IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Berchtesgaden [Bawaria]

Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Berchtesgaden [Bawaria]   Pią Wrz 28, 2012 1:32 pm

Niezwykle malownicza okolica położona wysoko w Alpach. Mieści się tutaj oficjalna rezydencja Hitlera, Berghof. Na pierwszy rzut oka wyjątkowo spokojne i urokliwe miejsce, z drugiej strony miejsce spotkań światowej władzy.

- Dobrze się pan czuje, panie premierze? - zapytał Anglia, marszcząc brwi w wyrazie troski. Chamberlain odpowiedział mu ciepłym uśmiechem, nawet jeśli sam był dość blady.
- Doskonale, Arthurze, doskonale. Po prostu ciągle czuję tamten samolot - wyjaśnił mętnie.
Anglia westchnął w duchu. Czasy były burzliwe, a jego premierem był miły, przyjazny staruszek, który nigdy wcześniej nie leciał samolotem. Na dodatek ten sam, ponad sześćdziesięcioletni mężczyzna, stwierdził, że przecież sytuacja nie może być taka zła, jeśli tylko poprowadzą rozsądny dialog z Hitlerem. Bo przecież wszystko da się naprawić. Może żadna wojna nie wybuchnie, jeśli będą ostrożni.
Takie utopijne myślenie powoli doprowadzało Anglię do pasji. Nie było dnia, by na widok premierze nie przypomniał sobie Churchilla, z jego lwim pazurem i umiejętnością czytania Anglii w myślach. Ale Churchill nie był dobrym premierem na lata pokoju. Chamberlain za to był człowiekiem tak pokojowym, że pewnie oddałby niepodległość reszcie koloni Anglii, gdyby nie martwił się, że w odwecie reszta rządu zrobi wyjątek i natknie ostatnią głowę na pal przed Tower.
- Tak - westchnął Anglia, spoglądając ponuro przez okno samochodu na okazałe krajobrazy. Alpy. Środek gór, idealnie, żeby kogoś zepchnąć. - Rozumiem. Sam wolę statki.
On w przeciwieństwie do premiera nie ufał Hitlerowi. Między ich krajami oficjalnie nie było żadnych spięć, ba, czysta neutralność zahaczająca o przyjaźń. Oczywiście, pomijając ten drobny fakt, że ostatnio Niemcy zaczął podcierać się traktatem wersalskim.
Być może wszystko się ułoży, pomyślał z powątpiewaniem. Może Niemcy będzie rozsądny i naprawdę nie jest za późno.
Zaraz potem Anglia przeklną sam siebie za to, że udziela mu się naiwne pragnienie premiera. Świat nie był miły i puchaty. Jeśli wojna wisi na włosku, to ktoś taki jak Chamberlain na pewno nie przekona Hitlera, by z niej zrezygnował.
Samochód zatrząsł się na nierównej drodze, ale chwilę później Anglia i jego premier szczęśliwie zajechali pod Berghof. Główna brama była otwarta, więc przejechali przez nią bez szkody, a następnie zatrzymali się na niewielkim, pokrytym śniegiem dziedzińcu.
Anglią przeszedł dziwny dreszcz. Zaraz, po raz pierwszy od dawna, znowu spotka Ludwiga i jego szefa. Przyjechali tutaj jako zupełnie dwa neutralne kraje, które nie pamiętają o dawnych zgrzytach ani nie wiedzą nic o zgrzycie numer dwa.
Oczywiście, pomyślał ironicznie, otwierając drzwi i wychodząc na mróz, cholernie prawdopodobne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sob Wrz 29, 2012 2:48 pm

Dzień zapowiadał się na całkiem ładny i spokojny. Hitler od rana przebywał na tarasie i malował pejzaż. Jak zwykle, kiedy oddawał się sztuce, po pewnym czasie tracił rachubę czasu. Malowanie pochłonęło go bez reszty i do rzeczywistości przywróciło go dopiero lekkie zamieszanie. Wygląda na to, że ma gości. Tak, pamięta. Przecież się z nimi umówił. Miał przyjechać ten angielski premier, jak mu tam... Chamberlain, o właśnie. On miał przyjechać w towarzystwie personifikacji Anglii. Tak, jakoś tak. Umówił się z nimi na rozmowę, chociaż sam nie wierzył, że cokolwiek ona zmieni. Zgodził się na nią przede wszystkim dlatego, żeby pokazać im, jak wielką ma teraz władzę. Pokazać, na ile może sobie bezkarnie pozwolić. Jak bardzo nie liczy się z postanowieniami wersalskimi. I nikt mu nie może nic zrobić. Doskonale zdaje sobie sprawę, że gotowi oni są na każde ustępstwo, aby tylko nie doszło do wybuchu wojny. Czemu więc ma na tym nie skorzystać? Tak, to przecież dla niego czysta korzyść. Wziąć ile może, do tego z ich zgodą, niemalże błogosławieństwem! A resztę też weźmie. Zbrojnie. I to już całkiem niedługo, to tylko kwestia czasu. A ta rozmowa ma tylko uświadomić im, jak bardzo są wobec niego bezsilni. Ich polityka appeasementu szczerze bawiła Hitlera. No i proszę, ile to są w stanie poświęcić w imię pokoju! Jak łatwo to poświęcenie im przychodzi! Aż łezkę wzruszenia można otrzeć. Ta naiwność Chamberlaina jest taka urocza! Pozwala mu w spokoju poszerzać terytorium i zwiększać liczbę żołnierzy i robi to w imię pokoju! Jak naiwnym trzeba być, żeby nie widzieć, że są to przygotowania do nadchodzącej wojny? Że na ich oczach, już niemal wprost, szykuje się do wojny? A ten cały brytyjski premier myśli, że te wojsko i poszerzanie terytorium, to tak pokojowo? Że tyle mu wystarczy? Doprawdy, wyjątkowa naiwność! Adolf miał naprawdę ubaw z takiego postępowania. Jednocześnie, było mu to bardzo na rękę. Gdyby nie to ciągłe uleganie jego żądaniom, to kto wie, czy zdecydowałby się na niektóre kroki, podjął niektóre działania? A tak, dali mu wolną rękę! Nie mógł wymarzyć sobie lepszej sytuacji.
A teraz przyjechał z wizytą do niego i Trzeciej Rzeszy. I zabrał ze sobą Anglię. Hitler uśmiechnął się krzywo. Może być naprawdę ciekawie. Zostawił swój niedokończony jeszcze obraz i bez pośpiechy poszedł się przywitać. Anglię i Chamberlaina od razu po ich przybyciu zaproszono i skierowano do jednego z okazałych salonów, gdzie zwykle Hitler przyjmował gości.
- Ależ witam panów, cóż za miła wizyta! - Adolf uśmiechnął się z kpiną. Zerknął po swoich gościach. - Jak tam minęła panom podróż?
Usiadł w fotelu na wprost nich. Przygląda się im badawczo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sob Wrz 29, 2012 5:21 pm

Dzisiejszy dzień zapowiadał się dość interesująco. Szczególnie, że do prywatnej rezydencji miało zawitać dwóch dość szczególnych gości. Chamberlain z, którym zamierzał konfrontować się wódz i Anglia. Szczerze nie wiedział lepszej okazji żeby dostatecznie mocno dać mu do zrozumienia swoją rosnącą "potęgę" poza tym nie tylko. Anglia pewnie nadal uważał go za słabego...
Nie cierpiał jego wiecznej gadaniny o potędze na morzu i wpływach w Europie. Chciał mu za wszelką cenę udowodnić, że nie poddał się temu co na niego nałożono. Poza tym karę tę nie uważał za słuszną i sprawiedliwą a krzywdzącą go poniekąd i wykorzystującą ponad poprzeczkę. Dość długo się porał z tą myślą i był tego po prostu pewny.
Ich relacje były na tyle kiepskie po traktacie wersalskim, że na ogół nawzajem się unikali. Teraz nie dziwił się, że do wizyty miało dojść w dość komfortowych warunkach. Dzięki uprzejmości Hitlera oczywiście.
Jak to bywało często podczas odpoczynku od pracy Führer jak zwykle zajmował się swoją życiową pasją - czyli malarstwem.
Nie znał się jakoś wybitnie na sztuce ale jego prace nie wyglądały mu na szczególnie złe. Do tego najważniejsze było by choć na chwile się zrelaksował i dał mu wreszcie żyć. Podczas takich rzadkich okazji miał czas by trochę pospacerować po górach i odpocząć w dość malowniczym klimacie.
Na początku na pewno będzie robić za eskortę, z resztą jak zwykle bywało. Mimo to poczeka sobie chwilę aż tych dwóch zniknie mu z oczu i będzie mógł w miarę "spokojnie" porozmawiać.
Jak zwykle gdy było zimno spacerował w mundurze i płaszczu, tak żeby jakoś wyglądać i nie zmarznąć za bardzo.
Był już przed posesją czekając na wodza gdy zjawili się goście. Zasalutował im a potem Hitlerowi gdy tylko się pojawił. Nie mówił jednak nic więcej i nie witał się nader formalnie.
Czekał i obserwował na dalszy rozwój sytuacji, wydawał się bardzo opanowany i pewny siebie. Konfrontacja z potencjalnym "wrogiem" wydawała mu się jak najbardziej na czasie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sob Wrz 29, 2012 5:27 pm

Anglia uznał za oburzające, że Hitler nie przywitał ich osobiście. W porządku, był Ludwig, ale trzymał się raczej z boku i nie był własnym szefem. Co za cholerny brak szacunku. Premier jednak wydawał się tego nie zauważać. Gorzej, wydawał się raczej przejmować, czy oni sami wypadają dobrze i jednocześnie czuć było od niego zdenerwowanie.
Wobec tego przynajmniej Arthur starał się sprawiać wrażenie kogoś silnego, idąc obok premiera z uniesioną głową i dumnym pół uśmiechem. Musiał zachować pewność siebie, nie miał zamiaru pogrążyć się przed Niemcami jeszcze bardziej.
To oni powinni nam jeść z ręki, myślał ponuro. Nie my im.
Poprowadzono ich w końcu do salonu, gdzie czekał szanowny führer - człowiek zbyt niski i zbyt lisi jak na gust Anglii. Zmiął w ustach przekleństwo na widok jego kpiącego uśmiechu.
- Panie Hitler - zaczął pewnym głosem, uprzedzając swojego premiera. To żałosne, że jego własny kraj w niego nie wierzył. - To pierwszy raz, kiedy pan premier leciał samolotem, ale poradził sobie doskonale.
Odczekał ułamek sekundy i dopiero wtedy odszukał wzrokiem Ludwiga. Skinął mu krótko głową.
- Ciebie też dobrze widzieć, Niemcy - powiedział oficjalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sob Wrz 29, 2012 5:36 pm

Chamberlain w ogóle nie był niepewny. Przecież czy ten niski wąsaty człowieczek może coś im zrobić? Już sam Niemcy wyglądał groźniej... Bardziej prawdopodobne było, że oni się tak po prostu ubrali, żeby ich nastraszyć, pokazać im swoją potęgę. A Anglia nie może się ich bać, a zarazem nie może się z nimi skonfrontować. Wojna był ostatnią rzeczą, do któej premier Anglii by dopuścił. To, że Niemcy powiększają armię? Przecież się jakoś muszą bronić!
... Tak mógł sobie wszystko tłumaczyć.
Nadal był nieco blady, ale uśmiechnął się pogodnie do... jakie Hitler miał w ogóle stanowisko?
- Nie musiałeś o tym wspominać gospodarzom, Arthurze... - powiedział, lecz z jego twarzy nie schodził lekki, przyjazny uśmieszek.
- Good morning. Miło was widzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Nie Wrz 30, 2012 8:48 am

- Niech się panowie rozgoszczą i czują jak u siebie w domu. Chociaż jest tu z pewnością nieco skromniej, niż u panów - zaczął mówić, do złudzenia uprzejmym tonem. Tylko w jego nie zdrowo błyszczących oczach widać było kpinę i złośliwą satysfakcję. Są na jego terenie, na jego zasadach. A on nie będzie sobie żałował i zaprezentuje im, do czego jest zdolny. Da im próbkę tego, na co go stać. Nastraszy i da do zrozumienia, że dla własnego dobra, niech lepiej z nim nie zadzierają. Bo mogłoby się to dla nich skończyć. Już teraz są w nie najlepszej sytuacji. Hitler jest bardzo pewny siebie, czego nie ukrywa. Z tego spotkania zrobi próbę sił, pokaże im boleśnie, że to on gra tu teraz pierwsze skrzypce. A oni, wraz z resztą Europy, już niedługo będą tańczyć tak, jak on im zagra.
- Tak, jest tu na pewno dużo skromniej, niż u panów - po krótkiej przerwie podjął temat. - Ale cóż poradzić! Niemożliwie wysokie pieniądze, jakich żądacie panowie wraz z innymi państwami Ententy są śmiesznie wysokie, w dobie tego strasznego kryzysu! Cały mój naród przeklina niesprawiedliwość traktatu wersalskiego. Ależ niech się tylko panowie tym nie przejmują, przecież wszyscy wiemy, jak to jest! Wszystkich nas dopadł kryzys, czyż nie? Jednych bardziej, drugich mniej... Ale czy to tak po ludzku, tak w duchu demokratycznego, sprawiedliwego państwa jest wychodzić z kryzysu kosztem słabszych i biedniejszych?
Hitler spojrzał bezczelnie pierwsze na Chamberlaina, a potem na Anglię.
- Oczywiście, mówię tu tylko ogólnikowo, jednakże niech raczą panowie zwrócić na to uwagę. Czyż nie jest to po prostu barbarzyństwo niegodne cywilizowanego kraju, aby szerzyć taką niesprawiedliwość, taką podłość i pazerność? Do tego w dobie tego strasznego kryzysu? Nie oskarżam tu nikogo wprost, chociaż mógłbym wymienić dokładnie... jednak po co, prawda? Wszyscy wiemy doskonale, o kogo chodzi. A wymienianie mogłoby zepsuć ten przemiły klimat, jaki tu jest! Panowie się ze mną zgodzą, że atmosfera jest tu nadzwyczaj miła! Ależ tak, tak. Nadzwyczaj miła, jak na taką skromną rezydencję.
Pomimo wciąż miłego tonu, Hitler zaczyna z każdym słowem pogrywać sobie coraz bezczelniej. Bawi się swoimi słowami, gestami. Nie wyrzuca niczego wprost, robi tylko aluzje, bolesne, paskudne aluzje. Doskonale rozeznaje się w sytuacji, wie jak jest u niego, jak u nich. Pomimo, że z kryzysem prawie już się uporał, pogrywa dalej. Wie, że uderza w delikatny temat. Czeka tylko, aż sami zaproponują mu ustępstwa.
- Niestety, ta bieda wprowadza moich ludzi w pesymistyczne nastroje. Mówią "nie mamy nic, więc nic nie stracimy. A czy zaatakowanie takiego barbarzyńskiego kraju, który postępuje tak okrutnie i nieludzko, nie będzie nie tylko niczym złym, a będzie wręcz wybawieniem?" Mówię panom, jak jest! Oczywiście, chciałbym uniknąć takiej sytuacji, panowie to rozumieją. Ale cóż mogę zrobić? Jak wyciągnąć ten biedny naród z nędzy, jak nie mam jak utworzyć nowych miejsc pracy? Nie tylko nie mam co liczyć, na pożyczkę zza granicy, wręcz przeciwnie. Pieniądze, które mogłyby uzdrowić gospodarkę, uciszyć złe nastroje przepadają za granicą. Cóż mogę poradzić!
Znów spojrzał po nich badawczo. Skończył wreszcie mówić i czeka na ich reakcje. Widać, że Hitler świetnie odnajduje się w tej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Nie Wrz 30, 2012 9:48 am

Anglia zerknął na swojego premiera ze skrywaną rezygnacją. Chamberlain nie powinien upominać go na oczach Hitlera, co tylko dowodziło, że nie był najlepszym politykiem pod Słońcem. Gdyby był tutaj Churchill... Ale go nie było. Gdyby to Churchill był premierem, nie przyjechałby układać się z Niemcami, jakby to Wielka Brytania była tą słabszą stroną.
- Oczywiście, proszę wybaczyć, premierze - powiedział cicho, szybko przenosząc uwagę na Hitlera.
Za dużo gada, pomyślał, i za szybko przechodzi do rzeczy. Cholerny megaloman.
I na dodatek wszystko to były bzdury, bezczelny bzdury wypowiedziane z szerokim, bezczelnym uśmiechem i spojrzeniem szaleńca, który zbyt sobie pozwala. Anglia spotkał już wielu takich ludzi i zawsze odciskali swoje piętno. Byli niebezpieczni, a Adolf Hitler urodził się w czasach, które sprawiały, że mógł stać się najniebezpieczniejszy z nich wszystkich. Anglia sam nie wiedział, czy chciałby tego człowieka po swojej stronie.
- Proszę wybaczyć - powiedział, ale tylko kilka fałszywych nut w jego głosie zdradzało, że jest zirytowany. - Ale nikt nie nałożył sankcji na Niemcy bez powodu. Kryzys w Europie też nie dotknął nas przypadkiem. Jeśli mogę przypomnieć - przerwał na ułamek sekundy i teraz to on posłał Hitlerowi cień uśmiechu. - Rząd Wielkiej Brytanii stał po stronie Niemiec podczas ustalania warunków.
Dlatego Anglia był dodatkowo wściekły. Przez długi czas sądził, że kara, którą ustalili dla Niemiec naprawdę była zbyt wysoka. Z tego powodu i, żeby zrobić Francji na złość, stał po stronie Ludwiga umniejszając wymiar kary. Nawet wtedy było mu żal Ludwiga, przecież ten drań nie był złym krajem. Po prostu... Zbłądził. Gdyby tylko znowu zszedł na bardziej ludzką drogą tą, która nie zagrażała porządkowi świata, to Anglia przywitałby go z otwartymi ramionami jako swojego najlepszego sojusznika. Nie musiałby nawet myśleć o Ameryce. Ale to, rzecz jasna, byłoby zbyt proste.
Hitler był zły, a Niemcy były mu posłuszne. Anglia nie musiał nawet patrzeć na Ludwiga, by o tym wiedzieć. Wystarczyło, że pamiętał swoje uczucia do Churchilla.
Zmarszczył brwi i zerknął w końcu na swojego premiera. Zdał sobie sprawę, że znowu przemawia zamiast niego. A przecież to nie tak miało wyglądać. To ich szefowie powinni rozmawiać.
- Ale może nie będę się wtrącać. Moje poglądy na niektóre sprawy często są przestarzałe. - I nie, wcale nie sugerował, że tym samym doskonale pamięta trud i ból Wielkiej Wojny.
Z drugiej strony, oni wszyscy pamiętali. Wszyscy Brytyjczycy. To właśnie sprawiało, że tak bardzo bali się reagować. Nie chcieli, by coś takiego powtórzyło się po raz drugi i mieli głupią nadzieję, że ustępowanie Niemcom cokolwiek zmieni.
- Zamiast tego - spojrzał w stronę Ludwiga. - Może zostawimy panów samych. Jeśli zechcesz, Niemcy - zwrócił się bezpośrednio do Ludwiga, proponując mu w ten sposób, by razem wyszli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Nie Wrz 30, 2012 12:48 pm

Führer wydawał się zdecydowany i skoncentrowany na każdym szczególe tej przemowy. Na dobrą sprawę nie zamierzał dość do głosu wręcz Brytyjskiemu premierowi. Chyba tylko czekał na tę okazję w, której miałby dostatecznie dużo czasu i weny by im dobrze przypomnieć jak bardzo traktat im zaszkodził.
Mówił ironicznie i zdecydowanie jednak miało to za pewne dobrze dobrany cel.
Mówił do nich wszystkich jednakże każdy odbierał to w zupełnie inny sposób. Dlatego w tę rozmowę nie zamierzał się wtrącać bo uważał, że jego charyzma i zdolności mówcze w tym przypadku były wręcz niezastąpione. On tylko stał z boku i się przyglądał im wszystkim bardzo uważnie.
Arthur wyglądał nie zdenerwowanego. Lubił czasami widzieć go w takiej sytuacji gdy potrzebował czegoś więcej niż ciętego języka by się wybronić. Hitler był praktycznie do przebycia. Nie żałował mu tego, w każdym bądź razie to powinno dać mu dużo do myślenia. Pewnie starał się od siebie odrzucić wszystkie zarzuty, to było wręcz normalnie. Jednakże to nie czas i miejsce...
Sam nie wiedział dlaczego ale czuł się dziwnie. Może same wspomnienie o tym co było wewnętrznie bo bolało, a słowa wodza tylko go to tego jedynie podburzały. Może Hitler takiej reakcji właśnie od niego oczekiwał?
Czuł dużą niechęć do Brytyjczyka. Jednak milczał, nie przerywał i słuchał. Może celem Führera było po prostu odnowienie w nim tego wszystkiego przy nadarzającej okazji. Sam nie wiedział.
Mimo to jakim dziwnym trafem to wszystko dość mocno oddziałało na jego psychikę. Musiał być posłuszny i pewny siebie, tego oczekiwał od niego wódz. I tak czynił, był dla niego "cieniem"i był na każde jego skinienie. Teraz widział po jego słowach do czego tak naprawdę zmierzał.
Wytchnąć błędy demokracji i udowodnić jak wielką ma władzę żeby "obrócić w proch świat", który próbował ich wyniszczyć. Bardzo go za to cenił choć po jedno się obawiał, że ta zdolność czyniła go destrukcyjnym nawet dla jego samego. Na razie jednak nie było czasu na myślenie o tym, za cel było postanowione: podporządkowanie sobie Europy ZA WSZELKA CENĘ. I tak też zrobi.
Spojrzał na Anglię, który niespodziewanie zabrał głos, właśnie przyszło mu namyśl by się oddalić. To było by dostatecznie dobre wyjście nie uwłaszczające Führerowi podczas jego rozmowy. Skinął na niego głową i także się odezwał:
-Za pozwoleniem mein Führer chciałbym się na tę chwilę oddalić. -poparł słowa Brytyjczyka zgadzając się na ich prywatną rozmowę bez udziału przywódców i reprezentantów. Natychmiast zasalutował.
Z chęcią posłuchałby co mu powie na ten temat sam Arthur.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Nie Wrz 30, 2012 1:07 pm

Spojrzenie Hitlera w ogóle nie podobało się Chamberlainowi. On faktycznie nie miał zbyt dobrych zamiarów, wyczytanie tego z jego oczu to nie był żaden problem. Premier wiedział jednak, że musi zrobić wszystko, żeby nie dopuścić do wojny, nawet, jeżeli miałyby być to kolejne ustępstwa i kolejne udawanie, że się wielu rzeczy nie widzi. Ba, nawet nie było czego ukrywać, bo czy Hitler robił coś złego? Coś, co mogłoby zagrozić spokojowi w Europie i samej Wielkiej Brytanii? Już Stalin był dla wszystkich groźniejszy.
- Mówi pan, jakby nie wiedział, że u nas również był wielki kryzys. Ta zaraza przetoczyła się przez całą Europę, a nawet cały świat, nie tylko przez wasze państwo. Wszystko zaczęło się od Stanów, a uderzyło w nas wszystkich. Myślę, że pan powinien raczej uznać siebie za bohatera niż nas za złoczyńców, bo w końcu powstrzymał pan kryzys w Niemczech, nieprawdaż?
Westchnął ciężko. Już wiedział, że tego szaleńca nie przegada, może tylko pokazać swoje argumenty, ale to dyskusja nie będzie. To nawet obrona własnego stanowiska nie będzie.
- Proszę też zauważyć, że większość tych pieniędzy zostało przekazanych Francji, i to na żądanie Francji. I to nie my wkroczyliśmy zbrojnie do Nardenii, tylko Francuzi wespół z Belgami. To było wręcz idiotyczne, przecież Zagłębie Ruhry to wasz najważniejszy obszar przemysłowy i skąd inąd mieliście wziąć te pieniądze?
- Nie wiem, co wojna ma wspólnego z pracą! Chyba tylko tyle, że większość mężczyzn idzie na front i zostaje mnóstwo wakatów, nie sądzi pan? A rozwijajcie sobie armię, tylko Stary Ląd nie pozwoli wam jej wykorzystać z nudów. Tak.
Może gdyby powiedział to innym tonem, przyniosłoby jakikolwiek skutek i wrażenie na słuchającym, ale Chamberlain mówił, jakby opowiadał własnym wnukom bajkę.
- Alfredzie, jeżeli nie miałbyś nic przeciwko, możecie nas zostawić. Tak - powiedział i kiwnął lekko głową, choć w rzeczywistości wcale nie chciał zostać sam na sam z tym szaleńcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Nie Wrz 30, 2012 1:44 pm

Wysłuchał tego, co powiedział Anglia, a potem wysłuchał także słów Chamberlaina. Szczerze go to bawiło, ale nie dał tego po sobie poznać. Uśmiechnął się. Przy najszczerszych chęciach nie można było nazwać tego uśmiechu miłym, czy też uprzejmym. Było w nim coś odrażającego i odstraszającego. Coś dzikiego.
- Ależ tak, moi panowie, zdaję sobie sprawę ze stanowiska panów. Z pewnością, było wzruszającym gestem, ale... tylko gestem. I niczym więcej. Wielkie Imperium Brytyjskie było stać TYLKO na GEST. Nie uporało się z taką Francją. Ależ nie chciałbym, żeby panowie sobie pomyśleli, że ja panów oskarżam, ależ nie! Przecież to nie panów wina! Kto wie, może to tylko niewydolność przestarzałego, niestabilnego i wadliwego systemu, jakim jest demokracja? Niech tylko panowie nie wezmą tego za bardzo do siebie!
Przerwał na moment. Chyba tylko po to, żeby upewnić się, że jego słowa wywołały odpowiednią reakcję. Był w swoim żywiole, wiedział, że w mniejszym lub większym stopniu wywołał takie wrażenie, o jakie mu chodziło. Odkaszlnął i podjął znów temat.
- Ja, ja. Kryzys dotknął nas wszystkich. I każdy z nas się z nim zmagał... niemniej, należy podjąć wyzwanie wyznaczenia granicy pomiędzy kryzysem, a wyzyskiem, czyż nie? Oczywiście, ja nie o panach! Panowie niech się nie martwią! Myślałem bardziej o Francji. Jak słusznie zostało zauważone, jej zachowanie jest niecywilizowane. Czyż nie powinno się cywilizować, choćby zbrojnie? Proszę nic nie mówić, przecież nic nie sugeruję. Ot, taki żarcik na rozluźnienie atmosfery.
Zaśmiał się. Nieprzyjemnie. Nieszczerze. Lekko chrapliwie. Zaraz spojrzał po nich bystro. Jego oczy znów zabłysnęły dziko.
- Myślę, że to dobry pomysł - zerknął znacząco na Ludwiga. - Parę słów na osobności, z szanownym panem Chamberlainem, byłoby niewątpliwie wielką przyjemnością dla mnie.
Tylko czekał na takim moment. Anglia wydawał się lekko niewygodny, zaś rozmawiając z Chamberlainem na osobności, będzie jeszcze łatwiej osiągnąć. A Trzecia Rzesza nie powinien mieć problemów z Anglią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Nie Wrz 30, 2012 5:43 pm

Anglia powstrzymał rosnącą furię, gdy Hitler wspomniał tylko o geście. Co ten człowiek sobie wyobrażał?! Niemcy próbowały podbić całą cholerną Europę i gdyby wtedy wygrały, tego nawiedzonego szaleńca nie byłoby stać nawet na najmniejszy gest. Anglia szczerze wątpił, by jego los w wypadku przegranej byłby chociaż w połowie tak miły, jak los Niemców.
Powstrzymał się jednak od powiedzenia czegokolwiek, mierząc jedynie Hitlera coraz mniej uprzejmym i jednocześnie ostrzejszym spojrzeniem. Rozmowy zostawi swojemu premierowi. Anglia był zbyt nawykły do posłuszeństwa władcy, by zbyt często się wtrącać.
Poza tym to Chamberlain wpadł na pomysł, by przylecieć do tego miejsca i układać się z Hitlerem. Być może ta rozmowa przekona go, że żadne ustępstwa nie doprowadzą do pokoju. Anglia szczerze w to wątpił, ale mimo to wolał wyjść, zanim przestanie nad sobą panować i powie Hitlerowi coś zgoła niepolitycznego.
Zerknął na swojego premiera ze zdziwieniem, gdy ten powiedział "Alfred". Skąd mu się to wzięło? Anglia i to postanowił zignorować, cóż, mimo wszystko był taktownym dżentelmenem.
Skinął głową Ludwigowi i razem z nim wyszedł z sali. Mimowolnie odetchnął z ulgą, gdy pozbył się towarzystwa obu szefów. Przy nich sytuacja wyglądała inaczej, musiał być posłuszny i delikatny. W głębi duszy naprawdę tego nie znosił.
Inna sprawa miała się z nacjami. Znali siebie nawzajem dłużej, niż to zdrowe i nie musieli bawić się przy tym w politykę.
I dzięki Bogu, stwierdził Anglia, przynajmniej jemu przypomnę, z kim zadziera.
- Masz pomysł, gdzie pójść? - zapytał niecierpliwie, rozglądając się po nieznanym otoczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pon Paź 01, 2012 6:07 pm

No cóż Chamberlain będzie musiał jeszcze sporo się nagadać by wybronić się z tej kryzysowej sytuacji. Jego to specjalnie nie interesowało, bardziej koncentrował się na osobie Anglii. Zamyślił się jeszcze przez chwile i na komendę zrobił kilka kroków przed siebie, wręcz defiladowych.
Gdyby pewnie Arthur wszedł mu w drogę pewnie wylądował by z kopniaka kilka metrów dalej. Ale no cóż, ważne było utrzymanie zobowiązującego statusu dokładności i szacunku wobec szefa. Sam był ciekawy jak Brytyjczyk stosuje się do zasad i sposobu bycia Churchilla. Dla sposobności był także dość nietypowym człowiekiem, choć z pewnością nie tak specyficznym jak Führer.
Teraz naprawdę zaczął się zastanawiać gdzie powinni pójść aby nie wchodzić w drogę ludziom. Na dobrą sprawę było tu dość miejsc, których można było się odosobnić jednakże ochrona była bardzo szczelna. Rezydencja była po prostu jednym wielkim bunkrem. Było zbyt zimno by mogli gdzieś wyjść na dłużej poza tym to chyba nie odpowiednia pora by zachwycać się górskimi widokami. Wyprowadził go z pomieszczenia i po chwili raczył odpowiedzieć na pytanie:
-Wo? Wydaje mi się, że najbardziej spokojnym miejscem w tym budynku jest biblioteczka. Co prawda wstęp ma tam jedynie sam Führer jednakże jako jego bliski "współpracownik" także korzystam z tych materiałów... -sprostował z dezaprobatą bo nie miał ochoty się tłumaczyć. Wydawał mu się to najbardziej odpowiedni pomysł w tej chwili.
Zawsze lubił obcować z "nauką" i nauka powinna mu sprzyjać w koncentracji. Tylko oczywiście będzie musiał bym tam dostatecznie dyskretny. Ruszył znowu prowadząc go za sobą schodami na pierwsze piętro. Jego ciężkie buty dość mocno uderzały o drewniana powierzchnię. W budynku było wyjątkowo cicho, aż mrocznie ... może czasem ponuro. Nie zwracał na to uwagi, chyba zbyt często tu przebywał przysłuchując się samemu sobie tak, że to go wprowadzało w swoisty rytm myśli i odruchów. Spojrzał na niego kątem oka i podszedł bliżej do drewnianych drzwi. Chwycił za klamkę i rozwarł je, poczekał chwilę i do pomieszczenia pościł go przodem:
-Es hier...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pon Paź 01, 2012 9:05 pm

Anglia chętnie znalazłby się w miejscu, do którego dostęp ma jedynie Hitler, bo... To oczywiste, dlaczego. Może przypadkiem zobaczy coś, czego nie powinien, a może po prostu dowie się o tym człowieku coś ważnego. To zabawne, jak często pomieszczenia odwzorowują czyjeś wnętrze.
- Brzmi dobrze. Lubię klimat biblioteki - powiedział uprzejmie bo, cholera, chociaż przyjechał tutaj z jasnymi zamiarami, tak pewnych rzeczy nie potrafił się oduczyć. Na przykład owijania w bawełnę.
Planował porozmawiać z Ludwigiem, jak dwa inteligentne kraje, w końcu zawsze cenił Niemcy na wiele sposobów. Ale, żeby w końcu się do niego dostać, musiał zostawić swojego premiera z Hitlerem. Obawiał się, co może z tego wyniknąć.
Szedł za Ludwigiem, podobnie jak on, milcząc i próbując jednocześnie wyczytać coś z jego obojętnej, nieprzeniknionej miny. Przeszło mu przez myśl, że Niemcy musi być niesamowitym sojusznikiem. Tak silny, wierny swoim ideałom kraj...
Szkoda tylko, że jego ideały są skrajnie chore i niebezpieczne.
Zawahał się lekko przed przejściem przez drzwi: nie przywykł na to, że ktoś go puszcza pierwszego, jak cholerną kobietę. Czy to był jakiś ruch z jego strony mający na celu upokorzenie Anglii? Nie. Chyba to Arthur zaczynał myśleć zbyt paranoicznie.
Dlatego z lekkim wahaniem wszedł do biblioteczki i rozejrzał się z ukradkową ciekawością. Osobisty pokój Hitlera. Kto wie, czy za kilka lat nie będzie planował, jak wymordować jak największą ilość angielskich żołnierzy...
...kto wie, czy już tego nie robi.
- Więc - zaczął Anglia, siląc się na mocny i zdecydowany ton. - Jak widzisz, od dawna próbowałem z tobą porozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pon Paź 01, 2012 9:57 pm

Jego kąciki ust minimalnie się podniosły na wieść, że miejsce Arthurowi nadzwyczajnej odpowiada. Był zdyscyplinowany do tego stopnia by nie okazywać przy tym ni krzty entuzjazmu. Zachowywał się wyjątkowo rutynowo. Nie traktował Anglii jednak jak sojusznika a bardziej jak gościa, był uprzejmy jednak nie do przesady. Nie działał poprzez samowolne myślenie a komendę lub prośbę. Przyzwyczajenie?
Wszedł bo biblioteczki zaraz za nim i zamknął drzwi ostrożnie i bez większego oddźwięku. Zapadła głucha cisza. Nie interesowało go specjalnie "skakanie" po nim lub samoistne wyrzuty wciągnięte wodzowskiej przemowy. Choć czuł, że jeżeli tylko zostanie do tego w jakiś sposób myślenia sprowokowany pewnie nie będzie już się tak bardzo zastanawiał czy należy zachować maniery czy atakować gdy jest ku temu okazja.
Brytyjczyk wręcz sam się o to prosił, choć on sam był trochę w szoku, że dał się dość mocno sponiewierać swojemu szefowi żeby nie odezwać się ni słowem sprzeciwu. Znając go już nieco więcej wiedział, że ma on swój temperament i podobnie jak i jemu ciężko jest zmienić jego myślenie. Zawsze wyrzekał się pokrewieństwa z nim, z resztą dla niego Anglik nie był potocznie kuzynem a wyrzutkiem, którego jakimś dziwnym trafem przygarnęli Celtowie. Gdy jego jeszcze nie było na świecie.
Jako, że za swoje poprawne pokrewieństwo uważał nordyków na jego temat za bardzo się nie wgłębiał szczególnie po tym traktacie nie chciał z nim mieć wręcz nic wspólnego. To uwłaszczało jego przekonaniem mimo iż on opierał się przy tym, że chcą zrobić na złość Francji stanął w jego obronie, która tak na dobrą sprawę nie zdziałała nic by jego sytuację choć odrobinę polepszyć. Konflikt Francji i Anglii uważał za podpuchę i chęć wyłudzenia jeszcze większych reparacji niż obecnie zakładano strat. Każdy potrzebował się przecież odegrać...
Spojrzał na niego zdecydowanie lecz szorstko:
-Gut, właśnie przyszła ku temu okazja...-mruknął:
-No więc co chcesz mi tak bardzo powiedzieć...?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Wto Paź 02, 2012 1:19 pm

Obecne czasy uchodziły za względnie spokojne, przynajmniej jeśli ktoś traktował politykę podobnie, jak pomniejsze gatunki płazów z puszczy Ameryki Południowej. Jej istnienie było faktem, być może istnieli nawet ludzie, którzy żywo interesowali się tematem, ale przeciętny człowiek miał ważniejsze sprawy na głowie. Ktoś z takim przekonaniem mógłby spokojnie uznać obecne lata za względnie spokojne, a relacje między Niemcami a krajami dawnej Ententy za neutralne.
Same kraje próbowały udawać, że jest w porządku. Bo przecież nie było wojny. Nie było też oficjalnego konfliktu. Premier Wielkiej Brytanii mógł przylecieć do willi Adolfa Hitlera i przeprowadzić z nim zwykłą przyjacielską rozmowę na tematy... No, te nudne polityczne drobiazgi, które zwykle padają przy takich okazjach.
To przekonanie było w jakiś sposób zabawne, co stwierdził Anglia, gdy Ludwig zamknął drzwi i znaleźli się sami w bibliotece Hitlera. Przecież nie byli już wrogami... Już nie i jeszcze nie. Ale jeśli czegoś nie zrobią, to wkrótce historię o pokoju na świecie będą musieli przenieść do działu bajek dla dzieci.
- Można powiedzieć, że to ja przyszedłem do okazji - odparł Anglia, nie ukrywając lekkiego wyrzutu i irytacji. Kiedy poprzednim razem próbował skontaktować się z Niemcami, na spotkanie przybyła jego arogancka siostra. - Ale to już nieważne.
Odwrócił się tak, żeby patrzeć Ludwigowi w twarz. Nagle zrobił się dziwnie zaniepokojony i podekscytowany tym, że w końcu powie to, co od tak dawna chodzi mu po głowie. Zastanawiał się tylko, czy cokolwiek z tych rzeczy przebije się przez mur kłamstw i propagandy, który wybudował Hitler. Anglia potrafił sobie wyobrazić, jak bardzo Ludwig musiał mu ufać. Wiedział z doświadczenia, jak to jest, kiedy pojawia się osoba zdolna kierować myślami całego narodu. To nie było coś, czemu łatwo się oprzeć.
Dlatego krótko wahał się przed odpowiedzią, ale w końcu zadarł podbródek i spojrzał w oczy Ludwiga z zacięciem i uparciem.
- Powinieneś natychmiast przestać wrabiać nas wszystkich w to cholerne gówno.
Nie, żeby Anglia miał coś do swojego premiera, ale poczuł dziwną, ponurą satysfakcję na myśl, że gdyby Chamberlain to usłyszał, to właśnie padłby na zawał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Wto Paź 02, 2012 6:15 pm

Spojrzenie tego człowieka. Ten nieszczery uśmiech, i jeszcze mniej szczery śmiech. Pasja, z jaką wypowiadał straszne słowa. To wszystko bardzo nie podobało się Chamberlainowi. Już chyba rozumiał, dlaczego nikt się Hitlerowi nie był w stanie (albo: nie chciał...?) przeciwstawić. Ten człowiek miał siłę, jakąś przerażającą wewnętrzną siłę.
- Jeden z mądrzejszych od nas wszystkich ludzi twierdził, że demokracja to najgorszy możliwy system, ale ludzie jeszcze nic lepszego nie wymyślili. Nie sądzę, żeby pana koncepcj była tym lepszym pomysłem, panie Hitler.
Wyciągnął z kieszeni chusteczkę i otarł pot z czoła. To będzie długa i ciężka dyskusja.
- Cywilzować można, ale dlaczego od razu zbrojnie? Czy dyskusje i zasada "lepiej negocjować niż rzucać bomby" już umarła?
Ogień w oczach jego rozmówcy wręcz przenikał na wskroś, jeżeli w ogóle można tak powiedzieć. Biedny Chaberlain.
- Tak... Dokładnie... - powiedział i nawet nie zauważył, że z tego zamieszania nazwał Arthura Alfredem. Kiedy obie personifikacje już ich opuściły, poczuł, jakby stanął sam na sam przed jaskinią smoka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Male Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Wto Paź 02, 2012 6:32 pm

Kiedy został sam z Chamberlainem uśmiechnął się jeszcze szerzej i jeszcze bardziej potwornie.
- Ależ mój drogi, cóż za słowa! Mówi pan, że moja koncepcja nie jest tym lepszym pomysłem? Rzeczywistość pokazuje jednak inaczej, wystarczy się przyjrzeć. Mój system sprawdza się bez zarzutu. Oczywiście, zawsze są straty. Ofiary są nieuniknione, różnica jest taka, że pan nie chce tego przyznać. Niech pan nie przyznaje, nie potrzebne mi to. Wystarczy mi, że ja to wiem.
Znów się roześmiał. Usiadł sobie wygodniej. Trochę niedbale. Jego szalony wzrok wbity był w oczy Chamberlaina. Hitler patrzył się mu w oczy nachalnie i bezczelnie, jakby chciał wniknąć wzrokiem w duszę Chamberlaina.
- Negocjacje? Dyskusje? - na twarzy Adolfa pojawił się kpiący grymas. - Pan jest zabawny! I niepoważny! Czyżby starość dawała się we znaki? A może jakaś choroba? Pana pomysły są naprawdę śmiechu warte. Zwycięzcą może być tylko ten, który nie boi się zaryzykować. Jeśli chce się wygrać, nie można obawiać się wojny. Ataków. Czyż to nie jest naturalne, że to silniejszy i inteligentniejszy osobnik rządzi pozostałymi? A najsłabsi giną. To naturalna kolej rzeczy! Jako najwyższy przedstawiciel aryjskiej rasy muszę wziąć tą odpowiedzialność! I wywiąże się z niej! Muszę zapewnić pozostałym Aryjczykom przestrzeń życiową, odpowiednie warunki! A gorsze i słabsze podgatunki muszą wyginąć. I tak się stanie. To naturalny w przyrodzie proces, nic na to nie poradzę, pan rozumie.
Uśmiechnął się rozbrajająco. A jego wzrok dalej zagłębiał się w oczy Chamberlaina. O tak, to dopiero początek. Trzeba dokładnie pokazać temu człowiekowi, z kim ma do czynienia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Wto Paź 02, 2012 7:21 pm

Spojrzał po nim, znowu grymas zdenerwowania. Czyżby zamierzał mu teraz truć to tej swojej inicjatywie. Może czuł się poniżony i musiał sobie wreszcie podwyższyć statut. W sumie o to mu chodziło, bo nie ma nic lepszego niż rozstrojony nerwowo Brytyjczyk. Wściekle szczekający zębami zupełnie jak po spotkaniu z Żabojadem. Nie przejmował się tym wcale:
-Ach tak..-mruknął pod nosem mocno uspokojony:
-Jednakże skoro tutaj zawitałeś a nie szczególnie musiałeś to musiała być "dość" znacząca przyczyna..?
Spytał mimowolnie. Jakoś nie chciało mu się czekać ni "ciągnąc" go za język, wyglądał jakby mu chciał to wykrzyczeć w twarz. Udawał niewzruszonego i pewnego siebie bo cały czas patrzył mu w twarz jakby oczekiwał od niego jakichś szczególnych wyjaśnień.
Mruknął coś pod nosem bez wyrazu i ściągnął czapkę po czym odłożył ją na stolik stojący między kilkoma pólkami. Biblioteka była odpowiednia do takiego rodzaju ciszy. Wolał potrzymać Brytyjczyka w niepewności. to chyba podziałało jak płachta na byka. Aby przybrać pozycję atakującego Anglik po mimo swojego "koguciego" wzrostu trzymał facjatę jak najwyżej umiał do sufitu:
-"Gówno"? Nie przypuszczałem, że kiedykolwiek nie będziesz w stanie dobrze artykułować swoich skrajnych emocji..-zaczął:
-Zastanawiam się tylko dlaczego jeszcze "wstrzymałeś" się przy Führerze. Może się obawiałeś? Wiedz tylko, że jeżeli chciałeś się wyrazić w taki właśnie sposób obrażając moją ideologie obrażasz tym samym mnie...-syknął z wyraźnym niezadowoleniem i nie spuszczał z niego wzroku. Dobry złego początek...
Teraz nie sadził że ktoś z nich powstrzyma się już i zachowa nienaganne maniery.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Wto Paź 02, 2012 8:17 pm

- Tak - odparł, marszcząc brwi. - W istocie, to ważna przyczyna. Podcierasz się traktatami, zwiększasz swoją flotę i rozbudujesz armię. A twój szef... - urwał na chwilę bo, chociaż był nastawiony na mówienie prosto z mostu, nie chciał uderzać w ten punkt. Nie przez dłuższą chwilę. - Twój szef nawet nie próbuje się kryć z tym wszystkim.
Walił prosto z mostu, chyba pierwszy raz od stuleci. Wbrew wszelkiemu prawu podobieństwa robił tak, ponieważ uważał Ludwiga za kogoś dostatecznie inteligentnego i rozumnego, by to zaakceptować. Naprawdę liczył na to, że Niemcy będzie rozsądny i posłucha, co Anglia ma mu do przekazania. Nieważne, że nie słuchał go w Wielkiej Wojnie. Powinien nauczyć się na błędach.
Spojrzał mu w twarz i uśmiechnął się kpiąco.
- Specjalne czasy wymagają specjalnych określeń - odpowiedział, nie dając zbić się z tropu. A gówno to idealne określenie dla twojej poronionej ideologii. - A czasami lepiej użyć tych dobitniejszych. Widzisz, Niemcy, gdybym chciał porozmawiać z Hitlerem, zostałbym tam z moim premierem. Ale nie sądzę, żebyśmy potrzebowali przyzwoitek, żeby poprowadzić poważną rozmowę.
A właściwie byłoby to przeciwieństwem wszystkiego, co chciał zrobić. Tak otwarta wrogość w towarzystwie szefa państwa oznaczałaby praktycznie zaproszenie do wojny. Ale rozmowa z samym krajem... To było coś zupełnie innego. Przecież państwo nie zawsze musiało popierać swoich władców.
- Nie obrażam twojej ideologii - dodał z naciskiem i irytacją. - Obrażam tylko twoje pragnienie, żeby pogrążyć nasz świat w chaosie. Bądźmy poważni - syknął, robiąc niebezpieczny krok w jego kierunku, ale równie nagle się zatrzymując. - Chcesz kolejnej wojny.
I powiedział to. Do tej pory jeszcze nikt nie stwierdził tego oficjalnie, ludzie woleli siedzieć cicho, żeby nic nie wykrakać. Tajemnica poliszynela. Ale Anglia zarzucił mu to w twarz. To chyba bardziej niż cokolwiek innego pokazywało, jak poważnie podchodzi do sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Wto Paź 02, 2012 9:14 pm

-Traktaty nie służą do "pastwienia" się kosztem innych...-rzekł bez skrupułów:
-W przypadku twoim i Francji był to po prostu czysty interes...
Zmarszczył brwi i słuchał fanatycznie co zamierzał powiedzieć o Hitlerze, dość mocno go uderzył ten bezpośredni kontratak na jego wodza. Był tym wręcz zniesmaczony i z chęcią teraz powie Anglikowi co o nim naprawdę myśli:
-Mein Führer? Wydaje mi się, że gdy demokracja zawodzi nie jesteś w stanie przyjąć jego dominacji. Po co miałby kryć własne poglądy?
Nie było to dla niego nic szczególnego, często słyszał słowa wodza i za każdym razem był przejmujące. Odważne i aroganckie względem silniejszych nacji. Czasami podziwiał go za odwagę, przeciwstawiał jako jednostka masy co wydawało się na dobrą sprawę godne podziwu.
-Specjalne czasy nie uwłaszczają konstruktywnym twierdzeniom...-mruknął. Jednakże w jego kolejnej wypowiedzi bardzo nie podobał mu się sposób w jaki zasugerował jego osobę jako "zbędną" a nawet na niższym poziomie inteligencji. Zirytował go fakt, że raczył przyjść tutaj i odezwać się w tak bezczelny sposób. Zagryzł wargę odrobinę i zmarszczył krwi:
-Jesteś bezczelny...
Teraz już wiedział po co chciał wyjść i teraz tak gorączkowo wypierał się swojego postulatu.
A co go w ogóle obchodzi jego ideologia? Był tak wścibski i ciekawy czy po prostu się bał i nie chciał przyznać. Preferował wszystko po trochu, szkoda tylko, że nie szczególnie wdawał się w role stratega:
-Chaos był, JEST i będzie. Jeśli myślisz, że się uchronisz skomląc tutaj żałośnie to bardzo się mylisz. Powiedz mi po prostu w twarz, że potrzebne ci moje pieniądze do dalszego rozwoju. Po czym znowu karzesz mi siąść przy "robótkach" i się nie odzywać -powiedział nieco agresywniej zaplatając ręce na piersi:
-Darujmy sobie już te dobre maniery bo teraz to chyba już nic nie da.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sro Paź 03, 2012 1:05 pm

- Nikt się nad tobą nie pastwił - odparł Anglia, z irytacją pojmując, że niesłuszne poczucie krzywdy Niemiec prawdopodobnie urosło do poziomu ego ego Gilberta. A to wystarczająco wiele, by zapełnić cały kraj. - Chociaż gdyby nie ja, Francja z chęcią wziąłby od ciebie jeszcze więcej - odetchnął na krótko i dodał z rozgoryczeniem. - Czysty interes poprzedzony krwawą wojną.
Twoją wojną, chciał dodać, ale powstrzymał się i to tylko dlatego, bo w tej chwili istniały dla niego jakieś granice. Zbyt wiele oskarżeń na pewno nie zadziała dobrze na Ludwiga. Pomijając oczywiście fakt, że Niemcy wydawał się wpaść w zimną furię z samej uwagi na fakt, że Anglia śmiał cokolwiek powiedzieć.
- Moim ustrojem nie jest demokracja - odpowiedział za to marszcząc groźnie brwi. - Ale nie zamierzam pozwolić, żeby była nim dyktatura.
Przekaz był tak jasny, że Anglia sam nie podejrzewał się o wypowiedzenie tych słów. Nie taki był plan. Miał mówić jasno i prosto z mostu, ale nie atakować przy tym Niemiec. Przecież to do niczego nie prowadziło. Cholera, ta rozmowa nie powinna tak wyglądać.
- Nie, masz rację, że nie uwłaczają. Ale powiedz, jak inaczej nazwiesz wojnę przeciw całemu porządkowi rzeczy? Rajem na ziemi?
Anglia ustępował innym do pewnego momentu. Wiele znosił, ale czasami po prostu sprawy szły za daleko, złość zbyt tłumiła racjonalne myślenie, a z Arthura wychodziła dzikość narodu, który jako podrostek splądrował pół Francji, a w starszym wieku siał spustoszenie na morzach. Nie prowokuje się kraju, który zdobył ćwierć świata, nawet jeśli pozornie uspokoił się i zestarzał. Pewne rzeczy zostają wyryte zbyt głęboko, by się ich wyrzec.
Generalnie, było to dość ładne wytłumaczenie na fakt, że Anglia zwyczajnie się wkurwił.
- Skomlę? Ja?! - prychnął i znowu poruszył się niespokojnie, jakby powstrzymywał się przed użyciem siły. - Nie, Niemcy, przyszedłem tutaj zobaczyć, czy może da się z tobą coś zrobić. Kiedyś wydawałeś się najrozsądniejszą osobą na kontynencie, ale teraz... Nie - powtórzył, mrużąc oczy. - Nie skomlę. Ostrzegam cię. Znasz moje możliwości. Jeden krok w niewłaściwym kierunku i świat zapamięta cię jako kraj, który rozpętał piekło dwa razy pod rząd. Właśnie tego pragniesz? Bo ja - W jego głosie pobrzmiewała stal. - Nigdy się nie poddaję. Ale mimo to nie chcę z tobą walczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sro Paź 03, 2012 6:37 pm

-Czyżby? ... w innym wypadku nie dostał bym tak wysokich reparacji...-sprostował szybko bo to cały czas leżało mu na żołądku. Nie pozwalało o sobie zapomnieć. Albo Anglik faktycznie był głupi albo takiego udawał. To było wręcz żałosne i przyprawiało go o jeszcze większą niechęć. Samo wspomnienie sytuacyjne, że Francis chciałby by jeszcze czegoś zrobiło na nim wręcz wrażenie dwuznaczne. Zmarszczył brwi:
-Co jeszcze prócz pogłębienia "rachunku" zamierzał niby zrobić? I za jaka ugodą TY się wstawiałeś bo nie widzę w tym jakiejś specjalnej konsekwencji..
Skomentował. Miał zamiar go jeszcze bardziej pogrążyć. Na prawdę nie czuł ni krzty wyrzutu z tego powodu. Stwierdzał jedynie fakt i niedopatrzenia jakie uczynił względem jego. I jak sądził ta sytuacja była jedynie dla zrobienia na złość Francji. Inaczej ani tyle by się nie odezwał.
Ale nie... on jest dobry i sprawiedliwy, on ma sumienie i nie zostawia nikogo w potrzebie. To były tylko czcze słowa.
-Silny i władczy dyktator czasami bardzo dużo potrafi zrobić. Można przez niego cierpieć ale jednocześnie osiągnąć to czego by się nie osiągnęło w inny sposób odnoszący się do ustawy "liberum veto". To powszechnie pali już za sobą wszystkie mosty.
Może był i nieco zaślepiony ale nie w tym rzecz. Miał już swoje plany i pierwsze osiągnięcia. Nie zamierzał tego zaprzepaścić dla ugody z Imperium.
Anglia dla niego mógł go wspierać albo równie dobrze być jego wrogiem mimo iż w jakimś stopniu nadal dawał mu swój portfel zaczął się wycofywać pomału z z pozycji ofiary.
-Nein, nazwę ją "wyrównaniem" rachunków -odparł bez zastanowienia i niech się lepiej ten "pies królowej" ugryzie w język.
Spojrzał na jego złość ironicznym wyrazem twarzy jednak już zdecydowanie bardziej spokojnym niż kilka zdań wcześniej. Chyba dostał to co chciał:
-Du..-mruknął:
-Myślisz, że gdybym się nie zbuntował byłbym mądrzejszy niż w chwili obecnej? Nie rozśmieszaj mnie. Zawsze sądziłem, że gdy chce się coś osiągnąć trzeba do tego dążyć bo to jest właśnie prawdziwa siła i determinacja. Nie byle kto potrafi się przeciwstawić losowi. Nie rób ze mnie głupka bitte.
Był trochę jak ubawiony, jednakże bardziej oczytany w tekstach Hitlera niż mogło by się to wydawać. Całą propagandę potrafił przedstawić jedynie w taki sposób. Teraz nie chciał się mylić i nie zamierzał.
-To nie ja rozpocząłem I Wojnę światowa. Byłem jedynie jej czynny członkiem...-skończył naciskając na każde słowo. To był kolejny powód by trzymać Arthura na celowniku. Do tego uwłaszczał w jego sumienie, bo wpierając sobie winę był jeszcze bardziej nieprzewidywalny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sro Paź 03, 2012 7:33 pm

- Mówisz, jakbyś nie zasługiwał na żadną karę - odparł kwaśno Anglia i w tym momencie mniej liczyło się, że w istocie uważał sankcje za zbyt wielkie. - Jakbyś był święty. Wszyscy musimy płacić za swoje błędy.
Coraz bardziej irytowało go to cholerne poczucie krzywdy; zupełnie jakby to oni napadli na biedną, niewinną Rzeszę i najpierw wykończyli jej armię, a potem zmusili do płacenia kosmicznego haraczu. To wcale nie było tak, że Anglia miał cholerne prawo czuć do Ludwiga żal za wszystkie krzywdy, za przyśpieszenie upadku Imperium, za nieprzespane noce i świeże blizny.
- Słucham? - prychnął. - To oczywiste, Francja chciał od ciebie więcej, niż byłbyś w stanie unieść, ale ulitowałem się nad tobą - podkreślił podburzony. - Masz krótką pamięć, Niemcy.
Skrzyżował ręce na wysokości piersi i zadarł podbródek, wbijając w Ludwigu butne, dumne spojrzenie. Jego słowa na temat dyktatury w każdej innej sytuacji byłyby zwyczajnie śmieszne; jednak, kiedy były wypowiedzenie z tak śmiertelną powagą, wydawały się zwyczajnie głupie i niebezpieczne. Anglia nienawidził głupoty.
- Brednie - wycedził. - Miałem wielu wspaniałych królów i wielu szaleńców. Nieważne, jak genialni by nie byli, nigdy nie udało im się sprowadzić na mój kraj nic poza biedą i chaosem. Twój Hitler nie jest lepszy.
To nie ma sensu, pomyślał, ale czuł się przy tym dziwnie spokojnie. Naprawdę jest tak zaślepiony, jak twierdziła jego siostra.
Przynajmniej teraz Anglia mógł sobie powiedzieć, że próbował. Że zrobił wszystko, byle nie doprowadzić do tej cholernej wojny. Będzie miał czyste sumienie, kiedy zgniecie armię Rzeszy z powierzchni Ziemi, a same Niemcy spacyfikuje. I to dziwne, w tym momencie nie bał się wojny, ale jakby nie spojrzeć, to nie samej wojny się bał. To samego faktu, że mogłaby wybuchnąć. Ale skoro to i tak się stanie, to... Cóż. Nie miał już nic do stracenia. Mógł być pewny.
- Wiesz co, Ludwig? - zapytał, uśmiechając się z niedowierzaniem. - Jesteś kompletnie i niepodważalnie opętany. To bez sensu - potrząsnął głową, jakby odganiał od siebie natrętne myśli. - Rozmawianie z tobą. Być może będziesz musiał przekonać się na własnej skórze - obrzucił go chłodnym spojrzeniem i zrobił krok do tyłu, jakby miał zamiar wyjść.
- Prawie mi ciebie żal - dodał lekko. - Nie wydawałeś się złą osobą. Jesteś po prostu... Tak, to dobre słowo - powtórzył. - Zupełnie opętany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sro Paź 03, 2012 8:25 pm

Wyraz twarzy Hitlera wyglądał coraz gorzej. Coraz bardziej przerażająco i Chamberlain wiedział, że coraz mniej mu się ta rozmowa podoba. Czy nie mogliby chociaż zmienić tematu? Premier widział, że ten szaleniec coraz bardziej się nakręca, a nie chciał tego.
- Nie zauważyłem, żeby w moim demokratycznym kraju prześladowano kogoś, czy też, o zgrozo, mordowano, a u pana to chyba na porządku dziennym, nie mylę się? Może i jest spora rywalizacja między różnymi partiami, może wybór rządzących nie zawsze jest trafny, ale to chyba nie powoduje załamania się świata? Wojna, do której pan najwidoczniej dąży, spowoduje takie załamanie!
Powiedział prosto z mostu. Może i nie powinien tego robić, ale oboje cały czas skakali naokoło tego tematu.
A Chamberlain kolejnej wojny się bał. Nie mógł pozwolić, żeby wybuchła.
- Jest pan wariatem! Groźnym szaleńcem! Takich jak pan to powinno się zamknąć i nie dopuszczać do ludzi! Zasady, o których pan mówi, obowiązują w świecie zwierząt, a nie w cywilizacji. Mało panu było jednej Wielkiej Wojny, tych wszystkich ofiar na marne? Oczywiście, bo Niemcom się zakończenie wojny nie spodobało. Czy nie można jednak udowodnić, że się wszyscy myliliśmy, w jakiś inny sposób? Bardziej pokojowy? Na polu gospodarczym chociażby? Tam może pan sobie ryzykować do woli, a stawką na pewno nie będzie ludzkie życie! Jaką cenę chce pan zapłacić za realizację pańskich chorych ambicji?
Oczy tego potwora patrzyły mu prosto w duszę, premier Wielkiej Brytanii czuł się wręcz osaczony. Nie może jednak dać temu... czemuś do zrozumienia, że się go boi, bo wtedy... Wtedy to już się może poddać do dymisji. Zdawał sobie jednak sprawę, że jego ton, ton dziadka opowiadającego bajki wnukom, nie zrobi na Hitlerze żadnego wrażenia. Był w pułapce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sro Paź 03, 2012 8:26 pm

-Uważasz, że nie wywiązywałem się z tego odpowiednio? -spytał z dużą niechęcią:
-Przez te katastrofalną sumę zacząłem się wyniszczać wewnętrznie. Gospodarka była poważnie obciążona i ledwo udało mi się uzbierać sumę, którą musiałem wam oddać a sam nie miałem na własne utrzymanie..! -podniósł głos na chwile bo jakimś dziwnym trafem nie umiał się pohamować. Miał mętlik w głowie.
Tego Anglik już nie potrafił zrozumieć. Łapał się chyba ostatniej deski ratunku w tej sytuacji. Postanowił po raz kolejny obwinić go za cale zło pierwszej wojny.
Był nieco rozjuszony i z chęcią by przestał z nim rozmawiać w ten sposób, były chwile w, których chciał odejść bo nie miał już siły tego słuchać:
-Ulitowałeś? Znowu to powtarzasz. Gdyby się tak stało nie stał bym tu z tobą i nie dyskutował o biedzących sprawach w taki sposób.
Rozjuszony przez Hitlera już nic innego jak odegranie się za krzywdy nic go nie obchodziło. Chciał się tym zajść jak najszybciej i żadne "pieprzenie" farmazonów mu w tym nie przeszkodzi i tym bardziej od kogoś z Ententy, który śmiał teraz przyjść i wystawiać swoje warunki względem tego co robił. Sam nie był pewien czy to już się działo ze sprawą wodza czy to jedynie chwila słabości. Na pewno sam nie czuł się najlepiej mówiąc takie rzeczy. Mimo to prawda zawsze będzie prawdą.
-Zdecydowanie w moim przypadku było zupełnie odwrotnie. Z resztą sam widzisz, że mnie wyleczył. Czuję się już nieco lepiej jednak czuje skutki długotrwałej choroby nawet teraz..
Mówiąc "chorobę" miał na myśli oczywiście olbrzymi kryzys, w jego przypadku akurat dość znaczący jeżeli chodzi o przyczyny podjęcia i zaufania względem dyktatora. Uważał po prostu, że tak musi być żeby życie sprowadziło się do lepszego. Z resztą jak mógł nie wierzyć osobie, która uważała go za kogoś wyjątkowego i godnego lepszych warunków życia względem innych i przede wszystkim przestrzeni. Chyba głownie to mówiło mu, że naprawdę warto sprostać oczekiwaniom wodza.
-Bronię się jedynie przed dalszym wykorzystywaniem przez was byłą Ententę. I to własnie nazywasz opętaniem?
Zdziwił się nieco tym określeniem. W każdym bądź razie nigdy by nie pomyślał, że mógłby się tak zachowywać.
On człowiek rozsądku i logicznego myślenia. Nie mógł iść z prądem jak cześć "masy". Nie chciał tego, nie wierzył w to. Jednak to co mówił czasami się do tegoż własnie sprowadzało. Może po prostu nie kontrolował swojego biegu myśli. To stwierdzenie nawet dla niego było paranoiczne.
Spuścił wzrok i przez chwilę mocno zamyślony nie za bardzo wiedział jak mu odpowiedzieć.
Zamilknął.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   

Powrót do góry Go down
 
Berchtesgaden [Bawaria]
Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: