IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Berchtesgaden [Bawaria]

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sro Paź 03, 2012 8:49 pm

Hitler spokojnie wysłuchał słów Chamberlaina. A potem wstał i podszedł do niego. Stanął tuż obok niego. A potem pozwolił sobie na szeroki, brzydki uśmiech. Niejedna osoba zastanowiłaby się, czy człowiek może się tak uśmiechać. W taki sadystyczny, nienaturalny sposób.
- No proszę! Widzę, że pan się rozkręca! Wariat? Szaleniec? Chore ambicje? Ależ dziękuję bardzo! W pana ustach, to dla mnie największa pochwała!
Znów się roześmiał głośno. Rozmowa z Chamberlainem najwyraźniej bardzo go bawi. Jest świetną okazją do próby sił, pokazania na co go stać!
- Chce mnie pan zamknąć z dala od ludzi? A to ciekawe! Bo mnie, to właśnie LUDZIE na to stanowisko wybrali! Jeśli komuś nie podoba się to, kim zostałem, to tylko podludziom! A pan, niech lepiej uważa na słowa. Bo jak przyjdzie co do czego, to jak pan myśli? Kto kogo prędzej zamknie? Ja pana, czy pan mnie? Na czyjej łasce pan teraz jest?
W jego głosie słychać było złośliwość i olbrzymią satysfakcję.
- Pan tu mi o jakiś mordach mówi, o jakimś ryzykowaniu ludzkiego życia... powiem panu, że pańskie szczere słowa niemal mnie wzruszyły! Odwdzięczę się panu tym samym, niech pan uważnie słucha. Aryjczycy potrzebują wolnej przestrzeni życiowej, a pozostali, ci wszyscy podludzie, powinni być ich niewolnikami. Nie mają predyspozycji umysłowych do bycia kimkolwiek innym. I niech pan słucha dalej. Dla osiągnięcia moich celów nie zawaham się przed żadną wojną, żadnym mordem ani żadną ofiarą.
Jego oczy błyszczały niebezpiecznie, a głos brzmiał jak u jakiegoś opętanego szaleńca. Ale jego metody nie były bynajmniej tak całkiem szalone. Miał swój system, swoich ludzi, uporządkowane działania. Starannie i dokładnie przygotowywał się do wojny i był pewien sukcesu.
- I niech pan zapamięta i to, że każdy, kto stanie mi na drodze, będzie zgubiony. Śmierć? Niech pan mi uwierzy, że będę w stanie udowodnić, że jest coś dużo gorszego niż sama śmierć!
Jego własne słowa podniecały go i ekscytowały.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 04, 2012 6:01 am

- Nie powiedziałem tego - odparł Anglia z zacięciem, coraz mocniej podirytowany faktem, że Niemiec najwyraźniej włoży mu w usta jakiekolwiek słowa, które tylko będą pasować do jego wizji wroga. Najwidoczniej Ludwig widział tylko to, to co pozwalał mu widzieć Hitler. - Poza tym... Nikt ci nie kazał iść na tamtą przeklętą wojnę. Gdybyś to ty zwyciężył, potraktowałbyś nas jeszcze gorzej - dodał prosto z mostu. Być może ich los nie byłby aż tragiczny, jak krajów Słowiańskich, ale Anglia szczerze wątpił, że skończyłoby się na niewinnym haraczu.
- Nie - rzucił mu krótkie spojrzenie, prosto w oczy. - Nie zasłaniaj swoich chorych ambicji kilkoma niewygodnymi traktatami. - Po raz kolejny zachciało mu się śmiać, gdy usłyszał, jak Niemcy opowiada o Hitlerze. Tak, wielki cholerny obrońca uciśnionych. Z miną mesjasza poprowadzi ich wszystkich na rzeź.
- Wykorzystywanie - parsknął. - I znowu to robisz. To twój jedyny argument, Niemcy? Jeśli tak, to jest wyjątkowo żałosny.
Przecież to były tylko pieniądze, cholerne pieniądze, które w jakiś sposób im się należały. Oczywiście, Anglia rozumiał też punkt widzenia Ludwiga, sam pamiętał rozgoryczenie i wściekłość, gdy Ameryka wysunął swoje żądania o odszkodowanie za straty poniesione w wojnie o niepodległość. W zamian kazał mu spłacić długi, które Alfred zaciągnął jeszcze przed wojną, ale satysfakcja była niewielka. Po prostu pokazał temu bachorowi, że nic ich już nie łączy i musi sobie radzić sam, dokładnie jak wtedy, kiedy napadały go statki Francji. Ale mimo to...
Nie. To były zupełnie dwie różne rzeczy. On ze swojego żalu nie próbował wypowiedzieć wojny całemu światu.
- Opętanie - zaakcentował mocno. - Nie. Jesteś opętany i oślepiony przez swoją chorą ideologię. Wojna zniszczyła twój kraj, a ty podnosisz się tylko po to, żeby znowu do niej doprowadzić. Rzucasz mi wyzwanie plując prosto w twarz. Za kogo mnie masz, dzieciaku?
Być może wszystko byłoby do zaakceptowania, gdyby to były całkiem inne czasy. Europa przeżyła dziesiątki wojen, ale nie taką, jak ta, którą szykował Niemcy. Jeśli Wielka Wojna była nowoczesna, to jak miała wyglądać kolejna?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 04, 2012 8:26 pm

Ten człowiek chyba był światowym mistrzem niepokojących, złych uśmiechów. Jak inaczej wyjaśnić repertuar rekinich ząbków, który właśnie mu prezentował? Co chwila grymas twarzy Hitlera stawał się jeszcze bardziej upiorny. I jeszcze ten szaleniec uznawał nazywanie go wariatem za pochwałę! Chamberlain aż nie wierzył, że wybrano go w sposób demokratyczny, w jego kraju Hitler skończyłby w psychiatryku, a nie na najwyższym stanowisku w państwie.
- Sam chwilę temu powiedziałem, że społeczeństwo czasami popełnia błędy. Pan jest właśnie takim błędem, panie Hitler! Pańscy "podludzie" to jednostki, które pana nie uwielbiają i nie uważają za boga? A co pan zrobił z legalną opozycją, poza zdelegalizowaniem jej?
Nie skomentował wypowiedzi na temat wzajemnego zamykania. Zasadniczo... tak, teraz był na jego terenie, ale Hitler zapewne zdawał sobie sprawę, że zrobienie jakiejkolwiek krzywdy premierowi Wielkiej Brytanii wywoła ogromne konsekwencje...? Chamberlain nie pozwoliłby, żeby tymi konsekwencjami była wojna... ale taki Churchill już tak.
- To, co pan mówi, to obrzydliwe herezje, nie ma podludzi i nadludzi, wszystko to pan sobie sam ubzdurał!
Tak było, Hitler przecież sam sobie to wszystko wymyślił, a jego milutcy naukowcy znajdowali chore argumenty na potwierdzenie chorych teorii. To wszystko było obrzydliwe.
- To nie epoka średniowiecznych tortur, niech pan posłucha siebie samego, co pan wygaduje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 04, 2012 8:45 pm

Słuchał Chamberlaina, ale jego słowa nie poruszyły go. Spodziewał się podobnej reakcji, a teraz upewnił się tylko, że ma go w garści.
- Więc szanowny pan twierdzi, że to ja jestem tym błędem? Śmiem myśleć inaczej! Co zrobiłem z opozycją, poza jej zdelegalizowaniem? Ależ ja panu bardzo chętnie opowiem!
Zrobił pauzę, dla lepszego efektu.
- Kazałem wymordować. Tych ważniejszych i tych, którzy mogliby być realnym zagrożeniem. Tych, którzy coś znaczyli i byli po prostu niewygodni. A tych mniej ważnych? Powsadzało się do więzień, niech się uczą respektu. Widzi pan, szczęściu trzeba dać szansę. Trzeba umieć sobie pomóc.
Roześmiał się głośno. Jego wzrok był teraz pełen dumy. Tak, Hitler jest z tego dumny. Teraz, kiedy ma pełnię władzy, nikt mu niczego nie zabroni. A to, że jego droga do celu, to droga po trupach? Ależ on nic na to nie poradzi! Trzeba się było tym ludziom włazić mu w drogę? No, to teraz mają za swoje.
- I zarzuca mi pan herezje, no proszę! A wie pan, co ja panu powiem? Że pan po prostu wypiera z siebie prawdę. Bo to nie jest moje widzimisię, tak mówili też wielcy filozofowie i uczeni! Ja po prostu zwróciłem na to uwagę, bo ktoś musiał w końcu to zrobić! To wszystko dla dobra ludzkości, dla ludzi, czystej krwi ludzi, którzy giną w masie motłochu, który powinien robić za niewolnictwo! Epoka średniowiecznych tortur? Ależ nie, co to, to nie! Jestem przekonany, że już niedługo okaże się, że średniowieczne tortury nie były w sumie niczym złym. Sądzę, że znalazłem parę "lepszych" metod. Ale o tym, pozwolę sobie na razie nie wspominać. Po co zdradzać niespodziankę~?
Kiedy skończył mówić, znów zaczął męczyć Chamberlaina swoim spojrzeniem. O tak, jest naprawdę ciekaw jakie wrażenie wywołały jego słowa na brytyjskim premierze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pon Paź 08, 2012 3:56 pm

-Gut...-mruknął na początek nadal dobitnie obserwując jego reakcje. Bardzo mu się nie widziało za każdym razem słyszeć to samo. Tak Brytyjczyk był wiecznie niewinny! Zawsze robił wszystko co się dało ale nigdy nie osiągnął upragnionego efektu.
To był dziwny aż drażniący fakt tych wszystkich wywodów i starania się go przekonać, że jako jeden z głównych członków Ententy nie maczał w niczym palców. Nie dosłownie a umownie zlecał to innym w najlepsze się teraz broniąc przed jego oskarżeniami. Wewnętrznie czuł się zbulwersowany.
-Jesteś taki tego pewny...? Gdybym myślał w taki sposób jak teraz to bardzo możliwe. Na tamtej wojnie zależało mi przede wszystkim na odzyskaniu pełnej samodzielności...-odparł:
-Tak na dobrą sprawę pewnie raczej Austria i Prusy by się wami zajęli...
Był tego pewny, gdyby pomyślał logicznie właśnie tego wtedy pragnął. Bycie uzależnionym od kogoś w wieku w, którym najbardziej potrzebował odrębności było priorytetem. Pewnie gdyby Trójprzymierze wygrało w Europie panował by już całkowicie inny porządek. Nie był pewny jak obecna Marchia kontrolowała by zdobyte tereny, ciężko mu było sobie wyobrazić bo siebie w tej roli "Imperatora" znaczniej bardziej widział. Co do Gilberta nie był pewny, pewnie przypomniał by sobie czasy świetności i nadzwyczajnej dobrze by się bawił w takiej sytuacji. Ale było jak było, nic już tego nie zmieni. Dlatego jest nowa nadzieja i nowa szansa:
-Nie zamierzam ponawiać w twoim mniemaniu "żałosnej gadki"..-drgnął ze zdenerwowaniem:
-Mówię tylko jak było. Możesz tego nie przyjmować do siebie, oczywiście nie specjalnie mnie to obchodzi...-machnął na niego ręką:
-Gdy odsuwasz od siebie jakąś prawdę automatycznie przestajesz na nią w jakikolwiek sposób reagować.
Samo słowo "dzieciaku" wzbudziło w nim jeszcze większy gniew. Był dość wyczulony na to pod względem kontaktów ze starszym rodzeństwem ale od "przeciwnika" zdzierżyć ich nie mógł:
-NEIN...-rzucił pełen zdenerwowania, mimo iż nie krzyczał jego głos był dość donośny i wyraźny:
-Ja, nadal traktuj mnie jak śmiecia, czuj się bezpieczny i mniej mnie za słabeusza. Ależ proszę bardzo! Niebawem rozwiążemy tę kwestię..
Tak był coraz bardziej rozjuszony, chyba pod tak dużym naciskiem wodza podczas jego nieobecności puszczały mu nerwy. W pewnej chwili miał ochotę Arthura po prostu opuścić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pon Paź 08, 2012 7:00 pm

- To nie była wojna o niepodległość - odparł Anglia, ignorując pierwszą część rozmowy. Zdążył już zauważyć, że cokolwiek powie Ludwigowi, odbije się od niego jak groch od ściany. Niemiec mógł słuchać, ale nie słyszał. Dokładnie tak samo, jak Hitler. Anglia prawie czuł, jak jego premier, kilka pomieszczeń stąd, zaczyna rozumieć powagę sytuacji. Cóż. - Tylko wojna o dominację. Nowoczesna, krwawa, ogromna cholerna wojna. A teraz robisz z siebie ofiarę losu.
Im bardziej Ludwig zaprzeczał, tym mocniej Anglia miał chęć, by powiedzieć: zasłużyłeś na to. Nie powiedział tak tylko dlatego, że w istocie naprawdę nie sądził, by tamta kara była do końca sprawiedliwa.
- Oczywiście, w końcu to ja jestem zamknięty na wszelki dialog - sarknął w odpowiedzi na zarzut o ignorowanie prawdy. - To zabawne, jak propaganda potrafi zaślepić.
Przecież wystarczyło spędzić chwilę z Hitlerem, zrobić rzecz nie po jego myśli, by odkryć, jak chorym sadystą był ten człowiek. Anglia z całym swoim uwielbieniem do niektórych szefów, nigdy nie byłby w stanie polubić człowieka, w którym tkwiło wspomnienie po Wilhelmie Zdobywcy. Ale Ludwig... Właśnie dlatego nazwał go dzieciakiem. Był przecież tylko cholernie naiwnym chłopcem, który uwierzył w gadkę o wielkości jednego drania. A teraz wszyscy mogą przez to upaść.
- Nie traktuję cię jak śmiecia! Cholera, Niemcy, przestań widzieć to, co chcesz widzieć - warknął, ale, wbrew pozorom, nie zaczął krzyczeć. Był spięty, mówił szybko, ale głos miał w pewien sposób mocny i stanowczy; doskonale wierzył, że ma rację. - Nie próbuję być twoim wrogiem, cokolwiek byś nie sądził - zatrzymał się, żeby wziąć wdech i dokończył z naciskiem. - Chcę tylko przemówić ci to rozsądku. Jeśli nie potrafisz tego zrozumieć, to w dalszym ciągu będziesz tylko przeklętym chłopcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pon Paź 08, 2012 8:46 pm

Nieco strapiony i całkowicie zniechęcony do dalszej rozmowy odparł:
-Może dla ciebie...-jak zwykle nic nie rozumiał. Zupełnie jakby rozmawiali innym językiem, choć na dobrą sprawę tak w rzeczywistości było. To jednak nie odnosiło się do swetry czysto językowej a znaczenie dobitnie głębszego ideologicznie. Mięli wpojone całkowicie inne zasady, myśleli innym torem. To wszystko było jednym wielkim nieporozumieniem:
-Nie wiem o czym mówisz...-warknął zupełnie nie biorąc sobie jego slow do serca. Propaganda propagandą i to nie miało żadnego związku z jego pracą, tak mu się wydawało. Poza tym co on do tego miał mieć? Jakby szczególnie chciał osłabić jego myśl na ten temat, to za pewne było celowe. Był tego pewny, gdy zacznie się wahać on to wykorzysta żeby mu znowu podciąć "skrzydła". Nie mógł na to pozwolić.
Może nie wszystko mu się oczywiście podobało, nie szczególnie ten główny aspekt pozbawienia go "wolności" choćby mentalnej ale do czegoś konkretnego to musiało to prowadzić. Musiał być po prostu silny, tym bardziej w tym czasie gdy każdy będzie się go starał odwieść od zamierzonego celu:
-Znowu się wypierasz. Mówię to co myślę. Zabraniasz mi tego? -w dalszym ciągu się upierał, szczególnie w chwili gdy poczuł, że pewność siebie Brytyjczyka z czasem zaczyna słabnąc.
Czyżby otrzymał podobny efekt do tego jaki osiągnął Hitler podczas rozmowy z Chamberlainem? Było to trochę śmieszne stwierdzenie. On w końcu nie był politykiem ani wielkim mówcą aczkolwiek miał swoje racje i wiedzę oraz odczucia by się swojego trzymać.
-Nie rozumiem. Skoro nie próbujesz nim być to czego w dalszym ciągu utrzymujesz mnie w mniemaniu, że jestem dla ciebie "złem koniecznym". Nie chciałem żeby się tak stało, jednakże już za późno na naprawę niedopatrzeń. Jak mówiłem wcześniej NSDAP był moim jedynym ratunkiem podczas olbrzymiego kryzysu spowodowanego reperacjami. Pewnie nigdy tego nie zrozumiesz.. -machnął na niego ręką, pewne rzeczy w jego mniemaniu od początku były skazane na porażkę. Miał dość ciągłego wpierania mu, że nie ma racji bo jest na takową za młody. To wszystko go ani trochę nie przekonywało. A swojej reputacji nie chciał niszczyć ponownie a uratować oczywiście w niezbyt dyplomatyczny sposób. Dążył to tego wręcz "po trupach" nie oglądając się już za bardzo na konsekwencje, chciał być tylko dobrze przygotowany na każdą ewentualność ze strony wroga.
-Myślisz, że gdybym NIM był ktoś w ogóle powierzył by mi władzę? Tylko po to by wszystko zaprzepaścić? Nie wierze w to co mówisz... A wiesz dlaczego? Bo ja chcę walczyć w imię mojej rodziny i zapewnić im lepsze warunki życia mimo tego iż się ciągle tego wypierają i nie traktują mnie poważnie. Oni tego chcą ale się boją, a ja nie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pon Paź 08, 2012 9:22 pm

- Och, do diabła... - westchnął. Nie spodziewał się, że ta rozmowa będzie aż tak ciężka. Już człowiek po torturach miałby więcej własnego zdania niż Ludwig, który ciągle mówił to samo i nic, absolutnie nic, zdawało się do niego nie docierać. - Oczywiście, że nie wiesz, Niemcy. Przykro mi, ale nie rozumiesz nic, co sięga dalej niż czubek twojego nosa. Albo nosa twojego führera.
W oczywisty sposób pogardzał przywiązaniem Niemiec do Hitlera. Aż tak ślepa wiara była przecież chora i twierdził to kraj, który w przeszłości miewał naprawdę charyzmatycznych władców. Ostatni raz był tak zapatrzony w Alfreda Wielkiego, ale przecież to było ponad tysiąc lat temu.
- Mówisz to, co on chciałby usłyszeć, zupełnie jakby siedział ci w głowie - odparł, parskając. - I nawet tego nie zauważasz. Wierność jest dobra, jeśli twój szef nie jest szalonym draniem. Dlatego owszem, denerwują mnie twoje słowa.
Naprawdę spodziewał się po nim więcej. Myślał, że być może uda mu się spotkać kogoś na swoim poziomie, tylko po prostu zaślepionego; ale że gdzieś tam będzie jakaś drobna luka, przez którą da radę go przekonać. Albo chociaż zasiać ziarno niepewności, czy lepiej zrozumieć, do czego to wszystko zmierza.
Jednak jedyne, co dostał Anglia, to marionetkę Hitlera i zapewnienie o wojnie.
- Za kogo mnie masz? Może i potrafiłbym zrozumieć - odparł rozdrażniony. - Gdyby twoje działania nie zagrażały bezpośrednio pokojowi w Europie. Drugi raz z rzędu.
Za pierwszym razem Europa zobaczyła coś, czego nie spodziewała się ujrzeć: zupełnie nową, większą wojnę. Technika od tego czasu poszła do przodu, więc druga wojna będzie o wiele gorsza. Zwłaszcza, jeśli będą pamiętali o błędach pierwszej.
- Twoja rodzina? - zapytał nagle, patrząc na Ludwiga dziwnie. - Rozmawiałem z twoją siostrą. Nie wyglądała na chętną do wypowiadania wojny komukolwiek, nawet mi. Myślę, że twoje rodzeństwo byłoby zadowolone, gdybyś zostawił ich w spokoju, zamiast wykorzystywać do krwiożerczej wojny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pon Paź 08, 2012 9:57 pm

-Czy to jest dla ciebie tak trudne do zrozumienia? -nie był pewien jaką reakcję zamierzał teraz u niego wywołać. Chęć zastanowienia czy jeszcze większą frustrację. Czego ciągle traktował go jak osobę wręcz upośledzoną?
Bardzo źle się z tym czuł, myślenie zdawało się podsuwać mu coraz bardziej dramatyczne i skrajne rozwiązania coraz mniej powiązane z logiką, której się tak mocno dopatrywał. Jakoś nie chciał wierzyć Anglii na słowo. Szczególnie, że jak wiadomo mózg samoistnie ulega negacji i teraz wręcz nawet gdyby nie był do końca pewien tego co powiedział raczej nie wróci myśleniem do punktu wyjścia. Choć coraz bardziej i częściej słyszał o tym samym, coś wręcz musiało być nie tak. Naprawdę robił aż za takiego "pieska" wodza? Aż mu się nie chciało wierzyć...
Tym bardziej, że dyscypliny nauczony był i nic nie wskazywało na to, że mógł coś robić fanatycznie, przynajmniej tego nie odczuwał. No może prócz okropnego nawału pracy.
-Hm? -zdziwił się jeszcze bardziej w końcu to było dla niego wręcz abstrakcyjne twierdzenia graniczące wręcz z absurdem:
-Chyba nie chcesz powiedzieć, ..... że ja daje sobą manipulować....?
Jakoś ciężko mu było to powiedzieć pewnie ze względu na to, że słyszał to teraz akurat od niego. Przełknął ślinę i nieco stracił pewność siebie, może nie do końca ale stanowczo teraz zaczął się mocniej zastanawiać nad tym jakby popchany siłą do takiego stwierdzenia wreszcie zaczął zastanawiać się pod innym kątem.
Musiałby przemyśleć jeszcze wszystko od nowa zdecydowanie na spokojnie, teraz miał za duży mętlik bo zawsze zostawało jeszcze coś co utwierdzało go w przekonaniu, że jednak nie ma racji. W dalszym ciągu chyba nie do końca chciał usłyszeć o to co zapytał. Anglia wykorzysta tylko sytuację by tylko bardziej mu zmącić w głowie.
Komu teraz miał wierzyć? Wodzowi, który mu pomógł czy członkowi byłej Ententy? Podczas tego krótkiego zamysłu nie wiele zdołał wywnioskować.
-Jak to? Heike? -rzucił bez zastanowienia bo tylko jej osoba teraz przeszła mu przez głowę, w końcu ona sama lubiła się we wszystko wtrącać i o wszystkim wiedzieć pierwsza. Była dla niego trochę jak cień:
-Nie wykorzystuje ich, nigdy nawet o tym nie myślałem...-syknął:
-Nie rozumiem dlaczego tak nagle oni cię zainteresowali? To, że nie mam z nimi wszystkimi zbyt dobrych kontaktów nie znaczy, że nie chce im działać nie na rękę. Jak mówiłem, porządek KTOŚ w końcu zrobić musi...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Wto Paź 09, 2012 10:56 am

- Cóż - Anglia zawiesił sugestywnie głos. - To chyba retoryczne pytanie.
I wtedy, całkiem niespodziewanie, na twarzy Ludwiga pojawiło się wahanie. Nie było tego wiele, ale dobrze wiedzieć, że ciągle cokolwiek do niego dochodzi. Arthur przyjrzał mu się uważnie, ale kiedy usłyszał pytanie, nie wytrzymał i parsknął krótkim, niewesołym śmiechem.
- Tak - odparł dobitnie. - To właśnie próbuję ci powiedzieć. Spotkałem tego człowieka - skrzywił się delikatnie. - Hitlera. Trwało to chwilę, ale zaczął mówić dokładnie to, co chciałbym usłyszeć, tylko po to, żeby namieszać mi w głowie. Nie powinieneś... Nie powinieneś sądzić, że jego wojna jest twoją wojną.
W końcu przestał brzmieć na wściekłego, ton jego głosu złagodniał, ale przebijało przez niego coś na kształt rezygnacji. Wiedział, że nic nie wskóra, bo nigdy nie był z Ludwigiem tak blisko, żeby móc do czegokolwiek go przekonać. Był tylko Anglią, odległym zagrożeniem, kimś kreowanym na wroga, chociaż to zabawne, bo gdyby tylko mógł, zawiązałby ten przeklęty sojusz z Niemcami. Ale przecież nie mógł sprzymierzyć się z krajem, który dąży do wojny totalnej i zniszczenia porządku rzeczy. A gdyby jeszcze jego plan się powiódł i Niemcy zyskałby swoje rozległe tereny i dominację, to ciągle daleko byłoby mu do kraju, nad którym da się panować. Dlatego też ich interesy były zupełnie różne. Anglia potrzebował na kontynencie równowagi sił, niczego więcej. Żaden z nich nie powinien występować poza szereg.
- Być może nie myślałeś w ten sposób, ale to ciągle wykorzystywanie. Jak myślisz, kto będzie wykrwawiał się w imieniu twoich ideałów? - uśmiechnął się do niego lodowato. - To nie tak, że oni mnie interesują, sam o nich wspomniałeś - dodał. - Ale jeśli naprawdę chciałbyś dla nich dobrze, skupiłbyś się na zapewnieniu im dobrobytu. Sam nie utrzymasz ciężaru wojny.
Ale ja będę musiał, pomyślał z dziwną pretensją. Jemu nikt nie pomoże, kiedy nadejdzie czas. Bracia najwyżej go pogrążą, żadne z nich wsparcie. A sojusznicy? Tacy z nich wszyscy sojusznicy jak z Hitlera posłaniec pokoju.
- O jakim porządku mówisz? - zapytał z niechęcią, brzmiąc trochę, jakby rozmowa zaczynała go nudzić. - Rozejrzyj się po świecie, Ludwig. Jedyny porządek, który udało nam się jako tako utrzymać niedługo znowu odejdzie, bo twój cholerny naród ma problemy.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Wto Paź 09, 2012 5:24 pm

Nie spuszczał z niego wzroku był nadal czujny jednakże już zdecydowanie bardziej uspokojony i nader niepewny niż na początku.
Czyżby coś do niego dotarło, coś co przez cały czas wydawało mu się swoistą herezją? Nie wiedział dlaczego ale teraz zaczął myśleć o sobie nieco inaczej, bo w końcu wcześniej zarzekał się, że obchodzą go sprawy führera niż jego własne prywatne szczęście. Bo w końcu robił wszystko w jego mniemania dla dobra ogółu? A może to tylko takie wrażenie a tak naprawdę robił to wszystko tylko dla jednej osoby bądź ścisłej elity gdzie reszta nie liczyła się więcej jak kilka marek. Choć teraz słowo "kilka" było dla niego rzeczą bardziej względną niż przedtem, bardziej ze wszystkim się liczył bo myślał jak przeżyć. To było o wiele bardziej kształtujące przeżycie niż mu się wydawało. Oczywiście nie do końca dobre.
-On mnie uważa za najważniejszą "osobą" z całego mojego rodzeństwa i robi wszystko by mi pomóc. Dlaczego mam mu nie ufać skoro już pokazał i nadal to robi jak zmienić kryzys na szybki rozwój przemysłu...
Wszystko było tak cudownie logiczne, że nie musiał się specjalnie zastanawiać dlaczego mówi o tym w taki sposób a nie inaczej. Chyba każdy by się cieszył jakby wreszcie zaczął się leczyć na normalnych warunkach. Czego Arthur nadal miał go za kogoś kto postępuje nieuczciwie skoro on nadal czuł i wiedział, że tylko takie zachowanie jest w stanie zniszczyć fatum ciążące nad nim praktycznie od początku istnienia. I w cale nie bez powodu pozwalał siebie w jakikolwiek inny sposób wykorzystywać.
-Ich? -zmarszczył brwi:
-Pomyśl logicznie, nie łamiąc traktatu nigdy im tego nie zapewne. Data końca spłaty przypada na koniec 1968 rok wtedy będę już wrakiem a oni razem ze mną. Poza tym Francja przetrzymywał moje siostry.
Nie chciał sobie narzucać zbyt wieje jednakże głownie te dwa najważniejsze aspekty przesadziły dostatecznie o jego domniemanym łamaniu prawa. Choć pewnie w normalnych warunkach nigdy by się na to nie odważył.
-Problemy?! Wydaje mi się, że tłumaczenie ci przyczyny wszystkiego teraz nie ma najmniejszego sensu. I tak uznasz mnie wartego pogardy dzieciaka..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sro Paź 10, 2012 2:35 pm

- Bo nie robi tego wszystkiego dla ciebie - odparł Anglia prosto i zwyczajnie, czując się, jakby tłumaczył schizofrenikowi, że głosy w jego głowie nie są prawdziwe. - Tylko po to, żeby zaspokoić swoje chore żądze. Spróbuj pomyśleć, Ludwig - dodał ostrożnie. - Co takiego zrobili ci wszyscy ludzie, których karze ci nienawidzić? Nie masz racjonalnego powodu.
Czuł, że popełnił błąd, zaraz po tym, jak to powiedział. Było jeszcze za wcześnie na takie twierdzenia. A nienawiść... Nienawiść była bardzo kruchym lodem. Gdyby ktoś jemu kazał się wyzbyć, irracjonalnej chociaż, nienawiści, to z miejsca by go wyśmiał.
- To, że przetrzymywał twoje siostry to nie powód, żeby go zniszczyć - odparł bardziej stanowczo. - Znajdź inne sposoby. Każdy z nas ma wiele żali - zmarszczył brwi, świadomie pomijając wspomnienie o traktacie. To był ciężki temat, w końcu kary trzeba spłacać, a umowy dotrzymywać. - Poza tym... Nawarzyłeś piwa, więc teraz musisz je wypić. To nie moja wina.
Po prostu umywał ręce, chociaż kusiło go, by zaproponować, że z czasem sankcję można zmniejszyć, a karę urwać. Nie rozmawiał jednak o tym z premierem, a to nie była tylko jego decyzja. W tej chwili nic nie mógł zrobić, chociaż jeśli skrócenie kary dla Niemiec pomogłoby uniknąć wojny, zrobiłby wszystko, by do tego doszło.
Szkoda, że nie wierzył, by to miało w czymkolwiek pomóc.
- Proszę - syknął podburzony w odwiedzi. - Przestań wmawiać mi, co powinienem myśleć. Nie chcę być twoim cholernym wrogiem! - dodał gwałtownie, by raz na jakiś czas ukrócić ten problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 11, 2012 3:04 pm

Chamberlainowi po prostu brakowało słów.
- Dać szansę?! Pan chyba sam nie rozumie, o czym właściwie mówi. Wymordować. I więzienie jako szansa. Mój Boże, kim pan w ogóle jest?!
Z coraz większym przekonaniem stwierdzał, że Hitler to najzwyklejszy w świecie wariat, a jego miejsce to psychiatryk. Może najlepiej byłoby z nim w ogóle nie rozmawiać, z wariatami się nie dogadasz.
Ale ten wariat niebawem może wywołać wojnę, do której nie wolno dopuścić.
- Pan przeinaczył wszystko, całą naszą kulturę, pod swoje widzimisię. I jeszcze twierdzi, że to my wszyscy, którzy traktujemy jego wizje jako chore, a przecież takie są, jesteśmy źli i ślepi. Dalsza taka dyskusja nie ma sensu. Owszem, zrobił pan na mnie wrażenie, niekoniecznie dobre, ale zawsze. Może zmienimy temat?
Nagle poczuł silny brak i zarazem silną potrzebę napicia się herbaty.
- Niech mi pan opowie, co zamierza zrobić. Nie jakieś chore, wyssane z palca utopijne wizje, ale fakty. Konkrety.

[Wybacz, że tak długo D: Sprawy ważne i ważniejsze :<]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 11, 2012 4:45 pm

Hitler wybuch głośnym śmiechem. Śmiechem szaleńca, rozbawionego do granic możliwości szaleńca. Śmiał się dłuższą chwilę, a kiedy skończył zapadła na moment cisza. Po chwilowym milczeniu Adolf podjął rozmowę.
- No proszę, proszę! Czyż mi się wydaje, czy pan podniósł na mnie głos? Co za zmiana, ja pana nie poznaję!
Znów się zaśmiał.
- I jeszcze się pyta, kim jestem! Wzruszające. Czyżbym musiał się panu przedstawiać jeszcze raz? Och, przecież obaj wiemy, że to zbyteczne. Panu o co innego chodzi! Ale na to, to już pan sam znajdzie odpowiedź. Nie ja jej panu udzielę, a moje czyny. Po czynach najlepiej widać, kto jest kim, przecież pan do doskonale wie! I obaj wiemy, że nie musiałem na to odpowiadać. Bo chyba zobaczył i usłyszał pan już wystarczająco dużo. Ale po prostu nie mogłem odmówić sobie tej przyjemności!
Przygląda się z zadowoleniem Chamberlainowi. Tak, Hitler delektuje się tą rozmową, szczególnie swoimi słowami. Podniecają go jego własne słowa i wizje. I teraz, od dłuższego czasu, nawet już tego nie ukrywa.
- Ja przeinaczyłem? Ja tylko dostosowałem do współczesności. Zinterpretowałem na korzyść partii. Nic więcej. Absolutnie nic więcej... Chce pan faktów i konkretów? Muszę pana rozczarować! Nie jest to w moim interesie. Cóż to będzie za zabawa, jak pan będzie wiedział i jeszcze podzieli się tym z innymi? A zresztą, ja panu już mówiłem! Robię przestrzeń życiową dla Niemców! I niech pan nie mówi o tym, że to tylko wizje. To są AŻ wizje. Wizje, które wprowadzę w życie. Już zacząłem. Na ogromną skalę. Gwarantuję, że wszyscy będziecie zaskoczeni. Ach, chciałbym zobaczyć wtedy wasze miny!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 11, 2012 4:55 pm

Spojrzał na niego odrobinę zdumiony:
-Wiesz o czym ty w ogóle mówisz? Nie każde mi nienawidzić konkretnych osób. Poza tym nie mam nic do propagandy. Znowu próbujesz mi coś wmówić... -teraz to jemu przyszło odpierać ataki na swoją osobę, nie było teraz to już agresywne a na zasadzie tego jak było naprawdę.
Anglia za wszelką cenę stara mu się wmówić, że pała nienawiścią do wszystkich do, których źle odnosił się wódz. W rzeczywistości tak oczywiście nie było, jak mówił miał do niektórych osobisty żal i tylko do owych naprawdę był bardzo nieprzyjemny. Reszta była nieważna o ile oczywiście nie przeszkadzała mu w planach. Albo starał się dochodzić do jakiś porozumień albo rozwiązywał spory bezkrwawo o ile to w ogóle było możliwe.
-Nie powód? Ty nie rozumiesz one cierpiały za niewinność bo w końcu moja w tym zasługa, że brałem w tym wszystkim udział. W tym widzę niesprawiedliwość.
Skrzywił się dość znacznie bo jak zwykle Brytyjczyk umywał ręce. Skoro już mu coś radził to dlaczego nie proponował korzystniejszych rozwiązań skoro był taki mądry i przewidujący.
Brzydził się taką postawą, teraz chowa się w kąt jak szczur umyka z tonącego statku gdy owe jest już nieubłagane.
-Nein? To dlaczego właśnie taką postawę względem mnie prezentujesz? -to zdanie powinno mu pomóc do końca rozwiać wszelkie wątpliwości. Takim mówieniem sam się prosił by najzwyczajniej szybko skończył dyskusję, która i tak i tak nic w jego planach nie zmieni. To było jedynie psucie sobie nerwów i marnotrawienie czasu.
Ciekawy był tylko jak bardzo Hitler przez ten czas zdążył zrównać brytyjskiego premiera do wymiarów ich rzeczywistości. Jakoś się nie martwił o to, wręcz przeciwnie Anglia zostanie stąd szybko odprawiony z kwitkiem i biletem w jedna stronę.

_________________



Spürst du den Sturm
Was für ein göttlicher Wind
Sag mir fühlst du die Kraft
Die deine Seele durchdringt
Du kennst den Weg und
Ich bin der Pilot
Auf dieser hauchdünnen Bahn
Zwischen Leben und Tod.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 11, 2012 7:10 pm

- Nie mówię o konkretnych osobach - odparł niecierpliwie Anglia. - Ale o całych narodach. Według twojego Hitlera, każdy nie-Aryjczyk jest najwyżej robakiem u twoich stóp - uśmiechnął się kwaśno.
Anglia miał identyczne poglądy na temat reszty świata. To znaczy, kto nie był nim, był nikim. Ale nigdy nie przyznawał się do tego głośno, jeśli nie czuł się wystarczająco bezpiecznie. No i on nigdy nie planował przeprowadzić czystek na tak wielkie skale. Kiedy wydawał rozkazy mordów, miał przynajmniej jakikolwiek powód. Poza tym polityka Niemiec zagrażała bezpośrednio jego ludziom i tylko to się liczyło. Odrobina hipokryzji nikogo nie zabiła.
- Więc zrób z nich pieprzone męczennice! - parsknął, ponownie wybuchając złością. - Do jasnej cholery, Niemcy, chyba nie wierzysz, że ten świat jest miły i sprawiedliwy? Niewinni też cierpią, ale ty powinieneś zacisnąć zęby i pójść do przodu, a nie mścić się na całym świecie. Co za beznadziejne wymówki.
Obdarzył Ludwiga błyszczącym spojrzeniem, a wyraz twarzy miał wyjątkowo stanowczy i zacięty.
- Traktuję cię tak, jak mnie do tego zmuszasz - odparł prosto. - Ale nie jak wroga. Praktycznie plujesz mi wojną w twarz, ale ciągle jestem na tyle uprzejmy, by to ignorować, Niemcy. Ta rozmowa nie ma sensu - westchnął nagle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 11, 2012 9:09 pm

-Nie pomyślałeś może, że w ten sposób chce mnie podbudować. Potrzebuje teraz mnóstwo mobilizacji żeby sprostać wszystkim wyzwaniom..-odrzekł bez przeszkód:
-Mam mało czasu i mnóstwo do nadrobienia mimo wszystko wydaje mi się, że on wie co robi..
Miał już dość tej rozmowy, naprawdę każde nowe zdanie, którym się bronił było wręcz nieodpowiednie do sytuacji w, której mogli by jakoś dojść do porozumienia. Czuł się wewnętrznie zdruzgotany i oburzony to zmorzyło u niego chęć powrotu do ludzi.
-Męczennice?! -syknął:
-Czy dziwi cie to, że staję po stronie mojej rodziny i staram się jej bronić. Wydaje mi się, że dalsza rozmowa z tobą nie ma najmniejszego sensu...-sprostował nie mogę już dłużej dyskutować w taki sposób.
-Wydaje ci się...-rzucił na koniec:
-Cały czas dobitnie mnie obrażasz. Mimo iż jestem od ciebie o wiele młodszy należy mi się także szacunek. Tym bardziej gdy to WŁAŚNIE TY składasz wizytę u mojego wodza w MOIM kraju...
To zabrzmiało jak definitywny koniec oczywiście bardzo lekko określony. Najprościej po prostu odebrał Brytyjczykowi chęć i ochotę obrony swoich "przekonań" w sposób wręcz atakujący go i wszystkich z, którymi miał teraz najbardziej do czynienia. To było niewybaczalne posunięcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 11, 2012 9:24 pm

Chamberlaina od tego śmiechu uszy zabolały. Instynktownie odsunął się od źródła hałasu (to jest groźnego szaleńca stojącego nieopodal). Cisza, która po tym zapadła, była wręcz niebiańską muzyką dla jego uszu.
- Niech pan spojrzy na siebie, od dobrych paru minut pan się na mnie wydziera.
Czy ten człowiek w ogóle umiał mówić spokojnie i nie śmiać się przy tym jak opętany przez diabła wariat?
- Żal mi pytań retorycznych, które umarły śmiercią tragiczną, gdyż głupcy chcą nie nie odpowiadać... Czyny? Mam patrzeć na pańskie czyny? Czyli chce pan, żebym zamiast traktował pana jako równego sobie polityka, dostrzegł, że jest pan sadystycznym okrutnikiem i potworem oraz zerwał jakiekolwiek próby współpracy z panem?
Miał już dosyć, a poza tym miał jeszcze problemy ze złapaniem oddechu. Stres i problemy zdrowotne powiększone do sześcianu.
- Widzę, że ja pana nie przekonam. I dobrze, bo nie chcę się kłócić, ale niech pan nie myśli, że po tej rozmowie zacznę wyznawać pańskie poglądy. Uważam je za chore i co to w ogóle za pomysł z przestrzenią życiową? Które kraje tak bardzo chce pan podbić?
Oboje przecież wiedzieli, że Hitlerowi tylko o to chodzi.

W tym samym czasie w całkiem niedużej odległości, a wręcz w pokoju obok biblioteki, obudził się Bawaria. Miał strasznego kaca, głowa pękała mu na tysiąc części niczym uderzona młotem przez bezlitosnego kowala. A w pokoju obok jego młodszy braciszek przekrzykiwał się z Anglią i jeszcze śmiał nazwać te ziemie swoim krajem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 11, 2012 9:47 pm

- Ja się wydzieram? Naprawdę, robi się pan coraz odważniejszy! Jednakże proszę zwrócić uwagę na jedną rzecz - ja jestem u siebie. A to pan jest gościem. I jeszcze coś. Teraz ja tu gram pierwsze skrzypce, a pan może co najwyżej złożyć drobne sugestie.
Wyjaśnił, już poważnym tonem.
- Pan chce, żeby świat był biało-czarny. Ale świat taki nie jest i nigdy nie będzie. Pan próbuje oddzielić bycie politykiem od bycia sadystą. A ja panu powiem, że nie można być dobrym politykiem w dzisiejszym niestabilnych czasach, nie będąc jednocześnie w jakimś stopniu sadystą i potworem. Tak, jestem pewien, że jak się pan nad tym głębiej zastanowi, to poprze mnie i moje działania. Ale nie oszukujmy się, jest jeszcze za wcześnie, żeby był pan w stanie docenić to, co robię. Bo ja dopiero zaczynam tworzyć. Jestem też artystą, mój drogi Chamberlainie. Ja tworzę. Nawet, jeśli dla mojego jednego dzieła, będzie trzeba zniszczyć sto innych, niezawodnie gorszych, to to zniszczenie będzie twórcze. A tworzenie w polityce zawsze wymaga olbrzymich zniszczeń...
Przerwał na moment, tylko po to, żeby po raz kolejny sprawdzić, jakie wrażenie wywołały na Chamberlainie jego słowa.
- Tu ma pan rację. Nie przekona mnie pan, bo ja doskonalę zdaję sobie sprawę z tego, że to moje racje są prawdziwe. Jakkolwiek chore by się panu nie wydały, są one słuszne. Przestrzeń życiowa jest bardzo ważna, ale moi najlepsi ludzie zaczęli już prace nad jej zdobywaniem... Które kraje chce? Czy mam odebrać to jako propozycję?
Zerknął z ukosa na Chamberlaina.
- Pan przecież wie, że ja tylko chce odzyskać te ziemie, na których żyje dużo Niemców. Te tereny, które należą się Rzeszy. I tylko tyle. Żeby Niemcy żyjący poza granicami swojej Ojczyzny, mogli wrócić na jej łono wraz z terytorium, które przynależeć powinno do Rzeszy. I nic więcej! To przecież nie jest dużo!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sob Paź 13, 2012 5:14 pm

- A teraz spróbuj powiedzieć coś, co nie brzmi jak wyjęte z ulotki propagandowej - rzucił Anglia kąśliwie, nawet nie bardzo tego żałując. Rozmawiając z Ludwigiem doskonale czuł, że to tylko młody, zagubiony we własnych uczuciach kraj. Sądził, że posłuszeństwo i słowa Hitlera są dobre, ale widocznie nie zastanawiał się nad własnym zdaniem. Anglia miał identycznie, gdy był młody i nie był jeszcze rozwiniętym tworem. Czuł tylko to, co czuli jego ludzie i zawsze się tego trzymał. Dopiero wojna stuletnia i następująca wojna domowa sprawiła, że poczuł się zupełnie rozbity. A to z kolei zmusiło go do zrozumienia, że on sam nie jest tylko i wyłącznie Anglią, a siedzący gdzieś w nim Arthur Kirkland też ma prawo myśleć po swojemu.
Ludwigi tego brakowało.
- Owszem, też wydaje mi się, że ta rozmowa prowadzi donikąd - potwierdził niecierpliwie, krzywiąc się, gdy Niemcy uniósł głos. - I przestań, do cholery. Jestem twoim gościem, ale nie przyszedłem pić herbatki. Rozmawiamy o polityce, a ty wypowiadasz mi wojnę. Mam ci wylizać buty, sir? - sarknął kpiąco. - Wystarczy, że mój premier zrobi to twojemu.
Zrobił krok w kierunku drzwi i prychnął, potrząsając gwałtownie głową. Zrozumiał, że tymi słowami popełniał błąd i powinien spróbować to poprawić. Gra toczyła się o zbyt wielką stawkę, by polegać na własnej dumie.
- Niemcy - powiedział więc, unosząc głowę i patrząc mu twardo w oczy. - Musisz spróbować zrozumieć moją pozycję. Wiesz, że mam siły, żeby z tobą walczyć i siły, żeby cię pokonać. Mimo to... Naprawdę musi do tego dojść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sro Paź 17, 2012 5:02 pm

-Was...? -chyba nie do końca zrozumiał o co mu chodziło. W ogóle rozumowanie Anglika było mu zupełnie obce. To go bardzo często działało na nerwy:
-Mówię to co myślę... i co jest prawda -syknął tylko urażony.
W końcu mu jako Niemcowi nie można było kłamać zgodnie doktryną posłuszeństwa, mógł jednak robić to tylko w słusznej sprawie oczywiście jeżeli chodziło o coś bardzo dla niego szczególnie ważnego. Mimo iż właściwie stosunek Brytyjczyka do niego był mu obojętny wprost nie lubił jak mu ktoś czytał z oczu coś niesłusznego. Nie specjalnie umiał się z tym kryć, nieco żałował ale nie wiele mógł z tym zrobić. Poprawił czapkę i spojrzał beznamiętnie:
-Tylko tyle chciałeś mi nań przekazać tą wizytą? -spytał na koniec Jadnak nie oczekiwał czegoś więcej po tej sytuacji, klamka zapadła niezależnie od tego czy by się z Athurem teraz dogadał czy nie. On nie miał u niego nic dogadania i rządnych wpływów oczywiście na decyzje wodza. A nawet by się mogło wydawać, że Hitler tylko się napędza na tę okazję mając możliwość nawtykania mentalnie jego szefowi. Bo on lubi się polityką "bawić".
-Rzucasz niepotrzebnymi farmazonami...-mruknął pod nosem:
-Nie prościej było by po prostu powiedzieć, że przeszedłeś się potargować w sprawie wojny?
Spojrzał na tę postawę zmarnowania i naszła mu ochota by go zbałamucić jednakże się powstrzymał. Nie należał do takich, którzy szybko dają po sobie poznać nadmierna pewność siebie:
-Hmm. To brzmi jakbyś się poddawał na starcie..-dodał:
-Trochę niedołężny się zrobiłeś ostatnimi czasy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bawaria
Mistrz Oczywistości
avatar

Liczba postów : 112

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sro Paź 17, 2012 6:39 pm

– Zabijeapotemnabijęnapal – mruknął pod nosem Bawaria, podziwiając uroczy sufit nad swoję głową.
A może na odwrót.
W każdym razie, postawcie się w sytuacji kogoś, kto właśnie budzi się jakby nie patrzeć we własnym domu, dnia poprzedniego pozwolił sobie na kilka głębszych i teraz słyszy jak coś się żre w pokoju obok, kompletnie mając gdzieś fakt, że mieszkali tu także inni ludzie. No cudownie. Czy nikt tym dwóm idiotom nie mówił, że w bibliotece należy zachować ciszę? Jeśli nawet, to chyba nie wzięli tego do serca.
Wstał, a przynajmniej spróbował to zrobić. Jęknął, sturlawszy się tylko boleśnie na podłogę. No cholera by to. Tymczasem głosy zza ściany były co raz bardziej podniesione (w wypadku Trzeciej Rzeszy) i co raz bardziej jadowite (w wypadku Anglii), jeszcze chwila i będzie musiał zainwestować w kajak by przepłynąć to morze nienawiści. Jakie to urocze.
Podniósł jedną rękę i drugą, oparł się na nich. Stęknął, udało mu się wyprostować je w łokciach, w akcie szczęścia wypuścił z siebie powietrze i zaczął powoli podnosić się do góry. Boże, jakie to było trudne. Nogi zdawały się pod nim uginać, w głowie łupało, słońce świeciło za głośno i w ogóle miał ochotę kogoś zastrzelić, albo rozjechać czołgiem. Norma, był Bawarią. Zachwiał się lekko i przeszedł kilka kroków. Jakoś udało mu się nie upaść i zachować względny pion co było sporym sukcesem. Mógł przejść do fazy drugiej. Wyprostował się, potarł skronie, wymruczał jeszcze kilka uroczych epitetów w swoim pięknym języku bawarskim i ruszył ku drzwiczkom bocznym, prowadzącym do biblioteki. Że niby cholernie wygodne w zaistniałej sytuacji? Norma, poczytajcie jakieś kryminały czy coś i cieszcie się, że nie wyszedł z tajnego przejścia i nie zamordował ich obu. A miał swoje powody. W kwestii Ludwiga oczywiste, a jeśli chodzi o Arthura, to też się bili swego czasu. Wtedy gdy dał się namówić Francji do wojny. Takich brwi się nie zapomina, szczególnie gdy na dobitkę tłucze się w okopach w trakcie Wielkiej Wojny.
Teraz jednak oparł się na klamce, stęknął głucho i ostrożnie przekręcił ją, otwierając boczne drzwi. Wyjrzał zza nich, zaglądając do zapełnionego biblioteczkami pomieszczenia. Naprawdę trudno było przeoczyć kłó- dyskutującą właśnie parę.
– Czy możecie się z łaski swojej do jasnej cholery zamknąć? – spytał ich uprzejmie. - Naprawdę ostatnie co mnie interesuje, to kto komu zamierza w tym pomieszczeniu lizać buty. A i drogi najważniejszy członku naszego rodzeństwa, właśnie jesteś na moich ziemiach, ale ja was z chęcią mogę wysłać na twoje ziemie. Z biletem w jedną stronę – wyrzucił z siebie.
Pewnie gdyby nie argumenty młodego, nawet nie chciałoby mu się ruszyć. Na kacu nie powinno się chodzić, powinno się zdychać.
– A w ogóle to dzień dobry Anglio, nikt mnie nie uprzedził, że przybędziesz z wizytą – dodał i malowniczo trzasnął drzwiami.

Bo Marg mnie wprowadziła?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 18, 2012 7:24 pm

- Jeżeli chce mnie pan wyrzucić to proszę, mogę natychmiast pojechać. Nie wspominając już nawet o tym, że postawa "Jestem u siebie, mogę wszystko" jest strasznie dziecinna, dżentelmeni tak nie robią.
Jedyne pytanie brzmiało: czy Hitlera kiedykolwiek można było nazwać dżentelmenem? Z tego, co Chamberlain tutaj widział, było to przynajmniej wątpliwe, ale nadzieja umiera ostatnia, nieprawdaż?
- Nie! Nigdy. Polityka to sztuka ustępstw i kompromisów, a pan powinien się tego nauczyć. Dobry polityk nie niszczy, a tworzy. Artysta również nie niszczy, tylko przekazuje światu jakąś ideę. Jaka jest pańska idea? "Zniszczmy wszystko i wszystkich, którzy się ze mną nie zgadzają i wymyślmy kilka teorii, żeby to brzmiało bardziej kusząco?". Nie przekona mnie pan. Brutalny sadyzm i pańska potworność nigdy nie zostaną docenione, a pan nigdy nie zostanie okrzyknięty bohaterem. Myśli pan, że po wywołaniu jakiejś potwornej wojny wszyscy będą pana kochali?
Premier Anglii naprawdę miał nadzieję, że Hitlera da się odwieść od planów wojennych, że jeszcze jest coś, co mu do rozumu przemówi albo, że uda się z nim dogadać. Biedny Chamberlain.
- Może pan to powtórzyć i miliard razy, ale nigdy nie będzie to prawdą.
Idioci, idioci wszędzie, zaś idioci u władzy to najgorsze możliwe połączenie.
- Ale według pana na całym świecie żyje dużo Niemców!
Co prawda to już brzmiało bardziej przekonująco. Pozostawało mieć nadzieję, że jeżeli Hitler uzyska te jego wymarzone ziemie, to się nimi zadowoli i uniknie dalszych podbojów. Może wielka wojna konieczna nie będzie?
Jemu przez myśl nie przeszło, że Hitler może kłamać.

[Wybacz == Starałam się, ale szkoła :<]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 18, 2012 8:20 pm

Och, świetnie, ta rozmowa nie mogła ułożyć się lepiej! Niemcy zachowywał się jak idiota, a Anglia, jak zwykle w towarzystwie idiotów, tracił nad sobą panowanie.
- Nie - syknął. - Z tą wizytą chciałem ci przemówić do rozsądku. Niestety - uśmiechnął się wściekle. - Nie widzę tu niczego, do czego można przemawiać.
Tylko złość trzymała go przed odwróceniem się na pięcie i zamknięciem za sobą drzwi. Złość i fakt, że wolał kłócić się z Ludwigiem niż wrócić do pomieszczenia z Hitlerem. Tamten człowiek przyprawiał Arthura o mdłości.
- Niepotrzebne farmazony? - parsknął. - Och, wybacz, myślałem, że wojna nie jest aż tak oczywistą opcją. Ale ty ani twój szef nawet nie próbujecie zachować pozorów - zarzucił mu zjadliwie.
Gdzie Niemcy miał mózg?! Przecież Anglia doskonale pamiętał, że miał, jeszcze przed Wielką Wojną, zanim szaleństwo opanowało ten kraj. Teraz jednak Ludwig wyraźnie wolał nie słuchać i zachowywać się jak marionetka nauczona, by odpowiadać ripostą na cokolwiek, co nie zgadza się z jego punktem widzenia.
Ach, niech to szlag.
- Poddawał? - spojrzał na niego dziwnie i nagle prychnął. - W porządku, myśl tak sobie. Wróg, który mnie nie docenia, jest lepszy niż wróg, który...
I w tym momencie Anglia urwał, bo trzasnęły drzwi i w bibliotece nagle pojawił się Bawaria. Tak, jego Anglia akurat dość dobrze znał. Plątał się tu i tam w armii Napoleona, poza tym był dobry jako armia najemna. To znaczy nie taka jednoosobowa. Chociaż jakby go teraz wysłuchać, to wydawało się, że na kacu mógłby i oba mocarstwa pokonać. Prawie jak trzeźwy Szkocja.
Tak czy siak, Anglia słuchał go z rosnącym zdumieniem i dość głupią miną. Nawet nie zareagował. Gdy Bawaria znowu trzasnął drzwiami w bibliotece trwała chwila ciszy. Anglia postanowił ją przerwać.
- Masz uroczego brata - skomentował zgaszony tym rozwojem sytuacji. Bawaria skutecznie sprawił, że wściekły ogień w Anglii przygasł dając miejsca zaskoczeniu.
Spojrzał ponuro na Ludwiga i zdał sobie sprawę, że nie ma sensu się z nim kłócić. Ani, tym bardziej, rozmawiać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 18, 2012 8:50 pm

- Ależ ja pana nie wyrzucam!
Roześmiał się rozbawiony.
- Nie ma takiej potrzeby. Dżentelmeni? A, to bardzo możliwe. Ale mam nadzieję, że pan nie pomyślał, że ja się do tejże grupy zaliczam...?
Spojrzał na Chamberlaina i znów wybuchnął śmiechem.
- Doprawdy! I to pan ma czelność zarzucać mi dziecinność? Pana naiwność jest rozbrajająca! A jeśli panu powiem, że tak, jestem dziecinny i po prostu MAM OCHOTĘ zniszczyć parę przeszkadzających mi rzeczy, a przy okazji pobawić się w stwórcę i pana życia i śmierci? Czyż taka zabawa nie brzmi kusząco? I mam do niej jak najbardziej prawo! Ludzie sami dali mi przyzwolenie na bawienie się w boga! Wybrali mnie i popierają! Wierzą we mnie, nic bez mojej wiedzy i zgody nie zrobią!
Przerwał na chwilę, tylko po to, żeby wziąć głębszy oddech. Zaczął kontynuować.
- Moje idee są bardzo zgrabnie zapakowane. Są na tyle przemyślnie opakowane, że ludzie to kupują. Tyle mi wystarczy, mój drogi Chamberlainie. Polityka to ustępstwa? I znów pan udowadnia mi tu swoją naiwność! I jeszcze coś. Niech pan sobie wbije do tej małej główki, że kłamstwo powtórzone odpowiednią ilość razy, staje się prawdą. A ja i moi ludzie nie marnujemy czasu, tego może pan być pewien - uśmiechnął się rozbrajająco.
Znów zamilknął na moment, jakby zbierając myśli. Uśmiechnął się szerzej. Teraz jeszcze bardziej nie może doczekać się wybuchu wojny.
- Nie tak znowu dużo! Te moje ostatnie żądania to już jest absolutny koniec. Tylko te miejsca, które wymieniłem w ostatnim dokumencie. Więc z całą pewnością nie będę już chciał. Bo tylko tam pozostało jeszcze wielu Niemców. Ale to już absolutnie, moje OSTATNIE żądania. Dostanę to i już nic więcej nie będę chciał!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   

Powrót do góry Go down
 
Berchtesgaden [Bawaria]
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: