IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Angielski pub

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Angielski pub   Sob Wrz 08, 2012 12:08 am

To zdecydowanie nie jest speluna dla ubogich pijaczków i żebraków, których jedyną miłością stało się piwo. Klientela to w większości ubrani w garnitury i meloniki gentlemani, czasami z fajeczkami, czasami bez, którzy kulturalnie dyskutują o polityce, filozofii, rozwijających się sportach, problemach społecznych i o czym to jeszcze deliberować przy kufelku piwa można. Znajdziemy tu drewnianą ladę, wypolerowaną i polakierowaną tak starannie, że na upartego można dostrzec w niej swoje odbicie, za nią zaś znajdować powinien się barman, również w postaci kulturalnego gentlemana z wąsikiem, który starannie wyciera szklane kufle i kieliszki oraz nalewa spragnionym gościom kolejne porcje trunków, przy czym pamiętać należy, że nie tylko piwo cywilizowany człowiek chleje (wyjątkiem są Niemcy, ale czy oni mogą być nazwani cywilizowanymi?). Tylko gdzież ten barman się podział? Chyba go widzę, zanosi szacownemu klientowi kieliszek z nieokreśloną bliżej substancją!
Można skorzystać również z kilku wysokich stołków oraz stojących przy nich krzeseł, albo, jeżeli wolimy bardziej kameralną atmosferę, usiąść w specjalnej loży w głębi lokalu. Tutaj fotele obite są wyjątkowo wygodnym materiałem, którego nazwy fachowej i składu chemicznego i tak nie zapamiętasz, stoliki niskie, a gwar i szum zdecydowanie mniejsze niż w sali głównej. Takich lóż znajduje się tutaj ilość wręcz ogromna - czyli dwie.


William Smithback WIEDZIAŁ.
To zdecydowanie był idealny temat na artykuł. Dopóki nie udowodnił wysnutej hipotezy, mógł tylko pisać ogólniki opisujące to, o czym zasadniczo każdy już dawno wiedział. Kogoś zamordowano. W bramie znaleziono zwłoki. Król zgubił swój ulubiony krawat, o kradzież podejrzewana jest pokojówka. Zamach na ambasadora jakiegoś kraju, którego nazwy w ogóle nie pamiętał. A może to nie był zamach, tylko wypadek. Ciekawa osobistość pojawiła się na ulicach Londynu. Nagła śmierć guwernantki. Z cyrku uciekł lew.
Czy to w ogóle było ciekawe? Ktokolwiek chciał czytać takie, bądźmy szczerzy, pomyje informacyjne? W takich materiałach specjalizowała się gazeta, w której Bill pracował, a żeby się przenieść do innej redakcji, potrzebował czegoś spektakularnego, co dałoby mu choć trochę rozgłosu. Najlepiej by było zarobić nieco sławy, grosza i wyjechać do Stanów, poszukać pracy w redakcji New York Timesa. Marzenie.
Miał taki materiał w rękach. W tym momencie oficjalnie zbierał informacje na temat otwarcia nowej wystawy w Muzeum Historii Naturalnej, ale w praktyce artykuł był gotowy już dłuższy czas temu. Smithback nie musiał się popisywać pojedynczymi, krótkimi artykulikami, kiedy w rękawie miał prawdziwą bombę.
Trzeba przyznać, że William miał nosa do takich rzeczy.
Uderzyło go niesamowite podobieństwo człowieka kręcącego się wokół osoby króla do postaci ze starego portretu, przedstawiającego króla Henryka VIII oraz jego doradcę. Po długich i dogłębnych poszukiwaniach odnalazł tę osobę na wielu innych portretach z różnych epok. Podobieństwo było wręcz uderzające, niemożliwe, żeby było przypadkiem. Wiedziony przeczuciem, przeszukał również historyczne źródła francuskie i doszedł do podobnych wniosków. To nie był ten sam człowiek, ale również pojawiał się dosłownie wszędzie. Obecnie był w trakcie przeglądania dzieł austriackich i miał prawie stuprocentową pewność, że sytuacja się powtórzyła. W każdym kraju w różnych dziełach pojawiała się postać, która na przestrzeni lat nie zmieniała swojego wyglądu, nie starzała się, zazwyczaj znajdowała się blisko władców danego państwa. To nie był przypadek.
Smithback miał wiele różnych teorii na ten temat, ale pewne było tylko jedno - odpowiedzi dostarczy mu kontakt z jedną z takich osób. Kim oni są? Wiele wyjaśnień przychodziło mu do głowy, najbardziej prawdopodobne brzmiało, że każde z nich jest duchem opiekuńczym narodu, tylko jak, do diabła ciężkiego, to udowodnić?
William nie widział żadnego innego wyjścia na dziś poza wypiciem czegoś. To wyzwoli kolejne przełomowe myśli... Za to na razie szedł przez uliczki Londynu, pogrążając się w swoich śmiałych teoriach coraz bardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Sob Wrz 08, 2012 1:52 pm

Istniała pewna londyńska zasada, która twierdziła, że, jeśli mężczyzna wraca z pracy, albo przynajmniej jest zmęczony, to stopy same zaprowadzą go pod progi jednego z setek tutejszych pubów.
Arthur nie przepadał za tą zasadą. Przez nią zdarzało mu się być pijanym trzy razy na tydzień, co nigdy nie wychodziło mu na dobre. Ostatnio jednak nie miał czasu na zabawę w podobnych miejscach. Często wracał do domu późnym wieczorem i część nocy spędzał na wypełnianiu dokumentów, których nie zdążył wypełnić w pracy. Wobec tego, przyjazd Ameryki naprawdę mógł mieć jakieś... Jasne strony. Choćby to, że Anglia w końcu miał czas, żeby trochę odpocząć.
- Zobaczysz, to nie najgorsze miejsce - powiedział do Ameryki, dbając, by kłopotliwa cisza nie zapadała zbyt często. Dawniej rozmowy z tym dzieciakiem nie były aż tak trudne. - Właściwie jest całkiem przyjemne. Rozumiesz... Jedno z tych, gdzie nikt nie dba, kim jesteś, dopóki nie przeszkadzasz innym.
Wyszli właśnie z dzielnicy, w której mieszkał Anglia, na nieco większą i bardziej zatłoczoną ulicę. Mdłe Słońca już prawie całkiem zaszło, a niebo miało kolor spłowiałego błękitu. Chmury kłębiące się w grupach wyglądały, jakby lada chwila miały lunąć deszczem. Jednak dopóki nic takiego nie miało miejsca, to wieczór sprawiał wrażenie zaskakująco spokojnego.
O dziwo, Anglia naprawdę się starał, by to spotkanie nie przebiegło aż tak tragicznie. Jeszcze niecałe pięćdziesiąt lat temu okazywał Stanom bardziej otwartą pogardę, a teraz... No proszę. Do czego może posunąć się kraj, żeby dostać to, na czym mu zależy. Z drugiej strony, może jego stosunek do Ameryki rzeczywiście się zmienił? Niezależnie od powodu, Anglia naprawdę sprawiał wrażenie, jakby nie do końca pamiętał, kim jest jego gość.
Teraz uśmiechnął się pod nosem: kolejny dowód na to, że starał się nie zwracać uwagi na obecność Ameryki.
- Nazywa się The Moon Under Water. Ciekawa nazwa, nie sądzisz? - Wspomniał o tym nie bez powodu. Kiedy Ameryka był młodszy, Anglia często opowiadał mu bajkę o Pani Jeziora i księżycu, który zatoną w wodzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Nie Wrz 09, 2012 11:25 am

Alfred pokiwał głową. Nazwy zazwyczaj były mu obojętne, tak więc i ta nie zrobiła na nim szczególnego wrażenia. Sądził - z resztą słusznie - że Arthur zagadnął go tylko po to, żeby wygonić spomiędzy nich tę kłopotliwą ciszę.
Amerykaninowi było wszystko jedno, mógł i milczeć. Zdecydowanie nieswojo czuł się w Londynie i na razie walczył z własnym uczuciem wyobcowania, choć wiedział, że nie potrafi z nim wygrać. Nie podobały mu się wiszące na niebie chmury, tęsknił za jasnym słońcem i przejrzyście błękitnym niebem.
Następnym razem, jak będę musiał się z nim spotkać, zaproszę go do siebie, postanowił. Niech on się męczy.
Zaraz, zaraz, dlaczego w ogóle z góry zakładał następny raz...? Alfreda zirytowały własne myśli. Nie będzie żadnego następnego spotkania, to było pierwsze i ostatnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Nie Wrz 09, 2012 1:17 pm

Anglia nadal czuł się dziwnie z tym, że to on musiał tyle mówić. Ostatnie lata spotkań z Ameryką zwykle przypominały maraton wzajemnego milczenia i niechętnych spojrzeń. Mimo to Arthur był w jakiś sposób przekonany, że temu dzieciakowi wystarczy rzucić temat, by zaraz rozweselił się i zaczął gadać na jakiekolwiek, choć zwykle pozbawiony sensu, temat. To, że było inaczej, a Ameryka milczy i wygląda na niezainteresowanego, tylko dodatkowo go zirytowało. To nie tak powinno wyglądać. To nie on powinien się poniżać, żeby zdobyć przychylność tego cholernego dzieciaka, miało być dokładnie na odwrót...
Nie po raz pierwszy dzisiaj, Anglia miał ochotę go uderzyć.
- Słuchasz mnie w ogóle, Amery... Jones? - zapytał kwaśno, w duchu karcąc się, że prawie użył imienia Stanów publicznie. Oczywiście, pewnie nie zwróciłoby to niczyjej uwagi, ale Anglia nie miał zamiaru znosić dodatkowo dziwnych spojrzeń przechodniów. - Zachowujesz się, jakbyś ciągle spał.
Jednocześnie z tymi słowami skręcił nagle w jedną z mniejszych alejek kończącą się ślepym zaułkiem. Stąd był już widoczny wiszący nad drzwiami szyld pubu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Nie Wrz 09, 2012 5:44 pm

- Tak, tak, słucham... - zapewnił Alfred tak szybko, że możnaby posądzić go o to, że po prostu automatycznie odpowiedział na pytanie. Zaraz jednak otrząsnął się, zmierzył Arthura dziwnym spojrzeniem i... naraz twarz Alfreda rozpromieniła się. - ...Kirkland.
Naprawdę nie spodobało mu się, że Arthur nagle powiedział do niego po nazwisku. Alfred w ogóle nie cierpiał, kiedy mówiło się do niego "Jones", i też nikt tego nie robił. Prezydenci i ich administracje oraz ewentualni znajomi spoza granic wołali na niego po prostu "Alfred", a Kanada nawet "Al". Nie rozumiał, z jakiej racji Anglii nagle zebrało się na nazwisko, acz Alfred sam się zdziwił, gdy dotarło do niego, że podczas całego pobytu tutaj tym, co najbardziej go poirytowało, było zwrócenie się do niego per "Jones".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Nie Wrz 09, 2012 7:24 pm

Anglia rzeczywiście odniósł dokładnie takie wrażenie. Zmarszczył brwi, mierząc Amerykę wzrokiem, jakim zwykle patrzy się na coś bliżej nieokreślonego, co przylepiło się do podeszwy butów.
- Cóż... Wszystko jedno - odpowiedział jednak z rezygnacją, nie zwracając uwagi na dziwny sposób, w jaki Ameryka wypowiedział jego ludzkie nazwisko. W przeciwieństwie do młodszego kraju nie zwrócił specjalnej uwagi na fakt nazywania go po nazwisku. Czasy, kiedy Stany był dla niego Alfredem minęły setki lat temu. Teraz, publicznie, mógł być najwyżej Jonesem, a Anglii po prostu nie przyszła do głowy inna opcja.
Może jak się napije, to w końcu rozwiąże mu się język. Mam już dość tej sztywnej pogawędki.
Anglia wszedł do pubu pierwszy. O tej porze miejsce zaczynało tętnić życiem, chociaż na pierwszy rzut oka wyglądało, jakby ktoś urządził tu spotkanie księgowych. Większość mężczyzn nosiła garnitury i trzymała przy sobie aktówki, a obok jednego z nich stała nawet oparta o blat ozdobna laska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Nie Wrz 09, 2012 7:31 pm

Alfred aż się wzdrygnął. Wszystko wiało mu tu śmiertelną powagą. Podświadomie natychmiast przyszło mu do głowy zasadnicze pytanie: Czy Arthur poczuwał tych wszystkich sztywniaków jako swoich? Dla Stanów było oczywiste, że każdy inny Amerykanin to jego człowiek, a więc też, w pewnym sensie, jego przyjaciel. Trudno mu się było pogodzić ze wszelkimi zamachami w swoim kraju - do tego stopnia, że często miał problemy z przyjęciem ich w ogóle do wiadomości. Nie mówiąc już o czasach Wojny Secesyjnej. Najgorszy koszmar Alfreda - na szczęście minął i Amerykanin miał nadzieję, że nigdy nie wróci.
Jones miał ochotę odwrócić się na pięcie, wyjść i poszukać pierwszego lepszego klubu hazardowego w okolicy (o ile w Londynie w ogóle jakikolwiek był), ale wobec sytuacji, w jakiej został postawiony, mógł tylko ruszyć za Arthurem do wybranego przez Anglię stolika.
Rozglądał się w okół siebie, a jego uczucie wyobcowania z każdą chwilą zwiększało się.
Cholera, pomyślał Alfred. Co to za świat jest?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Nie Wrz 09, 2012 7:42 pm

Anglia najpierw wybrał im trochę bardziej ustronny stolik, a potem oddalił się na chwilę, by zamówić u barmana dwa sporej wielkości piwa. Przy ladzie zatrzymało go kilku mężczyzn w średnim wieku, których najwyraźniej znał całkiem dobrze. Rozmawiał z nimi przez chwilę, zaśmiał się z czyjegoś żartu, kogoś innego poklepał po ramieniu, a następnie wrócił do stolika, gdzie czekał na niego Ameryka. Wydawał się być bardziej rozluźniony i spokojniejszy niż przez resztę dnia.
- Trzymaj - powiedział prawie przyjemnym głosem, stawiając przed Ameryką piwo. Wbrew wszelkim zasadom prawdopodobieństwa, było zimne. - I przestań tak milczeć, chłopcze. Naprawdę, można pomyśleć, że jesteś sztywniejszy niż ja - dodał, lekko kpiąco.
Bo przecież, Anglia nie był sztywny. Nie tak naprawdę, nie zawsze. Był zwyczajnie poważny wtedy, kiedy tego od niego wymagano. No, pod warunkiem, że akurat nikt nie działał mu zbyt mocno na nerwy...
W każdym razie, naprawdę potrafił się dobrze bawić. Wątpił tylko, żeby Ameryka zdążył poznać go od tej strony.
I nie pozna, dodał w myślach gorzko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Nie Wrz 09, 2012 7:53 pm

Alfred uśmiechnął się do Arthura i stwierdził, że jest to, jak na osobę, do której się uśmiecha, grymas dosyć szczery. Nie sądził, że Anglia potrafi się jeszcze śmiać do kogoś poza swoimi wyimaginowanymi przyjaciółmi - którzy, tak swoją drogą, Alfreda trochę przerażali.
- Dzięki - powiedział, sięgając po piwo i upijając łyk. Właściwie, wolał być z ich dwójki tym bardziej trzeźwym - choć Arthur akurat był osobą, przy której takie pragnienie nietrudno było ziścić. Alfred znowu zamilkł, uznał jednak, że poczuwa się w obowiązku odpowiedzieć coś więcej. - Ja nie jestem sztywny. Nigdy nie byłem.
Oczywiście, że nie. W mniemaniu Alfreda nawet Anglia miał okres, kiedy sztywniakiem nie był. Te chwile, kiedy siedzieli razem przy stole i Arthur z ciepłym uśmiechem przypatrywał się swoim Koloniom, gdy ten wcinał jego przypalone jedzenie, albo gdy dawał się namówić na zabawę żołnierzykami czy w berka. Ale... kiedy to było? Od tamtego czasu oboje się bardzo zmienili. I teraz - teraz Anglia zdecydowanie był sztywny.
A Alfred nie. Alfred uważał, że gdyby po drugiej stronie stolika siedział kto inny, mógłby z nim nawiązać sympatyczną, luźną, nawet zabawną dyskusję. Ale, że znajdował się tam akurat Arthur - co Amerykanin mógł na to poradzić, że nie miał z nim ani jednego wspólnego tematu? Niby byli podobni, Anglia się nim opiekował, nawet języka używali tego samego - a jednak, mój Boże, przecież oni się tak od siebie różnili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Pon Wrz 10, 2012 6:01 am

- W takim razie dzisiaj jest twój pierwszy raz - zapowiedział mu żywo, pociągając jednocześnie ze swojej szklanki. Nawet nie zaczął porządnie pić, a już był odrobinę weselszy niż zwykle. Magia pubów. - Jesteś sztywny, jak kawałek deski, panie Jones. - dodał kąśliwie, kładąc nacisk na ostatnie dwa słowa. Mówienie w ten sposób do Ameryki było całkiem zabawne. Patrząc na niego Anglia nie widział żadnego pana, a nawet żadnego Jonesa, zresztą pierwotnie wcale nie nadał mu takiego nazwiska. Widział za to cholernie głupiego dzieciaka, który dostał od losu więcej, niż na to zasługuje i miał w zwyczaju wbijać bliskim nóż w plecy.
Myślisz, że cieszę się z twojego widoku? - zapytał sam siebie w myślach, bo jednak nie zdążył wypić tyle, by powiedzieć to na głos. Tym razem ograniczała go uprzejmość wobec gościa i korzyści, które mogą popłynąć, jeśli uda mu się rozbić tą cholerną skorupę, w której ciągle chował się Ameryka. Gdyby tylko... Gdyby tylko Anglia naprawdę miał ochotę się poniżać, żeby coś takiego robić, to wszystko byłoby w niejakim porządku. A tak, w każdej chwili czuł, że może nie wytrzymać i powiedzieć albo zrobić coś, przez co szlag trafi wszystkie wytyczne dane mu przez szefostwo. A to był dopiero pierwszy dzień.
Wobec tego wszystkiego, Anglia zrobił jedyną rozsądną rzecz i zaczął pić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Pon Wrz 10, 2012 1:32 pm

- Jeśli tak, to wyłącznie dlatego, że próbuję wczuć się w towarzystwo - odpowiedział spokojnie Alfred. - Panie Kirkland.
W rzeczywistości irytowało go, że Anglia lepiej niż on umiał udawać tę chociażby minimalną radość. O ile na początku sztuczny uśmiech wychodził Alfredowi bez problemu, o tyle w miarę upływających chwil coraz trudniej było go z siebie wydusić. Amerykanin opuszczał Stany na tyle rzadko, że gdy już był daleko poza nimi i wiedział, że od ukochanej ojczyzny dzieli go ocean, czuł się po prostu niedobrze. A im więcej minut mijało, tym gorzej radził sobie z tęsknotą. Cóż... chyba kwestią tego, który z nich umie kiedy utrzymać lepszy humor, był wyłącznie fakt miejsca pobytu.
O, nie uśmiechałbyś się tak, gdybyśmy byli w Stanach, pomyślał Alfred. Wobec zaistniałej sytuacji mógł jednak tylko wpatrywać się w popijającego Arthura i samemu sączyć piwo między wargami, ale bez specjalnego zaangażowania. Wolał nie ryzykować, że palnie coś przez przypadek po pijaku - nie wiadomo, jakie asy ukrywał Arthur i kiedy zamierzał go przyatakować z tematami politycznymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Pon Wrz 10, 2012 2:18 pm

Smithback doczłapał do tego pubu. Nie, żeby był z tego powodu specjalnie zadowolony, upijanie się alkoholem odbierał za objaw niemocy i przyznawania się do porażki... Ale nic lepszego do roboty obecnie nie miał. Gdzie szukać kogoś, kto będzie w stanie opowiedzieć mu cokolwiek więcej? Nikt mu takiej informacji nie udzieli, trzeba skorzystać z dziennikarskiej intuicji, którą Bill miał bardzo dobrze rozwiniętą, żeby tylko tym razem udało mu się ją w pełni wykorzystać! Idziem to tego pubu, może po piwie bądź dwóch cokolwiek się wyjaśni, przyjdzie do głowy jakaś myśl świeża i przełomowa...
Wszedł do pubu i prawie, że zamarł w bezruchu. To niemożliwe! To nawet bardzo niemożliwe! Tajemnicza postać z otoczenia władców na przestrzeni wieków stała przed nim i odbierała od dżentelmena za ladą piwo. To mogło być złudzenie, ale to podobieństwo... Nie można było nie zaryzykować. Poszedł za jegomościem, starając się pozostać niewidocznym w tłumie. Postać usiadła przy jednym ze stolików, a William przyjrzał się jej dokładnie. Zyskał pewność, nie ma co się nawet wahać. To jego wielki temat, nie można go zmarnować.
Podszedł do, jak usłyszał, "Pana Kirklanda" i dotknął go kilkukrotnie w ramię, chcąc zwrócić jego uwagę.

[następny odpis, kiedy dorwę się do jakiegoś nielegalnego wifi albo podłączą mi internet w domu >:c ]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Pon Wrz 10, 2012 4:03 pm

W oczach Anglii błysnęła irytacja, a uśmiech na jego twarzy zrobił się jakby bardziej wymuszony. W efekcie Arthur przechylił szklankę tak, że po chwili została w niej mniej niż połowa piwa.
- To miłe, że próbujesz wczuć się w moją sytuację, Jones - odpowiedział mu, jakoś tak dziwnie stanowczo. Miał zamiar dodać też jakąś kąśliwą uwagę na temat Niemiec, kryzysu i pewnych idiotów, którzy wolą udawać, że to nigdy nie będzie ich sprawa, ale właśnie wtedy zauważył coś dziwnie znajomego w twarzy Ameryki. Coś... Oczywistego.
Już otwierał usta, żeby o to zapytać, kiedy poczuł dotyk na swoim ramieniu. Zmarszczył brwi, odwracając głowę w stronę... Cóż, jakiegoś faceta. Zupełnie zwyczajnego, takiego, który nie wyróżniał się właściwie niczym z wyjątkiem tego dziwnego błysku w oczach.
- Uh... Tak? - zapytał powściągliwie. - Wszystko w porządku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Czw Wrz 13, 2012 2:30 pm

Teraz William mógł się dokładniej przyjrzeć zaczepionej postaci. Pozbył się wątpliwości, bo to był ON. Tylko jak go teraz nakłonić do opowiedzenia o sobie? W teorii to wyglądało znacznie piękniej...
Ale przecież Bill Smithback nie poddaje się w takich momentach!
Przez chwilę gapił się na pana Kirklanda, zastanawiając się, co powiedzieć. Nie chciał go przecież spłoszyć ani wyjść na niezrównoważonego głupka, z drugiej strony zawsze może uciec, schować się, zniknąć w tłumie. Czego tu się bać? Smithback nie boi się przeprowadzać żadnych wywiadów.
Zaskoczmy go. Nie zdąży wymyślić żadnego kłamstwa ani żadnej prawdopodobnie brzmiącej bajeczki.
- Czy jest pan śmiertelnikiem, panie Kirkland? Kim pan jest?
Patrzył na niego z pewnością siebie, nawet jeżeli była ona skrajnie fałszywa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Czw Wrz 13, 2012 2:37 pm

Alfred początkowo uważał, że facet, który podszedł do jego towarzysza, jest jedynie jednym z jego sztywnych znajomych. Po pierwszym zadanym przez nieznajomego pytaniu zorientował się jednak, że rzecz ma się nieco inaczej, niż przypuszczał. Uniósł brwi i zmierzył pytającym spojrzeniem Arthura.
Przez chwilę miał ochotę rzucić czymś w rodzaju "Czy ja o czymś nie wiem, panie Kirkland?", lecz uznał sprawę za wystarczająco poważną, by nie dodawać niczego od siebie. Czekał na ruch Arthura z miłą świadomością, że nawet, jeśli pojawią się jakieś problemy, nie będą to jego problemy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Czw Wrz 13, 2012 2:51 pm

Wzrok tego mężczyzny naprawdę wydał się Anglii odrobinę niebezpieczny. W ten sposób patrzyli ludzie, którzy spotkali w lesie jakiś wymierający gatunek zwierzęcia i zastanawiali się, ile dostaną za niego w zoo. Przynajmniej takie miał wrażenie, ale trzeba dodać, że Anglia nieczęsto się mylił w ocenie własnych ludzi.
A potem padło to nieszczęsne pytanie i, chociaż rzeczywiście było dość nagłe, to Arthur nie poczuł się aż tak zaskoczony, jak powinien. Owszem, w jednym momencie zrobiło mu się dziwnie gorąco i drgnął niespokojnie, z trudem utrzymując na twarzy wyraz uprzejmego zdziwienia. Zmarszczył lekko brwi i uśmiechnął się lekko.
- Kimś trzeźwiejszym od pana, to wiemy na pewno - odparł, starając się brzmieć naturalnie. Być może to doświadczenie, w końcu zawsze pojawiał się ktoś, kto lubił wsadzać nos w nieswoje sprawy. W dawnych czasach wystarczyło mu ten nos trochę przyciąć, do kompletu z językiem, ale obecnie... Obecnie sądził, że ukrywa swoje istnienie całkiem dobrze. - Może powinien pan wrócić do domu i trochę się przespać. Jones, jak sądzisz? Wyglądam ci na wampira? - dodał żartobliwie, jednak tym razem w jego głosie można było dosłyszeć delikatne napięcie.
Nawet jeśli ten człowiek rzeczywiście domyślał się tego, czego nie powinien, to nie było powodu do paniki. Prawdopodobnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Czw Wrz 13, 2012 3:37 pm

Smithback nie zdradzał radości szerokim uśmiechem ani żadną inną mimiką. Był podekscytowany, owszem. Nawet nieco niecierpliwy, jeżeli można tak rzec. Robił jednak wszystko, żeby swojemu rozmówcy tego głębokiego zainteresowania nie pokazać.
- Jestem w stu procentach trzeźwy - zapewnił spokojnie. - Nie zdążyłem się jeszcze niczego napić, jeżeli o tym mowa. Szukałem pana.
Nie interesowało go to, czy ten koleś chce się ukrywać, czy też nie, on po prostu MUSI znać prawdę, jak na Billa Smithbacka przystało. Nie da się tak po prostu spławić!
- Nie, nie, nie, źle mnie pan zrozumiał. Wampiry to w Transylwanii, nie samym centrum Londynu, wariatem nie jestem - powiedział i nieco zmarszczył brwi. Mówił już coś o nie byciu wariatem? Na pewno pomyślał coś takiego. - Niech pan mi powie prawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Czw Wrz 13, 2012 3:48 pm

Alfred nie zdążył nic powiedzieć - nieznajomy go ubiegł. Amerykanin nie był tym jednak specjalnie przejęty. Zbyt zaabsorbowało go zastanawianie się, jakby się tu teraz ulotnić tak, żeby Arthur sam uporał się z brytyjskimi natrętami, a Alfred miał spokój. Jak na razie jednak - na szczęście - nic nie wskazywało na to, żeby ten nowoprzybyły podejrzewał o jakąkolwiek nieśmiertelność Amerykanina. Chodziło mu tylko o Arthura.
I bardzo dobrze, pomyślał Jones.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Czw Wrz 13, 2012 4:10 pm

"Szukał go." Czyli, innymi słowy, wiedział. Niewiele, ale i tak za dużo. Anglia miał ochotę zakląć głośno na to stwierdzenie. Miał wystarczająco dużo spraw na głowie, żeby teraz jeszcze zajmować się natrętami, którzy myślą, że odkryli jakiś światowy spisek.
W porządku. Personifikacje krajów były w jakiś sposób światowym spiskiem. Rząd Wielkiej Brytanii już wieki temu ustalił, że najbezpieczniej będzie, jeśli jak najmniej osób będzie wiedziało o istnieniu Arthura.
- Szukałeś? Proszę wybaczyć - odparł z większym naciskiem, niż do tej pory, mrużąc lekko oczy. - Ale w takim razie znalazł pan złą osobę. Jestem tylko zwyczajnym pracującym mężczyzną, tak samo jak mój przyjaciel.
Zerknął na Amerykę, podirytowany tym, że chłopak milczał jak zaklęty. Pewnie jeszcze dobrze się przy tym bawi, pomyślał z przekąsem, zanim znowu spojrzał na dziwacznego natręta.
- W takim razie może powinien pan poszukać w Transylwanii - odparł kpiąco. - Nie przypominam sobie wielu innych istot, które mogłyby pić piwo w pubie i być przy okazji nieśmiertelne. Tak czy siak, ja do nich nie należę - dodał pewnie. Przyszło mu też do głowy, że przecież niebezpiecznie byłoby teraz wypuścić tego człowieka. Nie wiadomo do końca, ile zdążył się dowiedzieć i jakie zamieszanie mógłby w związku z tym wszcząć. Teraz będzie miał z nim problem, ale póki co musi się dowiedzieć...
- Kim pan w ogóle jest?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Czw Wrz 13, 2012 4:22 pm

On nie mówił prawdy. Smithback wygrzebał zbyt wiele informacji, żeby ten tak łatwo się go pozbył. Pomyłka też była skrajnie nieprawdopodobna.
Spojrzał na sufit, a później znowu na swojego rozmówcę.
- Pan mi nie mówi prawdy i dobrze pan o tym wie - rzucił. - Każdy, kto zna jakąś tajemnicę, nie chce jej wyjawić i wypiera się jej za wszelką cenę. To całkowicie normalne, dziennikarz taki jak ja wszystko to już widział. Niech mi pan powie coś nowego.
Może należało przejść do subtelniejszych metod, zostawić pana, przebrać się za kelnera i dowiedzieć się nieco informacji o nim bez zadawania pytań? Głupiś, przeklął sam siebie. Ktoś taki na pewno ma podrobione papiery, nie było innego wyjścia.
- W takim wypadku może pański kolega coś powie? - zapytał, przenosząc na chwilę wzrok na drugiego mężczyznę. Jego nie znał, ale nic dziwnego, nie przeszukał danych z wszystkich krajów świata. To mógł też być przypadkowy człowiek, taka ewentualność również wchodziła w grę.
- Poczekam, aż mi pan powie prawdę, może mi pan wierzyć. A nazywam się William Smithback.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Czw Wrz 13, 2012 4:32 pm

Alfred uśmiechnął się lekko, splatając palce dłoni.
- Kolega to zbyt mocne słowo - oznajmił spokojnie. - My się z tym panem ledwo znamy. - Sam dziwił się sobie, że potrafi tak dobrze odegrać podobny tekst. Może to dlatego, że faktycznie odnosił podczas tego swojego pobytu w Londynie wrażenie, że zna Kirklanda dużo mniej, niż kiedyś? I czy stwierdzenie, iż nawet nazwanie go "kolegą" Arthura jest zbyt mocne, nie miało w sobie przypadkiem więcej prawdy, niż sam Alfred podejrzewał? Nie miał czasu tego przemyśleć.
Jonesowi przyszła do głowy także myśl, że mógłby teraz do reszty wyprzeć się Arthura i stwierdzić coś w stylu, że jemu samemu wydaje się on podejrzany, ale to byłoby nie tyle prywatne czynienie szkody, co odwracanie się przeciw całemu swojemu rodzajowi - wszystkim personifikacjom, w tym wypieranie się siebie. Poprzestał więc na: - Myślę, że powinni panowie załatwić to między sobą. - A jego uśmiech odrobinę się poszerzył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Czw Wrz 13, 2012 4:55 pm

-...co za przenikliwa znajomość ludzkich duszy - rzucił, zanim zdążył ugryźć się w język. Ten mężczyzna ignorował go coraz mocniej - Ludzie rzeczywiście mają w zwyczaju ukrywać swoje tajemnice. Jaka szkoda, że nie mam żadnej.
Jednak ten mężczyzna okazywał się być dziennikarzem, a dla Anglii był to najgorszy rodzaj człowieka, gdzieś pomiędzy Francuzami a Szkotami. Próżni, a na dodatek wścibscy. Co gorsza, ludzie wierzą im nawet wtedy, gdy publikują w najgorszym dziale Daily Expressu informacje o kobietach, które urodziły diabła.
Wystarczyło, by Ameryka otworzył usta, by Anglia natychmiast uznał, że pozwolenie mu mówić było złym pomysłem. Jego głupie, nic nieznaczące słowa ukłuły Arthura w punkt, o którym mógłby przysiądź, że od dawna nie istnieje. Tak, czy siak, coś go zabolało i zdenerwowało jednocześnie, sprawiając, że zacisnął mocniej pięści i zmierzył ledwo kolegę wyzywającym spojrzeniem.
- Rzeczywiście - odparł chłodno i skrzywił się lekko. - Nie mamy ze sobą nic wspólnego poza interesami. Pan Jones nie może się doczekać, żeby wrócić do swojej wspaniałej - wypowiedział to słowo z wyraźną pogardą. - Ameryki, racja? Ale to chyba pana nie interesuje, panie Smithblack. I jeśli ma pan zamiar tu tak stać i niepokoić nas przez resztę wieczoru...
Urwał na krótki moment. Jeśli to dziennikarz, to teraz na pewno nie może zostawić go w spokoju. A skoro miał już na głowie jednego irytującego, nadętego idiotę, to drugi chyba niewiele pogorszy sytuację.
W końcu uśmiechnął się, patrząc na dziennikarza z wyraźną kpiną, by udowodnić mu, że ciągle nie wierzy w jego historyjki.
- To może lepiej niech pan się z nami napije. Nie mam nic przeciwko, nawet jeśli uważa mnie pan za kosmitę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Sob Wrz 15, 2012 11:03 am

W dalszym ciągu obserwował pana Kirklanda przenikliwie. Jeżeli ten mu nawet nic nie powie, będzie mógł wyciągnąć różne wnioski z jego zachowania... Ale wtedy to będą tyko domysły, nie czyste fakty!
- To jest sensu stricto niemożliwe, każdy ma jakąś tajemnicę, wszyscy je mają. Pytanie, czy pańskie tajemnice są tymi, o których myślę...
Był bezczelny. Nie ukrywał tego. Nie raz już mu się za to obrywało, ale zazwyczaj korzyści były większe niż straty. Szeroko rozumiane korzyści, bo William często uznawał wydarzenia za idące po jego myśli nawet wtedy, kiedy nie do końca tak było.
- Ledwo się znacie, tak? No nic, to najnormalniejsze w świecie zjawisko, przepraszam, jeżeli uraziłem któregoś z panów, sądząc, że jesteście bliskimi znajomymi - powiedział, i tym razem brzmiało to naprawdę szczerze. - Nie będę zadawał więcej pytań na temat waszych relacji.
Zdecydowanie zamierzał dalej ich niepokoić, był pewny, że dowie się czegoś ciekawego. Tylko jak go nakłonić do mówienia?
Picie jest dobrym wyjściem. Usłyszał to niedawno od pewnej Niemki... Przerażająca postać, miała bardzo wysoką rangę w niemieckim wojsku i jej spojrzenie było wyjątkowo nienaturalne, jak starej kobiety zamkniętej w ciele młodej dziewczyny. Mimo to zaimponowała mu jej otwarta niechęć do planów Hitlera. Jak ona się nazywała...?
- Jestem za napiciem się czegoś - powiedział, choć nie podobał mu się wyraz twarzy Kirklanda. - Kosmici są dobrymi kompanami do picia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Stany Zjednoczone Ameryki
To tylko słowa...
avatar

Male Liczba postów : 315

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Sob Wrz 15, 2012 1:45 pm

Alfred upił łyk piwa i spojrzał na Arthura. Dobrze, że ten człowiek przyszedł tu teraz, gdy Anglia jeszcze nie był wstawiony. Amerykanin wolał nie myśleć, co upity Kirkland mógłby nagadać ciekawskiemu towarzyszowi, jak mu tam... William Smithback, powtórzył sobie to imię i nazwisko Alfred, mając nadzieję, że właśnie teraz widzi jego właściciela ostatni raz w życiu. Człowiek wyglądał na pewnego własnych racji oraz nie odpuszczającego łatwo - Alfred mógł ocenić to błyskawicznie, ponieważ zazwyczaj nie miał problemów z dostrzeganiem własnych cech charakteru u innych osób. Tyle, że ten tutaj był oprócz tego bardzo ciekawski i dłonie aż go świeżbiły, żeby dotknąć tematu, który nie powinien go w ogóle interesować.
Arthur nie wydawał się zbyt zestresowany, co zaniepokoiło Alfreda - bo jednak ten kłopot był w dużej mierze właśnie jego. A może...?, przebiegło przez myśl Amerykaninowi. Zaraz jednak odgonił od siebie głupią sugestię. Niemożliwe, żeby Arthur był skłonny uciekać się do tanich sztuczek najmowania jakiegoś człowieka, by szczuć nim Alfreda - zwłaszcza, że akurat ten typ osoby do niczego by się tu w praktyce nie przydał. W końcu Arthur chciał namówić go do czegoś niekorzystnego - pewnie podpisania czegoś, a ten tutaj Smithback raczej by mu w tym nijak pomógł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Angielski pub   Sob Wrz 15, 2012 2:08 pm

- A o jakich konkretnie pan myśli? - zapytał przekornie, wzruszając też lekko ramionami. Rzeczywiście, ten człowiek bardziej wyprowadziłby go z równowagi, gdyby nie był przy okazji całkiem zabawny. Albo, co gorsza; gdyby nigdy nie podszedł do stolika. Wtedy mógłby namieszać o wiele bardziej, a teraz Anglia był pewny, że ma go w garści.
- W porządku - odparł krótko, z większym chłodem w głosie. - Nie ma sensu pytać o coś, co właściwie nie istnieje.
Ciągle miał nadzieję, że wymusi tym chociaż delikatne skrzywienie na twarzy Ameryki, ale chłopak w dalszym ciągu wyglądał jak zadowolony labrador po lobotomii połowy mózgu. Cóż, zdecydowanie będzie musiał go zmusić go rozmowy, ale w tym momencie o wiele bardziej zainteresował go ten śmiesznie rządny tematu dziennikarz. Anglia nie miał wątpliwości. Czasami, głównie w dawniejszych czasach, ludzie rozpoznawali go tylko dlatego, że mocno kochali i wierzyli w swój kraj. Ten tutaj miał zdecydowanie inne powody.
- Ach. Widać ma pan duże doświadczenie - rzucił ironicznie. - Ilu Marsjan spotkał pan do tej pory?
Machinalnie sięgnął dłonią po piwo, ale wtedy zdał sobie sprawę, że w takim wypadku nie musi się kontrolować. Wziął tylko mały łyk, a potem ruchem dłoni zamówił u barmana piwo dla szanownego pana Smithbacka.
- Pewnie większość była z Ameryki - uśmiechnął się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Angielski pub   

Powrót do góry Go down
 
Angielski pub
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Wielka Brytania-
Skocz do: