IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Budynek Reichstagu [Berlin]

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Wto Paź 02, 2012 7:06 pm

- TAK, DOKŁADNIE TAK! TAKIE BRAKI TRZEBA UZUPEŁNIAĆ! TRZEBA SIĘ KSZTAŁCIĆ! CZY ROZUMIESZ, ŻE PRZYNOSISZ WSTYD CAŁEJ ARYJSKIEJ RASIE?! TO NIE DO POMYŚLENIA!
Stał i darł się dalej. Oczywiście, w swojej wściekłości, nie dostrzegł jeszcze kamery. Jeszcze. Bo na razie jest zbyt pochłonięty krzyczeniem na Prusaka. O tak, dawno nie był tak wściekły.
- ZA TAKĄ NIEWIEDZĘ POWINNO SIĘ ROZSTRZELIWAĆ! TAK, WŁAŚNIE! Żeby być AŻ TAKIM ignorantem, żeby nie poznawać wartości MOJEJ SZTUKI?! Czy zdajesz sobie sprawę z powagi swoich niedociągnięć?! Masz natychmiast to nadrobić! DOUCZYĆ SIĘ! BO JAK NIE, TO JUŻ JA SIĘ POSTARAM, ŻEBYŚ TO POPAMIĘTAŁ! Każdy, kto nie będzie posiadał TAK PODSTAWOWEJ WIEDZY, będzie SUROWO karany!
Przestał wrzeszczeć. Musiał wziąć kilka głębokich oddechów. Tak więc, póki co nie krzyczy, a sapie i patrzy się z czystą wściekłością i nienawiścią na winowajcę. Tak, mimo że nie krzyczy już na niego, wciąż całą swoją uwagę kieruje na Gilberta. Wrzeszczałby na niego dalej, ale musiał złapać oddech. Poza tym, zdarł sobie gardło, rozbolało go trochę. A przecież musi oszczędzać swoje gardło! Musi być zawsze w formie, mieć możliwość w każdej chwili wygłosić jakieś poruszające, płomienne przemówienie. Jeśli gardło rozboli go jeszcze bardziej i się pochoruje, to całą odpowiedzialnością za swoją niedyspozycję obarczy Gilberta...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Wto Paź 02, 2012 8:18 pm

Tak, tak. Rozumie. Taki wielki wstyd... Szkoda tylko, że tego nie odczuwał. Bądźmy szczerzy - to całe kazanie nie przemawiało zbytnio do Gilberta. Każdy normalny człowiek mógłby się tym przejąć. A że normalność to pojęcie względne, a Prusak to Prusak, to po prostu spłynęło. Za to będzie co kiedyś wspominać.
Oho, doszliśmy już do rozstrzeliwania? Jak miło. Racja, przecież za niedocenianie sztuki, którą jest grupka krasnoludków, powinno się ludzi tracić. A normalne zbrodnie? ...no tak, przepraszam, przecież zabicie człowieka to teraz nic takiego. W tych czasach karygodnym zachowaniem była krytyka obrazu.
Trzecia Rzesza - kraj absurdów.
A podobno to Związek Sowiecki ma dziwne prawa.
Niedługo ci, którzy powinni ginąć rzeczywiście, będą sobie chodzić spokojnie po ziemi, a ludzie z innym gustem niż obecna władza będą zabijani. Logika.
I nastała cisza. Niesamowite... Czyżby wódz skończył pouczanie o wartości rysunku? No to teraz możemy bić brawa.
- Ich verstehe, mein Führer... - nie ma rady, coś trzeba odpowiedzieć. Nawet tak proste zdanie jak to. Tym przynajmniej może już nikogo nie zdenerwuje.
I w tym momencie Prusy przypomniał sobie o Austrii, przez którego to całe kazanie go w ogóle spotkało. A jakby tak... Ma ktoś czołg pożyczyć...?
Nie...?
To może chociaż kałasznikowa...?
...też nie?
Oj, szkoda.
...a choćby kawałek porządnego kija?
Nie...? Ludzie, to czym wy się bronicie?

(Odnośnie ostatniego zdania; już jest wina Prusaka, nie Żydów? xD)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Wto Paź 02, 2012 8:32 pm

Takie duże.
Jęknął.
– Heike – powiedział po prostu z dziwnym zrezygnowaniem. - Tak, tak, rozumiem.
Więc to jednak była jego nieszczęsna siostra. Co też jej odbiło, żeby wyczyniać takie cyrki. Najpierw Austria, potem Saksonia, a teraz jeszcze Westfalia. Miał rodzinę rasowych samobójców. Nie wiedział, czy się z tego powodu złościć, czy płakać. Miał ochotę zrobić obie rzeczy na raz, problem polegał na tym, że łzy ronił niezwykle rzadko i teraz też jakoś mu to nie wychodziło. Ukrył więc po prostu swoje oblicze w dłoniach, jako wyraz bezsilności nad procesami umysłowymi rodzeństwa, których nie rozumiał. Myśl Sebastianie, myśl. Normalnie ruszył by za nią jak w ogień, ale jeśli to ona była tą osobą, która wybiegła z Reichstagu? Szlag! W takim razie Ludwig dopadnie ją bez problemu.
I jeszcze…
SZLAG.
– Miała coś na twarzy? Maskę jakąś? Po co tam wbiegała? Mówiła? – zadawał szybko pytanie, jedne za drugim. - Ktoś jeszcze tam wbiegał? Widzieliście?
Jego ton był ostry, domagający się jasnych, krótkich i dobrych odpowiedzi. Żadnego kręcenia, kłamania, mieszania się i tłumaczenia nerwami. Nie zamierzał tego nawet słuchać. Sytuacja była poważna, a jeśli w takim czymś tracili żołnierze siostry tracili głowę, to co dopiero na faktycznym polu bitwy. Nie do pomyślenia! Spokój i opanowanie. To było konieczne, zawsze uczył tego swoich żołnierzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Sro Paź 03, 2012 1:07 pm

Reżyserka

Kobieta uśmiechnęła się i ani trochę nie okazała zmieszania, bo czym niby? Wręcz ucieszyła się z tak wysokiej kultury osobistej swojego rozmówcy, ta wartość wszak miała szansę całkiem niedługo stać się towarem deficytowym.
- Ja nazywam się Leni Riefenstahl - powiedziała i dygnęła lekko. - Jestem reżyserką i kręcę głównie filmy propagandowe, ale traktuję je jak sztukę, nie marne ochłapy, jak zwykli o propagandzie mawiać co poniektórzy.
Dała swoim ludziom kilka znaków. Jedna z kamer zaczęła kręcić zbliżenie twarzy Fuhrera, inna - karconego przez niego SS-manna. Ta scena, grzechem byłoby jej nie sfilmować!

Żołnierze

- Tak jest! Generalfeldmarschall Heinrike Herrmann! - kiedy żołnierz zauważył, że Bawar już rozumie, o kim mowa, odzyskał nieco pewności siebie. Podporucznik musiał dobrze znać feldmarszałek, jego zachowanie mocno na to wskazywało. Oczywiście żołnierzyk miał za niską rangę, żeby cokolwiek więcej o tym wiedzieć, ale nie, żeby go to nie ciekawiło!
I teraz bądź tu mądry i odpowiedz na wszystkie pytania.
- Tak, maskę miała... Mówiąc dokładniej, chustę. I czapkę, żeby jej włosy nie przeszkadzały w tym bieganiu po płonącym budynku. Mówiła też... że chce coś wyciągnać z gabinetu wodza, jakieś ważne dokumenty - czy tylko jemu wydawało się, że to, co mówi, jest strasznie żałosne? - Poszła tam sama i mówiła, że pod żadnym pozorem żadne z nas nie może za nią pobiec, cokolwiek by się nie stało. Rozkaz brzmiał: gasić do skutku i nic więcej nie robić. Żaden z nas nie chce tego rozkazu złamać, ale sporo czasu minęło, odkąd tam wbiegła i to dość niepokojące...
Teraz żołnierz wydawał się być już nieco bardziej opanowany, nadal mocno się niepokoił, ale już nie jąkał ani nie kręcił i nie motał. Albo krótkie, jasne pytania i ostry ton pomogły mu doprowadzić się do stanu względnego spokoju, albo też najbardziej stresującym elementem tej rozmowy był dla niego opis samej Generalfeldmarschall.
Stojąca nieopodal duża grupka szeregowców zaczęła między sobą rozmawiać w dialekcie bawarskim. Ci, którzy dialekt ów rozumieją, mogli z ich słów wywnioskować, że "podejrzanego o podpalenie wciąż nie można przesłuchać".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Sro Paź 03, 2012 6:02 pm

Słuchał uważnie odpowiedzi, a jego mina tężała z każdym kolejnym zdaniem, które wypowiadał żołnierz. Chwilowe załamanie się nad irracjonalnym zachowaniem kobiety zostało zepchnięte gdzieś w bok, teraz starał się poukładać wszystko w logiczną całość. I cóż… Nie wyglądało to dobrze, wręcz przeciwnie. Wiedział już jedno, Heike nic nie było. Przynajmniej na razie. To ona musiała uciec wtedy z okna. Miała przy sobie dokumenty, dlatego zaczęła uciekać. Chciała je dla siebie. Po co? Jej też dużo nie mówili mimo stopnia? Cudownie. Grabi sobie ten cały grajdołek, grabi. Co raz mniej podoba mu się ta piaskownica. Westchnął głęboko.
– Dobra. Rozumiem – zaczął. - Heike żyje. Jeszcze, bo goni ją Generaloberst. Ale jakoś sobie poradzi, chyba. Jeśli nie, wtedy zaczniemy się martwić.
Westfalia często stawała w obronie Ludwiga, więc chyba potrafiła się z nim dogadać. Z drugiej strony młody wydawał się być mocno uzależniony od szefa, więc kto wie. Może i nie będzie chciał z nią mówić. Z nimi przecież nie chciał. A skoro tak… Chociaż byłby to moment przełomowy, coś co dało by sygnał im wszystkim. To przestaje być związek. Szwab pewnie od razu zabrałby stąd swoje grabki i poszedłby do brata za Alpami. A on… On miał czołg, to wiele wyjaśniało.
Zerknął na żołnierzy.
– Złapali kogoś w kwestii podpalenia? – spytał ostro.
A co jeśli…
A co jeśli chodziło o Heike?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Sro Paź 03, 2012 6:46 pm

Wziął kolejny głęboki oddech. Wygląda na to, że powoli zaczyna mu przechodzić złość. A w każdym razie, uspokoił się wystarczająco, aby dostrzec coś niepokojącego. Tym niepokojącym elementem była reżyserka. Czyżby go filmowała? A kto dał jej zgodę i w jakim celu!? Czyż wszelkie materiały propagandowe nie powinny być robione za jego, ewentualnie Goebbelsa, zgodą?! Goebbelsa tu jeszcze nie ma, a Hitler żadnej zgody nie udzielał! Czy to jakiś szpieg, podstęp?! Powiedziałby reżyserce coś bardzo niemiłego, ale świadomość, że właśnie cały czas jest uwieczniany na filmie, ostudziła go nieco. Odkaszlnął nieco nerwowo i podszedł do reżyserki.
- Pani wybaczy, ale co pani teraz robi?
Bardzo starał się, żeby jego głos nie zdradzał narastającej nerwicy. I stresu. Bo przecież na takie przemówienia przed kamera, to on powinien się wcześniej dokładnie i gruntownie przygotować! A nie tak z zaskoczenia! To tylko napawa Adolfa podejrzliwością. Bo coś jest nie tak, skoro robią mu takie świństwo! Przecież on bez przygotowanie źle wyjdzie! Oczywiście, nie ma mowy o takich podstawowych i niezbędnych rzeczach, jak przygotowanie i przećwiczenie przemowy, ale chodzi przecież też o wygląd zewnętrzny! Taki materiał filmowy może zobaczyć sporo osób! No, chyba że się go zabierze i schowa.
Przygląda się kobiecie uważnym, podejrzliwym wzorkiem. W wyniku zaistniałem sytuacji, Prusak został zignorowany. Cóż, zapewnił, że rozumie. Hitler pogada z nim intensywniej, jeśli się nie poprawi w najbliższym czasie. Teraz ma ważniejsze sprawy na głowie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Sro Paź 03, 2012 7:57 pm

Niewyparzony język? Brak kultury i wyczucia sytuacji? Braciszku, a kto cię ratował nie raz z trudnych momentów swoim wyczuciem czasu i miejsca? To, że nie Heike nie kłania się w pas wodzowi i czasem wręcz go nie szanuje nie znaczy, że nie ma wyczucia sytuacji, bo tę cechę, jak niewiele innych landów, jak najbardziej posiada. Oj, braciszku!
- Możliwe, że nie do końca rozumiesz... Ale to nie jest czas i miejsce na takie rozmowy.
I tak w tej kwestii się nawzajem nie przekonają. Westfalia nie lubiła się kłócić, ale ten temat był naprawdę ciężki, to jeden z tych, kiedy żadna ze stron nie jest w stanie przekonać drugiej. Niestety.
- Nie martw się tym, ja potrafię rozmawiać nawet z takimi ludźmi jak on - powiedziała i przeczesała dłonią włosy, które po noszeniu czapki źle się ułożyły. - No to chodźmy do niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Paź 04, 2012 8:39 pm

Reżyserka

Słysząc pierwsze pytanie, wyłączyła własną kamerę i krzyknęła do reszty własnej ekipy, że to już koniec kręcenia. Po czym uśmiechnęła się wesoło.
- Panie Hitler, co też pan opowiada? Wszystkie materiały powinny być jak najbardziej autentyczne, gdybym pana zapytała o zdanie, to już nie byłoby tak prawdziwe. A to, co nakręciliśmy, to tylko dane wyjściowe. Wszystko się odpowiednio zmontuje, ustawi, wytnie, wstawi i będzie piękny filmik, a to pan będzie go oglądał jako pierwszy i przed jakąkolwiek publikacją. Bez obaw, to ja kręciłam wszystkie poprzednie filmy i do nich żadnych zastrzeżeń nie było. Leni Riefenstahl jestem.

Żołnierze

Żołnierz odetchnął. Ciężko powiedzieć, czy z ulgą, czy bez, ale odetchnął.
- Bycie gonioną przez Generalobesta na pewno nie zaszkodzi jej bardziej niż bieganie po płonącym budynku.
Mogłeś zauważyć, że podwładny siostry całkowicie jej ufał, nie zapytał, dlaczego mogłaby uciekać, nie pomyślał, że Ludwig może jej cokolwiek zrobić, jemu to nawet przez myśl nie przeszło. Był pewien czystych motywacji swojego dowódcy.
Dyskutujący po bawarsku szeregowcy zamilkli na moment, po czym zaczęli się nawzajem przekrzykiwać. Jeden z nich krzyknął coś na temat ciszy i, kiedy tamci w końcu przestali wrzeszczeć, przeniósł wzrok na Bawarię. Wydawał się dość zakłopotany faktem, że podporucznik rozumie bawarski.
- Ja... Generalfeldmarschall przy tym była, tylko on taki spity, albo nafaszerowany innym niewiadomoczym, że słowa się z niego nie wyciśnie. Wygląda jak jakiś komunista! - zawołał ze sporym przekonaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pią Paź 05, 2012 4:22 pm

I tak oto Bawaria uratował świat, czy jak kto woli uspokoił panikujących żołnierzy. To zawsze była pewna forma wyczynu, nawet jeśli teraz mało o nią dbał. Jego wcale tak nie cieszyło, że Ludwig wdał się w pogoń za Heike. Obawiał się jego reakcji na akcje dziewczyny i jej tłumaczenie się. Szybko jednak odgonił od siebie te myśli. Teraz i tak wiele nie mógł zrobić, pewnie pogorszyłby tylko sytuację, poza tym w przeciwieństwie do niego, ona z młodym potrafiła sobie poradzić na drodze merytorycznej dyskusji. On do tego używał czołgu.
– Taak, z pewnością – mruknął więc w odpowiedzi.
Po tym wysłuchał dyskutujących w jego dialekcie żołdaków. Nie wiedział, że w obecnych czasach można wyglądać jak komunista, ale pewnie nie jemu było o to pytać. Cóż przynajmniej kogoś znaleźli, tylko jego stan poważnie niepokoił i nie był zbyt wiarygodnym dowodem. Skoro był czymś nafaszerowany, to równie dobrze mógł to zrobić dla zabawy i tyle. Eh, przynajmniej szef miał swojego zamachowca, pewnie się ucieszy, o ile już przestał wydzierać się na Prusy.
– Gdzie był i skąd wiecie, że to on podpalił Reichstag?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pią Paź 05, 2012 7:39 pm

Spojrzał na reżyserkę. Skądś ją kojarzył, tylko skąd...? W miarę, jak mówiła zaczął sobie przypominać. Zaś kiedy się przedstawiła, rozwiały się wszelkie możliwości. A więc dobrze skojarzył! Nie poznał jej co prawda w pierwszej chwili, ale tyle ma ostatnio na głowie...
- Panna Leni! Wiedziałem, że skądś panią kojarzę! Że też od razu się nie zorientowałem. To ta praca. Ciągła praca, moja droga Leni.
Rozpogodził się nieco. Ta kobieta należała do tego wąskiego grona ludzi, którym ufał. Momentalnie przeszedł mu zły humor. Teraz wręcz przeciwnie, wyglądał na szczęśliwego ze spotkania, co nie często się zdarzało.
- Ależ tak, tak. Nie wątpię w pani zdolności. Pani filmy są fenomenalne, najlepsze filmy propagandowe, jakie można sobie wymarzyć.
Pochwalił. I zrobił to szczerze.
- W takim wypadku, wszystko pozostawiam w pani rączkach. Nie mogę doczekać się, kiedy prześle mi pani materiał, bardzo się przyda, szczególnie w świetle ostatnich wydarzeń. Długo już tu pani jest?
Uśmiechnął się do niej lekko. Każdy, kto nie zna Adolfa pomyślałby, że do niej zarywa. Ale przecież Hitler nie zarywa do zdolnych reżyserek, czyż nie...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Paź 11, 2012 5:49 pm

Uspokoił trochę tę swoją nieopisaną niepewność. Skoro była tak pewna siebie to pewnie nie baz przyczyny. Mimo to nadal odrobinę się martwił ale to chyba normalne bo na temat własnej rodziny był chyba najbardziej wyczulony.
-Ich weiß...-mruknął po namyśle:
-To może wracajmy już do führera...
Wolał się odsunąć od tej myśli mentalnie ale mus to mus, czym szybciej to wytłumaczą tym lepiej dla nich. Westchnął tylko i rozejrzał się jeszcze raz bardziej szczegółowo. Sytuacja nadal się nie uspokoiła. To go nie pocieszało. No więc kiwnął głową zgadzając się na to co mówiła i ruszył się w miejscu bardzo powoli tam skąd przyszedł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Paź 11, 2012 10:13 pm

Żołnierze

Świat został niezaprzeczalnie uratowany, a w grupie żołnierzy nastroje diametralnie się zmieniły. Niepokoje, nazywane też przez niektórych paniką, ich zjednoczyły, teraz był to jeden wielki chaos. Heike nie ma, to myszy się nie pilnują i harcują.
- On tuż koło budynku siedział. Właściwie to leżał nieprzytomny i coś po swojemu bełkotał. Ktoś go dźgnął palcem, a ten na to tak: "To wszystko moje dzieło!". Potem sobie jakiś narkotyk wstrzyknął. Generalfeldmarschall była tym załamana ale nic nie mówiła. Żeśmy go złapali, ale słowa nie powiedział odtąd - powiedział żołnierz z werwą. To był zupełnie inny typ niż poprzedni wystraszony chłopczyna, ale w jakiś nadzwyczajny sposób przypominał Szwabię.

Hitler i okolice

- Owszem, moja ekipa nagrywa to nieszczęśliwe wydarzenie, jakim jest pożar budynku Reichstagu, łącznie z pańskim płomiennym przemówieniem - powiedziała reżyserka i uśmiechnęła się lekko. - Wszystko jest w naszych rękach.
Po chwili któryś z pozostałych reżyserów zawołał do siebie pannę Riefenstahl. Wymienili kilka ożywionych uwag, po czym dziewczyna wróciła do interesującego towarzysza, jakim był Austria. Do Hitlera zaś doczłapała dwuosobowa procesja, czyli Ludwig z miną, jakby szedł na ścięcie oraz wlecząca się za nim Heike w czarnym, ale przyprószonym białym pyłem i kurzem i nawet miejscami nadpalonym kombinezonie. Zauważyły ją również takie osoby jak Bawaria i towarzyszący mu żołnierze, którzy zaczęli spontanicznie wiwatować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pią Paź 12, 2012 2:19 pm

- Doskonale, doskonale - potaknął.
W takim razie nie musi się niczym przejmować, jeśli idzie o filmy propagandowe, to Leni jest najlepsza w ich tworzeniu. Zerknął jeszcze za nią, kiedy oddaliła się do pozostałych reżyserów, a potem gdy podeszła do Austrii. Wtedy, obserwację młodej Riefenstahl, przerwało mu co innego. Kiedy Ludwig wraz z Heike podeszli do niego, przyjrzał się im bardzo uważnie. Szczególną uwagę zwracając na Heike. Jego spostrzegawczemu spojrzeniu nie uszedł stan, w jakim znajduje się jej mundur. Czyżby była w coś zamieszana? I dlaczego Ludwig ma taką minę? To nie wróży nic dobrego. Zmrużył oczy.
- A cóż to ma znaczyć?
Jest jeszcze względnie spokojny. Przecież nie powinien od razu zakładać najgorszego... Chociaż stan munduru Nadrenii-Westfalii oraz ta skrzywiona mina Ludwiga... Gdyby nic się nie stało, to by tak nie wyglądali! Więc czy nie powinien spodziewać się jakiś złych wieści? Przecież wszystko na to wskazuje! Mimo to panuje nad sobą. Pomimo, że wszystko sugeruje mu, że zaraz przekażą mu jakieś niepomyślne informacje, nadal jeszcze nad sobą panować. W końcu obiecał sobie, że zacznie nad sobą panować.
- Proszę o natychmiastowe wyjaśnienia, co wy wyprawialiście? Czyżby wystąpiły jakieś komplikacje?
Zmierzył ich podejrzliwym wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Sob Paź 13, 2012 6:45 pm

Ludwig sobie mógł iść do Hitlera z niepewną miną, ale Heike się go po prostu nie bała. Zdenerwuje się i wyśle ją do obozu koncentracyjnego? Nawet jej Oberpräsident nie był członkiem NSDAP, tylko jakiejś innej partii... Pewne ludowej, bo fabryki, to i proletariat, a jako, że prawa do głosowania robotnicy mieli, to głosowali sobie na kogo chcieli, najczęściej lewicę.
Hitler więc mógł sobie mrużyć oczy do woli, a na Westfalii to wrażenia nie robiło.
- Co ma znaczyć? Ocaliłam z płomieni pańskie ostatnie przemówienie i kilka innych ważnych dokumentów, a Ludwig był taki z tego powodu szczęśliwy, że tylko się wystraszył, czy szef nie będzie zły, że na nie w ogóle spojrzałam.
Zdecydowanie improwizowała, ale coraz lepiej jej to szło.
- Komplikacje? Gdzie tam, jakież znowu komplikacje... Może ja dam Fuhrerowi te papiery.
To mówiąc, wyciągnęła spomiędzy warstw materiału plik karteczek. Przelotnie obrzuciła go wzrokiem i podała Hitlerowi, niech się ucieszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Sob Paź 13, 2012 9:56 pm

Zignorował chaos. Nie jego oddział, nie jego problem. On swoich podkomendnych trzymał należycie krótko, ale także odpowiednio blisko. Byli wierni, ale też i zdyscyplinowani i chyba o to właśnie chodziło. Pozwolił sobie jednak wysłuchać słów jednego z nich, chcąc wiedzieć, co też takiego miało tu miejsce. Gdy już usłyszał historyjkę, która brzmiała zaskakująco dobrze, jak na przemówienie Hitlera, mruknął tylko coś niezrozumiałego pod nosem, zagłębiając się w swoich przemyśleniach.
– Rozumiem, dziękuję. To tyle – powiedział po krótkiej przerwie w stronę żołnierzy.
Dowiedział się wszystkiego, czego mógł. Mężczyzna ze strzykawką, przyznający się do podpalenia Reichstagu. Wygodnie, ale i prawdopodobnie. Różne, głupie rzeczy chodziły ostatnimi czasy ludziom po głowach. Westchnął lekko i odwrócił się na pięcie. Rzucił spojrzenie grupie, która wcześniej zajmowała jego uwagę. To znaczy rodzinie, która gdzieś tam pewnie jeszcze się plątała. Hitler interesował go mniej. Zauważył, że Ludwig wrócił już z Heike, teraz pewnie wyjaśniają sobie pewne kwestie. Sebastian miał dziwne wrażenie, że nie powinien przeszkadzać. Brat gdzieś przepadł mu w całym tym zamieszaniu, a Prusy nie interesował go ani trochę. Chyba, że chcieli się tu pobić na dokładkę, wtedy jak najbardziej mogą porozmawiać. Bawaria wzruszył więc tylko ramionami i rzucając pożegnalne spojrzenie dogaszanemu Reichstagowi, ruszył z powrotem do tłumu, rozważając pójście spać po męczącym dniu.

[z/t bo już wam się tu raczej nie przydam <3]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Pon Paź 15, 2012 5:44 pm

Z początku z nieufnością słuchał Nadrenii-Westfalii. Ma uwierzyć, że rzuciła się w płomienie po jego przemówienie? Tylko po to? Czy nie stało za tym coś więcej? Po takie bezinteresowne rzucenie się w celu ocalenia jego wartościowej przemowy prędzej posądzałby Ludwiga, niż ją. Po niej... po niej wcale się tego nie spodziewał. Dlatego jej słowa brzmiały dla Hitlera bardzo podejrzanie. Czyżby jednak coś kręciła? Z każdym słowem Heike robił się coraz bardziej nieufny i coraz bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że zdecydowanie jest coś nie tak! Czyżby go oszukiwała?! Jednak poczuł się mile zaskoczony, kiedy rzeczywiście dostał swoje spisane przemówienie do ręki. Czyżby jednak niesłusznie zaczął od razu ją podejrzewać? Trochę wątpliwości jeszcze mu zostało, ale teraz przede wszystkim opanowała go radość. Niemal euforia. Jego przemówienie! Och, to przecież zdecydowanie jedne z najcenniejszych papierów, tyle nad tym siedział!
- Postawa godna pochwały. Tak, tak... moje przemówienie! To... to niewątpliwie bardzo... bardzo szlachetne, aby ryzykować tak dla... dla tego małego arcydziełka... moje kochane przemówienie...
Z tego wzruszenia i radości, aż prawie zabrakło mu słów. Cóż mogą znaczyć słowa w tej wspaniałej chwili? Jego ciężka praca została ocalona i to się liczy! A czas na odpowiednie słowa znajdzie się potem. Teraz musi zająć się swoją przemową. Czule pogładził zapisane kartki papieru i delikatnie je przekartkował.
- Mój kochany.. - szepnął wzruszony do swojego przemówienia.
Jedna z jego perełek ocalała. Cóż za nieopisane szczęście! Uśmiechnął się ciepło do kartek, na których zapisana jest jego drogocenna przemowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Sro Paź 17, 2012 5:41 pm

Słuchał ich nie wiedząc co powiedzieć. Tak w ogóle to wcale im nie przerwał, szczególnie że jak się spodziewał Heike w tych sytuacjach radziła sobie nadzwyczaj świetnie. Na na jego wymówki wodzowi często puszczały nerwy, przy niej był dziwnie spokojny.
To było do niego odrobinę nie podobne, ten stan wyjątkowej przenikliwości aczkolwiek przezorności połączonej jednak z zaufaniem. Odetchnął wewnętrznie patrząc jak Hitler przyjmuje wyjaśnienia jego siostry i wręcz jest zadowolony z uratowania domniemanej przemowy. Zastanawiał się tylko co teraz wypadało bym mu zrobić, w końcu nadal byli na miejscu pożaru choć sytuacja wyglądała już znacznie lepiej niż przedtem nadal się tu coś działo.
Spojrzał na wodza potem na siostrę a potem znowu na wodza, ale oczywiście tak żeby zorientować się mniej więcej w sytuacji. Chyba miał już dość wrażeń i był dosadnie zmęczony żeby teraz najzwyczajniej nie czekać na jakąkolwiek reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Wto Paź 23, 2012 6:26 pm

Heinrike uśmiechnęła się. Hitler wydawał się być ucieszony ocaleniem jego przemówienia, a że ocaliła przy okazji troszkę innych papierów, wcale się dowiedzieć nie musiał. I się nie dowie, koniec myślenia o tej sprawie.
- Czyżby Führer nie wierzył, że moja postawa jest zazwyczaj godna pochwały? Każdemu zdarzają się pojedyncze ekscesy albo niepowodzenia, ale nie znaczy to, że ma się nastawienie całkowicie negatywne - powiedziała swoim charakterystycznym, cichym, ale stanowczym tonem. Jej akty nieposłuszeństwa, owszem, zdarzały się, ale prowadziły do zdecydowanie lepszych rozwiązań i zapobiegały katastrofom. Nawet te ciche myśli o zamachu na Hitlera, tak, one też mogły przynieść zmianę sytuacji na lepszą. Należało się tylko do nich póki co nie przyznawać.
- Widzi Führer, nic strasznego się nie stało, nie trzeba mnie jeszcze o nic oskarżać.
W tym samym czasie można było usłyszeć radosny okrzyk dochodzący z wnętrza budynku. Po chwili dołączyli się do niego wszyscy żołnierze stojący nieopodal, każdy, niższy czy wyższy rangą, entuzjastycznie wykrzykiwał hasła takie jak "Niech żyją Niemcy" i im podobne. Najbardziej cieszyli się ci, którzy wcześniej rozmawiali z Bawarią. Niebawem z budynku Reichstagu zaczęli się wyłaniać żołnierze i strażacy, wszyscy radośni i pogodni. Odpowiedź była prosta, pożar w końcu ugaszono.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Wto Paź 23, 2012 9:45 pm

Och, tak. Naturalnie, że był bardzo zadowolony z odzyskania jego przemówienia. Na tyle zadowolony, że nie dopytywał już, czy i innych dokumentów nie udało się uratować.
- Ależ nigdy nie mówiłem, że nie wierzę.
Spojrzał na nią uważniej. Nie mówił, tak. To prawda. Nigdy nie mówił, że nie wierzy. Z drugiej strony, nigdy też nie mówił, żeby w to wierzył.
- Tak, tak... pojedyncze niepowodzenia... Liczę, że twoje się już skończyły. W każdym razie, lepiej żebyś na siebie uważała. Żeby przez przypadek nie usłyszeć oskarżenia i zdradę i niewierność wobec mnie... oczywiście, mówię czysto teoretycznie!
Roześmiał się nieszczerze. Jego radość przerwało na moment nieprzyjemne uczucie, że powinien być ostrożniejszy i bardziej podejrzliwy. Szczególnie wobec niej. Ostatnio wydała mu się dosyć dziwna... ale potem ta wiadomość o pożarze i całe to zamieszanie... Nie miał czasu na podejrzenia. A może właśnie powinien znaleźć na nie czas? Jednak, nie powinien wyciągać pochopnych wniosków. Przecież ona poświęciła się, swoje życie, żeby ratować jego drogocenną przemowę! Chyba, że kryje się za tym coś więcej? Musi się dokładnie nad tym zastanowić, ale to jak już zostanie sam, na spokojnie. A teraz... uśmiechnął się lekko. Trzyma w ręku swoją przemowę. Nie jest tak źle. Dobiegły do niego głośne krzyki. Zainteresował się zamieszaniem, jakie zapanowało wkoło. Pożar ugaszony? No proszę, więc wreszcie się z tym uporali. I teraz się z tego cieszą. No tak. Przecież mają do tego jak najbardziej prawo. Uśmiechnął się znowu, zerkając na nich. Skoro Reichstag jest ugaszony, to będzie mógł niedługo do niego wejść i osobiście się rozejrzeć. Wciąż ma ochotę tam wejść, ale już nie aż taką, jak na początku. Teraz jest przede wszystkim zmęczony. I jego głowę zawraca parę namolnych myśli. Po prostu wejdzie tam i zrobi szybki, ogólny ogląd. Rozejrzy się i natychmiast wróci do swojego gabinetu. Albo nawet nie wejdzie do Reichstagu? W sumie, to jest nawet bardzo zmęczony. Naprawdę bardzo zmęczony. Należy mu się jakiś odpoczynek!
- Nasz ukochany Reichstag został ugaszony - stwierdził coś, co każdy już dostrzegł. - Oczywiście, wszystko dzięki naszymi niezastąpionym ludziom. Ich praca i wysiłek na pewno zostaną docenione... jak i poświęcenie co niektórych tu obecnych... ale to później. Na razie muszę się udać do swojego gabinetu. Myślę, że zobaczymy się później.
Zerknął na Ludwiga i na Heike.
- W związku z tym muszę was pożegnać. Do kolejnego razu.
Kiwnął do nich głową i oddalił się. Przywołał do siebie dwóch żołnierzy, którzy akurat przechodzili i kazał im odprowadzić się do gabinetu. Z taką tymczasową ochroną oddalił się, pozostawiając Rzeszę i Nadrenię-Westfalię.

[z/t, nic po mnie już w tym temacie xD]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Paź 25, 2012 10:46 am

Nie potrzebnie się martwił. Heike świetnie poradziła sobie z usprawiedliwianiem ich przed wodzem. Może to jednak nie było nic wielkiego a on najzwyczajniej działał zbyt nerwowo i przejmował się niepotrzebnie.
Z natury był zamartwiającym się o wszystko osobnikiem, był nazbyt dokładny żeby coś mogło mu nie wyjść dlatego tak dokładnie przestrzegał wszystkiego co na nim "spoczywało". Przecież każdy popełniał błędy, bym bardziej ktoś bardzo młody. Jednak on sobie nie wyobrażał, już jednym z podstawowych błędów było na przykład przegranie wojny.
W jego mniemaniu popełnienie jakiegoś nawet nieznacznego niekonsekwentnego posunięcia oznaczało uderzenie w wierzch domina. Wszystkie kolejne sytuacje występujące potem tylko nawarstwiają jego niepowodzenia.
Zasalutował tylko odchodzącemu Hitlerowi i odprowadził go wzrokiem. Czuł się teraz znacznie lepiej. Lubił stać twardo na podłożu.
Zapadła chwila milczenia przez, którą zastanawiał się jak to podsumować. Na dobrą sprawę było już po wszystkim. Spojrzał jeszcze na siostrę zawczasu i odezwał się niezwykle pokornym tonem:
-Gut gemacht, Schwester...
Był zadowolony, nawet bardzo że wyszło akurat w ten sposób. Skinął do niej głową na pożegnanie i spoglądając na czas w końcu sam oddalił się po czym wsiadł do furgonetki chcąc wrócić ponownie do głównego sztabu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Prusy
Szept


Female Liczba postów : 73

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Nie Paź 28, 2012 11:17 am

Wiecie, jaka to ulga, gdy ktoś, kto się przyczepi, nagle zajmie się czymś innym? Takim, jak kto chce to może to nazwać cudem, było pojawienie się reżyserki. Yay, nawet bedzie na filmie. Chociaż chyba nie ma się z czego cieszyć, no ale trudno.
Potem wszystko potoczyło się w miarę szybko i sprawnie. Hitler zajął się rozmową z Heike i Ludwigiem, Reichstag ugasili, wszystko pięknie. Żołnierze starali się tylko już ogarnąć ten, za przeproszeniem, burdel wśród pozostałych ludzi. Niektórzy byli nadal za bardzo zainteresowani, ale panowie w mundurach skutecznie tę ciekawość tłumili. Skoro dalszych rozkazów nie ma, a większość tych ważniejszych osób i tak się zebrała, to chyba można było się powoli wycofywać. No bo co on tu jeszcze zrobi?
I tak niewiele zrobił, ale pomińmy ten fakt.
Prusy ponownie rzucił wzrokiem na ugaszony parlament. Cóż, trzeba przyznać, że bardziej efektownie wyglądał, gdy płonął. Następnie rozejrzał się w celach bardziej orientacyjnych. Zresztą, niech myślą, że go to coś jeszcze obchodzi.
A obchodziło bardzo. Jak zeszłoroczny śnieg.
Stwierdzając, że wszystko było dobrze, o ile zniszczony, ale ugaszony Reichstag można było nazwać dobrem, oddalił się w stronę pozostałości z tłumu, z zamiarem opuszczenia tego miejsca.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://xerdivide.deviantart.com/
Nadrenia-Westfalia
Administrator
avatar

Female Liczba postów : 253

PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   Czw Lis 01, 2012 9:57 am

Kiedy wszyscy się już rozeszli, Heike spojrzała smutno na budynek. Stało się i się nie odstanie, nie ma co nawet nad tym się zastanawiać. Otrzepała ze swojego prowizorycznego stroju resztki pyłu i podeszła do grupki podlegających jej żołnierzy (a kto poza SS jej nie podlegał...?). Odebrała swój mundur od jednego z nich, tego, który wyjątkowo przypominał jej Jurgena, po czym zaczęły się dyskusje i dysputy. W niedługim czasie docucono narkomana znalezionego na miejscu zdarzenia. Heinrike zostawiła zadanie przesłuchania go kapralowi. Sama przez chwilę się temu przysłuchiwała, dowiedziała się, że osoba, która najprawdopodobniej jest odpowiedzialna za pożar, faktycznie jest komunistą, i to z pochodzenia holenderskim. Będzie musiała poważnie porozmawiać o tym z Jaydenem... Co prawda personifikacja nie odpowiadała za zachowania wszystkich swoich obywateli, ale lepiej z Holendrem porozmawiać, bo Hitler może nagle zechcieć wypowiedzieć mu wojnę, choć Heike postara się do tego nie dopuścić. Na wojnę, bądźmy szczerzy, nie są jeszcze gotowi.
Przysłuchiwanie się nie było jednak rzeczą należącą do bardzo przyjemnych. Niebawem Westfallen narzuciła na siebie kurtkę i odeszła w dal, zmierzając ku tylko sobie znanemu celowi. Żaden z żołnierzy nie próbował jej zatrzymać, nic teraz po wyższym oficerze, nawet jeżeli to feldmarszałek. Ona zaś miała jeszcze mnóstwo pracy.

[z/t]
[Niniejszym uznaję rozgrywkę za zakończoną, choć trochę przeciągniętą w czasie c:]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://laboratorium.necessarium.eu/
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Budynek Reichstagu [Berlin]   

Powrót do góry Go down
 
Budynek Reichstagu [Berlin]
Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: