IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Gabinet Führera

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Gabinet Führera   Pon Wrz 17, 2012 1:14 pm

Gabinet jest przestronnym, gustownie urządzonym pokojem. Znajduje się tu stolik, kanapa i dwa fotele. Na podłodze jest miękki dywan, a na ścianach wiszą obrazy namalowane osobiście przez samego Adolfa. Pomiędzy nimi wisi portret Hitlera. Pod ścianą, niedaleko okna, stoi szerokie biurko, a przy nim jest krzesło. Obok okna, na ścianie, wiszą dwie mapy - III Rzeszy i całej Europy. Na biurku leżą równo poukładane dokumenty, jakieś plany. Na brzegu biurka stoi kubek z niedopitą herbatą. W rogu pokoju znajduje się spory, drewniany kredens. Ma ładne zdobienia, rzeźbiony był na specjalne zamówienie. Oprócz tego w gabinecie stoi duży regał pełen przeróżnych książek. Ściany pomalowane są na zielono. Gdyby nie biurko i otaczający go wojskowy klimat, gabinet mógłby wyglądać jak normalny, gustowny pokój. Widać, że Adolf spędza w nim ostatnio większość swojego czasu.

Führer właśnie siedział na kanapie i patrzył się w okno. Widok stąd był mało ciekawy. Pomimo wszelkich wygód, w tym wypadku zadbano bardziej o bezpieczeństwo niż ładne widoczki. Przymknął oczy i westchnął cicho. Był trochę zmęczony ostatnimi wydarzeniami. Zdawał sobie sprawę, że w porównaniu do nadchodzącej wojny, jest to nic wielkiego. Był tak zmęczony, że przeszła mu nawet ochota na malowanie. Miał chwilkę, dosłownie chwilkę, zanim przyjdzie Himmler. Powinien przyjść. Nie, nie wzywał go. Nie oficjalnie. Było to raczej prywatne zaproszenie. Chciał się z nim spotkać. Porozmawiać z kimś na spokojnie, bez wzajemnych podchodów i propagandy co drugie słowo. Chciał na spokojnie omówić parę dosyć ważnych spraw na tym nieoficjalnym spotkaniu, zanim poruszy je na oficjalnej naradzie. I kto wie, może porozmawiać trochę o jakiś lżejszych tematach? Nie miał czasu, ani siły nad tym się zastanawiać. Ma moment samotności, moment tylko dla siebie. I ten króciutki moment mu wystarczy. Na przymknięcie oczu, wzięcie głębokiego oddechu, wyciszenie się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Pon Wrz 17, 2012 4:17 pm

Dzień jak dzień Heinrich wykonywał swoje obowiązki od rana jak na Reichsführera-SS. Był dumny ze swojej działalności na rzecz wodza, którego uważał za przyjaciela. Było do dla niego przyjemne i opłacalne, a on zawsze wiedział co dobre. Najlepiej było się trzymać jak najbliżej Führera. Lubił z nim przebywać, uważał go za człowieka wyjątkowo rozgarniętego i zawsze trzeźwo myślącego... nie może nie po piwie. Pamięta te czasy gdy jak jeszcze partia była w trakcje realizacji często wypadali razem do piwiarni. Teraz jednak za bardzo nie było na to czasu. Mimo wszystko cieszył się że wódz zapraszał go na specjalne spotkania chcąc omówić dalsze plany dotyczące wojny. Czuł się ważny i o to chodziło. Był w końcu drugim człowiekiem w Rzeszy jego zdanie się liczyło, był prawą ręką Adolfa czegoż chcieć więcej?
Miał takie swoje germańskie niebo i czuł się tu jak pan własnego losu. Pewnie każdy niższy ss-man mu tego zazdrościł i darzył do tego być przy nim jak najbliżej. To idealna sytuacja by samemu się wzbogacić, może myślał tylko o sobie jednakże robił to nie kosztem samej Rzeszy a innych, słabych i gorszych, których nazywał "podludźmi". Dlatego teoria wodza tak bardzo mu się podobała. Zawsze był wierny i dobrze służył, może to za dobrze powiedziane "pilnował" jej interesów.
Przechadzał się własnie korytarzem wprost w kierunku pokoju Führera ubrany w elegancki czarny mundur ss oraz czarny skórzany płaszcz. Strój ów budził grozę i szacunek wobec podwładnych, wszyscy których spotkał salutowali mu i witali go ze wszystkimi należnymi honorami. Podobało mu się to i satysfakcjonowało jak najbardziej.
Gdy tylko podszedł do drzwi pokoju, zapukał w nie lekko i subtelnie po czym otworzył drzwi i wszedł do środka. Rozejrzał się po pokoju, był całkiem stylowy i przyjemny, nie jak te inne zimne gabinety. Był zupełnie inny.
Spojrzał na wodza i uśmiechnął się lekko pod nosem:
-Heil Hitler! Mein Führer...-jego głos brzmiał miękko i usłużnie jednak w żadnym wypadku nie zdenerwowanie. Himmler był jak najbardziej rozbawiony i zrelaksowany:
-W czym mogę służyć mein lieber?
lubił słodzić jednakże jedynie osobą, które na to zasługiwały, Adolf jak najbardziej taką osobą był.
Powrót do góry Go down
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Pon Wrz 17, 2012 4:54 pm

Usłyszał pukanie w drzwi. Nie wstał jednak, a tylko odwrócił leniwie głowę w stronę drzwi. Spojrzał na Himmlera i odwzajemnił uśmiech. Znał Heinricha kawał czasu i bardzo go sobie cenił. Lubił z nim rozmawiać. Tak, rozmawiać. To spora różnica - mieć rozmówcę, a mieć słuchacza. Takich słuchaczy, zapatrzonych w niego bez pamięci, miał po uszy. Ale Himmler się do nich nie zaliczał. On był rozmówcą. Przyjacielem, jeśli można to tak ująć. Osobą, której Adolf ufał. Każdego ze swojego najbliższego otoczenia był w stanie podejrzewać o zdradę, ale nie Henia. Cenił sobie w Himmlerze to, że potrafił się wtrącić, ale zrobić to tak, że go nie rozzłości. Cenił w nim też to, że potrafił przedstawić mu swoje zdanie, czasem inne od jego. Że miał odwagę to zrobić. I nie rozgniewać go. Wręcz przeciwnie, nie raz, dostrzegał w tych propozycjach logikę i nie zawiódł się na nich ani razu. Dlatego tak bardzo go cenił. Czuł, że Heinrich go popiera, ale nie idzie w ślepo. Myśli, ale robi to umiejętnie i tak samo jak on. Ale nie stanowi konkurencji, czy też zagrożenia. Jego myślenie jest raczej pomocną dłonią w trudnych sytuacjach.
I wreszcie, lubił się z nim po prostu spotykać. Na przykład przy piwie. Himmler był jednym z bardzo nielicznych osób, przy których Hitler czuł się po prostu swobodnie. Nie musiał przywdziewać służbowej osłonki i sypać propagandą na lewo i na prawo.
- Śmiało, wejdź - jego głos był miły. Najzwyczajniej w świecie miły.
Nie każdy mógł usłyszeć ten ton głosu Adolfa. Himmler zaliczał się do tych wybranków. Chociaż obecnie, głos Hitlera był nie tylko miły, ale też lekko zmęczony.
- Chciałbym z tobą porozmawiać, Heinrich.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Pon Wrz 17, 2012 6:34 pm

Hitler przyjmował go jak zawsze miło i wyrozumiale. I to własnie lubił, nie okazywał złości i frustracji był całkiem inny dla swoich podwładnych. Czyżby miał specjalne względy? W to nie wątpił, ale to dobrze bo nie musiał się użerać z tą "drugą stroną" wodza jaka wybuchała nagle i w jak najmniej oczekiwanym momencie.
Kilka razy widział już sytuacje jakie mogły by Führera wyprowadzić z równowagi. Najczęściej i w najbardziej krytycznych sytuacjach obrywała za to sama Rzesza i chyba wódz nawet nie zdawał sobie nadal sprawy z tego, że przy stwarza mu dodatkowy problemów. On nad głównymi problemami Rzeszy nie panował robił raczej za człowieka, który zajmuje się wyłącznie interesami i zapewniał ochronę partii aby żaden "chwast" do niej niepotrzebnie nie przeniknął.
On się nie martwił niczym niepotrzebnym dopóki nie miał problemów z kontrolowaniem poszczególnym organów oddziałów SS mimo wszystko najtrudniejsze zadania zlecał nieco niższym, bo przecież przez jego ręce przechodziły już prawie gotowe decyzje on sam planował sobie we własnym zakresie różnie przedsięwzięcia. Na przykład projektowanie takiego obozu koncentracyjnego tak ażeby pomieścić taka a nie inną ilość ludzi na kilku stu metrach kwadratowych..
On miał do tego głowę i wyobraźnię, chciał wykorzystać jak najmniej terenu i uzyskać jak największy efekt surowcowy oraz podporządkować sobie wszystkich podludzi w Europie. Kto wie może zrobi kiedyś obóz dla murzynów?
To dość odlegle plany. Ale na początek żydzi. Tę rasę już dawno spisał na straty, krótko mówiąc zamierzał ją po prostu zlikwidować. Spojrzał na przyjaciela, wydał mu się trochę strapiony więc rzekł:
-Gut, mein lieber..-mruknął pod nosem:
-Coś się stało? Jakieś zmartwienia? Wyglądasz nie wyraźnie a mnie to martwi... niedawno słyszałem, że w bazie działo się coś niepokojącego. To jest z tym związanie?
Postanowił sam zacząć temat i dowiedzieć się nieco więcej niż czekać na kolejne dokładne raporty, które standardowo znajdą się na jego biurku za jakiś czas.
Powrót do góry Go down
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Pon Wrz 17, 2012 6:51 pm

Kiwnął lekko głową.
- Jestem bardzo zmęczony, Heinrich. Taki ważny dzień, wiesz przecież. Pakt podpisują, a ktoś naszym niemieckim czołgiem w ścianę wjechał. Rozumiesz to?! - wziął głęboki oddech.
Odczekał chwilę, żeby się uspokoić. Te wydarzenie wciąż go mocno irytowało. Kiedy doszedł do siebie znów podjął temat.
- Udało mi się wyciągnąć wyjaśnienia od Ludwiga. Kazałem mu zająć się tym wszystkim. Tak mi ciśnienie skoczyło... Tak się krew we mnie zagotowała... Heniu, no przecież tak być nie może... nie może... - westchnął.
Nie wygodnie mu było siedzieć normalnie, to usiadł na tej kanapie po turecku. Zamyślił się na moment. Czy można było uniknąć tej sytuacji? Może...? Skrzywił się lekko. Nie chciał teraz o tym myśleć i roztrząsać tego. Nie przy Himmlerze. W ogóle, powinien przestać zaprzątać sobie głowę tym wydarzeniem. Temat zamknięty, nie wracać do niego już nigdy, bo tylko nerwów szkoda.
- Tam w kredensie mam trochę piwa. Może nam przyniesiesz? - zaproponował.
W sumie, zanim zaczną rozmowę, mogliby się napić. Może nie jest to taki zły pomysł? Dawno nie pili razem. W ogóle powinni kiedyś gdzieś wyskoczyć na jakieś piwo do jakiejś dobrej knajpy. Ale oczywiście nie ma jak. Ich praca bywa taka czasochłonna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Wto Wrz 18, 2012 1:08 pm

Spojrzał uważnie po wodzu, teraz wydawał mu się bardziej wyczerpany psychicznie niż mu się to wydawało na początku. Czy naprawdę Rzesza postanowił tak mocno skomplikować tę dziwna sprawę? Zdziwił się nieco, w końcu zawsze miał go za osobą posłuszną i prostolinijną. Coś było nie tak, na pewno nie miał by oporów gdyby nie zechciał kogoś kryć. A to już nieco inna sytuacja. Był pewny, że coś własnie w tym było. Westchnął.
-Złapali już winowajców tego incydentu? -zapytał z ciekawości:
-Z chęcią bym ich zdegradował do stopnia szeregowego i wysłał przy najbliższej okazji na front. A jeżeli to zdrajcy pozbył bym się w jakiś prosty sposób...-mruknął po namyśle ciekawy tego co odpowie Führer.
Już dawno nikt nie się odważył zrobić czegoś przeciwko niemieckiej armii. Chyba tylko głupiec uczynił by to wiedząc, że jest dokładnie obserwowany. Himmler nie lubił tracić niepotrzebnego czasu i energii tym bardziej jeżeli chodziło o niesubordynację. Był dla swoich oddziałów bardzo wymagający, nie każdy mógł się do nich dostać. Do tego potrzebował znajomości i musiał się wyróżniać szczególnym typem charakteru. Z natury posłusznym, fanatycznym niekiedy ale przede wszystkim bezwzględnym.
SS-mani byli dla niego "braćmi" ideologicznymi, dlatego nie wyobrażał sobie by ktokolwiek z nich zawinił w tym wypadku. To było wręcz niemożliwe.
Na myśl o bawarskim piwie nieco zmienił tory myślenie, podszedł do kredensu i wyciągnął dwie butelki jak mu kazał wódz. Bardzo lubił ten smak , zawsze przypominał mu on te codzienne młodzieńcze życie w Bawarii. Cóż za piękny i urodzajny land! Kochał swą ojczyznę.
Humor mu się nieco poprawił, usiadł przy nim i podał mu butelkę. Cały czas był ciekaw czego się jeszcze dowie tym razem, w każdym bądź razie nie spieszyło mu się z niczym za nadto.
Powrót do góry Go down
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Wto Wrz 18, 2012 5:28 pm

Wziął głęboki oddech. Postarał się ułożyć swoje myśli i jakoś konkretnie sformułować swoją odpowiedź. Musiał zastanowić się dłuższą chwilę, bo słowa Himmlera lekko wytrąciły go z równowagi. Nie zdenerwował się. Ba, nawet nie pamiętał, kiedy i czy kiedykolwiek denerwował się na Heinricha. Jak do tego doszło, że zaczął tak bardzo ufać Himmlerowi? Nie potrafił sobie przypomnieć. W tej chwili był po prostu szczerze zdziwiony. Tak, Heinrich potrafił nie raz powiedzieć coś, na co nikt inny nie odważyłby się, ale... aż tak ostre słowa, zważając jeszcze na okoliczności...?
Bez słowa przyglądał się, jak Himmler otwiera kredens, a potem jak wyciąga butelki. Wziął jedną, tą którą podał mu Himmler i podziękował skinieniem głowy.
- Widzisz... z tego, co mówił mi Ludwig, to sprawa jest jeszcze bardziej absurdalna, niż to wygląda. O ile to możliwe. Cóż, wychodzi na to, że tak, to jest możliwe. Jest bardziej absurdalna. W czołgu były landy niemieckie. I co teraz, jak proponujesz rozwiązać tą sprawę? Kazałem porozmawiać z nimi Ludwigowi, ale nie przychodzi mi chwilowo do głowy, co mógłbym zrobić więcej... to pewnie przez te nerwy... byłem całkiem wyprowadzony z równowagi. Ale już mi lepiej - oświadczył.
Podczas mówienia, ściskał w dłoniach butelkę. Obracał ją i oglądał. Na dobrą sprawę, to dawno nie miał okazji napić się, tak porządnie. Wreszcie takowa okazja się nadarzyła. Uśmiechnął się delikatnie na moment. Wreszcie się nadarzyła... ale przecież gdyby chciał, mógłby się napić, kiedy tylko miałby okazję. Z tą różnicą, że napiłby się sam. Sam. Właśnie tu tkwi problem. Nie lubi pić sam. Ale nie lubi także pić z byle kim. Po raz kolejny obrócił w dłoniach butelkę z piwem. Oderwał od niej wzrok i spojrzał na Himmlera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Wto Wrz 18, 2012 6:36 pm

Tak, był prostolinijny. Nie lubił mówić o czymś owijając w bawełnę. Gdy tylko spostrzegł jakiś problem miał natychmiast ochotę go skutecznie rozwiązać. Chciałby żeby wszystko było idealnie zgodnie z tym co było przednie uznawane, jak zwykle coś bardzo mocno zniszczyło tę doskonałą harmonię. Teraz słuchał i sam nie dowierzał słowom samego Führera, nie mógł go posądzić o bredzenie nie od rzeczy.
W końcu to on trzymał Rzeszę na "smyczy" i wszystko o czym teraz mówił musiało być faktycznie prawdą. Zmarszczył brwi. Zdawał sobie, że z landami mogą być problemy ale chyba nie pomyślałby, że będą tak bezmyślne i nieodpowiedzialne. Sam Himmler teraz nieco zrzedła mina otworzył sobie piwo, nie do końca wiedział co powiedzieć. To wydawało się dość śmieszne... paradoksalne. To świadczyło tylko o stanie i ich nieumiejętności zapanowania nad wewnętrznymi problemami Rzeszy. Nie wierzył w jego brak umiejętności czy jakąś ułomność w umiejętności przewodzenia. Tu chyba na rzeczy było zupełnie co innego:
-Ich verstehe, mein Führer..-odparł sucho:
-Ludwig nie mówił ci przypadkiem wcześniej, że ma z nimi problemy? Nie wydaje mi się, że problem tkwi wyłącznie w tym do czego się teraz posunęli. Wydaje mi się, że to najzwyklej chęć buntu z ich strony. Jeżeli nad nimi nie zapanujemy podobnie jak nad Rzeszą pewne wymknął nam się spod kontroli....-mówił:
-Wydaje mi się, że to kwestia podejścia. Rzesza ma całkiem inną mentalność aniżeli jej pozostali bracia. Pewnie to nie tylko kwestia wieku a wychowania. Możesz mu narzucić większą wole niż im pozostałym bo każdy z nich kiedyś uważał się za "pana własnego losu"... teraz wymagają tej samej wolności i równości. Ale problem leży w tym, że nie robią nic a szkodzą sobie na wzajem...-spojrzał po nim z zaciekawieniem i napił się odrobinkę złotego napoju:
-Trzeba tę energie i niesnaski przeciwstawić w taki sposób żeby oni wszyscy czuli się potrzebni i wyżyli się na froncie. Zastanawiam się tylko co powinniśmy zrobić żeby ich "nagiąć" do działania w taki a nie inny sposób. Jak myślisz mein lieber, co by pomogło?
Mówił nieco tajemniczy głosem, lubił sam przemyśliwać wiele rzeczy a później się tym dzielić. A nóż jego błyskotliwy umysł znowu olśni wodza.
Powrót do góry Go down
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Wto Wrz 18, 2012 7:21 pm

- Ja, ja, same z nimi problemy - pokiwał głową.
Otworzył butelkę. Nie wtrącał się już przez resztę wypowiedzi Heinricha, tylko słuchał w milczeniu, popijając piwo. Od czasu do czasu potakiwał głową. Tak, zgadzał się z tym, co mówi Himmler. Powinien nad nimi zapanować, mieć nad nimi taką kontrolę, jaką ma nad Ludwigiem. Tymczasem robią oni co im się żywnie podoba i robią to bezkarnie. Tak być nie powinno! Gdzie ten respekt, ten szacunek dla jego osoby?!
- Masz rację, Heniu... - zgodził się, kiedy Heinrich skończył mówić. - Tak, myślę, że powinniśmy skierować ich działania na wroga... nic nie jednoczy tak, jak wspólny wróg. Tylko na kogo by tu skierować uwagę landów... - urwał.
Trzeba się nad tym poważnie zastanowić, to nie może być pierwszy lepszy wybór. To musi być coś odpowiedniego, coś co przyniesie mu długotrwałe korzyści. Tak, zdecydowanie musi się nad tym poważnie zastanowić. Jednocześnie, jest ciekawy, czy i w tej sprawie Himmler będzie potrafił mu doradzić? Może już dawno ma przygotowaną odpowiedź i tylko zwleka z jej udzieleniem? A może ma jeszcze lepszy pomysł? Oczywiście, to jego - Adolfa - pomysły są najlepsze, niemniej bardzo ceni sobie zdanie Heinricha i nie ukrywa tego. Posiadanie takiej zaufanej osoby jest nieocenione. Między innymi właśnie w takich sytuacjach jak ta.
- A co ty o tym wszystkim myślisz? Wystarczy wynaleźć im wspólnego wroga? Wojna wkrótce wybuchnie, a oni próbują mi się tu buntować! Gdyby tylko było więcej czasu, nauczyłbym ich posłuszeństwa...! Nie mamy jednak aż tyle czasu. Potrzebuję skutecznej i szybkiej metody na nich...
Westchnął głęboko. Tak, potrzebował. Ale zdawał sobie sprawę, że tak łatwo tego nie dostanie. Nie tym razem. Żeby znaleźć w takim momencie coś szybkiego i skutecznego... to będzie bardzo ciężkie. Upił parę głębszych łyków piwa z butelki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Wto Wrz 18, 2012 8:18 pm

Zamyślił się mimo wszystko nie wydawał się zmartwiony tak samo mocno jak Führer. To była pośrednio jego sprawa ale w końcu to jego przyjaciel to nie omieszkał pomóc. W jego interesie była pomoc Rzeszy nie tylko w kwestii propagandy ale także zbrojeń oraz bezpieczeństwa. Co do niemieckiego rodzeństwa dość dobry kontakt miał jedynie z Bawarią, zaczął się zastawiać czy nie warto spytać go o zdanie w tej sprawie. Dzięki tego zyskałby pryzmat w jakim mogli by się poruszać chcąc nad nimi zapanować:
-Własnie o to chodzi. Gdyby znaleźli się w sytuacji zagrożenia inaczej by myśleli. Nawet gdyby Rzesza miała "nóż na gardle" inaczej by myśleli. Jednakże czy naprawdę chcemy tym ryzykować gdy o wiele łatwiej by było gdyby sami sobie uświadomili, że brnięcie pod prąd nic nie da. A nawet sprowadzi na nich nieszczęście...-powiedział z zamysłem. Lubił odparowywać swoim słuchaczom nowe koncepcje do działania. Dobrze wiedział, że Adolf jest ryzykantem, on się poświęcał całym swoim życiem i karierą ale zawsze miał to co chciał. Bogowie mięli nad nim opatrzność.
Spojrzał na srebrny pierścień przedstawiający czaszkę i obejrzał go dokładnie po czym kontynuował rozmowę starając się skoncentrować nad tym co mówi:
-Naszym docelowym wrogiem w tej wojnie jest Francja i Anglia przede wszystkim. Jednakże nie możemy jak na razie pozwolić im się na to dobrze przygotować. Chcemy prowadzić wojnę błyskawiczną. Potrzebni nam sojusznicy i aneksje wzięte siłą najlepiej bez użycia broni. Moglibyśmy wykorzystać zasadzki, wydaje mi się że przekazanie ich landom było by znaczącym posunięciem. Rzesza za ten czas mógłby się zająć kolejnymi posunięciami na właściwym froncie. Co o ty myślisz?
Napił się znowu, jakoś nawet przestał myśleć o tym piwie. Dyskusja była zbyt zajmująca:
-Landy powinny znać swoje miejsce, niesubordynacja nawet w ich przypadku będzie surowo karana. Na początek czekajmy co w rozmowie z nimi osiągnie Rzesza...
Powrót do góry Go down
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Wto Wrz 18, 2012 8:42 pm

Zastanowił się. Himmler jak zwykle mówił logicznie, a jego rada wydawała się bardzo celna. Tak, to był niegłupi pomysł.
- Podoba mi się to, co mówisz, Heniu - pochwalił go.
Odruchowo uśmiechnął się lekko, na chwilkę. Nie powinien zaprzątać tym sobie aż tak głowy. Bywały dużo większe przeszkody, ale przecież nie poddawał się i dotarł aż dotąd. Nie po to tak się starał, żeby teraz nie poradzić sobie z landami. Z pomocą Ludwiga i Heinricha załatwi wszystko raz na zawsze. Tak, z tym trzeba zrobić porządek. Przerwał na chwilę rozmowę i dopił duszkiem swoje piwo.
- Za to Cię lubię, twoje wypowiedzi są warte wysłuchania. Doskonale wiesz, że nie boję się ryzykować, a szczęście mi sprzyja. Wykorzystam to. Dla dobra nas wszystkich. Dla dobra tych, których uwolnimy od całej reszty tych gorszych...
Zastanowił się na moment, a potem znów podjął temat.
- Zrobię tak, jak mi radzisz. Nie zawiodłem się jeszcze nigdy na Tobie i liczę, że tak będzie i tym razem. W razie gdyby nie udało się w ten sposób, przejdziemy do ostrzejszych działań. Przyłożymy nóż do gardła, jak raczyłeś to ująć.
Odstawił na stolik pustą butelkę po piwie.
- Heniu, mógłbyś podać mi drugą butelkę? W kredensie powinno być ich jeszcze kilka...
Adolf nie powinien. Przecież doskonale wie, do czego zmierza. Do czego może się doprowadzić. Ale ma ochotę. Po prostu ma wielką, nieodpartą ochotę i nie będzie sobie odmawiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Wto Wrz 18, 2012 10:05 pm

Wy tak sobie gadu gadu, plany i spiski tworzycie i nawet nie usłyszeliście, że po korytarzu przemieszcza się... coś. Coś miało na sobie ciężkie buty żołnierskie i przemieszczając się, nieźle hałasowało. Można by wręcz powiedzieć, że słychać było, jakby cały oddział SS tupał buciorami tuż obok gabinetu Führera. Można by się nieźle zdziwić, że ten cały rumor robiła tylko jedna osoba, ale, z drugiej strony, po tej osobie można by się spodziewać wielu jeszcze dziwniejszych rzeczy.
Heike kręciła się w okolicy i zdecydowanie nie podobało jej się to, ile była w stanie usłyszeć. Prędzej zamknie Hitlera w piwnicy do końca wojny niż on ogarnie wszystkie landy, a w szczególności Bawarię. Niechże tylko spróbuje, ciekawe, kto by wyszedł cało z konfrontacji wściekłego Führera z wściekłym Sebastianem w czołgu.
Zdawała sobie dobrze sprawę, że ją słychać, dlatego teraz warto by zrobić zasłonę dymną i zapukać z jakąś Bardzo Ważną Sprawą. Improwizujmy!
Heike zapukała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Sro Wrz 19, 2012 12:13 am

Popatrzył zaciekawiony. Czyżby naprawdę udało mu się osiągnąć jakiś efekt? Na pewno nie przypuszczał, że tak szybko to nastąpi. Tak dla spokoju spytał jeszcze dokładniej o co mu chodzi. W końcu zaczął bardzo nieprecyzyjnie a tę metaforę różnie wódz mógł odebrać. Raczej dosłowna interpretacja brzmiała by nieco szalenie:
-Więc naprawdę sądzisz, że wykorzystanie Rzeszy jako przynęty aby podburzyć landy do posłuszeństwa było by dobrym wyjściem? To nieco szalone ale w każdym bądź razie warte sprawdzenia...-zakasłał odrobinę i znowu napił się odrobinę. Führer pił na tyle szybko by go wyprzedzić. Jemu zależało jednak bardziej na dyskusji niż na piciu tym razem. Mimo to wolał mieć Adolfa nieco bardziej zrelaksowanego więc picie z nim tylko pomagało. Uśmiechnął się pod nosem usatysfakcjonowany takim stanem rzeczy:
-Miło to słyszeć z twoich ust mein Freund...-mruknął:
-Mogę spytać..... jak to sobie teraz Führer wyobraża? Ciągle snujemy domysły więc i niech teraz tak będzie. Chciałbym posłuchać bo w końcu twoje zdanie jest "tym" kluczowym. A nie zrobię niczego co będzie niezgodne z twoimi przewidywaniami. Kluczem jest dojście co mi można zrobić a czego absolutnie nie. Od tego zarysu postaram się obmyślić plan działania, które przyniesie pożądany efekt...- Heinrich dużo i składnie mówił, zupełnie jakby się nie obawiał, że to co mówi może być źle odebrane. Był za bardzo pewny siebie i przekonany, że Adolf ma do jako koncepcji pełne zaufanie. Wręcz nie wyobrażał sobie, że innej opcji. Przyzwyczaił się do tej myśli i tak było jak najbardziej dobrze.
-Natürlich mein lieber..-dodał gdy tylko Hitler poprosił go o kolejne piwo. Odłożył na chwilę te pół butelki, które nadal trzymał w rękach. Dziś wyjątkowo słabo mu szło.
Bez wahania wstał i podszedł do kredensu sięgną po kolejna ale ktoś nagle zapukał do drzwi. Wzdrygnął się zaskoczony i odwrócił twarz w kierunku wodza:
-Któż to może być...?
Powrót do góry Go down
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Sro Wrz 19, 2012 2:19 pm

- Oczywiście, że wykorzystanie Rzeszy będzie doskonałym pomysłem - stwierdził dużo swobodniejszym tonem, niż na początku dyskusji.
Pomysł wzięcia tego dosłownie, no może prawie dosłownie, wydał mu się bardzo pociągający. Jeśli uda się to dobrze rozegrać, to gra będzie warta świeczki.
- Będzie to spore ryzyko dla nas, jednak myślę, że warto. Jednak zostawmy tą ewentualność na koniec. Na razie zacznijmy od rozmowy. Stopniowo... dojdziemy i do tego. Do ogromnego ryzyka jakie się z tym wiąże... Ryzyko bywa całkiem przyjemnym urozmaiceniem, nadaje całej grze charakterku. Do tej pory wszystko szło mi bez przeszkód, więc i w niedalekiej przyszłości poradzę sobie bez problemu. Gwiazdy są po mojej stronie, Heinrichu...
Przerwał, słysząc pukanie. Ktoś tu przyszedł? Zmarszczył brwi. Nie zapraszał nikogo, więc w jakiej sprawie ktoś ma czelność zawracać mu głowę? Przeszkadzać, kiedy jest zaabsorbowany czymś innym? Skrzywił się.
- Nie mam pojęcia, kto ma czelność teraz mi przeszkadzać. Zaraz go należycie odprawię. A piwo, to podaj, Heniu, podaj... - zerknął na Himmlera.
A potem przeniósł wzrok na drzwi. Jego spojrzenie stało się momentalnie gniewne.
- WEJŚĆ - rzucił ostrym tonem, już na wstępie sugerującym osobie wchodzącej, że nie jest tu mile widziana. Że przeszkadza w czymś bardzo ważnym i bez dobrej wymówki dostanie, co najmniej, ostrą reprymendę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Sro Wrz 19, 2012 6:06 pm

Führer nie wydawał się zadowolony z tego, że zapukała. Westchnęła ciężko, temu to się nie dogodzi. Owszem, wiele dla nich zrobił i tak dalej, ale czasami wymagał... strasznie dużo. Wręcz za dużo. Landów w ogóle nie szanował, a życzył sobie, żeby go słuchały. Ustawianie i rozstawianie po kątach landów zazwyczaj było na jej głowie, więc wiedziała, jakie to trudne, ale z drugiej strony dawało ogromną satysfakcję. Heike uwielbiała doprowadzanie ich do porządku.
... A teraz zjawił się taki Adolf i myśli sobie, że zostanie panem świata i wszyscy będą mu się kłaniać.
Jestem, cholera, feldmarszałkiem, nie boję się go.
Poprawiła odznaczenia Generalfeldmarschalla na kołnierzu, niech będą widoczne. Otrzepała też mundur z nieistniejących pyłków i wyjątkowo pewnym siebie i konkretnym ruchem otworzyła drzwi.
- Sieg heil! Feldmarszałek Heike Herrmann melduje się w gotowości! Führer wołał mnie do siebie, więc jestem.
Aż sama by uwierzyła w swoje słowa, gdyby słyszała je od kogoś innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Sro Wrz 19, 2012 6:45 pm

-Myślisz, że korzystniej było by go powiadomić o planach czy działać za pośrednictwem jedynie Waffen-SS? -przerwał nagle bo w końcu nie zamierzał nikogo obcego powiadamiać o swoich zamiarach. Szczególnie tych obiecująco tajnych.
Z chęcią chciałby już kontynuować rozmowę na temat planu zapanowania nad landami niemieckim jednak nagle ktoś im chamsko przerwał. Spojrzał na pokaźną kobietę stojącą w progu. Chyba już kiedyś ją widział. Co prawda nie należała do puku Waffen-SS a do Wehrmachtu. Kobiety w armii to była naprawdę olbrzymia rzadkość, tym bardziej w niemieckiej armii zdarzyły się sporadyczne przypadki.
No cóż, kobiety nie były stworzone do walki na froncie. Opóźniały by tylko i osłabiały dewizie. Himmler widział w nich jedynie rolę upiększającą bo w końcu dobrze mieć taką przy sobie by sobie chociażby zawiesić oko na czym innym a niżeli na papierach w gabinecie. Wyciągną więc kolejną butelkę dla Führer z kredensu nadal przyglądając się kobiecie uważnie.
Przez chwilę sam się zdziwił na jej słowa, że wódz mógł się z nią umówić w chwili gdy sam zainicjował spotkanie ich obojga chcąc omówić biedzącą sytuację. Czyżby ktoś tu mówił nieprawdę?
Chrząknął tylko skinął dostojnie nieznajomej na powitanie i wrócił do Adolfa następnie bez słowa komentarza podał mu piwo.
Teraz czekał na to co na jej temat powie wódz.
Nie domagał się wyjaśnień wcześniej aniżeli sytuacja nie rozwiąże się sama. Trochę spokoju i może sam się dowie po co tutaj przybyła. Poprawił binokle i usiadł wygodnie po prawicy Führera.
Powrót do góry Go down
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Sro Wrz 19, 2012 7:01 pm

Wziął podaną mu przez Himmlera butelkę.
- Nie wzywałem nikogo - zauważył oschłym tonem.
Przygląda się jej uważnie, jakby w jej wyglądzie szukał odpowiedzi, albo chociażby wskazówki, o co tu chodzi? Czy w złości mógł zapomnieć, że zdążył się umówić z kimś innym? Nie, to przecież niemożliwe! Czego by nie mówić, o tym na pewno by pamiętał. Nigdy nie zapominał o tym, kogo, kiedy, gdzie i po co wezwał. A tej tu kobiety nie wzywał. Przyjrzał się jej odznaczeniom. No proszę, więc nie jest to pierwszy lepszy szeregowiec. Niemniej, nie daje jej to prawa, do zakłócania jego cennego czasu!
- To, że masz czelność przeszkadzać mi w pełnieniu moich obowiązków świadczy albo o twojej bezbrzeżnej głupocie, albo o olbrzymiej wadze sprawy z jaką przychodzisz. Gdzie skłaniałbym się do tego pierwszego - skrzywił się.
Zerknął na Himmlera. Ta kobieta w taki nieelegancki sposób przerwała ich jakże ważną konwersację. A teraz jeszcze muszą marnować na nią czas.
- Twoje zachowanie jest karygodne i pokazuje twój całkowity brak wychowania, a wręcz lekceważenie. Liczę na natychmiastową odpowiedź co cię tu sprowadza. I lepiej, żeby to było coś ważnego. Oczywiście, wytłumaczenie czemu skłamałaś, że cię tu wezwałem też będzie jak najbardziej na miejscu - zmarszczył brwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Sro Wrz 19, 2012 7:24 pm

Heike szybko zastanowiła się, co ona właściwie robiła przed gabinetem Führera. Za Hitlerem nie przepadała, więc to nie były cele towarzyskie, tylko... co? Później usłyszała wzmiankę o landach i zaczęła podsłuchiwać, owszem, ale po jaką cholerę w ogóle tu przyszła? Musiała mieć powód, nie w jej stylu było robienie czegoś BO TAK, nie licząc oczywiście...
... zaczerwieniła się lekko na myśl o Bawarii.
- Nie chciałabym być złośliwa, ale nie ma Führer aby sklerozy? Mogę dać tabletki, akurat mam przy sobie ich trochę... - powiedziała i faktycznie zaczęła grzebać w kieszeniach munduru w poszukiwaniu leków.
Nagle uderzyła ją bolesna oczywistość. Dobrze wiedziała, po co tu przyszła. Wręcz bardzo dobrze wiedziała. Uciekło jej to z głowy, kiedy usłyszała wzmiankę na temat landów i spisków z nimi związanych, ale... To naprawdę było bardzo ważne.
I zaraz zakomunikuje mu tę bardzo ważną rzecz, ale najpierw, nazwijmy rzeczy po imieniu, zdenerwowała się.
- Nie będzie mnie Führer uczył posłuszeństwa ani wychowywał! Jestem od Führera dwadzieścia razy starsza i wiem, co mam robić i kiedy mam robić! Proszę mnie nie obrażać! A sytuacja całkowicie usprawiedliwia moje wtargnięcie i przeszkodzenie w pańskich "ważnych sprawach", więc proszę mnie również wysłuchać!
Wzięła głęboki oddech. Wkurzy się na nią, jak to usłyszy? Zapewne. Ale to nie jej wina, ani żadnego z braci. To wszystko komuniści, to ich robota!
- Proszę pana Führera, budynek Reichstagu się pali!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Sro Wrz 19, 2012 8:11 pm

Zdecydowanie zdawał sobie sprawę, że ta wizyta to cała jakaś zaaranżowana pomyłka. No cóż ciekawe czym się teraz wytłumaczy. Zmierzył kobietę równie surowym wzrokiem. Co teraz nie powie to mogło by być wykorzystane przeciwko jej. Cóż za odwaga i niesubordynacja tak kłamać przy wodzu! Sama wręcz prosiła się o karę, przez chwilę sam Heinrich zastanawiał się co by z nią zrobił na miejscu Adolfa. Ale co cóż, nie jego problem. On tu tylko przebywa na umówionej jak najbardziej wizycie. Zmrużywszy powieki i uśmiechnął się tylko pod nosem.
Nie przeszkadzał im w rozmowie tylko słuchał uważnie jak konwersują. Dopóki na padły słowa jakich by się najmniej spodziewał. Nie raz, że nieznajoma zaczęła niebezpiecznie stąpać po cienkim lodzie zaufania i kultury w obecności wodza to jeszcze bluzgała słowami niegodnymi jego osoby. Himmler zamierzał wstać i sam szybko wyjaśnić jej gdzie jest jej miejsce jednakże zdał sobie sprawę, że ona nie jest po prostu zwykłym człowiekiem. A nawet olśniło go, że to może być jedynie starsza siostra Ludwiga.
Zmarszczył brwi i jednak się nie odezwał, w końcu jak sami już zdarzyli przewidzieć i zaplanować jak z landami sobie poradzić sam jeden z nich postanowił nagle wpaść i im przerwać. Czyży podsłuchiwała?
Nie wierzył w czyste przypadki, szpiegów było aż za nadto wiele.
Na tym punkcie był bardzo wyczulony, jednakże skoro to jeden z landów mogła po prostu podsłuchać i zniszczyć im plany na, których realizacji mu niezwykle zależało.
Zamyślił się na chwilę ale nagle z równowagi wyprowadziła go dziwna i konkretnie znowu niekorzystna dla nich informacja.
Reichstagu płonął! Czy to naprawdę możliwe? Teraz?
Popatrzył na nią surowo i spytał niedowierzająco:
-Wytłumacz to natychmiast!
Powrót do góry Go down
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Sro Wrz 19, 2012 8:33 pm

Po pierwszych słowach kobiety po prostu go zatkało. Jak... jak można zwracać się do niego w ten sposób?! Nie spodziewał się, że ktokolwiek odważy się powiedzieć mu prosto w twarz takie słowa. Że niby skleroza?! Czyli zamiast wytłumaczyć się z kłamstwa, przeprosić pokornie i błagać o wybaczenie, tak po prostu dalej z uporem pokazuje cały swój brak kultury. Już miał wybuchnąć złością, zaprezentować jeden ze swoich najgorszych napadów złości, kiedy dotarła do niego kolejna informacja. Że ile jest od niego starsza? Zmierzył ją wciąż wściekłym wzrokiem. Znów kłamie? A może to jeden z landów? Zmrużył oczy. Zerknął na Heinricha. Wygląda na to, że on też właśnie wyrabia sobie zdanie o tej kobiecie. I o jej zachowaniu. W każdym razie, nawet jeśli jest landem, to nie zwalnia to jej z odpowiedniego zachowania wobec niego! Znów złość zaczęła się w nim zbierać, ale tym razem, kolejne słowa kobiety, zmieniły sytuację całkowicie. Spojrzał na nią. Przez dłuższą chwilę milczał. W końcu otrząsnął się.
- Pali się?!
Na jego twarzy pojawił się... szeroki uśmiech. Zerwał się z kanapy.
- Jesteś tego pewna?! To wspaniale! Himmler, czy ty to słyszysz? Czy ty rozumiesz, jakie to daje szanse?! Możliwości?! To jest mój moment, to jest to, czego brakowało mi do całkowitej, totalnej kontroli!
Zaczął się zachwycać. Cieszy się. Najzwyczajniej w świecie się cieszy, jest szczęśliwy. Wyściskał Heinricha.
- Rozumiesz? Teraz, trzeba wyjść do ludzi... opowiedzieć, jak to ŹLI KOMUNIŚCI zniszczyli NASZ PIĘKNY REICHSTAG! A my, w OBRONIE zwiększymy kontrolę, władzę... Wszystko będzie zależne tylko i wyłącznie ode mnie!
W pożarze, znalazł świetną metodę na uzasadnienie swojego kolejnego kroku w stronę totalnej kontroli nad wszystkimi i wszystkim. I jeszcze mu za to podziękują, przekonani, że ratuje ich przed komunistami. Tak, cieszy się jak dziecko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Sro Wrz 19, 2012 9:59 pm

Kogoś innego mógłby zdziwić stosunek Heike do Führera, ale dla niej to było całkowicie normalne. Nie była jakimś śmiertelnym żołnierzykiem, żeby przed nim padać na twarz. Może i Ludwig był na każdy jego rozkaz, ale ona nie. Zdecydowanie nie. Miała swoje sprawy, odpowiadała za wojsko, odpowiadała za resztę landów i rozkazy Hitlera typu "Przynieś mi kawę" zrzucała na kogoś innego. Co jak co, Ludwigowi kawę przyniesie, Johannowi może i też, ale sekretarką wodza nie jest. Były też poglądy Führera, z którymi się po prostu nie zgadzała i nie bała się tego otwarcie pokazać. Oficjalnie zaistniała w roku 1180, ale urodziła się znacznie wcześniej. Nie musiała słuchać wykładów jakiegoś... podkreślmy to słowo... człowieka... na temat jej zachowania i poglądów. Nie lubiła unoszenia się gniewem, ale traktowanie jej jak osoby zupełnie nieznającej się na życiu doprowadzało ją do białej gorączki. Ciekawe, jak by się taki Führer zachował, gdyby w jego domu podpisywano pokój kończący wojnę trzydziestoletnią. Jak by w ogóle przeżył ponad siedemset lat i nie zwariował. No?
- Nie, nie pomyliłam się, jakieś dwadzieścia razy. Zgadza się, jestem Nadrenia Północna-Westfalia, nie muszą panowie się na mnie patrzeć jak na kosmitę - powiedziała, tym razem spokojnie.
Ze stoickim spokojem przetrwała wybuch radości Führera. A już myślała, że owszem, wybuchnie, ale gniewem.
- Tłumaczyć się? Z czego? Powiedziałam prawdę, budynek Reichstagu się pali. Już zagoniłam do pracy tyle straży pożarnej, ile się dało, pomaga im też wojsko... Ktoś musiał to podpalić, samo by co najwyżej w jednej sali się zaprószyło, a płonie dosłownie wszędzie. I... dlaczego Führer się z tego cieszy? Ja rozumiem, że propaganda i wszystko można obrócić na naszą korzyść, ale to jest Reichstag...
Zamilkła na moment.
- Kiedy zastanawiałam się, czy jak zapukam, to zostanę zjedzona przez stado krokodyli, usłyszałam strzępek państwa rozmowy i, przepraszam, że spytam, ale co wy chcecie najlepszego zrobić Ludwigowi?
Oczy miała jak dwa sople. Niechże tylko powiedzą, że planują zrobić mu krzywdę... Ona, kiedy umrze, odtworzy się po jakimś czasie, ale co do nich, to nie byłaby tego taka pewna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Sro Wrz 19, 2012 11:16 pm

Nieco się zdziwił na ten nagły entuzjazm wodza. Był pewny, że znowu wybuchnie gniewem, jak zawsze gdy coś się nie powodzi. Tak naprawdę płoną niemiecki parlament. Sam na dobrą sprawę mocno się tym faktem zdenerwował. Na początku pomyślał, że to bardzo zła wiadomość. Ale na dobrą sprawę potem zaczął rozpatrywać wszystko po kolei i z innej strony.
W taki sposób, że doszedł do wniosku, że to świetna sprawa i warto ją nagłośnić. Oczywiście nie był zadowolony, że to akurat tak ważny rządowy budynek ale ten budynek miał rozdźwięk wśród społeczeństwa. Wzmagał nienawiść i zdziwienie gdy tylko dobrze się nią pokieruje. Himmler pomyślał teraz oczyma partyjnej propagandy. Skoro tak się już stało to trzeba to w jakiś sposób wykorzystać. I to w jak najbardziej korzystny sposób:
-Ich verstehe, mein Führer..-przytaknął po namyśle:
-Twój sposób myślenia jest intrygujący... ale jak najbardziej problematyczny. Pożar Reichstag to dla nas bardzo przykra wiadomość...-zwrócił się teraz bardziej do Heike i zaplótł dłonie:
-Jednakże w tej sytuacji nie możemy tej sprawy zostawić "w spokoju". To nam się zdecydowanie nie opłaca..
Skończył zaintrygowany ale nie zamierzał zdradzać szczegółów. Mimo to druga reakcja była dla niego wręcz pożądana. Jednak tak jak sądził od początku owa Nadrenia nadzwyczajnej ich podsłuchiwała. Na początku ta myśl go zdenerwowała potem jednak doszedł do wniosku, że to wszystko jednak zainicjowana brzmi zupełnie tak jakby chciał to usłyszeć.
W końcu zależało mu jak najbardziej żeby landy były dla rzeszy absolutnym wsparciem. Teraz dopiero zdał sobie sprawę, że jednak jego los jak oczekiwał ich jednak interesuje. Uśmiechnął się pod nosem i spojrzał na nią bardziej pogodnie:
-Podsłuchiwać to nie grzeczne moja droga. Zrobić?...-mruknął tylko pod nosem:
-Od razu zrobić... skoro usłyszałaś tylko "strzępek" rozmowy nie jesteś w stanie i tyle dobrze wywnioskować. Poza tym nie zrobiłbym nic co by nie było w jego interesie...
Dodał zadowolony z tego co powiedział. Czekał tylko teraz na reakcje która utwierdzi go w przekonaniu, że plan którym się właśnie zajmują ma naprawdę szanse osiągnąć upragniony efekt i podporządkować sobie wreszcie uprzykrzające się im landy.
Powrót do góry Go down
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Czw Wrz 20, 2012 2:27 pm

Jest zbyt podekscytowany, żeby zwrócić uwagę na to, że Heike przyznała się, że usłyszała fragment jego rozmowy z Heinrichem.
- Nie widzicie tej wielkiej szansy?! To wymarzona okazja! Tak, od dawna czuję, że gwiazdy mi sprzyjają! Sprzyjają mi i moim zamiarom, bo wiedzą, że to, co planuję zrobić jest słuszne! Jest niezbędne do uzdrowienia tego świata! - nakręcił się.
Zawsze ekscytował się swoimi przemówieniami. Od tych wielkich, oficjalnych przemówień, po te drobne, w wąskim gronie. Każde jego słowo zdawało się jeszcze bardziej nakręcać jego samego.
- Musimy teraz działać intrygująco, Heniu, a przede wszystkim, stanowczo! Niech zobaczą naszą pewność siebie! Bo czy tak pewni siebie, zdecydowani ludzie mogą się mylić? Ludzie, którzy tak dobrze rozumieją nasze położenie, nasz kryzys, nasz strach i nienawiść do komunistów? Nienawiść do tych złych, niebezpiecznych komunistów, którzy teraz podpalili Reichstag! W każdym razie, już niedługo, każdy będzie tak mówił! Będzie w to wierzył! A my, Himmler, będziemy mogli działać bez żadnych przeszkód! Podczas kiedy będą mnie czcili jak swojego wybawcę! Bo będę ich wybawcą! Wybawię ich od gorszych ras, całego brudu tego świata! - niemal krzyczy, jego głos jest fanatyczny. Jego oczy błyszczą niebezpiecznie. Gestykuluje żywo rękami, sam niemal drży z podniecenia. Podniecania swoimi własnymi słowami. Planami na przyszłość. W tej chwili wygląda jeszcze bardziej fanatycznie niż podczas swoich wielkich, oficjalnych przemówień. Dawno nie był w takim stanie euforii. Tak, ten pożar to musi być znak, pomoc od gwiazd, specjalnie dla niego! A on tego nie zmarnuje! Wykorzysta to należycie, już mu się w głowie klaruje pomysł, jak odpowiednio przedstawić to ludziom! Teraz nikt nie wtrąci mu się, ani nie odsunie go od władzy!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Czw Wrz 20, 2012 8:28 pm

Oczywiście, że ten pożar można by wykorzystać w różnych celach propagandowych, ale to mimo wszystko był pożar, do jasnej. Sfajczył się jeden z najważniejszych budynków w państwie, a Führer się tak po prostu... cieszy?
Gdyby to było jakiekolwiek ważne miejsce w Düsseldorfie, to już bym była pełna rozpaczy, ale nie euforii!
Przyjrzała się uważnie Himmlerowi. On był dowódcą SS, ona jednym z najważniejszych dowódców Wehrmachtu, to było oczywiste, że nie będą się ze sobą zawsze zgadzali. Nie mówiąc już o tym, że Heike nie była fanatyczną wyznawczynią propagandy i samego Führera.
- Może i nie usłyszałam wszystkiego, ale wystarczająco, żeby sobie to i owo wywnioskować! Nie jestem głupią wioskową babinką. Macie jakieś plany, to oczywiste, tak samo jak to, że jako starsza siostra Ludwiga, chcę mu pomagać!
Prychnęła. Ludzie i ich problemy...
- Führerze! Jakie rozkazy?! - zawołała, starając się przekrzyczeć euforię Hitlera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   Czw Wrz 20, 2012 9:06 pm

Całkiem dobrze się bawił na tej przypadkowej konferencji. Na dobrą sprawę był tam tylko gapiem i pośrednikiem aczkolwiek dużo słyszał i dużo rozumiał. W sam raz żeby zacząć planować zgodnie z wolą Führera. Był wręcz w niebo wzięty. Uśmiechał się może nie za dużo ale w taki sposób by nie wzbudzić podejrzeć u zdenerwowanej i zniechęconej tym amokiem Nadrenii. To była jedna z niewielu okazji by jej się lepiej przyjrzeć. Nader wszystko teraz nie myślał, że zawadza mi po prostu zwyczajna kobieta a personifikacja. Była dla niego obiektem badań analitycznych. Do sprawy Rzeszy i planu potem wrócą a dopracuje go w taki sposób my móc takie zachowanie wymusić na pozostałych landach. Bo przecież żaden by nie chciał narażać młodszego brata na niebezpieczeństwo. A jeżeli już, potem bardzo szybko powinni sobie zdać sprawę, że przez to sami mogą w końcu przestać istnieć.
Jak już wcześniej wywnioskował stąpają po bardzo cienkim lodzie samo destrukcji wewnętrznej ale to chyba jedyny sposób by złagodzić tę dziwną sytuację bez wyjścia. Spojrzał na Adolfa i postanowił się zgodzić na wszystko co powie teraz:
-Natürlich mein Führer..-kiwnął głową:
-To zdecydowanie zjednoczy naród przeciwko wspólnemu wrogowi? Czy tego własnie nie chcemy? Chcemy porządku i jedności...-zygnąl z ukosa na Heike po czym zwrócił się w sprawie, która ją teraz chyba najbardziej interesować powinna:
-Nein, nie jesteś tak o tobie absolutnie nie sądzę mein Frau...-dodał po namyśle:
-Ciesze się, że się do tego obligujesz. To jak najbardziej godna postawa siostry. Twoja pomoc bardzo się przyda z resztą nie tylko twoja...-ciągnął:
-Rzesza robi wszystko co od niej oczekujemy. On wie i chce tego samego co my... Pomyśl więc. Zawsze może zrezygnować z podjęcia misji, nie prawda?
Skończył ze spokojem, jego słowa wydawały się dość podchwytliwe, nie zamierzał jednak wspominać o tym jakie wpływy teraz obaj posiadają. Dobrze wiedział co zrobić by podporządkować go sobie w taki sposób w jaki mu odpowiadało. Kluczową osobą jednak był sam wódz.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gabinet Führera   

Powrót do góry Go down
 
Gabinet Führera
Powrót do góry 
Strona 1 z 4Idź do strony : 1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: