IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Domy Anglii

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Nie Cze 09, 2013 10:34 am

To, że Anglii brak było koordynacji ciało - wszystko inne nie znaczyło, że chciał, by podtrzymywał go jakiś wysłannik zaświatów o wyglądzie jego krnąbrnego, zdradliwego... No, Ameryki. Ale życie nigdy specjalnie go nie lubiło, co przynajmniej zgadzało się z podejściem Anglii, który też nie lubił życia.
Wymamrotał coś złego, jednak tym razem jego głos przeszedł w bełkot. Nawet komuś, kto urodził się w kraju anglosaskim trudno było czasem zrozumieć tak zwany najebany angielski w najczystszej formie. Arthur posługiwał się płynnie wszystkimi akcentami z wysp, jakby nie patrzeć.
- No... To jeden z tych - powiedział Anglia, przesuwając się tak, że można było to uznać za gest, którym wskazał domki ułożone w rzędzie. - Czer-fony.
Wszystkie były czerwone. Anglia zresztą wiedział, gdzie dokładnie mieszka, ale skoro już te nadwrażliwe wróżki zesłały mu pomoc, to naprawdę, czemu by z niej nie skorzystać? Tylko dlatego, że wygląda jak ten gówniarz?
Tak... Może choćby dlatego.
- Zapchlony 'meryka - dodał nagle zgryźliwie, unosząc lekko twarz i patrząc na niego z bliskiej odległości i z jakiegoś powodu jeszcze bardziej mrużąc oczy. - 'steś za blisko. Co, 'esz się tu przytulać? Ha... Piep-szona wyobraźnia... - Dodał takim tonem, jakby miał w planach zrobić jej coś bardzo niedobrego. W nocy i ciemnym zaułku, oraz w towarzystwie kilku barczystych dżentelmenów.
Potrząsnął głową.
- Mój dom - przypomniał mu. Twarz miał rumianą od alkoholu, oczy błyszczące jak w gorączce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Nie Cze 09, 2013 12:37 pm

Jones powędrował za ręką Anglii i w sumie nie był zdziwiony z takiej odpowiedzi. Tak pijaczyna nie miał zielonego pojęcia gdzie mieszka a co gorsza on też nie bardzo wiedział. Zostało mu tylko rozglądanie się i absolutne pójście na chybił trafił albo przypomnienie sobie charakterystycznej rzeczy. Westchnął i jakoś niezbyt przeją się brakiem chęci zielonookiego do przytulania go. W sumie to nie było przytulanie tylko najlogiczniejszy wymysł by Brytol nie pofrunął na chodnik przyciągany grawitacją. Rozejrzał się jeszcze raz i w końcu postanowił się ruszyć. Już chciał zarzucić rękę blondyna na swoje ramię gdy doszła do niego pierwsza obelga. Potem jeszcze zgryźliwości... Mimo wszystko zacisnął zęby i trochę żałował, że się tu znalazł.
- Dobra już dobra - powiedział zmęczonym głosem i zarzucił ręke Anglii na ramię a drugą objął go w pasie i zaczął powoli iść rozglądając się na boki. W sumie... Może fakt iż spotkał Arthura pijanego nie był taki zły? Chwila o czym on bredzi?! Był fatalny! Zachował jednak przekleństwa dla siebie i błagał Boga o jakieś natchnienie, znak czy coś w tym stylu.
- Słuchaj jestem dobrym duchem, ale nie jestem tu by cię zaprowadzić do domu! - powstrzymał się od warknięcia i przeniósł wzrok na Arthura - Możesz sobie mnie winić za wszystko o co podejrzewasz - "podejrzewasz" gdyż zapewne wszystkie przemyślenia Anglii były błędne - Prawdziwego Amerykę, ale musisz powiedzieć mi jaki masz numer drzwi bo ja tego nie wiem. - znów starał się na może nie miły ale opanowany głos. Mimo wszystko wdarła się jakaś nutka błagalna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Nie Cze 09, 2013 10:05 pm

Anglia w ogóle ducha nie słuchał.
- Wiesz'o? - zapytał, wykrzywiając wargi i nagle chwytając go za przód ubrań. - 'Enawidzę piepszonego 'meryki. Cholerny, zapchlony gówniarz - przekleństwa wychodziły mu zadziwiająco ładnie i wyraźnie w porównaniu do reszty.
Cóż. Nie ma to jak setki lat czystej praktyki. Szlifowanie własnego języka, piękne zdania, zabawa słowem, bogate określenia, dziesiątki najbardziej pomysłowych slangów. Koniec końców i tak liczyło się, że angielski miał naprawdę ogrom określeń na narządy płciowe.
- Wiesz, 'o wyprawia? - zapytał Anglia z czymś na kształt przejęcia. Acz, że był Anglią, było to złudne wrażenie, ponieważ flegma nie pozwalała mu na coś takiego jak entuzjazm. Chyba, że była mowa o kopaniu kogoś. - Ten głupiec - parsknął. - Ciągle mówił od...odster...jące rzeczy i nie kładł 'uja na to, co my-szlę. Ale wziął mnie na ten piepszony mecz piepsz...nego baseballa, rozumiesz? Co miałem tam niby robić? A-ale w 'orządku... Myślałem, sze między nami jest w porządku.
Przewrócił oczami, a potem jeszcze prawie przewrócił się sam z siebie. I zaklął pod nosem, kontynuując skargi na Amerykę.
- Więc poleciałem do tego 'onego Białego Domu z nadzieją, że 'esz... Będzie lepiej. Ale był takim samym 'upkiem. A ty wyglą...sz jak on.
Zatrzymał się jakby w połowie toku myślenia i nagle spojrzał na Alfreda bardzo ale to bardzo dokładnie. Wyglądało na to, że chyba zaczyna do niego docierać, że duch o wyglądzie Ameryki niekoniecznie musi być duchem. Ale wtedy Arthur stwierdził:
- Chcę cię za niego pieprznąć. Za jego 'olerną wojnę w tysiąc... osiemset... - Nie dokończył daty, bo prychnął. - I to, co mi powiedział. Jakby to on był... Rozu'iesz... Ofiarą! - warknął.
W jego oczach pojawiły się łzy złości. Arthur właśnie przechodził do trybu niemowlęcego. Skarżyć na świat już się zaczął.
- Dałem mu 'ystko! A on... - przełknął ciężko ślinę i milczał dziwnie długi moment, chwiejąc się nieustannie. Spojrzał w błękitne oczy Ameryki i nagle jakby całkiem zmiękł. Kolana się pod nim ugięły i spojrzał w bok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Wto Cze 11, 2013 8:37 am

Odwrócił wzrok w stronę Arthura skupiając uwagę iż słucha, ale w sumie nie wie co ma wiedzieć. Tak, oczekiwał pomocy i strasznie rozczarował się słysząc tylko wyzwiska. Chyba był za głup,i by wierzyć iż Arthur po pijanemu może być choć o ton milszy i normalniejszy jak zwykle. W sumie to dalej jakoś starał się nie słuchać ani nie próbować nawet zrozumieć toku myślenia Anglii. Samo słuchanie i wyłapywanie słów jakie powiedział byłoby zbyt męczące dla Jonesa. Na dodatek cały czas wyższy blondyn nie dość, że musiał szukać punktu zaczepienia wśród masy podobnych domków to jeszcze pilnować, by Arthur nie miał bliskiego spotkania swej twarzy z chodnikiem. Wzdrygnął się dopiero czując na sobie wzrok Anglii jakby ten miał mu zaraz przywalić i to bynajmniej już nie jakiegoś tam ducha a prawdziwego jankesa. Zielonooki chyba jednak się rozmyślił i kontynuował swój wywód, a raczej zrzędzenie, dalej. Teraz jednak słowa dotarły do młodego chłopaka i zagotowały w nim krew.
- On cię kochał i chciał być wolny by nie być ciężarem! - pomyślał i w sumie dopiero po chwili zorientował się iż słowa wyszły mu z ust i to całkiem głośno. Przełkną ślinę zastanawiając się jak uciec z sytuacji. Rozpaczliwie spojrzał w oczy Arthura jakby chcąc go tym przekonać do słuszności swego niebytu jednak...skrzyżowanie się ich oczu zachwiało Brytyjczykiem...
- N-nic ci nie jest?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Wto Cze 11, 2013 9:38 am

Normalny Anglia zwykle mocno się spinał, kiedy ktoś używał słowo "miłość" w innym celu, niż by wygrawerować je na jakimś bardzo brzydkim prezencie na walentynki. Kiedy używano go odnośnie do niego akceptował jedynie frazę "Kocham Anglię, moją ojczyznę." Ale kochać jego, jego, kilkadziesiąt kilo mięsa i wody, w pełni funkcjonalny organizm, który pompował krew, oddychał i ogólnie rzecz biorąc żył - kochać Arthura Kirklanda - było niemożliwe, niepoprawne i niedopuszczalne. Głupie. Zwłaszcza, jeśli wypowiadał to duch o ciele i twarzy Ameryki z jego jasnymi włosami, które przyciągały uwagę bardziej niż hiszpańskie złoto i z oczami tak niebieskimi, jak ludzie wyobrażali sobie idealne niebo. Z z twarzą Alfreda, który przypominał mu wszystko, co najpiękniejsze i najgorsze w historii jego życia. Dlatego Arthur się wściekał. Bo nie ufał w ani jedno słowo, w którym on i miłość byli w jednym zdaniu, a wszystko było mówione tym denerwującym, dziecinnym głosem z wyprutą poprawną angielszczyzną.
Ale teraz nie był normalny. Był schlany, może jeszcze nie w trupa, ale już w bardzo starego człowieka.
- Nie mów tak! - warknął z frustracją i cóż, nieco płaczliwie. Znowu spojrzał na Amerykę, choć teraz brakowało w tym wściekłości, a był rodzaj... Przegranej. - Nie 'bchodzi mnie, szemu to zrobił... On zwyczajnie nie 'głby...
Zawiesił głos i, choć wyraźnie osłabł, to nie odrywał już wzroku od twarzy Alfreda. Pokręcił głową i uśmiechnął się żałośnie.
- To wredne - powiedział. - Że musisz wyglądać 'kurat, jak on. 'Upi 'wniarz.
Ostatnie słowa już wybełkotał, ponieważ był zajęty innymi czynnościami niż mowa; acz, podobnie jak ona, wymagającymi użycia ust. Pochylił się w stronę Alfreda gwałtownie, co wcale nie było zbyt trudne, chwytając go obiema dłońmi za kark i pociągając twarz w dół, gdzie ich usta mogły się spotkać. To był brzydki i niechlujny pocałunek pijaka, śmierdzącego alkoholem i omamionego duchami przeszłości. Jedno, trwające kilka sekund przyciśnięcie jednych warg do drugich, zdesperowany dotyk i trochę śliny pozostawionej na ustach. Kiedy Arthur się odsunął to na tak niewielką odległość, że zwyczajnie na Ameryce zawisł, chowając twarz w zagłębieniu w jego szyi. Uśmiechnął się, dotykając ustami odsłoniętej części szyi. A potem parsknął cichym, śmiechem.
- Cholerny'olerny 'Meryka - wymamrotał. - Nie 'ochasz mnie. Mieszkam obok, ty 'dioto.
I Bogu dzięki za to, że film urwał mu się już w pubie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Wto Cze 11, 2013 1:05 pm

Przymknął oczy i wciągnął nosem powietrze oczekując wybuchu Arthura i kolejnych przekleństw jaki to on, duch, jest głupi by mówić takie rzeczy, i w ogóle nie zna się na tym co to jest miłość i nie powinien się wtrącać. Jednak nic takiego się nie stało. Zapadła cisza, w której słychać było tylko warknięcie pełne frustracji. Wpierw uniosła się powoli jedna powieka potem druga i znów lazurowe oczy wpatrywały się w Arthura z dozą zaciekawienia jak i smutku. Z jednej strony jankesa intrygowały dalsze słowa, z drugiej nie chciał kontynuować czegoś co tak bardzo raniło byłego opiekuna. Heh teraz martwił się o tą zielonooką szkaradę.
Już chciał wypalić jakiś rzewny tekst, że musi wyglądać jak ktoś bliski Arthurowi bo akurat o nim najczęściej myśli i z nim ma najwięcej do przedyskutowania, by oczyścić umysł z nienawiści jednak nim Jones zdołał otworzyć usta, by powiedzieć zamierzoną kwestie został ściągnięty, a raczej jego głowa, trochę niżej i zakneblowany. Zakneblowany to złe słowo...raczej uciszony czymś na rodzaj pocałunku, do czego chyba w życiu by się nie przyznał, bo w sumie to nijak pocałunkiem nazwać nie można było. A poza tym winny był pijany Anglia. Jednak szok pozostał, bo raczej rzadko widzi się całujących facetów razem na środku ciemnej ulicy (Tym gorzej jeśli sam jesteś jednym z tych facetów). Ah żeby tylko była ciemna! Teraz przygasające światło latarni wydawało się błyszczeć jak słońce! Byleby tylko nikt tego nie widział! W sumie chyba Alfredowi powinno być to obojętne ale...
- Hm? - Dopiero teraz przyjrzał się domostwu obok. Rzeczywiście był to ten sam budynek jaki widział jakiś czas temu gdy odwiedzał Anglię. Zrobiło mu się głupio jednak i tak nie tak by zapaść się pod ziemie. Dopiero jego następne czyny przyprawił go o takie myślenie.
- Kocham cię - odparł miło uśmiechając się do Arthura. Tak uśmiech pierwszy raz od dłuższego czasu był szczery i prawdziwy. Emanował wręcz dziecinną niewinnością. Ale słowa słowami a czyny czynami. Bez ostrzeżenia wysoki blondyn pochylił się i wziął Arthura jak księżniczkę na ręce. Było to oczywiście i wygodniejsze i praktyczniejsze...o ile Anglia nie sprawi przez to zmiany koloru koszulki Alfreda na zgniłą zieleń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Wto Cze 11, 2013 9:37 pm

Pijani ludzie kontaktują nieco wolniej. Gdyby jednak Anglia jeszcze wolniej rozumiał sytuację, to zacząłby się albo cofać albo zupełnie stanął w miejscu, a wtedy jakiś czasowy paradoks byłby raczej nieunikniony. Dlatego z pustą twarzą poczuł, że świat ucieka mu spod stóp. A potem myślał.
Bardzo wolno wolno myślał. Potem jednak wymyślił.
- Asz t-ak pijany... Jesz-cze ne byłem - wyznał, mrugając z lekkim zaskoczeniem. Bo i uwaga ducha i to, że teraz ten niósł go jak cholerną pannę młodą... Tak, to była zdecydowanie najdziwniejsza sytuacja Anglii od czasów, kiedy obudził się na środku pustyni, ze skafandrem pod ręką. I potrafił to stwierdzić nawet po pijanemu.
Poklepał Amerykę po plecach, jakby chciał mu powiedzieć: powodzenia z szukaniem kluczy. Co do niego, prawdopodobnie było mu już absolutnie wszystko jedno, bo nie uważał sytuacji za prawdziwej.
- To 'dzo głupie - wymamrotał jeszcze do jego ucha, choć zabrzmiał już bardziej jak mruczący, zasypiający kot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Sro Cze 12, 2013 8:29 am

- Widzisz! - zawołał rozbawiony tym iż Arthur nadal uważa go za ducha, który jeszcze go nosi i wyznaje miłość. Zaiste pewnie i Anglia był rozbawiony aż tak dziwną wizją...o ile w ogóle nie uważał tego za tak samo realne jak jego wróżki. Choć chyba to było bez znaczenia skoro i tak jutro zielonooki nie będzie pamiętać tego wszystkiego... Uśmiechając się podszedł pod drzwi w tym samym momencie kiedy Arthur poklepał go po plecach. Dzięki bogu drzwi w tych czasach to nie jest wyzwanie dla włamywacza. Wystarczy wytrych a ową rzecz Jones posiadał. A po cóż mu coś takiego? A bo jakoś zbyt często gubią mu się kluczę...o dziwo wytrych nie znika nigdy! Niemniej jednak próba włamania się byłaby trochę nieelegancka co za tym idzie warto wpierw spróbować przeszukać czy gospodarz gdzieś w kieszeniach nie kryje z metalicznym brzdękiem pęku kluczy.
"Głupie"? O tak sytuacja była przekomiczna ale chyba nie o to chodziło Anglii. Alfred postawił go na ziemi i niczym rasowy policjant zaczął obmacywać wszystkie kieszenie w poszukiwaniu kluczy.
- Co jest bardzo głupiego? - zapytał by podtrzymać rozmowę i w sumie by dowiedzieć się co takiego znów wymyśli zielonooki jednak nie odrywając wzroku od ubioru Arthura i szukając kolejnych skrytek na małe przedmioty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Sro Cze 19, 2013 6:55 pm

Alfred musiał być duchem, a jeśli nim nie był, to Arthur był w stanie przekonać parlament, by wydał stosowne zarządzenie, które rozkazałoby Ameryce bycie duchem. W swojej wersji materialnej... Nah, nie. Po tutaj miałaby robić wersja materialna, prawdziwa i oschła jak stare zwłoki? Nawet Anglia tak pijany, że dumę zgubił gdzieś pomiędzy piątym a szóstym kuflem był przerażony na myśl, że Stany Zjednoczone Ameryki mogłyby odkryć go w takim stanie i robić cóż, takie rzeczy.
 - 'Łupie jest... - zaczął, ale z opóźnieniem zdał sobie sprawę, że Alfred od dłuższej chwili trzyma na nim ręce i je przemieszcza. Arthur średnio rozróżnił to z poszukiwaniem kluczy. Nagle odnalazł gdzieś zagubioną dumę, wyprostował się tak, jakby próbował wzlecieć w górę i dźgnął Alfreda prosto w pierś. - Uważaj, gdzie... 'tykasz, 'achorze... Jestem piepszonym 'perium, wiesz - spojrzał na niego zamglonymi od alkoholu oczami. Zatoczył palcem nad jego piersią. - Powinieneś... 'ać ze mnie pszykład... I wiedzieć... Haha... - Teraz te zamglone oczy dodatkowo się zaszkliły. - Sze izolacji nie utrzymasz. Musisz... 'ćzkimś'meryko...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Pią Cze 21, 2013 4:26 pm

Niby wsłuchując się w odpowiedź przeszukiwał dalej kieszenie bez jakiś złych intencji. Ba on nie mógłby mieć złych intencjo bo jest na to za dobry...przynajmniej według ogółu. Jednak jego dobry uczynek został przerwany. Podniósł wzrok na Arthura który nagle zaniósł się jakoś nie wyjaśnioną dumą. Zmarszczył brwi i   spojrzał groźnie na Arthura. Na serio... przyszedł tutaj by wyjaśnić sprawę a musi robić za matkę Teresę! I to jeszcze taką co można sobie ot tak obrażać. Zacisnął jednak szczęki i policzył do trzech starając się nie przywalić byłemu opiekunowi. 
- Tak, tak jasne wspaniałe Imperium... - rzucił bez krzty szacunku i jeszcze chwilę wpatrywał się w poczynania Arthura zanim znów nie zbliżył się do niego by znaleźć przeklęte klucze. 
- Brać przykład? Oczywiście... - mruknął pod nosem. Gdyby brał przykład z Anglii to pewnie obaj byliby teraz pięknie pijani i zataczający się na boki. 
"Izolacji nie utrzymasz" - z tym Alfred musiał się zgodzić. To było tylko kwestią czasu jednak póki owa izolacja trwa będzie się jej trzymać bo ma ona chronić państwo. 
Przymrużył oczy starając się skupić jednak nie mógł zrozumieć przedostatniego słowa Arthura.  Było ono plątaniną i bełkotem i zapewne w sumie pewnie było obelgą albo głupotą, fanaberią Anglii. 
- Oczywiście, ze muszę... - przytaknął bo jak to się mówi "lekarz nakazywał" i wrócił do szukania kluczy. - Do cholery gdzie ty masz klucze? - powiedział bardziej do siebie jak do byłego imperium zirytowany bezowocnymi poszukiwaniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Sob Cze 22, 2013 8:32 pm

- Wielkie... 'ększe niż ty kiedykolwiek będziesz, 'meryko - zarzucił Anglia, utrzymując swój poziom dumy małej wysepki, która w ramach rekompensaty za wielkość stworzyła największe imperium w dziejach świata. I musiała o tym przypominać na każdym kroku.
Naprawdę każdym.
 - Doskonale 'idzę, że mnie nie... Słuchasz. Pamiętam, jak 'yłeś 'szcze taki, o, malusieńki i ciągle robiłeś w majtki i biegałeś do mnie w nocy! Hmpf! - Ostatni dźwięk sukcesywnie wyraził wszystko, co wyrazić trzeba było pod koniec przemowy. Arthur spojrzał na Alfreda załzawionymi oczami. Wyraźnie był obrażony na świat, a ta obraza pochłonęła go na tyle, że na rzeczowe pytanie dał odpowiedź po naprawdę dużej chwili. Po tym, jak jego policzki zaczerwieniły się dość znacznie.
 - ...w dupie - burknął urażony. Pijacki foch i tyle. Anglia odwrócił twarz, w pokazie upartości dziesięcioletniego dziecka. Skoro i tak nie będzie tego pamiętał, to może się nawet zachowywać jak kompletny gówniarz.
I tak gada ze swoim wyobrażeniem.
Klucze Anglia miał w tylnej kieszeni spodni, zaś zapasowy krył się gdzieś w ogrodzie, miejscu odrobinę mniej oczywistym niż dywanik przed drzwiami (na którym oczywiście nie było żadnego welcome, ponieważ Arthur nie przyjmował wielu gości) i doniczka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Pią Cze 28, 2013 8:12 am

- Oczywiście, że nigdy nie będę tak wspaniałym Imperium jak ty Anglio! - zarzucił z przesadnością i specjalnie podkreślając "wspaniałym imperium". Oczywiście nie było to ironią, Ameryka ani myślał być imperium. Wystarczała mu otoczka supermocarstwa. Największego i najlepiej rozwijającego się kraju na świecie. USA pomimo młodego wieku posiadało taką siłę o jakiej Anglia mógłby tylko marzyć. Spora ilość żołnierzy, dobrze uzbrojona armia, nowoczesna technologia wojenna, silne zaplecze. Wszystko zarządzane przez mądre głowy z Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych oraz tych z samego Białego Domu. Czego chcieć więcej prawda? No może mieć tyle ludzi i taniej broni ile ma Wania... NICZEGO! Nie dość, że był samowystarczalny, to jeszcze mógł walczyć z kimkolwiek chciał będąc pewnym wygranej wojny nim owa w ogóle się zacznie. Trochę snobistyczne podejście jednak prawdziwe. Nikt nie mógł się mierzyć z mocarstwem jakim jest USA.
Jednak wracamy do sytuacji obecnej w jakiej jankes się znajduje, a nie jest ona za ciekawa... Niezbyt słuchał słów Arthura i dotarła do niego ostatnia artykulacja, która w sumie wyrażała wszystko i nic dla Alfreda. Niebieskooki jednak nie miał zamiaru polemizować z tak pijanym Angolem, bo przyniosłoby to więcej strat jak zysków. Błagał tylko by po milczeniu jakie teraz nastało padła odpowiedź co do tych cholernych kluczy. Tak, pomimo zdenerwowania Alfred był zbyt zmęczony lotem i po prostu wolał skończyć tą żenującą sytuacje. Czekał cierpliwie na odpowiedź w duchu błagając Boga o koniec męczarni i oczywiście karcenie się iż w ogóle tu przyjechał.
"W dupie?"
padła odpowiedź i Alfred drgnął oburzony tą odpowiedzią. Na serio już miał dość tych gierek a zmęczenie też nie przynosiło zbyt dużo cierpliwości. Mimo iż właściwie on serio nie powinien tego robić oburzenie wstrząsnęło Alfredem na tyle by jak zwykle postąpić bezrozumnie. Złapał i mocno ścisnął dłoń na nadgarstku Arthura i niezbyt delikatnie szarpnął Anglią by pchnąć go przodem na drzwi. Od razu oczywiście stając za Kirklandem i przyciskając go do ściany własnym ciężarem ciała.
- W dupie powiadasz? Mam nadzieję, że nie za głęboko. - syknął do ucha blondyna i niby w żarcie za złapanie za słówko, włożył od tyłu dłoń między nogi niższego blondyna i naparł nią na "wejście" Arthura.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Pią Lip 05, 2013 6:09 pm

Opóźniona przez alkohol zdolność do łączenia faktów, myślenia, reagowania (i zachowywania się z godnością) sprawiła, że nos Ameryki jeszcze przez krótką chwilę był idealnie prosty. Przez ten moment Anglia patrzył w żałośnie niebieskie oczy Alfreda z mieszaniną zaskoczenia i niezrozumienia, a jego twarz nawet w ciemności wyraźnie zrobiła się czerwona. Być może nieznośne ciepło, jakie nagle w nim wybuchnęło, wypaliło alkohol... Albo też tylko zagotowało w nim krew. Tak czy siak następną reakcją Anglii było gwałtowne przechylenie się do przodu i, z pomocą zaciśniętej pięści, oddanie celnego uderzenia prosto w jankeski nos. Następnie wykonał ruch, który prawdopodobnie był uderzeniem samym w sobie: ciało Arthura napadło na ciało Ameryki i zepchnęło ich obu z niskiego tarasu, po pięciu wąskich schodach, prosto w nieco błotnistą i mokrą trawę przed domem.
Potem uderzył go w brzuch. Kopnął kolanem niżej.
- Nigdy - wybełkotał w jego ucho. - Nigdy nie ró takich'czy bez... mojego pieprzonego pozwolenia, 'meryko- Duch, 'y nie, nie masz 'onego prawa...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Czw Lip 11, 2013 3:19 pm

Kto by pomyślał ile siły może mieć pijany człowiek...a zwłaszcza pijany angol. Nim Ameryka zauważył zwinnym ruchem Anglia wyswobodził mu się i zadał celny cios w nos. Alfred złapał się za uderzenie miejsce i cofnął się krok do tyłu, jednak wyczuwając koniec stopnia zatrzymał się spoglądając w dół. Odetchnął z ulgą, że nie wywrócił się na mokrą ziemię i podniósł wzrok otwierając usta by coś powiedzieć. Niestety nim zdążył wydać jakikolwiek dźwięk, Arthur rzucił się na niego i korzystając z kilku zasad fizycznych oboje runeli na mokrą i błotnistą trawę. Alfred w sumie bardziej, bo cały tył głowy, plecy i tyłek zaraz zrobiły sie mokre od wilgoci, zaś Arthur upadł na niego. Nie dośc złego jeszcze jankes musiał się bronić przed kolejnymi atakami blondyna.
- Uspokój się! - krzyknął starając odepchnąć od siebie Anglie. - To był tylko żart! - no ale kto mógł pomyśleć, że Anglia zareaguje tak agresywnie, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Czw Lip 11, 2013 5:31 pm

- 'art? - powtórzył rozjuszony Anglia, celnym uderzeniem łokciem trafiając w żołądek byłej kolonii. - Sam jesteś 'olernym żartem, Stany Pieprzone 'eprzonej 'meryki!
Nie mogło trwać długo, by Alfred z łatwością opanował furię wściekłego pijaka. Był młody, był trzeźwy i cholernie, nadludzko silny. Jednak przez chwilę Arthura absolutnie to nie obchodziło. Rezygnując z bicia na oślep i, jakby tknięty jedną prostą uwagą na temat żartu, zwyczajnie przeniósł obie dłonie i zacisnął je na szyi Amerykanina, nieruchomiejąc i wpatrując się w jego twarz z ślepą furią.
Duże niebieskie oczy, głupie okulary, jasne włosy...
Powoli rozluźnił uścisk.
- Nigdy więcej - warknął w jego twarz. - Nie żartuj w ten sposób, albo... Włożę ci 'one grabie w dupę.
To nie był szczyt elokwencji dżentelmena, ani nawet gróźb, które był zdolny wymyślić. Jednak brzmiał tak śmiertelnie poważnie, że każdy uwierzyłby w to, że mówi szczerze. Zwłaszcza, że jakieś grabie na pewno by się znalazły.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Czw Lip 11, 2013 9:26 pm

Rzeczywiście jankes trochę bardzo przesadził z łapaniem kolonialisty za słówka. Jednak by od razu wyładowywać całą frustracje w agresji? Cóż powinien się spodziewać tego po Anglii... zwłaszcza pijanym Anglii. Choć o ile trzeźwy Arthur jest nie do przewidzenia pijany tym bardziej. Jednak złość anglika nie malała a jeszcze bardziej rosła zadając niestety celne ciosy.
Włosy Alfreda niemal całkowicie zakryły się brązową mazią, zlepiającą je w strągi z tylko gdzieniegdzie prześwitami jasnych kosmyków blondu. Ciało jego zaś po podróży i poobijaniu odmawiało użycia zasobów siły jakie drzemały w młodym ciele. Czy może być gorsze upokorzenie jak zmieszanie Ameryki z błotem i obrzuceniem go obelgami? Ano może! Anglia potrafi jako chyba jedyny z nielicznych urzeczywistnić ten cud. Dłonie Arthura zacisnęły się na szyi Alfreda i na chwilę odebrały mu dech. Odruchowo złapał za nadgarstki kolonialisty jednak nie miał sił by oderwać od siebie blondyna.
"Zabije mnie?!" - przemknęło przez myśl Alfredowi, który z przerażeniem wpatrywał się w Anglię z rozchylonymi ustami, które chciały złapać haust powietrza. Wierzgnął nogami w ostatnim akcie rozpaczy by wyszarpać się spod dłoni oprawcy. Arthur jednak sam rozluźnił uścisk co Alfred od razu wykorzystał, nawet nie słuchając groźby. Odepchnął niższego blondyna i przewrócił się na brzuch, opierając przedramiona o ziemię i zacząć kaszleć oraz gwałtownie nabierać powietrza.
Chwilę trwało nim unormował oddech po czym uniósł się na wyprostowanych rękach i odwrócił głowę w stronę Anglii. Lazurowe oczy błyszczały od łez, o których jankes chyba nie miał pojęcia. Łzy wcale nie były wynikiem braku powietrza, a przerażenia i smutku. Uczuć jakie towarzyszyły próbie uduszenia przez osobę, którą jako jedyną kochał.
Jak bardzo śmieszne jest nie rozumienie sytuacji, w której czujesz jak zdradza cię osoba, której się zaufało mimo iż sam postąpiłeś podobnie. Ironia, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Pią Lip 12, 2013 8:56 pm

Zrzucony na ziemię Arthur nawet nie próbował się podnieść. Jedyne, na co się wysilił, to zebranie swoich członków do kupy tak, by nie pół leżeć-pół siedzieć jak porzucona lalka. Podparł się rękami, podnosząc tylko trochę do góry i napotkał twarz skopanego bez powodu szczeniaka... To jest ducha Ameryki.
Skrzywił się.
- Nie 'acz na mnie 'kim wzrokiem, 'meryko - wymamrotał wściekle, czując, że jego policzki pokrywają czerwone plamy. Wykonał kilka niezgrabnych ruchów, sięgnął ręką do tyłu i z tylnej kieszeni spodni wyszarpał nagle pęk kluczy, które cisnął pod twarz Alfreda. - Masz 'oje cholerne klucze. Tylko... Przestań.
Nie cierpiał tego cholernego jestem-małym-biednym-szczeniaczkiem spojrzenia pełnego łez. Kiedyś, dawno temu, Ameryka patrzył na niego podobnie, ale z cholerną litością. Potem nie patrzył w ogóle, ale, z dwojga złego, Anglia wolał wcale nie widzieć tych oczu, niż dostrzegać w nich tak... Nieprzyjemne uczucia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Sob Lip 13, 2013 5:09 am

Alfred zamrugał kilkukrotnie ze zdziwienia pozbywając się przy tym resztek łez. Tak, jankes nie miał zielonego pojęcia o jaki wzrok chodzi Arthurowi więc zmiana jej była nieco trudnym zadaniem dla jego umysłu... To, że odruchowo mimika twarzy zmieniła się po prostu w zdziwienie było nie zauważalne dla niego samego. Dopiero po dłuższej chwili gdy umysł przetworzył wszystkie dane zrozumiał iż ma przed sobą klucze do domu Anglii. Znalezienie kluczy okazało się wcale nie skomplikowaną czynnością jednak teraz Alfred zastanawiał się czy po tych wszystkich zdarzeniach nadal chce chociaż wprowadzać Arthura do domu.
Zmarszczył nos wpatrując się w klucze i myśląc nad ubłoconymi włosami i ubraniem oraz nad obolałym ciałem po ciosach byłego kolonialisty. Doszedł do konkluzji iż chyba wygodniej będzie zostać u Arthura...przynajmniej pół nocy! Westchnął i podniósł się z ziemi zabierając klucze po czym podszedł do Anglii i podał mu dłoń by pomóc wstać. Złość jankesowi szybko minęła gdyż znów jako duch-ameryka uśmiechał się miło do niższego blondyna w przyjazny sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Sob Lip 13, 2013 9:27 pm

Anglia popatrzył na wyciągniętą dłoń Ameryki, jakby ta zrobiła mu jakąś krzywdę. Zamrugał powoli, potem zaś parsknął histerycznie, odwracając twarz. Po chwili otarł oko, jakby z nieistniejącej łzy, ciągle uśmiechając się po pijacku.
- 'cajmy do domu, 'meryko, hmh? - zapytał z ironią tak czystą, jak rosyjska wódka. Widocznie on też pamiętał scenę z tak dalekiej przeszłości, że aż dziw bierze, że taka drobnostka w ogóle zalęgła się w jego umyśle. Przekrzywił lekko głowę i pozwolił sobie pomóc, choć najwyraźniej na tym jego kontaktowanie z rzeczywistością zostało uznane za zakończone. Oparł się trochę o ciało Alfreda, żeby nie upaść, po czym wymamrotał w okolicach jego głowy.
- 'ój słodki głupi 'czeniak - uśmiechnął się krzywo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Nie Lip 14, 2013 10:27 am

Nie przejął się widocznym fochem Arthura, a jedynie cierpliwie czekał z wyciągniętą dłonią. Ot chyba nie ma co się gniewać na pijanego mężczyznę, który zapomni swych poczynań zapewne za kilka godzin. Na dodatek jeśli mu się je przypomni definitywnie zaprzeczy. A jeśli by się nad tym zastanowić spieranie się w obecnej sytuacji nie pomogło by w szybkim powrocie do domu... Och chwila, po co właściwie jankes przyszedł do Arthura?
"Wracajmy do domu, Ameryko"
Nawet przepełnione tak czystą ironią, lub już sarkazmem, zdanie sprawiło, że Ameryka na chwilę wrócił do tak odległej przeszłości. Uśmiech zbladł mu na chwilę, jednak pomimo silnej woli dopiero dotyk dłoni Anglii wyrwał jankesa ze wspomnień. Po krótkim zbesztaniu się w myślach za wspominki sam objął Arthura jednak niemal niezauważalnie, by znów nie rozzłościć gospodarza. Uśmiechnął się delikatnie słysząc "słodki" choć reszta słów niezbyt przypadła mu do gustu. Niemniej jednak nie pokazał tego po sobie tylko powoli poszedł do drzwi by otworzyć je przy pomocy kluczy.
- Dla rodziców, dzieci zawsze pozostaną małymi brzdącami, co? - spytał raczej retorycznie jednak miło i wesoło, jakby cieszył się iż dla Arthura w jakimś sensie nadal zostanie dzieckiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Nie Lip 14, 2013 9:54 pm

Właściwie ciągle jeszcze trochę drżał po tym, co Ameryka mu zrobił. Cóż, na co dzień wiele osób próbowało wejść mu do tyłka - czasem nawet bez wazeliny. Ale nieczęsto się zdarzało, że ludzie robili to w sposób dosłowny i, że byli Ameryką. Bez znaczenia czy prawdziwym czy nie. Na trzeźwo Anglia pewnie zszedłby na zawał z oburzenia, teraz jednak grzecznie trwał w szoku, który skutecznie opóźniał czas reakcji potrzebny do wyjęcia broni i odstrzelania głowy osobnika, który postąpił w ten sposób. Prawdopodobnie Arthur zdążył już założyć, że ta sytuacja nie istniała. Tak było najlepiej.
Z pijackiego namyślenia wyrwało go ciche skrzypienie otwieranych drzwi i pytanie ducha. Uchylił na wpół zamknięte powieki i parsknął.
- Że być, ale ty... Ty... Od dawna nie jesteś dla mnie 'ckiem, 'Meryko - wyjaśnił gburliwie, odsuwając się od niego i koślawie wchodząc do swojego domu. Jednocześnie zdjął brudną marynarkę, prawie się przy tym przewracając, i rzucił ją na wazon z kwiatami, który przewrócił się i, choć nie rozbił, to woda wylała się i zaczęła skapywać na podłogę. Arthur zaklął pod nosem cicho. W takim tempie istniała szansa, że niedługo spróbuje wsadzić kwiaty do stojaka na parasole.
- 'steś silnym, nieza-kurwa-leżnym krajem - dodał głośniej, krzycząc do cichego, pogrążonego w półmroku mieszkania. Nie zastanawiając się, czy zostawia za sobą Alfreda, Anglia wszedł po schodach. - I jestem z 'iebie dumny, ty 'ony 'gnorancie... Ale ciągle... 'Olernie cię casem nienawidzę.
Zaśmiał się z własnych uczuć, znikając gdzieś na górze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Sro Lip 17, 2013 3:32 pm

Alfred uśmiechnął się szeroko. Nie był już dzieckiem dla Anglii? To dobrze. Ma go za dorosłego i traktuje poważnie czyli tak jak chciał by postrzegali go inni. Kto wie, może jakieś plusy były sytuacji iż Arthur jest pijany. Możliwe, że nawet pijany Arthur jest w jakimś stopniu fajniejszy. Niezła zmiana myślenia jak na tak szybki czas!
Widząc chwiejący się wazon odruchowo w kilku susach już był przy nim jednak nie zdołał go powstrzymać od upadku i wylania się. Cóż...może potem zajmie się tym, choć nie bardzo pojęcia czemu on skoro wina była Anglii, ale najpierw musi w jednym kawałku odprowadzić Arthura do łóżka. Mimo to podniósł wazon do pionu i odwiesił marynarkę do szafy po drodze jednak usłyszał słowa gospodarza i zamarł. Uważał iż Ameryka jest silny i...był dumny? Dumny z jankesa?! Takie słowa z ust zielonookiego to nie jest jakiś normalny tok myślenia jakim mówił na co dzień. To było coś co zdołało poruszyć amerykańskie serce, które zazwyczaj od Anglii dostaje zgryźliwe komentarze i bure na każdym kroku.
Wszystko byłoby fajnie gdyby nie nagła i silna myśl, że Arthur tak tylko gada po pijanemu. Uśmiech zszedł mu trochę z ust i zamknął drzwiczki by spojrzeć za znikającym Arthurem na piętrze. Jakimś cudem blondyn szybko wlazł na pietro i to nie upadając co pięć minut, ale znając miłość Arthura do antyków pijany brytol w swym pokoju nieźle narozrabia więc Alfred w kilku susach wbiegł po schodach, by sprawdzić czy wszystko w porządku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Sro Lip 17, 2013 5:38 pm

Mniej więcej w momencie w którym Alfred wszedł na piętro, prawie oberwał w twarz butem Anglii. Przypadkowo, co dziwne. Arthur zwyczajnie zaczął się rozbierać, co polegało na dość komicznym podtrzymywaniu się ściany i naciskaniu jedną nogą na piętę drugiej, a potem odrzucanie buta zamaszystym ruchem. Pozbywszy się w ten sposób idealnie wypolerowanego eleganckiego obuwia, wymamrotał coś do siebie i zniknął w drzwiach od sypialni, nie myśląc o zamykaniu ich za sobą. Łóżko było widoczne już z korytarza. Arthur opadł na pokryty granatową pościelą materac i siedział półprzytomnie z zwieszoną głową.
- Co... Tutaj jeszcze robisz, duchu 'Meryki, hm? - zapytał nagle, zadzierając podbródek i patrząc w kierunku Alfreda niezbyt świadomie. Ale to było proste pytanie. Bardzo rozsądne jak na pijanego mężczyznę. Anglia zrozumiał, że Alfred mógł się pojawić na chwilę, trochę mniej rozumiał, że został, w ogóle nie miał pojęcia, czemu mu włożył palec w tyłek, ale dlaczego potem podążał za nim aż tutaj, to było... Frustrujące.
- W-wyjaśnij'ię - rozkazał mu bełkotliwie, czując się coraz ciężej i ciężej. Miał już dość, czuł się trzeźwiej niż wcześniej i nagle prawie zdał sobie sprawę z faktu, że jednak coś zapamięta z tego chorego wieczoru. W końcu trzymał się na nogach zdecydowanie nieźle. Chociaż, z drugiej strony Ameryka dalej tu był i... Arthur chciał się dowiedzieć, po co. Choćby po to, by móc potem zasnąć z czystym sumieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Pią Lip 26, 2013 1:01 pm

Już prawie wchodził na piętro gdy tuż przed twarzą miną go but Anglii. Cofną bardziej głową jak całe ciało w ostatniej chwili ataku i patrząc za butem, które przetoczył się gdzieś dalej stwierdził, że szczęśliwie nim nie dostał ani nie odsuną się dalej bo upadek z tej wysokości po schodach nie skończyłby się pomyślnie. Zmarszczył brwi zirytowany tak nagłym atakiem, bo przecież nic nie zrobił i wychylił się znów do przodu zaglądając do pokoju gdzie Arthur...chyba zdejmował buty. Jankes uniósł jedną brew i wszedł głębiej do pomieszczenia jednak drgnął i staną w bezruchu słysząc pytanie. Chwilę zastanawiał się jaką odpowiedź udzielić. Nawet jako pomocny duch ameryki serio mógłby sobie pójść i taka myśl przeszła mu przez głowę jednak potem coś innego zagościło pod blond czupryną. Niebieskie tęczówki zaiskrzyły i chłopak podszedł bliżej zielonookiego nie zwracając uwagi na jego władczy ton.
- Już nie pamiętasz? Ostatnio pokłóciłeś się z Ameryką. - zostanie wyobraźnią było całkiem pożyteczne. Gdyby Arthur był na tyle trzeźwy by nie otworzyć się przed prawdziwym Alfredem, o tyle jako pijany powinien wylewać wszystkie smutki duchowi, który w sumie nie jest prawdziwy. - Było wiele spraw, których nie wyjaśniłeś... Twoje sumienie to gryzie i teraz prosi o wyjaśnienia dla uspokojenia twej duszy. - jakkolwiek te słowa brzmiały kiczowato Alfred miał nadzieje, że przemówią do Arthura by uzyskać odpowiedź....i to taką, którą w miarę będzie dało się zrozumieć przez ten bełkot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Domy Anglii   Nie Sie 11, 2013 8:14 pm

- To znaczy z tobą - poprawił go chwiejący się w miejscu Anglia. Dalej mówił tym samym, bełkotliwym pijanym głosem, w którym słowa plątały się i mieszały. To w połączeniu z brytyjskim akcentem tworzyło z angielskiego używanego przez Arthura specyficzny kod, który sprawiał trudności w odszyfrowaniu nawet tym, którzy po angielsku mówili od zawsze. - 'Merko.
Och, pewnie dalej uważał go za zjawę czy ducha. Tylko, że teraz to przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Pijany Anglia widział Amerykę, więc nie obchodziło go dłużej, na ile w skali od zera do dziesięciu ten Alfred jest prawdziwy. Zasługiwał na oberwanie butem jak każdy inny Alfred we wszechświecie.
- Nie pieprz. Moje sumienie... Moje sumienie jest w'orządku - zmarszczył brwi. Jego stan był teraz naprawdę dziwny: zawieszony pomiędzy upojeniem a trzeźwością, zmęczeniem, które ciągnęło go do snu a potrzebą pozostania na jawie z nadzieją, że może ta zjawa zrobi coś... Coś. Sam nie wiedział co. - To twoje... Nawiedzasz mnie, bo 'egoś chcesz. Moje sumienie... - uniósł na niego wzrok i dodał karcąco: - To twoja wymówka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Domy Anglii   

Powrót do góry Go down
 
Domy Anglii
Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wielka Brytania-
Skocz do: