IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Budynek Reichstagu [Berlin]

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Sro Wrz 26, 2012 9:35 pm

Załóżmy, że desperackim trollom udało się ugasić wszelkie przejawy choćby najmniejszego ognia, ale sytuacja nadal była zła. Wręcz bardzo bardzo zła.
Całość konstrukcji zaczęła niepotrzebnie trzeszczeć. Drobne fragmenty tynku posypały się wam na głowę. Austria nawet dostał w głowę większym odłamkiem, okulary mu porysowało.
Należałoby jak najszybciej opuścić budynek, z czego sobie sprawę zdawaliście, ale zostaliście sami. Heike właśnie zabierała się za wykuwanie przejścia w ścianie zewnętrznej* za pomocą fragmentu zniszczonego kinkietu, co mogliście usłyszeć, ale gdzie ona była?

// * psst, stop, userka się spieszy, chodzi mi o zablokowane przejście, nie ścianę xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Żydówka
Szept
avatar

Male Liczba postów : 34

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Sro Wrz 26, 2012 9:47 pm

Generalnie widział, że jest źle. Co robić? Nie można było tak poświęcić dzieł sztuki. Ale wpadł na pomysł:
- Posłuchaj, - zwrócił się do Austrii - może by te obrazy zwinąć w rulony? Tak będzie najlepiej. Niewiele się zniszczy...
- A potem się odrestauruje. Masz rację, Johannes.
Swoją drogą, nie bardzo lubił, kiedy Roderich tak się do niego zwracał, ale nie miał nawet czasu na marudzenie.
Austrię bolała głowa. Śmużka krwii mu ciekła po twarzy. A okulary miał zarysowane.
- Do kiblów! - wrzasnął - Tam mamy wodę!
Musiał umyć ręce.
Johann w pierwszej chwili nie wiedział, o co mu może chodzić. Czyżby kuzyn uderzył się za mocno w głowę? Ale z drugiej strony... W tym szaleństwie była metoda! Zwinął obrazy w rulony i pobiegł za nim.
- Czekaj na mnie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 2:25 pm

Adolf spojrzał na nich przeciągle. Obaj zasugerowali, aby nie wchodzić do środka. Owszem, to całkiem logiczne, niemniej... właśnie. Chodziło o parę dosyć ważnych dokumentów i co cenniejszych rzeczy. Ale to tak na marginesie. Szczerze mówiąc, Adolf, przez moment miał ochotę zobaczyć obiekt swoich fascynacji od środka. Z bliska. Owszem, teraz też nie narzekał. Widział jak ogień niszczy budynek, jak wszędzie unosi się dym, który szczypie w oczy. W środku... jak te fascynujące zniszczenia mogą wyglądać w środku? Jego chora fascynacja domagała się obejrzenia tego z bliska. Bardzo bliska. Tymczasem zdrowy rozsądek i chłodna kalkulacja podpowiadała i z uporem popierała słowa Ludwiga i Gilberta - nie wchodzić tam, po co? Pomimo, iż sam Hitler mógł odnieść wrażenie, że jego walka wewnętrzna trwała dosyć długo, tak w rzeczywistości był to tylko moment, nawet nie sekunda. Nie dało się wykryć wahania.
- Wnętrze budynku posiada wiele cennych rzeczy dla narodu niemieckiego. Warto byłoby zobaczyć w jakim to wszystko jest stanie. Jednak w obecnej sytuacji, myślę, że przychylę się do waszych słów. Sprawdzę wszystko osobiście, dopiero wtedy gdy całe niebezpieczeństwo zostanie już wyeliminowane. Na razie rozkażcie, aby ludzie gaszący pożar bardziej się zorganizowali, tak jak mówiłem wcześniej. Czekając, aż ugaszą ogień, rozejrzę się jeszcze na zewnątrz. Nie mogę pozwolić sobie na opuszczenie tego miejsca, w tak ważnym momencie! Wy będziecie mi towarzyszyć, nie wiadomo kogo można spotkać w całym tym zamieszaniu, lepiej pozostać czujnym i ostrożnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 2:41 pm

– Żałuję, żałuję – odpowiedział szybko.
Słyszał już wiele rzeczy o porywających mowach przywódcy narodu. Kilka razy zdarzało mu się je nawet usłyszeć. Cóż, mężczyzna miał charyzmę, ale czasami lepsze było szybkie i krótkie sprawozdanie. Szczególnie wtedy, gdy płonęło coś takiego jak Reichstag. No właśnie, płonął najważniejszy budynek w Berlinie, to dość naturalne, że przychodzi się na miejsce zdarzenia, choć oczywiście ktoś taki jak Prusy mógłby tego nie pojąć i skierować się tu tylko z powodu rozkazu. Każdy inaczej raczej zareagowałby podobnie na ogromny ogień i czarny dym w środku swojej stolicy, prawda?
– Aha, komuniści. Ma sens.
Stwierdził. Choć wciąż mógł być to tylko przypadek, zrządzenie losu, albo jakiś wariat. Po prawdzie mógł być to ktokolwiek, choć sugerowało to, że budynek był pilnowany dość słabo. Przymknął powieki i potarł skronie, zerknął na próbujących rozmówić się co dalej braci i szefa. Milczał przez chwilę, pozwalając się im wymienić opiniami, po czym odchrząknął lekko. Miał gdzieś, za kogo go mieli. Jego ludzie czuli się autonomiczni, co dawało mu dość dużą motywację, do bycia bardziej przekonanym o swojej odrębności. Może nawet by się tak nie rzucał, gdyby nie podejście Bawarczyków i sposób w jakich bracia go traktowali. Nigdy nie myślał o odłączaniu się, ale z jakiegoś powodu młody wydawał się usilnie to sobie wmawiać.
– Skoro jednak ktoś ot tak podpalił Reichstag to znaczy, że ochrona nie była najlepsza. Poza tym może podpalić i inne miejsca – zauważył, wbijając wzrok w pożar.
Nie miał jakoś ochoty spoglądać na dwóch przemądrzałych i jakże dorosłych w swoim własnym mniemaniu przedstawicieli Rzeszy. Hitler był odrębną kwestią.
– A sprawdzić zawsze może ktoś z nas. Poza tym, szef wybaczy, na pewno nikt nie wbiegał w między czasie do środka? Może pożar ma tylko odwrócić uwagę, a ktoś grzecznie dobiera się do dokumentów szefa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 3:09 pm

Bawar dość dobrze ujął jak nigdy to co chciał powiedzieć. Z resztą jak rzadko zdawał się z tym co mówił, choć zawsze wydawał mu się jednak bardziej nierozważny i wręcz niekiedy prowokacyjny. Może nie porównałby go w tym do Gilberta ale w niektórych sytuacjach nie wielu bu brakowało do tego schematycznego niemal stwierdzenia.
W końcu po co cala eskorta ma narażać życie swoje i Führera skoro można wysłać jedną rozważną osobą, która by zdała relacje o sytuacji jaka panuje w budynku.
-W czasie pożaru już znaczna cześć dokumentów zamieniła się w pył. To na pewno musiało być celowe działanie. Myślisz, że ktoś już zabrał to co chciał podczas tego zamieszania? Przez to odciągnął od siebie uwagę innych.. -zwrócił się do brata.
Co do cennych rzeczy, było ich zapewne mnóstwo, poza tym nawet te same ściany miały w sobie symbolikę. Cały budynek był rzeczną niezwykle cenną dla ich wszystkich. Martwił się jakie to będzie mieć skutki naprawdę po tym jak rozegrał to wódz. Czy mu się udało to wykorzystać?
To się tak naprawdę okaże niebawem:
-Jestem tego samego zdania co mein Bruder...-odparł po chwili:
-Niech któryś z nas wejdzie do budynku a potem zda mein Führer relacje.
Plan był prosty, był tylko ciekaw na kogo wypadnie w tej chwili. Choć cześć eskorty i tak musiała pozostać więc wybór musi paść po miedzy nich.
Co do Bawara pewnie bo byłby łatwy odstrzał mimo to wątpił by wódz mu jednak bardziej ufał. Na dobrą sprawę mógł wysłać Gilberta bo w końcu on się dobrze czuje podejmując jakieś ryzyko, czasami robi wszystko by się wykazać ale czy znowu nie wpakuje się w jakiś niepotrzebne problemy?
O swojej osobie szczególnie nie myślał, ale był jak najbardziej przekonany, że odpowiednio zająłby się wykonaniem tego zadania należycie. Oczywiście nie miał pojęcia co na to Führer, spojrzał po nim nieco bardziej zmobilizowany i czekał aż się odezwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 3:39 pm

Tym razem wyjątkowo, w duchu, zgadzał się z Sebastianem. Ten jeden jedyny, pierwszy i ostatni raz. Fakt, mogli za tym wszystkim stać też szpiedzy, którzy wykorzystując zamieszanie, szukali właśnie - o ile już nie znaleźli - jakichś ważniejszych dokumentów. Z drugiej strony, jacyś żołnierze tam byli... Prawda...? Tak mu się przynajmniej wydawało... Od środka też przecież ktoś musiał gasić ogień.
A on sam już nie wiedział, co robić. Podobno mieli kazać się ludziom bardziej zorganizować, ale po propozycji Bawarii Führer mógł zmienić zdanie. Spojrzał przeciągle na braci, potem na wciąż niedogaszony parlament, jeszcze raz na braci, a na koniec na Hitlera.
- A więc... Jakie rozkazy, wodzu? - wolał zapytać i mieć wszystko dosyć jasno określone, niż potem słuchać, że coś jest nie tak. Z początku nie uśmiechało mu się wchodzenie do środka, jednak z drugiej strony, chciał zobaczyć jak to wszystko wygląda trawione przez ogień. Taki widok raczej do codziennych nie należy. I tu ciekawość brała górę. A bo to raz wpakował się w kłopoty? Bywały gorsze rzeczy niż spacer przez płonący budynek. Lubił podejmować ryzyko. Przynajmniej ma człowiek gwarancję, że nie będzie nudno. I adrenalina może podskoczyć. Więc z pewnego punktu widzenia nie miał nic przeciwko wchodzeniu tam samemu. Wątpił, by czekało tam coś gorszego od ewentualnie walących się części. Przecież to wcale nie było niebezpieczne...

(Przepraszam, że krótkie, jakoś tak brakuje mi weny... ^^')
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 3:59 pm

- Hallo!!! - z jednego z okien wychylił się Saksonia i z całych sił wrzeszczał w stronę Prusaka, Niemiec i Bawarii. Obok niego stał z założonymi rękoma Austria. Obaj znajdowali się akurat w najbardziej dymiącej się części budynku. Saksonia usilnie gestykulował wskazując to na rodzeństwo, to na budynek, to na ogień, to na parapet, to na Austrię.
Austria patrzył na niego z podziwem.
Johann naprawdę miał nadzieję, że ktoś z grupy w końcu ich zauważy. Nie na darmo przecież udawał małpę. Jednak o tyle miał utrudnione zadanie, że Austria odmówił mu wydzierania się. Więc mężczyzna, sam pozostawiony na lodzie, zdzierał gardło ile sił miał tylko w płucach.
W końcu jednak Austria się zlitował i też postanowił być pożyteczny. Wziął kawałek uszkodzonej płytki i wycelował nią w Prusaka. Nie ze złośliwości to uczynił. Oj nie. Uczynił to, gdyż bardzo zależało mu by stojący przed budynkiem kuzyni, szef oraz brat ich zauważyli. A cela miał zaiste niesamowitego. Zalety dalekowzroczności, można by rzec.
- Możecie być tak mili i nam podstawić drabinę?! - krzyczał, jak zawsze miły Saksonia - Znajdujemy się w ubikacjach, mamy wszystkie krany poodkręcane. Ale długo tak nie wytrzymamy. A Austria odmawia skakania! - silnie zaakcentował końcówkę. Stojący obok niego kuzyn przytaknął potwierdzająco głową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 7:36 pm

W tym samym momencie, w którym Saksonia i Austria machali z okna, kilka desek zaczęło się chybotać. Kilka dni wcześniej jedno z okien zostało przez przypadek wybite podczas kłótni wśród ministrów i zasłonięto je tymiż właśnie deskami. W chwili obecnej owe kawałeczki drewna wypadły na zewnątrz, a w pustym oknie pojawiła się zamaskowana postać w czapce i chuście osłaniającej usta i nos. Ubrania, bardzo przylegające do ciała, miała przyprószone pyłem i częściowo nadpalone. Z gracją porównywalną do... słonia albo oddzialiku Armii Czerwonej zgramoliła się z okna i spadła na chodniczek po jego drugiej stronie. Gdybyście się postarali i tłum w tle uciszył się na chwilę, bylibyście w stanie usłyszeć kilka westfalskich przekleństw. Wyskakiwacz oknowy wstał, otrzepał się i odwrócił w waszą stronę. Na widok Rzeszy i Hitlera, o Bawarii już nawet nie wspominając, rzucił się biegiem w stronę przeciwną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 7:45 pm

Zastanowił się głębiej, szybko analizując to, co powiedzieli jego towarzysze. Uważnie im się przyglądając. Na dłuższy moment zatrzymał wzrok na Prusach. Tak, ten wygląda na takiego, który podjąłby się pójścia samemu do środka płonącego parlamentu. W sumie, to może być rzeczywiście lepszy pomysł. Teraz nie muszą się już spieszyć. To, co wymagało natychmiastowego działania, jego płomienna przemowa do ludu, zostało już wykonane. Nie ma pośpiechu. Teraz jest czas na przemyślenie wszystkiego, zebranie pomysłów, sugestii. I wybranie najlepszej opcji. A taką jest póki co wysłanie Prusaka. Już miał wydać odpowiednie rozkazy, kiedy dostrzegł, że ktoś rzucił w Gilberta kawałkiem jakiejś płytki. Spojrzał, kto to zrobił. To może być zwykła głupawa kumpli Gilberta, ale równie dobrze, może to też być prowokacja jakiegoś bliżej nieokreślonego wroga. Może jakiegoś komunisty, lub Żyda? Jednak dostrzegł w oknie Austrię i Saksonię. Co oni tam robią?! Poszli bez rozkazu?! Od razu zmienił plany i rozkazy, jakie zamierzał wydać.
- Gilbert. Idź pomóż tym tam i dowiedz się, co i dlaczego tam robili. Ze szczegółami, wszystko chcę wiedzieć. Przekażesz mi potem, najszybciej jak będziesz w stanie. Ludwig, ty natychmiast goń za tym człowiekiem. Najwyraźniej ucieka, jest bardzo podejrzany. Masz go schwytać! Musimy dowiedzieć się kim jest i co robił! Wszyscy zrozumieli?
Jeszcze raz spojrzał uważnie po ich twarzach. Wtedy jego uwagę przykuł Bawaria. Zmarszczył brwi.
- Mówisz zadziwiająco rozsądnie - pochwalił go łaskawie. - Czy na miejsce zdarzenia sprowadził cię jakiś konkretny cel?
Stara się wybadać, po co konkretnie przyszedł tu Bawaria. Nie powiedział mu osobiście, po co. A może mówił, ale umknęło mu w ogólnej ekscytacji? Nie, raczej nie mówił. Zapamiętałby to, mimo wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 8:32 pm

Zerknął na młodego i skinął głową.
– Mniej więcej o to mi chodzi – odpowiedział Ludwigowi.
Cóż, w jego prostym rozumowaniu, samo podpalenie Reichstagu było doprawdy interesującym gestem, ale nie przynosiło żadnych korzyści. Poza dokumentami, które dało się odtworzyć. Znacznie mądrzejszym posunięciem było coś ukraść, a potem spalić budynek, tym samym zacierając ślady. Proste rozwiązanie dające wrogowi podwójnego kopniaka. Choć rzecz jasna to była tylko teoria. Nadal ogień mógł ktoś po prostu zaprószyć przez nieuwagę.
Nie dziwił go fakt, że zgodzili się z nim. Swoje podejście uważał za proste i logiczne, raczej nie błędne, gdyż nie było ambitnym planem na większą skalę. Ot głos rozsądku, jakby to nie brzmiało, w tym płonącym miejscu. Bardziej teraz zastanawiało go, co odpowie na to wszystko Hitler, gdy wrócił wzrokiem do Reichstagu. Kogoś wyśle do środka. Gilberta? Wydawał się najlogiczniejszą opcją, bo nie przypuszczał, by to jemu powierzono to zadanie. Zapewne z perspektywy wodza był tylko landem i było to dość irytujące.
I w tym momencie, pogrążony w rozważaniach, dostrzegł znajomą sylwetkę w jednym z okien, a wraz z nią towarzyszący jej, także łatwo rozpoznawalny głos. Zamrugał lekko, ukazując tym samym swoje zdumienie, a potem schował twarz w dłoni. Co jak co, ale tej dwójki nie spodziewał się w środku płonącego parlamentu. Przynajmniej raz w życiu, to nie jemu dostanie się od młodego. Chociaż tyle.
– Niech ich ktoś uratuje… – mruknął tylko. - Szkoda by było – pokręcił głową i westchnął lekko.
Lubił brata. Saksonia też nie był zły, tylko dziwnie wolał kawę nad piwo. Nie wdawał się teraz w dyskusje, co tam w ogóle robili. Jakiś głosik w tyle głowy podpowiadał mu najprawdopodobniejszą odpowiedź w tej kwestii. I chyba nawet miał rację.
Żeby tego było mało, trochę niżej kilka deseczek brutalnie zakończyło swój żywot a z okna wypadła zamaskowana i jakże podejrzana postać, która od razu rzuciła się do ucieczki. Więc coś w jego słowach było. Miło wiedzieć.
Gdy usłyszał słowa Hitlera skierował na niego wzrok, cóż mu rozkazu nie wydano, więc stał nadal na swoim miejscu. Dopaść jednego człowieka młody chyba potrafi. Chyba było słowem-kluczem. Obawiał się tylko czy Prusak ze złośliwej satysfakcji nie zrobi czegoś drabinie. W końcu on i Austria kochali się tak bardzo, że aż dachówki leciały.
– Zdarza mi się. Cel? Prócz pożaru? Raczej nie. Płonie jeden z najważniejszych budynków miasta i wolałem sprawdzić od razu, czy to coś poważnego. Zawsze może przydać się dodatkowa para rąk w razie czego – stwierdził prosto. - Szczególnie, jeśli chodzi o istotne dokumenty, które raczej należy chronić – dodał.
Rzucił Rzeszy pytające spojrzenie, czy pobiegnie sam, czy chce pomocy. Wątpił w pozytywną odpowiedź, ale cóż. W razie czego przypilnuje Prusy, by ten nie próbował się jakoś na jego bracie odegrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 8:49 pm

Dość mocno skoncentrowany był na towarzyszenie wodzowi jednak gdy tylko usłyszał nieidentyfikowane głosy i nagle jakiś przedmiot uderzył w brata nagle bardzo szczetne zaczął rozglądać się po otoczeniu. I w końcu zobaczył ich w budynku co całkowicie rozproszyło jego dotychczasowe myśli.
Co jak co mógłby się spodziewać każdego w takiej sytuacji tylko nie Rodericha bo akurat Johann był do takich akcji jak najbardziej zdolny. Wydawało mu się, że to nazbyt ryzykowne jak dla takiej mało wytrzymałej osoby jak on. Na dobrą sprawę natychmiast chciał się ruszyć i im pomóc bo sytuacja nie wyglądała na ciekawą, nawet z tej perspektywy. Jednakże skoro polegał tylko rozkazom wodza nadal stał w miejscu i się mentalnie męczył. Na pewno by im pomóc potrzebował jeszcze współpracy z pozostałymi braćmi. Nawet się nie zastanawiał jak się tam dostali i dlaczego. To było zbyt czasochłonne na tę chwilę.
Mimo to zauważył nagle coś zupełnie niepokojącego. Jakiś nie dość, że podejrzanie ubrany osobnik to wyskoczył z okna już pomijając to, że mógłby się jedynie ratować przed ogniem. Zaczął mieć wrażenie, że dokładnie ta osoba musi mieć związek z podpaleniem budynku. Potwierdziło to jego zachowanie gdy na ich widok rzucił się do ucieczki.
Spojrzał na wodza i gdy tylko ten natychmiast rozkazał mu schwytać owego nieznajomego i podejrzanie wyglądającego człowieka. Nie zawahał się nawet przez chwilę:
-Jawohl, mein Führer! -syknął natychmiast i nawet nie myśląc o Bawarze bo na dobrą sprawę to były jedynie ułamki sekund a cel umykał mu sprzed oczu.
Bezzwłocznie ruszył biegiem w jego kierunku. Nie był pewien czy ma broń albo jakieś sztuczki w zanadrzu. Zamierzał go jak na razie schwytać i obezwładnić. W ostateczności on użyje pistoletu by uniemożliwić mu ucieczkę. Biegł ile miał sił chciał go na początek dogonić.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 9:13 pm

Czekanie przerwało to, że dostał czymś w plecy. Zaklął w myślach i odwrócił się, by wybadać, skąd nadleciał niezidentyfikowany obiekt. Kawałek jakiejś płytki. Rozejrzał się dokładnie, i zobaczył coś, czego się raczej nie spodziewał.
Tak oto, zobaczył Austrię i Saksonię w jednym z okien płonącego parlamentu. Co oni tam robili...? Rozkaz ratowania ich zbytnio go nie satysfakcjonował, ale co zrobić... Rozkaz to rozkaz...
- A nie możemy ich tam zostawić...? - spytał ironicznie patrząc w ich stronę. Zmarszczył brwi. Tak, jednak wolał ich tam zostawić. Albo niech skaczą z okna. Chociaż będzie na co popatrzeć. Ale mimo tego niezadowolenia, zwrócił się z powrotem przodem do Führera. Zasalutował na znak, że zrozumiano, po czym ruszył do grupki żołnierzy.
Oni, choć trochę się ociagając, postawili w końcu drabinę przy oknie. Ciekawiło go, co kuzyni tam robili. Ale tego się dowie, bo w końcu kazano mu także wybadać sytuację. Poczekał spokojnie, aż zejdą na dół, a gdy już to zrobili, zwrócił się do nich:
- Co wy, do cholery, tam robiliście?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 9:34 pm

Zerknął jeszcze za Ludwigiem i Gilbertem. Obaj zabrali się za wypełnianie jego rozkazów. Doskonale. Nie wątpił, że obaj sobie poradzą. Co prawda, miał przez moment wątpliwość, czy nie powinien wysłać za Ludwigiem jakiegoś wsparcia, ale zrezygnował z tego. Sam powinien sobie przecież poradzić. A jakby potrzebował pomocy innych żołnierzy to na pewno byłby w stanie takową sobie zapewnić. Ale w tej chwili liczył się czas, a nie ilość. Dlatego też, sprawę dziwnego uciekiniera pozostawił w rękach Ludwiga. Zaś Prusy... zerknął na niego kątem oka. Nie wygląda na to, żeby jakoś gorliwie wypełniał jego rozkaz. Mimo to poszedł zrobić to, co mu rozkazano. Teraz pozostało czekać, aż wyciągnie od Austrii i Saksonii odpowiednie informacje. Hitler zerknął kątem oka na Bawarię. Został tylko z nim.
- Rozumiem - pokiwał głową. - Oczywiście, w takich wypadkach, pomoc odpowiednich osób bywa zwykle nieoceniona.
Zmierzył Bawara uważnym spojrzeniem i zmarszczył lekko brwi. Nie, nie wygląda na to, żeby próbował coś kręcić, okłamywać. To bardzo prawdopodobne, że właśnie tylko po to przyszedł, nie ma w tym nic dziwnego, więc Hitler nie drążył już tego tematu.
- Skoro przyszedłeś pomóc, to może się za to weźmiesz? Wątpię, żebyś dogonił teraz Ludwiga i tego uciekiniera, ale może Gilbert potrzebuje jakiegoś wsparcia?
W pobliżu kręciło się sporo wojska, więc Adolf uznał, że nie potrzebuje chwilowo osobistej ochrony. Skoro jest ku temu okazja, to pobędzie przez moment sam. Taka chwila skupienia. Odpoczynku. I napawania się widokiem płonącego parlamentu. Póki jeszcze go nie ugasili. Tak, to ostatnie chwile, żeby móc obserwować Reichstag w takim stanie. Spojrzał na parlament zachwyconym wzrokiem. Ten pożar, to zniszczenie, jakie poczynił. To takie... fascynujące. Wciągające. Ekscytujące. Słowa same przychodziły Hitlerowi na myśl. I jakiegokolwiek by nie użył, jedno było dla niego absolutnie pewne. Dzięki temu wypadkowi bez problemu ograniczy prawa obywatelskie. Pod pozorem ścigania komunistów, których obarczył odpowiedzialnością za ten pożar, zrobi wszystko, na co tylko będzie mieć ochotę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 10:14 pm

Odprowadził młodego wzrokiem. A niech gania, na zdrowie mu wyjdzie. Taką niezdarę jak ten niedoszły szpieg powinien złapać, w końcu miał chłopak kondycję. Niech się wykaże, nabije punkty u Hitlera i nie wkurza się tak bardzo o ten czołg. W końcu, to nie była wina Sebastiana. Nie planował przecież wjeżdżać w tę głupią bazę, skąd miał wiedzieć, że Heike zrobi coś tak idiotycznego? Zresztą mniejsza o nią. Zerknął na szefa, który najwyraźniej planował i jego zagonić do jakiejś pierwszej, lepszej roboty. Przynajmniej, w przeciwieństwie do jego własnego rodzeństwa, nie miał pretensji co do jego powodu zjawienia się w tym miejscu. I dobrze, w końcu był to powód racjonalny i normalny, a nie jakiś zamach stanu. Jakby Waschdi był do tego zdolny… No może, trochę.
– Jak sobie Führer życzy – odpowiedział krótko, skinąwszy lekko głową.
Ruszył w stronę rodziny, która kotłowała się przy oknie. Z daleka był to nawet zabawny widok, ale pewnie nieszczęsnej dwójce oberwie się, jak tylko Ludwig wróci. Westchnął. Już im współczuł, choć pewnie mało się przejmą. Po prawdzie… Kto się przejmował?
Stanął obok Prus. Jeszcze nie skoczyli sobie do gardeł – znak to nad wyraz dobry, biorąc pod uwagę ich burzliwą historię i przeszłość, gdy Bawarii jakoś tak przypadkiem zdarzało się dość często stawać po stronie Austrii, a nie Gilberta. Ot zrządzenie losu. Zerknął na górę i na schodzących po drabinie. Głosik znowu podpowiedział, co mogli robić w płonącym budynku. Był chyba tylko jeden, jedyny powód, dla którego Rod w ogóle by w takie płomienie wskoczył.
– Mam nadzieję, że nie przypiekło was zbytnio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Wrz 27, 2012 11:10 pm

Z jakiegoś powodu Austria czuł się mocno niekomfortowo będąc ratowanym przez Prusaka i Bawarię. Ta mieszanka musiała się źle skończyć.
Raz. Prusak mógł go przecież wrednie podejść i nagle zamachać drabiną. Austria by spadł, złamał sobie wszystkie kości i wylądował na wózku inwalidzkim. Ponownie. Nie, Austria nie ufał Prusakowi.
Dwa. Drugą osobą, która wprowadzała Austrię w nie lada dyskomfort, był jego starszy brat. Austria od małego zakodował sobie w głowie, że brat jest bardzo fajny, ale ta fajność kończy się, gdy ten jest zły. Choć wiedział, że czasy w których obrywał przez łeb, dawno już minęły, to wolał akurat z bratem pozostać w dobrych stosunkach. Zależało mu na tym, by Bawaria miał o nim dobre zdanie.
Trzy: Prusak i Bawaria są razem. Każdy rozsądny człowiek, czy też personifikacja, zaraz by się schował, albo przynajmniej udawał nieobecnego.
Austria rozsądny nie był.
- Oż, ty nic nie rozumiesz. - odpowiedział Bawarii na pytanie Ostmark – Przecież to oczywiste... - zaczął się tłumaczyć, silnie przy tym dymiąc - ...że wbiegliśmy tam tylko w jednym celu. Ratowaliśmy... – zaczął mówić Austria, i głównie przez stres, omyłkowo wyciągnął nie to zawiniątko z płaszcza, jakie planował. Rozwinął je przed nosem starszego brata - ... sztukę!
Do Bawarii uśmiechały się szerokim uśmiechem krasnoludki z najnowszego filmu Disneya.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pią Wrz 28, 2012 12:08 am

Sebastian podziwiał gramolącego się po drabinie brata, kątem oka zerkając także na Prusy. Nie ufał albinosowi w najmniejszym stopniu, a że swoje rodzeństwo lubił, toteż teraz wolał dbać o to, by nic mu się nie stało. Szczególnie, że Gilbert mógłby pomyśleć iż bardzo zabawne byłoby, gdyby Austria malowniczo spadł z wysokości kilku pięter. Przed tym musiał go więc w razie czego powstrzymać. Poza tym istniała obawa, że i sam Rod z jakiegoś powodu z drabiny zleci. Było na to nikłe prawdopodobieństwo, ale zawsze. Zresztą, Hitler kazał mu tu przyjść i pomagać, to pomagał. Robił za zaplecze motywująco-dopingujące.
Patrzył.
A gdy w końcu pierwszy z nieszczęśników, uwięzionych w najwyższej komnacie, najwyższej wieży (gdzieś chyba czytał ten motyw, Hesja by wiedział), znalazł się na ziemi, mógł dowiedzieć się, co w ogóle tam robili. Choć ubiegł go z pytaniem Prusy, to jednak Austria zwrócił się do niego, krztusząc się przy tym niemiłosiernie, najpewniej od dymu. Bawaria obserwował uważnie jak ten wyciąga z płaszcza jakieś zawiniątko. Głos z tyłu jego głowy wydawał się być triumfalny, domyślając się, co też takiego ujrzą oczy, gdy już rulon zostanie rozwinięty.
A jednak ani Bawaria, ani też i głosik w jego umyśle, nie byli przygotowani na to, co faktycznie zostało im przedstawione. Mężczyzna spojrzał szerokimi oczyma na gromadę wesołych krasnoludków, które ktoś mógł równie dobrze wyłapać gdzieś na brytyjskich terenach wraz z armią jednorożców i innych rożców. Choć pewnie wtedy by się nie uśmiechały. Jego wzrok przeniósł się ponad nieszczęsne „dzieło sztuki”. Spojrzał na Roda, na plakat, na Roda i znów na plakat. Krasnoludki uśmiechały się tak trochę strasznie.
– Bracie chyba nie powiesz mi, że to wisiało w gabinecie Führera – udało mu się wreszcie coś wykrztusić, czy raczej jęknąć, po czym zakrył twarz dłonią. - To bardzo dzielne z twojej strony, ale proszę nie narażaj się więcej dla bandy głupkowato uśmiechających się krasnali ogrodowych.
Zapewne w innej sytuacji by się wydarł czy sprawił jakieś kazanie, ale obecnie poniósł sromotną klęskę.
Krasnoludki Disneya: 1.
Bawaria: 0.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pią Wrz 28, 2012 7:30 am

Przez chwilę to nawet się zastanawiał, czy by czegoś z drabiną nie zrobić, ale po krótkich przemyśleniach zrezygnował. Nie tym razem. Jeszcze by kogoś "przypadkiem" uszkodził. A tego przecież nie chciał... Nie, w ogóle... Oczami wyobraźni zobaczył, jak to by wtedy wyglądało i już na samo to się uśmiechnął. Dobry film by z tego wyszedł.
Na Bawarię postanowił nie zwracać uwagi. To by raczej nie miało happy-endu.
Gdy Roderich zaczął tłumaczyć Sebastianowi, co tam robili, zaczął się zastanawiać, czy śmiać się czy płakać nad idiotyzmem ich pomysłu. "Ratowali sztukę". No tak, w końcu sztuka jest ważniejsza niż wszystko inne, więc jak budynek płonie, to trzeba pchać się do środka i ją ratować. Logiczne. Ale nie dla Gilberta. Stwierdził, że będzie na to obojętny, lecz okazało się, że jednak się nie da. Bo z byciem obojętnym zrobił się problem, gdy Roderich wyciągnął z kieszeni jakieś zawiniątko i je rozwinął. Krasnoludki, huh? Narażali się dla grupki krasnali... Uśmiechnął się mimowolnie.
- I to jest ta wasza sztuka, dla której wchodziliście do płonącego parlamentu, ja? Gratuluję odwagi, i w ogóle, ale to chociaż nie można było wynieść czegoś... Bardziej profesjonalnego? Bo to wygląda trochę jak robota dziecka... - stwierdził przyglądając się rysunkowi. Nie, to samo wywołuje uśmiech.
Zastanawiał się jeszcze nad jednym. Skąd w Reichstagu wziął się rysunek z postaciami z filmu Disneya? To raczej nie przedszkole, żeby znajdowały się tam rzeczy tego typu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Marchia Wschodnia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 196

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pią Wrz 28, 2012 10:51 am

Austria spojrzał z niedowierzaniem na brata.
"Moment, jakich krasnali ogrodowych?" pomyślał. Przecież żadnych krasnali ogrodowych by nie ratował. To niedorzeczne.
- Przecież to dzieła najwyższej klasy. - oznajmił z pełnią przekonania Bawarii. Widząc jednak pogłębiające się niedowierzanie na twarzy brata począł przeszukiwać szuflady swojej pamięci w poszukiwaniu zagadnienia "krasnali". Owocnie.
Przypomniało mu się jego własne zaskoczenie, kiedy to zauważył za obrazami w gabinecie Wodza schowane za ramami obrazów fanarty. Facepalmnął. I to dosłownie. Najlepiej jak tylko potrafił.
Głowa go zabolała, ręka również, ale poczuł się lepiej.
Chwilę później, powstrzymując się od jakichkolwiek wyjaśnień, wyciągnął z płaszcza drugi z ruloników. Nie wypowiedziawszy nawet słowa, podał je swojemu bratu. Następnie obrócił się w stronę Prusaka, prezentując mu w całej okazałości owe rysunki krasnali. Podtykał mu je niemal pod sam nos.
- Powtórzę twoje słowa szefowi. No już, spójrz kto się pod nimi podpisał! - grzmiał wręcz ze złości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pią Wrz 28, 2012 10:21 pm

Zamaskowana postać uciekała przed Ludwigiem ile sił w nogach i ile powietrza w płucach. Błędne byłoby jednak myślenie, że ona nie miała w tym żadnego planu. Skręciła w taki sposób, aby stać się niewidoczną dla Hitlera i reszty gromadki. Obejrzała się jeszcze do tyłu, żeby sprawdzić, czy Ludwig dalej biegnie za nią i czy aby nie wpadł na genialny pomysł strzelania do niej. Zamaskowany tajemniczy człowiek bardzo nie chciał, żeby Rzeszę poniosły emocje i użył broni. Pewnie teraz wszyscy go podejrzewają o podpalenie parlamentu, ale jako członek Wehrmachtu nigdy by tego nie zrobił. I to nie byle jaki członek. Czapkę i mundur z epoletami i zdobieniami na kołnierzu przezornie zostawił przed początkiem włamu do płonącego budynku. Coś trzeba było ocalić dla dobra sprawy, może niekoniecznie dobra Rzeszy, Fuhrera i reszty, ale dla dobra innej, naprawdę ważnej grupy - a owszem. Wszystko znajdowało się pomiędzy warstwami jego stroju , nadal przyprószonego pyłem, popiołem i wręcz miejscami nadpalonego. Spełnił swoją funkcję? Spełnił. Więc nie było o czym rozmawiać, może tylko o tym, że postać nie była w nim w ogóle rozpoznawalna, o czym świadczył chociażby ten pościg.
Kiedy oboje znaleźli się za budynkiem i Hitler nie byłby w stanie ani jednego, ani drugiego zobaczyć, uciekinier zatrzymał się i odwrócił w stronę nadbiegającego Ludwiga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pią Wrz 28, 2012 10:54 pm

Biegł za nieznajomym uciekinierem jak najszybciej potrafił. Co jak co był naprawdę szybki, zaczęło mu się wydawać, że wymyka się pomału spod kontroli. Zostawili go samego tak więc nie mógł liczyć na to, że ktoś obejdzie budynek z drugiej strony i go złapie. Był zupełnie sam, jeden na jednego. Idealna sytuacja żeby się sprawdzić. Mknął przed siebie nie spuszczając wzroku z obiektu owego pościgu:
-HALT...-syknął pod nosem bo ciężko mu było złapać oddech, niby nie biegł długo ale wyjątkowo szybko i serce było mu jak młotem. Stres także mocniej go męczył niż powinien.
Kiedy w końcu stanął za budynkiem i miał chwilę by znowu dostrzec przeciwnika ten niespodziewanie się zatrzymał. Nie czekając ani chwili wyjął mały pistolet, teraz była idealna okazja by schwytać przeciwnika. Dziwił się tylko, że ten zaniechał ucieczki.
Czyżby miał coś w zanadrzu? Musi być ostrożny.
Podniósł bron i wycelował w jego kierunku:
-DU! -krzyknął do niego natychmiast nieco przemęczony biegiem:
-Ani kroku dalej!
Zrobił kilka kroków w jego kierunku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pią Wrz 28, 2012 11:08 pm

Postać była naprawdę zdziwiona. Czyżby Ludwig się... męczył? Gdzie jego kondycja? Czyżby siedział tylko nad papierkową robotą i nawet nie miał czasu na ćwiczenia na siłowni? Może pił piwa za dużo?
Nie odpowiadała na jego wołanie, po głosie mógłby przecież rozpoznać jej tożsamość. Póki mogli być widoczni dla Hitlera, należało zachować szczególną ostrożność. Uciekinier porzucił ją dopiero wtedy, kiedy miał całkowitą pewność.
- Ich! Nie strzelaj, bitte! - odpowiedział i ruchem, który równie dobrze mógłby być odczytany jako dzieło przypadku, zrzucił z głowy czapkę. Spod niej wysypały się jasnobrązowe włosy, spięte w kitkę w bardzo charakterystyczny sposób. Po chwili uciekinier...ka pozbawiła się również chusty osłaniającej usta i nos. Wówczas wszystko stało się nader oczywiste. Ludwig mógł jeszcze nie rozumieć, po co to wszystko, ale przynajmniej ją rozpoznać musi.
- A teraz przytul siostrzyczkę - powiedziała Heike tonem nieznoszącym sprzeciwu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pią Wrz 28, 2012 11:29 pm

Od początku wiedział, że coś z nieznajomym było nie tak. Gdy tylko się odezwał jego głos brzmiał dość znajomo. Na początku nie mógł uwierzyć w swoje przypuszczenia na tyle by spróbować o cokolwiek jeszcze spytać.
Na szczęście sytuacja dość szybko się wyjaśniła. Mimo to przyprawiła go o mentalny szok. Człowiekiem w przebraniu była jego starsza siostra. Zmieszał się i opuścił broń praktycznie bez większego namysłu. Potem podszedł bliżej na odległość około cala. Chciał jakiś wyjaśnień, najlepiej tu i teraz:
-Schwester, warum?! -nie umiał spytać bardziej szczegółowo bo nadal był w dość mocnym szoku.
Przyglądał się jej i nie wierzył. Czyżby został właśnie zdradzony przez członka własnej rodziny?
Różne myśli chodziły mu teraz po głowie, ta chyba była najgorsza ze wszystkich. W tej chwili chyba był na tyle niezdecydowany żeby kogokolwiek z nich zaufać.
Ale dlaczego akurat ona to zrobiła?!
Spodziewał by się tu każdego z osobna Bawara, Szwaba, Saksona.. chyba nie tak bardzo by się zdziwił. W końcu byli mu przeciwni, różne rzeczy im mogły wpaść do głowy. Nawet chęć odwrócenia się od niego. Nie wiele brakowało.
Ale dlaczego Heike?
Nie spuszczał z niej wzroku ani na chwilę do czasu aż nie powie czegoś więcej o tym planie "dywersji" i niesubordynacji względem armii. Czyżby czuł się oszukany?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pią Wrz 28, 2012 11:51 pm

Zauważyła zmieszanie na jego twarzy. Tyle dobrze, że opuścił broń... Gorzej, że on teraz może sobie myśleć Nietzsche (bo przecież nie Bóg) wie co. Trzeba wszystko jak najszybciej wyjaśnić, żeby młody nie zaczął jej oskarżać o jakieś dziwne rzeczy. Tylko tego by jej brakowało, żeby stracił do niej zaufanie. Nie mogła na to pozwolić.
- Bruder, nie wiem, co sobie teraz myślisz, ale chyba nie zwariowałeś na tyle, żeby mnie oskarżać o podpalenie Reichstagu? Malowidło z moim herbem posypało mi się na głowę, kiedy tuż obok przechodziłam, rozumiesz to? Rozumiesz? - zapytała dość dramatycznie. - Nie żebym była przesądna albo wierzyła w takie rzeczy, ale to zdecydowanie zły znak. Jak czarny kot na drodze armii.
Naprawdę tak się wydarzyło i rzeczywiście ten widok Westfalią wstrząsnął. Wszystko, co przez całe dziesięciolecia składało się na historię tego budynku, obróciło się w pył, i to nieodwracalnie. Nie docierał do niej jeszcze nawet rozmiar całości tej ogromnej straty.
- Byłam w gabinecie Hitlera. Z niewyjaśnionych przyczyn tam się pali najbardziej... Po drodze zderzyłam się z Austrią i Saksonią, czy z nimi wszystko w porządku? - zawahała się na moment. - Wracając jednak do sedna, udało mi się uratować kilka rzeczy, zapewne większości z nich Fuhrer nigdy by mi nie pokazał. Mam podejrzenia, że on chce zrobić... coś naprawdę dziwnego i niebezpiecznego i mam nadzieję, że w tych papierach, jakie ocaliłam, znajdzie się odpowiedź na te pytania.
Dokończyła swój monolog na wdechu. Mówiła bardzo szybko, część słów się wręcz zlewała. Westfalia nie zniosłaby, gdyby oskarżono ją o nieposłuszeństwo względem armii, szczególnie, gdyby zrobił to jej, było nie było, młodszy brat. On wielu rzeczy jeszcze nie rozumiał! Ufała mu i w płonący Reichstag by za nim weszła, ale miło by było, gdyby i on jej zaufał w podobnym stopniu.
- Miałeś przytulić... I nawet się nie zapytasz, czy nic mi się nie stało, bo dlaczego, przecież płonące budynki to takie bezpieczne miejsca... - dodała ironicznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Sob Wrz 29, 2012 12:29 am

Na tym etapie rozmowy już niczego nie był pewien. Na dobrą sprawę nie chciał oskarżyć własnej siostry o podpalenia Reichstagu. To by mu sprawiło chyba największy ból, postanowił po prostu słuchać co powie skoro sam nie do końca wiedział co powiedzieć w takiej sytuacji.
Spoglądał po niej tępym spojrzeniem, wyczekując odpowiedzi. Jej słowa w jakimś stopniu wydawały mu się naiwne ale chciał jak najszybciej zabić tę myśl, która mu ciążyła teraz wyjątkowo:
-Skąd się wzięłaś w ogóle Reichstagu? -spytał na początek jakby nie mógł przeboleć tak trudnego do zweryfikowania tłumaczenia słuchając jej nadal:
-Dlaczego uważasz, że coś jest nie tak? I co mogło by być na rzeczy..?
Zupełnie nie wiedział o czym mowa. Może takie przesady nie dawały mu dość dobrego przykładu. Może był też za bardzo pewny siebie, już w tym momencie nie zamierzał się z żadnej decyzji wycofywać. Czyżby próbowała mu coś zasugerować? Nad głową zbierały mu się czarne myśli.
-Do końca nie mam pojęcia...-spuścił wzrok:
-Wiem tylko, że prosili nas o pomoc. Führer wysłał do nich Sebastiana i Gilberta...-odsapnął odrobinę, ten dym wzmagał go do kaszlu. Chrząknął tylko jednak:
-Ja? Wiec dlaczego uciekałaś? Nie rozumiem jaki w tym jest cel...-zrobił nieco zmieszana minę:
-Jeżeli pożar wybuch akurat w jego gabinecie coś było na rzeczy. Tak jak mówił Sebastian. To wszystko jest najbardziej ukartowane...Co udało ci się ocalić?
Jej słowa były co najmniej dziwne. Teraz mówiła zupełnie jakby zamierzała wodza zdradzić lub podburzyć go do myślenia w taki sposób.
Chował broń i podszedł jeszcze bliżej nadal ze spuszczonym wzrokiem:
-Schwester, ja sam już nie wiem...-mruknął, bo na dobrą sprawę nie wiedział i nie pomyślał przez tę chwilę by spytać o jej samopoczucie. Wręcz przeciwnie złe myśli go od tego odciągały.
Zdawał się chyba bardziej niezdecydowany niż zwykle bywał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Sob Wrz 29, 2012 12:55 am

Przez chwilę Heike wydawało się, że mówi jak do idioty. Brat miał wyjątkowo tępy wyraz twarzy, na dodatek nie byłą pewna, czy zrozumie wszystko z jej toku rozumowania. Na litość, po pogorzelisku wałęsało się mnóstwo ludzi, straż pożarna, wojsko, mnóstwo innych osób, które wzięły się niewiadomo skąd (patrz Austria i Saksonia), a ich nikt o podpalenie nie oskarżał. Dlatego, że uciekła z budynku? A miała powiedzieć Hitlerowi "Cześć, właśnie ocaliłam trochę tajnych akt z twojego biura?". Zażądałby ich zwrotu, zdecydowanie!
- Ludwig. Czy ty w ogóle wiesz, jak to wszystko wyglądało? - zapytała i westchnęła ciężko. - Mnie tu wezwali jako pierwszą. Wydałam kilka rozkazów, gasimy. Potem musiałam dostać się do zewnętrznej kwatery Fuhrera... Mało by mnie stamtąd nie wyrzucił, ale w końcu mnie wysłuchał, Reichstag się pali, trzeba podjąć konieczne środki. Potem przebrałam się z munduru w coś, co może zostać zniszczone i wdarłam się do środka. Od tyłu, dlatego nie byliście w stanie mnie zauważyć. Nie sądziłam, że tam się wszystko tak wali i trzeba będzie się przebijać przez zabite deską okno...
Czy on naprawdę sądził, że byłaby w stanie podpalić Reichstag... po co? Do gabinetu można się wedrzeć w bardziej cywilizowany i niepowodujący takich strat sposób. Chociażby klucze dorobić.
- On chce w jakiś dziwny sposób doprowadzić do posłuszeństwa wszystkie landy. Chce do tego wykorzystać ciebie, ale to, z tego, co usłyszałam, jest pomysł z tych, które nigdy nie powinny zostać zrealizowane, a nawet wypowiedziane. Nie myśl, że ja się przeciwko niemu buntuję, po prostu trzeba mu ten pomysł wybić z głowy jak najszybciej, a tego nie da się zrobić, nie znając szczegółów!
Podnosiła głos znacznie częściej niż zazwyczaj, ale czemu się dziwić, była rozentuzjazmowana, ożywiona ucieczką sprzed chwili i pełna energii do ratowania brata przed całym złem tego świata. Czego chcieć więcej?
- Uciekłam, kiedy zobaczyłam Fuhrer idealnie naprzeciwko siebie. Dziś już i tak mocno go zdenerwowałam, myślisz, że jak by zareagował na wieść o tym, że właśnie włamałam się do jego gabinetu, płonącego na dodatek? Teraz przynajmniej udało nam się kupić trochę czasu.
Wsunęła rękę pomiędzy warstwy materiału i wyciągnęła znaczny plik pożółkłych kartek. Przerzuciła je pobieżnie.
- Tyle tego mam. Nie wiem, co dokładnie tam mogę znaleźć, ale na pewno wzięłam też kilka kartek z zapisami ustaw, nad którymi ostatnio pracowano, nawet jakiś rękopis przemówienia Hitlera. Oddam mu to, a resztę przejrzę i zastanowię się, co dalej.
Szybko posegregowała papiery i schowała je w dwa różne miejsca. Poniekąd teraz wypadałoby się przebrać... Gdzie zostawiła swój mundur?
- Uwierz, nie zrobiłam nic, co mogłoby działać na szkodę kraju, nas, albo nawet wodza. Chcę tylko dotrzeć do prawdy, a skoro wszystko płonie, musiałam się nieźle spieszyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   

Powrót do góry Go down
 
Budynek Reichstagu [Berlin]
Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: