IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kawiarnia "Królewska"

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Kawiarnia "Królewska"   Nie Wrz 23, 2012 11:56 am

Kawiarenka w jednej z wielu ślicznych kamieniczek na rynku głównym. Kto by się przejmował tym, że palmety i inne płaskorzeźby są nieco poobijane, a tynk nieco poszarzał?
Niezaprzeczalnie kamieniczka miała najlepsze lata za sobą, podobnie jak większość budowli na rynku. Heike dostrzegła nawet ślady pocisku z ostatniej wojny na murze.
Sama kawiarenka była w zdecydowanie lepszym stanie. Wszystkie stoły i krzesła zrobione były z solidnego, mahoniowego drewna. Na każdym z blatów wyrzeźbiony był inny wzór. Nie było żadnych obrusów, za to na niektórych stołach znaleźć można było niewielkie serwetki robione na szydełku. Ściany były białe i porozwieszano na nich moc różnych obrazków i zdjęć. Znalazła się też mapa Europy sprzed ponad 200 lat, poza nią archiwalne zdjęcia miasta, grafiki przedstawiające domki na wsi oraz portrety nieznanych osobistości.
W kawiarence panował półmrok, jedynym źródłem światła był ogromny żyrandol, który oblewał pomieszczenie chwiejnym światłem dużej ilości świec. Temperaturę podwyższał również stojący na środku kominek.
Kilka stolików stało również na zewnątrz, były one używane szczególnie w trakcie upalnych, bądź po prostu ciepłych dni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Nie Wrz 23, 2012 2:17 pm

Szlezwik patrzyła pustym wzorkiem na filiżankę zimnej już kawy. Pierwszy raz jej się zdarzyło na kogoś czekać, zwykle to ona przychodziła w ostatniej chwili i gorliwie przepraszała każdego. Dziś stało się właśnie coś dziwnego, była długo przed czasem, mając nadzieję, że Heike przyjdzie szybciej. A tu niespodzianka! Siedziała sobie spokojnie, czekając aż jej kawałek ciasta zostanie przyniesiony do stolika. Westchnęła po raz kolejny, poprawiając niechlujnie związane blond włosy, które wpadały jej do oczu. Powinna je w końcu przyciąć, a nie zostawić te siano.
Przycisnęła do siebie mocniej króliczka, zastanawiając się o czym chciała porozmawiać siostra. Nie to, że miały ze sobą słaby kontakt, po prostu jeszcze nigdy nie spotkały się w takim miejscu. Zwykle to było piwiarnie lub inne pubu, gdzie zawsze w pobliżu byli ich bracia. Takie miłe babskie spotkanie zdarzało się bardzo rzadko, dlatego lubiła je. Plotki i najróżniejsze problemy strasznie je do siebie zbliżało. W końcu były siostrami.
Zauważyła Heike wchodzącą do baru, uśmiechnęła się zadowolona. Wstała ze swojego miejsca i krzyknęła:
- Tutaj, Heike! – machnęła zachęcająco ręką.
Wystarczyło poczekać, aby dowiedzieć się wszystkiego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Nie Wrz 23, 2012 10:09 pm

Heike dobrze wiedziała, że powinna była przyjść znacznie wcześniej. Przytrzymały ją sprawy wojskowe, niech jeszcze pani feldmarszałek podpisze te 30 dokumentów, to taki drobiazg, naprawdę. Nikt nie pomyślał o tym, że podpisanie takiej sterty papieru zajmie jej chwilę, a że już miała inne plany, to niżsi rangą oficerowie nie pomyśleli. Miała już dość tych wszystkich papierków. Musiała też się przebrać, przecież nie przyjdzie na spotkanie z siostrą w mundurze. Miały na spokojnie porozmawiać, może nawet poplotkować, dlatego też założyła sukienkę. Ubranie miało kolor ciemnobrązowy i długą spódnicę, Heike nie lubiła tych nowomodnych spódniczek do kolan, co to w ogóle było?
Przeszła przez rynek długimi, nieprzystojącymi kobiecie krokami. Spieszyła się, nie chciała, żeby Schleswig na nią czekała. Spóźnienia były oznaką lekceważenia.
- Już jestem, Schwester! - zawołała, wchodząc do kawiarni. Kilku innych gości spojrzało na nią karcąco, ale w ogóle się tym nie przejęła.
Siostra zawołała ją nie ciszej. Westfalia uśmiechnęła się pod nosem, po czym zmieniła swój uśmiech na radosny.
- Hallo, Schleswig! - powiedziała, radośnie i przytuliła siostrę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Pon Wrz 24, 2012 7:36 pm

Louise wtuliła się mocno w siostrę, wdychając znajomy zapach jej perfum. Ile on przywoływał wspomnień! Te wszystkie imprezy, spotkania! Jakie to były piękne czasy! Chciałaby do nich wrócić, tam, gdzie świat wydawał się prostszy, gdy jeszcze była pod panowaniem Danii… Nie. Skarciła szybko się w duchu. Nie ma co żyć złudną nadzieją, że kiedyś wszystko będzie takie jak dawniej! Musi zrozumieć w końcu, że jej życie zmieniło się.
Uśmiechnęła się z zadowoleniem, ale po chwili poczuła, że brakuje jej powietrza. Nie spodziewała się, że Heike przytuli ją tak mocno. A jej piersi, przygniotą ją tak mocno. Co jej jeszcze one rosną?! Dlaczego? Ona została taką płaską deską jakoś od XVIII wieku… Taka to ma dobrze…
- Schwester… - wydusiła po chwili – Dusisz mnie! – jęknęła trochę głośniej.
Zobaczyła przed oczami gwiazdki i zaczęła je liczyć, albo chociaż próbowała, bo jej umysł poddał się po trzeciej, która jakoś dziwnie uśmiechała się kpiąco do niej… Nawet jej wymysły jej nie lubią… Cóż mogła poradzić, że siedząc sama w domu, zamykała się na świat. Ale to była właśnie wina Holsztyna! To on jej właśnie nagadał, że Ludwig wywalił z ich szeregów Prusy i teraz błąka się on gdzieś po Syberii… Uświadomił ją sam Gilbert, gdy przypadkiem wpadła na niego w sklepie…
Spojrzała na Heike błagalnie, próbując zwrócić jej uwagę jeszcze raz:
- Pognieciesz nam ubrania, jeśli mnie nie puścisz… - wysapała, próbując wyplątać się z uścisku.
Jak zwykle zapomniała co się w takich monetach robiło. Cała Szlezwik nie myśli o tym o czym trzeba, tylko zastanawia się, czy sukienka jaką wybrała pasuje do niej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Czw Wrz 27, 2012 7:57 pm

... Westfalii byłoby naprawdę przykro, gdyby wiedziała, że Szlezwik cały czas porównuje ich piersi. Dla niej to był wręcz problem, irytujący drobiazg. W codziennym życiu zawodowym przeszkadzało, w kontaktach z mężczyznami przeszkadzało (zaraz sobie myśleli Bóg wie co!), nawet w dopasowaniu munduru przeszkadzało! Co najwyżej mogła bez problemu roznosić piwo u Bawarii w trakcie Oktoberfestu.
- Już... Wybacz, siostrzyczko - powiedziała i puściła Louise. Uśmiechnęła się do niej przepraszająco. - Nie chciałam cię zgnieść, przepraszam.
Odruchowo otrzepała swoją sukienkę i usiadła przy stoliku, nadal lekko się uśmiechając. Tyle mogłaby siostrze opowiadać... Potrzeba jej było wygadania się przy jakiejś osobie płci żeńskiej, a własna siostra wydawała się wręcz idealna do tego celu. Luźna rozmowa. Można się żalić, można powerterować.
- O czym chciałabyś na początek ze mną porozmawiać, siostrzyczko? Tak, wiem, to ja zaproponowałam spotkanie... Po prostu mam ci bardzo dużo do opowiedzenia. Dawno nie miałam szansy wyżalić się żadnej przyjaciółce, bo takowych nie mam... - powiedziała i wbiła wzrok w blat stolika. Nie chciała, żeby ktokolwiek widział ją taką.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Pią Wrz 28, 2012 3:15 pm

Szlezwik próbowała powstrzymać łzy płynące jej do oczu. Nie miała pewności czy to z powodu, że zobaczyła swoją siostrę po tak długim czasie, czy przypomnienie sobie jak kiedyś żyło jej się wraz z Danią. Odkąd pamięta zawsze przypominała z wyglądu małą dziewczynkę, dlatego wszyscy ludzie traktowali ją jak rozpieszczoną smarkulę, która wtryniała się w sprawy dorosłych. Nawet teraz większość jej ludzi nie miało pojęcia kim jest. Zwykle traktowano ją jak podlotka przylepiającego się do Holsztynu i wymądrzająca się w każdym momencie. Bywało to czasami smutne…
- Spokojnie, nic się nie stało! – zapewniłam ją szybko, uśmiechając się wesoło. – Nie musisz mnie przepraszać!
Uśmiech jednak po chwili zniknął z twarzy i profilaktycznie rozejrzała się, czy nigdzie w kącie nie ukrywa się czasem Prusach, który by wyleciał stąd za nim by zdążył cokolwiek powiedzieć. Poprawiła sukienkę i przy okazji zawiązała mocniej wstążkę wokół szyi swojego pluszowego króliczka. Dopiero po chwili usiadła na swoim miejscu. Cieszyła się, że jednak siostra chciała się spotkać. Tak przynajmniej mogłaby powiedzieć jej o swoich wszystkich wątpliwościach…
- Nawet nie wiem od czego mogłabym zacząć… Tyle mam spraw, które mnie gnębią, ale ty pierwsza. Przecież wiesz, że mi możesz powiedzieć wszystko, nie ważne czy to są radości czy smutki. W końcu mamy tylko siebie! Ludzie zwykle albo nas nie rozumieją albo trzymają się od nas z daleka… A o jakiejkolwiek przyjaciółce możemy tylko pomarzyć… Chyba, że wcisnę Holsztyna w sukienką, wypcham mu czymś cycki, dam perukę i każę poderwać, któregoś z naszych braci… - złapała siostrę za dłoń, patrząc jej w oczy – Może i nie rozumiem wielu rzeczy, ale potrafię pomagać rozwiązywać problemy, pamiętaj o tym. – uśmiechnęła się lekko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Pią Wrz 28, 2012 11:31 pm

Szlezwik wyglądała na zmartwioną czymś poważnym. Heike zwątpiła, czyżby stało się coś poważnego? Kiedy jednak oblicze siostry znowu się rozpromieniło, postanowiła nie pytać o to. Louise będzie chciała, to przecież opowie. Wyciąganie wiadomości na siłę najczęściej miewało skutek wręcz odmienny i tworzyło dodatkowe napięcie, które teraz w ogóle nie było im potrzebne.
- Cieszę się, siostrzyczko... - powiedziała powoli i spokojnie. I zaraz po twarzy Szlezwik znowu przemknął jakiś cień. Heike zaczęłaby się poważnie martwić, przypomniała sobie jednak, że i ona ma na głowie mnóstwo zmartwień. Szlezwik myślała od niej bardziej abstrakcyjnie, możliwe, że stąd to ciągłe powracanie do różnych problemów...
Przysunęła się nieco bliżej stołu. Krzesło nieco zatrzeszczało, to przynajmniej udowodniło, że jest to drewno, nie jakieś nowomodne wynalazki.
- Zamówiłaś już coś? - zapytała, niemalże odruchowo.
Sama Westfalia miała ochotę na piwo, ale to nie był ten typ spotkania. W takich sytuacjach się pija kawę i jada wszelakie ciasta i ciastka, na piwo to może iść z Sebastianem czy którymkolwiek innym ukochanym bratem.
- Oczywiście, że o tym pamiętam... To wręcz zabawne, że mimo, że jesteśmy personifikacjami konkretnych regionów, czasami dosięgają nas bardzo ludzkie problemy. Chociażby te przyjaciółki... Nie myślałaś może o tym, żeby poznać się bliżej z Belgią? Jeszcze się z nią nie zapoznałam tak bardziej... prywatnie, rozumiesz, o co mi chodzi?
Jak do tej pory jej jedyne kontakty z Belgią były związane z wydarzeniami wojennymi bądź handlem, a przecież z nią graniczyła!
- Szlezwik, gdybyś tylko wiedziała...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Sob Wrz 29, 2012 10:05 am

Po chwili na jej twarzy znalazła się niepewność. Nie wiedziała co mogła powiedzieć Heike, aby nie wyszło na to, że nie potrafi zapomnieć o przeszłości, ale była wtedy taka szczęśliwa! Miała milczeć jak grób i nie mówić o tym nikomu, ale jeśli siostra chciała się wygadać, to ona też mogła. W końcu Westfalia nie należała do plotkarskich dziewczyn, a była jej siostrą to na pewno może jej zaufać. Zawsze darzyła ją wielkim afektem.
- Spokojnie, po prostu rozglądałam się czy czasem Prusak się nigdzie nie czai… - przerwała na chwilę, zastanawiając się, czy dokończyć te zdanie. – Ostatnio jak go widziałam, to spoglądał na mnie z jakimś dziwnym błyskiem w oku, pewnie znalazł na mnie jakiegoś haka… - westchnęła zrezygnowana i spuściła lekko wzrok.
Ostatnio miała problemy z zachowaniem opanowania i odnajdywaniem się w najróżniejszych sytuacjach. Nawet widok obrazów Hitlera nie pomógłby jej w otrząśnięciu się z tej sytuacji. A zwykle to na nią działało najlepiej. Wystarczył widok jego bohomazu i od razu miała powód, aby skrytykować swojego szefa jak leci.
- Tak, zamawiałam. Ale kawa mi wystygła, a jeden kawałek sernika zjadłam i za dobry on nie był. Możemy spróbować czegoś innego, oczywiście z nową kawą, chyba, że wolisz lampkę wina… - zastanowiła się chwilę, bo nie wiedziała, czy dobrze zrobiła, mówiąc to.
Ostatnio przejadły jej się ciasta, ale nadal kochała wszelkiego rodzaju słodycze. W końcu jej ktoś powie, że przytyła i powinna skończyć to jeść, choć i tak nie dałby rady… To jest jak życie bez piwa, a piwo to jest wielka świętość i narodowy trunek wszystkich Niemców, a kto do nie pije, to ten idiota.
- Belgia? To jest ta taka urocza blondyneczka? Dobrze ją kojarzę? Wiesz, że nie znam za dużo kobiet. Mieszkając z Danią, to mój świat ograniczał się tylko do samego Duńczyka, Norwega, Islandii, Szwecji i Finlandii. A później to mi Prusy blokował wszelkie kontakty z każdym, a jak już pozwolił gdzieś wyjść to czujnie pilnował jak się da… - zacisnęła zęby zirytowana, jednak szybko się poprawiła. – A masz jakieś plany co do niej? Z chęcią ją poznam, jak staniecie się przyjaciółkami. – uśmiechnęła się wesoło.
Sama zastanawiała się jak to jest mieć przyjaciółkę, która nie jest z nią spokrewniona, zawsze jakoś miała problem z rozmawianiem z dziewczynami, z mężczyznami zawsze było łatwiej… Dlatego ograniczała się do takich kontaktów. Przynajmniej tak miała zawsze z kim iść na piwo.
- Będę wiedziała jak mi powiesz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Wto Paź 02, 2012 8:17 pm

Ach, ta Szlezwik, wszędzie by tylko Prusaka widziała! Westfalia podobnych problemów z zasady nie miała, jako, że przez długi długi czas zmuszona była do mieszkania z Glibertem (księstwo wchodzące w skład Królestwa Prus, to wcale nie brzmi dumnie), wyrobiła sobie swoistą odporność na jego osobę oraz jego wady. Z nim się dało przeżyć, naprawdę.
- Nie musisz go tak o wszystko oskarżać, siostrzyczko. On, owszem, sprawia problemy, ale jest też za głupi na znajdowanie haków na kogokolwiek - powiedziała i pogłaskała siostrę po włosach.
Naprawdę, Szlezwik nie musiała się aż tak przejmować tym... Prusakiem. To słowo mówiło samo za siebie i nie wymagało dalszych tłumaczeń czy epitetów.
- Ja się chętnie napiję kawy - powiedziała z lekkim uśmiechem. Od razu skojarzył jej się Saksonia i jego miłość do tegoż właśnie napoju. On kocha kawę bardziej nawet niż piwo!
- Ja z nią graniczę... Podobno robi bardzo dobre gofry. Myślę, że nie tak źle byłoby poznać kogoś spoza rodziny... Każdy kraj kojarzy mnie tylko jako część Rzeszy, to dość przykre. Gdzie te czasy, kiedy każde z nas było osobnym księstwem?
... Wcześniej kojarzono ją również jako część państwa Gilberta, taki szczegół...
- No bo... Schwester... Ja się zakochałam. Chyba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Sro Paź 03, 2012 1:15 pm

Zacisnęła z irytacją usta w wąską linię, przypominając sobie okres czasu, który był dla niej tabu. Nie wiedziała, czy powinna coś powiedzieć o tym Heike, czy pozostawić to tajemnicą dalej, w końcu mało kto o tym miał pojęcie i chyba to tak powinno zostać.
- On ma na mnie dość dobrego haka, a ja na niego… Zwykle przypomina mi o tym w najmniej spodziewanym momencie i nie jestem na takie słowa przygotowana. – westchnęła cicho i delikatnie westchnęła, gdy poczuła rękę siostry na swojej głowie.
Gilbert był w tej sprawie wygadany, ale sam jakoś wstydziłby się przyznać to tego na głos. W końcu nie był aż tak głupi jak wyglądał, czasami nawet on miał chwile świetlności o czym dobrze pamiętała Louise.
- To za chwilę zawołam kelnera. A jakie ciasto do tego? Słyszałam plotki od różnych ludzi, że podają tu bardzo dobre ciasto z malinami! – powiedziała szybko od razu uśmiechając się na samą myśl o owocach. Wystarczyła tylko chwila, aby odpłynęła w swój świat.
Pamiętała swoją pierwszą styczność z malinami. Była wtedy z Danią na spacerze po lesie i znalazła właśnie taki krzaczek. Choć sam chłopak nalegał, aby nie jadła takich rzeczy, Szlezwik spróbowała i od razu zakochała się w tym smaku! Następnego dnia w jej ogrodzie zostały zasadzone takie krzaczki.
- Gofry? Kiedyś je jadłam, ale nie pamiętam już z kim. Ciebie przynajmniej trochę nacji zna, ja jestem zwykle tą zapomnianą siostrą, która bardziej jest Duńska niż Niemiecka. No wiesz… Mnie nawet nie kojarzą… Bycie osobnym księstwem było bardzo fajne… Przynajmniej mogliśmy robić co chcieliśmy… - westchnęła cicho, próbując ukryć swój smutek.
W jej mniemaniu wolność to było siedzenie u Danii i pomaganie mu jak można. Zawsze to kochała.
- ZAKOCHAŁAŚ SIĘ?! – pisnęła zdziwiona dziewczyna. – Kto to jest? Znam go? – nakręciła się jeszcze bardziej, a po chwili coś zrozumiała. – Jak to chyba? Nie masz do końca tej pewności?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Sro Paź 03, 2012 8:12 pm

- Nie przejmuj się nim. Może i czasem ma przebłyski... czegokolwiek, ale tak naprawdę to idiota. Znaczy się... Ja nie twierdzę, że on jest głupi, on doskonale zdaje sobie sprawę z wielu rzeczy, ale ma przy tym kilka cech, które często mu nie pozwalają korzystać z tej mądrości. Na przykład skrajna pewność siebie. Ja też jestem pewna siebie, ale porównaj sobie mnie i jego, zobaczysz, co z tego wyniknie - powiedziała z lekkim uśmiechem. Chciała zmienić temat rozmowy, bo najwyraźniej Szlezwik nie chciała rozmawiać o Gilbercie. Ona też nie czuła wybitnej potrzeby roztrząsania jego charakteru.
Pomyślała za to o pysznym ciastku z malinami. Bardzo chętnie zjadłaby coś słodkiego, szczególnie, że, aż szkoda przyznać, zazwyczaj nie miała na takie przyjemności czasu.
- Bardzo chętnie się na nie skuszę - powiedziała radośnie, ale po chwili znowu nieco posmutniała. - O ile mi wystarczy drobnych...
To czego to doszło, nawet ona nie była w stanie pozwolić sobie na wszystko, co chciała, a przecież nie była jednym z tych biednych, wschodnich landów. Może odpowiedzią na tę zagadkę był fakt, że ponosiła bardzo dużo opłat związanych z wojskiem, a na dodatek to Zagłębie Ruhry miało przynieść wystarczająco korzyści, żeby spłacić te wszystkie repatriacje?
- Szlezwik, Szlezwik... Zapytaj kiedyś na jakiejś konferencji o Westfalię, chyba tylko Francja będzie kojarzył mnie bardziej niż tylko z nazwy.
Oczywiście aż tak źle nie było...
- Tak, znasz... Znasz ich obu... - westchnęła Heike i wbiła wzrok w podłogę. Zniszczona była ta podłoga... - Właśnie mam z tym spore problemy, siostro. My, Germanie, nie powinniśmy się nigdy zakochiwać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Czw Paź 04, 2012 12:35 pm

- Czasami i nawet on ma chwile chwały, gdy coś powie poprawnie. – zamyśliła się na chwilę, po czym dodała. – Dobrze widać, że jak porównać mnie do na przykład Białorusi, to wypadnę słabo w każdej dziecinie. W końcu od razu widać, że nie jestem za silna. – dodała lekko, zdając sobie sprawę o samej sobie.
Nie potrzebnie zaczynała ten temat z Prusakiem. Miały wiele innych, a to w końcu było spotkanie towarzyski plotki i te sprawy miały być na pierwszym miejscu. A nie jakiś Gilbert, który męczył ją jak się dało. Powinna o nim zapomnieć i skupić się na pracy.
Rzuciła okiem na kartę, szukając nazwy tego ciasta, jakie sobie upatrzyła. W końcu nie miała za bardzo okazji kiedy wydać pieniędzy, które udało jej się oszczędzić.
- No to zaraz zawołam kelnera, zauważyłaś jaka miła tu jest obsługa? – uśmiechnęła się wesoło, po czym szybko posmutniała. – Nie musisz się przejmować! Ja dziś stawiam! – zadeklarowała szybko, chcąc jakoś poprawić siostrze humor.
Louise jakoś sobie radziła w końcu nie miała aż tak źle. Przemysł rozwijał się w miarę dynamicznie i wystarczało jej czasami pieniędzy na droższe sukienki czy słodycze wyższych półek. Holsztyn był odpowiedzialny za armię i rolnictwo, a ona za przemysł i gospodarkę, choć i tak bardziej skupiała się na handlu. Ułatwiało jej to kontakty z ludźmi.
- Heike… Czyli, że ciebie jednak ktoś jeszcze kojarzy z zachodu. Mnie tylko północ… - westchnęła cicho i wyszeptała. – Jak ja kochałam takie życie…
Przetarła oczy i po chwili zrozumiała to co powiedziała:
- Dwóch? – zmarszczyła brwi. – Kto to jest? Ktoś z landów? Czy może Skandynaw? – skarciła się za ostatnie pytanie, mogła siedzieć z tym cicho. – Czyli nie wiesz kogo wybrać? Tak, my Germanie nie mamy szczęścia do miłości…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Czw Paź 11, 2012 1:40 pm

Heike spojrzała na siostrę z troską. Nie chciała, żeby Szlezwik była smutna przez wnioski wyciągane z ich rozmowy. Najlepiej ostatecznie zakończyć ten temat, ale nie tak, żeby Louise zdała sobie sprawę, że to na siłę i po to, żeby przestała się zamartwiać. Wszystko, ale delikatnie.
- Schleswig, a chciałabyś ty być jak Białoruś, której wszyscy unikają? To nie jest dobre porównanie, siostrzyczko.
Na dobrą sprawę Heike można by do Nataszy porównać, jedna i druga krok w krok za bratem, jedna i druga uparta i nie boi się podjąć różnorakich środków, aby osiągnąć cel (swój bądź cudzy - szczegół)... Tylko czy to dobrze czy źle?
- Jeżeli będziesz taka miła... Będę wdzięczna i też cię gdzieś zaproszę, jak tylko wyjdę z kryzysu. Muszę do tego uważać na socjalistów i komuchów, u mnie mają sporo potencjalnych popleczników... - westchnęła i pokręciła głową szybko. - Idź po tego kelnera, ja poczekam.
Uśmiechnęła się lekko (inaczej to chyba nie potrafiła, nie sądzicie?). Nawet teraz jej Oberpräsident nie był członkiem NSDAP, ale partii (z nazwy) ludowej. Całe szczęście, że jej ziemie leżą dość daleko od Rosji i nie jest narażona na bezpośrednią propagandę bolszewików czy Stalina i nie grozi jej żadna rewolucja proletariatu ani teraz, ani wcześniej. Ha, mogłaby być nawet wdzięczna Hitlerowi za tępienie komunistów, przez co zagrożenie nie było aż tak realne ani bliskie.
Kiedy siostra wróciła, Heinrike podjęła poprzedni temat.
- Mnie większość kojarzy z fabrykami i zagłębiem, a ja przecież... zawsze byłam Westfalią... damą, nie robotnikiem z moskiewskiego pomnika.
Już widziała w wyobraźni te rosyjskie plakaty z wielką kobietą z młotkiem, sierpem czy czym jeszcze. Kobietą - sobą. Brrr.
- I tak, i nie... Wybór jest wręcz oczywisty, ale... - zaczęła się nieco jąkać, więc przerwała na moment, wzięła oddech i ułożyła słowa w sensownie brzmiące niemieckie zdanie. - Bo to jest Ludwig, ale on nigdy nie powinien mieć dziewczyny. Przenigdy. Nie nadaje się do tego. Z drugiej strony jest... No. No Sebastian.
Schowała twarz w dłonie, teraz wyszła na kompletną idiotkę i właśnie jak takowa wygląda. Skąd te czerwone policzki? No skąd? Idiotyzm.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Pią Paź 12, 2012 5:59 pm

Blondynka zacisnęła zęby i spróbowała się uśmiechnąć. Wyszło jej to po części, ale przynajmniej nie wyglądała teraz na smutną czy też przygnębioną. Czasami to, że ludzie cię nie znają i nie mogą sobie ciebie skojarzyć bywa pomocne, jeśli już szef będzie chciał ją wysłać na szpiegowanie wrogów Rzeszy, ten fakt zawsze się przyda. Tylko niestety będzie musiała zostawić swojego kochanego króliczka w domu, bo by z nim była za bardzo widoczna, w końcu i tak wielu ludzie plotkowało o jej osobie…
- Może… - zamyśliła się na chwile po czym od razu skrzywiła się – Nigdy! Nie mam ochoty tak kochać Rosji jak ona… Złe porównanie, wybacz.
Same wielkie ZSRR widziała może przelotnie dwa-trzy razy, jednak nigdy nie miała okazji osobiście z nim porozmawiać. Nawet nie chciała, ale była ciekawa faktem, jak można osiągnąć takie rozmiary… Chyba człowiek powinien już dawno zwariować, a nie podbijać kolejne ziemie i powiększać się. Ona sama bałaby się takiego czegoś… Choć jeśli dałoby się zrobić to chciałaby się odrobinkę zwiększyć.
- Nie ma sprawy. – uśmiechnęła się wesoło. – Już idę, spokojna twoja rozczochrana! – zaśmiała się tylko i podniosła z miejsca.
Rozejrzała się po pomieszczeniu i od razu zlokalizowała kelnera. Poszła w jego kierunku i coś od razu przykuło jej uwagę. Był jaki taki… nieswój. Jakby bał się całego otaczającego go świata… W Louise zapaliła się jakaś ostrzegawcza lampka i postanowiła jakoś go sprawdzić. W końcu to było jej najświętszym obowiązkiem. I jako landu, a także jako Niemki. Uśmiechnęła się słodko i spytała powoli:
- Przepraszam, czy mogę złożyć moje zamówienie?
Mężczyzna odwrócił się w jej kierunku i spojrzał na nią zlęknionym wzrokiem. Ta tylko zmarszczyła brwi czekając na jakąkolwiek odpowiedź. W końcu logiczne było to, że składa się zamówienia u kelnerów…
- Tak, oczywiście panienko. – odpowiedział szybko, wyjmując mały notesik. – To co panienka chce?
- Poproszę dwa kawałki ciasta z malinami i śmietaną, do tego dwie kawy, ale cukier i mleko proszę przynieść do stolika. – uśmiechnęła się sztucznie i dodała na koniec. – Siedzę tam razem z siostrą… - wskazała na miejsca, zmieniając mimikę twarzy. – Żydzie…
Odrzuciła włosy i wróciła do siostry. Nie musiała tego robić, ale jednak wolała mu pokazać kto tu rządzi. Przynajmniej tak sobie wmawiała. To że tu pracuje było czymś absurdalnym, choć nie widziała jeszcze powodu, aby wszczynać awanturę z tego powodu. Woli poczekać i zebrać wszystkie informacje, które później będzie mogła wykorzystać w jak najlepszym momencie.
- Hei… Mnie kojarzą tylko dlatego, że mam przy sobie zwykle Mathiasa. No i mam może żyłkę do handlu. To wszystko. – skrzywiła się, wyobrażając sobie Nadrenie jako robotnika… - Nie pasujesz mi do tej wizji siostrzyczko.
Prędzej by wyobraziła siebie, bo zdarzała jej się taka praca. Ale Nadrenia-Wastfalia zawsze była damą… Odkąd pamiętała ważna uroczystości to Heike prezentowała się wspaniale… Pełna gracji i dumy. Louise w tamtym czasie zaczęła rosnąć i przestała być takim małym dzieckiem, dlatego zdarzało jej się bywać gdzie się dało.
- Ludwig? – zastanowiła się przez chwilę.- Jeśli chcesz mogę z nim porozmawiać na ten temat… - zaproponowała, jednak szybko została zaskoczona kolejnym faktem. – Braciszek Sebastian?! Ty go ten, tego?
W tym momencie jej oczy przypominały dwa wielkie spodki od filiżanek do herbaty. Mogła się spodziewać każdej odpowiedzi, jednak sam fakt, że to Ludwig nie dziwił jej za bardzo, ale za to Bawaria zbił ją z tropu. Nigdy nie przypuszczała, że usłyszy coś takiego… A do tego Heike tak uroczo rumieniła się… To było takie urocze!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Sro Paź 17, 2012 8:27 pm

Matka zawsze powtarzała Goranowi, że ma idealne wyczucie czasu. Objawiało się ono w wielu przypadkach i prawdopodobnie było kierowane siłami wyższymi. Z lubością wspominał momenty, gdy przez przypadek wszedł do pokoju przebierających się sióstr. Trochę mniej już moment, gdy te zauważył jego obecność i postanowiły, że mu za takie podglądanie obiją mordę. Potem przez tydzień nie mógł usiąść na krześle. Słowianki były nieokrzesane.
Teraz miał jeszcze idealne wyczucie przestrzeni, bo dziwnym trafem wpadł do kawiarenki już okupowanej przez dwie niemieckie panny. Momentalne chciał się już z pomieszczenia wycofać, ale po szybkim rozrachunku zdecydował się nie poddać jakimś tam babom. Poza tym umówił się ze swoim kuzynem właśnie w tym miejscu. Potem musiałby biegać po całym mieście i go szukać. Feliksa było łatwo pominąć na ulicy. Szczególnie, gdy oglądało się za innymi dziewuchami (odruchy!).
Tak więc wszedł niepostrzeżenie jak na niego (czyli nic po drodze nie rozwalił) do środka. Skinął krótko głową w stronę Nadrenii na znak, że ją widzi i się z nią wita. Nie chciał jej przeszkadzać w pogawędce z (jak przypuszczał) siostrą. Poza tym obie były chyba bardzo zaintrygowane jej treścią i miał cichą nadzieję, że Nadrenia go nie zauważy.
Ściągnął z głowy kapelusz, który dawno temu dostał od kogoś pod choinkę i położył na stoliku. Rozsiadł się na stoliku jak prawdziwy król. Oparł ręce na blacie. Wpatrywał się we wzorek wyryty na stoliku. Tak go to pochłonęło, że nie zaczął zwracać uwagi na otoczenie.
Powrót do góry Go down
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Sro Paź 17, 2012 10:00 pm

Jakimś cudem udało mu się znaleźć właściwą kawiarnię. Właściwie pod właściwy adres trafił zupełnie przypadkiem, gdy nagle sobie przypomniał o umówionym spotkaniu z Serbią. Od nawału roboty, którą zlecił mu szef, zupełnie o tym zapomniał. W sumie ciekawe, jak zareagowałby na taką wymówkę Goran... Może lepiej tego nie sprawdzać.
Ledwo wszedł do kawiarni, a już dostrzegł swojego kuzyna. Zręcznie, jak na niego, meandrując między stolikami dotarł do Serbii. Goran nawet go nie zauważył.
- Serwus, kuzyn! - zawołał na powitanie, dosiadając się do stolika - Co tam u ciebie? I, tak jakby, dlaczego chciałeś się spotkać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Sro Paź 17, 2012 10:24 pm

Omal nie podskoczył na żywiołowe przywitanie Polski. Nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycji! Znaczy tak nagłego ataku od strony Feliks. Jego kuzyn zawsze był pełen energii, toteż nie powinno go to wcale dziwić takie zachowanie. Posłał mu w odpowiedzi za podwyższenie ciśnienia wredny uśmieszek. Nie czepiał się zbytnio czasu. Sam z punktualnością miał niemały problem. Głównie dlatego, że trudno go było zwlec z łóżka na poranne spotkania. A jeżeli już sam się zwlókł musiał za sobą pociągnąć i Czarnogórę. Tutaj dopiero zaczynały się schody, bo Jelena była wyłącznie typem biernym. Czekał na dzień, kiedy zaśpi na swój pogrzeb. Mama by się zdenerwowała.
- Bida z nędzą i chleb ze smalcem, choć nie narzekam. U mnie gorzej już nie będzie. Pozbyłem się kłopotów raz na zawsze z głowy. Znaczy mam taką nadzieję.
Na samą myśl o dwóch osobach jego choleryczna natura dawała się we znaki. Feliks mógł zauważyć, że uśmiech nie jest już taki szczery, a sam Goran zaczyna mieć tiki nerwowe. Zaczął bawić się końcem haftowanej ściereczki, czy co to tam było. Skubał ją zawzięcie, by mieć czymkolwiek zajęte ręce.
- Bardziej chciałem się spytać, co tam u ciebie na dalekiej północy słychować. Nadal się żresz z Ruskim?
Zmiana tematu zrobiła mu na dobrze. Ściągnął ręce za stołu. Twarz znowu przybrała dość łagodny wyraz. Goran nie wyglądał już jak ostatni buc.
Powrót do góry Go down
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Czw Paź 18, 2012 10:14 pm

Chyba trochę zestresował Gorana tym powitaniem. Cóż, sam jest sobie winny, że nie uważa. W sumie dobrze, że się nie wściekł na Feliksa. Polska znał wybuchową naturę kuzyna, ale czasem go kusiło, żeby go podenerwować.
Jednak Goran nie rozwodził się zbytnio nad odpowiedzią na zadane mu przez Feliksa pytanie. Za to odwdzięczył się mu pytając o jego relacje z Rosją. Humor Łukasiewicza od razu poleciał w dół nałeb, na szyję.
- Jeśli chodzi o moje relacje z kimkolwiek, to możesz na palcach jednej ręki policzyć wszystkich, którzy jakimś cudem jeszcze nie mają mi nic za złe. - mruknął - Co do Iwana, to na razie siedzi cicho i się do mnie nie odzywa. Pewnie coś kombinuje...
Tak, jego relacje z Rosją nigdy nie były zbyt dobre, a teraz Feliks wątpił, by wytrzymali by ze sobą chociaż pięć minut w jednym pomieszczeniu i nie doszłoby do rękoczynów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Nie Paź 21, 2012 1:11 am

Cierpliwe poczekała, aż Szlezwik wróci, zamówiwszy ciasto. Przesunęła dłonią po włosach, poprawiając ich ułożenie. Uśmiech zniknął z jej twarzy, że pojawić się dopiero na widok siostry. Heinrike miała więcej zmartwień, niż by się mogło wydawać. Począwszy od kłopotów i kłopocików czysto wojskowych, przez niezdolność do podporządkowania się Hitlerowi i bycie rozdartą między posłuszeństwem a rozsądkiem, aż do Bawarii.
Całe szczęście składanie zamówienia nie zajęło jej siostrze zbyt długo. Westfalia uśmiechnęła się delikatnie, na poły sztucznie, na poły radośnie.
- Nie widzisz mnie jako robotnika? Ja siebie też nie widziałam, a jednak czasami w kopalni siedzę. Częściej nadzoruję niż cokolwiek wydobywam, ale nauczyłam się, do czego służy kilof i inne ciekawe narzędzia.
Czy to lubiła? Dobre pytanie. Heike sprzed 100 by się pracą w kopalni brzydziła, a teraz... Czasy się zmieniły, a ona i tak nie była w takiej złej sytuacji. W fabryce amunicji na przykład nie chciałaby pracować. Już woli wojskiem dowodzić. Bycie damą było (i jest) bardzo przyjemne, ale znów - czasy się zmieniły, teraz bycie damą należało zostawić na specjalne okazje. A szkoda.
- Nie, nie rozmawiaj z nim... Zbyt dobrze go znam, po naszych wielu dyskusjach wywnioskowałam to i owo. On się do tego w ogóle nie nadaje, a już na pewno nie teraz. On chyba w ogóle nie potrafi kochać. Za to Bawaria... on tak. On... - jej głos stopniowo zmieniał się w szept. - On jest wspaniały. Nie jest takim zaślepionym i zawstydzonym dzieciakiem jak Ludwig... W ogóle nie da się porównać, Sebastian jest taki, jaki powinien być. Tylko, że... Ja się mu już zwierzałam, mówiłam, że kocham nieszczęsnego Ludwiga. I ja sama nie wiem, co mam zrobić.
Zauważyła Serba i odpowiedziała również za pomocą skinięcia głową. Goran nie zatrzymał się przy niej, nie przeszkodził, zatem i one nie powinny mu przeszkadzać, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Sro Paź 24, 2012 2:57 pm

Znajdowali się obaj na metaforycznej huśtawce. Gdy jeden szedł do góry, drugi musiał upaść. Nie było chyba innego wyjścia. Teraz to Goran panował nad sytuacją. Tak się przynajmniej wydawało.
- Chyba się nie doceniasz Feliks. Na pewno tych osób będzie więcej, choć możliwe, że się nie przyznają, bo się czegoś wstydzą. Ale oddam zapas rakiji, że nie masz racji. Poza tym spójrz na Iwana. Na niego to chyba tylko Tasia leci.
Goran się zaśmiał. Był to widok raczej niecodzienny, bo zazwyczaj Serbia pokazywał światu swoją gorszą stronę osobowości. Ale teraz się zaśmiał i Feliks mógł go podziwiać w ten ulotnej chwili, która była dość krótka. Szybko wrócił do swojego zwyczajowego zachowania.
- Nie wiem, o co wam dokładnie chodzi z Iwanem. Wytłumaczysz mi?

To było zadziwiające, jak z pozoru dwie zupełnie różne jednostki, potrafiły porozumieć się bez prawie żadnych słów...
Powrót do góry Go down
Polska
To tylko słowa...
avatar

Female Liczba postów : 265

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Sro Paź 24, 2012 7:59 pm

- Czyżby? - Feliks spojrzał na kuzyna z powątpiewaniem - Nawet Pepik jest na mnie wkurzony. Ukraina to samo. O Litwie nawet nie wspomnę, bo szkoda gadać...
Głos mu się lekko załamał, mimo, że Feliks starał się do tego nie dopuścić. Strasznie przeżywał konflikt z przyjacielem. Tak, dla Polski Litwa nadal był przyjacielem. Łukasiewicz nie chciał przyjąć do wiadomości, że coś się zmieniło.
Jego dosyć posępne myśli przerwał niecodzienny widok w postaci śmiejącego się Serba. Jednak Goran zaraz zapytał go o Rosję... On tak specjalnie go chciał zdołować, czy co?
- Wiesz, jakby to ciebie próbował zrusyfikować, a potem jeszcze próbował zafundować czerwony potop, to też byś do niego nie pałał miłością.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Pią Lis 02, 2012 12:50 pm

Szlezwik przeciągnęła się na krześle, chyba zdrętwiała od tego nic nie robienia… Ale co mogła w takiej sytuacji zrobić? Nie musiała przecież teraz jeździć konno od miasta do miasta w interesach, teraz były te listy i inne urządzenia…
- Serio? Ja jakoś nigdy nie miałam okazji siedzieć w kopalni… Ale za to mam ponoć smykałkę do handlu i negocjacji. Wiem jak trzeba rozmawiać, aby wyszło na twoje. Wiesz, że jakoś nigdy wcześniej nie wiedziałam ile mogą kosztować takie błahe rzeczy jak tkaniny lub owoce? - powiedziała podekscytowana. – A jakie na przykład narzędzia poznałaś? – spytała zaciekawiona.
Nigdy nie była tak naprawdę prawdziwą damą… Nie zakosztowała prawdziwego, dworskiego życia, bo jakoś niechętnie ktokolwiek zabierał ją na bale. Zwykle uważano, że jest zdecydowanie za młoda na takie rzeczy, a ile ona miała wtedy lat?! Przez króliczka wszyscy myśleli o niej jak o małej nacji, która niedawno powstała… A przecież tak wcale nie było! Każdy traktował ją jak zabaweczkę albo śliczną, porcelanową laleczkę, którą trzeba dobrze ubrać, aby prezentowała się jak najlepiej. W końcu towar jaki trzeba sprzedać musi wyglądać jak najlepiej. Powinien sprawiać wrażenie drogiego, ładnego i nieużywanego. A taki, który nie spełni wymaganych warunków zostanie zamknięty w komnacie… I nie wypuszczą go przez długi czas.
- Dobrze, nie będę wtrącała się. – zadeklarowała szybko. – Ludwig to jest… Jest… Specyficzny człowiek… Nigdy nie potrafiłam go rozszyfrować… Nie wiem co myśli… A to nie jest normalne… - urywała co chwila w pół zdania, zastanawiając się czy jakoś to rozwinąć. – Braciszek Bawaria jest kochany. – powiedziała, uśmiechając się wesoło. – Pomoże, doradzi, pójdzie z tobą na piwo… Ale… Kochasz Ludwiga, prawda? – spytała smutno. – A Sebastian może się kiedyś poczuć zastępstwem za niego… Przecież jeśli mu to mówiłaś, to… - przełknęła głośno ślinę – Pewnie też ma pustkę w głowie i nie wie co zrobić.
Zadumała się. Co mogła doradzić w tak beznadziejnej sytuacji? Chyba jednak musi zebrać trochę więcej informacji na ten temat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Pią Lis 16, 2012 8:13 pm

Szlezwik chciała rozmawiać o narzędziach górniczych? Uniosła lekko brwi do góry, chyba nic już jej dzisiaj nie zdziwi. Tylko naprawdę, miały inne, lepsze tematy do rozmów.
- Widzisz, każdy ma jakieś ciekawe informacje - rzuciła i skinęła głową przyjaźnie. - Nie wiem, czy to aby na pewno odpowiedni moment i miejsce na takie górnicze rozmowy... Kiedyś cię do takiej kopalni zaprowadzę i wszystko zobaczysz, jeżeli tak cię to ciekawi - obiecała z dość widocznym entuzjazmem. Uśmiechnęła się i oczy jej wręcz zaświeciły i trwało to dopóty, dopóki nie zaczęła kasłać, to również było wyraźne i widoczne. Cholerna strefa zdemilitaryzowana, ostatnio coraz częściej jej przeszkadzała w sposób namacalny, oby tylko szybko zostały tam wprowadzone wojska!
- Naprawdę, dużo z nim rozmawiałam i, ciężko mi to przyznać, ale on nie nadaje się do żadnego związku. Nie potrafiłby - mruknęła, przygryzając wargę. - I... czego takiego w nim nie rozumiesz? Może będę w stanie pomóc ci to rozszyfrować.
Owszem, czasem można było odnieść wrażenie, że Ludwig, zamiast normalnie rozmawiać, nieustannie wysyła grypsy, ale kiedy się kilkukrotnie ich znaczenie zrozumiało, wszystko stawało się logiczne i wynikało jedno z drugiego. Ewentualnie koncentrowało się wokół jednego, tak też się zdarzało.
- Myślałam, że go kocham - sprostowała i westchnęła ciężko. - Właściwie to nie powiedziałam, sam się domyślił. Tylko, że... ja sama nie wiem już co zrobić. Ludwig złamał mi serce, a Sebastian... nie sądzę, żeby zrobił to samo. Co ja mam z tym wszystkim zrobić, Schleswig?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
WielkieKrólestwoSzlezwiku
Cichy Głos
avatar

Female Liczba postów : 117

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Nie Lis 25, 2012 1:07 am

Lou uderzyła się otwartą dłonią w czoło. Ona chyba mózg Turkom na bazarze sprzedała, że chciała rozmawiać o narzędziach górniczych. Lepszego tematu do rozmowy to ona chyba znaleźć nie potrafiła. Takiego głupiego pytania, to chyba jeszcze nigdy w życiu nie zadała. Choć kiedyś zadała pytanie jednemu z żołnierzy, czy jest on innej orientacji, bo takim namiętnym wzrokiem patrzył na kolegę. Oczywiście spaliła się wtedy ze wstydu.
- Masz rację. Ty nawet nie wiesz ilu można się ciekawych rzeczy dowiedzieć od kupców, podróżujących po całym świecie. – przytaknęła szybko, przypominając sobie ostatnie plotki. – Z chęcią kiedyś wybiorę się z tobą do kopalni… Tylko, czy ja będę wstanie podnieść takie ciężkie narzędzia tymi moimi słabymi rączkami? – spytała cicho, dobrze zdając sobie sprawę ze swojej kondycji fizycznej.
Spojrzała troskliwie na siostrę, gdy ta zaczęła kaszleć. Chciała już podawać jej chusteczkę, ale przyszedł kelner z zamówionym ciastem i kawą. Nawet nie podniosła głowy, tylko cierpliwie czekała, aż mężczyzna wszystko odłoży i odejdzie. Gdy tylko to zrobił, osłodziła swoją kawę i dolała do niej sporą ilość mleka.
- Dziwny jakiś był, nie uważasz? – spytała delikatnie, udając małe zainteresowanie.
Wzięła małą ilość kawy na łyżeczkę i spokojnie napiła się jej. Musiała przyznać, że tym razem trafiła z odpowiedni smak. Przyjrzała się kawałkowi ciasta, zastanawiając się czy już powinna go zaczynać, czy może lepiej warto zaczekać.
- Człowiek nienadający się do związku to jest dopiero kłopot… Nie wiem co masz zrobić z naszym głupiutkim braciszkiem Ludwisiem… Jest taki młody, a ma tak ważną role, on po prostu do niej nie dojrzał. – powiedziała powoli, kładąc łyżeczkę na talerzyku. – Nie musisz się martwić siostrzyczko. Jakoś sobie z tym poradzę, nawet mi zdarza się nie móc rozgryźć człowieka.
W jej pamięci dalej pozostał obraz tego małego Ludiego, który tak bardzo kochał przytulać się do jej maskotki i nie był takim sztywnym człowiekiem. Wspomnienie o tym, jak kiedyś ganiali się razem po piaszczystej plaży na jej ziemiach pozostawało nadal w niej żywe. A teraz ona sama nie miała pewności czy Rzesza pamięta o tak ważnej dla niej błahostce.
- Myślałaś… - powtórzyła cicho, analizując sytuację. – Racja, Sebastian jest inteligentną osobą i bardzo często ma rację ze swoimi hipotezami. Masz też gwarancję, że on nie złamię ci serca, bo jest człowiekiem, który jest stały w swych uczuciach. Co powinnaś zrobić powiadasz? Widzę tylko jedno rozwiązanie. Wybrać. Musisz po prostu zdecydować komu powierzysz swoje serce.
Zmarszczyła brwi po czym zapytała od czapy:
- A tak właściwie to co myślisz o Prusach i Szwabi? Zawsze ciekawiła mnie twoja opinia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   Pon Lis 26, 2012 10:53 am

- Nie martw się, Schleswig, nie jest z tobą aż tak źle - powiedziała Westfalia i zaśmiała się jak cichutki dzwoneczek. Wyciągnęła rękę w stronę siostry i pogłaskała ją po włosach. Uważny obserwator dostrzegłby, że jej ręka przez krótką chwilę drżała, ale ona nie lubiła okazywania słabości, zwłaszcza kiedy nie było ku temu powodów. Zaraz się zdyscyplinowała i wykorzystała chwilę milczenia na przyjrzenie się kelnerowi. Może i powinna była zwrócić uwagę na jakieś szczegóły jego osoby, ale wypuściła tę myśl z dłoni jak motyla. Nie wolno popaść w paranoję, choć w tych czasach mało kto przyzna jej rację. Zwłaszcza w tej rodzinie, gdzie nie było osoby, która by z czymś nie przesadzała! Sama była chodzącą przesadą.
- Nein, ja nie zauważyłam nic podejrzanego - powiedziała i upiła łyk kawy z filiżanki. Dobra była, Saksonii by smakowała, ale z dalszym piciem lepiej chwilę poczekać, bo to gorące. - Ty też popadasz w hitlerowską paranoję, Szlezwik?
I teraz rozmowa przerodzi się z plotkowania o Ludwigu w plotkowanie o Hitlerze. Brawo, Heike!
- To prawda, Ludwig jest jeszcze młody i nie był jeszcze w żadnej naprawdę trudnej sytuacji, żeby to i owo zrozumieć. Owszem, repatriacje go wykończyły, ale to nadal nic strasznego. Jesteśmy personifikacjami, cholerka, wiele nieprzyjemnych rzeczy może nas spotkać, a na Ludwisia się raczej chuchało i dmuchało. I teraz nic dziwnego: myśli, że wszystko może.
I ona pamiętała młodego, nieopierzonego jeszcze Niemcy, czytała mu bajki na dobranoc. Ciekawe, jak on ją wtedy widział, bo nie była wówczas ani energiczna, ani pełna życia, raczej zmęczona tym wszystkim, łącznie z faktem, że do gadania miała nie wiele. Bo ileż lat można przeżyć beż żadnej zmiany, dzień taki sam jak poprzedni, miesiąc, rok, 50 lat? Jak jeszcze nie była pod kuratelą Gilberta, to się chociaż coś działo...
- Mówię, Ludwig nie jest do tego najlepszą osobą... Ale jak mam to zrobić, pójść do Sebastiana, rzucić mu się na szyję i poetycko niczym mój wiecznie pijany brat Palatynat stwierdzić, że padło na mnie światło zrozumienia i tak naprawdę zawsze go kochałam? - westchnęła i uniosła obie dłonie do czoła. - Muszę chyba upić się z Pfalzem i zapytać, co on o tym sądzi, chociaż znając go, zaraz zmieni temat i będzie mi prawił poematy o Saarze... Przeżyj z Palatynatem.
Prusy i... Szwabia? Spojrzała na Szlezwik krytycznie, mrugnęła parokrotnie i postarała się odgonić natrętne domysły. Później wszystko rozważy.
- Z Prusakiem mieszkałam dość długo, ktoś złośliwy mówił, że pełniłam funkcję jego żony, a ja sama nie wiem, co o tym myśleć, ale on jest strasznie upierdliwy i ciężko przemówić mu do jego rozsądku, o ile go w ogóle posiada. I zawsze się musi nad kimś pastwić, obojętne który to wiek i kogo można bezkarnie męczyć. - Owszem, na Gilberta mogłaby narzekać i marudzić gorzej niż Saksonia. - A Szwabia... On oddał swoje serce mamonie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kawiarnia "Królewska"   

Powrót do góry Go down
 
Kawiarnia "Królewska"
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Rynek Główny-
Skocz do: