IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Wto Wrz 25, 2012 10:10 pm

Ah, Paryskie ulice... Zawsze tak tu pięknie, czysto.. tylko, że Safir tego nie rozumiał. to takie niepraktyczne, takie na pokaz. Właśnie nasz murzynek paradował w swych czerwonych spodniach ze swą Dzidą zachodnimi skrajami Pól Elizejskich, gdyż... się umówił. I nie, on nie idzie na randkę! On się umówił z kimś, kogo jego papa nie lubi - z Anglią. Ludzie przestali się już dziwnie patrzeć, od kiedy on wraz z rodzeństwem zostali zaanektowani przez Francisa więc i się tu przenieśli. A że większość z nich paradowała z bronią... co z tego?
Wyszedł na szeroką, główną ulicę pełną najdroższych kawiarni i kierował się pod Łuk... Wszyscy tacy eleganccy, tak szastają pieniędzmi, żeby się napić kawy na Drodze Królewskiej. Safira to... brzydziło. W końcu dotarł pod łuk. Tylu ludzi.. No, nic, przebrnął przez tłumy wokół i stanął pod łukiem, opierając się o niego, gdzie ludzi było, choć wciąż sporo, zdecydowanie mniej. I czekał. Gdzie ten facet z Brwiami?

http://wycieczki.arbiter.pl/files/g/2_221668886_IMG_1697_.jpg (tylko wyeliminuj znaki i samochody, tak to nic się nie zmieniło xD)
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Sro Wrz 26, 2012 12:02 pm

To zabawne, jak jednocześnie tej cholernej wojny nie ma i jak wisi nam nad głowami, pomyślał smętnie Anglia, kiedy południem wychodził z siedzimy francuskiego parlamentu. Kolejna cichy dialog między rządami Francji i Wielkiej Brytanii nie przyniósł niczego przyjaznego: jak zwykle zresztą. Narodom, dla których wzajemna próba wyrżnięcia się do ostatniego człowieka była starą tradycją, nie mogło pójść dobrze w rozmowach na temat jakiejkolwiek współpracy.
Odnośnie współpracy... Anglia przypomniał sobie, że był tego dnia umówiony na jeszcze jedno spotkanie. Z nietypową osobą i w nietypowym miejscu.
...to znaczy, nikt kulturalny nie zaprosiłby personifikacji Anglii na spotkanie pod łukiem tryumfalnym Francuzów.
Arthur nie znosił tego miejsca. Było aroganckie, snobistyczne i wyglądało, jakby wielkością próbowało sobie coś zrekompensować. Dokładnie tak samo, jak ego Francji.
Przynajmniej swojego przyszłego rozmówcę zauważył praktycznie od razu. Trudno byłoby go pomylić z kim innym, jednak... Na widok dzidy, którą zabrał ze sobą Sudan Anglia poczuł, że wcale nie ma ochoty podchodzić bliżej. Zrobiło mu się zwyczajnie głupio, jedno z tych "co ludzie pomyślą, kiedy zobaczą, jak angielski dżentelmen przechadza się cywilizowaną ulicą z murzynem z dzidą."
To nie tak, że Anglia był rasistą. Nienawidził wszystkich mniej więcej po równo, po prostu... Ach, chrzanić to.
Tłumiąc wszelkie narastające wątpliwości, Anglia przyśpieszył kroku i podszedł do chłopaka.
- Masz na imię Safir, tak? Witaj - przywitał się, produkując krótki uśmiech. - Mam nadzieję, że nie czekasz długo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Sro Wrz 26, 2012 5:55 pm

On Anglii nie zauważył od razu. Wszyscy tu byli poubierani tak elegancko, on tego nie rozróżniał. Dopiero, gdy podszedł bliżej, przyuważył jego charakterystyczne Brwi. Gdy odezwał się, Sudan uśmiechnął się szeroko.
- Awó, Safir to moje imię. Pan Artur, dobrze zdaje mi się? - Odparł w swym spokojnym stylu, po czym odsunął się i ukłonił tak, jak go papa uczył. Wyglądać to musiało przekomicznie, młody dzikus kłaniający się w dworskim typie. To tylko dowodziło, jakie dziwne osobniki Francja dobierał.
Uśmiech nie schodził z ust murzynka. Wskazał dłonią na jedną niedaleko położona i zapewne drogą w ch... kawiarenkę.
- Chodźmy, usiądźmy może?
Dziś wziął (czytaj: gwizdnął) od ojca spora gotówkę, żeby móc pogadać z Anglią "na jego poziomie". Wiele zrobi dla swej sprawy...
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Sro Wrz 26, 2012 8:01 pm

Faktycznie, Anglia poczuł się jednocześnie lekko zakłopotany i rozbawiony. Sudan miał głęboki głos i wygląd typowego Afrykanina, nosił dzidę, a mimo wszystko starał zachowywać się jak Europejczyk. Starał. Widać było, że nie zna zwyczajów, ale mimo to Arthur poczuł do niego coś na kształt sympatii, nawet jeśli z okrutnego powodu. Kiedyś miał wielu podobnych niewolników, ale to było... Inne życie. Dzisiaj uważał to za zupełnie okropne. Dokładnie.
- Francja cię tego nauczył? Nie musisz go słuchać w każdej jednej rzeczy - powiedział uprzejmie. - To już nie czasy, kiedy musimy się sobie kłaniać. Wystarczy ścisnąć rękę.
Spojrzał w stronę kawiarenki i, kulturalnie ignorując pomyłkę językową, odparł:
- Czemu nie. Wygląda całkiem nieźle. Chociaż tutejsze kawiarenki są piekielnie drogie - dodał subtelnie, ot tak, lepiej było to powiedzieć od razu. Miał wrażenie, że Sudan może nie zdawać sobie sprawę z wielu rzeczy. Jeśli nie wiedział, że chodzenie z dzidą po Paryżu nie jest zbyt akceptowalne społecznie, to... Kto wie. - Jak wolisz, Safir. Jeśli o mnie chodzi, mam jeszcze trochę czasu przed promem do Londynu.
Ruszył przed siebie, w kierunku wspomnianej przez Sudan kawiarenki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Czw Wrz 27, 2012 8:50 pm

Naburmuszył się trochę.
- Nie słucham papy w KAŻDEJ sprawie. Ja nie jak on... - odparł, starając się pohamować z tonem wyrażającym dezaprobatę. Poszedł za nim.
- Wiem o tym, monsieur - odparł na to drugie - Ale to miejsce piękne, chyba Panu nie przeszkadza zbyt? - wolał dopytać. Załatwienie ważnej sprawy wymagało wszelkich środków.
Nie śmiał jako pierwszy zająć miejsca. Był przecież młodszy! Wiele zasad SV zostało mu jednak za mocno wpojone... I nie należy od razu przechodzić do rzeczy, bo może się nie udać, tak mówiła Burkina Faso...
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Pią Wrz 28, 2012 11:34 am

- Nie jesteś jak on? - powtórzył za nim uprzejmie, starając się upewnić, że wszystko dobrze zrozumiał. Nadal zastanawiało go, co taki odległy, nieważny kraj jak Sudan od niego chce. Był w końcu kolonią Francji. A może właśnie o to chodziło? Jeśli ten drań Bonnefoy wmuszał w nim lekcje historii, musiał przynajmniej poznać część prawdy na temat Anglii. Francis miał w zwyczaju obwiniać Brytyjczyków za każde nieszczęście, jakie na niego spadło i nie było winą Niemiec. - I dobrze. Gdybyś słuchał go w każdej pojedynczej sprawie, byłbyś już kompletnie zepsutym człowiekiem.
Nie, nie jest tu pięknie, pomyślał kwaśno. Tylko okazale. Piękne były angielskie wsie i wrzosowiska, łagodne zielone wzgórza i gęste lasy, cudowne królewskie ogrody. Piękny był Londyn ze swoim ponurym majestatem i każdy brudny zaułek Anglii. To była tylko Francja. Była po prostu okazała.
Poszli jednak do jednej z kawiarenek, gdzie Anglia zauważył z rozbawieniem, że Sudan wygląda, jakby bał się krzesła.
- Jesteś dobrze wychowany, co? - zagadał, siadając pierwszemu. On stosował wszystkie zasady uprzejmości przy bardziej oficjalnych okazji - z osobami, które słabo znał i były mu równiejsze.
Podszedł do nich jeden z kelnerów, którego profesjonalizm Anglia poznał po wyjątkowo skwaszonej minie. Anglik i Afrykańczyk z dzidą. Pewnie nie mógł zdecydować, którego potraktować z większą pogardą.
- Poproszę zwyczajną czarną herbatę. A ty? - zwrócił się do Safira, czekając na jego zamówienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Pią Wrz 28, 2012 5:32 pm

(Jadę w ciemno, wydaje mi się, że w Bambara nie stosuje się słówka "być", ale mogę się mylić)

- Choćby przez prosty fakt, ze ja z Afryki, ja czarny. On nie. Czy tez Papa ma długie włosy... - Safir jest łysy.
Usiadł jako drugi. Komentarz o dobrym wychowaniu zbył, wolał nie wnikać w to jedno. Zamówienie?
- Emm... Szklankę soku pomarańczowego - pierwsza myśl.
Instynktownie trzymał dzidę, acz oparł ja o kolano. To musiało, doprawdy przedziwnie i przekomicznie wyglądać...
Sam Safir nie rozumiał, czemu kelner miałby się ich bać. Przecież byli niegroźni... A to, że on ma Dzidę? Ale... On nigdy nie zostawia swojej dzidy!
- Cóż... - jak on ma tu ująć? - ...Pan i Papa Francis się bardzo nielubicie, prawda? - udało mu się zacząć...
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Pią Wrz 28, 2012 6:48 pm

- Tak - odparł przeciągle Anglia, z tego prostego powodu, że nie wiedział, co mógłby odpowiedzieć. Chciał być uprzejmy i tyle. Nie mógł udawać, że jego rozumowanie chociaż trochę styka się z rozumowaniem afrykańskiego kraju, który dopiero przestawał być dziki. Zerknął kątem oka na dzidę. - Francis pozwala nosić ci broń po mieście?
Kelner wydawał się dumać dokładnie nad tym samym, ale używając w myślach o wiele mniej wybrednego języka. Przyjął jednak zamówienie i szybko zniknął. Kafejka była jedną z tych najlepszych i przy tym cholernie drogich, więc reszta klientów pewnie też była snobistyczna jak piekło. Większość przynajmniej zerkała na nich z ciekawością. O prywatności raczej nie było mowy.
- Nie lubimy - powtórzył pusto. - C-cóż, to skomplikowane. Nasze relacje są - urwał na ułamek sekundy. - Ale tak. Możemy zacząć od tego, że się nie lubimy. Do czego zmierzasz?
Skoro wziął dzidę i nazywa tego żabojada papą Francisem, to pewnie zaraz przebije mi tym cholerstwem żołądek, pomyślał w duchu. To byłoby kłopotliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Sob Wrz 29, 2012 10:47 am

- Pozwala? - murzynek zdał się nieco oburzony, ale panował nad sobą. Wszak to Europejczyk, może nie zrozumieć sensu i trzeba mu wyjaśnić... - Nie może mi zabronić. Dzida dla Afrykanina jak... kolczyki dla Europejki. Bez niej każdy jeden z Afryki jak bez ręki. To nasza pewność, że bezie dobrze. To taki duch strażnik... - Wyjaśniał, nieco ekscytując się własnymi słowami. Wszak to, co mówił, było prawdą, która wędrowała z nimi od pokoleń. - Europeje już nie maja broni. Ale... Pan pomyśli jak było dawniej. Papa był mówił... Rycerze, czy tak? Oni się z mieczem nie rozstawali... Tak my teraz nie rozstajemy się z dzidą. - zakończył dość spokojnie.
On się kompletnie nie przejmował ludźmi wokół. Przez dłuższy pobyt w Paryżu nauczył się ich po prostu nie zauważać... Niech mówią, co chcą.
- Pan widzi.. Ja może i mówię na Francję Papa, ale... Czy Pan wie, co dla czarnego człowieka znaczy być podległym? Nam od wieków znaczono rolę niewolnika, a my tego nie chcemy. Ja wierzę, skoro Pan i Francja się nie lubią... - zagryzł dolną wargę, ostatnie słowa wypowiadając niezwykle ostrożnie - Ja... szukam drogi do wyzwolenia. Niepodległości...
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Sro Paź 03, 2012 6:01 am

Ach, czyli ta bajka. Z podobnego powodu Anglia niezwykle rzadko sprowadzał swoje afrykańskie kolonie do Londynu i Europy w ogóle. To były dwa różne światy. Pełna niepisanych, oczywistych reguł Europa i Afryka, w której nikt o tych regułach nie wiedział. Wystarczająco ciężko było nauczyć poprawnego zachowania Azjatów, którzy przecież byli dużo bardziej zaawansowani od, cóż, prymitywnych krajów afrykańskich.
- Kolczyki to nie najlepszy przykład. Kobiety noszą je dla ozdoby - wytłumaczył cierpliwie, zanim się powstrzymał. - Ale rozumiem, co próbujesz mi przekazać.
Zabawne, ale w Londynie ten jego duch strażnik pewnie doprowadziłby do aresztu za publiczne obnoszenie się z bronią. Nie nastały jeszcze czasy chorobliwej politycznej poprawności, więc policja nie miałaby większych problemów z zaaresztowaniem mężczyzny z bronią, nieważne, jakiej był rasy.
- Och, niektórzy ciągle noszą - mruknął pod nosem Anglia, który praktycznie nie rozstawał się ze swoją bronią. Ale on był odrębnym przypadkiem. - Po prostu nauczyliśmy się je ukrywać.
Ale nie to było sensem rozmowy, a Anglia naprawdę nie miał zbyt wiele czasu do następnego promu. W Londynie był o wiele bardziej potrzebny niż tutaj.
Ale potem się dowiedział. I nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał.
Kilkakrotnie zamrugał i odchrząknął, przyjmując z ulgą to, że kelner wrócił akurat z zamówieniem. Zamiast od razu odpowiedzieć, przysunął do twarzy filiżankę z gorącą jak wrzątek herbatą.
Ten chłopak naprawdę nie wiedział? Czy w jakim świecie żył? Przecież to Anglia miał najwięcej kolonii w Afryce; Anglia był krajem, który najwięcej czasu poświęcił na niewolnictwo. Jakby nie patrzeć, to on był w pewnym sensie wrogiem Afryki. Oczywiście, to było dawno temu, ale... Cholera. Prosić o pomoc w uzyskaniu niepodległości Wielką Brytanię było, jak proszenie Kuby Rozpruwacza o podjęcie pracy w lokalnym szpitalu.
No, chyba, że było się francuską kolonią. Być może uda mu się to zrobić i przy okazji samemu przejąć Sudan. To wyglądało jak danie podane na tacy.
- Rozumiem - powtórzył za nim. - Widzisz, Francja prawdopodobnie stanie się moim sojusznikiem, więc nie wypadałoby, ale... Mimo wszystko zobaczę, co uda mi się zrobić. Wiem, co to znaczy chcieć wolności.
I rzeczywiście, na pewien sposób wiedział. Wiedział też, że jeśli nie potrafi się utrzymać swojej niepodległości, to najzwyczajniej w świecie się na nią nie zasługuje. To silni rządzą słabymi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Sro Paź 03, 2012 2:26 pm

Skupił się już na najważniejszej dla niego sprawie. Tak, on pamiętał, że Anglia był wrogiem Afryki, ale co miał zrobić? Sam się nie wyzwoli. Słowianie praktycznie nic nie mogą. Co, ma prosić Niemców, żeby atakowali szybciej? Został wyszkolony, ze Niemcy są źli. A sam miał juz papy dość, chciał wreszcie mieć swój własny, niezależny kraj! Anglia mu został... Bo Hiszpanii nawet nie prosi, toć Franek i Tosiek to najlepsi koledzy! A do USA ma za daleko...
Spojrzał na Anglika, napiwszy się wcześniej soku.
- Sojusznikiem? To ciekawe... Ale, dobrze. Proszę tylko o to, nie wiem, jak to jest ze wszystkimi formalnościami. Zdaje się na Pana...
Wiedział, ,że ryzykuje dużo. Bardzo dużo. Ale wolał zaufać Anglikowi, niż Niemcom, którzy zapewne by go przejęli i nauczyli mówić po Niemiecku, kazali chodzić w mundurze itp. A tego nie chciał...
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Sro Paź 03, 2012 5:55 pm

- Ja i Francja nigdy nie będziemy prawdziwymi sojusznikami - odpowiedział powoli Anglia, ale świadomy, że Safir nie zrozumie cienia sugestii dodał: - Nasze kraje mogą związać traktatami, ale zawsze będę nienawidził drania.
Przekaz powinien być dostatecznie jasny, nawet jeśli Anglia wyrażał się przy tym tonem rozmów o pogodzie.
- Formalności? - zmarszczył brwi. - Nie, to nie takie proste. W Europie nie wszystko to biurokracja.
Ale ty jesteś z Afryki, pomyślał. Powinieneś wiedzieć, jak się bić.
W Sudanie naprawdę było coś z naiwnego chłopca, kogoś, kto nie powinien móc rządzić własnym krajem, bo nie minie rok, a wszystko wymknie mu się spod kontroli.
- Chodzi mi o to - dodał na głos, wodząc małym palcem po brzegu filiżanki. Herbata była okropna. Zwykła woda z naparem. - Jeśli chcesz niepodległości, twoi ludzie muszą być gotowi na walkę. Nie mogę tego zrobić za ciebie, a już zwłaszcza nie w najbliższym czasie.
Bo tylko pomocy zbuntowanej kolonii Francji brakuje w obecnej sytuacji międzynarodowej, nieprawdaż. Anglia nawet nie próbował sobie wyobrażać, co mogłoby wyniknąć z takiego posunięcia, ale nie miał też zamiaru tłumaczyć Sudanowi wszystkich konsekwencji. Niech chłopak wierzy w co zechce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Nie Paź 07, 2012 1:11 am

Zaiste, był zrozumiały. Skinął głową na tą informację.
- My gotowi. Jednak jak tylko powstanie się zaczyna Papa wysyła żołnierzy i strzelają do walczących, nim się wszystko rozkręci. My strzelab nie mamy, Papa nam nie dał, a i tak nikt nie wie jak tym walczyć u nas...
Zaiste, ci murzyni byli gotowi w każdej chwili walczyć o swoje. Jednak żołnierze francuscy skutecznie im to uniemożliwiali, co tylko Safira irytowało. Dlatego zwraca się do Anglii. Szuka jakiegoś innego rozwiązania. Miał nadzieję, że Anglia coś wymyśli, ale, jak widać, się pomylił.

(słowo "strzelab" jest celowe)
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Sob Paź 13, 2012 5:50 pm

Udało mu się nie skrzywić i, zamiast tego, utrzymać uprzejmy wyraz twarzy. Tylko brwi zmarszczyły się lekko, jakby Arthur zastanawiał się nad skomplikowanym problemem. W rzeczywistości rozważał przelotnie, czemu Francja nie nauczył chłopca poprawnie mówić. Ale cóż, pewnie to musi zająć jeszcze trochę czasu. Wystarczyło przypomnieć sobie Hong Kong i jego cholerny engrish.
- Nie macie strzelb? - zainteresował się, dostrzegając lukę, przez którą mógłby faktycznie coś zdziałać. Wyprostował się w miejscu i spojrzał na Sudan z zainteresowaniem. - Pamiętaj, że nic z tego, co mówię nie jest oficjalne, ale może moglibyśmy dostarczać twoim ludziom broń.
Oczywiście, nie za darmo, bo na świecie nic nie było za darmo. Anglia poczuł rosnące zainteresowanie tą rozmową. Nic nie mógł na to poradzić, był krajem kolonialnym i wrogiem Francji, a taka okazja nie zdarza się każdego dnia.
- I być może nauczyć twoich ludzi, jak z nich korzystać - dodał z namysłem. - Nie będę oczekiwać wielkich opłat w zamian.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Nie Paź 14, 2012 6:03 pm

Pomyślał.
- Niby dzida to tradycja i totem.. Ale jeśli nie skuteczna, może czas ją zmienić?
Dzida była czymś, co dla wojownika z Afryki było największa bronią. Miał dzidę, to był KIMŚ. I każdy czarny wierzył, ze dzida go ocali przed wszelkim złem. Dlatego zmiana broni przychodziła mu z niemałym trudem, jednak.. sytuacja wymaga. Westchnął mentalnie. Czemu Europa musi aż tak w niego ingerować?
- Niewielkich, to znaczy?
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Nie Paź 14, 2012 6:20 pm

Anglia spojrzał na niego uważnie, upił herbaty, a potem odłożył filiżankę ukazując przebiegły, zadowolony uśmiech.
- Zaczyna mi się podobać twoje rozumowanie - potwierdził jedwabistym tonem kogoś, kto zbyt wiele lat spędził na królewskich dworach, by nie zaprawić się w najróżniejszych intrygach. - Nie wątpię, że broń jest pierwszym krokiem, jeśli twój lud planuje odzyskać wolność.
No cóż, ale to było zbyt problematyczne, a Anglia był pewien, że nie może pomóc Sudanowi przed, ani w trakcie Wielkiej Wojny. Biedny chłopiec, źle wybrał sobie czasy. Teraz, kiedy Anglia szukał sojuszników na kontynencie, nie mógł niszczyć tego atakując francuskie terytorium. Oczywiście, mógł potajemnie sprzedawać broń. Do tego zawsze znajdą się chętni ludzie.
- Niewielkich - powiedział po prostu. - Musisz zrozumieć, że w Europie nic nie jest za darmo. Mogę sprzedawać ci broń, a kiedy sytuacja na tym kontynencie się zmieni, pomóc ci w inny sposób. Jeśli nie masz pieniędzy... Cóż, wymyślimy coś.
W końcu, wypuszczać coś takiego z rąk? Być może kiedyś pomoże my zyskać wolność, ale jednocześnie uzależni go od siebie. Biedny Saifr, naprawdę nie zdawał sobie sprawy, że prosząc o pomoc Anglię wpadł z deszczu pod rynnę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Nie Paź 14, 2012 6:39 pm

No niestety tego nie wiedział, ale co mógł lepszego wymyślić?
- Ja wiem, że Europa droga kraina.... Nie mam ja dużo pieniędzy, ale dużo surowca już tak, może Pan będzie chciał surowca dostać? - zaproponował nieśmiało.
Od zawsze zbierał różne rzeczy, wykopywał różne błyskotki i dopiero niedawno Franek mu powiedział, ze to jest warte naprawdę dużo. Do tej pory było to mu kompletnie niepotrzebne, może poza kością słoniową, której używał do tworzenia dzid...
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Pon Lis 05, 2012 8:59 pm

Utkwił spojrzenie w stoliku i swojej wodnistej herbacie. Nie był przekonany, czy powinien być bardziej zakłopotany czy rozśmieszony tą skrajną prostotą myślenia. Wiedział za to, że nie należy okazać żadnego z tych uczuć, więc odchrząknął tylko i po chwili znowu spojrzał na Sudan pewnie.
Mimo wszystko, Anglia miał sporo afrykańskich kolonii i znał sposób myślenia tych krajów. Wiedział, jak powinien się z nimi obchodzić i zabawne, to nigdy nie było zbyt trudne. Myśleli swoimi ścieżkami, byli prości i naiwni jak duże dzieci. To sprawiało, że do większości państw afrykańskich odczuwał rzeczy, które zaledwie kilkadziesiąt lat późne będą tępione jako rasizm.
- Wszystko da się załatwić - odparł po prostu z lekkim uśmiechem na twarzy. - Jeśli ci pomogę, na pewno będziemy współpracować. Wtedy dokładniej ustalimy koszty.
A raczej, po fakcie wystawi rachunek, jaki będzie mu odpowiadał. Nie stanie się nic dziwnego, jeśli w wojennej zawierusze jedna francuska kolonia nagle okaże się brytyjska. Chociaż to raczej mało prawdopodobne. Anglia nie miał już tyle energii, co kiedyś, by utrzymywać przy sobie coraz to nowe kraje.
- Póki co, obawiam się, że będziesz musiał zaczekać jakiś czas - dodał rzeczowo. - Ale kiedy twój lud poderwie się do walki, wystarczy, że mnie zawiadomisz. Chętnie pomogę dobrej sprawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Nie Lis 11, 2012 8:48 am

Powoli opuścił swoje spojrzenie na swoją szklankę, zastanawiając się nad tym ostatnim, co on powiedział.
- Czekać... Ile jeszcze czekać.. - wymamrotał, wzdychając ciężko. Dla niego być od kogoś zależnym to było wielkie zło, chciał teraz, natychmiast się usamodzielnić.
Napił się soku, zastanawiając się nad odpowiedzią.
- No dobrze. Jeszcze trochę my zaczekamy, ale nie wiedzieć mi, jak długo. Bycie zależnym strasznie męczy. - odparł w końcu, spoglądając znów na Anglię żywo. Oby mu pomógł...
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Pon Lis 12, 2012 12:42 pm

- Trzeba zaczekać tyle, ile to będzie konieczne - odparł Anglia, zastanawiając się, czy w takim razie nie oznacza to wieczności. Nie interesował go Sudan, jedyny interes jaki miałby w pakowaniu się w ten rodzaj konfliktu, to utarcie nosa Francji. To byłoby miłe. Ale niedługo zacznie się wojna, a Bonnefoy prawdopodobnie będzie cholernym angielskim sojusznikiem.
Dlatego wszystko, co robił w tym momencie Anglia, było zwykłym kłamstwem. Gdyby miał szansę, mógłby pomóc Sudanowi, a odmawiać też mu nie chciał. A niech się buntuje, byle nie w czasie wojny. - To znaczy, sam rozumiesz, jakie nastroje panują teraz w Europie. Wszyscy mamy trochę problemów na głowie, zwłaszcza Francja - zamilkł. To też było w sam raz na poprawę humoru. Nowa wojna, bezpośrednio czy nie, była winą żabojada. To on tak się uparł, żeby dostać głowę Niemiec na talerzu, więc teraz Niemcy chętnie postawią go w jeszcze gorszej sytuacji. Każdy lubił zemstę.
I w tym był problem. To się zapętlało i teraz ci idioci mścili się ze zemstę i tak w kółko, aż do punktu, w którym nowa Wielka Wojna wisiała na włosku. A fryzjerem był cholerny Adolf Hitler. Wobec czegoś takiego Anglia nawet nie próbował na poważnie zajmować się sprawą Sudanu.
Dopił herbatę.
- Rozumiem to - uśmiechnął się przeciągle. - Każdy kocha wolność, a bycie kolonią Francji... Cóż, mógłbyś teraz robić przyjemniejsze rzeczy.
Na przykład ganiać z dzidą za dzikimi zwierzętami. Zmarszczył lekko brwi do własnych myśli, ale jego twarz nie wyrażała niczego.
- Musisz być cierpliwy - dodał mrukliwie. - Gdyby to były inne czasy, Szafir, pomógłbym ci o wiele szybciej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Pią Lis 16, 2012 10:57 pm

Przechadzał się po swoim mieście, pierwszy raz od miesięcy zaabsorbowany jedynie własną stolicą. Żadnych negocjacji, paktów, rozmów dyplomatycznych, przymierzy i wszystkich tych męczących działań, by kukiełkowy pokój na świecie został zachowany z jednoczesną mobilizacją armii. Każda atrakcja tego typu musiała zostać odpowiednio ochrzczona – czy to poczęstunek dla polityków, czy to wyjazd do Gdańska, czy też, tak jak i w tym przypadku, wolne popołudnie, podczas którego mógł do woli spacerować uliczkami kochanego Paryża. Zakręcił w zaułek, nieoficjalny skrót. Dalej już prowadziły go myśli i dziwne, niewytłumaczone przeczucie, że oto ma gościa. Z rzadka spotykany szept podświadomości przywiódł go aż pod L'Arc de Triomphe. Przed oczami stał mu owoc wojen rewolucyjnych i ciągłej pamięci jego obywateli o druzgocących stratach. Przymknął powieki, dumny a jednocześnie zgorszony. Fakt, że cieszył się z chwalebnego pomnika mógł zostać uznany za niesmaczny. Szczególnie gdy rozwinie się całe połacie zapisanej historii. Głupota i tylu ludzi straciło życie.
Acz, mimo wszystko, Łuk wbudowano w niego. Nie mógłby nie odczuwać trywialnej potrzeby podziwiania go bez względu na okoliczności.
Stwierdziwszy, że kawa wypita pod sklepieniem łuku byłaby doskonałym zwieńczeniem wolnego popołudnia, zawrócił w kierunek ciasno splecionych budynków. Przespacerował się wzdłuż nich, aż nagle zatrzymał się. Pośród zgiełku dosłyszał charakterystyczny głos – ten brytyjski akcent rozpoznałby wszędzie. Odwrócił się, sondując tłum wzorkiem. Złotowłosa czupryna miała tylko jednego właściciela. Zaraz jasne spojrzenie skierowało się na drugą osobę. Mon Dieu i tego osobnika poznał od razu. Któż inny nie ruszałby się bez swojej… dzidy?
Francis poczuł wstyd. A później zimną i potężną falę gniewu, która objawiła się jedynie obrotem na pięcie i przedarciem się do wspomnianej kawiarenki. Kelner widocznie dostrzegł coś strasznego w zwykle przyjaznych oczach, bo błyskawicznie usnął się z drogi.
- Bonjour. – stanął przed ich stolikiem, dostatecznie blisko by (niestety) ktoś go z tą dwójką połączył, ale dostatecznie daleko, by przypadkowy obserwator nie potrafił orzec do kogo się zwraca – czy odbiorcą ma być Sudan Francuski czy też Anglia. – Umknął mi moment, w którym cię do siebie zapraszałem, Angleterre.
Na Sudan Francuski nawet nie spojrzał, ściśnięty nagle przez wyjątkowo nieprzyjemne przeczucia.

(Wtrącę się, bo rozmawianie o nieobecnych jest niekulturalne, moi mili xD)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Nie Lis 18, 2012 6:58 pm

Pokiwał głową na słowa Anglii. Nie wiedział już, co mówić. Po raz setny doznał uczucia, ze cały ten świat jest dla niego za duży, że on go nie rozumie. I wtedy zjawiła się inna postać przy nich. Na twarz Safira weszła pokerowa twarz, chwilę później nieco pobladł. Nie chciał, by cokolwiek z tego się wydało. A jednak...
- Bonjour, Papa... - wymamrotał, patrząc w stolik, jak dziecko, które zawiniło i wie, że zaraz ktoś go za to ukarze. A nie chciał tego. Bardzo...
Powrót do góry Go down
Anglia
Krzyk Historii
avatar

Female Liczba postów : 878

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Pią Lis 23, 2012 7:41 pm

W tym samym momencie Anglia usłyszał głos z rodzaju tych, które niekoniecznie rozpoznałby w piekle, ponieważ w gruncie rzeczy był dla niego piekłem. Śliski i zimny jak jedwab głos, który mógłby być przyjemny dla ucha, gdyby nie akcent, który Arthura jednocześnie bawił i irytował - nigdy nie mógł do końca stwierdzić, co bardziej.
Uniósł gwałtownie głowę i, nareszcie ożywiony, odnalazł wzrokiem Francję. Kątem oka widział, jak Sudan kurczy się w sobie jak pies przyłapany na gryzieniu kapcia.
- Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek potrzebował twojego pozwolenia na wizyty w tym napuszonym kraju, Francis - odparł, prostując się w krześle i rzucając sojusznikowi przekorne spojrzenie. Przyłapałeś mnie, ale nic mnie to nie obchodzi, mówiło wesoło. Swoją drogą, twój przyjaciel nosi uroczą dzidę.
- Mam tu kilka interesów - rzucił niedbale, przeciągając samogłoski i spojrzał na Sudan, choć spotkanie z nim było raczej angielską łaską i ciekawością aniżeli interesem. - A, że przy okazji spotkałem jednego z twoich podopiecznych, to uwierz, kwestia przypadku. Trudno byłoby go nie rozpoznać... Cóż. Skoro już się przyplątałeś, może się dosiądziesz?
W jego postawie było coś złośliwego i przekornego, nie martwiącego się groźnym tonem i błyskawicami w oczach Francji. Ukrywało się pod maską uprzejmości i rozluźnienia, a w rzeczywistości śmiało złośliwie. Co musiał sobie pomyśleć Francja widząc ich tutaj? Spisek, oczywiście. Ale jak daleko może wybyć jego wyobraźnia? Ciekawie było to przetestować grając pewnego siebie jak człowiek, który właśnie ubił świetny interes.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Francja
Cichy Głos
avatar

Male Liczba postów : 127

PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Pią Lis 23, 2012 8:28 pm

Ciekawe, czy za uduszenie Anglika gołymi rękoma wyląduje w więzieniu. Może dla personifikacji państw prawo było łagodniejsze? W końcu, Francja był tylko tworem swego ludu, zależnym od ich zdań i opinii. Kreowali go jego właśni obywatele, nawet jeśli pozostał weń kolorowy wachlarz poprzednich wcieleń. Republika, Cesarstwo, Królestwo - krył się w nim szmat historii i nikt nie zarzuciłby, że i ona czasem nie domaga się uwagi. Dochodziła do głosu szczególnie często w obecności Arthura - przy nim Francuz usiał miarkować każdy swój ruch. A przynajmniej większość z nich. Wyjątkowo Bonnefoy był pewien, że sędzia okaże się łaskawy. Może nawet go ułaskawi jak się dowie kogo usunął w tego świata. Oui z pewnością. I powstanie nowe święto narodowe.
- Wiadomość z ostatniej chwili, mon amour. Potrzebujesz. Nie zawsze jesteś tu mile widziany. - oświadczył dobitnie, kątem oka zerkając na pobliskie stoliki. Zainteresowanie ich konwersacją wyraźnie rosło, co znaczyło tylko tyle, że Francja nie będzie mógł odejść. A przynajmniej nie teraz, gdy wywołał taką sensację. Paryżanki rzucały tylko okiem na całą sytuację i już tworzyły stek niedomówień i trwożących historii. Zdrada, romans, nienawiść, tyle zdołał zrozumieć z ruchu warg. Jeśli teraz umknie, nie tylko da Anglii satysfakcję a Sudanowi nadzieję, ale i powoła do życia tysiąc plotek. - Chociaż jeśli przyjeżdżasz... z czystej miłości do mnie, masz pewne ulgi.
Powitanie Safira zignorował. Młodzieniec go ośmieszył, zapewne zupełnie nieświadom. W dodatku to znaczące spojrzenie Arthura - widocznie jemu ten fakt nie umknął. Cóż, najwyższy czas brutalnie uświadomić podopiecznego, gdzie winna być dzida. Do tego jeszcze ta sugestia w zielonych oczach... jakby robili coś, czego się nie wstydził. I ta pewność siebie.
Dieu, spisek? Arthur aż tak nisko upadł, żeby bratać się z francuską kolonią. Chyba najwyższy czas wiązankę kupować, bo jak tak dalej będzie, Anglia nie pożyje długo. Szkoda, pomyślał odruchowo.
- Safir. - diametralnie zmienny ton. W stosunku do Arthura chłodny, dla Sudanu przeznaczony był ten ciepły. - Co mówiłem o... broni?
Pstryknął palcami na kelnera, samemu wydobywając z czeluści płaszcza jedwabną chusteczkę. Pochylił się nad kolonią z udawaną uprzejmością przejmując dzidę. Oczywiście, nie dotknąłby drzewca nagą dłonią, musiał mieć chustę. Oddał ją kelnerowi mamrocząc po francusku by się tego pozbył. Nieważne jak, byle tylko Francis nie musiał tego oglądać na oczy.
- Interesy? - powtórzył obojętnie, kryjąc zainteresowanie. - W Paryżu? Może ci się adresy pomyliły, miły? Chyba, że przywiodła cię miłość~ - innego wyjaśnienia nie było. Przysiadł się do nich, pośrodku. W przypadek nie wierzył od wieków. Acz skoro Anglik nie szczędzi swoich złośliwości, to on potraktuje go swoimi aluzjami. Cóż za problem, wydobędzie zeń wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   Pon Lis 26, 2012 1:51 pm

(Co wyście zrobili... xDDD)

- Papa, ja też ci mówiłem. Dzida najważniejsza, dzida z dziada pradź... Ej! - właśnie mu ją odebrano. Safir nie miał (jeszcze) tak dobrego słuchu, by usłyszeć, co też przybrany ojciec mówi kelnerowi, ale dobrze to nie wróżyło. Utrata dzidy, to utrata honoru. Dlatego gdy tylko kelner zaczął wracać do budynku, Safira nie interesowało nic innego.
- Ayi! - Zerwał się, popychając lekko ojca i przewracając szklankę ze swoim niedopitym sokiem, który wylał się na obrus, po czym pogonił za kelnerem. I znikł za nim w budynku.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)   

Powrót do góry Go down
 
Pod Łukiem Triumfalnym (Paryż)
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Francja-
Skocz do: