IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Strzelnica w Salzburgu

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Pią Lut 08, 2013 1:08 pm

Obserwował kątem oka każdy rucha wodza. Mimo iż zostawianie gości samych sobie było niegrzeczne on musiał wykonać jego rozkazy bez żadnych sprzeciwów.
Rozejrzał się jeszcze i ku zdziwieni spostrzegł zmierzającego ku nim Franza. Nie znał za bardzo tego Austriaka. Mimo wszystko wiedział, że dość dobrze spisuje się w tutejszym obozie. Konfrontacje jednak zostawił sobie na potem, Hitler nie umiał czekać.
Zmierzył więc go tylko wzrokiem czekając aż zajmie się ich gościem sam zaś pomaszerował z wodzem.
Hitler był niespokojny, choć rzadko bywał. Może to znowu jakieś uchybienia z jego strony w kwestii planów albo jego przezorna gadatliwość dawała o sobie znać. Przystanął tuż przy nim i spojrzał oczekująco.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Pią Lut 08, 2013 1:19 pm

Kiedy zatrzymał się, nie zaczął mówić od razu. Nie wróżyło to najlepiej, bo im dłużej zwlekał, tym bardziej był zazwyczaj niezadowolony.
W końcu jednak westchnął głęboko, spojrzał uważnie na Rzeszę i zaczął mówić.
- Jak wiesz, nasze przygotowania powinny być bardzo intensywne. I takie są. Zbrojnie ludzi, ćwiczenia na poligonach... każdy daje z siebie wszystko. A jednak nie wszystko jest tak, jak być powinno!
Przerwał, żeby wziąć głęboki oddech. Poczerwieniał lekko na twarzy, najwidoczniej pod wpływem gniewu, który wywołało przypomnienie sobie ostatnich parunastu dni.
- Osobiście postanowiłem dojrzeć wszystkiego! I co zobaczyłem? Że pod zapewnieniami, że wszystko idzie tak, jak należy... tak naprawdę nic nie jest zgodne z moim planem! Sojusze, umowy... wszystko w fazach początkowych, a nawet w niektórych wypadkach wręcz niezaczęte!
Wyrzucił z siebie, jeszcze bardziej czerwieniejąc na twarzy.
- Jak, pytam się, jak mamy wygrać wojnę bez żadnych sojuszy, żadnych kroków w polityce zagranicznej?! Miałeś zająć się paktami! Proszę, ile paktów już omówiłeś? Ile państw podporządkuje się naszym warunkom, a ile je odrzuciło!? Co z Ribbentrop-Beck? Zdajesz sobie sprawę, że jeśli Polen odrzuci, to na konsultacje z ZSRR może być za późno!?
Spojrzał na niego wściekłym, roziskrzonym wzrokiem. Dawno się tak nie zdenerwował...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Pią Lut 08, 2013 2:56 pm

Coś czuł, że zdenerwowanie Hitlera może wynikać ze jego niedokończonych lub spóźnionych zdań. Nie wiele jednak mógł więcej zrobić, naprawdę nie był tak wszechmocny by dogodzić jego wymaganiom w stopniu dokładnym.
Był jeden sam i gdy nawet zlecał jakaś pracę w ramach swoich osobistych obowiązków braciom musiał mieć nadal na oku to co robią i w razie czego jednak to kontrolować. Nic nie było tak proste jakby się mogło wydawać. Szczególnie, że teraz po raz pierwszy musiał się z tym mierzyć w sposób tak poważny i odpowiedzialny. Jak zwykle jednak Adolf tego zrozumieć nie chciał:
-Ja, mein Führer. Naprawdę robię co w mojej mocy by wszystko działało bez zarzutów. Jednakże nie zawsze jestem w stanie ustosunkować to do czasu. To co robimy teraz jest bardzo dużym krokiem do przodu aczkolwiek to jeszcze nie jest to co będzie wytworzone gdy system się już rozwinie. To wymaga jeszcze trochę czasu..-wyjaśnił mu z punktu widzenia typowo generalskiego. W końcu to przez jego ręce wszystko przechodziło. Chyba miał bardziej realny pogląd na tę całą sytuację, wiedział że to co za szybko się wzniesie ma takie samo prawo szybko upaść, dlatego tak ważne było by być w pracy i postępach dokładnym.
-Negocjacje trwają.. -przyznał mu:
-Ale wszystko jest na zamierzonej drodze. Część sojuszników samemu musi "odnaleźć" jakiś punkt, który by im w tym układzie odpowiadał, inaczej ich przywódcy nie wyrażą zgody na podpisanie paktów. Nie jesteśmy w stanie ich zmusić do pełnego posłuszeństwa względem nas o ile nie zawiążemy Unii bądź kogoś siłą nie wcielimy do Rzeszy. Jednak ci właśnie "partnerzy" będą dla nas bardziej pożyteczni w walce..-wydawało mu się jednak, że wódz o tym dobrze wiedział jednak czasem miał wątpliwości.
-Państwa, które obecnie dołączyły się do paktu to: Królestwo Węgier, Republika Finlandii oraz Serbia. -odparł natychmiast, oczywiście o Austrii i jego wspólnikach nie wspominał już:
-Ich weiß. Z Polską jestem w trakcie narad. Też mam głęboką nadzieję, że to się szybko i korzystnie dla nas zakończy. Staram się z nim negocjować bo to naprawdę od tego zależy gdzie postawimy następny krok. Rozumiem zdenerwowanie Führera i wiem, że opóźnienia są niekorzystne z punktu widzenia technicznego ale przyspieszanie procedury z takim nastawieniem jakie on do mnie ma od razu nas zdyskwalifikuje. -dodał z lekką niechęcią.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Sob Lut 09, 2013 12:58 pm

Ścisnął mu dłoń, jak na mężczyznę przystało.
- Franz Xaver Ziereis, dowódca oddziału Totenkopf. Sehr angenehm. - powiedział może nieco formalnie, acz był całkiem spokojny. Spojrzał na broń, a potem na kupkę celowników obok i uśmiechnął się lekko ubawiony.
- Zmiana w montażu? - kucnął przy broni, by sprawdzić, czy Fin wszystkie zdjął - Mam dzisiaj młodzików, ciekawe, czy sobie poradzą bez celowników...
Powrót do góry Go down
Finlandia
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 108

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Sob Lut 09, 2013 2:23 pm

-Miło poznać.

Również kucnął na ziemi, wziął snajperkę w ręce i przebiegł palcami po szczerbince.

-Nie nazwał bym tego zmianą w montażu, raczej usunięciem niepotrzebnie zamontowanej przeszkody.

Nie mógł powstrzymać parsknięcia śmiechem.

-Nie żartujmy, proszę... - powiedział lekko pobłażliwym tonem. - Tu, na południu, macie irytującą tendencję do hodowania strzelców uzależnionych od tych metalowych cholerstw. I pewnie też bym tak zrobił, na waszym miejscu, ale - na szczęście, pomyślał - na waszym miejscu nie jestem. U mnie przez pół roku celownik jest równie przydatny snajperowi co chory koń właścicielowi dorożki.

Wyciągnął z kabury swojego Lahti i zakręcił nim jak mażoretka.

-No i, jak sam przyznałeś, to młodziki. Z pistoletem sobie poradzą, jeśli ciężko trenują. Z karabinem gorzej, ale też do wyćwiczenia. Jednak żeby zostać strzelcem wyborowym albo jeszcze lepiej, snajperem, potrzeba wielu lat. Cholernie. Ciężkiej. Pracy. - nawet nie patrząc na tarczę wycelował z pistoletu i trafił w sam środek - w momencie, kiedy odległość liczy się w setkach metrów a dzieciak nie jest oswojony z bronią, równie dobrze może próbować zestrzelić z nieba chmurę. Żeby osiągnąć ten poziom ja, ojczyzna najlepszych strzelców, potrzebowałem wieków.

Westchnął.

-Oczywiście, zdarzają się takie talenty jak Häyhä. Nie słyszałeś o nim, wiem, ale jeszcze usłyszysz. Jednak takie przypadki zdarzają się raz na milion i wybacz mi, wątpię, czy macie w Salzburgu całą grupę takich strzelców.

Schował broń do kabury i usiadł na ziemi, by przeładować snajperkę.

-Nie zrozum mnie źle, Ziereis, moją intencją pod żadnym pozorem nie jest obrażanie cię ani twoich podopiecznych, przeciwnie. Gdybym nie wierzył w ich możliwości, uśmiechałbym się i kiwał głową jak dziecku oznajmiającemu, że chce polecieć na księżyc. Z chęcią zobaczę jak sobie radzą i jeszcze chętniej podzielę się wiedzą.

_________________
Mury kazamat dostatecznie grube
Żeby krzyk każdy wytłumić dokładnie
Błogosławiony, kto przejdzie tę próbę
A kto się złamie, przekleństwo nań spadnie

Zwinięty w szmatę leży sztandar ciała
Szarpie go w strzępy ptaszysko dwugłowe
Krwią pokreślona pleców karta biała
Na niej napis "nie powiem, nie powiem..."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://Kikki-and-friends.deviantart.com
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Sob Lut 09, 2013 3:50 pm

Pierwsze słowa Trzeciej Rzeszy go nie uspokoiły. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że jakby podrażniły go jeszcze bardziej.
Tak po prawdzie - to nic w tym dziwnego. Wszystkie te sprawy, ostatnie wydarzenia, są szalenie ważne, a Hitler od dłuższego czasu słyszy tylko ciągle wszechobecne ogólniki, nic nie znaczące potakiwania i zapewnienia.
Magiczne zdanie "Wszystko idzie po pańskiej myśli" już dawno straciło dla niego jakąkolwiek wartość i słysząc je - czy też jakikolwiek inny synonim tego zdania - wpadał w prawdziwą złość Wściekał się i stawał się trudny do uspokojenia.
Bardzo możliwe, że i tak byłoby tym razem. Na szczęście, Trzecia Rzesza po ogólnikach przeszedł do szczegółów.
To nieco uspokoiło Adolfa. Słysząc co konkretnie robi teraz Ludwig, co osiągnął, a co będzie próbować, dawało mu już pewien obraz tego na czym stał.
Dawało możliwość rozpatrzenia tego i przygotowania się do kolejnych kroków. Do działania, które raz zaczęte nie może zostać porzucone.
Dlatego uspokoił się nieco. Pomimo wciąż niezadowolonego wyrazu twarzy, spojrzał na Rzeszę nieco łagodniej, nawet spokojnym wzrokiem.
- Rozumiem. To nieco zmienia postać rzeczy - mruknął.
Nie był to już krzyk, czy też podniesiony głos. Tylko mruknięcie. Wziął głęboki oddech i westchnął ciężko.
- Musisz mi wybaczyć, Rzeszo. Sam pewnie zdajesz sobie sprawę, jak ważne jest to, co teraz robimy. Wszystkie to sprawia, że mam zszargane nerwy, ciągle chodzę przepracowany... tak, myślę, że czasem niepotrzebnie się na Tobie wyżywam, przepraszam. Chcę tylko żebyś wiedział, że w jakim nie byłbym stanie, jestem Ci wdzięczny za całe twoje starania.
Powiedział, już uspokojonym głosem. Złość całkiem z niego wyparowała, a co za tym idzie, zaczął nieco przytomniej myśleć. To dlatego zdecydował się powiedzieć to Rzeszy. Ludwig na to zasługiwał, bo przecież faktycznie nie zawsze był wobec niego w porządku w ostatnich dniach. To wszystko ta nerwowa atmosfera... a tyle razy obiecywał sobie, że zacznie nad sobą panować!
Znów westchnął głęboko.
I tyle razy obiecywał sobie, że będzie wobec Rzeszy milszy! Powinien zacząć nad tym pracować, przecież jak mają wygrać w takiej nerwówce?
- Postaram się bardziej nad sobą panować. Mam nadzieję, że nasza dalsza współpraca będzie przebiegała w dużo przyjemniejszych warunkach - obiecał.
I nawet uśmiechnął się miło do Rzeszy. Chyba pierwszy raz uśmiechnął się do niego tak miło i przyjaźnie. Tak naturalnie. Nie było w tym nic ze sztucznego, oficjalnego uśmieszku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Sob Lut 09, 2013 5:18 pm

Faktycznie udało mu się jak rzadko nie dolać oliwy do ognia.
Adolf choć nadal zdenerwowany nie doprowadził się do jeszcze większej furii. To była bardzo podbudowujące i nie musiał wymyślać kolejnego steku głupstw i obietnic by go uspokoić. Przewrócił oczyma i wrócił do słuchania go, z chęcią odetchnął by teraz głęboko ale przy wodzu tak naprawdę nic nigdy nie wiadomo. Był niczym nieprzewidywalny huragan. W jednej chwili ta niepewność mogła się przerodzić w zupełnie odwrotny w skutku czyn. Hitler na pewno był porywczy, ale w swojej porywczości jak najbardziej logicznie myślał co dawało mu jakiś pęd, który jednak pozwalał mu osiągnąć niezwykle dużo. To było dość rzadkie i niezaprzeczalnie wyjątkowe tym bardziej jako komuś kto trzymał jego całe życie i nadzieje na lepszą przyszłość w swoich rękach.
-Ja mein Führer, Ich kenne...-rzekł już nieco pewniej niż przedtem.
Te słowa jedynie go utwierdziły w nienagannym wrażeniu, że ma jednak do czynienia z człowiekiem.
Ten gest zrozumienia dla sytuacji w jakiej się naprawdę znajduje był dla niego bardzo podbudowujący. Potrzebował zrozumienia, nawet nie zdawał sobie sprawy jak bardzo.
A teraz patrzył na niego trochę jak dziecko pragnące te słowa słyszeć nieco częściej. Wódz jednak naprawdę widzi jego zmagania z nadciągającą wojną.
Na jego twarzy pojawił się uśmiech, naprawdę rzadko się uśmiechał ale to chyba najlepsze co mógł u niego zaobserwować. Od czasu przyjęcia przez niego władzy zupełnie rzadko okazywał bardziej pozytywne uczucia. Na pewno nie przy nim.
On nie chodził wszędzie za Hitlerem aczkolwiek na każde zawołanie się u niego zjawiał. Dużo wiedział i dużo słyszał od niego samego i od jego najbliższych współpracowników. Poza tym nie tylko byli też raczej przeciwnicy, także i rodzina. Każdy z nich mówił mu co innego, na tyle bardzo że nie był pewny komu naprawdę należy wierzyć. A skoro wódz był a raczej powinien być autorytetem to jego się najbardziej słuchał choć tak naprawdę sam sobie wrażenie na ten temat wyrabiał. Nigdy jednak nie przestawał mu ufać na tyle by odmówić wykonania jakiegoś rozkazu.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Sob Lut 09, 2013 11:44 pm

Spojrzał na Trzecią Rzeszę już całkiem przyjaźnie, wręcz z pewnym uczuciem. To przecież personifikacja kraju, który tyle dla niego znaczy, dla którego chce jak najlepiej! Naprawdę, powinien postarać się lepiej go traktować.
- Myślę, że nasza wzajemna relacja jest bardzo ważna. Powinniśmy sobie ufać. A jak mamy sobie ufać, skoro nie mieliśmy czasu na spokojnie, dobrze się zapoznać?
Spytał, wciąż się uśmiechając.
- Myślę, że wyrobimy się z naszymi planami i możemy pozwolić sobie na jeden dzień urlopu. Może zechciałbyś przejechać się ze mną gdzieś na jakąś wycieczkę?
Zaproponował. W tej chwili nie przyszedł mu do głowy lepszy pomysł. A przecież to bardzo ważne, aby mogli się dobrze poznać, mogli sobie ufać i czuć się w swojej obecności po prostu dobrze.
Hitler zdawał sobie z tego sprawę, ale jakoś nigdy nie miał czasu na rozmowę o tym z Trzecią Rzeszą. Zawsze gonił go czas, obszerne plany, inne sprawy na głowie.
Przez co stawał się rozdrażniony i nerwowy. Więc zamiast zadbać o swoją relację z Ludwigiem, zdarzało mu się nie raz i nie dwa wyładować na nim, odreagować swój stres.
To z pewnością nie było dla Rzeszy zbyt miłe. A skoro właśnie teraz udało mu się poruszyć ten temat, to postanowił dociągnąć go do końca.
Trzeba to sobie wreszcie wyjaśnić, przypomnieć Rzeszy jak bardzo jest ważny i jak bardzo docenia jego starania.
I postarać się wreszcie, żeby nie skończyło się tylko na słowach, ale też żeby i okazać to jakoś w czynach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Nie Lut 10, 2013 12:43 pm

Milczał trochę jak zaczarowany, coś mu przez myśl przemknęło, że mógłby być normalnie tak traktowany. Patrzył na niego i wciąż nie wierzył, nawet teraz gdy słyszał te słowa. Mimo wszystko bacznie trzymał się nader przezornego zachowania w stosunku do niego.
Ale to dzięki niemu tyle zrobił, dzięki niemu zrzucił wreszcie z siebie tę masę traktatów jakie był zmuszony podpisać w dniu kapitulacji. Sam pewnie nie odważył by się tego zrobić, za bardzo bał się łamać zasady. Teraz gdy już to zrobił mógł się czuć mentalnie silniejszy.
-Ja, mein Führer..-odparł bez wahania:
-Inaczej nasza współpraca była by niemożliwa, ufam za to co Herr dla mnie zrobił w czasie kryzysu i mam nadzieję, że status mój i mojej rodziny znacznie się polepszy..
Potrafił być dobitnie szczery, dobrze wiedział czego chciał i tego się własnie trzymał jednak przy okazji ale tylko wiadomej jego dochodził nowe pragnienia. Znacznie bardziej śmiałe i dla niego coraz więcej mówiące. Będzie mieć szansę jeszcze głębiej przemyśleć je wszystkie. Teraz jednak koncentrował się właśnie na tym. Przede wszystkim wolność u unormowanie ekonomiczne.
-Wyjazd? Ja.. to bardzo miłe z Herr strony. Nie jestem pewien gdzie mógłbym teraz spędzić ten czas aby jak najlepiej wypocząć..-wydawał się dość mentalnie zmęczony żeby nie chciał z tego skorzystać jednak nie śmiał wcześniej nawet tego zaproponować.
Tyle pracy i planów a on myśli o odpoczynku, to chyba tylko jego własna niekonsekwencja względem swoich działań mogła o sobie dać znać. Ale skoro Führer widział, że tego potrzebuje naprawdę tego potrzebował.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Nie Lut 10, 2013 3:41 pm

Zdawał sobie sprawę z tego, że Trzecia Rzesza mu ufa. Musiał, bo jak w takim razie wytłumaczyć to, że z takim zaangażowaniem, niemal na ślepo, wypełnia każdy jego rozkaz? Poza tym, to przecież nikt inny, ale właśnie on ostatecznie wyprowadził Rzeszę z kryzysu. Jak mógłby mu nie wierzyć?
Ale taka wiedza, a usłyszenie tego to jednak nie jest to samo. Po prostu... miło jest usłyszeć to, co się wie jedynie ze swoich obserwacji i domysłów. Takie potwierdzenie. Bardzo przyjemne.
- Też tak uważam - potaknął Ludwigowi. - Bez wzajemnego zaufania nasza współpraca byłaby pozbawiona sensu.
Podobało mu się to, że Trzecia Rzesza jest wobec niego szczery, oraz że nie zajmuje się owijaniem w bawełnę. Podczas kiedy sam Hitler lubi sobie pogadać, poprowadzić długie wywody, tak zdaje sobie sprawę, że dostarczenie mu konkretnych informacji na temat ich działań, jest zupełnie czym innym niż jedno z jego politycznych przemówień. To są zupełnie inne sytuacje i Hitler jest zadowolony, że Trzecia Rzesza nie usiłuje go bajerować, czy też owijać w bawełnę tego, co ma mu przekazać.
Owszem, długie wywody też są dobre. Ale w zupełnie innych sytuacjach. Na wszystko jest przecież odpowiedni czas.
- Tak, wyjazd. Jeśli mamy dobrze poprowadzić nadchodzącą wojnę to musimy być nie tylko porządnie przygotowani, ale też i wypoczęci. Kto będąc zmęczonym jest w stanie logicznie myśleć i dobrze dowodzić ludźmi? Moglibyśmy wyjechać, na ten przykład, do Szwajcarii. Na parę dni. Zaszyć się, z dala od spraw służbowych. Od tego zostawimy na miejscu naszych zastępców, ludzi do tego odpowiednich. Odpoczynek się nam należy, Rzeszo.
Stwierdził, cały czas mówiąc bardzo przyjacielskim i miłym tonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Nie Lut 10, 2013 4:31 pm

Słuchał go z uwagą, zerkając też, co robi.
- To, w jaki sposób mam szkolić chłopaków mam narzucone z góry, więc nie do mnie z tym. Z resztą uważam, że szkolenie ludzi przy pomocy tych dupereli jest o wiele szybsze od tego, co wy mówicie, Volksgenosse. A nam na czasie bardzo zależy.
Spojrzał na jego strzał, ale po jego twarzy niewiele było widać emocji.
- Uwierzysz lub nie, ale trenujemy cholernie ciężko. Dzieciaki jak dzieciaki, ze starszych jestem zadowolony, co odzwierciedla się w wynikach. To prawda, nie słyszałem, ale jeśli dane mi będzie usłyszeć, to miło, z chęcią poznam daną osobę. A tu,w Salzburgu, mamy po prostu ośrodek szkoleniowy. Pracuje głównie z Niemcami. Dzieci Austriackie są... zbyt delikatne.
To ostatnie mruknął z lekką pogardą. Nie lubił współpracować z ludźmi Marchii Wschodniej, to prawda, było to dla niego męczące i irytujące. Na całe szczęście niewielu takich trafiało do Totenkopf, jednego z najlepszych oddziałów wśród całych nazistów.
- Krytyka przecież jest dobra dla każdego - wzruszył ramionami, po czym spojrzał w kierunku, z którego przyszedł. Chłopaki ruszyli do niego, chyba ich czas się skończył,a le byli wciąż daleko.
Powrót do góry Go down
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Wto Lut 12, 2013 10:56 am

Miał naprawdę nadzieję, że Hitler nie wykorzysta całej swojej władzy w sposób dla niego nieodpowiedni, może był naiwny i za dużo nadziei pokładał w tym człowieku. Czasem sam się zaczął zastanawiać czy to naprawdę jedyny sposób rozwiązania swoich problemów.
Pewnie dlatego, że był młody i niedoświadczony uległ pokusie zemsty. To było takie przyjemne gdy jego wrogowie Anglia i Francja w tym momencie nie jawni jeszcze będą cierpieć w taki sam sposób jak on zaraz po I wojnie światowej. To napawało go czasami chęcią naprawdę dania Hitlerowi tego czego najbardziej pragnął - bezprecedensowej kontroli.
Był też czas gdy ten fakt niezaprzeczalnie przeszkadzał mu w egzystencji. Totalitaryzm miał dwie twarze, zupełnie inne nie do końca znane. Nawet mając tę pozycję i władzę, wgląd we wszystko, najwyższe honory, uznanie wodza. Był "więźniem" w swoim państwie.
-Tym bardziej teraz gdy wojna jest blisko...-dokończył spoglądając na niego uważnie.
Pomysł z wyjazdem do kuzyna był dla nieco zachęcającą propozycją. Vasch był dla niego osobą niezwykle spokojną i wyważoną, jak przystało na germana był bardzo we wszystkim dokładny i skrupulatny. Dlatego bardzo sobie cenił jego osobę. Mimo to Szwajcar starał się być wiecznie neutralny, ale z pomocą pieniądza bez problemu będzie go w stanie uposażyć.
-Es ist eine gute Idee, mein Führer - kiwnął głową zgadzając się na jego propozycję bez wahania.
Na prawdę z chęcią by porozmawiał z kuzynem, wybrał się na spacer, w góry. To było trochę za piękne by mogło być prawdziwe. Ale nikt mu nie zabroni o tym od czasu do czasu "pomarzyć".

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Wto Lut 12, 2013 4:38 pm

- Cieszę się, że się rozumiemy. Chciałbym też, żebyś pamiętał, że zawsze masz we mnie wsparcie.
Zapewnił, jak najbardziej szczerze. Przecież wszystko co do tej pory robił i robi jest w celu stworzenia z Rzeszy potęgi.
W obecnej chwili nie wyglądał tak, jak przez ostatni czas prezentował się Rzeszy w swoim gabinecie. Nie, teraz nie krzyczał, nie czerwienił się ze złości, nie wpadał w swoje humorki.
Teraz stał lekko uśmiechnięty, patrzył się na Ludwiga serdecznie. Sprawiał wrażenie bardzo sympatycznej, a nawet też i nieco nieporadnej osoby. Ot, taki ktoś, komu zawsze można się pozwierzać, wypłakać na ramieniu, ale też pójść z nim do teatru, czy też na piknik.
Kto wie, może nawet ktoś kto go nie zna i nie kojarzy nabrałby się całkowicie na ten niepozorny, dobroduszny wygląd?
Jakiś czas temu, paru niemieckich polityków go nie doceniło i nabrało się na jego pozornie niegroźną postawę.
Ale Hitler potrafił tak wyglądać nie tylko wtedy, kiedy potrzebował takiego zagrać, by osiągnąć cel.
Na przykład teraz. Wygląda na miłego, bo po prostu... jest miły. Wbrew pozorom zostały w nim jeszcze jakieś ludzkie odruchy, chociaż ostatnio potrafi okazać je jedynie w obecności Evy i paru swoich bardziej zaufanych ludzi.
- Doskonale! - uśmiechnął się szerzej. - W takim razie nie ma co zwlekać z wyjazdem. Myślę, że jestem w stanie załatwić nam go już na następny tydzień, bądź więc gotowy. Chociaż jeszcze Cię powiadomię, jak już wszystko ustalę.
Przerwał na moment i nieco się zakłopotał.
- Mam nadzieję, że zdążysz przez tydzień zakończyć negocjacje z Polen? Byłoby bardzo dobrze, gdybyś mógł wyrobić się z tym przed naszym wyjazdem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Pią Lut 15, 2013 4:09 pm

-Cieszę się, że Herr robi wszystko by poprawić moją sytuację...-odparł znowu.
Ten człowiek nawet w takich chwilach wydawał się dziwnie miły i ciepły. Jakby chciał być dla niego naprawdę kimś bliskim.
A tak naprawdę kim był? Austriakiem.
Dziwnie mogło się mu wydawać, że zależy mu na nim o wiele bardziej niż na samym Roderichu, choć to naprawdę było dla niego dość niezrozumiałe. Chyba nie bez powodu traktował go a raczej jego ziemie jako jedynie cześć Wielkiej Rzeszy. Może widział, że kuzyn jest za słaby by podjąć jarzmo wojny po raz drugi raz z rzędu. On zaś był o wiele młodszy i silniejszy ale przede wszystkim potrzebował silnej ręki by się podnieść z kryzysu. Wtedy dopiero, nie wcześniej zaczął swoją działalność w polityce.
Ten człowiek albo zdawał się być oschły i nieprzyjemny albo ukrywał swoją zdolność do czynienia dobra. On naprawdę czasem nie rozumiał Hitlera. Ale dzielnie znosił jego nieprzewidywalne zachowanie. I tym razem był nie mniej obliczalny. Dobrze jednak, że miał chyba dobry dzień.
To jedna z lepszych chwil spędzona w jego obecności. I nagle patrzył na całe to spotkanie zupełnie inaczej. Pewnie wcześniej Ziereis dobrze się zajął oprowadzaniem go po asortymencie.
Trochę jakby wypogodniał, nie czuł się już aż tak spięty jak zazwyczaj.
-Und Ich mein Führer -rzekł:
-Mam nadzieję, że to nie będzie już długo trwało, czas jest naszym sprzymierzeńcem. Czym szybciej wykonamy ruch tym wolniej pozostała część Europy na niego zareaguje.
Dobrze wiedział co mówi, dlatego Polsce nie odpuści jeżeli to będzie możliwe zawsze z nim w końcu ten cholerny pakt, aby tylko przejść Śląsk, Wolne miasto Gdańsk i przedostać się do Rosji. Polska był strategicznie ważna z wielu względów. Potrzebował teraz jego pozwolenia na stacjonowanie wojsk, ta droga była najkrótsza i najbardziej opłacalna.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Pią Lut 15, 2013 7:33 pm

Przez cały ten czas jest naprawdę miły. Nie ma tu nic sztucznego, nic oficjalnego. Zachowuje się naturalnie, tak, jakby wreszcie mógł być sobą.
Budzi zaufanie.
Jeśli teraz się na niego spojrzy, posłucha - odniesie się wrażenie, że ten człowiek jest niegroźny. A nawet więcej - że jest niezdolny do popełnienia jakiegokolwiek oszustwa, czy zła. Sprawia wrażenie miłej, sympatycznej osoby, która po prostu bardzo pragnie pomóc kraju. Chce odbudować to, co zostało zniszczone.
- Robię, co w mojej mocy, Ludwigu. Przykro mi patrzeć na przeszkody, z jakimi musisz się borykać. Po prostu chciałbym, żeby Niemcy odzyskały to, co straciły, a na co zasługują.
Wyjaśnił spokojnym, wręcz delikatnym tonem.
Jest teraz zupełnie inną osobą, niż był na, dajmy na to, konferencji monachijskiej. Jakby wszystko się w nim zmieniło. Jakby nie był teraz politykiem, a jedynie zatroskanym artystą szczerze oddanym Rzeszy.
- Rozumiem, mam nadzieję, że uporasz się z tym przed naszym wyjazdem. A na razie... muszę wrócić do Berlina, mój szofer pewnie już na mnie czeka. Mógłbyś odprowadzić mnie do auta?
Uśmiechnął się lekko, jakby zafrasowany swoim pytaniem. Jakby w ogóle nie powinien go zadawać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Wto Lut 19, 2013 2:29 pm

Nie miał żadnych wątpliwości co do tego, że wódz wyjątkowo dziś dał mu taryfę ulgową. Może jednak nie było tak źle jak mu się czasem wydawało, jedynie małe po tchnięcia czasem zakłócały mu tę nieskazitelną myśl.
Był perfekcjonistą, gdy tylko coś nie szło po jego myśli przez dość długi czas miał tendencję do wzmagania w sobie jeszcze większej winy. To było uciążliwe, to nie dawało mu spokoju dlatego tak często był przygnębiony, zamyślony ale przede wszystkim mentalnie wyczerpany. Tym razem jednak najwyraźniej się musiał się tego obawiać. Zgadzał się z Führerem w stu procentach i nie zamierzał marnować czasu.
Gdy tylko skończyli temat "wycieczki" jak to Hitler nazwał "wypoczynkowej", która ma go na chwilę oderwać od bieżących spraw nie było już nic co mogli by bezstresowo omówić. Jak już wcześniej z nim ustalał pakt z Polską musi zostać szybko podpisany. Gdy się jednak tak nie stanie przyjdzie mu zrobić jeszcze wiele rzeczy żeby nadgonić sprawy związane z Rosją.
-Jawohl mein Führer -odpowiedział mu natychmiast i żwawym krokiem, wręcz defiladowym odprowadził go do pojazdu, który faktycznie już tam czekał. Niestety musiał zostawić ich gościa sam na sam z Austriakiem, służba służbą a wodzu nigdy nie miał prawa odmówić. Szedł normalnym tempem, Hitler jednak jako że był o wiele drobniejszy musiał się trochą natrudzić by dotrzymać mu kroku.
Gdy tylko przystanął przy aucie spojrzał na niego jeszcze raz i spytał by się upewnić czy to jedyna jego oczekiwana prośba:
-Mein Führer..-zaczął:
-Mam się zająć naszym gościem czy pozwolić Herr Ziereis wyprowadzić go na własną rękę z pola treningowego i tym samym towarzyszyć Herr w powrocie do sztabu?

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Sro Lut 20, 2013 7:00 pm

Nie przestając się uśmiechać podążył do samochodu. Rzeczywiście, miał nieco problemu w nadążeniu za Trzecią Rzeszą i musiał naprawdę przebierać nogami żeby dotrzymać mu kroku.
Zazwyczaj by go to dobiło, albo - przy gorszym humorze - rozzłościło. Jednak tym razem zdawał się nawet tego nie zauważać.
Pozostał uśmiechnięty, sympatyczny i uprzejmy. Wydawać by się mogło, że taki z wyglądu miły osobnik nie potrafi być inny niż właśnie miły. No cóż, pozory mylą i to bardzo. Chociaż... zdarzało mu się być miłym.
Tak jak na przykład teraz. W dobrym nastroju wsiadł do auta, w którym czekał już na niego szofer.
- Myślę, że Ziereis świetnie sam sobie poradzi z naszym gościem. A i nasz gość sprawia wrażenie osoby, której w tym momencie bardziej miłe będzie towarzystwo dobrej broni niż nas. Tak, uważam, że nie pogniewa się na nas, jeśli zostawimy go z Ziereisem, który na pewno chętnie posłuży mu wyjaśnieniami, w razie potrzeby. Chciałbym żebyś Ty towarzyszył mi w drodze do sztabu, więc wsiadaj.
Wyjaśnił uczynnie i posłał Rzeszy uprzejme spojrzenie. Zaprosił go do samochodu i teraz tylko czekał aż ten wsiądzie i będą mogli wyruszyć w drogę powrotną do sztabu.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   Sro Lut 20, 2013 7:44 pm

-Gut, mein Führer -odparł bez sprzeciwu.
Skoro zrobił już wszystko co było mu przykazane to raczej nie miał oporów z powrotem do Berlina. Był tylko ciekaw jakimi tematami może go zaskoczyć w drodze Hitler w końcu była to dość spora odległość. Trzeba było przejechać kraj wzdłuż, ponad 730 km to zejdzie im pewnie dobre osiem godzin choć drogi są w bardzo dobrym stanie i nie powinno to sprawiać problemu.
Przede wszystkim powinien wypocząć jednak długa jazda nie zawsze temu sprzyja. Jednak gdy przyjedzie mu pojechać choćby do Zurychu pewnie jeszcze bardziej zmęczy niż tą podróż. Takie choćby sąsiedzkie odległości czasem także dawały popalić. Tym bardziej gdy były to podróże typowo służbowe a nie tylko sam wypoczynek.
Bez woli sprzeciwu poczekał aż Führer wsiądzie do pojazdu i gdy tak się stało sam usiadł przy nim na tylnych siedzeniach.
Samochód ruszył.

[z/t]

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Strzelnica w Salzburgu   

Powrót do góry Go down
 
Strzelnica w Salzburgu
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: