IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Berchtesgaden [Bawaria]

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 18, 2012 9:32 pm

Anglik znowu się wykręcał, już mu się nie chciało mu tłumaczyć prawdziwego sensu jego myślenie skoro był na to głuchy.
-Rozsądek to sprawa sporna. Każdy patrzy na coś ze swojej perspektywy i robi to co uważa za słuszne..
Kolejne minuty tracił by się z nim kłócić, to go niezwykle rozstroiło nerwowo.
-Po co komu pozory. Byś mógł udowodnić jaki z ciebie Sherlock Holmes?
Popatrzył na niego ze sztucznym rozbawieniem. Czym Brytyjczyk bardziej zjadliwie się wypowiadał tym on czuł się bardziej "dominujący" podczas konkretnej rozmowy. Czyżby znowu się wahał przed powiedzeniem czegoś nie tak? To było wręcz do przewidzenia.
Odkrył jego na pozór niepewną postawę względem wojny? Znowu się zdziwił...
-Welche-? -także przerwał dopytywanie bo zupełnie niespodziewanie, chociaż kulturalnie rozmawiali sobie w bibliotece.
Spojrzał na Sebastiana nieco zbity z tropu. Jakim cudem nie wiedział o tym spotkaniu? Poza tym czy musiał skoro bo tyła sprawa wyłącznie jego i wodza?
Zachowywał się jak rozkapryszony dzieciak, który ma zły humor i wyzywa się na innych, do tego zrobi mu straszny wstyd.... z resztą jak zwykle.
Zmarszczył brwi jakby z wymuszonym bólem głowy, poczerwieniał nico na twarzy w skutku podwyższonego ciśnienia:
-Bruder bitte.... to prywatne rezydencja Führera. Spotkanie trwa i nie drzemy się żeby łaskawie lub nie ci przeszkadzać w domniemanym odpoczynku...-sprostował szybko spoglądając z niechęcią:
-Mein Vaterland ist überall...-dodał nie spuszczając z niego wzroku.
Bawar najwyraźniej się wkurzył, pewnie znowu zrzuci winę na niego bo na kogo by innego. Zamierzył Anglię i brata nieprzyjemnym spojrzeniem. W końcu to jego chciano ośmieszyć. Nie miał zamiaru sobie na to pozwolić. W głowie kłębiło mu się wiele myśli jak brata zrozumiale i w miarę grzecznie stąd wyprosić. W końcu to nie był jego interes o czym teraz rozmawiają. Znowu szuka sobie niepotrzebnych problemów...
Sebastian był jednak szybszy w działaniu (i dobrze?).
Gdy tylko trzasnął drzwiami westchnął i znowu stracił wątek na koniec tej rozmowy. Jego kolejne określenie po raz kolejny pasowało mu do dziecka w wieku co najmniej kilku lat. Po raz kolejny się wewnętrznie zbulwersował:
-Przeszła mi ochota na kłócenie się z tobą. Wrócę teraz do wodza...-odezwał się przybierając znowu postawę zupełnie ustawionego względem sytuacji żołnierza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pią Paź 19, 2012 8:00 pm

- A ja nie mam ochoty dalej kłócić się z tobą - odparł Anglia szczerze. Wyprostował się dumnie, poprawił krawat i postarał się, by znów otoczyć się aurą dumy i niedostępności. - Widać, nic nie wskóram. Ale spróbuj porozmawiać z siostrą, może ona przemówi ci do rozsądku.
To tak a propo rozmowy z Westfalią. Anglia posłał Ludwigowi chłodny uśmiech, skinął mu głową, a następnie wyminął i sam wyszedł z biblioteki. Pokierował się tym korytarzem, co ostatnio, dziękując za dobrą pamięć, która powinna doprowadzić go z powrotem do Chamberlaina i... I tego drugiego.
W którą stronę płotu nie spojrzeć, wybór jest beznadziejny.
Jeśli Ludwig chciał coś powiedzieć, mógł to zrobić jeszcze w tym jednym momencie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sro Paź 24, 2012 9:06 pm

- Obawiam się, że tak właśnie pomyślałem. Może moja wiara w ludzi jest zbyt duża.
Czego się właściwie po rozmowie z Hitlerem spodziewał...? Że zrozumie tego człowieka? Że przemówi mu do rozsądku? Chyba się przeliczył, i to bardzo.
- Może i udzielili panu kredytu zaufania, ale nie znaczy to, że dali panu możliwość zabawy ich życiem. Pan zwariował, albo pan jest kompletnym dzieckiem. Niech pan mi nawet nie zaprzecza, bo to pana kiedyś zgubi. Nie teraz, to później.
Nie wyobrażał sobie, że to ludzie obdarzyli tego wariata władzą. On sam zaprzeczał swoim słowom, a to, co mówił, było po prostu okropne. Takich się w zakładach zamkniętych umieszcza, nic innego.
- Niech już pan nawet nic nie mówi. Nie nadaje się pan do polityki, co ma pan komukolwiek do zaoferowania poza chęcią zniszczenia całego świata?
Zastanowił się przez chwilę. Nie powinien cały czas mieć nadziei, że Hitler dotrzyma danego słowa, on całym sobą temu zaprzeczał. Jemu nie należało ufać, nie należało wierzyć, że spełni swoje obietnice. Przed nikim nie odpowiadał, nikt nad nim nie panował, oni się starali i zawiedli. Teraz chce kolejne ziemie, a potem? Któż wie, co jest jego prawdziwym celem?
- Pan wybaczy, ale ciężko panu po wysłuchaniu pańskich słów zaufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sro Paź 24, 2012 10:30 pm

- Tak, wina z pewnością leży w pańskiej zbyt wielkiej, jeśli nie wręcz naiwnej wierze.
Pokiwał głową i zrobił zatroskaną minę. Wygląda na to, że to już będzie koniec. Ciągnięcie dalej tej rozmowy nie ma już najmniejszego sensu. To co chciał osiągnąć, już osiągnął. Dał wyraźnie do zrozumienia Chamberlainowi jak bardzo nie obchodzi go i nie liczy się ze zdaniem premiera Wielkiej Brytanii. Hitler jest ogólnie zadowolony ze spotkania i nie ukrywa tego. Efekt wyszedł mu całkiem niezły. Nastraszył tyle ile chciał, dał do zrozumienia, że nie cofnie się przed niczym... a ten głupiec z takim uporem stosujący tą swoją politykę appeasementu jest teraz na straconej pozycji.
- Ależ właśnie tak, dokładnie! Dali mi taką możliwość, pozwolili, abym decydował o ich życiu! Nie zwariowałem i nie jestem też dzieckiem, dlatego radzę uważać panu na słowa. Bo może się to dla pana źle skończyć - warknął.
Posłał Chamberlainowi niemal dzikie spojrzenie. No proszę, proszę! Ten premier od siedmiu boleści zaczął sobie na za dużo pozwalać. Zdecydowanie na za dużo! To spotkanie trzeba już zakończyć. To, co chciał Hitler osiągnąć, już osiągnął. W mniejszym lub większym stopniu, ale jednak zawsze coś. A teraz ciągnięcie tego nie ma sensu. Do niczego ich nie doprowadzi.
- Mam sporo do zaoferowania, a co do mojej polityki to myślę, że będziecie mieli okazję przyglądać się jej z boku. Tak, to bardzo możliwe. Myślę, że nasze spotkanie powinniśmy zakończyć w tym miejscu. Powiem panu tylko jedno, tak na pożegnanie. Cały czas twierdzi pan, że swoje działania kieruje tak, by uniknąć wojny. A ja panu coś powiem. Pan i pana polityka jest jedną z przyczyn, dla których mam ochotę tą wojnę rozpętać.
Stwierdził bezczelnie i uśmiechnął się wyjątkowo paskudnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 25, 2012 4:33 pm

Zmarszczył brwi. Naprawdę nie specjalnie się wysilił w tej dyskusji, tak mu się przynajmniej wydawało. Za to jednak kilka krotnie był prowokowany, oczywiście w jakimś konkretnym celu. Jednak on się nie dał tak łatwo przekonać, nikt mu nie będzie mówił co ma robić. Ma własną wole, wie co chce i do czegoś dąży.
Zmierzył Anglię chłodnym przeszywającym wzrokiem, ani przez myśl mu nie przyszło by go od tak pożegnać. Przez cały czas zastanawiał się co będzie w tej sytuacji najbardziej odpowiednie a raczej ostrożne. A jeżeli myślał, że Heike mu coś wmówi szczególnie poglądy i to co jest dla niego szczególnie ważne to nie wie jak bardzo się myli. Uśmiechnął się bardzo subtelnie.
-Rozmawiam z nią często, nie wydaje mi się by chciała działać na moją niekorzyść...-syknął:
-Spotkamy się niebawem...-rzucił na koniec odprowadzając go wzrokiem.
Wniosek był prosty, on dowiedział się kilku rzeczy a Anglik nic w końcu nie osiągnął. Chyba lepiej dla niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 25, 2012 8:15 pm

Wbrew pozorom, Anglia wyciągnął z tej rozmowy więcej niż Niemcy. Przyjechał tu z nadzieją, że przemówi Ludwigowi do rozsądku, teraz jednak odkrył, że tego rozsądku mu brakuje. Na dodatek Ludwig kilkakrotnie wykrzyczał mu w twarz, że wojna i tak będzie. Jeśli tylko Hitler zachował się w jakikolwiek sposób podobnie...
To być może tego dnia Arthurowi uda się zmienić czyjeś zdanie. Tym razem poczuł, że koniecznie musi porozmawiać ze swoim premierem.
- Myślę, że nie wydaje ci się wiele rzeczy – odparł jednocześnie lodowato i kpiąco. Uprzejmy ton, który przynajmniej próbował utrzymać, już dawno wyparował. – Ach, spotkamy się niebawem, co? Brzmisz, jakbyś już wypowiedział mi wojnę. Nie bądź taki niecierpliwy, Ludwig. Widać, jedna przegrana niczego się nie nauczyła.
Obrzucił go pogardliwym spojrzeniem i przyśpieszył kroku. Jedynie jego szybki chód zdradzał, jak bardzo w tej chwili jest wzbudzony. Mimo to udało mu się odnaleźć salon, w którym wcześniej zostawił swojego premiera z Adolfem Hitlerem. Już z końca korytarza usłyszał podniesione głosy, ale zamiast się zawahać, kilkakrotnie zapukał, odczekał krótki moment i wszedł do środka.
- Mam nadzieję, że w niczym panom nie przeszkodziłem – przywitał się spokojnie, produkując krótki, powściągliwy uśmiech. W środku aż wrzało, zwłaszcza, gdy jego wzrok padł na Chamberlaina: starego, wyraźnie zdenerwowanego i zdołowanego człowieka. Potem zerknął na zadowolonego z siebie Adolfa Hitlera, z tym jego uśmiechem i obłąkanym spojrzeniem. Cholera jasna. Najchętniej zrobiłby mu teraz krzywdę, choćby za to, w jakim stanie był Chamberlain. Z drugiej strony, równie żenujące było ujrzeć własnego premiera, który drży przed wrogiem jak pies. Anglia wpadłby w dodatkową wściekłość, gdyby nie to, że, pomimo wszystko, naprawdę darzył swojego szefa rodzajem sympatii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 25, 2012 8:42 pm

Ledwo skończył mówić ostatnie zdanie, do drzwi rozległo się pukanie i do salonu wszedł Arthur. Hitler zerknął na niego z lekkim zaciekawieniem.
- Ależ nie, właśnie skończyliśmy naszą krótką pogawędkę. Było bardzo miło, czyż nie, mój drogi przyjacielu?
Zwrócił się do Chamberlaina i spojrzał na niego z rozbawieniem i politowaniem. Taki ktoś jak Chamberlain nie powinien bawić się już w politykę. Nie w tych czasach. Ale w tej sytuacji, to nawet lepiej. Dał mu czas na odpowiednie przygotowanie się.
- Jak widzę, ty także skończyłeś już rozmawiać z Ludwigiem. Mam nadzieję, że rozmawiało wam się równie miło, jak nam.
Nie mógł powstrzymać się od śmiechu. Krótkiego, ale donośnego i lekko obłąkanego śmiechu. Ma ich w garści. A gdyby tak naszła go ochota na uwięzienie ich? I, dajmy na to, zakatowanie Chamberlaina? Brzmi zachęcająco. Ale to mogłoby z lekka pokrzyżować jego plany. A plany ma wielkie, jak na wielkiego człowieka przystało! Wielkiego umysłem i ambicjami, oczywiście. Wzrostem może już niekoniecznie. Ale przecież wzrost nie ma tu nic do rzeczy!
- Co się tak przyglądasz, Arthurze? Nie usiądziesz z nami jeszcze na moment? - spojrzał na niego trochę prowokująco. - Może masz jeszcze jakieś pytania, na które mógłbym udzielić ci odpowiedzi? Nie krępuj się, jesteście tu tak mile widzianymi gośćmi! A ja zawsze jestem chętny do rozsądnej współpracy.
Na chwilę spuścił wzrok z Anglii. Tylko po to, aby zerknąć badawczo na Chamberlaina i pomęczyć go trochę swoim wzorkiem, patrząc się mu bezczelnie prosto w oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Czw Paź 25, 2012 9:02 pm

Anglia nie wątpił, że dla Hitlera w istocie było miło. Nie znał tego człowieka, ale wystarczająco wiele o nim słyszał i był w stanie poznać po jego oczach. I całej reszcie. Ten maniakalny śmiech był wskazówką co do zdrowia psychicznego wodza Rzeszy.
Cóż, przynajmniej jest zadowolony z życia, pomyślał sarkastycznie.
Cierpliwie poczekał, aż śmiech Adolfa ucichnie i odparł, nie pozwalając, by uprzejmy uśmiech zniknął mu z twarzy.
- Również mam taką nadzieję - mruknął przygaszony, woląc zostać powściągliwy, niż wdać się w rozmowę z Hitlerem, podczas, gdy w pokoju był jego premier. To Chamberlain miał mówić o konkretach, Arthur był jedynie obserwatorem. Korzystając z tego zerknął na swojego szefa z śladami troski a potem, całkowicie bez powodu, położył mu dłoń na ramieniu. Dotyk jego własnego państwa musiał go chociaż trochę uspokoić, albo dodać sił. Anglia miał szczerą nadzieję, że tak będzie. - Widzę, że jest pan zadowolony z rozmowy, panie Hitler.
Skinął głową i bez większego wahania usiadł obok swojego premiera. Najchętniej przekląłby, rzucił tą hańbiącą sytuację w kąt i jak najszybciej wrócił do Londynu, by zebrać armię. Ale wykonywał tylko rozkazy premiera. Musiał tu zostać i go wspierać, nie było innego wyjścia, nawet jeśli w istocie ledwo powstrzymywał chęć walnięcia pięścią w stół.
- Pytania? - powtórzył. - Nie, sądzę, że pan premier dowiedział się wszystkiego, co istotne. Pan nie ma żadnych?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
III Rzesza
Administrator
avatar

Male Liczba postów : 373

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pią Paź 26, 2012 6:00 pm

Ponownie bardzo się zdegenerować na wspomnienie o przegranej wojnie. Anglia mu teraz mocno jeździł po ambicji, nie chciał nawet starał się nie brać tego do siebie za bardzo. Zarzucił spojrzeniem iście zdeterminowanym i nie zamierzał się znowu dać wyprowadzić z równowagi. Mentalnie i tak był na wierzchu dyskusji, Anglia przegrał i przegra tak na kolejnej wojnie. Był wręcz nieco zaintrygowany, że dość mocno odczytał jego przesłanie:
-Bitte warten..-mruknął nadal nie spuszczając z niego wzroku:
-Jeżeli coś zakładasz z góry to to się musi w końcu stać..
On rozumiał, że wiele rzeczy zostało już z góry ustanowionych i nie sprzeciwiał się temu bo uważał, że stawianie oporu nie ma najmniejszego sensu. Kultura i charakter za bardzo ich poróżniały by mógł to zrozumieć. Tym razem nie starał się nawet za bardzo tego rozgraniczyć, za bardzo go nie cierpiał i głownie dlatego każde jego działanie było wręcz skierowane na atak w stosunku do niego i Francji oczywiście.
Arthur w końcu go opuścił, a raczej opuścił bibliotekę. Chwile stał tam zupełnie samotnie w ciszy i zamyśleniu. Nie mógł przestać myśleć o nienawiści, krzywdzie i niedostatku a jednoczenie sprawiedliwości dobru powszechnemu a prywatnemu. Wybór był raczej dość prosty, wiadomo że dobro swoje było tym dobrem najważniejszym. Minął kwadrans a on zastanawiał się czy wracać na dół. Szczególnie jakoś mu się nie spieszyło, szczególnie gdy już swoje sprawy dopełnił. Mimo to nie powinien sobie puść gdy wódz jeszcze nie skończył swojej cześć zniechęcania do taktyki dyplomacji Brytyjskiego premiera. Odetchnął jeszcze i chcąc nie chcąc zszedł na parter do salonu. Słyszał jakąś rozmowę w tym kluczowe głosy Führera i Anglii. Nie był pewny o czym już zaczęli rozmawiać aczkolwiek bez słowa do nich dołączył.
Szedł bardzo powoli i był opanowany jakby do tej rozmowy w ogóle nie doszło.
Spojrzał na wodza i podszedł do niego, zasalutował i przystanął przy nim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pią Paź 26, 2012 6:52 pm

- Ależ tak, jestem bardzo zadowolony - potwierdził. - Rozmowa z Chamberlainem była prawdziwą rozrywką.
Przyznał i znów się roześmiał. Nieco ciszej. Odkaszlnął.
- Nie, nie. W żadnym razie, też nie mam żadnych pytań. Wszystko, czego chciałem się dowiedzieć już wiem. Może jest jeszcze parę kwestii, które chciałbym poruszyć głębiej, ale obawiam się, że to was przerasta.
Uśmiechnął się brzydko. Chciał dodać jeszcze coś bardziej złośliwego, ale właśnie wszedł Ludwig. Hitler zerknął na Trzecią Rzeszę. Kiwnął do niego lekko głową, a potem znów skupił się na swoich gościach.
- W takiej sytuacji, obawiam się, że wszelkie tematy na które moglibyśmy porozmawiać już się wyczerpały. Wielka szkoda, że panowie nie są w stanie zrozumieć moich celów i pobudek. Z początku widziałem w Wielkiej Brytanii państwo rozsądne, z dobrze zapowiadającą się przyszłością. Z perspektywami. Rozumiejące takie proste rzeczy. Widziałem szansę na rozsądny sojusz. Jednak teraz dostrzegam, że to panów przerasta. To przerasta Wielką Brytanię, która jest już na to za słaba. Panie Chamberlain, swoją uległością i ciapowatością, zniszczył pan w swoim państwie to, co ceniłem w nim najbardziej. Teraz Wielka Brytania to twór niezdolny do żadnych wyższych celów, muszę to z przykrością stwierdzić. Jestem jednak wyrozumiały i cierpliwy. Jeśli zrozumiecie kiedyś swoje błędy i zechcecie je naprawić, to możemy wznowić rozmowę. Nie będę jednak długo czekał. Żeby tylko panowie nie zwlekali za długo. Bo może okazać się, że jest już za późno.
Spojrzał po gościach, a potem zerknął na Ludwiga. Hitler jest bardzo pewny siebie. Pewny siły swojej i swojego państwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pią Paź 26, 2012 9:42 pm

- Śmie pan mi grozić? W takim wypadku z przyjemnością zakończę tę rozmowę i opuszczę pańską posiadłość.
Do Hitlera nie dało się przemówić. On naprawdę sądził, że może decydować o życiu i śmierci obywateli swojego państwa, o ile w ogóle można było ich nazwać obywatelami? Jego pozycja osoby rządzącej nie wróżyła nic dobrego, ani dla Niemców, ani dla nich, to znaczy wszystkich dyplomatów i osób mających na tę kwestię wpływ. Jak układać się z Hitlerem, skoro on mówi "albo mój pomysł, albo wojna"?
Kiedy Chamberlain usłyszał ostatnią uwagę Hitlera, aż w nim zawrzało. Co ten człowiek właściwie sobie wyobrażał?
- Powiem panu coś innego. Pan szuka usprawiedliwienia swojej wojny we wszystkim, w czym się tylko da. Teraz rozumiem, że się myliłem, bo dla pana nie ma żadnych granic i ustaleń.
W tym momencie w pomieszczeniu pojawił się Arthur, co premier zauważył ze sporą ulgą. Nie będzie teraz już musiał siedzieć z tym wariatem sam na sam. Ta rozmowa bardzo go wyczerpała, a nie był już przecież młody ani pełny życia. Nie mówiąc o tym, że Hitler był... Hitlerem.
- Tak, bardzo miło... - wymamrotał, starając się unikać wzroku obłąkańca. Wysłuchał jego słów, wstrętnych, kłamliwych oszczerstw. Prawda wychodziła na jaw coraz bardziej.
Faktycznie drobny gest Anglii miał dla niego znaczenie bardzo symboliczne. Była tutaj swoista siła, którą Chamberlain w tym momencie zyskał. Był za to Anglii wdzięczny.
- Pan chyba nie sądzi, że poparlibyśmy pańską obrzydliwą politykę. Taki układ jest najzwyczajniej w świecie awykonalny. A rozsądek, rozsądek już dawno zabrał swoje manatki z domu zwanego dyplomacją, w szczególności pańską. Skoro stawia pan znak równości między siłą a brutalną, sadystyczną przemocą, to my nie mamy o czym rozmawiać.
Biednego Ludwiga premier Wielkiej Brytanii w ogóle nie zauważył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sob Paź 27, 2012 7:44 am

Rozrywką. Hitler nie powiedział nawet przyjemnością, lekcją, ani nic w podobnych dyplomatycznych klimatach. Po prostu bawiła go ta rozmowa. Wystarczający powód, by złe przeczucia Anglii spełniły się, wszystkie w jednym momencie.
Chyba tylko wejście Ludwiga powstrzymało Anglię przed przerwaniem Adolfowi w środku jego monologu, a to i tak tylko dlatego, że wolał posłać Niemcom krótkie, ale rozognione spojrzenie. Zacisnął też odrobinę mocniej dłoń na ramieniu premiera, drugą dłoń zwyczajnie zaciskając w pięść i rozluźniając. Takie słowa... Od wieków nie słyszał, by premier bez władzy absolutnej odważył się użyć podobnych słów.
- W porządku, panie premierze - powiedział zadziwiająco spokojnie, przenosząc spojrzenie z Ludwiga na Hitlera. Patrzył na niego chłodnie, stanowczo i z wyraźną wyższością. - Proszę pozwolić, by pan Hitler myślał o nas cokolwiek zechce. Niedocenianie przeciwnika nie jest może przymiotem inteligentnego polityka, ale to akurat jest nam na rękę.
Uśmiechnął się pod nosem. Skoro Hitler nie zachowywał pozorów uprzejmości, Anglia też nie czuł takiej potrzeby. Zresztą widział już, że nawet Chamberlain nie miał cierpliwości do tego człowieka, a przecież trudno było go wyprowadzić z równowagi.
- Mam rozumieć - dodał głośniej. - Że nieoficjalnie wypowiedział nam pan wojnę. W porządku - parsknął cicho. - Pokonałem Napoleona Bonaparte, a pański kraj rzuciłem na kolana już poprzednim razem. Mam wrażenie, że Niemcy w dalszym ciągu nie rozumieją, że nasze ustępstwa nie rodzą się ze strachu. Jesteśmy po prostu uprzejmi.
Anglia ciągle nie wiedział, jakim politykiem Hitler jest w istocie, więc wierzył w resztki jego zdrowego rozsądku i w fakt, że Adolf w istocie zrozumie przesłanie. Nawet jeśli częściowo mówił nieprawdę, bo w Anglii wiele osób, w tym sam premier, zwyczajnie bały się myśli o kolejnej wojnie, tak on sam był równie niechętny, co zdeterminowany. Ale na pewno nie bał się Hitlera tak, jak to robił jego rząd.
- Mam wrażenie, że jesteśmy tu nieproszonymi gośćmi - dodał już bardziej do swojego premiera, sugerując mu delikatnie, że powinni stąd odejść i nie hańbić się więcej. Anglia dostatecznie rzadko bawił się w wysłannika pokoju, by znosić tego typu rozmowę chwilę dłużej. Niemcy oszalały i tyle. Jedyną drogą będzie ich pacyfikacja, nawet jeśli na samą myśl czuł się chory.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Sob Paź 27, 2012 6:26 pm

- Ja szukam usprawiedliwienia wojny, której jeszcze nie ma? Panie Chamberlain, pan już zdecydowanie powinien dać sobie spokój z polityką!
Spojrzał na niego z politowaniem. Och, wojnę się wywoła, to oczywiste. I w sumie, to nawet nie zamierza zasłaniać się jakimiś innymi czynnikami. Jak wojna już wybuchnie, to nie zawaha się przyznać, że to on, Adolf Hitler, ją wywołał! A teraz wcale nie chodziło mu o szukanie usprawiedliwienia. O, zdecydowanie nie. Chodziło raczej o zrobienie przytyku w stronę Chamberlaina. I czego by on nie mówił, Hitler jest pewien, że odniósł swój zamiar. Chamberlain musi zdawać sobie sprawę, że to przez niego do tego doszło. Kto wie, czy gdyby od początku nie ustępował, tylko ostro się sprzeciwił, udałoby się Adolfowi tyle osiągnąć? Teraz tylko go ośmielił i dał mu pewność, że może sobie na wiele pozwolić. Bo teraz faktycznie, już może sobie na bardzo wiele pozwolić. Bo dzięki bierności państw Europy Zachodniej uzbroił się i jest już niemal gotowy do wojny.
Spojrzał uważnie na Anglię, kiedy usłyszał jego słowa.
- Nie doceniam? Ależ mylisz się i to bardzo - zapewnił. - Zawiodłem się, nie powiem. Wydawaliście się mądrzejsi. Że będziecie w stanie zrozumieć moje działania. Ale ja panom żadnej wojny nie wypowiadam! Przynajmniej nie dzisiaj.
Zaśmiał się, tym razem nie mógł się powstrzymać. To niemal jak śmianie się z własnych sucharów.
- A doceniać potencjał wojskowy, doceniam. I liczę, że jeszcze zrozumiecie swoje błędy i dołączycie do Rzeszy. Oby nie za późno. Uprzejmi? Nie oszukuj się. Ustępujecie, bo czujecie, że jestem od was silniejszy. Bo boicie się wojny, piekła jakie mogę rozpętać w Europie!
Znów wpadł w samozachwyt i euforie, ekscytując się własnymi słowami. Tak, zrobi piekło, ale tylko po to, aby oczyścić Europę z brudu!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Nie Paź 28, 2012 9:39 am

Anglia drgnął. W gruncie rzeczy sam nie uważał Chamberlaina za człowieka odpowiedniego do tych cholernych czasów, ale nie miał go za złego polityka. Nie w ścisłym sensie tego słowa. Był dobrym człowiekiem, jego premierem i szefem, który miał być symbolem, że wojna się skończyła, a w kraju zapanował porządek i stabilność. Zwyczajnie nie był stworzony do wojny. I faktycznie, irytowało go jego podejście do rzeczy, sam czasami klną w duchu na bezczynność, do której Churchill by nie dopuścił. Ale jeszcze piętnaście lat temu wszyscy byli zmęczeni Churchillem.
Tak czy siak, nie miał zamiaru pozwolić, by jakiś niezrównoważony, bezczelny Austriak bezczelnie obrażał szefa jego rządu.
- Myślę, że to Brytyjczycy zadecydują, kiedy mój premier powinien skończyć z polityką, sir - zauważył lodowato.
Coraz mniej interesowało go, że w jego własnym interesie było odzywać się jak najmniej. Ale wiedział już, że przecież bez tego nie obroni swoich interesów. Chamberlain miał szansę i jej nie wykorzystał - Anglia czuł, że jego premier dał się zastraszyć. Teraz Arthur mógł jedynie spróbować uratować własną reputację chociaż w części.
Na jego śmiech odpowiedział uśmiechem, ale za to takim, w którym pobrzmiewała obietnica płonącego Berlina. Anglii, wbrew pozorom, nie powinno irytować się niektórymi słowami.
- Potencjał wojskowy? - zapytał kpiąco. - Pan naprawdę niczego nie rozumie.
Zawahał się. Słowa Hitlera ukłuły go w zbyt czuły punkt, bo nikt nie miał prawa zarzucać Anglii słabości czy strachu. Rozsądek podpowiadał mu, by po prostu zignorować słowa tego osła. Cała reszta Arthura ciągnęła go do walki. Przez krótki moment nawet cieszył się z wizji tej wojny, bo dzięki niej udowodni człowieczkowi siedzącemu na przeciwko, co znaczy zadzierać z Imperium Brytyjskim.
- Cieszę się - dodał powoli, nie przeklinając i nie obniżając poziomu rozmowy do poziomu pijanych angielskich kiboli tylko dlatego, że jego premier słuchał. - Że to akurat pan przecenia się do tego stopnia, by być naszym przeciwnikiem. Wróg myślący w ten sposób to martwy wróg.
Wstał i spojrzał na Chamberlaina z nadzieją, że ten nie będzie miał nic przeciwko. Jedyne na co miał ochotę, to zachować dumę i wyjść z tego pokoju, który z polityką miał tyle wspólnego, co pewien gatunek żab żyjących w dorzeczu Amazonki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nieodwołalna Konieczność
Mistrz Gry
avatar

Liczba postów : 226

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Nie Paź 28, 2012 11:38 am

Chamberlain miał po prostu dość tego całego Hitlera i jego cholernych gadek. Sugestia Arthura bardzo mu się podobała i zgadzał się z nią całym swoim sercem.
- Sądzę, że jeżeli ktokolwiek ma decydować, kto nadaje się do polityki, a kto nie, z całym szacunkiem, ale pan do tego się nie nadaje. Tylko tyle chciałem powiedzieć - rzucił, bardziej w przestrzeń niż do Hitlera. Było mu po prostu przykro, ale przy tym szaleńcu w żadnym wypadku nie powinien tego okazywać. Nawiązał za to kontakt wzrokowy z Anglią.
- Zgadzam się, Arthurze, nie mamy już tu nic do załatwienia. Wracajmy do Londynu. A pana, panie Hitler, żegnam z nadzieją, że jeszcze pan zmądrzeje.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Nieodwołalna Konieczność dnia Czw Lis 01, 2012 2:54 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://weltkrieg.forumpl.net
Adolf Hitler
Zimne Słowa
avatar

Liczba postów : 621

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Nie Paź 28, 2012 9:32 pm

- To ja liczę na to, że panowie zmądrzeją. Z pewnością, jeszcze przyjdzie nam się spotkać. A może już nie? Nie wygląda pan najlepiej.
Stwierdził, nie kryjąc satysfakcji. Nie ruszył się z fotela. Poprzyglądał się im jeszcze, a potem swoją uwagę skupił na oknie. Wygląda na to, że to już koniec ich spotkania. Poszło całkiem nieźle. W każdym razie, prawie tak, jak się spodziewał. Nie ma co więcej oczekiwać po takim człowieku, jak Chamberlain. Oby szybko zszedł na zawał.
- Panowie się już zbierają? Tak, to już najwyższa pora. Dyskutowało się całkiem miło, ale co za dużo, to niezdrowo...
Roześmiał się, po raz ostatni na tym spotkaniu.
- W takim razie żegnam panów. Panowie wybaczą, ale nie odprowadzę panów do wyjścia. Nie będę się panom tłumaczył, powiedzmy, że mam swoje powody.
A powody wyglądały tak, że zwyczajnie tyłka z fotela nie chciało mu się ruszyć. Nie widział najmniejszego powodu, dla którego miałby to zrobić. Bo, to że jest kulturalny wobec nich nawet nie chciało mu się udawać. Doszedł do wniosku, że nie ma takiej potrzeby. Bez względu, jaką postawę przyjmie, to i tak wyjdzie na swoje. Przynajmniej do tego doszedł i postanowił tego nie zmieniać. Uśmiechnął się zaczepnie do nich i machnął ręką na do widzenia.
- Trafią panowie do wyjścia, czy Ludwig ma panów odprowadzić?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   Pon Paź 29, 2012 10:08 am

Anglia rzucił Hitlerowi tylko jedne krzywe spojrzenie.
- Pamiętam drogę - powiedział tonem, który wyraźnie sugerował, że szkoda mu marnować słowa na kogoś takiego jak Hitler. Podobnie zresztą było z nerwami. W istocie, Anglia był zły, ale też w jakiś przekorny sposób pełny nadziei.
Jeśli to nie zmieni podejścia Chamberlaina, to Arthur nie wiedział już, co.
- Życzę dobrego dnia - dodał jeszcze lodowato i skierował się w stronę drzwi, przepuszczając najpierw swojego premiera. Potem odwrócił się na pięcie i, nie mogąc się powstrzymać, dodał z kwaśnym uśmiechem. - Być może będzie go pan potrzebował.
Drzwi zamknął cicho i kulturalnie, bez śladu złości. Ostatnie, co zamierzał zrobić, to pokazać, że jest wyprowadzony z równowagi. W istocie, jeśli Hitler zamierzał coś osiągnąć, to przynajmniej udała mu się ta jedna rzecz.
Anglia w końcu zapragnął wojny.

[z/t? Z Chamberlainem można założyć jakiś inny. *zerk na MG*]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Berchtesgaden [Bawaria]   

Powrót do góry Go down
 
Berchtesgaden [Bawaria]
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Trzecia Rzesza-
Skocz do: