódz nagle przestał go uderzać. Głuchy i ślepy mentalnie nagle nieco się przebudził. Wziął głęboki oddech i czekał ja jakiś znak, nie chciał nawet odwracać twarzy. Wtedy Hitler złożył mu propozycję, jednak taką której on sam nie umiał rozwiązać. Borykał się naprawdę z ciężkim problemem. Bo co by nie wybrał skazuje go na poniżenie większe niż to z czym teraz się męczy.
Zdekoncentrowany bardzo nie chciał rozbierać się bardziej, nigdy sobie nie wyobrażał że będzie musiał się tak poniżyć. Na samą myśl o ściągnięciu bielizny robił się mocniej czerwony na twarzy. Co mu więc zostało? Znoszenie wszystkich tych zakazów dopóki ten się nie znudzi? Ile to mogło trwać? Miesiąc, dwa a może nawet rok?
Dlaczego tak trudno mu się było przełamać?
W końcu z tego całego rozmyślania jeszcze bardziej nie umiał rozsądzić co będzie lepsze od drugiego.
-Mein Führer -mruknął w końcu rozstrojony nadal zaciskając łapy na oparciu:
-Nie jestem godny by wybierać dla siebie kary. Herr mi przykaże a ja jego słowa wypełnię. -dokończył zdenerwowanym ale nadal spokojnym tonem.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Wto Lip 02, 2013 2:53 pm

Z rozmyślań wyrwały go słowa Trzeciej Rzeszy.
... nie jest godny, żeby wybierać? Boi się podjąć decyzji, czy po prostu chce mi być do samego końca posłuszny...? Och, Rzesza na pewno się nie boi, z pewnością jest mi po prostu oddany. Na pewno. Ale w takim razie...
Zrobiło mu się nieco głupio. Spojrzał jeszcze raz na Ludwiga. Zastanowił się dłuższy moment, tym razem na spokojnie, bo przecież wyładował już nieco złości, a i trochę czasu upłynęło - wystarczająco dużo, żeby mógł zdążyć ochłonąć po całej sytuacji ze spotkania w Moskwie.
Chyba... chyba nieco się zapędziłem. Możliwe, bardzo możliwe, że nie powinienem był aż tak potraktować Ludwiga... no, ale przecież nic wielkiego się przecież nie stało! Przynajmniej dostał lekcję, której prędko nie zapomni!
Co do tego nie miał najmniejszej wątpliwości. Westchnął tylko i położył pasek obok Trzeciej Rzeszy.
- Wstawaj i ubieraj się. Myślę, że tyle w zupełności Ci wystarczy... a co do szlabanów... myślę... - zawahał się nieco. - Myślę, że tym razem mogę Ci je darować.
Stwierdził już spokojnym głosem. Spojrzał po raz kolejny na Rzeszę. Wyminął go, żeby usiąść na swoim miejscu, a wtedy spojrzał uważniej na twarz Ludwiga.
- ... jesteś calutki czerwony na twarzy...
Podzielił się na głos swoim spostrzeżeniem. Zmarszczył brwi, jakby nad czymś się zastanawiał. Swoją drogą, to... to ciekawe, pomyślał.
Usiadł na swoim miejscu, wciąż z ukosa zerkając na Trzecią Rzeszę.
- Właściwie, to nawet lepiej się składa. Bo w takim wypadku mam dla Ciebie zadanie, które wykonasz zaraz po naszym lądowaniu w Tempelhof.
Zakomunikował, nie mówiąc jeszcze o co mu chodzi. Uśmiechnął się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Wto Lip 02, 2013 4:52 pm

Był poniżony, obolały i w ciszy czekał na odpowiedz wodza. Nadal trwanie w takiej pozycji go wręcz dobijało. Wystarczyła sama myśl o ściągniętych spodniach i osłoniętej bieliźnie by go doprowadzić do stanu niedyspozycji umysłowej ze stresu i wstydu.
Kamień z serca spadł mu dopiero gdy Hitler zrezygnował z dalszych działań na jakie kazał się mu zdecydować.
-Gut, mein Führer.
Podniósł twarz i tors nadal lekko drżący ze zdenerwowania i stanął na nogi. Zaciągnął spodnie i założył pasek. Pośladki nadal go piekły, chyba bardziej niż przedtem, ale nie odezwał się ani słowem. Spuścił wzrok i doprowadził się do porządku w krótkim czasie.
Nie skomentował stanu swojej twarzy, bo nadal mu było wstyd. Był bardzo milczący i chyba odechciało mu się wszelkiej rozmowy ale i przede wszystkim siedzenia na swoim miejscu. Stanął przy wodzu i spojrzał z ukosa przez okno samolotu. Przez chwilę nawet zapomniał, że tutaj jest. Wolał myśleć o tym jak o jakimś koszmarze...
-Jawohl mein Führer. -zgodził się już nieco wyraźniejszym tonem choć nadal jego stan umysłu wydawał się dość mocno nieobecny. Chyba nadal bardzo przeżywał tą sytuację nie dając po sobie poznać.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Sro Lip 03, 2013 7:58 pm

Cóż, jego dla odmiany zaczyna coraz bardziej bawić cała ta sytuacja. Czerpał niesamowitą przyjemność z każdego najmniejszego, nie ważne jakiego przejawu swojej wyższości. Swojej władzy.
Mogę absolutnie wszystko.
Pomyślał przeszczęśliwy, już po raz któryś.
Jednak mimo to stara nie dać po sobie poznać, jak bardzo go to bawi i sprawia mu przyjemność. Przyjął obojętny wyraz twarzy, usiadł sobie wygodnie w fotelu i zerka z ukosa na Trzecią Rzeszę.
Ale mimo to... czeka nas jeszcze dużo pracy nad niektórymi sprawami. Chociaż Rzesza jest mi teraz całkowicie posłuszny, muszę jeszcze bardziej to w nim zakorzenić, muszę mieć pewność, że nigdy, ale to nigdy mnie nie zdradzi.
Odchrząknął.
- Po wylądowaniu w Tempelhof zajmiesz się zamówieniem do naszej kwatery najlepszego piwa oraz najsmaczniejszych przekąsek. Do tego zaprosisz wszystkich z górnej półki - Bormann, Himmler, Goebbels, Göring, Speer... chcę ich wszystkich widzieć. I Ciebie też. Razem będziemy świętować nasz kolejny sukces. Który, jak pewnie zdajesz sobie z tego sprawę, jest kluczowy. Teraz jeszcze tylko kilka spraw, dokończenie zbrojeń i zaczynamy to, co planujemy.
Dopiero teraz pozwolił sobie na lekki uśmiech. Nie miał już nic więcej do powiedzenia, a samolot powoli zaczął podchodzić do lądowania.
Wygląda na to, że zbliża się koniec ich podróży, kolejny etap przygotowań do wojny jest już za nimi.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   Sro Lip 03, 2013 9:37 pm

Uspokoił się odrobinę ale humor nie polepszył się ani trochę. Chyba dość minie nim przestanie o tym tak intensywnie myśleć. Wziął głęboki oddech i spojrzał ponownie za szybkę. Chciał stąd jak najszybciej wysiąść. Wódz nadal cały czas go obserwował a on przez ten cały czas wreszcie stracił całą "czerwień" z twarzy. Teraz odliczał tylko minuty do lądowania i czekał cierpliwie na swoje kolejne zadanie. Na szczęście już nie karę.
Gdy tylko dostał polecenie, a na szczęście nie było ono zbyt trudne ale wymagało kontaktu z innymi nazistami, mentalnie się ucieszył. Nic nie przebije tego z czego musiał dziś wybierać.
-Jawohl mein Führer -odpowiedział bez wahania akurat w tej chwili samolot zaczął lądować na lotnisku w Berlinie.
Koszmar nareszcie się skończył...

[z/t]

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]   

Powrót do góry Go down
 
Samolot lecący do Berlina [Moskwa-Berlin]
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: